Moje

It wasn’t meant to be like this – Gdzie to jebane ogłoszenie?

"Kurwa” – zaklął podświadomie, przypomniawszy sobie, że nie zamknął drzwi gabinetu. Od razu pomyślał o Roxy i kłopotach, które niewątpliwie będzie miał, a jeśli nawet nie, nużąca gadka go nie ominie. Ruszył jak wariat, nie patrząc na to, iż jest pierwsza w nocy i może wpaść wprost w łapy policji. W końcu nie wszyscy byli skorumpowani. – Wróciła? – rzucił na jednym wdechu, zawisają...

Szare istnienie - zmiany #20

Toaleta podobnie jak reszta domu również nie powalała wyglądem. Żadnych płytek czy błyszczących kranów, jedynie mdła pomarańczowa farba na ścianach i podniszczona kabina prysznicowa, definitywnie prosząca się o wymianę. Dziewczyna skrzywiła się nieco, nie wiedząc, czy brodzik jest niedomyty, czy po prostu poszarzał od starości. „Dobra, kurwa, może nie umrę… Bez przesady” – skarciła się ...

Żona pastora

Jechał jak zawsze dość dziarsko. Nie lubił tej pracy, dlatego chciał jak najszybciej załatwić sprawę i wracać do domu, do swojego spokojnego, bezpiecznego azylu. Komiksy czekały, a same się przecież nie narysują. Był rasowym, płochliwym odludkiem. Ludzie zazwyczaj nie zwracali na niego uwagi, po prostu odbierali zakupy, dawali parę groszy napiwku i finito. Lecz nic w tym dziwnego, o...

Rozterki...

Siedzi Smakosz na kanapie, z nudów się po dupie drapie, „coś by chętnie się wychlało”, tak mu w głowie zaświtało. Może cydra lub piweczko, wódki, wina, spirtu deczko, w głowie ma już wielkie smaki, ach, ten los okrutny taki! A w kieszeni wielkie puchy, zapowiada się dzień suchy, lecz się chłopak nie poddaje, i do walki z suszą staje. Zaraz „dryń” do znajomego, lecz te...

Przygody Mikołaja, co mnie rozbraja – strzał piąty

– Do jasnej, i co teraz? I jak polecimy? Olaboga, taka długa droga, ołly sziet, oł noł… – lamentował grubas, łażąc w kółko i tarmosząc się za włosy. – To może…? – wtrącił Rudolfino. – Co? – To może skuterem? – wydukał. – Pojebało cię? Jak ja zapakuję prezenty, nie wiesz przypadkiem? Poza tym muszę ich przecież zabrać, jakbym się zaprezentował bez reniferów? I jeszcze musimy do tego c...

Z klasą

Och, jak miło, jak błogo, życie jest piękne. Dobra, uwielbiana praca, wyśmienite towarzystwo i codzienne imprezy; pyszne przekąski, drogie trunki. Powrót limuzyną. A w domu? W domu czeka gotowa kolacja, i to nie byle jaka. Zawsze przy świecach, zawsze wykwintnie i z klasą. Potem seks. Wszystko, czego sobie życzę, wszystko, co lubię i czego pragnę. Kąpiel już gotowa. W panującym w szyk...

Drabble – Darkness

Mrok, im większy, tym bardziej przerażający i groźny. Czekał na odpowiedni moment do ataku, na chwilę, aż zostanę sama. Lubi uprzykrzać mi życie. Rozpoczynam batalię. Najpierw łagodnie, z determinacją i z wiarą, lecz w miarę upływu czasu coraz bardziej chaotyczną i nerwową. Ciemność się pogłębia, pochłaniając mnie już całą w swoich odmętach. Wciąż jednak walczę, łapiąc się coraz drasty...

Drabble – Zabieg

Oddycha? Tak, oddycha, ale już nie jęczy. Zrezygnowany, zmęczony wzrok, kałuża krwi i porozwalane dookoła „sztuki mięsa”. Teraz piłka elektryczna – kości będą stawiać opór. Mrukliwe odgłosy buntu i szeroko otwierające się w panice oczy. Zignorowane, i po kolei: Mały palec prawej dłoni, diaboliczny wrzask i taniec węża na stole. Knebel. Paluch kolejny i kolejny, potem druga dłoń. St...

Drabble – W pogoni za szczęściem

Biegnę, ale dokąd? Biegnę... dla oczyszczenia, ale czy to ma sens, skoro pomimo starań wciąż jestem w tym samym miejscu? Dlaczego to robię, jeśli później i tak niweczę wysiłki swoją własną słabością, pochłaniając całe dostępne mi zło? Ale nie mogę, po prostu nie mogę, to jest silniejsze ode mnie. Lecz przecież nie ja jedna tak postępuję, prawda? I nie myślcie sobie, że jestem hipokrytką,...

Drabble – Last shot

Wciągam kolejną kreskę i ruszam, ściskając w dłoni broń. Czas się kończy. Spoglądam na stoper w zegarku – pięćdziesiąt trzy minuty i nieubłaganie leci w dół. Do budynku już niedaleko – dwieście, sto dwadzieścia, trzydzieści metrów... Obserwuję okolicę, lecz nie widzę nikogo. „Gdzie są goryle?”. Niepewnie wchodzę – proszek właśnie wypierdala mnie w kosmos. Wpadam na pusty korytarz i do ob...

Uroki współczesnego kina

Wiecie co? Wczoraj obejrzałam sobie film, jeden z tych, co to pod koniec przyprawia o napady śmiechu i bezgłośne drwiny. Recenzja w gazecie sugerowała, iż fabuła będzie przejedzoną bułą, ale jako że był to thriller, czyli mój ulubiony gatunek, z braku ciekawszego zajęcia wywaliłam się przed telewizorem. No i oczywiście się nie pomyliłam. Ona – dzieciata, mężata lasencja i on – p...

Niepokorna cz. 31

– Kurwa! – zaklęła soczyście, zrzucając plecak i chwyciwszy w ścierkę spalony garnek z nieznaną zawartością, szybko wrzuciła go do zlewu. Rozszedł się towarzyszący tumanowi śmierdzącej pary, głośny syk. – Kurwa, spal mieszkanie – burczała pod nosem. – Klarcia, to ty?! – usłyszała z salonu wesoły głos. – Nie, dzielnicowy – fuknęła cicho dziewczyna, nie mogąc uwierzyć, że to się dzie...

Spontanicznie 2

I jak teraz, ludzie mam zaufać babie?, jedna ma już kasę mą w swej brudnej grabie. Jak tu iść na randkę, jak niepewna sprawa znów mam się wpierdolić?, to nie jest zabawa. Jednak krótką chwilę się zastanowiłem, "może będzie w porzo”, sam sobie mówiłem. A może tym razem nie będzie przypału, już będę ostrożny: "rozważnie, pomału”. Na necie blondynkę ładną w...

Gdzie są Debieściaki?

Kurde, to ja piszę felieton - DRAMAT (bo to istny dramat), a ich nie ma? Kurczę, nie kumam, nie rozumiem... Może pomożecie? Black - napisała, wywaliła niejednemu OSTRĄ FAZĘ i zniknęła. Ja czaję, bardzo, kurde, ogarniam te sprawy (niewprawnym czyt. "osobiste"), ale zacząć, wkręcić w tyłek śrubkę zadowolenia, i co? Dupa! "Podziałaj, kurna, siłą wyobraźni, "NW" zale...