To nie miało tak być – "Gdzie chcesz uciec?"

To nie miało tak być – "Gdzie chcesz uciec?"– Co tu się stało? – wykrztusiła Roxy.
      Cassie spuściła głowę.
      – Cass. – Blondynka dotknęła ramienia dziewczyny.
      – Przecież wiesz – mruknęła Cassandra.
      – Kurwa, gdzie ten pierdolony Igor? – syknęła Rita. – Chodź, pójdziemy do sypialni.
      Z trudem pokonywały korytarz. Cassie zastanawiała się, jakim cudem Roxy udało się wyjść z pokoju.  
      – Kurwa, wyglądamy jak niedołężne kaleki – zachichotała mdło Rita. – Dwie pokraki z burdelu – dodała cierpko i pokuśtykała do baru. Wróciła z krótkofalówką i paczką papierosów. Szła jak pijana, Cassie bała się, żeby dziewczyna nie padła na schodach.
      – Wszystko w porządku – warknęła Roxy, bo Cassandra gapiła się na nią nieustannie.  
      Z grymasem bólu na twarzy usiadła na łóżku, łapczywie przysysając się do wódki. Cassie przysiadła obok w milczeniu. Roxy była tak podminowana, że dziewczyna wolała się nie odzywać.
      – Igor. – Rita przez krótkofalówkę ponownie wezwała chłopaka.  
      Tak?
      – Nie przychodź już dzisiaj. Idę spać i nie chcę, żebyś mnie budził, rozumiesz? – rozporządziła blondynka.
      Co z ręka? – Zapytał Igor.
      – Rozumiesz, co do ciebie mówię!  
      Tak
       – Dobranoc! – rzuciła dziewczyna i wyłączyła krótkofalówkę. – Zabrał mi sprzęt, dlatego nie mogłam ci pomóc, wezwać Igora – wyjaśniła zajście z Marco, spojrzawszy na brunetkę. – Ale zapomniał o tym, że nie potrzebuję klucza, żeby otworzyć drzwi. – Uśmiechnęła się niemrawo. – Marco tego popamięta, obiecuję ci. Za dużo sobie pozwala, w ogóle nie rozumiem, co tu się obecnie dzieje.
      – To wszystko przeze mnie – stwierdziła Cassie, nie patrząc na Ritę.
      – Nie, to przez nich, tylko i wyłącznie. Nie pierwszy raz podskakują, a Anton? Miał zrobić porządek, ale nic z tym nie robi. Mam tego dość. – Roxy wstała, zrobiła drinka i wręczyła Cassandrze. – Napij się, pomoże zasnąć.


       Leżała i nasłuchiwała. Minęły już dobre dwie godziny i pomimo wypicia czterech dość mocnych drinków, sen nie przychodził. Roxy chyba przysnęła, bo zaczęła mamrotać coś pod nosem. Po chwili pomruki zmieniły się w jęki i dziewczyna zaczęła się wiercić, oddychając ciężko. Cassie nie wiedziała, co zrobić, czy ją obudzić, czy dać spokój. Żal jej było koleżanki, ręka Roxy wyglądała fatalnie. Jutro zmuszę ją, żeby pojechała do lekarza – Postanowiła brunetka. Znów zaczęła myśleć o najbliższych godzinach, bała się dnia. Teraz musiała przecież robić, co jej każą, inaczej Red. Gdy tylko pomyślała o tym, co widziała, znowu opanowało ją rozgoryczenie. Obraz tak uczepił się do dziewczyny, że za nic nie mogła się go pozbyć. Zaczęła wyobrażać sobie, co czeka ją. Widziała łańcuchy, wielkie penisy, które szarpią jej ciało, widziała bicie, pętanie i mnóstwo zabawek, których używają oprawcy, aby zadać jej cierpienie. Były tam również kamery, każda w innej części pokoju i Ronnie, który zabawia się z nią w brutalny sposób, śmiejąc się obłudnie.
      Roxy wydała z siebie przejmujący odgłos i Cassie oprzytomniała.  
      – Roxy – zagadała cicho.
      Śpij
      – Boli cię, prawda? Musisz jechać jutro do szpitala, nie możesz tego ignoro…
      Kurwa, śpij, dobrze?syknęła Rita zachrypniętym głosem.
      Cassie wyłapała płaczliwy ton, ale nie zamierzała odpuścić. Przecież nic mi nie zrobi. – Pomyślała, zupełnie bez przekonania.
      – Roxy, proszę cię – bąknęła łagodnie.
       Rita się nie odzywała. Cassie widząc, że nic się nie dzieje, zebrała się na odwagę i po omacku odnalazła policzek dziewczyny. Był gorący i wilgotny.
      Co robisz?! – warknęła Roxy.
      – Masz gorączkę – stwierdziła Cassie, czując, że Roxy zaraz wstanie i zrobi jej krzywdę za tę namolność.  
       Nic mi nie jest. Śpij już, rano mu… – mruknęła Rita.  
      Co rano? – Urwany wątek natychmiast dał Cassie do myślenia. Brzmiało to bardzo niepokojąco, ale dziewczyna bała się zapytać. Roxy leżała na plecach, oddychając płytko. Cassie nie wiedziała, co robić, więc jedyne co przyszło jej do głowy, to chwycenie dłoni blondynki. Dziewczyna nie zabrała ręki, która również była bardzo ciepła i drżała. Cassie widząc, w jakim stanie jest Rita, zaczęła coraz poważniej obawiać się o jej zdrowie. Nie wiedziała przecież, co wydarzyło się za drzwiami, czy dziewczyny nie zgwałcono lub nie zrobiono czegoś jeszcze gorszego.
      Cass –usłyszała.  
      – Tak?
     Daj mi wódki.
      Brunetka po ciemku wymacała alkohol i podała dziewczynie.  
      Idź już spać
     Cassandra darowała sobie dalsze działania, zrozumiała, że Roxy jest uparta i nic do niej nie dociera.


      Uniosła powieki – świtało. Nie czuła ręki blondynki, jej samej również nie było. Odwróciła się – Rita siedziała na podłodze obok łóżka z butelką w dłoni.
      – Roxy.
      Dziewczyna nie zareagowała, więc Cassie wstała i przysiadła obok.
      – Roxy, czemu udajesz twardzielkę, skoro cierpisz? – wyjechała wprost, mając nadzieję, że Rita się nie zdenerwuje.
      Blondynka się uśmiechnęła.
      – Wyglądam na twardzielkę? – zażartowała, była już lekko podpita.
      Cassie spojrzała na zegarek – wpół do siódmej.  
      – Umiesz prowadzić? – zapytała nagle Rita.
      Cassie osłupiała.
      – Umiesz czy nie?
      – Umiem, ale…
      – Dasz radę?
      – Nie wiem.
      – Cassie. – Roxy wymownie spojrzała na podopieczną.
      – Dam… mam nadzieję.
      – Nadzieję? Kurwa, jeśli dasz dupy, mamy przejebane – zakomunikowała jednoznacznie Roxy. – W szafie jest ciepły sweter, nałóż.
       – Sweter?
       – Ubieraj się! – Zagrzmiała dziewczyna i niezgrabnie wstała. – Kurwa!
      Gdy zdezorientowana Cassie nałożyła beżowy ciuch, Roxy już stała pod drzwiami. W ręku trzymała rewolwer.
       – Chodź. – Wcisnęła kluczyk od auta w dłoń Cassandry.
       Brunetka się nie odzywała, ale była coraz bardziej zaniepokojona. Nagłe plany dziewczyny, samochód, broń, nie wiedziała, co o tym myśleć.
        – Cicho! – szepnęła Roxy, zaglądając przez barierkę. – Idziemy.
       Z trudem pokonywała schody, a podobnie Cassie, która nadal cierpiała. Na parterze było cicho, przemknęły więc bezszelestnie przez niewielki hol i zatrzymały się przy zaciemnionym korytarzu, na końcu którego były drzwi wejściowe. Roxy się obejrzała, sugestywnie spojrzała na Cassandrę i ruszyła ostrożnie, delikatnie stawiając kroki. Cassie ze strachu zrobiło się już zimno i błagała losu, żeby nikt się nie pojawił. Była zszokowana tym, co wymyśliła dziewczyna, ale nie pozostało nic, jak tylko jej zaufać.
       – A ty dokąd? – Rozbrzmiało nagle z tyłu i Cassie zamarła.
      Roxy momentalnie się odwróciła.
       – Nie podchodź. – Ostrzegła, celując do Leo z broni.
       Skąd wiedział? – pomyślała Cassie, nie wierząc, że mają aż takiego pecha.
       – Odsuń się! – nakazała Roxy, kurczowo ściskając rewolwer. – Cassie, idź i wsiadaj do Bmw.  
      Cassandra wolno ruszyła do drzwi
      – Szybciej! – ponaglała blondynka, cofając się.
      – Gdzie chcesz uciec? – zapytał wesoło Leo, ale zaraz spoważniał. – Zastanów się, dziwko, czy warto.
      – Odsuń się, powiedzia…
      Cassie wyszła na zewnątrz i gorączkowo zaczęła szukać pojazdu. Kurwa, jaki kolor? – Panikowała, lecz po chwili dojrzała ciemne Bmw, stojące obok dwóch innych aut. Szybko wsiadła, ignorując ból i odpaliła silnik. Roxy właśnie wyszła z budynku, a moment później Leo. Dziewczyna przestrzeliła po jednej oponie w pozostałych samochodach i szybko wsiadła do swojego.
      – Jedź!
        Cassie mocno wcisnęła gaz, widząc w lusterku wściekłego Leo, agresywnie kopiącego stojącą przy schodkach skrzynkę.
       – Uspokój się, chcesz nas pozabijać?! – wrzasnęła Roxy, gdyż zdenerwowana Cassie nie potrafiła zapanować nad pojazdem i jechała od lewej do prawej. – Spokojnie, mamy trochę czasu – dodała blondynka i odpaliła papierosa. Ręce je się trzęsły, co nie pomagało Cassie w opanowaniu emocji. Nie minęła minuta, jak zadzwoniła komórka pasażerki.
      – Nie uciekłam, potrzebuję kilku dni – powiedziała Roxy.
      Cassie domyśliła się, kto dzwoni.
      – Kurwa, żeby ją zakatowali?! Nie ma mowy! – wrzasnęła blondynka. – Zadzwonię później.
      Roxy się rozłączyła, wyjęła kartę sim i wyrzuciła przez okno. Cassie była coraz bardziej rozgorączkowana, emocje Roxy bardzo jej się udzielały. Starała się jednak wziąć w garść i skupić na drodze.


      – Skręć w prawo i jedź prosto do ostatniego budynku. Tam się zatrzymasz, ja pójdę po parę rzeczy, a ty zakręcisz i poczekasz. To jednokierunkowa, tamtędy nie wyjedziemy – poinstruowała Rita, gdy wjechały w okolicę stojących szeregowo bloków. Cassie dojechała do celu i Roxy wysiadła.
       – Nie gaś silnika.
      Brunetka była totalnie skołowana. I co teraz? Kurwa, uciekłyśmy z burdelu. – Analizowała fakty, bardzo bojąc się konsekwencji. Była ciekawa, co wymyśliła Roxy i gdzie zamierza jechać. Cholera, przecież oni nas znajdą i zabiją, a jeśli nie zabiją, zrobią coś okropnego. A może trzeba było zostać? – Panikowała brunetka, choć w głębi duszy wiedziała, że woli być z Ritą. Miała nadzieję, że dziewczyna wie, co robi. Jest twarda, miała łeb na karku, na pewno nie pozwoli, aby coś nam się stało. – Dumała, usiłując sprowadzić myśli na pozytywne tory.
      Spojrzała w stronę budynku, ale Roxy się nie pojawiała. Minęło dopiero pięć minut, ale Cassie wydawało się, że cała wieczność. Bacznie obserwowała okolicę, czy nie nadjeżdża jakieś podejrzane auto. Raz po raz spoglądała też na zegarek, niecierpliwiąc się coraz bardziej, lecz dziewczyna nie kwapiła się do powrotu. Może zatrąbić? – Przeszło jej przez myśl, doszła jednak do wniosku, że może narobić tym tylko kłopotów. Szybciej. – Zaklinała towarzyszkę, czując, że zaraz ktoś przyjedzie i ich zgarnie. Ze strachu i złości powoli zaczynało zbierać jej się na płacz, wkurzała ją kompletna nieodpowiedzialność blondynki.
       Minęło jeszcze kilka chwil i Cassie odetchnęła z ulga, bo w końcu Roxy pojawiła się na horyzoncie z torbą z dłoni.
      – Kurwa mać, co tam robiłaś?! – Brunetka nie wytrzymała i wydarła się na dziewczynę, gdy tylko ta wsiadła do auta.
      Roxy postawiła oczy w słup, lecz nie odniosła się do zarzutów podopiecznej, tylko postawiła przed jej nosem komórkę z włączonym GPS.
      – Jedź tam – pouczyła.
       Cassie była wściekła, że towarzyszka zignorowała jej pretensje. Wkurzona wolno ruszyła, nie patrząc na dziewczynę. Pasażerka się nie odzywała, tylko odkręciła wódkę i pociągnęła zachłannie.  
      – Jedźmy do szpitala – zaproponowała po dłuższej chwili Cassandra.  
      Nadal była nabuzowana, lecz złość powoli zamieniała się we współczucie. Rita milczała.
      – Roxy.
      – Patrz na drogę – rzuciła beznamiętnie Rita.
      Zachowanie dziewczyny zaczynało coraz bardziej drażnić brunetkę, lecz nie miała lekarstwa na obecną sytuację. Czuła się zbyt słaba psychicznie, aby przeciwstawić się dziewczynie. Jechały już pół godziny i żadna z nich się nie odezwała, dopiero gdy mijały stację benzynową, Roxy kazała się zatrzymać. Szybko zrobiła zakupy i znowu odkręciła wódkę. Podała butelkę Cassandrze.
      – Prowadzę – fuknęła dziewczyna.
      – A jakie to ma znaczenie?
      Cassie upiła łyk i wznowiła podróż.  


       Leśna chatka wyglądała, jakby dawno nikt do niej nie zaglądał. Meble pozakrywane były szmatami i wewnątrz było bardzo zimno.
      – Rozpalę w kominku. – rzekła oschle Roxy, chwyciła duży kosz i wyszła.
      Cassie nie rozumiała, co się stało, skąd nagle ta gorzka maniera. Miała wrażenie, że zrobiła coś złego i zaczynała obawiać się, co będzie dalej. Może mnie pobije albo się rozmyśli i wrócimy do Alfy? – główkowała. Z nerwów wzięła porzuconą przez blondynkę butelkę i napiła się zachłannie. Targnął nią odruch zwrotny, zaczerpnęła zdecydowanie za dużo. Gdy już przeszło nieprzyjemne wrażenie, napiła się ponownie. Zamierzała się ogłuszyć, zdać na los i nie zwracać uwagi na humory dziewczyny.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i erotyczne, użyła 2145 słów i 12345 znaków, zaktualizowała 28 gru 2021.

1 komentarz

 
  • AnonimS

    Skąd takie okrutne sceny bierzesz?. Najgorsze że to nie jest wymysł tylko żywcem wzięte z reala . Pozdrawiam

  • agnes1709

    @AnonimS Z jakiego reala? Mnie tam nie było :lol2: Pozdro ;)