To nie miało tak być – "Wielkie dzięki"

To nie miało tak być – "Wielkie dzięki"Wsadziła fajkę w zęby, zadowolona z siebie i z faktu, że nawet w takich warunkach potrafi doprowadzić Cassie do szaleństwa. Była wręcz dumna.
W niewielkim pęczku kluczy znalazła swój i minutę później już paradowała w błękitnych, dresowych spodniach. Weszła do pokoju Aniki – dziewczyna siedziała skulona nad talerzem.
– Co to? – zapytała, z ciekawością zaglądając w naczynie.
– Nie wiem.
– Daj spróbować – blondynka odebrała Anice widelec i nabrała odrobinę jasnej mazi. – Jakaś ryba. Kurwa, jakie dobre, czemu ja tego nie jadłam? – zaświergotała, wciąż pałając wyśmienitym humorem.
Anika milczała.
– Zjedz. Niedługo przyjedzie lekarz, więc obejrzy cię przy okazji. Przyjdę za pół godziny, to cię umyjemy – oświadczyła dziewczyna, oddała sztuciec podopiecznej i wyszła.
Od razu zadzwoniła do Peta, który jak zwykle niechętnie oznajmił, że będzie do dwóch godzin, wzięła z baru nową paczkę papierosów i wróciła na górę. Cassie wciąż posłusznie siedziała pod prysznicem i już chyba zmarzła, bo trzęsła się jak galareta.
– Dlaczego nie odkręciłaś ciepłej wody? – Rita zachichotała.
Dziewczyna nie odpowiedziała.
– Dobra, maleńka, zróbmy to szybko – zakomunikowała blondynka i przekręciła kurek.



– Nie ruszaj się, bo cię skaleczę – zbeształa Cassandrę, gdyż tą co chwila przechodziły jakieś dziwne drgawki. – Cipka już odpoczęła, więc…? – dodała sprośnie, śmiejąc się.
Gdy już doprowadziła dziewczynę do porządku z jednej strony, kazała jej usiąść i szeroko rozłożyć nogi. Cassie wykonała polecenie, lecz natychmiast nabrała kolorków i spuściła głowę.
– Cass, wyluzuj. Niejedną cipkę już widziałam i wierz mi – twoja niczym się nie różni. No… może trochę – rzuciła Roxy, przejeżdżając palcem po kobiecości brunetki.
Dziewczyna nie zareagowała, lecz Rita wyraźnie poczuła, jak napina się całe jej ciało. Zachichotała cicho i zabrała rękę.
Ogoliła Cassandrę bardzo dokładnie, pozostawiając jedynie cienki paseczek na wzgórku łonowym.
– No. Od razu lepiej – rzekła z satysfakcją, sprawdzając jeszcze, czy jest jak być powinno. Dłoń spacerowała naokoło intymności, lecz już nie zaczepiała najwrażliwszych miejsc dziewczyny.
–  Kurwa, zapomniałam. A niby po amfetaminie ma się dobrą pamięć –  rzekła rozweselona Rita, z wyczuciem wycierając mokre ciało Cassandry. „Wsadziła” Cassie w szlafrok, zaprowadziła do pokoju i po chwili znów była na dole. Biegała dziś jak szalona, wszędzie było jej pełno. Nerwy trochę odparowały, lecz wiedziała, że to tylko i wyłącznie zasługa proszku. Sprawdziła pakiecik – zostało jej na jedną niewielką działkę. – Kurwa – zaklęła pod nosem, zła. Nie miała w zwyczaju często brać prochów i tym bardziej z nimi przesadzać, aczkolwiek dziś biały „lek” zdawał się jej być niezbędnym atrybutem.
Wpadła do biura i tam zaczęła przewalać szafki, jednak prócz małej paczuszki z kokainą nie znalazła niczego. Kurwa – powtórzyła bezgłośnie i zaraz wciągnęła ostatnią porcję. Trudno, na razie musi wystarczyć, zaraz coś wymyślimy – gadała do siebie, wertując opcje, który z chłopaków może mieć towar. Ale musiała znaleźć też coś innego.  
Wiedząc, że u siebie na pewno nie ma, od razu udała się do sypialni Sandry i tam wybebeszyła pierwszą z brzegu szufladę. Dziewczyna była w pokoju i jadła śniadanie. Widząc, że Roxy szpera po jej rzeczach, od razu zmierzyła przełożoną kwaśnym spojrzeniem, nie odezwała się jednak ani słowem.
– No ja pierdolę – syknęła wyraziście blondynka, grzebiąc między stringami, których było tam chyba ze sto sztuk – a tak jej się przynajmniej wydawało. Wkurzyła się w końcu, wywaliła całą zawartość szuflady na łóżko i wtedy dopiero znalazła białe figi z metką. Stanik do kompletu wygrzebała po chwili, ścisnęła bieliznę w dłoni, przecięła Sandrę pełnym politowania spojrzeniem i bez słowa opuściła sypialnię. Doskonale zdawała sobie sprawę z wyrazu twarzy, jakim operowała dziewczyna, gdy na nią nie patrzyła i to wywołało uśmiech na jej obliczu. Ciekawe, ile fiutów wycmoktałaś, żeby to kupić – zadrwiła w myślach, doskonale wiedząc, jak drogie potrafią być ciuchy tej firmy.
Zadowolona, że znalazła choć jedną nową sztukę, niecierpliwie szła, a raczej prawie biegła do pokoju Cassie, chcąc jak najszybciej zobaczyć brunetkę w samej bieliźnie. Zatrzymał ją jednak Blackie, z którym prawie że zderzyła się w korytarzu.
– Kurwa – warknęła, widok chłopaka wywołał u mniej niemiłe emocje. – Gdzie się podziewasz? Anton będzie o piątej. I może włączyłbyś łaskawie telefon – wyjechała chłodno.
– Tak? Przecież niedawno nie byłem ci potrzebny – odparł spokojnie Kris.
– A zresztą, mam to gdzieś? Rób siebie, co chcesz – syknęła Roxy, wyminęła chłopaka i jak burza ruszyła po schodach. – Pojebany dupek. Czy wszyscy faceci są niedorozwinięci? – zapytała Cassandrę, zamykając drzwi. – Wskakuj – rzuciła jej komplet z błyszczącą metką Victoria’s Secret.  
Cassie nieśmiało wzięła bieliznę i zdjęła szlafrok. Rita kolejny raz pomogła dziewczynie się ubrać i kazała jej wstać.
– Czułam, że będzie dobra, macie podobną figurę – rzekła blondynka, okręcając Cassadrę wokół jej własnej osi, niczym stojak na pocztówki w podrzędnym markecie. – Ładnie ci – uśmiechnęła się. – Pięć stów za dwie szmatki, laska jest umysłowa – zadrwiła ze śmiechem, patrząc na skrzącą się tekturkę. – Ale może i dobrze się złożyło – piękne ciało w pięknej bieliźnie. Przynajmniej jedno trzeba przyznać tej kurewce – ma dobry gust do ciuchów. Ale już należą do ciebie, zdecydowanie bardziej zasługujesz na te pięćset dolców.  
Cassie stała jak posąg, uciekając wzrokiem.
– Hej – Roxy uniosła twarz dziewczyny. – Co jest? Nie napinaj się, wszystko będzie dobrze. Zaufaj mi, tak?
Cassandra przytaknęła głową i w tej chwili otworzyły się drzwi. Cassie odruchowo przysłoniła ciało, widząc stojącego w progu Krisa. Chłopak się nie odzywał, zastygł w drzwiach, gapiąc się na brunetkę.
– Czego? – fuknęła Roxy.
– Musimy porozmawiać – mruknął Blackie, nie odrywając wzroku od skrępowanej Cassandry. – Świetnie wyglądasz – uśmiechnął się.
Cassie spuściła głowę.
– Tak? To bardzo dobrze się składa – Roxy chwyciła chłopaka za ramię i pociągnęła w stronę korytarza. – Przebierz się, niedługo przyjdę!



– Co się…? – zaczął Blackie, lecz Rita nie dała mu dojść do słowa, tylko agresywnie popchnęła na swoje łóżko i zaczęła dobierać się do rozporka chłopaka.
– Rox!  
– Zamknij się! – burknęła dziewczyna i ściągnęła mu spodnie.  
Kris nie zdążył odezwać się ponownie, bo Roxy w okamgnieniu padła na kolana i otuliła ustami narząd młodego faceta.  
– Rox – miauknął ponownie brunet, ale nie ruszał się z miejsca.  
Dziewczyna była tak napalona, że wciągała członek pazernie i niemal do samego końca. Nie trwało to jednak długo, po chwili ekspresowo pozbyła się swoich spodni i migiem wtargnęła na kolegę. Jęknął cicho, zaskoczoną miną sugerując, że nie ma pojęcia, co się dzieje.
Rita się nie patyczkowała, zaczęła skakać i bujać się na chłopaku jak dzika, napalona nimfomanka, wyobrażając sobie, że leży pod nią nie on, a Cassie, uzbrojona w pas z didlo. Podświadomość naprzemiennie ściskała piersi i pieściła intymność Cassandry, robiąc to niemniej zachłannie. Dziewczyna stękała coraz głośniej, w końcu, wciąż mając przed oczyma rozanieloną twarz brunetki, przyssała się do ust kochanka, prawie że wpychając mu język do gardła. Zupełnie oszalała.
– O ja pierdolę! – krzyknęła po dłuższej chwili i zeszła z chłopaka, ale tylko po to, aby odwrócić się do niego plecami i znów nabić się na twardy obiekt jej obecnych rządz. Ruszała się ostro, zaciekle, by móc skończyć po niecałych dwóch, może trzech minutach.
– Kurwa mać! – zapiszczała zasapana, zsunęła się z bruneta i ponownie ujęła ustami jego męskość.
Chłopak doszedł równie szybko, a Roxy i tym razem nie uroniła ani kropli.
– Wielkie dzięki – uśmiechnęła się i padła obok kumpla, zaspokojona, zmęczona i błogo szczęśliwa. – Masz jakiś proszek?

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i erotyczne, użyła 1501 słów i 8584 znaków, zaktualizowała 22 sty 2020.

4 komentarze

 
  • kaszmir

    Musiałam sobie przypomnieć. Roxy szaleje przed wizytą i szaleje z barku proszku. Cassandra jak widać poddaje się zabiegom i nie oponuje im. Jednak podnieca Roxy i doprowadza do szału. Tylko narkotyki ją niszczą... szef powinien być czysty. Koniec niczym Szał Podkowińskiego? Pozdrawiam :bravo:

  • agnes1709

    @kaszmir Aż musiałam wyguglować i teraz już wiem. Fajnie, że wróciłaś mnie,  niegrzecznej :kiss:

  • Somebody

    A człowiek od ust sb odejmuje, żeby kupić komplet od Victorii... A wystarczy sb do ust dodać  :lol2: PS. Co się stało z angielskim tytułem? Lubiłam go... :sad:

  • agnes1709

    @Somebody :lol2::lol2::lol2: Upadłam! A co do tytułu to jakoś tak wyszło, dałam się "namówić" do "złego".

  • Somebody

    @agnes1709 Buuuuuu :cray:

  • agnes1709

    @Somebody No już, już:glaszcze::lol2:

  • AnonimS

    Dragi, ostry sex , alkohol . Jednym słowem melanż. Zestaw na tak.

  • agnes1709

    @AnonimS Nie taki ostry  :D :kiss:

  • Black Crowe

    A masz tą £apę! A co! Taki jestem!

  • agnes1709

    @Black Crowe Och... :zakochany: Dzięki:kiss: