Obyczajowe

  • Barwy Munduru – Rozdział 3

    Zapraszam do zapoznania się z postacią Alfreda Spilkera, którego będzie prowadził Ozar w tej serii. Ja będę pisał z punktu widzenia granatowego policjanta, on oczami SS-mana. Odcinek III Droga z Monachium do Berlina Listopad 1939 roku. Padał deszcz, wielkie krople bębniły o dach samochodu. Kapitan SS Alfred Spilker walił wściekle rękami w kierownicę. Spieszył się bardzo, a gr...

  • Azymut - cz. 2.

    -Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy. -To mnie puść. -Za chwilę cię puszczę. Na razie jest to jedyny sposób, byś mnie wysłuchała. Zaraz cię uwolnię– powtórzył uspokajająco. „Świetnie, tylko co zdarzy się do tego czasu?” -A więc - co cię tu sprowadziło? Lumpenproletariat? Chciałaś zobaczyć jak to robimy w rynsztokach? Jak pieprzą się menele, degeneraci, szmaciarze? Zamiast alkowy...

  • Olivia, Victoria II - cz. XXXIII

    Teraz widząc jej zachowanie czy okazywane mu przez Kasię uczucia, nie mógł jej potępiać czy okazywać zgorszenie jej pomysłami, bo sam się do tego walnie przyczynił, okazując, że nie jest mu obojętna. A że Kaśka dość skrupulatnie czy konsekwentnie to wykorzystywała, wyczuwając jego słabość do niej, to była już inna sprawa. Robert wyczuł, że pozwolił swojej dotychczasowej pupilce i chrz...

  • Niegrzeczna pielęgniarka częśc 2

    Wychodzę z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Ale przystojniak z tego nowego lekarza – myślę. Siadam na krześle i zaczynam przeglądać dokumenty medyczne. Z łazienki wychodzi Teresa, która właśnie skończyła swoją zmianę i idzie do domu. — Do jutra. — No pa, miłego wieczoru życzę. — Na pewno będzie. Rusza do wyjścia. Po chwili tracę ją z oczu i zabieram się do roboty. Muszę przec...

  • Mogło być i tak - cz. LVIII

    Przy zmasowanych pieszczotach, a właściwie maltretowaniu jej dorodnych cyców przez Marysię i intensywnej nauce pływania kutasa Pawła, w zalanej jej własnymi sokami norce, odporność Ani na płynące z wielu stref jej ciała doznania, kończyła się. Do tego Paweł pamiętając, o co prosiła go żona, żeby nie wstrzymywał się i wlewał w nią swoje nasienie przy każdym zbliżeniu, też balansował na...

  • Wredne single.cz.2.

    Moje życie przepełnione było straszliwymi nieszczęściami, z których większość się nie wydarzyła Michael de Montaigne „Próby” Obudziłem się w zbyt jasno oświetlonej sali, nagi i podłączony do kroplówki. - Ten nie był naćpany – usłyszałem z pokoju obok. – Po prostu zużył się biedaczek. – Tu śmiech drwiny. – A wiec to już starość? – spytałem samego siebie zaskoczony. Chudy łysol o zi...

  • Z pamiętnika młodej lekarki erotomanki [3]

    Tydzień później 09 listopada Znowu dyżur. Za oknem jesienna szaruga. Mimozami jesień się zaczyna... w radio śpiewał Niemen. Zasłuchanie się przerwał telefon: — Lila wpadnij na herbatę — usłyszałam głos mojego kolegi ze studiów. Witek wybrał specjalizację chirurgiczną. Wstałam z fotela i spojrzałam do lustra, rozpuszczone włosy upięłam w banana, musnęłam pudrem policzki i nos. Deli...

  • zgarbiony dom

    przy starej gruszy dębowa deska przyjaciółka wierna zawsze czeka wyheblowana człowieczym siedziskiem jedną stroną przyklękła stopy kąpie w rosie zebranej o świcie wykrzywione wrosły do ziemi wyschnięte spękane słoje nie znaczą już wieku w szczelinie uśpiony pająk czeka na łowy wspomnienia zapisane chwilą wiatrem muskane pomiędzy świerszcz zapisuje nuty jest myślą spiętą w pac...

  • scodziennieje i wzbudzi niepokój

    rzeka i rzeka kąsając brzeg zmieniała łożysko po wielokroć mały chłopiec tam chodził by obcować z wielkością taki mały wobec czegoś tak ogromnego niesamowite wyobrażenie wokół dolina wciąż młoda wykarmiła pół świata kiedy mile kwadratowe urodzaju pszennego kładły kłosy pod kosy srebrzyste kęsy białego chleba najsmakowitsze złociły uśmiech na dziecięcych twarzyczkach rado...

  • Dodatkowa pomoc część 2.

    Parę dni później byłam umówiona z Irkiem na korepetycje z matematyki. Pomimo tego, że był poniedziałek, mnie do tej pory bolała głowa po tym wujkowym bimbrze. O niedzieli nawet nie wspomnę. Nie wypiłam zbyt dużo, ale bimber robi swoje, wie ten, kto próbował. Nawet nie chcę myśleć o tym, jak się czuje mój kuzyn Grzesiek, ale podejrzewam, że jeszcze gorzej niż ja. Poszłam dziś do babci, a...

  • panoptikum przemijania

    pragniemy czas rozciągnąć wiedząc że ziemia jest żarłoczna każemy językowi tkwić za zębami a jej czekać innych pozostawiamy na pożarcie ona zaś czyha nie pod a za życiem wszechobecna pani siedzi na peryferiach miasta na betonowych mostach na straganach warzywnych gdzie stare kobiety sprzedają orzechy całe i łuskane a w pomarszczonych skorupach skrywają bezzębne uśmiechy ...

  • Krzywa łódź

    Stanąć w kałużach słonej wody. Patrzeć po gniewnej otchłani i srogim obrazie, mrugać powiekami pod wiatr, pod ołowiany blask morza. Tam przed horyzontem krzywy kształt łodzi i garby towarzyszy zgięte nad patykami wioseł, umierają bez namaszczenia. Morze łuszczy się jak druciana kolczuga, martwe i puste. Czasem ptak zaleci nagle, a i z daleka zasnuje się dym parowca. Jest też wodne życ...

  • Miałam.

    Miałam pluszowego misia. Teraz mam chłopaka. K.... , co mi się w moim misiu nie podobało?................................................................................................................................................................................................................................................................................................................

  • Marek agentem nieruchomości rozdział 7

    Magda poderwała się z miejsca i chwyciła komórkę, wykręcając numer tego detektywa. — Agencja detektywistyczna słucham, w czym mogę pomóc? – zapytała sekretarka. — Chciałabym rozmawiać z panem Teodorem Majem. — Już proszę. — Dziękuję. Kobieta spojrzała się na mężczyznę widać było, że mu tym zachowaniem zaimponowała. — Teodor Maj słucham. — Był pan dziś u nas, ale Marka nie ...