Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Obsesja.......Epilog - Dzień drugi i ostatni

Obsesja.......Epilog - Dzień drugi i ostatniDzień drugi, wczesne przedpołudnie.

- Coś się stało? -  

Spytała Marta, otworzywszy drzwi, na widok stojącej w progu roześmianej  Katii,  

- To chyba ty mi powiesz. Wczoraj w “tajnej” skrytce ojca, gdzie chowa  swój zapas  gumek i parę  innych, dziwacznych  rzeczy, znalazłam coś czego  tam wcześniej nie było. A to wiem na pewno, bo przed wyjazdem podkradałam prezerwatywy i na bank a musiałbym to coś zauważyć.-

- Po jaką cholerę ci były gumki, jeśli Mareczek nie jechał z wami? -

- No bo mu coś obiecałam ……….-

- Coś mu obiecałaś?-  
- No może nie tak dosłownie jemu a może raczej to samej sobie.-

- No ładnie, teraz to nawet wiem co. A zawsze mówiłaś, że zrobicie to dopiero po maturze. Nawet miałaś na to gotowy scenariusz. Bal, hotel i pożegnanie z dziewictwem.-  

- Trochę sie od tego czasu zmieniło.  Bo gdy spytał czy może do nas dojechać, choć na jeden dwa dni. I bym może  się tam na miejscu, rozejrzała czy będzie miał gdzie spać,  a pewnie kombinował, czy będzie się w końcu miał gdzie ze mną  przespać. No to sobie tak wtedy pomyślałam, że chyba już najwyższy czas na coś więcej. I tak na wszelki wypadek… No na ten wszelki wypadek gdybym się zdecydowała na to coś więcej……. no wiesz. To na ten wszelki wypadek,  dobrze by było się zabezpieczyć i mieć wówczas coś pod ręką. Sama tego nie kupię bo obciach jak cholera a i po co, kiedy mogę  podebrać staruszkowi. On i tak się nie połapie.  -

- Twój jak widac myśli! -  

- Mówisz o Marku czy o moim  Tatku? Bo jeśli chodzi o ojczulka, to przecież rozmawiasz z tą jego wpadką, i teraz myśli za dwoje. A Marek? Marek..... jemu to krew już dawno buzuje w żyłach i zawsze się bałam, że  w końcu może się nie powstrzymać.  A i ja  nie byłam taka pewna czy będę miała siłę……. czy może nawet ochotę by się mu przeciwstawić. Zresztą kiedyś w końcu to musi się wydarzyć.  Ale Nie ważne. Do brzegu! No więc,  po naszym powrocie, odkładam to co sobie pożyczyłam, no i  tu szok. To że jedno to większe opakowanie jest otwarte i brakuje w nim dziesięciu sztuk to małe piwko. Prawdziwym szokiem  są   koronkowe seksowne  czarne majteczki, na dodatek ciągle pachnące kobietą i   rozerwane w kroczu. To ma być jakieś trofeum albo coś?  I tu zaraz widzisz jacy są faceci? Nie dość, że kolekcjonują trofea, to na bank, ledwie nasz pociąg  ruszył z peronu to on już z holował sobie do domu jakąś laskę.  I wiesz co  jeszcze odkryłam. Wyobraź sobie, że coś mnie tknęło, że przecież nie wyszła bez majtek. Lecę do siebie sprawdzić i bingo!   Brak mi jednej pary, a na pewno ich z sobą nie zabierałam. To ta pieprzona  zdzira musiała mi je zwędzić. Do tego pewnie musiało być cholernie ostro, że  laska  nawet nie miała czasu na by się rozebrać. I tak  się zastanawiałam, która to mogłaby  być? Te które znam chyba nie bo one raczej noszą minimum L- ki. A te to S-ki. Czyli to raczej jakaś nowa. -

- Nie Katia …! Coś ci się chyba przewidziało! No i co z tym Mareczkiem? - Marta próbuje zmienić temat idąc za Katią, która  wyminąwszy ją szybkim krokiem zmierza teraz do jej pokoju  - Ale ze mnie debilka! Jak teraz znajdzie te swoje gacie to mam dopiero przjebane! -   bojąc się, że podejrzenia Kati przewracającej teraz w jej bieliźnie  idą w niebezpiecznym kierunku.  

- Nie Katia? Coś mi sie popierniczyło.........? .  Tylko  to  masz mi  do powiedzenia?......... No i proszę? Co my tu mamy!! Marta?! Czy to nie są czasami moje majteczki? -

Twarz Marty pobladła by po chwili zalać się czerwienią.  

- A mi już dawno coś podpadało. Ale idiotka, zawsze sobie  mówiłam “No coś ty głupia! Mara…… z moim starym?  W życiu!” A to że na siebie lecicie  było widać już dawno. Tyle że ja chyba tego w ten sposób nie zauważałam, albo nie chciałam zauważyć.   I wiesz co?  Przypomniała mi się ta nasza rozmowa z przed wyjazdu. To, o tym twoim nowym facecie i to, że on mógłby być naszym ojcem. A nawet było wtedy chyba coś takiego, że moim. Wtedy jakoś tego też nie załapałam, ale teraz klocki zaczynają się mi układać. No ty wredna małpo! Marta!!! Ty się po prostu pieprzysz z moim staruszkiem! I się nie wypieraj, mam to w nosie z kim, jak i kiedy się pieprzysz, ale na macochę bym cię nie chciała. A już po wczoraj to już w ogóle. A Wiesz co jest w tym najgorszego???................. Najgorsze w tym jest to że byłaś ostatnią osobą która bym o to podejrzewała. -

- To ci nie grozi. Zresztą to już jest historia, było fajnie i miło ale się już  skończyło. Ale powiem ci jedno, jeśli już o tym rozmawiamy. Że szczęściarą będzie ta, co go w końcu usidli.          
            

  

     
      

abigail

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użyła 930 słów i 4724 znaków, zaktualizowała 27 maj o 13:49.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.

  • Użytkownik G01

    Piekne😘

    3 godz. temu

  • Użytkownik abigail

    @G01  :blackeye:

    3 godz. temu