
Kwiecień 2018.
Dzień pierwszy.
- M a r t a..? Możemy pogadać? Na dziś mam już dosyć wkuwania. - Katia odłożyła na bok notatki.
- A pamiętasz o czym gadałyśmy jak byłaś u mnie ostatnio? No jak cię pytałam o tego twojego tajemniczego pana X? Powiedziałaś mi wówczas coś takiego, że on to mógłby być naszym ojcem, kojarzysz? -
- No coś tam takiego było.-
Odpowiedziała niepewnie Marta nie bardzo wiedząc do czego ma zmierzać ta rozmowa. Czyżby się Katia czegoś domyślała?
-Cześć dziewczyny!- Głos Jana, który wróciwszy do domu, zajrzał do nich by się przywitać, wydawało się że uratował Martę z kłopotliwej sytuacji. - Co to? Jeszcze zakuwacie?! Dajcie już sobie na dzisiaj spokój. Martuś! Jak chcesz mogę cię odwieźć do domu. Jest już późno. -
Zaproponował całując Katie w czoło nie omieszkując również dać Marcie całusa w policzek, jakby tylko przypadkiem zahaczając ustami o jej usta. Na co Marta prawie że odskoczyła i spojrzawszy w stronę przyjaciółki z ulgą stwierdziła że ta niczego chyba nie zauważyła
- Marta śpi dzisiaj u nas. Kacper nocuje u kolegi, więc problem z głowy.-
-To żaden kłopot. Po prostu nie pozwoliłbym by Marta wracała po nocy sama. Zresztą i tak jeszcze muszę skoczyć w jedno miejsce. - Skomentował to Jan usilnie starając się nadać swoim słowom naturalne brzmienie.
- Ale…. ale ja nie zabrałam nic do spania. I w domu nie wiedzą.- Odezwała się na to Marta, licząc w głębi duszy na sam na sam z Janem.
- W czym problem? Po prostu zadzwoń, nie pierwszy to raz ani ostatni. I od kiedy sie tak martwisz o coś do spania? - Skwitowała Katia, rzucając Marcie wyjętą z szuflady komody, jedną z swoich nocnych koszulek.
- Tato, idziemy do łazienki i tylko żeby nie było tak jak ostatnio! -
- No to cześć dziewczyny, nie czekajcie na mnie bo pewnie wrócę późno! A.... i Martuś, pozdrów rodziców jak będziesz dzwoniła do domu.-
Jeszcze tylko trzask zamykanych drzwi i zostały same, a Marta cały czas obserwując reakcje Katii poczuła dziwne ukłucie w sercu, na to Jana, nie czekajcie wrócę późno. - Czy tylko ja to zauważyłam, że nie jest zadowolony takim obrotem sprawy? A może wcale tak nie jest! Może to jestem, byłam, tylko taką zabawką w jego rękach, a on ma inną! -
Stwierdziwszy, że Katia zupełnie nie zwracała na nich uwagi, uspokoiła się szybko. Ucieszona tym że niebezpieczny temat PANA X szybko został zażegnany a Katia pewnie już o tym na pewno zapomniała spokojnie, skończyła kąpiel z zainteresowaniem przyglądając się wesolutkiej Katii myjącej zęby. I jak również sama zauważyła bacznie obserwującej jej odbicie w lustrze - I z czego ta małpa się tak cieszy? -
- Co tak się na mnie gapisz? - Odwróciwszy głowę zawzięcie szorując swoje zęby, poprzez spienioną pastę, wykrztusiła z siebie Katia.
- A co ty się tak na mnie gapisz? - Marta odpowiadając pytaniem na pytanie, nerwowo zasłoniła się ręcznikiem? Nie poprzestając ukradkiem zerkać w stronę Katii, właśnie wkładającej koszulkę. Którą ta, chyba doskonale zdając sobie z tego sprawę, z wyrachowaniem robi to powolutku i strasznie seksownie. Po czym jak rasowa modelka na wybiegu wychodzi z łazienki.
-Kurtka gdzie ten małpiszon się tego nauczył i ciekawe czy temu swojemu Mareczkowi też robi takie przedstawienia?-
- Pospieszysz się ?- Jakoś dziwnie brzmiący głos Katii, dobiegający z pokoju wyrwał ją z tych deliberacji, zarzuciwszy na siebie otrzymaną koszulkę podążyła za nią.
Leżąc w łóżku, czując ciepło jej ciała na swych plecach, jej szybki oddech na karku, i jej dłoń manewrującą pod jej koszulką, cholernie niebezpiecznie blisko złączenia ud, myśli sobie że - Chyba coś wisi w powietrzu, ale to i tak lepsze od tych jej pytań.- Gdy niespodziewanie Katia ze śmiechem podejmuje przerwany wątek.
- No to gadaj, jak to było, z tym…., no jak go to nazwałaś, “ naszym ojcem”? -
- A co ma być?! Było i minęło.-
- Jak to minęło! Jeszcze niedawno był i już się zmył? Wystawił cię? Co za dupek!-
- Nie! Ja to skończyłam. To nie miało przyszłości. -
-Jakiej przyszłości? A ty co? Żeniaczka ci w głowie? Nie trochę za wcześnie na to? -
- Jaka żeniaczka! Nawet o tym nie myślę. To raczej tobie to chodzi po głowie. Nic tylko Mareczek i Mareczek. To że cię rozdziewiczył i już tylko on? Ile to już ???? Chyba byliście z sobą już w podstawówce?-
- Nie bądź wredną krową! I nie zrobiliśmy tego wcale w podstawówce!- Tu Katia chyba się wkurzyła na maksa.
- A wiesz, że on przyjechał?- Wypaliła ni z gruszki ni z pietruszki - Cioteczki akurat nie było, musiała jechać do Krakowa a my mieliśmy jechać z nią. Wiedząc , że jej nie będzie jakoś tak nieświadomie wypaplałam to Mareczkowi jak gadaliśmy w nocy. On od razu, że przyjeżdża i co miałam zrobić? Więc wykpiłam się ciotce, że niby to mam okres i że kiepsko się czuję, więc odleżę to w łóżku. I żebym bym miała “święty spokój” cioteczka zabrała z sobą braciszka. Tak że wyszło na to że mieliśmy dla siebie cały dzień i wtedy się to stało. I mały włos a musiałby chyba biedaczek w gatkach się ewakuować przez okno, tak zapomnieliśmy o całym bożym świecie. Kurdę, znów mnie wprowadzasz w maliny, mieliśmy mówić nie o mnie a o tym twoim!? -
- No przecież już ci mówiłam, koniec! Koniec i tyle.-
- Kurtka…. czemu? Przecież mówiłaś że nie przeszkadza ci, że żonaty i dzieciaty.-
- No nie przeszkadzało. Nadrabiał to w innych sprawach…….-
- Oooooch ty wredna zdziro!- Wprowadziło to je obie w wesoły nastrój.
- Tylko nie wredna!- Odpaliła Marta, odwróciwszy się twarzą to Katii która wykorzystują moment bliskości muska jej usta swoimi ustami.
- Robiłaś już to z dziewczyną? - Pytanie Marty zawisa w próżni, dopiero po dłuższej chwili usłyszeć odpowiedź.
- Nie.- A przez to NIE przebija jakby lekkie zakłopotanie a Marta czuje jednocześnie, że Katia to tak wcale nie chce zabrać z stamtąd swojej dłoni.
- I nigdy cię to nie kusiło?-
Marta idąc za ciosem, tuląc się do niej mocniej, poosuwa o krok dalej muskając jej usta języczkiem. Lecz zamiast werbalnej odpowiedzi, czuje nagle, jak dłoń Katii zsuwa się z jej podbrzusza w dół i wciskając się między jej uda przywiera do jej krocza. Jakby chwila lekkiego zawahania, ale nie czując protestu Marty, a wręcz przeciwnie, czując jak jej uda zwalniają zacisk na dłoni i otwierając się z lekka przed nią, jakby dają jej przyzwolenie, ba wprost zaproszenie. I już zwinne paluszki Katii wślizgują się do środeczka. Odnajdują w niej ten najczulszy punkt, i delikatnie go pocierając, pieszcząc opuszkami palców, że Marta nagle czuję jak podrywają się do lotu całe chmary motyli. I to tak gwałtownie podrywają, że łopot ich skrzydeł łaskoczących ją gdzieś tam głęboko w podbrzuszu, wywołuje to cudowne drżenie ud, by rozlewając się po chwili po całym ciele sprawić, że już całkiem przepadła! Umysł odpłynął gdzieś w niebyt a nią zawładnęło coś czego nie jest w stanie opanować , kierując ją na zupełnie inne tory.
Ten taniec zwariowanych paluszków Katii w jej kobiecości, ten jej wprost nienasycony języczek walczący z jej języczkiem w ich ustach, te dłonie błądzące po całym jej ciele, to wszystko doprowadza do stanu napięcia, którego ciało Marty już nie wytrzymuje. Instynktownie podciąga nogi, zaparta stopami o pościel, rzuca biodrami jakby w pogoni za dłonią Katii, z jej paluszkami. Jakby szukały większej rozkoszy chcąc czuć je głębiej, intensywniej. By wdrapawszy się na szczyt, choć może nie był to upragniony szczyt Himalajów, poczuć że nagle motyle gdzieś odlatują, mięśnie nóg słabną, wiotczeją i tracąc w nich oparcie opada na łóżko ciężko oddychając.
- Pieprzenie! I ty mi tu pieprzysz, że nie robiłaś tego jeszcze z żadną dziewczyną? Nie wciskaj mi tu kitu! -
- Bo nie! Naprawdę z żadną jeszcze. Jasne nie raz myślałam jakby to było. Czy było by fajnie czy nie. Czy pozwoliłabym jej mnie tam pieścić, całować lizać? I czy zrobiłabym jej to samo. Ale……… -
- Noż kurna co za ale ? Nie uprawiałaś seksu z inną dziewczyną, ok! To co, z pornusów się tego nauczyłaś? -
- Nie, nie z pornusów. Zawsze robił mi tak Marek, a mnie się podobało. A czasami..... no jak się sama zadowalałam, to nachodziła mnie taka głupia wizja.........., że robię to z drugą dziewczyną. A tą drugą……….., a tą drugą no w moich zwidach oczywiście to zawsze byłaś ty. -
- No ty wredzizno! A tego to cię Mareczek też nauczył?-
I Marta wywinąwszy się zwinnie z jej objęć, po przez kark, sutki, pępuszek podbrzusze, sięga ustami do nabrzmiałych, szklących się wilgocią, płatków waginy przyjaciółki. Reakcją było zaciśniecie ud na jej głowie, zatrzymujące ją między nimi, zupełnie jak by chciały powiedzieć, ba wykrzyczeć głośne TAAAK…... Jednocześnie dłonie to szarpiąc ją za włosy, to odpychając jej głowę jakby wołały NIE…! By już po chwil tej walki, języczek Marty zdławił ten zacięty opór. I ciało Katii reaguje już zupełnie tak, jak przed chwilą reagowało ciało Marty. Ręce wyrzucone w poddańczym geście, nad głowę, wargi zagryzione prawie do bólu, uda rozrzucone szeroko. Obrona reduty pada. I nic się już nie liczy, oprócz tych odpływów i przypływów fal rozkoszy.
***
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
2 komentarze
St74
Zawsze w tekstach erotycznych denerwują mnie zdrobnienia, jak tutaj: paluszki, środeczek, języczek i in. Dorośli uprawiają seks ok., ale zdrobnienia brzmią infantylnie i odnoszą się do małych dzieci....A może tylko ja mam tak, że to mnie wk....
abigail
przeczytałaś-(ałeś) daj kciuk w górę lub w dół i mile będzie widziany komentarz