Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Obsesja......Kochankowie cz.3

Obsesja......Kochankowie cz.3Kochankowie cd. cz.3

W mroku rozświetlonym przez wpadające przez olbrzymie okna, promienie wschodzącego słońca. Wtulona w niego, z twarzą na jego piersi, wsłuchując się w jego miarowy oddech i spokojne  miarowe bicie serca. I przyglądając  się  śmiesznie, raz po raz podrygującemu na jego łonie fallusowi. Wracała myślami to tego co z nią zrobił.  

A swoja drogą,  kiedy zdążył zdjąć jak to określił tą pelerynkę i co z nią zrobił.  
Rozmarzona wraca myślami  do tego co się dziś w nocy wydarzyło. - O pewnych sprawach nie powinno się nigdy przedtem widzieć a pewnych rzeczy wręcz nie widzieć. Po co się niepotrzebnie stresować a i brak wówczas tej ekscytującej dozy….. jakby to określić niepewności czy oczekiwania .  

     Przypominając sobie to wszystko. Ciągle obserwując  śmieszne podrygiwania tego czegoś, co naprawdę dawało solidne podstawy by zasiać strach i zwątpienie. Naszła ją trochę dziwaczna myśl.  Jak by  zareagowała, gdyby zobaczyła wówczas  w tym korytarzu to, co ma właśnie teraz przed oczyma. Czy wystraszona tym widokiem nie zwiała by tam gdzie pieprz rośnie? A może  naszły by ją spore wątpliwości, czy coś takiego zniesie bez bólu? A może  to coś zrobi jej krzywdę?

     Nawet, gdy już siedząc na łóżku  trzymając to coś w swojej dłoni, i mając to coś przed oczyma. Zdejmując zdejmując koniuszkiem języczka tą skrząca się kropelkę. I wiedząc że miała już go w sobie i było to całkiem przyjemne.  To nawet wówczas tak do końca nie wyzbyła się tego specyficznego uczucia lęku.   Choć już dobrze wiedziała, że nie taki   diabeł straszny jak go malują. A te całe gadanie  o ogromnych murzyńskich k…..ch, które niby wprost rozrywają dziewiczą pochwę, to między bajki włożyć zgodnie z starą   zasadą, że tu się nie ma co pieścić to się po prostu musi zmieścić.  
  
     Zresztą ten nie należał aż do takich, które  to widuje się  w pornolach, co to zwisają do kolan i mają grubości ramienia.  Facet z takim jak w tych pornolach przyrodzeniem, to chyba musi być chodzącym nieszczęściem dla siebie samego, jak i dla tej z którą się własnie kocha.  Mimo że tego była w pełni świadoma, to ciągle tkwiły w jej podświadomości  obawy które tak do końca nie zniknęły. A wręcz wróciły gdy  drażniąc waginę żołędziem sprawdzał jej gotowość.  

     Drażnił się z nią ciągle jeszcze gdy ona była już przecież gotowa. I chyba tylko skończony dureń mógł tego nie widzieć i tak się nią zabawiać. Mokra jak Niagara, rozwarta jak wyważona brama broniąca  jeszcze nie tak dawno jej twierdzy, która teraz  z utęsknieniem wyczekuje ostatecznego ataku zdobywcy.  

     Poczuła go w sobie gdy już się tego najmniej spodziewała. Gdy już była zrezygnowana, gdy jej ciało już się nie prężyło i nie wypinała w górę swej różyczki szukającej kontaktu z niemiłosiernie pieszczącym ją  członkiem.  
  
     Pochylony nad nią, wsparty na rękach, wpatrzony w jej oczy. Wolno a zdecydowanie zagłębiał się  w niej milimetr po milimetrze. I nawet gdy odruchowo uciekała przed nim do tyłu, to on parł dalej do przodu i wypełniając ją sobą i dosłownie napawał się grymasem jej twarzy. Jej szeroko otwartymi oczyma, tak jak by chciał z nich wyczytać czy może się posunąć dalej czy ma sie zatrzymać .
     Jaką chciał wyczytać reakcje? Tego nie wiedziała. Za to doskonale wiedziała czego  ona chce teraz.  Zarzuciwszy mu  nogi na biodra, objąwszy szyje rękoma i nogami z całej siły starała przyciągnąć do do siebie.  Z widoczną ulgą dosłownie zwalając się na nią całym swoim ciężarem, pchnąwszy z całej siły, Marcie  wydało się, że jest w niej gdzieś jakby powyżej pępka. Każdy  jego kolejny ruch, każde jego pchnięcie potęgowało w niej  to  upragnione poczucie , że oto ona  jest teraz   jego, on jej   i które niosło ją wprost na ten upragniony szczyt.  

Nie śpisz?-   Spytał nagle, wyrywając ją z wspomnień. Obudzony albo może tylko rozbudzony  poczuwszy jej dłoń przesuwającą się na członku.  

     Co prawda już tylko w takim niepełnym wzwodzie, ale ciągle  jeszcze  dające dużo do myślenia. To to coś, co jeszcze nie tak dawno wynosiło ją na sam szczyt,  a teraz ujęte  w jej dłoni,  roniąc, z oczka kropelkę,  znów rośnie, tężeje.
      Kątem oka obserwując jego uśmiechniętą i pełną zadowolenia  twarz.  Nie poprzestaje na tym i objąwszy ustami, jego znów  nabrzmiały żołądź, delikatnie  bierze go w usta.  Nagle  wyczuwszy w nich jak jego członek  błyskawicznie powraca do swojej dawnej świetności. Rozpychając się w jej buzi pod naciskiem jego dłoni na jej głowę, z jednoczesnymi ruchami  jego jego bioder, uderza gdzieś głęboko prawie że o migdałki, nie wszedłszy  nawet w połowie.  
     Jeszcze chwila a się nim zadławi  albo co gorsza będzie miała ten jego cały ładunek w ustach a tego wprost nie tolerowała. Nie, żeby męskie nasienie wywoływało w niej jakąś odrazę.  Ale jak dla niej,  to było w jakimś stopniu poniżające. Jej usta to nie  spluwaczka na  spermę

- Jesteś niesamowita.- Śmiejąc się, przyciągnął ją do siebie całując namiętnie.  

- Chyba nie myślałeś, że jeszcze jestem niewinną dziewczynką? -  

- No nie! O to cię nie posądzałem. Zawsze sądziłem…. no może nie zawsze, ale od tych urodzin Kataleji, widziałem w tobie nie przyjacółkę Katii, a kobietę.  

-  Kręcą cię takie łatwe małolaty? -

- Nigdy nie widziałem w  tobie jakiejś łatwej małolaty.  I nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło, i nigdy nie traktowałem cię jako kobiety…. , znaczy nie patrzyłem na ciebie jak na kobietę którą pożądam.  Ale potem gdzieś coś  pękło i nagle coś się zmieniło. Nagle zrozumiałem, no może się tylko domyśliłem. Że  oto Marta stała się już   kobietą którą pożądam. I strasznie się męczyłem z tym, czy Kataleja również nie jest już taką kobietą.  I chyba dopiero wtedy zacząłem cię chyba traktować już inaczej. Już nie byłaś tą małą przyjaciółeczką mojej córki, a kobietą którą  pożądam. Pożądam a jednocześnie się boję, czy równie szybko nastąpi ta zmiana  u Kataleji . A może po prostu już ją przeoczyłem?-
  
- To już musisz ją o to zapytać. I tak już mam przerąbane, że wlazłam między młot a kowadło. -

- Młot a kowadło?- Roześmiał się.

- No między ciebie a Katię. - Marta odpowiedziawszy ze śmiechem, przekreciwszy się zwinnie znalazła się na nim. Całując jego oczy, usta . z zadowoleniem wyczuwszy że jest znów gotowy potarła kilkakrotnie łonem po jego wzwodzie.

- Martyniu…..-  Wyszeptawszy lubieżnie. Ująwszy ją za biodra przesunął ją wyżej, tak że klęcząc okraczyła jego biodra, uniósł ją w górę a gdy poczuła jego żołądź między wargami  opadła dosłownie nabijając się na niego, z idiotycznym skojarzeniem. Które nie wiadomo skąd się w niej wzięło.  Czyż to nie tak właśnie czuł się Azja, nabijany na pal przez Nowowiejskiego, z zemsty za Zośkę. A jeśli właśnie czuł to co ona teraz czuła. to naprawdę musiała to być cudowna śmierć. A powtarzając te ruchy jak dzika kotka właśnie taki widok miała ciągle przed oczyma. By równie nagle. Ciągle z nim w sobie, cała mokra od potu, mieszaniny swoich soków i jego nasienia między udami.  W konwulsjach orgazmu, opaść na niego bezwładnie.

- Musisz mi coś obiecać.- Wyszeptała ostatkiem sił pomału dochodząc do siebie.

- Co takiego?-

- O tym nigdy nie może się dowiedzieć Katia. Zabiję jak się dowie. -

-  Ode mnie na pewno się o tym nie dowie.  - Usłyszała, wykończona ale cudownie zaspokojona uciekając w objęcia Morfeusza.  
                                                ***

jakieś uwagi,  podpowiedzi komentarze? :)


      

abigail

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użyła 1492 słów i 7737 znaków.

Dodaj komentarz