
Zazwyczaj podczas zakupów towarzyszyła mi przyjaciółka Maja, ale akurat tego dnia nie mogła, bo wyjechała na weekend do kuzynki. Zawsze znajdowała dla mnie coś ciekawego i umilała czas spędzony w tym specyficznym miejscu. Musiałam poradzić sobie jakoś bez niej, ale coś mi mówiło, że moje wysiłki spełzną na niczym. Kilka razy już prawie coś miałam, ale po przymierzeniu okazywało się, że jest gdzieś rozdarte, brudne lub źle układa się na mojej nietypowej figurze.
Jak na szczupłą dziewiętnastolatkę mam dosyć spory biust i pełniejsze biodra, co zawsze bardzo utrudnia zakup ubrań. Sieciówkowych projektantów najzwyczajniej w świecie przerasta uszycie ubrań dla kogoś o moich kształtach. Choć koleżanki patrzą na mnie z lekką zazdrością, a koledzy wręcz zjadają mnie wzrokiem, nie liczę na niczyją atencję. Wolę się nie wychylać i raczej stronię od imprez lub typowych dla ludzi w moim wieku rozrywek. Zdecydowanie preferuję swoje wąskie grono znajomych, dobrą książkę czy nietuzinkowy film.
Nie znaczy to jednak, że jestem nieczuła czy oziębła. Wręcz przeciwnie. Odnoszę wrażenie, że skrywam w sobie aż zbyt duże pokłady namiętności. Masturbację odkryłam dosyć przypadkowo, ale od tego pierwszego razu jest ze mną praktycznie codziennie. Cóż... Hormony buzują, a Majka wcale nie pomaga mi ich okiełznać. Często, totalnie nakręcona, podsyła mi linki do jakichś opowiadań, zdjęć lub filmów porno.
Nie inaczej było zeszłego wieczora. Początkowo niechętnie włączyłam kolejny film z jednego z portali, ale z minuty na minutę moje oczy robiły się coraz większe, a oddech przyspieszał. Z wypiekami na twarzy oglądałam film, na którym piękna, młoda kobieta była mocno brana przez dwóch przystojnych, napalonych na nią mężczyzn. Starałam się nad sobą panować, ale nie wytrzymałam, gdy oni wyszli, a zaraz potem zjawiły się trzy atrakcyjne kobiety z przyczepionymi do bioder sztucznymi penisami i zapewniły jej powtórkę. Miałam wrażenie, że druga część przygody podobała jej się znacznie bardziej niż pierwsza.
Kiedyś relacja kobiety i mężczyzny była dla mnie czymś naturalnym, wręcz oczywistym. Jednak odkąd coraz więcej filmów i zdjęć widziałam w Internecie, tym bardziej przekonywałam się, że miłość i cielesna bliskość może dotyczyć również relacji damsko–damskiej. Fascynowało mnie to coraz bardziej, ale starałam się nie wychylać wśród znajomych ze swoimi przemyśleniami. Nawet Maja nie wiedziała o mnie absolutnie wszystkiego.
Przemierzałam kolejne metry i oglądałam niekończące się góry ciuchów, starając się wyprzeć widziane minionego wieczora obrazy z głowy i skupić na celu, jaki sobie wyznaczyłam. Bardzo chciałam kupić ładną, zwiewną sukienkę i może jakąś spódniczkę w komplecie z topem lub szorty. Z każdym odwiedzanym sklepem coraz bardziej traciłam nadzieję. W końcu powiedziałam sobie „dość!” i postanowiłam wrócić do domu. Zamierzałam jeszcze zajrzeć do jednego ze sklepów na szybkie zakupy, ale jak się później okazało – los miał dla mnie zupełnie inne plany.
Przeszłam raptem kilkaset metrów, gdy nagle moją uwagę zwróciło coś błyszczącego w oddali. Mimowolnie zerknęłam w tamtą stronę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zauważyłam, że blask dochodził od małego parterowego budynku z szyldem „BUTIK”. Dla większości sklepów, w których tego dnia byłam, mógłby on co najwyżej robić za większą przymierzalnię. Usytuowany z dala od ulicy, intrygował mnie nie tyle wiszącymi we wszystkich oknach ubraniami, ile właśnie niezwykłym miejscem, w jakim się znajdował. Otoczony sporo wyższymi budynkami, wyglądał jakby wyjęty z innej bajki, z innego świata i pewnie właśnie dlatego postanowiłam podejść bliżej.
Cała witryna wypełniona była najróżniejszymi damskimi ciuchami: od bielizny aż po długie sukienki. Postanowiłam zajrzeć i dać losowi i sobie jeszcze jedną szansę na znalezienie czegoś odpowiedniego. Nacisnęłam i pociągnęłam za klamkę. Drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem. Po dwóch niewielkich stopniach weszłam do środka, a drzwi same się za mną zatrzasnęły. Od razu poczułam przyjemny chłód klimatyzowanego pomieszczenia oraz zapach delikatnych różanych perfum. Muszę przyznać, że ktoś idealnie trafił w moje gusta.
- Dzień dobry Skarbie! – przywitała mnie entuzjastycznie sprzedawczyni.
Wyższa ode mnie o głowę, nieziemsko seksowna blondynka o niebotycznie długich nogach, ubrana niezwykle odważnie – miała na sobie jedynie szpilki, ultrakrótką, obcisłą miniówkę i kusy top, pod którym wyraźnie rysowały się spore piersi bez stanika.
- Dzień dobry. – odpowiedziałam grzecznie i się uśmiechnęłam.
- Czego szukasz Słoneczko? Może coś doradzę?
Po wizycie w centrum handlowym byłam delikatnie zaskoczona bezpośredniością kobiety. Dotychczas, chociaż mogłam się rozejrzeć, a tutaj od razu pytanie, na które nie do końca byłam gotowa.
- Yyy... Szukam czegoś dla siebie... – zaczęłam nieśmiało. – Myślałam o jakiejś sukience albo spódniczce z fajnym topem.
- No to świetnie trafiłaś! – uradowała się kobieta. – Akurat dzisiaj miałam dostawę nowych ekstra ciuchów i na pewno znajdziemy coś sexy dla Ciebie.
Już miałam wspomnieć, że nie zależy mi na niczym takim, ale gdy wyjęła pierwszą sukienkę, to aż zaparło mi dech w piersiach.
- Cudo! – prawie pisnęłam. – Właśnie czegoś takiego szukałam.
Podeszłam krok bliżej i wzięłam w dłonie delikatny zwiewny materiał w piękne niezapominajki.
- Wiedziałam, że ci się spodoba. – powiedziała pewnie. – Popatrzmy no na ciebie... – zastanowiła się chwilę, przyglądając mi się bacznie od stóp aż po czubek głowy.
Muszę przyznać, że speszyło mnie jej spojrzenie, ale starałam się to zamaskować uśmiechem.
- A co powiesz na to... I jeszcze to... I jeszcze to? – spytała, za każdym razem wyjmując z półek dokładnie to, czego szukałam.
- Ja... Ja po prostu nie wierzę! – nakręciłam się, aż wewnątrz cała chodziłam. – Skąd Pani wie, czego szukam?
- Wiem, bo umiem patrzeć i nie Pani tylko Kaśka – wyciągnęła do mnie dłoń, przedstawiając się.
- Sara. – uścisnęłam jej delikatną rękę. – Bardzo mi miło.
- To co? Przymierzasz? – spytała kokieteryjnie.
- Absolutnie wszystko! – cieszyłam się, jak małe dziecko, które zaraz ma rozpakować prezent.
- Okej, to wskakuj do przymierzalni. – powiedziała, wskazując niewielkie pomieszczenie z ciężką, szarą kotarą.
Sama przeszła obok mnie, podeszła do drzwi i przekręciła klucz, zamykając nas w środku. Muszę przyznać, że znowu poczułam się lekko dziwnie.
- Nie bój się Skarbie. – uspokoiła. – To tylko po to, żebyś czuła się swobodnie i żeby nikt nam nie przeszkadzał, bo z zewnątrz i tak nic nie widać.
Może to zabrzmi naiwnie, ale uwierzyłam jej i faktycznie poczułam się pewniej. Zabrałam z lady pierwszą sukienkę i weszłam za kotarę, szczelnie ją zasuwając. Obróciłam się, żeby odwiesić torebkę na mały wieszaczek i spojrzałam w wielkie lustro. Wtedy zaniemówiłam i aż zasłoniłam usta dłonią. Na jego środku na wysokości moich bioder sterczało spore dildo na przyssawce w jasnym, cielistym kolorze.
Poczułam, że się rumienię i już chciałam się odezwać, ale coś w środku kazało mi być cicho. Nie chciałam przecież wyjść na jakąś smarkulę albo dewotkę. Postanowiłam udawać, że niczego nie widzę, ale było to trudniejsze, niż myślałam. Z każdą kolejną chwilą, coraz więcej obrazów z wczorajszego filmu zaczynało wdzierać się ponownie do mojej świadomości. Miałam wrażenie, że zrobiło się jakby duszno i poczułam lekkie zawroty głowy.
Wzięłam kilka głębszych wdechów. Zdjęłam buty, spodnie i top, zostając w samej bieliźnie. Wzrok co chwilę uciekał mi w kierunku prężącej się erotycznej zabawki. Wyobraźnia pracowała, podsuwając mi nie tylko sceny z filmu, ale i obrazy mojej gospodyni oddającej się miłosnym uniesieniom w miejscu, gdzie teraz stałam. Odpędziłam od siebie te myśli, szybko włożyłam sukienkę i wyszłam zza kotary, prezentując się sprzedawczyni.
- Boże! Jaka ty jesteś śliczna i zgrabna! – zaczęła komplementować. – Cudownie w tym wyglądasz! Jak milion dolarów! – do tej pory nikt się tak oficjalnie mną nie zachwycał, więc czułam, że mocno się rumienię.
- My... Myślisz, że dobrze leży? – spytałam niepewnie.
- Nie wyobrażam sobie, żeby cokolwiek leżało lepiej. – zapewniła mnie szczerze. – Zobacz teraz to... ale chyba lepiej by się układało, gdybyś zdjęła stanik. Ten materiał cudnie układa się na nagim ciele.
- Cóż... – odpowiedziałam niepewnie.
Nie do końca byłam przekonana, czy to dobry pomysł, ale wzięłam podany mi przez Kasię kombinezon i weszłam znowu do przymierzalni. Gdy tylko zniknęłam za kotarą, to mój wzrok momentalnie utkwił ponownie na sterczącym z lustra „sprzęcie”. Rozpięłam i ściągnęłam sukienkę, ale pech chciał, że wysunęła mi się z rąk i upadła na podłogę. Szybko się po nią schyliłam. Jakież było moje zdziwienie, gdy na podłodze zauważyłam drugą zabawkę w kształcie męskiego narządu, sterczącą pionowo w górę.
Najdziwniejsze było to, że pierwsze pytanie, jakie pojawiło się mojej głowie, nie brzmiało: „Co to tu kurwa robi?”, a „Jak ja mogłam tego wcześniej nie zauważyć?”. Poczułam silne uderzenie gorąca. Serce zaczęło walić mi jak szalone, a oddech mimowolnie stał się płytszy i szybszy. Spojrzałam w lustro i jedyne, co widziałam oprócz sterczącego z niego dildo, to zawstydzona, półnaga dziewczyna z coraz wyraźniejszymi wypiekami na twarzy. Znowu potrzebowałam kilku głębokich oddechów, żeby się opanować. Włożyłam kombinezon i wyszłam z przymierzalni.
- Ale laska! – zachwyciła się kobieta. – Ale mówiłam ci, że lepiej się będzie układał, jak zdejmiesz stanik.
Zrobiła w moją stronę szybkie dwa kroki i jakby nigdy nic złapała mnie za piersi i zaczęła je układać i ugniatać przez materiał kombinezonu i stanik. Poczułam przypływ podniecenia. Zaskoczona nagłym dotykiem, nawet na moment nie pomyślałam, żeby w jakikolwiek sposób się bronić. Speszona swoją reakcją, albo raczej jej brakiem, szybko znowu weszłam do przymierzalni. Nie byłam w stanie oderwać wzroku od „wycelowanych” w moją stronę zabaweczek. Lekko drżącymi dłońmi zrzuciłam z siebie kombinezon, a zaraz po nim stanik i majtki. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam na nich sporą mokrą plamę. Szybko schowałam je do torebki i ponownie włożyłam kombinezon, ale już na zupełnie nagie ciało. Nie mogłam nie przyznać Kasi racji – układał się dużo lepiej, gdy nie krępowała mnie bielizna.
- Chyba miałaś rację... – powiedziałam, wychodząc zza kotary. – Wygląda o niebo lepiej.
Coraz bardziej czułam na buzi rumieńce, a serce z każdą chwilą waliło mi mocniej.
- Masz wspaniałe kształty! – komplementowała. – Ten kombinezon jest dla ciebie stworzony. Podkreśla to, co ma podkreślać. – puściła do mnie oczko, na co od razu zareagowałam uśmiechem.
- A co powiesz na taki seksi zestaw? – spytała, podając mi ciasną czerwoną mini i bardzo krótki, biały top z tęczą na środku.
- Nie wiem, czy nie za odważne, jak dla mnie... – zaczęłam się chwilę zastanawiać.
- Leć, przymierz! – poleciła, klepiąc mnie w pupę na zachętę. – Zobaczymy, co powiesz, gdy to włożysz.
Po raz kolejny weszłam do przymierzalni, ale z podniecenia i roztargnienia nie przykładałam już takiej wagi do tego, czy szczelnie zasłoniłam kotarę. Rozebrałam się do naga, cały czas patrząc na obie zabawki. Dłuższą chwilę podziwiałam tę przyczepioną do lustra. Była długa i gruba. Coś mnie podkusiło i trąciłam bosą stopą drugą zabawkę na podłodze. Zakołysała się i szybko wróciła do swojej pierwotnej pozycji. Spodobało mi się, więc powtórzyłam to drugi i kolejny raz. Założyłam top, nie przestając trącać stopą ciekawego narządu. Spojrzałam w lustro. Bluzka nie do końca zakrywała moje spore piersi, których dolna część wyraźnie spod niej wystawała. Nie wiem dlaczego, ale cała sytuacja bardzo na mnie działała. Nakręcałam się z każdą kolejną chwilą, aż w końcu moja dłoń, jakby sama, zacisnęła się na sterczącym z lustra dildo. Zachwycałam się jego delikatnością i sztywnością.
Po krótkiej chwili sięgnęłam po miniówkę, ale wyleciała mi z drżących, niepewnych rąk. Schyliłam się po nią, wypinając nieświadomie swoje najczulsze miejsca w stronę niezasłoniętego wejścia do przymierzalni. Chciałam się od razu podnieść, jednak moje ciało miało inny plan. Ręka chwyciła za przyczepionego do podłogi sztucznego członka. Nie mogłam oderwać od niego dłoni. Dotykałam go i masowałam, czując szereg wypustek i chropowatości. Znowu powróciły wspomnienia scen z filmu i po raz kolejny zakręciło mi się w głowie.
Zebrałam się w sobie i szybko wyprostowałam, opierając dłoń o zimne lustro nieco powyżej pierwszej zabaweczki. Wcisnęłam się w końcu w czerwoną mini. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że tylko o kilka milimetrów zakrywa moją kobiecość i pośladki. Czułam się nieswojo, ale cholernie seksownie. Podciągnęłam nieco spódniczkę, żeby zobaczyć swoją gładko ogoloną cipkę w lustrze. Podeszłam na tyle blisko, że widziałam, jak paruje od mojego oddechu. Dłoń mimowolnie zacisnęła się mocno na sterczącym obok członku i zaczęła go masować. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale filmy dały mi pewien obraz, jak powinno to wyglądać.
- I jak nowy zestaw? – usłyszałam nagle głos Kasi, który przywołał mnie do rzeczywistości.
Szybko poprawiłam mini i wyszłam zza kotary na środek butiku. Zaprezentowałam się sprzedawczyni w wybranym przez nią komplecie.
- No i to się nazywa chodzący seks! – zachwycała się. – Wyglądasz bajecznie! Niech no ci się lepiej przyjrzę.
Podeszła do mnie i chwyciła za dłoń. Uniosła do góry i zaczęła mnie obracać jak w tańcu. Coraz bardziej wirowało mi w głowie, ale świetnie się bawiłam, więc nie reagowałam. Czułam dłonie Kasi na biodrach, pośladkach, brzuchu, a nawet na nieosłoniętej materiałem topu części biustu. W pewnym momencie zrobiłam niefortunny krok i spódniczka powędrowała w górę, odsłaniając dół moich pośladków oraz cipkę. Nie chciałam robić scen, więc o niczym nie powiedziałam. Spytałam jednak:
- Masz jeszcze coś ciekawego dla mnie? – szybko obciągnęłam materiał spódniczki.
- Kochanieńka! Oczywiście, że mam! – wykrzyknęła uradowana i szybko podeszła do lady.
Wyciągnęła w moją stronę dłonie z plisowaną czarną mini oraz granatowym topem na ramiączka.
Z uśmiechem wzięłam podane mi ubrania i wbiegłam do przymierzalni, zupełnie zapominając o zasłonięciu kotary. Byłam totalnie nakręcona. Szybko ściągnęłam z siebie ubranie i zupełnie naga podeszłam znowu bliżej lustra. Złapałam zachłannie w dłoń sterczącego penisa i masowałam coraz śmielej od nasady aż po główkę. Nie wyobrażałam sobie, że może mi to dostarczyć aż tyle przyjemności. Jednak byłam w sklepie, a nie w domu, więc resztkami siły woli opanowałam żądzę i założyłam cudowną czarną mini. Ta była nico dłuższa i miałam wrażenie, że lepiej układała się na moich biodrach oraz ogólnie bardziej do mnie pasowała.
Sięgnęłam po granatowy top, ale niechcący znowu go upuściłam. Pech chciał, że opadł dokładnie na zabaweczkę sterczącą z podłogi. Zaklęłam soczyście pod nosem, bo to trzecia rzecz, która wyleciała mi dzisiaj z ręki. Nieświadoma niezasłoniętej kotary, nachyliłam się, eksponując po raz kolejny swoje wdzięki przed Kasią. Złapałam za materiał bluzki i podniosłam go, ale nie byłam w stanie oprzeć się rosnącemu podnieceniu. Niesiona pożądaniem polizałam dłoń i zaczęłam swoją ślinę rozsmarowywać po zabaweczce. Nadało to moim palcom przyjemnego poślizgu, dzięki czemu coraz sprawniej poruszały się po sztucznym penisie.
Ukucnęłam i właśnie wtedy dotarło do mnie, że dildo na lustrze jest na takiej wysokości, że mogłabym brać je do ust, nabijając się na to sterczące z podłogi. Kolejna fala podniecenia uderzyła w moją świadomość ze zdwojoną siłą. Wiedziałam, że jestem wilgotna, ale gdy dotknęłam cipki, to poczułam prawdziwy żar i morze soczków. Sterczące mocno sutki też zdradzały olbrzymie podniecenie. Tego już było dla mnie zbyt wiele. Miałam wrażenie, że się zmieniam, że coś we mnie przeskoczyło, pękło, zniknęło jak bańka mydlana.
W jednej chwili uklęknęłam nad sterczącym z podłogi dildo i patrząc na siebie półnagą w lustrze, opuściłam ciało, nabijając się cipką na sterczącego z podłogi sztucznego penisa. Jęknęłam głośno z wyraźną ulgą, czując cudowne, wręcz bajeczne rozpychanie. Całą sobą chłonęłam rozkosz, jaką dawały mi szorstkie wypustki, drażniąc coraz intensywniej moje ociekające wilgocią wnętrze.
Przed oczami zauważyłam drugą zabaweczkę. Pocałowałam ją, po czym zaczęłam oblizywać, jak najpyszniejszy smakołyk. Wzięłam go głębiej do ust i czując ekstatyczne wręcz uniesienie, zaczęłam go ssać i obciągać. Zupełnie straciłam głowę i posuwałam się na całego, masując i szarpiąc coraz mocniej wrażliwe i pobudzone piersi. Bardzo to na mnie działało, zwiększając rozkosz i pogłębiając trans, w jakim byłam. Oddałam się temu cudownemu uczuciu bez reszty, totalnie zapominając o otaczającym mnie świecie.
Nawet nie wiem, kiedy zdałam sobie sprawę, że tuż obok mnie klęczy zupełnie naga Kasia. Jej dłonie bardzo pewnie zaczęły błądzić po moim nagim, pogrążonym w ekstazie ciele. Jej mina zdradzała nie tylko zadowolenie, ale przede wszystkim podziw dla tego, co widziała.
- Myślę, że on wolałby być głębiej... – powiedziała.
Pogłaskała mnie po głowie, po czym powoli zaczęła dopychać ją do lustra, sprawiając, że z każdą chwilą, zabaweczka bardziej zagłębiała się w mojej buzi. Kolejne mocniejsze pchnięcie i cieliste dildo całe zniknęło, a mój nos oparł się o srebrzystą taflę.
Dokładnie w tej chwili dopadł mnie potężny orgazm. Nigdy wcześniej nie doszłam tak intensywnie. Moje ciało wiło się, drżało i nieprzerwanie nabijało na oba sztuczne członki. Momentalnie pojawiła się druga, a zaraz po niej – trzecia fala spełnienia. Miałam świadomość, że z mojej cipki dosłownie leją się strumienie moich miłosnych soczków, mocząc obficie nie tylko dildo, ale i podłogę przymierzalni. Niczego nie widziałam, bo oczy z rozkoszy uciekały mi w tył głowy. Świat dookoła pojawiał się i znikał na zmianę, wirując coraz szybciej. Bezwstydnie zaspokajana cipka pulsowała w szalonym tempie, a gardło samo nabijało się na sterczącego z lustra penisa.
Nieustannie czułam dłonie Kasi bardzo wprawnie pieszczące najczulsze miejsca mojego ciała. Doskonale wiedziała gdzie i jak mnie dotknąć, żeby wywołać kolejne elektryzujące doznania.
- Jesteś piękna i taka seksowna... – szepnęła mi do ucha i je polizała.
Mocno chwyciła moje piersi, masując, szczypiąc i ciągnąc za sterczące sutki. W tym samym czasie palce jej drugiej dłoni dobierały się do mojego bezwstydnie wypiętego i wyeksponowanego tylnego wejścia.
- Od początku, gdy tylko weszłaś, miałam ochotę na twój tyłek... – wysyczała, drażniąc opuszkiem palca mięśnie zwieracza.
Przez chwilę chciałam się odezwać, coś powiedzieć, że tam jeszcze nigdy niczego nie było, ale penis w gardle skutecznie uniemożliwiał mi wydawanie jakichkolwiek innych dźwięków niż długich i głośnych jęków rozkoszy. Na dodatek właśnie wtedy dopadł mnie kolejny orgazm, który targał moim ciałem, zdradzając nieziemską przyjemność, jaka mnie opanowała.
Wyczuwając chwilę słabości i rozkoszując się moim kolejnym spełnieniem, Kasia postanowiła działać Najpierw jeden, nieśmiały palec, wślizgnął się do mojej pupy. Poruszał się w przód i w tył, wchodząc i wysuwając się nieznacznie tylko po to, żeby po chwili zostać wciśniętym energiczniej. Nie minęło wiele czasu, gdy dołączył do niego „kolega” i dwa palce sprzedawczyni poruszały się coraz śmielej, dostarczając mi nieznanych dotąd, ale coraz silniejszych bodźców.
Nie byłam w stanie opanować jęków ani ruchów bioder. Widziałam w lustrze Kasię, wpatrzoną w moje zmęczone orgazmami i przyjemnością ciało. Oba sztuczne członki we mnie, palce seksownej kobiety w mojej pupie oraz cudowny masaż piersi, znowu zaprowadziły mnie na sam szczyt rozkoszy. Nowa, nieznana wcześniej przyjemność sprawiła, że mój mózg się stopił, przegrzał i porwana potężnym orgazmem – straciłam na chwilę świadomość.
Ocknęłam się i otworzyłam oczy. Opierałam się o zaparowane lustro, a w mojej pulsującej cały czas cipce, czułam obecność przyssanego do podłogi dildo. Rozejrzałam się i zobaczyłam stojącą nade mną, uśmiechniętą i wyraźnie podnieconą Kasię. Patrzyła na mnie i masowała gładko wygoloną cipkę.
- Wyglądasz cudownie taka zaspokojona... – szepnęła i puściła do mnie oczko.
Widząc ją i słysząc jej słowa, poczułam przypływ nowych sił i podniecenia. Uniosłam się lekko i złapałam Kasię za pośladki, przysuwając ją bliżej. Przywarłam ustami do jej kobiecości i zaczęłam w szalonym tempie lizać i ssać jej łechtaczkę.
Smak i zapach jej cipki był wręcz obezwładniający. Nie potrafiłam przestać pracować językiem i ustami. Do tej pory znałam tylko swój smak. Po raz pierwszy kosztowałam innej kobiety, ale już wiedziałam, że będę chciała spróbować też innych i zawsze będzie mi mało. Patrzyłam z dołu na coraz bardziej owładniętą przyjemnością kobietę. Dłońmi mocno ściskała swoje jędrne, duże piersi, dostarczając sobie jeszcze więcej przyjemności.
Po chwili nasze spojrzenia się spotkały. Kasia uśmiechnęła się serdecznie. Jej dłonie przeniosły się na moją głowę, którą nagle mocniej docisnęła do swojego łona. Zaczęła poruszać biodrami i ocierać się cipką o moją twarz, jęcząc coraz głośniej.
- O taaak... Liż mnie! Mocniej! – dyszała.
A ja nawet na moment nie zamierzałam przestać. W wyniku jej ruchów zaczęłam ponownie ujeżdżać dildo, co i u mnie powodowało coraz szybsze bicie serca i większą przyjemność. Soczki Kasi z każdą chwilą coraz szczelniej pokrywały moją buzię i zmieszane z moją śliną, spływały w dół, zdobiąc piersi oraz rowek pomiędzy nimi. Totalnie obezwładnił mnie smak i zapach cipki Kasi. Wkładałam każdą porcję energii w zadowalanie tej pięknej kobiety i samej siebie.
Kilka minut takiej intensywnej zabawy wystarczyło, by nagle Kasia zaczęła się trząść i głośno jęczeć. Z całych sił dociskała moją twarz do swojej kobiecości.
- O kurwa! – krzyknęła, odchylając na moment głowę w tył.
W tej samej chwili doszła, a z jej cipki trysnęły na mnie salwy jej miłosnych soczków. Znieruchomiałam, chłonąc nowe, cudowne doznanie. Strumienie wilgoci zalały mi całą twarz, włosy i ciało. Widziałam nie raz na filmach porno kobiecy wytrysk, ale doświadczenie go na żywo zmieniło mnie na zawsze. Czułam się cudownie, wręcz bajecznie, że to ja sprawiłam, że Kasia przeżyła najintensywniejszą i najmocniejszą formę orgazmu, jaka dana jest kobietom. To nowe doświadczenie w połączeniu z dotychczasowymi przeżyciami i obecnością zabaweczki z mojej cipce sprawiły, że i ja po raz kolejny znalazłam się na granicy spełnienia. Czułam, jak każdy mięsień zaciska się w moim wnętrzu, tylko potęgując rozkosz.
Kasia osunęła się na kolana tuż przede mną. Jej ramiona objęły mnie i mocno przytuliły. Nasze piersi wtuliły się w siebie przyjemnie, a dłonie głaskały czule nagie plecy i pośladki kochanki. Przez dłuższą chwilę nic nie mówiłyśmy, starając się uspokoić oddechy i opanować emocje. Czuły dotyk dłoni na policzku koił i przynosił odprężenie. Jednak nie był to koniec wrażeń, jakich planowała dostarczyć mi nowa znajoma.
Podniosła się z szerokim uśmiechem i podała mi dłoń, pomagając wstać. Dildo wysunęło się ze mnie pozostawiając uczucie nieznośnej pustki, ale i wielkiego spełnienia. Wyprowadziła mnie z przymierzalni na środek butiku i obróciła znowu kilka razy. Poczułam przyjemne zawroty głowy i dłonie Kasi dotykające mojej nagiej skóry.
- Gotowa na więcej? – spytała wyraźnie nakręcona.
Nie potrafiłam jej odmówić i tylko przytaknęłam kiwnięciem głową. Wtedy odeszła za ladę i wróciła, trzymając w dłoni kolejną zabawkę ze skórzanymi paskami. Z szerokim uśmiechem zamontowała sporych rozmiarów penisa na swoich biodrach i oblizując wargi, wpiła się zachłannie w moje usta.
Całowałyśmy się jak szalone, aż brakowało mi tchu. Jej język i wargi czułam wszędzie: na policzkach, ustach, szyi i piersiach. Ssała i lizała moje sutki, wywołując u mnie gęsią skórkę i wydobywając z mojego gardła kolejne jęki rozkoszy. Po raz pierwszy mogłam doświadczyć pieszczot, które do tej pory widziałam tylko w filmach. Wiedziałam, że już zawsze chcę się czuć tak wspaniale.
Nagle Kasia przestała i zamieniła się ze mną miejscami. Odwróciła mnie tyłem do siebie i oparła o ladę. Docisnęła mój tułów do zimnej powierzchni. Moje piersi zareagowały wprost fantastycznie, czując przyjemny chłód, a ja w samej spódniczce, wypięta i podniecona do granic możliwości, czekałam na to, co miało za moment nastąpić. Pełna oddania oczekiwałam na kolejną porcję niesamowitej przyjemności.
Poczułam sztywnego członka ocierającego się o wejście do mojej cipki. Rozsunęłam szerzej nogi i z rosnącą ciekawością i podnieceniem przyjmowałam go ślizgającego się pomiędzy wargami mojej cipki. Wtedy Kasia pchnęła mocniej, a mały butik wypełnił mój głośny jęk. Czułam, jak we mnie wchodziła. Jej ruchy były energiczne, mocne i pewne. Miałam podejrzenia, że nie robi tego po raz pierwszy. Poruszany jej biodrami penis cudownie rozpychał moje ociekające wilgocią wnętrze, torując sobie drogę w głąb mojego ciała.
Myślałam, że właśnie tak chce mnie teraz posiąść, ale ona miała inny plan. Niespodziewanie sztuczny penis wysunął się z mojej kobiecości i ułamek sekundy później zaczął napierać na moje drugie wejście. Spięłam mięśnie, przypominając sobie jego rozmiar. Zaczęłam panikować, ale wtedy wprawne palce Kasi dotknęły mojej łechtaczki. Z mistrzowską precyzją masowała ją i pieściła, przez co znowu zapomniałam o całym świecie i poczułam się cudownie.
Nawet nie zauważyłam, gdy rozluźniłam się na tyle, że przyczepiona do bioder kobiety zabaweczka zaczęła milimetr po milimetrze zagłębiać się w mojej pupie. Potem nastąpiło jedno mocniejsze pchnięcie, któremu wtórował mój głośny jęk i wiedziałam, że sztuczny penis na całą swoją długość był już we mnie. Zwinne palce Kasi nawet na moment nie przestały bawić się moim guziczkiem, co sprawiło, że szybko znalazłam się na granicy spełnienia. Czując moje całkowite oddanie, przeniosła ręce na moje biodra i rozpoczęła rytmiczne posuwanie mojego tyłka.
Każdemu jej pchnięciu towarzyszył coraz głośniejszy, niekontrolowany jęk rozkoszy, Zatracałam się w tym nowym, nieznanym mi dotąd doznaniu bez pamięci. Każda komórka mojego ciała krzyczała z rozkoszy i błagała o więcej.
- O taaak! – wyrwało mi się niespodziewanie. – Mocniej! – prosiłam.
- Aż tak ci się podoba? – dopytywała.
- Tak! Tak! – krzyczałam coraz głośniej.
To sprawiło, że w Kasię wstąpiły nowe siły. Jej ruchy przyspieszyły. Wchodziła w moją pupę intensywnie na całą długość grubej zabaweczki i prawie cała ze mnie wychodziła tylko po co, żeby znowu mocno pchnąć biodrami i wejść we mnie. Po chwili cały butik wypełniły nie tylko moje jęki, ale i odgłos bioder kobiety uderzających o moje jędrne pośladki.
Dochodziłam raz za razem, tracąc siły z każdym kolejnym orgazmem. Moje ciało nieustannie drżało w ekstazie, brakowało mi oddechu, ale sprzedawczyni była niewyżyta.
- Dojdź jeszcze raz... – wydyszała ciężko do mojego ucha.
Jej dłoń znowu znalazła się na mojej łechtaczce i energicznie ją pocierała. Pisnęłam, czując tak intensywną pieszczotę i poddałam się jej całkowicie. Czułam, że zbliża się kolejne spełnienie, ale inne niż dotychczas: mocniejsze, jeszcze bardziej intensywne i nieprzewidywalne.
Nagle nogi się pode mną ugięły. Zawyłam z rozkoszy. Mięśnie drżały, nieustannie starając się zacisnąć na poruszającej się niczym tłok zabaweczce. Oczy znowu uciekły mi w tył głowy, a z pocieranej cipki trysnął strumień moich miłosnych soczków. Czułam, jak leciały, rozchlapywane przez poruszającą się dłoń kobiety, mocząc nie tylko podłogę, ale i całe moje nogi. Nieziemska rozkosz, jaką czułam z obecności sztucznego penisa w mojej pupie w połączeniu z orgazmem cipki oraz pierwszym w moim życiu tryśnięciem, uniosły mnie do nieba i całkowicie odcięły od rzeczywistości. Nie mam pojęcia, co działo się przez kolejnych kilka minut.
W końcu świat znowu stawał się dla mnie bardziej realny. Leżałam naga na podłodze, a Kasia głaskała moje policzki, szyję oraz piersi. Jej twarz była jasna, szczęśliwa i wydawała się spełniona. Z trudem udało mi się skupić na niej wzrok.
- Dziękuję... – wyszeptałam.
- To ja ci dziękuję. Jesteś wspaniała! A to było nieziemskie! – odezwała się Kasia, całując mnie w czoło.
- Chyba pobrudziłam ci nie tylko przymierzalnię, ale i podłogę... Jak ja ci to wynagrodzę?
- Wystarczy, że jesteś, ale... jeśli tak bardzo chcesz się odwdzięczyć, to umówimy się, że po pierwsze – coś kupisz, a po drugie – obiecasz, że jeszcze do mnie przyjdziesz?
- Po kolejne ubrania, czy... – zawiesiłam głos, czując, że się rumienię.
- Będzie mi miło, jeśli po jedno i drugie – uśmiechnęła się i wstała, wyciągając do mnie rękę.
- Zdecydowanie jesteś moją ulubioną sprzedawczynią. Nidy nie czułam się taka... dopieszczona – posłałam jej ciepły uśmiech.
- Cała przyjemność po mojej stronie.
Kasia wstała, zostawiając mnie samą, zupełnie nagą i cudownie zaspokojoną na podłodze. Wróciła do lady i założyła top i miniówkę. Patrzyłam na nią jak zahipnotyzowana. Chłonęłam wzrokiem każdy cal jej seksownego, nagiego ciała. Wyciągnęła do mnie dłoń i pomogła wstać. Cały czas czułam wilgoć na nogach i pod stopami. Starałam się to jednak ignorować i walczyłam z równowagą.
- Z wielką przyjemnością wrócę po kolejne ubrania i... to drugie! – odpowiedziałam po chwili z entuzjazmem.
Próbowałam stać prosto, ale zmęczone nogi odmawiały mi posłuszeństwa, więc oparłam się o ladę, dotykając jej nagim biustem. To nieco otrzeźwiło umysł i zmęczone, zaspokojone ciało, ale jednocześnie uświadomiło mi, w jakim miejscu, pozycji i stroju się znajdowałam. Całe szczęście, że drzwi były zamknięte i zasłonięte, bo inaczej każdy z zewnątrz miałby niezły widok.
- To, co mam ci spakować? – spytała Kasia z uśmiechem, wpatrzona w moje piersi.
- Poproszę pierwszą sukienkę i koniecznie ten kombinezon. – poprosiłam.
- Wyglądasz w nim bajecznie. – po raz kolejny skomplementowała mnie kobieta. – A któraś ze spódniczek?
- Poproszę tę, ale chyba będę musiała ją wyprać... – pokazałam zalaną naszymi wspólnymi soczkami i lekko wygniecioną, czarną plisowaną miniówkę.
Bez skrępowania zsunęłam ją z bioder i podałam Kasi, zostając przed nią zupełnie naga. Wyszła zza lady, żeby móc lepiej mnie widzieć. Czułam jej wzrok wędrujący po moim ciele. Niemal znałam jej myśli i pragnienia i marzyłam, żeby spełniała je właśnie ze mną.
- Jesteś prześliczna! – powiedziała, gdy poszłam do przymierzalni po swoje ubrania.
- Ty również. – odwdzięczyłam się komplementem.
- Spódniczkę dam ci na pamiątkę za buziaka. – rzuciła nagle, pakując sukienkę i kombinezon do torby.
Ciągle bez ubrania, podeszłam do sprzedawczyni. Z uśmiechem cmoknęłam ją w policzek.
- Tak wystarczy?
Była zaskoczona, ale szybko opanowała to uczucie. Chwyciła mnie delikatnie za nadgarstek i przyciągnęła do siebie. Wtuliłam się w nią jak w najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Spojrzała mi głęboko w oczy i kolejne co pamiętam, to nasze języki – splecione w erotycznym tańcu. Pieściły się wzajemnie raz w moich, a raz w jej ustach.
Poczułam dłonie Kasi na ciele. Dotykała mnie zachłannie, nerwowo, jakby bała się, że zniknę, rozpłynę się w powietrzu i nigdy nie wrócę. A ja nie zamierzałam nigdzie się wybierać ani tym bardziej znikać. Było mi cudownie i z każdą kolejną sekundą naszego pocałunku wiedziałam, że znalazłam swoje miejsce na ziemi, swoją oazę. Jak nigdy i nigdzie poczułam się wspaniale, po prostu we właściwym miejscu – w jej ramionach. Ta znajomość i relacja zaczęła się od przypadku, od przygody i wszystko wskazywało na to, że jeszcze niejedna cudowna chwila przed nami.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz