Opowiadania tag#walka (88)

  • Życie to ciągły trening cz.8

    Ten dzień rozpoczął się dla niego dość fatalnie. Podczas wyłączania budzika smartfon wypadł mu z ręki upadając górną krawędzią przez co szlak trafił wyświetlacz. W kuchni podczas mycia trącił kubkiem o róg zlewu i w ręku pozostało mu tylko ucho jego ulubionego kubka z napisem: „Uszy do góry”. - No faktycznie…uszy do góry- wzniósł ucho kubka po czym rzucił do kosza. Kiedy pozbierał resz...

  • Siewcy ciemności cz.3

    -NA KOLANA I RĘCE ZA GŁOWE! ŻADNYCH GWAŁTOWNYCH RUCHÓW! -za plecami słyszę zbliżający się głos. -Dawid! Sprawdź go! Podchodzi do mnie rosły mężczyzna. Dość wysoki, na oko ma ze dwa metry. W rękach trzyma karabin. Celuje we mnie. Czuję niepokój. Jego twarz zasłaniał noktowizor i maska przeciwgazowa, co wzmagało u mnie uczucie strachu. -GŁOWA DO GÓRY, SZEROKO OCZY! -słyszę rozkaz. ...

  • Siewcy ciemności cz.2

    Moje ciało paraliżuje strach. Jedyne co jestem w stanie zrobić, to obserwować oprawcę, który się do mnie zbliża. Coraz dokładniej widzę jego postać. Monstrualna, dobrze zbudowana, dziwnie nieproporcjonalna - jego "ręce" niemalże ocierają się o ziemie. Porusza się pokracznie, w jego krokach nie widać monotoniczności, powtarzalności. Każdy z nich stawiany jest inaczej. Raz robi k...

  • Siewcy ciemności cz.1

    Słońce Dawca życia, źródło wierzeń pradawnych ludzi. Wyciągam po nie rękę, chcę je sięgnąć... *Dryń, dryń, dryń* Sięgam ręką aby wyłączyć alarm -...cholerny budzik... rzuciłem gorzko w myślach. Zwlekam się z łóżka, zakładam kapcie. Wychodzę z pokoju i wchodzę do kuchni, zaczynam przygotowywać śniadanie. Otwierając lodówkę, zauważyłem na niej przylepioną karteczkę "wrócę ...

  • Miłość która nie powinna się zdarzyć, ale jednak się zdarzyła 2

    Rozdział drugi "TWARZĄ W TWARZ" 11 czerwca. Czwartek. Godzina 20: 25. Biegnę w stronę mieszkania Will'a. Od dwóch dni mam złe przeczucie, że coś miałoby się stać albo już się stało. Przyśpieszam na tyle ile pozwalają mi siły w nogach, a kropelki potu spływają po szyi, znikając między piersiami. Wbiegam na posesję Will'a i pukam do drzwi, uspokajając oddech. Drz...

  • Bliźniacy

    Białego lubię bardziej. Biały jest fajny. Przychodzi do mnie zawsze ubrany elegancko i na luzie. Ogolony, świeży, pachnący. Odstawia sobie krzesło zgrabnym ruchem, pokazuje perliste zęby i siada z taką gracją, jakby to siadanie ćwiczył od zawsze po tysiąc razy dziennie. Udziela mi się to. Spokojnie wtedy dopijam kawkę, przeglądam wiadomości na skrzynce. Bywa, że czuję mrowienie, że napęd...

  • To tylko śmierć... nic poważnego

    Uchylił się lekko w prawo. Rana na brzuchu zapulsowała bólem. Jego oddech był ciężki, zmęczenie zaczynało dawać się we znaki. A ponoć tacy jak on się nie męczą. Nie miał jednak czasu się nad tym zastanawiać. Odskakując zrobił kolejny unik przed kataną. Świst powietrza uświadomił go, że cięcie było równie silne co sześćdziesiąt poprzednich. Jego przeciwnik był doświadczonym szermierzem, n...

  • Nightingale i Onur (fragment)

    Nightingale źle spała tej nocy. Początkowo złość i gniew nie pozwalały jej zasnąć, potem doszło towarzyszące im poczucie krzywdy oraz przeświadczenie o własnej nieomylności. Na dodatek jej wzork cały czas padał na leżący na stole prezent od dyrektora. Dziewczyna prychnęła głośno i po raz setny zaczęła układać w głowie przemowę, która miała zmusić Onura do zmiany zdania. „Jutro tam pojadę...

  • Deszcz ciemnych gwiazd #3

    Cienie naparły mocniej na jego Aurę. Zrozumiał, że już się nie wykręci. Przegrywał, nie było żadnej nadziei na ratunek. Mewrys zagryzł wargę. Nie za bardzo pragnął umrzeć. Gasnący Blask palił go od środka niby płomień. Widzący skumulował w sobie resztki energii, uderzając po raz ostatni. Jeśli to ma być jego koniec, przynajmniej odejdzie z hukiem. Ostre światło zalało pełne cieni wnętrze...

  • Deszcz ciemnych gwiazd

    Świat Widzących znajdował się ponad najwyższymi warstwami chmur, należącymi do Ziemia. Wstępu strzegły potężne bramy z białego marmuru, o złotych prętach wywijanych na kształt hamirackich liter 'W' (od 'weile', witaj) i 'D' ('dagme', żegnaj). Uczciwie rzecz biorąc, bramy były w wypadku Hadesy Hamirat zbędne. Stanowiły jedynie symbol. Nie istniał ni...