Śmieszne

Przygody Mikołaja, co mnie rozbraja – strzał czwarty

– Chcesz łyka? – zapytała Rudolfino, podając szefowi butelkę. – Smodział z Gumijagód, sam upędziłem – pochwalił się z dumą. – Sam? – zdziwił się Mikołaj. – Jak? Przecież nie umiesz. – No wiesz… Zadzwoniłem do Karlosa Czerwonego Nosa i zapytałem, czy nie ma przypadkiem odstąpić flachy. Powiedział że oczywiście ma, ale zaraz wyjeżdża na wyspy Kanaryjskie, bo dostał tam robotę na pół etat...

Uroki współczesnego kina

Wiecie co? Wczoraj obejrzałam sobie film, jeden z tych, co to pod koniec przyprawia o napady śmiechu i bezgłośne drwiny. Recenzja w gazecie sugerowała, iż fabuła będzie przejedzoną bułą, ale jako że był to thriller, czyli mój ulubiony gatunek, z braku ciekawszego zajęcia wywaliłam się przed telewizorem. No i oczywiście się nie pomyliłam. Ona – dzieciata, mężata lasencja i on – p...

Z pamiętnika dwudziestojednoletniej filolożki [part 1]

Part 1, bo zmieniłam tytuł, dodałam w środku tę nieszczęsną jedynkę. Czas zapierdziela jak głupi, oczywiście z wyjątkiem nudnych i długich wykładów, kiedy co pięć minut patrzę na zegarek i godzina jest ciągle ta sama. Może jestem już za stara, żeby rozumieć trendy młodzieży, bo, wiadomo, zawsze jakieś będą, ale niektórych rzeczy nawet ja nie potrafię zrozumieć, choć jestem jeszc...

Mój pierwszy raz z koteczkiem

Notka od autora: W opowiadaniu nie pojawiają się sceny seksu. Miałam dziewiętnaście lat i nadal byłam dziewicą. Niedawno rozpoczęłam studia wyższe na kierunku „Ekonomia polityczna”. Po prostu chcę zostać w przyszłości politykiem, ponieważ ten zawód nierozerwalnie wiąże się z kręceniem lodów, a człowiek się nie napracuje. Koleżankom ze studiów oczywiście się nie przyznałam. Tego ...

Szurnięta Katarzyna cz. 11

Cz. 11 Po ostatnich zmaganiach z telefonem stwierdziłam, że pora złapać jakiegoś chłopaka. A kto wie? Może to on mi kupi nowy telefon? Powiedzmy tak na pierwsze spotkanie. Byłoby super. Tylko żeby pamiętał o ładowarce, bo bez tego to żaden prezent. Już kiedyś tak masturbowałam przy swoim telefonie i nici. Bez ładowarki nie działał. Zupełnie jak moje myśli. Gdybym co jakiś czas nie ud...

Chuć

Siedząc za biurkiem w swoim gabinecie, zastanawiałem się kogo by tu zwolnić z pracy. Jako właściciel firmy i zarazem jej prezes, mogłem każdego. Nie dlatego, aby była taka potrzeba, tylko dlatego, aby pracownicy nie poczuli się zbyt pewnie, bo wtedy mogliby zażądać podwyżek. A po co mam płacić więcej? Hm. Może zaopatrzeniowca? Nieee… jest dobry, a poza tym wie o tych przekrętach z fundus...

Ada

Czytam sobie opowiadanko Duygu. Lubię jej opowiadanka. Są oryginalne. To ostanie jest całkiem inne niż tasiemiec o miłości. Czytam i staram się polubić Adę. I nie idzie mi to zbyt łatwo. A to z jednego powodu. Imienia. Otóż lat temu kilkanaście mieszkałem w Montrealu. Pracowałem najpierw w Montreal kosher bakery, a później w Solly bakery. Też właścicielem był Żyd, ale nie tak bardzo orto...

Moje wariatkowo - biega, krzyczy Harry...

Biega, krzyczy Harry: Czary mary, czary mary... Był telefon, nie ma drania. Żona moja mną rozczarowana. Wezmę pilot od telewizora, Ona jest już ciężko chora, Nie domyśli się w ogóle, Że ją sprytnie oszukuję. Niesie Harry pilot w ręce, Zerkam sobie obojętnie. Eleonora krzyczy w niebogłosy. Harry targa z głowy włosy. Żono moja droga, Nie bądź dla mnie taka sroga. Zaraz znowu ...

W życiu najważniejsze jest...

Stojąc z umorusaną buzią, w podartych rajtuzach, trzymając procę z kawałka patyka i pończochy mojej babci, spoglądałam niewinnie na panią machającą do mnie palcem. - Pamiętaj, że to ty ponosisz odpowiedzialność za swoje czyny. To, że inni tak robią, nie znaczy, że musisz iść w ich ślady. - Ale pszę pani, wtrąciłam niepewnie. Jacek powiedział… - A jakby Jacek powiedział…? - Ale pszę...

Wielkanoc. Marta i strażacy

Tradycja, że strażacy polewają domy w lany poniedziałek. A potem chodzą po domach, żeby zbierać pieniądze na OSP. Marta jest w domu sama, bo mama poszła do kościoła. Spodziewa się wizyty strażaków, więc celowo ubiera się ponętnie. Panowie ochotnicy oczywiście podczas takich wizyt mocno polewają, jak to nakazuje dyngusowa tradycja, wszelkie panny na wydaniu. Zatem zakłada białą bluzeczkę....

Swaty. Marta i rolnik wersja II

Marta była wzburzona propozycją ciotki. Co to jest?! Handel żywym towarem?! Chce mnie wyswatać ze starym dziadem! Rolnikiem, który nawet nie skończył podstawówki. Ze mną, kobietą wykształconą, elegancką... no i w końcu niebrzydką. Ostatecznie doceniła dobre serce ciotki. Ta już dawno uważała Martę za starą pannę, a gdy przekroczyła trzydziestkę, że trzeba ją desperacko ratować. Dlat...

Bal Sylwestrowy. Marta i student cz. 3

- Ach te koronki… - powtarzał - takie same masz tam. W tym momencie wtargnął pod suknię, przez jej wysokie rozcięcie i schwycił za udo, dokładnie w miejscu gdzie znajdowała się szeroka manszeta pończochy. Kwiatowe wzory zdobiły tam koronkę, przez co ta była dość wypukła. Chwycił dość delikatnie, ale Marta i tak zadrżała. - Mariuszu… jak możesz… wkładać kobiecie rękę pod sukienkę… twoj...

Drzewo. Marta i podglądacz

Od kiedy pamiętam, zawsze podniecało mnie wrażenie, że jestem podglądana. Kiedy w czasie studiów mieszkałam na stancji, właściciel mieszkania podpatrywał mnie gdy się przebierałam. Zrazu mnie to przerażało, ale z czasem zaczęło podniecać. Kiedy tuż po studiach byłam opiekunką na kolonii, ochoczo maszerowałam pod prysznic, choć doskonale wiedziałam, że czatują tam młodzi chłopcy, którzy p...

Wybory. Kampania Marty

Namówili mnie. Twierdzili, że jestem taka reprezentacyjna, elegancka, wykształcona, wygadana, że koniecznie powinnam kandydować. W wyborach na wójta gminy. Ależ to we mnie wywołało emocje! Poczułam wielką energię. Chodziłam jak w skowronkach, szczególnie, że moja szkoła kwalifikowała się do likwidacji, więc straciłabym pracę. Zaczęłam zbierać podpisy na listach poparcia. Chodziłam od...