Nasi sąsiedzi, Kasia i Bartek, byli z pozoru zwyczajnym małżeństwem po czterdziestce — atrakcyjni, towarzyscy, ale bez przesadnej zażyłości z naszej strony. Widywaliśmy się kilka razy w roku przy okazji grilla, urodzin czy sąsiedzkich spotkań.
Trochę pozmieniało się zeszłego lata, podczas urodzin Kasi.
Zostaliśmy wtedy do samego końca, a gdy atmosfera zrobiła się luźniejsza gdy byliśmy sami Bartek zaproponował wspólny wypad nad Jezioro Żywieckie, żeby razem się poopalać.
Mój mąż, jak zwykle bez większych oporów, wspomniał wtedy, że często jeździmy na plaże dla naturystów i po prostu dobrze czujemy się w takich klimatach. Ku mojemu zaskoczeniu bardzo ich to ucieszyło.
Przyznali, że nawet nie wiedzieli o takim miejscu nad Sołą. I jeżdżą nad jezioro gdzie mają fajne miejsce.
Pomyślałam wtedy, że właściwie czemu nie — byli naprawdę fajnymi ludźmi, a my zawsze podchodziliśmy do naturyzmu swobodnie i bez zbędnego skrępowania.
W dniu wyjazdu wszystko trochę się skomplikowało, bo mój mąż musiał jechać na lotnisko po znajomego, który dzień wcześniej łaskawie poinformował nas, że przylatuje do Polski na kilka dni.
Kiedy zadzwoniłam do Kasi i powiedziałam, że pojadę sama, w jej głosie wyczułam lekkie rozczarowanie, że nie będziemy mogli spędzić tego dnia w czwórkę.
Po chwili jednak szybko dodała, że w trójkę też będzie świetnie.
— Gdzie my właściwie jesteśmy? — zapytałam z lekkim śmiechem, rozglądając się po odludnej okolicy.
— Spokojnie, jeszcze tylko dziesięć minut spaceru i będziemy na miejscu — odparł Bartek, wyciągając z bagażnika torby i koce.
— Tadam! — zawołała nagle Kasia, obracając się wokół własnej osi ubrana jedynie w skąpe majteczki.
— Ty wariatko… — rzekłam rozbawiona, nie mogąc oderwać wzroku od jej jędrnych, idealnie podkreślonych piersi. Wyglądała niezwykle swobodnie i kusząco.
— Jak się bawić, to się bawić. No dalej, pokaż te swoje silikony — rzuciła z figlarnym uśmiechem.
— Piękne — wtrącił Bartek, przyglądając mi się z wyraźnym zachwytem.
— Dzięki — odpowiedziałam lekko, zarzucając torbę na ramię.
Ruszyliśmy leśną ścieżką, śmiejąc się i przekomarzając niemal bez przerwy. Atmosfera robiła się coraz bardziej swobodna, a Bartek wyraźnie miał najlepszy humor z nas wszystkich.
— Powiem wam jedno… macie praktycznie identyczny rozmiar i kształt cycków — stwierdził z rozbawieniem nie mogąc się napatrzeć.
- I co najlepsze. Przypuszczam że obie cipeczki będą ładnie ogolone - dodał z taką swobodą że nie mogłam się powstrzymać.
– Zobaczymy, czy na miejscu też będziesz taki pewny siebie.
– Właśnie – dodała Kasia z rozbawionym uśmiechem.
Chwilę później dotarliśmy nad jezioro. Miejsce rzeczywiście robiło wrażenie — spokojna zatoczka, łagodne zejście do wody i mnóstwo ludzi pływających na kajakach. Co chwilę ktoś odwracał głowę w naszą stronę, reagując zupełnie spontanicznie na nasz widok.
– I tak będzie przez cały czas? – zapytałam półżartem, czując na sobie ciekawskie spojrzenia.
– Jeśli dalej będziesz tak stała, to zdecydowanie tak – odpowiedziała Kasia, podchodząc do mnie całkowicie naga.
- Jedno jest pewne że mamy obie łyse cipki - rzekłam ściągając majteczki.
— Super — dodała Kasia, chwytając mnie za rękę i ciągnąc w stronę Bartka, który właśnie rozkładał koce obok grilla.
— A ty co tak zamilkłeś? — rzuciła do męża, zauważając jego nagłe milczenie.
— Zaraz… jednego nie przewidziałem — odpowiedział z rozbawieniem.
Od razu zauważyłam że mu stanął.
- Sory. Ale zdziwiła bym się , gdyby ci nie stanął na widok naszych ogolonych cipek, jak to powiedziałeś kika minut temu - rzekłam siadając prowokacyjnie w rozkroku.
A że była niemal na wyciągnięcie jego ręki, mógł przyjrzeć jej się z bliska — bardzo dokładnie.
I tym razem zrobił to w zupełnym milczeniu.
Ja jednak nie potrafiłam się powstrzymać kiedy bez skrępowania zsunął z siebie spodenki.
Pokazując nam swojego nabrzmiałego członka, który nie powiem wyglądał imponująco.
- Ładny - rzekłam podkręcając atmosferę.
— Widzisz, Sylwia, jak na niego działasz — rzuciła Kasia z wyraźnym rozbawieniem.
— Żartuję — dodała szybko, nie chcąc go zawstydzić.
— Ciekawe, któremu facetowi nie stanął by na wasz widok — odpowiedział pewnym, spokojnym tonem.
Kasia tylko spojrzała na niego z satysfakcją.
— Mi się podoba — odparła bez cienia skrępowania łapiąc go do ręki, by wykonać nim kilka ruchów.
— Bez takich. Nie jestem z lodu. Gdyby był tu mój mąż, nie narzekała bym — powiedziałam zanim zdążyłam się zastanowić nad doborem słów.
— Zawsze mogę się podzielić — rzuciła Kasia z rozbrajającą swobodą, przebijając nawet mnie.
Najgorsze było to, że w jej głosie nie było ani grama żartu.
Wolałam więc nie komentować tej uwagi.
Bartek natomiast błyskawicznie odzyskał rezon. Chwilę później ułożył się naprzeciwko nas, kładąc się w nogach. Gapiąc się na nasze cipki jak w obrazki.
Nie znałam go z tej strony — zawsze był taki spokojny, a tu proszę.
Podczas luźnej rozmowy z Kasią o moim powiększeniu piersi Bartek zapytał czy mam czucie w sutkach.
- A jak myślisz - rzekłam wykonując ruch w ich stronę, delikatnie je drażniąc palcami.
- Szybko - odparł zadowolony widząc jak urosły.
- Szybko ! Bo jestem nadpobudliwa i bardzo szybko szczytuje , do tego wielokrotne co uwielbiam - rzekłam. Widząc że Bartek bardzo się ożywił.
- Ja po drugim mam dość - rzekła Kasia z uśmiechem.
- Też tak mam po kilku, ale nie potrafię przestać i potem mi wszystko jedno - odparłam mocniej je ściskając.
– Cycki cały czas masz takie twarde? – zapytała, nie mogąc oderwać od nich wzroku.
– Na początku były znacznie twardsze. Teraz nadal są jędrne, ale już nie tak jak w pierwszym roku.
Mogę? – zapytała cicho, ale w jej głosie było wyraźne podekscytowanie, jakby nie pytała tylko o zgodę, ale też o coś więcej.
- Jasne – odpowiedziałam spokojnie, przesuwając się w jej stronę.
- Rewelacyjne… – wyszeptała, jakby nie chciała tego uczucia spłoszyć.
Ściskając je na początku , by po chwili zacząć delikatnie je pieścić.
Jej oddech zmieniał rytm, a emocje, które w niej narastały, przenosiła na moje piersi.
Nie wiem, ile to trwało — może pół minuty, może minutę. Nie miałam zamiaru jej przerywać, ale to, co narastało we mnie z każdą chwilą, nie wróżyło niczego dobrego.
— Przepraszam… dałam się ponieść. Trudno jest się od nich oderwać — wyszeptała po chwili, aż jej głos zadrżał.
— Nie przepraszaj naprawdę… było bardzo miło — odparłam łagodnie.
– Jeszcze chwilę i byś mnie doprowadziła – rzuciłam półgłosem, celowo odchylając się w tył i opierając na rękach, nie odrywając od niej wzroku, prowokacyjnie zachęcając ją do kontynuowania.
– Nie żartuj – odparła wyraźnie zaskoczona, odruchowo dotykając swoich piersi.
– Ani trochę. Chcesz się przekonać? – zapytałam spokojnie, doskonale świadoma, do czego mogą doprowadzić moje słowa.
Zawahała się tylko na moment.
– A gdybym powiedziała, że… tak? – dokończyła ciszej po chwili.
Uśmiechnęłam się lekko.
– W takim razie nie mam nic przeciwko temu – odparłam, odchylając się bardziej i opierając na łokciach.
Nie musiałam długo czekać. Kasia podeszła na kolanach cicho i ostrożnie, niczym skradający się kot.
Zatrzymała się nade mną, przez krótką chwilę wpatrując mi się głęboko w oczy, jakby chciała upewnić się, że naprawdę tego pragnę.
Potem powoli się nachyliła i bez chwili zawahania wpiła się w moje usta, wsuwając język w pocałunek pełen napięcia i emocji.
Jej rozgrzane piersi delikatnie naparły na moje, a fala przyjemnego ciepła rozlała się po całym moim ciele, wprawiając mnie w stan błogiej euforii.
Kiedy zaczęła pieścić moje piersi, miałam wrażenie, że za chwilę całkowicie stracę nad sobą panowanie.
— Mocniej… — poprosiłam cicho, czując jak zmysłowo drażni moje sutki. Podgryzając je zębami, co chwilę potem doprowadziło mnie do orgazmu..
O tak… właśnie tak — jęknęłam, czując, jak przyjemność rozlewa się po każdym centymetrze mojego ciała.
— Proszę, nie przestawaj — dodałam niemal błagalnie.
Jej język powoli wędrował po moim ciele coraz niżej i niżej.
— O matko… — wyrwało mi się drżącym głosem, kiedy poczułam jej usta na mojej cipce.
Jak jej język drażnił moją łechtaczkę, zlizując jednocześnie wypływające ze mnie soki.
- O tak... cudownie - jęknęłam gdy zatopiła we mnie swoje palce.
Moje ciało zadrżało gwałtownie, jakby rozsadzała je fala gorąca. Wbiłam palce w koc tak mocno, że niemal poczułam pod nimi ziemię, zatracając się w rozkoszy, która zdawała się nie mieć końca.
- Nie… nie wyciągaj ich – błagałam cicho, drżąc pod wpływem narastającej rozkoszy. Moje ciało reagowało samo, zaciskając się na jej palcach tkwiących w mojej cipce.
Nie przestając pulsować, co było niesamowite.
– Jesteś niesamowita – westchnęłam, unosząc się lekko, jakby moje ciało na moment straciło ciężar.
Przed oczami wszystko wirowało mi niczym barwny kalejdoskop, a oddech wciąż nie potrafił wrócić do spokojnego rytmu.
– Pierwszy raz zrobiłam to kobiecie… i sama nie wiem dlaczego tak bardzo mi się to podobało – wyszeptała, przysuwając się bliżej. Chwilę później znów poczułam jej usta na swoich, miękkie i zachłanne zarazem.
– Połóż się – powiedziałam cicho.
Patrzyła na mnie z drżeniem w oczach, gdy powoli zaczęłam odwzajemniać każdy jej gest. Centymetr po centymetrze przesuwałam usta po jej skórze, smakując jej bliskość, delektując się jej pięknymi piersiami, aż znalazłam się dokładnie tam, gdzie zapragnęłam być już w chwili, gdy zobaczyłam ją nagą po raz pierwszy.
Jej cipka pachniała wanilią, a wypływający z niej śluz, aż spływał mi po brodzie.
- O Boże - jęknęła gdy mój język zaczął wdzierać się do jej środka. By po chwili delikatnie ząbkami drażnić jej wargi sromowe.
- O tak... co ty robisz - jęczała nie mogąc zapanować nad oddechem.
By w końcu eksplodować krzycząc jak opętana.
Jej ciało ewoluowało nie mogąc nad sobą zapanować.
- Jprd... co to było - krzyknęła z trudem. Gdy ponownie dopadłam do niej, skupiając się na jej nabrzmiałej łechtaczce która była ogromna.
Jednocześnie delikatnie wsadzając w jej dwie dziurki wilgotne palce od jej śluzu, który nie przestawał z niej wypływać.
- Nie... nie przerywaj - krzyknęła błagająco.
Gdy moje palce penetrowały ją od środka.
W pewnej chwili poczułam dłoń Bartka na moim tyłku.
Wypinając się bardziej , dałam mu do zrozumienia że może się nią zająć.
Nie spodziewając się jednak, że wejdzie we mnie od razu swoim kutasem.
Zamarłam, ale nie z przerażenia — raczej z podniecenia, która urosło jeszcze bardziej pod wpływem jego pchnięć które wypełnił moja cipkę..
Jednocześnie nie mogąc skupić się na Kasi, która lada moment mogła dojść ponownie.
Nie mogłam go odsunąć — nie dlatego, że nie chciałam, ani dlatego, że nie pozwoliłam na to by wszedł we mnie.
Po prostu wszystko było zbyt intensywne, zbyt przyjemne, by przerwać tę chwilę. Jego spokojne, pewne ruchy sprawiały, że traciłam kontrolę nad sobą. Zdając sobie sprawę że zaraz moja pochwa zaciśnie się na nim, jak pętla na szyi wisielca.
Jednocześnie pragnęłam zadowolić jego żonę, która nie była sobą. Była w krainie rozkoszy spełniając swoją najskrytszą fantazję.
- Jest... jest - westchnęła z trudem, gdy moje usta wbiły się w nią, dociskając mocniej i mocniej, gdy w tej samej chwili jej mąż doprowadził i mnie.
Co było cudowne dojść razem z nią.
Opadłam razem z nią. Ciężko wzdychając tulilam się do jej drżącego ciał.
Pot spływał po nas mieszając się z jej łzami.
- Dziękuję… to było coś pięknego. Nie sądziłam, że można przeżyć coś aż tak intensywnego. Przez chwilę miałam wrażenie, że tracę nad sobą kontrolę. A mimo to… chciałam więcej. I wciąż tego pragnę - powiedziała, rozpromieniona, z ledwie ukrywanym drżeniem w głosie.
- Mówiłaś że po drugim masz dość - rzekłam delikatnie pieszcząc jej łechtaczkę która nadal wyglądała obłędnie.
- Nigdy wcześniej nie miałam tak mocnych orgazmów - rzekła spoglądając na męża.
- Tak to jest, że kobieta wie jak zadowolić inną kobietę, wiem coś na ten temat, z własnego doświadczenia.
- Wejdź we mnie - poprosiła Kasia Bartka rozchylając zachęcająco nogi.
- O tak ... delikatnie - rzekła wzdychając z rozkoszy gdy jego kutas wszedł do samego końca.
Usiadłam obok by zacząć się onanizować. Gdy zobaczyłam wyciekającą spermę z mojej cipki.
Co ujrzał również Bartek lekko przejęty że zlał się we mnie. Czego w tym szaleństwie nawet nie poczułam. W sumie się mu nie dziwię, bo który facet by się umiał powstrzymać.
Gdy zauważył jak zaczęłam zlizywać jego spermę z palcy w końcu się uśmiechał.
- To jest niesamowite - odparł przeciągając słowa. Gdy oboje zaczęli szczytować.
Dobrze że w okolicy nikogo nie było, bo Kasia przechodziła samą siebie.
Pozwalając odreagować emocje.
- Kocham seks, ale muszę się napić i chwilę odpocząć - rzekła spoglądając na mnie.
Gdy zaczęłam coraz szybciej robić sobie palcówkę by oznajmić im piękny tego finał.
- O tak…– westchnęłam przegryzając wargę, jakby ostatnie słowo jeszcze długo nie chciało ze mnie zejść.
Położyłam się na plecy, bez sił, zasłaniając twarz ręcznikiem przed palącym słońcem. Ciepło było ciężkie, niemal przytłaczające, a w powietrzu wciąż unosiło się coś, czego nie dało się tak po prostu opisać.
– Muszę odpocząć – powiedziałam ciszej, nie zamierzając przyznać się do własnej słabości ,gdy ktoś zaczął pieścić moje piersi.
– To nie ja – rzuciła lekko Kasia.
Przez moment zapadła cisza, w której wszystko wydawało się zbyt blisko – oddechy, ruchy, obecność.
– Nie przerywaj… – dodałam, choć głos zdradził więcej, niż chciałam.
Czyjeś dłonie na moment się cofnęły. Tylko na chwilę.
A potem usłyszałam jej głos tuż przy uchu – spokojny, pewny siebie.
– Nie musisz odpoczywać.
I właśnie w tej sekundzie napięcie wróciło.
- A co chcesz popatrzeć jak twój mąż mnie zadawala - zapytałam unosząc się lekko.
Zachęcająco rozkładając nogi na bok. Gdzie właśnie zmierzał.
- Oczywiście - rzekła zbliżając swoje usta do moich.
- A będzie miał jeszcze siły by ponownie wejść we mnie - zapytałam przerywając na chwilę pocałunek.
- Postaram się - odparła zmierzając do niego.
By zacząć mu obciągać.
Ten widok i pieszczoty mojej cipki doprowadziły mnie do kolejnego orgazmu. Po którym musiałam naprawdę odpocząć.
Gdyż tych emocji jak dla mnie było za dużo w tak krótkim czasie.
Leżeliśmy obok siebie w przyjemnej ciszy, gdy Kasia spojrzała na mnie z wyraźnym wahaniem.
— A co powiesz mężowi? — zapytała cicho.
Uśmiechnęłam się tylko, przesuwając dłonią po jej ramieniu.
— Normalnie — odpowiedziałam spokojnie. — Ze wszystkimi szczegółami.
— A nie będzie zły, kiedy się dowie?
Że my razem — zapytał Bartek z wyraźnym wahaniem.
— Coś ty — uśmiechnęłam się lekko. — Oboje lubimy od czasu do czasu dodać naszej relacji odrobinę szaleństwa. I to nie od dziś.
— Wow.! Nie wiedzieliśmy. Szkoda, że go tu nie było — westchnęła Kasia.
– Muszę was o coś zapytać. Czy od początku planowaliście tylko wspólne opalanie się nago… czy liczyliście na coś więcej?
– Na początku miało skończyć się tylko na opalaniu – przyznała z lekkim uśmiechem. – Chociaż od dawna rozmawialiśmy o tym w domu. O tym, żeby kiedyś spróbować czegoś więcej z kimś, komu moglibyśmy zaufać. Chcieliśmy was lepiej poznać, przełamać pierwsze lody… i dopiero wtedy zapytać, czy bylibyście zainteresowani takim układem.
Westchnęła cicho, spuszczając na moment wzrok.
– Myślałam, że wszystko się posypie, kiedy Robert nie mógł z nami jechać. A potem wydarzenia potoczyły się tak szybko, że sama nie nadążałam za emocjami. Byłaś przy nas tak swobodna, tak naturalna… kompletnie mnie to rozbroiło. Tego właśnie nie przewidziałam.
– To akurat miłe – odpowiedziałam z uśmiechem, obracając się na bok.
— Czyli wychodzi na to, że trochę pokrzyżowałam wam plany — rzuciłam z lekkim uśmiechem.
— Trochę — zaśmiała się Kasia. — Po tym, co tu się wydarzyło, chyba nawet całe nasze życie stanęło na głowie. I nie będę udawać… bardzo mi się to podobało — dodała, spoglądając wymownie na męża.
— Nie patrz tak — odparł z rozbawieniem. — Mnie również. Choć mam wrażenie, że jeszcze sporo musimy się nauczyć.
Uśmiechnęłam się, kręcąc lekko głową.
— W takich chwilach nie ma czego się uczyć. Jeśli czegoś pragniesz, po prostu za tym idziesz… oczywiście dopóki nie przekracza się granic zdrowego rozsądku rzekłam sięgając do jego fiuta który odpoczywał z wycieńczenia.
— Na razie nic z tego. I tak przeszedłem samego siebie — odparł z wyraźnym zadowoleniem, spoglądając na żonę. — Nigdy wcześniej nie doszedłem dwa razy w tak krótkim czasie.
— Mam przestać? — zapytałam Kasię z lekkim uśmiechem.
— Chyba żartujesz — odpowiedziała podekscytowana. — Nawet mnie więcej o to nie pytaj - dodała przyglądając się jak pieszczę jego fiuta.
Nachylilam się nad nim, by zacząć wodzić po nim językiem, szczególnie po jego żołędziu którego zaczęłam ssać jak dziecko smoczek. Ściskając jednocześnie delikatnie jego jajeczka.
- Co ty robisz - jęknął gdy jego kutas zaczął reagować. Trochę mi to zajęło, ale dopięłam swego stawiając go na baczność.
Nie przestając mu obciągać.
- Chcesz mnie wyruchać, czy wolisz się spuścić mi w usta - zapytałam.
Zaskoczyłam go propozycją, której — jak przypuszczałam — nigdy wcześniej nie usłyszał.
— Nie wiem… — odparł, oddychając coraz szybciej. Najwidoczniej sama rozmowa działała na niego bardziej, niż chciał przyznać, więc postanowiłam pozwolić mu dojść w moich ustach.
Nadmiar mojej śliny spływający po jego fiucie, ułatwił mi sprawę.
Gdy delikatnie wsadziłam palec w jego tyłek, jednocześnie mając go niemal całego do buzi.
- Jprd - krzyknął gdy zaczął tryskać tak mocno, że zaczęłam się dławić. - O tak .. - krzyczał przyglądając się jak jego sperma zalewała piersi Kasi. Gdzie skierowałam jego fiuta.
- Nie wierzę - rzekli niemal jednocześnie zaskoczeni efektem mojej pracy, którą wykonałam najlepiej jak umiałam.
Kasia musnęła palcem jego spermę, próbując jej z wyraźnym zaciekawieniem, jakby robiła to po raz pierwszy. By po chwili ja połknąć.
— Dobre — mruknęła cicho.
- Nie wiem jak tego dokonała, ale pierwszy raz przeżyłem coś takiego - odparł z entuzjazmem zwracając się do Kasi, która nie ukrywała zadowolenia.
Do domu wracaliśmy w znakomitych nastrojach, raz po raz wracając myślami do wydarzeń, które w ciągu jednego popołudnia niezwykle nas do siebie zbliżyły. Atmosfera między nami była lekka, pełna napięcia i niedopowiedzianych obietnic, dlatego bez większego wahania umówiliśmy się na wieczór, by spokojnie ustalić, co dalej i na jakich zasadach miałaby wyglądać nasza sąsiedzka znajomość.
— Dziękujemy za cudowne popołudnie — powiedziała Kasia, składając na moich ustach długi, namiętny pocałunek.
— Acha… może zabrzmi to głupio, ale… mam założyć coś bardziej frywolnego? — zapytała z rozbawieniem.
— Może lepiej zapytaj, co najbardziej kręci Roberta — wtrącił Bartek z uśmiechem.
Roześmiałam się cicho, kręcąc głową.
— Trafna uwaga. Ma słabość do pończoch — odparłam rozbawiona.
Ona najwyraźniej wzięła sobie jego upodobania do serca, bo wieczorem wyglądała zjawiskowo, kiedy stanęła przed nim ubrana jedynie w pończochy.
Od niemal roku spotykamy się raz w miesiącu, bez zobowiązań, w układzie opartym na wzajemnej swobodzie i przyjemności, który z czasem nie tylko nie osłabiła naszych relacji, ale wręcz umocnił łączącą nas przyjaźń.
Sylwia
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
2 komentarze
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.
Lucjusz
Bardzo fajne, takie cieplutkie, w sam raz na wieczór. Czy dobrze rozumiem, że Kasia przyszła do was w szpileczkach i... w samym płaszczyku? Oczywiście nie zapominając o pończochach. To musiał być ładny widok, jak się rozebrała.
TomoiMery
fajnie mieć takich sąsiadow 👍😁