– Mogę się czegoś napić? – zapytała blondynka. Abi odetchnęła w środku, bo uznała, że być może niczego nie odkryli, o czym mogła pomyśleć.
– Och, bardzo was przepraszam. Jaret chcesz coś? Nie proponuje alkoholu, bo wszyscy mamy prowadzić.
– To poproszę coś chłodnego, cokolwiek tam masz. Nawet może być coś gazowanego. Raz na jakiś czas chyba nie zaszkodzi.
– Dla mnie to samo – blondynka spojrzała na Jareta.
– Mam sok z pomarańczy, mango i chyba sok z granatu.
– O to byłoby super – ucieszył się brunet – sok z granatu byłby super.
Abi poszła do kuchni i po chwili wróciła z trzema szklankami.
– Jest tylko jedna sprawa – zaczął nieśmiało Jaret.
– Co takiego? – Abi bardziej się spodziewała, że Tracy zacznie temat związany z jej zarumienionymi policzkami.
– Pewnie Tracy wie, a ja się tylko domyślam. Czy o czymś myślałaś, zanim Tracy podeszła do ciebie i zaczęła gładzić ci kark?
Szatynka natychmiast poczuła, że wszystkie myśli z tym związane powróciły.
– Pomyślałam o czymś. Wspominaliśmy...
– O czym? – Jaret chyba chciał wiedzieć, a Tracy jednak nie wyczuła.
– Pomyślałam, że jeśli jednak James da się namówić na czwórkę, to zaproszę do tego Kathy.
– Kathy? Ta córka kolegi z pracy? Co z nią? Wspomniałaś, że na ciebie leci.
– Tak, leci. Pomyślałam, że może nie zacznie się od razu z dużego kalibru. Chce mnie, to dostanie i ciebie. Jeśli oczywiści zechce. A poza tym będzie dwóch dobrze wyposażonych facetów.
– Dobrze wyposażonych? Rozumiem, że masz na myśli rozmiary Jareta, o których nic nie wiem, ale skąd wiesz o Jamesie?
– Przeczucie. A co do Kathy, Paul literalnie udzielił mi dyspensy. Może miał na myśli tylko mnie, ale jego córka jest dorosła. Czuję, że jeśli ja jestem ogniem to ona wulkanem.
– Wcześniej miałam inne nastawienie i kojarzyło mi się z perwersją, ale zaczynasz mnie zaciekawiać, Abi. To rozważania czysto teoretyczne. Nie wiesz, czy James będzie chciał. To pierwsze. Do soboty może się wszystko zmienić. Może James ma rację i zakocham się w Jarecie i nie będę chciała nas troje. I w końcu może pierwszy raz się mylisz co do Kathy.
– Co masz na myśli, Tracy?
– Może Kathy nie chodzi o twoje ciało tylko o to, jaka jesteś? Ja byłam napalona nie tylko dlatego, że mi się spodobałaś. Bardziej a może tylko z tego powodu, jaka jesteś. Może młoda dostrzegła to samo.
,,O, młoda! Ma tylko trzy lata więcej od Kathy i taka jest stara? Przebojowa jest ta Tacy” – przeszło jej przez myśl, zanim się odezwała.
– Dała mi wyraźnie odczuć... – Abi jednak pomyślała, że może faktycznie się pomyliła.
Postanowiła się dowiedzieć, co naprawdę czuje i myśli córka Paula. Miała czas jutro i chciała to zrobić jako pierwsze. Ta myśl wyparła szybko myślenie o trójkącie, czworokącie i pięciokącie. Kathy nagle wysunęła się przed wszystkich. Nawet Jamesa.
– Chyba będziemy się zbierać – powiedział Jaret – Podasz adres?Abi zna, a ja nie. Mamy się spotkać pojutrze.
– Jasne. Gdyby się coś zmieniło, dam znać. Może być pół godziny później?
– Mam twój numer – odpowiedział brunet.
Za kwadrans wyszli. Jaret nie robił wrażenia, że jest niezadowolony, że Abi jedzie do Tracy. Starał się nie myśleć, czy będą blisko, czy nie. Raczej zastanawiał się, czy podoła w sobotę i jak wypadnie. Brał pod uwagę, że mogą jeszcze zmienić zdanie. Zaciekawiła go wypowiedź Tracy.
,,Jeśli się zakocham w Jarecie".
Skoro tak powiedziała... A on? Czuł, że z każdą następną sekundą myśli coraz mocniej o Tracy. To tak działa? To się nazywa zakochanie? Może ten James ma racje. Sprawa trójkąta wyszła od Tracy i na samym początku nie za bardzo mu się to podobało. Sam przed sobą wiedział, że zgodził się na to dla Tracy. Wolałby poznać jej ciało, kiedy będą we dwoje.
Kiedy jego BMW odjechało, Tracy wsiadła do swojego wozu a Abi do Mercedesa. Nie chciała nadużywać uprzejmości Tracy, by ją odwoziła z samego rana. Szatynka planowała pojechać do pracy. Podświadomie wyczuwała, że James, zanim podejmie decyzję odnośnie do sprawy upadłości firmy Rafaela, będzie chciał z nią rozmawiać. Zawsze tak robił, że przed ostateczną decyzją rozmawiał z osobą decyzyjną, czyli nie robił w tym żadnego wyjątku. Tracy dojechał pięć minut przed Abi, ale poczekała na parkingu. Wjechały na górę.
– Nie robił wrażenia zasmuconego – odezwała się szatynka.
– Jest w porządku. Bardzo mi pasuje.
– To wyszło od ciebie, byśmy to zrobili razem, prawda?
– Tak. Na początku nawet mu się to nie za bardzo podobało i nie rozumiem dlaczego. Większość facetów by była uradowana.
– Może chodzi o to, że chciał, byście się sami poznali, we dwoje. Potem by już było inaczej.
– Nie doceniasz mnie, kochanie. Chcę się z nim jutro spotkać po wykładach.
– Czyli jeszcze o tym nie wie?
– Nie i dowie się jutro.
– I tak bym mu nie powiedziała – odparła Abi.
– Mam pytanie – blondynka spojrzała na nią tak, że Abi już wiedziała.
– Pytaj.
– Miałam wrażenie, że ty byś chciała być z Jaretem i Jamesem razem. Ja nie będę zazdrosna.
,,Cholera, jak ona to odkryła” – pomyślała Abi.
– Miałam taką myśl. Może jestem perwersyjna a z pewnością egoistyczna.
– Możesz być spokojna o mnie. Ja tego nie chcę.
– Dla siebie, czy Jareta? – szatynka chciała wiedzieć, jak jest naprawdę.
– Chyba po równo. Nie czuję niczego przeciwko byciu z tobą i Jaretem, ale to drugie jakoś mnie nie pociąga. Mam nadzieję, że nie jesteś zła ani nie jest ci smutno z tego powodu, że poczułam coś do niego, co pierwszy raz mi się zdarzyło. On w środku trochę płacze z tego powodu, że nie może być z tobą, ale chyba dobrze leczę mu duszę.
– Sądzisz, że aż tak? Kiedy mu mówiłam, że powodem jest różnica wieku, wyglądało, że zrozumiał i został przekonany.
– Umysł tak, ale serce nie do końca. Pewnie sądziłaś, że ja jestem bliższa, by się w tobie zakochać, ale chyba on był. Całe szczęście, że wyjaśniło się tak szybko.
– Faktycznie nie brałam tego pod uwagę. Na początku obawiałam się o ciebie. Potem, o siebie. Uznałam, że Jaret jest daleki od zakochania się we mnie. Nadal sądzę, że miłość jest dziwna i nieprzewidziana, ale uświadomiłaś mi, że byłam bliska, aby sprawić mu ból.
– Na szczęście tak się nie stało. Jest zasadnicza różnica między kochaniem a kochaniem się.
– Z pewnością. To pierwsze mnie jeszcze nie spotkało.
– Ja jestem blisko. Nie jestem pewna czy James ma rację. Być może to jest indywidualne. Jak na teraz wydaję mi się, że mogłabym kochać Jareta i nadal się z tobą kochać, tak długo jakbyś tego chciała.
– Nie potrafię ci odpowiedzieć. Dzisiejszej nocy chciałbym być blisko ciebie, ale nie w ten sposób, jaki miałyśmy już dwa razy.
– Dobrze. Nie czuję podobnie, ale się zastosuję. Ciało to mieszanina hormonów. Dlatego nie zamierzam robić nic, by zmienić twoje pragnienie.
– Czy sądzisz, że Jaret byłby smutny, gdybyśmy się kochały?
– Może, nie jestem pewna. Czy ty nie będziesz tak się czuła jutro, wiedząc, że mam być z nim blisko?
– Nie. Z pewnością James miał trochę racji. Nie wiem, czy mogłabym to z wami zrobić, gdybym była z nim blisko.
– Abi! To nie przymus. Każde z nas ma wybór i jestem pewna, że żadne z nas nie będzie miało pretensji, jeśli się to nie stanie. Nie stresuj się. Będziesz chciała, będzie. Jak na teraz jestem na tak. Co będzie w sobotę, nie wiem.
– Myjesz się pierwsza? – zapytała Abi, bo zrobiło się naprawdę późno.
– Mogę. Nie będziemy kusić przeznaczenia i trzymamy się postanowienia? Gdybyśmy razem weszły pod prysznic, to nie wiem...
– Tak. Myjemy się osobno.
Dały radę i zasnęły przytulone. Abi czuła się naprawdę dobrze. Rano pożegnała Tracy i pojechała do pracy. Spodziewała się dwóch rozmów. Z Jamesem i Paulem.
,,Pewnie dał jej numer, ale nie dzwoniła” – zielonooka pomyślała o córce Paula.
Czy faktycznie James będzie z nią chciał rozmawiać? Raczej nie wygląda na to, że ją ponagla. Uspokoiła się zupełnie. Przyjechała jako druga, James już był.
– Hej. Spałeś dobrze? – weszła do jego gabinetu bez pukania, bo zostawił otwarte drzwi. Pewnie dla niej.
– Witaj, Abi. Dobrze, mam nadzieję, że ty również.
– Tak. Spałam z Tracy, ale tylko spałam. Robię wszystko, żeby wszystko sobie ułożyć, a jednocześnie by nikt nie cierpiał.
Brunet pokiwał tylko głową.
– Wiem, że to nie stanie się za sekundę. Czekałem długo, to jeszcze poczekam.
Spojrzała na niego inaczej. Co za facet!
– Cieszę się, że zaakceptowałeś sprawę Rafaela.
– Będe rozmawiał z tą kobietą. Liczę się z twoimi przeczuciami, ale muszę zobaczyć liczby i ją poznać. W końcu to spore pieniądze.
– Tak, wiem o tym. Właściwie mogłabym... – dotknęła mu dłoni.
– Nie jestem młodym chłopakiem – delikatnie ją przyciągnął i chwilę potrzymał blisko.
– Nie wiem, co o mnie myślisz.
– Nic złego. Ufam ci, że wszystko dobrze zrobisz. Nie sprawiaj cierpienia swojemu sercu.
– O swoim myślę najmniej.
– To błąd. Powinnaś pokochać je najpierw.
– Mam pokochać samą siebie? – zapytała zdziwiona.
– Właśnie tak. Nie możesz kochać Boga, którego nie widziałeś, jeśli nie kochasz swojego bliźniego, którego widzisz. Jest jednak coś ważniejszego. Nie możesz kochać nikogo, jeśli nie pokochasz najpierw siebie. Oczywiście nie chodzi mi o narcyzm.
– To mądre co powiedziałeś. Nigdy o tym nie myślałam.
– To już wiesz – pogładził jej policzek.
Uśmiechnęła się i wyszła. Skierowała kroki do swojego gabinetu. Otworzyła komputer. Chwilę patrzyła w ekran. ,,Muszę pokochać siebie” – pomyślała.
Może to nie była wina Spencera! Oczywiście zrobił wiele złego, ale o tym nie myślała. Czy potrafi pokochać siebie? Jak długo jej to zajmie? Czy i w tym wypadku centymetr też będzie stanowił tysiąc mil? Wiedziała, że dzisiaj nie popracuje. Nie gasiła urządzenia, ale usiadła na fotel i zamknęła oczy. Wiedziała, że to się zdarzyło po raz pierwszy. Zaczęła wolno wchodzić w siebie. Nie miała żadnych myśli, ale czuła, że się poznaje po raz pierwszy. Nie myślała o nikim tylko o sobie. Czas pewnie płynął, ale Abi nie odczuwała jego upływu. Poznawała swoje serce. Czego pragnęło? Wiedziała. Wiedziała! Tego nie mogła dać jej Tracy. Najpierw sądziła, że rozkosz fizyczna może iść równolegle z uczuciem, ale odczuła, że tak nie jest. Miłość, nawet do siebie nie miała nic wspólnego z przyjemnością. Czy oni zrozumieją? Z pewnością. Poczuła, że to ma. James miał racje. Z miejsca odczuła coś więcej. Ma siebie, ale nie chce być z tym sama. Wiedziała już, że jej serce wybrało. Była zaskoczona, że tak szybko. Kiedy przetarła twarz, chciała iść oznajmić Jamesowi, że jest już gotowa. Wstała i wówczas poczuła, że komórka wibruje.
,,Czy coś się stało” – pomyślała.
Oczywiście myślała o Jarecie czy Tracy. W końcu wzięła komórkę. To mógł być również Chris, ale numer był nieznany.
– Hej – usłyszała głos Kathy.
– Wiesz, że pracuję? – próbowała, aby jej głos zabrzmiał surowo.
– Przecież myślałaś, że mam numer, a nie dzwonię – Kathy robiła wrażenie zadowolonej.
– Kathy, mówiłam ci, żebyś zapomniała.
– Dlatego pozwoliłaś ojcu dać mi swój numer? Wiem, co mówiłaś. Miałam się zastanowić, czego chcę. Zastanawiasz się, czego ja chcę, czy to tylko fizyczność, a może coś jeszcze?
– Czemu dzwonisz? – Abi nie była zła, ale od razu sobie przypomniała, że mała wygrywa 1:0 i chciała to zmienić, by chociaż osiągnąć remis, a wyglądało, że jest już 2:0.
– Możemy się spotkać? Wiem, że już do nas nie przyjedziesz.
,,Niemożliwe by Paul jej to powiedział" – pomyślała.
– Mam kochankę, kochanka, ale zamierzam sobie ułożyć życie – Abigal zupełnie nie rozumiała, czemu jej to mówi.
– Wiem. Chcesz dziecka.
– Wiesz! Skąd wiesz – jej głos nieco się uniósł.
– Poczułam. Masz przeczucia, prawda? Czy ja nie mogę mieć ich także? Masz całkowitą przewagę nade mną. Nie rozumiem, czemu krzyczysz. Nie zrobię ci krzywdy.
– Czy tak rozmawiałaś z Mattem? – Abigal czuła, że Kathy ma we wszystkim racje i wyczuwa, że jej odzywki są sztuczne.
– Wiesz, że nie. Wówczas jeszcze nie wiedziałam, czego chcę. Wiem już i to dzięki tobie. Sądziłaś pewnie, że jestem napalona i chodzi mi o twoje ciało. Nie tylko, a może najmniej. Nie jestem już pewna, czy to ja potrzebuję ciebie, czy ty raczej mnie.
Abi natychmiast się uspokoiła. Wiedziała, że zna swoje serce. Co prawda od niedawna, ale je znała z całą pewnością.
– Kończę o piątej.
– Nie masz ochoty dzisiaj pracować i nie ma to nic wspólnego ze mną. Możesz skończyć wcześniej. Spotkaj mnie o czwartej. Nie muszę niczego przygotowywać do szkoły. Nie proszę o wiele.
Abigal uznała, że faktycznie nie wie, czego chce Kathy, a już na pewno nie powinna się jej obawiać.
Nawet nie czuła niepokoju, że córka Paula tyle wie o niej.
– Dobrze. Znasz jakąś miłą kawiarnię, gdzie się dobrze czujesz? Nie tak daleko od szkoły czy domu.
– Może być, gdzie ty chcesz. Mam pieniądze na taksówkę.
– Nie. Chcę, byś podała miejsce – Abi miała nadzieje, że nie będzie to kawiarnia gdzie poznała Jareta.
– Jest taka fajna kafejka blisko wody, niedaleko miejskiej plaży.
,, A jednak” – pomyślała.
– Dobrze, będę o czwartej, Kathy – jej głos był już bardzo przyjazny.
– Do zobaczenia, Abi – powiedziała ciszej brunetka i przerwała połączenie.
– Chyba się pomyliłam co do niej – powiedział cicho.
Przez następne godziny nie mogła się skupić na niczym. Paul wpadł na chwilę i mówił coś o żonie i o sprawie ambitnej i nie głupiej menażerki z fabryki należącej wciąż do Rafaela. Wyjechała z pracy za dwadzieścia czwarta. Weszła do znajomej kawiarni i czekała. Pomyślała, czy Tracy była blisko z Jaretem, a może dopiero będzie. Wizja trójkąta zaczęła się rozpływać jak poranna mgła.
– Hej – poczuła dotknięcie barku.
– Kathy!
– Cieszę się, że cię widzę – dziewczyna była naprawdę piękna.
– Odwiozę cię do domu – powiedział szatynka.
– Chyba nie teraz? – brunetka nie była wystraszona.
– Oczywiście, że nie. Wybacz, że byłam nieprzyjemna.
– Nie byłaś. Powiem ci od razu, dlaczego chciałam się z tobą zobaczyć. Jesteś piękną osobą i nie mam na myśli ciała, chociaż nie można mu nic zarzucić. Twoje piękno leży w duszy. Odczułam jednak, że brakuje ci czegoś. Nigdy nie pokochałaś siebie. Od ostatniego i pierwszego razu coś się jednak zmieniło. Już tak nie czuję.
– Nie mylisz się. Właśnie ktoś mądry i dobry też mi to powiedział.
– James Northon? Twój szef? Ojciec się o nim dobrze wyraża.
– Tak. On.
– To w zasadzie już wiesz, co chciałam ci powiedzieć.
– Co ci zamówić? Lubisz kawę?
– Tak, ale mam ochotę na coś innego. Może być koktajl ?
– Jaki?
– Z czerwonym owocem smoka i owocami egzotycznymi.
– Jakieś ciastko?
– Trzy słodkości to za dużo.
– Trzy?
Kathy się tylko uśmiechnęła.
– Nie znasz mnie. Nie jestem słodkim kociakiem.
– Wiem. Po tym wszystkim, co opowiedziałam, moje pytanie uznasz za dziwne albo nie na miejscu. Chciałam ci powiedzieć, że powinnaś się poznać i pokochać, ale już to odkryłaś. To mi tak przyszło, nie chodzi o to, że mam doświadczenie życiowe większe niż ty, bo to nonsens. Czasem mam takie myśli i nie wiem, skąd się biorą. Mam pytanie co do siebie. Odkryłam, pewnie mi w tym pomogłaś całkiem nieświadomie, że chyba nie jestem hetero.
– Kathy! Jesteś.
– Nie sądzę. W zasadzie chciałbym sprawdzić. Nie chciałam z tobą, chociaż jesteś bardzo atrakcyjna. Raczej chodzi mi o to, co powiedziałam na początku.
Abi zaczęła się czuć zgubiona. Brunetka zaczęła jej mówić o miłości do siebie, powiedziała, że zainteresowało ja jej wnętrze, a teraz znowu wspomina o ciele? A co z nią jest nie tak, że nie chodzi jej o nią?
– Myślałam, że chodziło ci właśnie o to i byłam dlatego zła. A teraz jestem zła, chociaż mniej, że mówisz mi, że nie chodzi ci o mnie. Co jest ze mną nie tak?
– Och, źle mnie zrozumiałaś. Ty jesteś zbyt wartościowa dla mnie.
,,Cholera! Nie jestem warta Jamesa a ona mi mówi to samo”?
– Kathy, powiedziałaś, że wiesz, czego chcesz. Czego?
– Od rozmowy z tobą zaczęłam obserwować kobiety i mężczyzn. Matt był dupkiem, ale pewnie nie każdy facet jest taki. Jak poznać czy ktoś jest odpowiedni? Kobiety. Nie interesuje mnie tylko seks, chociaż takiego jeszcze nie miałam. Kobieta wydaje mi się dużo bardziej interesująca.
– Mówiłaś o miłości do siebie. A jak to jest u ciebie?
– U mnie? Myślę, że jestem bliska być narcyzem, ale wiem, że nie jestem. Cenię się i to bardzo. Dlatego nie dam się komukolwiek. To musi być wyjątkowa osoba. Czy seks wciąga? Bo nie wiem. Wiem, że interesuje mnie głęboka więź. Nie tylko uczuciowa. Nie tylko fizyczna. Pełna.
– To właściwe. Jesteś dziewicą? Mówiłaś, że nie dasz się komukolwiek.
– Och, nie myślałam o tym. Nie o darowaniu komuś dziewictwa. Mówiła o sobie jako całości. Nie jestem. Sama się pozbawiłam pięć lat temu.
– Pięć?
– Za wcześnie?
– Nie, może nie. Nie wiem. Przepraszam, że o to zapytałam.
– Nie ma za co. Jesteś dla mnie specjalna.
– Dlaczego? Przecież mnie nie znasz.
– Czy na pewno? Tak sądzisz po tym wszystkim, co powiedziałam? Czy do tego zawsze trzeba czasu?
– Może i nie. Dobrze, powiedz mi, czego chcesz, bo mówiłaś, że wiesz.
– Chcę sprawdzić, czy wolę mężczyznę czy kobietę. Sądzę, że wolę kobiety. Znasz kogoś odpowiedniego?
Kathy. Trochę za późno pytasz. Oni się chyba zakochali w sobie, a ja chyba się zakochuję w Jamesie.
Brunetka pokiwała głową.
– No tak! Zawsze jestem pięć minut za późno. Skazana na doświadczanie porażek, dostawania po dupie, albo pozostaniu samą.
Abi patrzyła na nią dłużej. Wstała i poszła zamówić, co chciała Kathy, a sama wzięła cappuccino i szarlotkę. Wróciła do stolika.
– Co robisz jutro rano?
– Jutro jest sobota. Nie mam planów.
– Podam ci adres w wiadomościach. Możesz tam być o dziesiątej rano?
– Wstaje o siódmej. Biegam pół godziny, piętnaście minut ćwiczę siłę, biorę prysznic i jem śniadanie. Jem coś innego niż reszta mojej rodziny. Kocham ich, ale nie rozumiem... – zawiesiła głos. Moja siostra i brat... Może mają jeszcze szanse, na razie nie mają nadwagi. To nie będzie u ciebie?
– Nie, to mieszkanie mojej byłej kochanki. Mamy się spotkać. – chciała powiedzieć wszystko, ale się zatrzymała.
– Aha. Rozumiem, że będzie tam też facet. Twój, jak nazywasz, były kochanek. Ci, co się w sobie zakochali? Powiedzą mi więcej, tak?
– Tak.
Posiedziały jeszcze pół godziny i Kathy w zasadzie opowiadała jej o Paulu, mamie, bracie i siostrze. Abi odwiozła ją do domu, ale nie wchodziła do środka, zgodnie z obietnicą.
Napisała do Tracy z zapytaniem jak było.
Otrzymała wiadomość, że fajnie, ale niczego nie robili. Oboje postanowili wszystko postawić na jutro.
,, A to się porobiło” – pomyślała.
,, Ciekawe jak zareaguje na Kathy” – pomyślała jeszcze.
Zastanawiała się, czy tam pojechać. Może tylko da znać Tracy, że będzie Kathy. Uznała, że jednak pojedzie i po przedstawieniu nastolatki, zostawi ich we troje. Da tylko małe wytyczne. Ufała Tracy i Jaretowi, ale naprawdę nie chciała, żeby w jakiś sposób ukrzywdzili Kathy. Dziewczyna robiła wrażenie mądrej dziewczyny, ale przecież nie miała żadnego doświadczenia. Zarówno Tracy, jak i Jaret mieli wcześniejsze doświadczenia w intymnych sytuacjach.
,,Dobre sobie. Miłość do siebie a zawsze sprawa kończy się w łóżku”– Abi zaśmiała się w środku.
Wróciła do domu i zastanawiała się, czy nie pojechać do Jamesa. Jedak chciała najpierw wszystko zakończyć jutro. Nie miała pewności czy będzie z nimi, czy tylko zapozna z nimi Kathy i zniknie. Wzięła się za robienie jedzenia, a potem zrobiła sobie kąpiel w pianie. Czas jej płynął szybko i zrobiła się dziesiąta.
Poszła spać.
Rano poćwiczyła i wzięła krótki prysznic. Za pięć minut dziesiąta znalazła się przed blokiem, w którym mieszkała Tracy. Zobaczyła, że podjeżdża taksówka, a z niej wychodzi, Kathy. Za minutę podjechał Mercedes Jareta.
– Czy to jest Kathy – brunet spojrzał na brunetkę.
– Tak. Nie masz nic przeciw że ją zaprosiłam?
– Skąd, twoi przyjaciele są moimi. Jestem Jaret – podał jej rękę.
– Kathy. Bardzo mi miło. Kochasz Tracy?
Jaret zrobił dziwną minę, spojrzał na Abi i ponownie na brunetkę.
– Prawie.
– To dobrze. Rozumiem, że u Tracy jest identycznie.
– Pewnie tak. Abi co tu jest grane? – zapytał, ale nie wydawał się zły.
– Zaraz się wszystkiego dowiecie. To znaczy ty i Tracy.
Zadzwoniła do apartamentu blondynki. Po dwóch minutach weszli do niej we troje.
– Rozumiem, że to Kathy. Nie wygląda, na to, co opowiadałaś – Tracy była bardzo bezpośrednia.
– Może i nie.
– Przygotowałam dobre jedzonko. Najpierw jednak mam pytanko. Rozmawiałam z Jaretem godzinę temu. Postanowiliśmy sprawdzić, czy to coś zaważy na naszym związku. Zwykle mówi się o próbie czasu, my postanowiliśmy zrobić taką próbę na początku. Jaka jest twoja decyzja? Podjęłaś ją wcześniej, ale może uległa zmianie. I co robi tu Kathy? Będzie nas obserwować, jak sobie robimy dobrze?
– Kathy wam wszystko powie.
– Ja? – zdziwiła się brunetka.
– Ty. Przecież pytałaś, czy nie znam kogoś odpowiedniego. Nie znam lepszych osób.
– O! – Tracy załapała pierwsza – to będziemy razem... to robić?
– Ja chyba popatrzę – powiedziała Abi.
– Bez takich, Abi! Rozumiem, że Kathy chce nabrać doświadczenia, ale my się znamy, a z nią wcale! – Tracy była mocno zdziwiona.
– Popatrzy, nie mówi nie – Kathy była naprawdę bardzo odważna.
Blondynka wzięła Abi na stronę.
– Co ty wyprawiasz?
– Spełniam życzenia. Ma dziewiętnaście lat, a tata dał mi wolną rękę.
– A ona tego chce? – spojrzała na Kathy.
– Dowiemy się.
Brunetka stała i patrzyła na całą trójkę.
– Powinnam coś przynieść. Głupio mi. – powiedziała.
– Drobiazg, Kathy. Myślę, że zjemy potem. Masz trochę czasu?
– Cały dzień. Tata prosił, bym wracała przed dziesiątą, o ile jestem sama.
– Dwanaście godzin. No nie wiem – Tracy zmierzyła brunetkę od stóp do głów.
– Nie jesteście źli ze Abi mnie zaprosiła?
– Wcale. Czy zdajesz sobie sprawę co mamy robić?
Kathy była naprawdę bardzo bystra.
– Trójkąt. Miała być Abi a będę ja. Zaznaczam, że nawet się nie całowałam. Proszę o wybaczenie jeśli na początku źle wypadnę. Zwykle uczę się szybko.
– Czyli jesteś dziewicą? – Tracy nie zamierzała owijać czegokolwiek w bawełnę i z trudem ukryła emocje.
– Aż tak źle nie jest. To wina tych paluszków – wyciągnęła trzy.
Abi sobie uświadomiła, że nieźle namieszała. Tylko że nikt nie protestował. Kathy! Powiedzieć prawie nieznanym osobom taką intymną tajemnicę! Chyba naprawdę musiał mieć zaufanie do Abi. Co prawda szatynka połączyła Jareta i Tracy i nawet się to udało, a teraz poszła nawet dalej. Zastanawiała się w tej samej chwili nad kilkoma rzeczami. Jak to w ogóle się rozwinie. Tracy nie była jeszcze z Jaretem i chyba się nawet nie całowali. Z wypowiedzi Abi blondynka chyba wyczuła, że natura dobrze obdarowała Jareta. Jak Kathy w to wejdzie? Nie była z nikim jak Tracy i Jaret, więc samo to będzie dla niej nowe. Jaret chyba wie, że musi być delikatny. Dla brunetki, bo Tracy jest już przyzwyczajona. Na koniec pozostawiła pytanie, jak oni przyjmą jej obecność. I czy ona wytrzyma. Będzie widziała trzy nagie osoby w bardzo intymnej sytuacji. Co dziwne oni nic na ten temat nie wspominali. Czy pójdą do sypialni? Na szczęście wyglądało, że bardziej obserwują siebie i nie posyłają jej wzroku z wieloma pytaniami.
– Powiedziałaś w domu, gdzie idziesz? – Abi chciała rozwikłać ostatnie wątpliwości.
– Tata zapytała i powiedziałam, że spotykam się ze znajomymi i że ty tam będziesz. Wtedy powiedział, że skoro tak, to jest spokojny.
,,No ładnie” – chyba udało jej się ukryć, o czym pomyślała.
– To trochę komplikuje sytuację – zaczął nieśmiało Jaret – mówiliśmy o tym, bo się znamy.
– Czy mam rozumieć, że mnie odrzucacie? – zapytała brunetka.
– Och nie! – Tracy podeszła do Kathy i ją przytuliła – chyba rozumiesz, że tak zwykle nie wygląda kochanie u dwóch zakochanych osób.
– Raczej nie mam problemów ze zrozumieniem konkretnych sytuacji. Nie mówicie o kochaniu uczuciowym, to ma być tylko seks. Nie sądziłam, że tak bym mogła, ale sama wspomniałam wczoraj Abi, że muszę sprawdzić, jaką płeć wolę.
– Szczerze mówiąc, jeśli nie panikujesz w środku, to cię podziwiam – kontynuowała blondynka.
– Na razie jestem ubrana i rozmawiamy – powiedziała nadal spokojnie.
– Może zacznijcie same – powiedział Jaret.
Abi dostrzegła, że chyba jest w większym stresie niż Kathy. Raczej nie wyglądało, że brunet chce tylko patrzeć na trzy kobiety w bardzo intymnej sytuacji.
– To chyba będzie najlepsze rozwiązanie – przyznała Tracy – jesteśmy dziewczynkami i wiemy co mamy. Potem Kathy zapozna się z męską zabawki.
Tracy spojrzała na Abi. No tak! Za chwile padnie to zdanie.
– Abi, chyba nie zamierzasz pozostać w ubraniu?
– Czy to warunek, czy mam wybór?
– Nikt nikogo do niczego nie zmusza – odpowiedział Jaret.
,,Za to jedno należy mu się słodki buziak" – pomyślała.
– W porządku. Mamusia wie, co robi.
Szatynka o czymś pomyślała. Chyba Tracy tylko tak powiedziała. Bo byłoby fatalnie, gdyby już została matką. A jeśli jest płodna? Kochała się z Jaretem w środku cyklu! Chyba tego by James nie zaakceptował. Odrzuciła taką myśl. Chciała dziecka, ale właśnie z Jamesem. Nie wyobrażała sobie sytuacji, że zaszła w ciąże z Jaretem z będzie z Jamesem wychowywać wspólnie dziecko młodszego z brunetów. Co do dzisiaj, miała pewność, ze Jaret ma zabezpieczenia. Może i Tracy również coś przygotowała. Siedzieli we czwórkę i atmosfera nieco gęstniała. I nikt nie rozumiał dlaczego.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.