Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Abigal cz. 10, ostatnia.

– To jeżeli mamy zjeść później, to... może zaczniemy – zaczął Jaret.
Tracy spojrzała na Abi i się uśmiechnęła.
– Już mu się spieszy – powiedziała cicho, lecz chyba wszyscy usłyszeli a brunet na pewno, bo się lekko zarumienił.
– Nie o to chodzi, tak szczerze, to nie tak bym to określił.
– Tak... widzę, że pomysł się podobał, ale z wykonaniem trudniej – Abi spojrzała na blondynkę, a potem Jareta.
– Chyba nie chodzi o mnie – Kathy otworzyła nieco szerzej oczy i spojrzała na wszystkich.
– Nie, nie – Tracy robiła wszystko by jakoś uratować sytuację.
– Chyba wszyscy przyszli tutaj z wiadomych powodów? – Abi czuła, że to chyba jej wina.
– Jednak czuję, że to wszystko z mojego powodu. Mam iść? – brunetka ponownie spojrzała na każdą osobę pojedynczo.
– Mówiłam ci, że nie – tym razem blondynka podeszła do niej i ją przytuliła.
– Nie mogę tu zostać – Abi uznała, że musi przyznać się do pomyłki – jednak coś zaczyna kiełkować w moim sercu do Jamesa i po tym... nie mogłabym mu spojrzeć w oczy. Przepraszam – podeszła do Jareta, cmoknęła mu usta.
Tracy i Kathy patrzyły na nią, ale bez smutku. Szatynka podeszła do nich i pocałowała, ale delikatnie usta Tracy.
– Idę. Miłego czasu.
– A ze mną się nie pożegnasz – powiedziała ciszej Kathy, gdy szatynka znalazła się przy drzwiach.
– Przepraszam – Abi spojrzała na Kathy, podeszła do niej i ją pocałowała, ale chyba nieco namiętniej niż swoich byłych kochanków.
Zostawiła brunetkę, spojrzała po raz ostatni na Tracy i Jareta i wyszła.
– No ładnie – Tracy powiedziała to, ale nie można było poznać, czy jest zła, czy nie.
– Może pierwszy raz nie zastanowiła się zbyt dokładniej – Jaret nie robił wrażenia zaskoczonego.
– Powiedzcie szczerze. Jestem dla was zupełnie obcą osobą i...
Tracy zamknęła jej usta pocałunkiem.
– Mówiłam ci, że to nie twoja wina, mała.
Kathy odczuła swój pierwszy namiętny pocałunek i spojrzała na Jareta.
– Nie całowaliście się jeszcze, prawda?
– Nie – odparł brunet.
– Mogę spróbować męskich ust? – zapytała brunetka, patrząc na Tracy.
– Mnie pytasz? – blondynka zrobiła nieco zdziwioną minę.
– To twój chłopak – odpowiedziała niezbita z tropu dziewczyna.
– Teoretycznie tak. Nie mam nic przeciw jeśli ci chodzi o to.
Brunetka delikatnie wyzwoliła się z jej ramion i stanęła przed Jaretem.
– Możemy?
On tylko uniósł nieco brwi i wziął ją za rękę. Po chwili zaczęli się całować, ale trwało to tyle, co z Tracy.
– To już wiem, jaka jest różnica. Możecie dla mnie coś zrobić? – spojrzała na blondynkę potem na młodego mężczyznę.
– Co takiego? – Tracy nie miała pojęcia, co brunetka ma na myśli.
– Czy możecie się pocałować? Coś odczuwam od początku, ale chciałabym się upewnić.
– Nie jesteśmy myszkami z laboratorium – powiedziała Tracy, ale w jej głosie można było wyczuć tylko lekki sarkazm.
– Naprawdę nie miałam nic złego na myśli. Proszę.
     Tracy spojrzała w oczy bruneta i podeszła do niego bardzo wolno. Położyła dłonie na obu policzkach, potem prawą przesunęła na tył głowy i zaczęli się całować. Kathy przełknęła ślinę i obserwowała. Oni całowali się, jakby nikogo innego z nimi nie było. Zarówno Jaret i Tracy odczuli, że to z Abi było naładowane chemią, ale brakowało tego, co teraz zaczęli czuć. Brunetka usiadła na fotelu, a oni nadal się całowali. Tracy zdjęła mu koszulę i zaczęła błądzić dłonią po torsie. On oderwał usta i zdjął z niej bluzkę, a po chwili stanik.
– Tak właśnie czułam. Jesteście dla siebie. Dlatego Abi poszła i dlatego ja to również zrobię.
     Oni tylko spojrzeli na brunetkę z miłym uśmiechem i powoli zaczęli się w sobie zatracać. Kathy wolno wyszła z mieszkania.
Tracy i Jaret zatapiali się w siebie coraz mocniej i po kilku minutach salon zaczęły napełniać ich głębsze oddechy, potem jęki rozkoszy z ust Tracy przeplatane pomrukami zadowolenia Jareta. Po godzinie już wiedzieli, że Kathy miała racje. Fizycznie może odczuwali podobnej mocy przyjemność, co poprzednio z Abi, ale w miarę upływu czasu uświadamiali sobie, że dopiero teraz czują coś duchowego, co trudno opisać. Z przerwami na rozmowy i jedzenie zajęło im czas aż do wieczora. Tracy nie ponaglała i dała mu szybko do zrozumienia, że ta właściwa część nie jest jedyną, która daje jej radość i spełnienie.
– Nie dzwoni ani nie wysłała tekstu, a to może znaczyć tylko jedno.
– Sądzisz, że jest z Jamesem?
– Tak właśnie myślę. Ten facet miał rację. Owszem mogłabym to z nią zrobić, ale wątpię, czy to by coś zmieniło.
– Kathy jest inna. Ciekawe czy od razu to wiedziała.
– Chyba naprawdę chciała się przekonać. Nie wiem, co odczuła, ale chyba wiedziała, że tu nie pasuje.
– Pocałowała mnie najbardziej naturalnie. Czułem przyjemność, co prawda inną niż z Abi.
– Chcesz powiedzieć, że żałujesz? – Tracy nie robiła wrażenia zazdrosnej lub złej.
– Nie, nie. Nie to miałem na myśli. Czy pocałowała się z tobą tak pełnie?
– Z językiem? Jasne. Moje zdane jest takie, że odczuła dokładnie, co powiedziała. Moglibyśmy zrobić to we troje, ale byłoby to mechaniczne. Może pełniejsze doznań, ale czysto fizycznych, bo byłoby nas troje, ale nie byłoby to nigdy jak teraz z nami.
– Chcesz powiedzieć, że czujesz do mnie to, co ja do ciebie?
– Chyba to mieliśmy wcześniej. Wczoraj na pewno.
– Tak, masz rację, kochanie. Kocham cię. Kocham po raz pierwszy.
– I ja również. Kocham cię, Jaret.
     Po chwili namiętność wybuchła w nich na nowo, jakby robili to po raz pierwszy. Tracy dała mu do zrozumienia już na początku, że nie potrzebuje zabezpieczenia. Miała koniec cyklu i czuła, że nie zajdzie. Rozmawiali godzinę później o tym dokładnie. Chciała skończyć studia, ale gdyby jednak niespodziewanie zaszła, nie zmieniłoby to niczego.

     Kathy nie brała taksówki, tylko zaczęła iść. Szła w kierunku wody, a gdy znalazła się blisko miejsca, gdzie niedawno spotkała Abi, wstąpiła tam i zamówiła cappuccino i kremówkę. Potem wyszła i poszła do parku nad samą wodą. Dopiero kiedy słońce zaczęła schodzić nisko, zadzwoniła po taksówkę. Wiedziała już, czego chce jej ciało i dusza. Nie zamierzała naciskać. Tak, jej ojciec miał rację. Ta osoba gotowa był zrobić wiele, by osiągnąć realizację swoich pragnień. W tym konkretnym celu musiała postępować bardzo rozważnie. Nie chciała niczego zepsuć, a już na pewno sprawić komuś bólu. Wiedziała, że ma do czynienia z dwoma dojrzałymi osobami, które z pewnością nie zgodzą się na nic, co im może zaszkodzić i nie zrobią tego, jeżeli z całą pewnością nie będą tego chcieli.

     Abi nie dzwoniła do bruneta. Podobnie jak poprzednio czuła, że James jest w domu. I z pewnością na nią czeka. Zatrzymała swój Mercedes na jego parkingu. Nacisnęła dzwonek. James otworzył po minucie.
– Abi! Co za miła niespodzianka.
Szatynka zaraz za drzwiami zaczęła go całować i to bardzo namiętnie.
– Mamy cały czas, Abi – powiedział, kiedy skończyła.
– Wiem, ala chciałam ci dać wiadomość.
– Nie chcę się domyślać. Powiedz.
Abi opisała wszystko, co się wydarzyło od ich ostatniej rozmowy.
– Czyli zostawiłaś córkę Paula z nimi? Naprawdę im aż tak ufasz?
– Całkowicie. Mogłam to zrobić fizycznie, ale nie chciałam. Chciałam... chcę...
– Nie jesteś nastolatką i chyba wiesz, co robisz.
– Czy chodzi ci o to, że jestem gotowa na związek? Jestem. Czy byłbyś zły, gdybym jednak to zrobiła z nimi?
– We czwórkę czy trójkę – uśmiechnął się, ale bez kpiny ani sarkazmu.
– Czy to ma znaczenie?
– Nie. Jaret byłby w tarapatach.
– Dziewczynki umieją sobie radzić – uśmiechnęła się do niego całkiem szczerze. – Nie odpowiedziałeś.
– Odpowiedziałem wcześniej. Zaakceptowałem cię, jaką jesteś. Jeżeli poczujesz, że nadal chcesz widzieć Tracy lub Jareta jak poprzednio, też to zaakceptuję.
– Naprawdę nie jestem ciebie godna.
– Nie mów głupstw, Abi. Nie jestem w niczym od ciebie lepszy.
– Myślałam o tym, co mówiłeś. Nie wiem, czy to zawsze działa, ale chyba naprawdę bym nie mogła być z nimi.
– To nie jest reguła. Jesteśmy dziwnymi stworzeniami. Rozumiem, że chcesz być ze mną i tylko ze mną.
– Nie chciałam być z nimi, bo czuję, że moje serce zaczyna mną rządzić.
– Czy nie ma w tym rozumu? Nie rozmyślałaś o tym, że bym cię nie przyjął, gdybym wiedział, że byłaś z nimi naraz?
– Tak myślałam.
– To teraz wiesz, że i tak bym cię chciał, jeśli ty byś mnie chciała.
– Raczej nie będą chcieli już trójkąta, między nimi już coś zaistniało.
– A co myślisz o Kathy?
Spojrzała na niego dłużej.
– Jest intrygująca. Ograła mnie łatwo 2:0. Mam nadzieję, że już wie, czego chce. Nie będę pytać jej ani Jareta jak wypadło.
– Tracy ci napisze.
– O tak? Skąd wiesz?
– Czasami też mam przeczucia. Chcesz coś zjeść?
Spojrzała ponownie.
– Chętnie, ale nie teraz. Z twoich słow wynikało, że mnie chcesz.
– A czy dałem ci odczuć, że tak nie jest?
– Pocałowałam cię bardziej namiętnie niż poprzednio.
– Och wiem. Czułem i mam nadzieję, że ty mnie odczułaś.
– Tak i dlatego się dziwię, żę...
– Nie zaczęliśmy od drzwi? Kiedy ktoś przez długi czas nie ma kobiety, potrafi się opanować.
– Przepraszam. Zachowuję się....
James ją przyciągnął i pocałował. Odczuła to inaczej. Milej niż poprzednio. Cudowniej niż z Tracy czy Jaretem.
– Teraz już wiesz. Chcesz się kochać? I nie przepraszaj. Nigdy nie odbiorę cię, jak sama się określasz.
– Wiesz, co pomyślałam?
– Skoro przeprosiłaś, mogłaś pomyśleć tylko jedno.
– Bo czasem myślę, że zachowuje się jak samica w rui.
– To nic złego, o ile druga strona chce tego.
– Czyli ty nie chcesz? Nie pociągam cię?
– Ależ oczywiście, że pociągasz. Dla mnie to ważne. Chciałbym, żebyś była całkiem pewna, że nie tylko twoje ciało tego chce.
– Wiem, że tak jest. Dlatego nie byłam z nimi, bo chciałam być z tobą.
     James już nie mógł czekać. Mógłby, ale ona by tego nie zrozumiała. Powoli zaczął ją rozbierać, sycąc swoje usta odkrytymi połaciami ciała. Nie chciała być w tyle. Dopiero po jakimś czasie odkryła, że James prawie nie ustępuje Jaretowi i uświadomiła sobie w ułamku chwili, że to nie ma znaczenia. Odbierała kochanie się z Jamesem całkiem inaczej. I to rosło z czasem. Jak typowy facet czul się nieco zasmucony, że on już nie może a ona nadal chce, ale szybko mu wytłumaczyła, że ma jeszcze inne części ciała, które mogą jej dać rozkosz. Zresztą zastępstwo nie było potrzebne długo, bo brunet szybko się regenerował, ku własnemu zdziwieniu. Po dwóch godzinach zrobili przerwę na posiłek. Jeszcze w trakcie zapytała, czy mogą kontynuować potem.
– Jestem, by spełniać twoje prośby i pragnienia. Raczej zawał mi nie grozi.
– Jestem okropna?
– Nie. Jesteś ognista.
Abi przypomniała sobie coś, co było ważne i zastanawiała się, czy mu to powiedzieć. James ją dobrze wyczuwał i zauważył.
– Coś cię trapi?
– Robiłam to z Jaretem w środku cyklu. Nie mogę sobie wyobrazić, co by było, gdybym była płodna i zaszła z nim.
– To nadal byłby twoja decyzja.
– Moja? Chciałbyś kobietę, która jest w ciąży z innym facetem?
– Abi. Ile razy mam ci powtarzać o moich wyborach? Oczywiście, że tak. Tylko to byłoby nieco skomplikowane. Dlatego zawsze lepiej jest mieć pewność.
Szatynka chciała coś powiedzieć, ale uznała, że lepiej zamilknie. Spencer ją oszukał, ale mogła być bardziej rozsądna. W wolnych chwilach zapoznała się z wiedzą na temat płodności. Mimo zdobyczy nauki w tym kierunku kobieta miała pewność, że jest płodna, jeśli zachodziła w ciąże.
– Musiałabym powiedzieć Jaretowi.
– Oczywiście, ale na razie nie wiesz. Zwykle ludzie oczekują najlepiej, a zabezpieczają się przed najgorszym. W twoim wypadku trudno powiedzieć, co jest najlepszym a co najgorszym.
– Chcę mieć z tobą dziecko.
– Wiem, bo mi szeptałaś. Wiesz, że nie masz szesnastu lat i pierwsza ciąża w twoim wieku niesie ze sobą ryzyko.
– Ciąża w każdym wieku niesie ryzyko. Wiem o tym, co mówisz.
– Skoro tak, to tylko potwierdzę, że też bym chciał mieć z tobą dziecko. To się wyjaśni w ciągu kilku dnie, prawda?
– Tak. Najdalej tygodnia.
– Czasem okres się przedłuża, prawda?
– Tak. Dziękuję, że jesteś ze mną.
– Nie ma za co. Weźmiemy ślub? Chciałbym.
– Też bym chciała. Jest tylko kwestia czasu. Wiesz, co mam na myśli. Dopiero niedawno zginął.
– To również pozostawiam tobie. Obawiasz się, co będą mówić ludzie?
– Nawet nie o to chodzi, bardziej mam na myśli ciebie.
– To nie bierz tego pod uwagę. Musisz to wszystko puścić.
– Masz rację. Potrzebuję relaksu.
– Chyba wiem, co na to dobrze wpływa.
     Abi zaczęła go namiętnie całować i po chwili znowu znaleźli się w jego sypialni.
Następne dni były dla niej nerwowe, aż do chwili kiedy poczuła charakterystyczny ból brzucha. Oczywiście już wiedziała, co się wydarzyło tamtego dnia w domu Tracy. Ponieważ nie otrzymywała wiadomości od Kathy, sama napisała do niej później, kilka godzin po wiadomości od Tracy. Dziewczyna napisała, to samo co powiedziała Tracy i Jaretowi, że już wie, czego chce. Abi pierwszy raz nie zapytała, licząc, że brunetka jej to objawi we właściwym czasie. Zamieszkała u Jamesa i wystawiła swój dom na sprzedaż.

     Tracy podobnie jak i ona nie zaszła w ciąże z Jaretem. Od następnego razu czasem stosował zabezpieczenia, bo uznali, że będzie jednak lepiej, kiedy najpierw skończy studia. James doprowadził do upadłości fabrykę Rafaela i po tygodniu spraw administracyjnych odsprzedał za bardzo niską cenę ambitnej kobiecie. Teraz musieli czekać czy ta decyzja była właściwa. Z każdym miesiącem przekonywał się, że podjął dobrą.
     James i Abi podjęli decyzję, że wezmą ślub pod koniec sierpnia, czyli za blisko trzy miesiące.
Minął miesiąc od chwili, gdy zdecydowała się być z Jamesem. Spotkała kilka razy Tracy i Jareta. Wyglądali na zakochanych. Widziała się też kilka razy z Kathy.
– Hej – usłyszała głos brunetki.
– Hej. Co tam u ciebie?
– Wszystko dobrze. Dojrzałam do decyzji.
– O czym mówisz? Już miesiąc temu stwierdziłaś, że wiesz, czego chcesz. Niestety nie powiedziałaś, a ja nie naciskałam, aby się dowiedzieć.
– Wiem. Chciałabym spotkać ciebie i Jamesa. U was.
– Co! Dlaczego?
– Mam jego numer komórki, ale pytam najpierw ciebie zapytać, czy się zgadzasz.
– Zgadzam się na co, Kathy?
– Żebym was zobaczyła.
– Ja się mogę zgodzić, ale James nie. Nie rozumiem.
– Wiem. Nie jestem łatwa do zrozumienia. Możesz powiedzieć? Jeśli się zgodzisz, dopiero wówczas zadzwonię do niego.
– Muszę go zapytać...
– Zrób, jak chcesz, ale wówczas jego decyzja nie będzie obiektywna. On zrobi wszystko dla ciebie, a tak bym nie chciała.
,,Skąd ona to wie” – Abi nie mogła pojąć, o co tu chodzi.
– Dobrze, zgoda. Dzwoń do niego, jak chcesz.
– Dziękuję. Do zobaczenia.
Przerwała połączenie.
,,Do zobaczenia, skąd wie, że James się zgodzi? Z pewnością będzie chciał więcej informacji. Och ta Kathy.”
     Istotnie James chciał wyjaśnień, ale po kilku minutach, kiedy je otrzymał, wyraził zgodę. Kathy dopiero wówczas mu oświadczyła, że Abi też się zgodziła.
Szatynka spotkała Jamesem w domu o szóstej po południu, bo miał jeszcze jedno ważne spotkanie po pracy.
– Hej, kochanie – pocałowała go, kiedy wszedł.
– Witaj skarbie.
– Mam obiad. Zjemy?
– Kathy ma przyjść o szóstej trzydzieści, może zaczekamy.
– Dobrze. Opowiedziała ci więcej? Z pewnością chciałeś coś wiedzieć.
– Tak, ale prosiła, żebym ci nie mówił. Ma wyjaśnić jeszcze raz przy tobie.
– Miesza.
James się uśmiechnął.
– Pamiętasz kogoś takiego?
– Pewnie. Dobrze, że się tak skończyło.
– Mówiliśmy o tym wiele razy. Każda decyzja byłaby dobra. Ważne, że ani ty, ani Tracy nie zaszłyście w ciążę.
– W moim przypadku byłaby to poważniejsza sprawa.
– Wiem. Dlatego mówię, że dobrze się stało.
– Przygotuję zastawę. Ciekawe czy Paul wie.
– Wszystkiego się dowiemy – zrobił tajemniczą minę.
– Abi wyczuła, że wie coś, o czym ona nie wie. Miała jednak pewność, że dowie się również. Rozumieli się z Jamesem i to bardzo dobrze.
     Kathy przyszła punktualnie. Przyniosła kwiaty i ciastka z najlepszej francuskiej cukierni w mieście.
– To dla ciebie – dała Abi trzy tuziny róż.
– Jesteś niemożliwa. Siadaj i mów. Ładna sukienka – oceniła jej białą bawełnianą sukienkę lekko przed kolana.
Kathy usiadła i wyglądała na nieco zdenerwowaną.
– No mów – Abi dotknęła jej dłoni.
– James już trochę wie – powiedziała nieśmiało.
– Tak, domyśliłam się tego. Chciałabym wiedzieć wszystko – wpatrywała się w jej oczy.
– Dobrze, już mówię. To miało początek u Tracy. Nigdy nie pytałaś, dlaczego wyszłam.
– Myślę, że wyczułaś, że oni są dla siebie?
Wyglądało, że James już to wie.
– Tak, ale to nie był główny powód. Nie miałam racji co do siebie. Powiedziałam trochę Jamesowi o sobie i o naszych rozmowach.
– Ja mu też mówiłam. Nie mamy tajemnic.
– Posiedziałaś wówczas, że masz dla mnie najlepszą parę. Pamiętasz?
– Pewnie, że tak. Czy się myliłam?
– Tak.
– Nie rozumiem! To ty nie chciałaś, oni by cię nie odrzucili. Co się miało stać i tak się już stało. Ze mną było inaczej. Nie mogłam być z nimi.
– Wiem.
– Wiesz? Wygląda na to, że wszystko wiesz – Abi znowu poczuła, że się denerwuje.
– Wybacz, że tak na ciebie działam. Nie mam i nigdy nie miałam w zamyśle cię denerwować. Czemu nie pytasz?
     Abi jak zawsze wiedziała, o co chodzi dziewczynie.
– Dobrze, to powiedz. Kto twoim zdaniem jest bardziej właściwy.
– Zawsze ty byłaś. Pamiętasz, że pytałaś?
– Tak i powiedziałaś, że jestem zbyt wartościowa.
– Bo to prawda. Dlatego czekałam miesiąc, bo druga osoba jest również zbyt wartościowa dla mnie. Abi patrzyła na Kathy, ale dostrzegła zdziwienie na twarzy Jamesa, czyli o tym nie wiedział.
Szatynka przeniosła wzrok na swojego wybranego.
– Kathy, James nigdy na to nie pójdzie.
– Miałam czas by to przemyśleć i zrozumieć. Musiałam kłamać, bo byś była zła. Tracy jest ładna, Jaret przystojny. Oboje są wartościowymi osobami, ale ja od początku wiedziałam, że ty jesteś dla mnie wyjątkowa i tak zostanie na bardzo długo. Chcę ciebie, ale nie bez Jamesa.
     Ostanie zdanie, powinno wywołać trzęsienie ziemi, ale nic takiego się nie stało. Abi milczała i spoglądała na bruneta, by wyczuć co on o tym wszystkim myśli.
– Wybrałam już – powiedziała tylko.
– Wiem. Ostatnio też mi mówiłaś, żebym sobie dała spokój. Że masz kochankę i kochanka. Nie proszę o nic. Gdybyś nie czuła czegoś do mnie, już dawno by się to skończyło.
Abi odkryła to w sobie. Kathy miała racje. Pozostawał jednak James i ona nie zamierzała go o nic prosić. Jeszcze dziesięć minut wcześniej miała pewność, że jej wybrany jest daleki od tego, o czym mówiła Kathy, tylko po jego twarzy widziała, że tak nie jest.
– Mógłbyś tak, James? – zapytała wprost.
– Wiesz, że zrobię wszystko dla ciebie. Gdybym wiedział, że tego nie chcesz, nie zastanawiałbym się sekundy.
– Czyli podobnie jak Kathy sądzisz, że chcę tego z nią i z tobą? – Abi wiedziała, jaka jest odpowiedź, ale spodziewała się, że chociaż James zaprzeczy.
– Powiedz, że tak nie jest i zarówno Kathy, jak i ja zapomnimy.
– Zmówiliście się czy co? – Abi wiedziała, że gada bzdury.
– Kocham cię, zapomniałaś? Jak możesz tak mówić.
– Przepraszam. Co ci Kathy powiedziała, że zgodziłeś się na to spotkanie?
– Powiedziała mi, że nie może cię wyrzucić z serca i duszy. I że prosi o spotkanie.
– Jestem starsza od jej rodziców.
– Skarbie, Kathy coś powiedziała. Powiedz, że jej nie chcesz i to skończymy.
– To ma być raz, żeby było najmilej na świecie. Chcesz ją? – spojrzała na bruneta.
– Tylko dlatego, że ty ją chcesz, mogę. Wiesz, jak trudna jest to decyzja dla mnie? Nie wiem, dlaczego Kathy lubi starsze osoby.
– To nie tak. To Abi. Potem zaczęłam myśleć, analizować. Nie mogłabym jej chcieć samej, bo jest z tobą.
– Czyli James to dodatek?
– Abi, proszę! Tak nie jest. Jest najbardziej seksownym, przystojnym i mądrym facetem. Gdybyś ty się nie pojawiła, czyniłabym starania.
– Co ty pleciesz, młoda! – Abi zapomniała już, że Tracy tak ją nazwała.
– Nie wiem dlaczego. Człowiek nie zawsze ma to, czego chce, ale to prawda.
– Dobrze, a gdybyś miała wybierać?
– Pytasz o niemożliwe.
– Pytam teoretycznie.
Wszyscy wiedzieli, o co chodzi.
– Będzie mu przykro, jeśli powiem...
– Wcale nie – odrzekł James – Abi jest wyjątkowa. Jeszcze pięć minut temu bym odmówił. Nie wszystko można zamknąć w sercu. Myliłem się co do tego. Bez obrazy. Nie miałem fantazji na temat młodszych osób. Powtarzam, że zgadzam się tylko ze względu na Abi. I tylko raz. Pozostaje jeszcze kwestia moralna.
– Tata się nigdy nie dowie. Jest twoim pracownikiem i go cenisz.
– Tak. Gdybym to miał rozkładać na czynniki, wszystko by wskazywało na nie. Nie wiem, dlaczego Abi tego chce, ale skoro tak, nie mogę odmówić.
Szatynka popatrzyła na córkę Paula.
– Od kiedy?
– Od pierwszej sekundy. Jak wspomniałam, musiałam kłamać, chociaż o miłości do siebie mówiłam prawdę.
– Też pocałujesz mnie i Jamesa i pójdziesz? – Abi się uśmiechnęła.
– Wiesz, że nie. Powinnam się spalić ze wstydu, ale zamiast tego już się cieszę, aż chce mi się krzyczeć z radości.
– Co będzie, jeśli to polubimy?
– Wiem, że spotkam kogoś odpowiedniego. Poza tym moje nigdy więcej znaczy dokładnie tyle. Taka się urodziłam i na razie nie żałuję.
– Czyli Paul miał racje. Zawsze dostajesz, co chcesz.
– Wiesz, że nie o to chodzi. To działa na obie strony. Ty też tak poczułaś do mnie i też od pierwszej chwili, tylko robiłaś wszystko by to oddalić. Czyż nie tak?
– Nie wiem.
– Kłamczuszek – Kathy posłała jej spojrzenie.
– Ty też jesteś kłamczuszkiem, Kathy – powiedział James.
– Czy jest jeszcze coś, o czym ty wiesz, a ja nie? – Abi spojrzała na bruneta.
– Pomyśl. Jesteś inteligentna.
Abi spojrzała na dziewczynę, potem z powrotem na niego.
– Aha. Co powiedziałaś tacie?
– Że mam slep–over u was. Że mamy przedyskutować ważne sprawy dla mojej przyszłości. Czyli w zasadzie nie do końca nakłamałam.
– No tak. Poczciwy Paul nigdy się nie domyśli, co tu się będzie działo – powiedziała Abi – Nie znałam cię do końca, Jamesie Northon. Tylko wiem z pewnością, że mnie nigdy nie zdradzisz z młodszą kobietą.
– Ze starszą również – uśmiechnął się James.
– Cholera! – do Abi dotarło, co zamierzają.
– Tracy ani Jaret nie mogą o tym wiedzieć – powiedziała.
– Ja myślę, że nikt nie może – powiedziała Kathy.
     Obie spojrzały na wybranka szatynki. James wyglądał na pogodnego i z pewnością nie miał spanikowanej twarzy, jaką widzieli u Jareta. Nie znaczy, że młodszy brunet by nie dał rady.
Abigal wyobraziła sobie, co mogło się stać. Ona i Kathy, oni troje. James z nią, a potem z córką Paula. Otrząsnęła się jak z jakiegoś koszmaru.
– Kathy, nic z tego nie będzie – powiedziała cicho.
Brunetka najpierw bardzo się zdziwiła, ale z miejsca uspokoiła.
– Wiedziałam.
– Wiedziałaś, a jednak rozmawiałaś z Jamesem i miałaś nadzieję?
– Nadal mam – powiedziała z lekkim uśmiechem – czyli co, nici z sleep–over?
– Możesz zanocować. Jeśli chcesz spać z Jamesem, nie będę protestowała.
James tylko się uśmiechnął.
– Tego Kathy nie brała pod uwagę, prawda? – spojrzał na brunetkę.
– Nie. Od początku chodziło mi o Abi. Wszystko inne to satelity.
– Niezłe porównanie – odrzekła Abi.
– Czyli jednak przegrałam – brunetka na chwilę posmutniała.
– To nie jest gra. Owszem to, co chciałaś, byłoby możliwe, ale nie jest dobre. Naturalnie ludzie łączą się w pary. Dwie płcie.
– Czy o tym myślałaś, kiedy byłaś z Tracy? – Kathy chyba wiedziała, że to pytanie niczego już nie zmieni.
– Nie możesz zrozumieć, co czułam wówczas. Ważne, że na dobre wyszło. Jaret poznał odpowiednią osobę i ona również. Przyjdzie czas, że i tobie się to stanie.
– Nie będę płakać, bo to nie w moim stylu. Przegrałam. Możesz myśleć, że uważam to za grę. Mogę zostać?
– Możesz – powiedział James – nie lunatykujesz, prawda?
– Nie sądzę.
     Chwile trwała konsternacja, a potem jakby wszystko się rozluźniło. Seks odszedł na daleki plan, nawet i dla brunetki.  
Następnego ranka odwieźli ją razem samochodem Jamesa.

Minęły tygodnie. Abi zamieszkała u Jamesa. Zaczęła z nim życie, ale ślub wzięła dopiero trzy miesiące później. Na weselu byli wszyscy z pracy. Oczywiście Jaret i Tracy również. Przyjechał też piętnaście lat młodszy brat Jamesa, Scott. Też brunet i też przystojny. Abi i James zauważyli, że Kathy z nim rozmawia, potem tańczy.

Miesiąc później.

– Jestem w ciąży – powiedziała uradowana Abi.
– Będę musiał o was jeszcze lepiej dbać – rzekł uradowany – mam też dla ciebie wiadomość.
– Tak? Czego dotyczy?
– Scott przeprowadza się do naszego miasta.
– O! Dlaczego?
– Raczej dla kogo.
Abi zrobiła wielkie oczy.
– Kathy?
– Owszem. Facet, który sądził, że zostanie starym kawalerem i dziewczyna, która myślała, że będzie pragnąć do końca życia pewną piękną kobietę o włosach jak miedź – delikatnie ją przytulił.
– Czyli mieli to już ze sobą?
– Nie pytałem Scotta, ale zrozumiałem, że tak. Dziwne, że ci nie pisała. Wiem, że czasem rozmawiacie.
– Owszem. Jest naprawdę interesującą osobą. Widziałam ją kilka razy. Dziwne, że mi nie powiedziała.
– Za tydzień mają wpaść.
– To świetnie. Mówiłam, że jest hetero.
– Wszystko dobrze się skończyło. Nie żałujesz tamtej decyzji?
– Może byłoby fajnie, ale pewnie bardziej by się skomplikowało. A już nie chcę mieszać. Chcę być szczęśliwa, kochana. I oczywiście strasznie się cieszę, że będziemy mieli dziewczynkę.
– Kochanie. Jeśli ma się zdarzyć coś dobrego, nie można strasznie się cieszyć. Straszne nie jest właściwym słowem.
– Wiem, ale właśnie tak powiedziałam. Mamusia nie zawsze wie wszystko najlepiej.

     Wyszli z domu i zaczęli iść, trzymając swoje dłonie. Wiatr zaczął zrzucać pożółkłe liście.
– Skarbie? – po tonie słów bruneta wyczuła, że to coś innego.
– Tak?
– Scott mi wspomniał, że ją bardzo kocha i zrobi dla niej wszystko. Kathy wspomniała mu o tobie. Ona nadal ma nadzieję.
– Nie wiem. Jest jak niemowlę, które dotąd płacze, aż nie dostanie jeść. Twoje nastawienie sprawia, że może na to pójdę.
– Tak, ale to dla mnie będzie trudne. Wyobrażam sobie być nago przy Jarecie i robić te rzeczy, ale przy bracie? Mam nadzieję, że nadal odmówisz.
– Masz nadzieję? A wiesz co, zastanowię się ponownie. To nie jest właściwe, ale czasem można zaszaleć.
– Decyzja należy do ciebie, bo Scott już się zgodził. Też wszystko dla niej zrobi. I kto by pomyślał, że wpadnie jak śliwka w kompot.

     Abi pomyślała tylko, czy James myśli też tak o sobie. Uśmiechnęła się i spojrzała na niebo. Zanosiło się na burzę i nie tylko na dworze.  

Koniec.

.

Sapphire77

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użył 4970 słów i 28234 znaków.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.

  • Użytkownik unstableimagination

    No i po całej tej plątaninie wyszło pięknie. Każdy znalazł swoje szczęście. Abi w końcu pokochała siebie (i Jamesa), Tracy z Jaretem tworzą parę, a Kathy... no Kathy dostała brata Jamesa. Ale czuję, że to jeszcze nie koniec historii. Reszta w głowach czytelników. Fajnie, że wszystko dobrze się skończyło!

    4 godz. temu

  • Użytkownik Pumciak

    Bardzo łanie zakonczyłeś to opowiadanie

    7 godz. temu