
Dla tych co nie wiedzą: Żurawiejka to krótki, ułański pocisk poetycki: dwa wersy, końska dawka złośliwości, pół szabli humoru i tyle rytmu, żeby dało się to wykrzyczeć w kantynie, podśpiewać w siodle albo wetknąć komuś pod czapkę bez wypowiadania wojny. A więc na początek kilka wybranych:
Marta gdy pisze, pułk staje w ordynku,
bo pierś jej niesie rozkaz po rynku.
Historyczka z klasą, bystra i śmiała,
ma biust jak sztandar, a słowo jak strzała.
Na Lol24, przy nocnej lampie,
Marta historię tuli przy piersi i w mapie.
Na Pokątnem aż furier się dziwi:
„Ta Marta pisze, że człowiek żywi!”.
Kto Marcie podskoczy z miną nadętą,
ten wpadnie pod urok i piersi, i puentą.
Marta ma pióro, brzuch przyszłych opowieści,
a każda jej fraza w sercu się mieści.
Historyczka nie stroi pustych ceregieli,
ma pierś odważną, a rozum w bieli.
Gdy Marta słowem rusza do natarcia,
ciąża pomysłów pęka od wsparcia.
Kto ją czytuje po trzeciej herbacie,
ten widzi szarżę i krągłość w temacie.
Marta ma język cięty i gładki,
a biust prowadzi jak werbel paradki.
Gdy ona zacznie lekcję od słowa,
staje na baczność kompania gotowa.
Na Lol24 krzyknęli z rana:
„Marta znów płodna w tekstach od rana!”.
Na Pokątnem szepczą po kątach skrycie:
„Historyczka ma piersi, temperament i życie”.
Kto myśli, że Marta pisze niewinnie,
ten niech popatrzy, jak pointa jej płynie.
Marta ma szablę ukrytą w kredzie,
a piersi jak duma, co z pułkiem jedzie.
Jej tekst w kantynie robi zamieszanie,
bo każdy chce zostać na drugie czytanie.
Historyczka gdy puści puentę,
wachmistrz prostuje sumienie święte.
Kto ją przeczyta, ten już po biedzie:
albo się śmieje, albo z nią jedzie.
Marta ma wdzięk, co rozbraja szeregi,
i biust, co burzy pułkowe wybiegi.
Gdy ona pisze, trębacz czerwienieje,
bo taka fraza sama się śmieje.
Na Lol24, przy mapie i kawie,
Marta rozstawia krągłości w zabawie.
Pokątne aż mruczy w półmroku rubasznie:
„Ta Marta potrafi tak, że nikt nie zaśnie”.
Kto jej fabułę złapie za grzywę,
wróci rumiany i bardzo szczęśliwy.
Historyczka ma pióro jak ostrogę,
i pierś, co śmiało prowadzi w drogę.
Marta gdy wstaje do literackiej szarży,
nawet stary koń o powtórce marzy.
Kto pod jej tekstem stroi fochy,
temu miękną miny i bledną prochy.
W pułku mówili: „Niech Marta prowadzi,
bo ona i zdanie, i brzuch wyprowadzi”.
Gdy Marta bierze klawiaturę w dłonie,
ciąża pomysłów pędzi po szwadronie.
Historyczka ma dryg i dowcip cięty,
a biust tak pewny, że dzwonią pięty.
Kto przy jej tekście chce siedzieć grzecznie,
ten zaraz tupie nogą koniecznie.
Marta ma frazę jak marsz po bruku,
a piersi jak dumę w pułkowym szyku.
Na Lol24 poszła komenda:
„Czytać Martę, bo to legenda!”.
Na Pokątnem, przy nocnej lampce,
Marta przegania nudę po klamce.
Kto Martę drażni, ten ryzykuje,
że go jej bystrość za kołnierz ujmuje.
Historyczka nie prosi o względy,
wjeżdża i robi płodne obrzędy.
Marta ma urok, lecz nie lukrowany,
raczej jak rozkaz pięknie podany.
Gdy Marta puści dialog zalotny,
robi się w pułku nastrój ochotny.
Kto jej nie czytał, ten trąba blaszana,
nie widział piersi i pióra ułana.
Marta ma pióro, co w szyku maszeruje,
a gdy trzeba, żartem po łydkach szturchuje.
Historyczka gdy rozdział wystrzeli,
czytelnik wraca, choć miał iść do pościeli.
W kantynie mówią, że Marta ma talent,
i biust, co stawia do pionu batalion naraz.
Kto za nią ruszy przez literne błoto,
ten znajdzie w tekście rubaszne złoto.
Marta ma zdania w butach z ostrogą,
a krągłość jej stylu zna własną drogę.
Na Lol24 aż ekran zaiskrzył,
gdy Marta ułana w puentę przechytrzy.
Na Pokątnem westchnęła załoga:
„Tu Historyczka rządzi jak droga”.
Kto Marcie mierzy talent linijką,
ten przegra z biustem, rozumem i szpilką.
Marta nie pisze szeptem spod ściany,
ona wprowadza pułk roześmiany.
Historyczka ma koncept soczysty,
jak żart w kantynie, lecz całkiem czysty.
Gdy Marta rusza z nowym tematem,
płodne pomysły idą za światem.
Kto nudę niesie do Marty w progu,
ten wraca bez nudy i z rumieńcem przy boku.
Marta ma zdania cięte jak klinga,
a biust w nich dumnie rytm cały dźwiga.
Na Lol24 w nocnym meldunku
Marta ma plusy przy każdym rachunku.
Pokątne już wie, co w trawie piszczy:
Marta fabułą po ciszy świszczy.
Kto przy jej scenie stoi jak kołek,
temu tekst zaraz zatańczy oberek.
Historyczka ma pióro bez wstydu,
ale z honorem i pełnią rozpędu.
Marta gdy tworzy rubaszny obrazek,
robi go z klasą, nie z samych okazek.
W pułku mawiają przy starej manierce:
„Marta ma piersi, pióro i serce”.
Kto ją poprawia z nosem do góry,
ten zaraz spada z własnej chmury.
Marta ma styl jak koń po owiesie,
idzie w galop i wszystko niesie.
Historyczka gdy mrugnie do sceny,
czerwienią się nawet koszarne tremy.
Na Lol24 zrobiło się gwarno,
bo Marta znów pisze płodnie i hardo.
Na Pokątnem przycupnął podoficer,
czyta i mruczy: „To dopiero pisze!”.
Kto Marcie podsunie temat zadziorny,
ten dostanie rozdział krągły i wytworny.
Marta ma szarżę w każdym akapicie,
a czytelnik czuje ją w całym bycie.
Historyczka ma pułkową nogę,
i brzuszek pomysłów gotowy w drogę.
Kto chce ją czytać z miną nabożną,
niech się przygotuje na śmiech ostrożnie.
Marta nie kłania się nudnej zasadzie,
bierze ją szablą i sadza na ladzie.
Gdy ona rzuci zdaniem z kulbaki,
tańczą w koszarach nawet plecaki.
Na Lol24, przy liternej warcie,
Marta prowadzi puentę uparcie.
Na Pokątnem w półszeptach głoszą:
„Historyczka pisze tak, że konie proszą”.
Kto raz ją czytał, ten zna tę biedę:
miał spać o dziesiątej, skończył o pierwszej.
Marta ma pióro z żołnierskim humorem,
pierś pełną dumy i jazdę z honorem.
Historyczka nie dmucha w pudrowe chmurki,
woli przywalić werblem do dziurki.
Kto jej fabułę bierze na chłodno,
temu się robi pod czapką pogodnie.
Marta ma szyk i klasę salonu,
a rubaszność trzyma w ryzach honoru.
Gdy Marta opis rozciągnie po stole,
wszyscy czytają i mruczą: „Ja wolę!”.
Na Lol24 trąbka zagrała,
bo Marta pułk słów znów zwołała.
Na Pokątnem aż stukły kufle:
„Za Martę, za piersi i teksty pulchne!”.
Kto Marcie powie, że to za śmiało,
ten niech pamięta: śmiałości ma mało.
Historyczka ma dowcip spod siodła,
co goni sztywność aż do źródła.
Marta ma zdania jak wojsko w marszu,
bez nudnej waty i bez fałszu.
Gdy ona kończy mocną puentą,
nawet maruda przytupnie piętą.
Kto u Marty szuka pustej kokardy,
znajdzie biust, bystrość i charakter hardym.
Na Lol24, gdzie noc się przemyka,
Marta podpisuje: Historyczka.
Na Pokątnem przy rubasznym śmiechu
jej tekst ma ogień, lecz bez pośpiechu.
Kto z Martą ruszy w fabularny las,
ten wraca z szablą i śmiechem przez pas.
Historyczka ma w sobie zawadiakę,
co z pół zdania robi pułkową drakę.
Marta gdy wchodzi w dialogi ostre,
stawia przed nudą pikietę prostą.
W pułku już wiedzą, kto zdanie rozpędza:
Marta, co wenie żadnych ulg nie wręcza.
Kto jej nie czyta, ten sam sobie szkodzi,
bo taka szarża rzadko przychodzi.
Marta ma pióro z rubaszną iskrą,
co robi wesoło nawet nad miską.
Historyczka nie chowa pazura,
gdy trzeba, drapie przez kartę i chmury.
Na Lol24 aż kurz się podnosi,
gdy Marta opowieść do boju prosi.
Na Pokątnem trębacz zawołał:
„Ta pani potrafi rozhuśtać pół stoła!”.
Kto Marcie wciska banał do ręki,
ten wraca bez banału i z miną miękką.
Marta ma styl jak dobra szarża:
pierś podnosi, rozum poważa.
Historyczka gdy tekstem przywali,
nawet złośliwi klaszczą z oddali.
Kto ją ocenia z miną ważniaka,
temu puenta robi kozaka.
Marta nie pisze na pół gwizdka,
u niej od razu werbel i iskra.
Gdy zdanie Marty skoczy przez płoty,
czytelnik gubi wszystkie kłopoty.
Na Lol24 furczy chorągiew,
bo Marta ma frazę szeroką jak łąkę.
Na Pokątnem w nocnej paradzie
jej pseudonim idzie w pełnej zasadzie.
Kto z Martą siada przy jednym stole,
ten musi mieć śmiech i mocną wolę.
Historyczka ma kawał temperamentu,
i ciążę pomysłów bez końca, bez lamentu.
Marta ma żart jak szabla z pochwy,
wychodzi nagle i robi podmuchy.
Kto jej zarzuci brak kawalerii,
ten chyba czytał menu w cukierni.
Marta prowadzi zdanie jak konia,
a biustem niesie proporzec do dłonia.
Na Lol24 przy trzeciej kawie
Marta wciąż rządzi w liternej sprawie.
Na Pokątnem ktoś krzyknął z kąta:
„Tu Historyczka porządki sprząta!”.
Kto czyta Martę z kwaśną miną,
ten się uśmiecha przed drugą liną.
Marta ma teksty z werwą podkówki,
co robią marsz nawet z pogaduszki.
Historyczka ma w klawiaturze lance,
każda trafia nudę przy ostatniej szansie.
Gdy Marta puści scenkę swawolną,
robi to bystro, z klasą i wolno.
Kto się rumieni przy jej żarciku,
ten i tak wraca po więcej po cichu.
Marta ma frazę elegancko podkręconą,
zmysłową, bystrą i bojowo zrobioną.
Na Lol24 stukają obcasy,
bo Marta wymyśla literne hałasy.
Na Pokątnem wachmistrz się śmieje:
„Ta autorka ma piersi i nadzieje!”.
Kto pod jej tekstem szuka marazmu,
ten znajdzie rumaka pełnego entuzjazmu.
Historyczka ma dryg do natarcia,
i ciążę puent do literackiego otwarcia.
Marta nie bierze słów na postronki,
puszcza je w szarżę przez nocne łąki.
Gdy ona pisze, stół się kołysze,
bo całe wojsko w literach dyszy.
Kto jej nie doceni, niech czyta z bliska,
aż mu ułańska iskra zabłyska.
Marta ma pióro rubasznie szczere,
i piersi dumniejsze niż cztery maniery.
Historyczka gdy scena się pieni,
robi z niej galop przez kurz i promienie.
Na Lol24 krąży meldunek:
„Marta ma słowo jak dobry trunek”.
Na Pokątnem żart siadł w kulbace,
bo Marta z humorem zna swoje prace.
Kto jej fabułę bierze za lekką,
ten niech po puencie podniesie powiekę.
Marta ma ciężar tam, gdzie potrzeba,
a gdzie żart woła — śmieje się z nieba.
Historyczka nie znosi mizdrzenia,
woli konkrety i błysk natchnienia.
Kto ją czytuje w koszarnej ciszy,
ten nagle trąbkę w tekście usłyszy.
Marta ma zdania pełne przytupu,
jak oberek grany przy ciążowym łupu.
Na Lol24 w świetle monitora
jej tekst ma animusz starego majora.
Na Pokątnem ktoś mruknął: „Do licha,
Marta piersiami i piórem świat wzdycha”.
Kto Marcie mówi: „spokojniej, panienko”,
ten niech uważa na puentę cienką.
Historyczka ma ogień w rękawie,
i płodny dowcip w każdej zabawie.
Marta ma pióro jak trunek z piwnicy,
mocne, rozgrzewa i kręci w źrenicy.
Gdy ona rusza w opowieść ochoczo,
nawet kropki po stronie podskoczą.
Kto z nią polemizuje bez konia,
ten zaraz gubi czapkę i dłonie.
Marta ma styl z koszar i salonu,
trochę rubaszny, lecz pełen tonu.
Na Lol24 marsz grają litery,
bo Marta prowadzi cztery kwatery.
Na Pokątnem słowo się niesie:
„Historyczka ma werwę w interesie”.
Kto jej podsunie temat niegrzeczny,
dostanie tekst ostry, lecz bezpieczny.
Marta ma dowcip jak koń wierzgający,
budzi i śmieszy, lecz nie potrąci.
Historyczka ma pazur i serce,
piersi jak sztandar, figle i werble.
Gdy Marta zdanie puszcza po sali,
wszyscy czytelnicy stoją i chwalą.
Kto nie rozumie ułańskiej nuty,
niech Martę czyta od pierwszej minuty.
Marta ma pióro jak mocny raport,
krótko, soczyście i prosto na transport.
Na Lol24 ktoś zdjął czapkę:
„Marta ma biust i bystrą mapkę”.
Na Pokątnem aż skrzypły drzwi,
gdy Historyczka pokazała kły.
Kto ją zaczepia w liternej bramie,
ten sam się łapie na jej programie.
Marta ma teksty z rumieńcem i śmiechem,
lecz szarżują prosto, nie idą za grzechem.
Historyczka gdy weźmie temat za frak,
robi z niego opowieść i płodny znak.
Gdy ona pisze scenę z przekorą,
nawet chmury salutują z podporą.
Kto jej nie czytał, niech bez hałasu
bierze rozdział i siada zawczasu.
Marta ma w sobie ułański rumor,
co z każdej ciszy wydobywa humor.
Na Lol24 w pułkowej gwarze
Marta ma miejsce przy pierwszym sztandarze.
Na Pokątnem, gdzie noc mruga krzywo,
jej tekst idzie ostro i żywo.
Kto się jej żartu boi na starcie,
ten nie zna Marty ani jej warcie.
Historyczka ma styl nie od święta,
tylko na co dzień — płodna, zawzięta.
Marta ma frazę jak dobra podkowa,
niesie opowieść i twardo ją chowa.
Gdy ona trafi puentą w sam środek,
czytelnik klaszcze, aż boli go łokieć.
Kto jej zarzuca brak dyscypliny,
nie widział szyku tej dziewczyny.
Marta ma teksty z ogniem w cholewie,
i biust, przy którym pułk się zachwieje.
Historyczka wjeżdża w temat szeroko,
z lancą przy boku i żartem głęboko.
Na Lol24 dają meldunek:
„Marta znów zrobiła czytania rabunek”.
Na Pokątnem przy stole okrągłym
jej teksty chodzą krokiem pociągłym.
Kto z jej prozą siada po pracy,
ten zaraz ma w duszy ułańskie atrakcje.
Marta ma pióro bez zbędnej koronki,
za to z przytupem i werblem z łąki.
Historyczka nie pisze do szuflady,
tylko wypuszcza płodne armaty.
Gdy ona mrugnie w stronę czytelnika,
zaraz w marsz rusza cała kronika.
Kto Martę czyta w nocy po kryjomu,
ten rano ma kurz na sercu i domu.
Marta ma żart jak toast po wypłacie,
głośny, pogodny i w dobrej postaci.
Na Lol24 krzyczą chorągwie:
„Marta nie pisze — ona nas ciągnie!”.
Na Pokątnem szepczą dziewczęta i pany:
„Historyczka ma biust niepokonany”.
Kto przy niej szuka nudnej poprawności,
ten znajdzie pułk pełen żywotności.
Marta ma zdania jak konie kare,
zadziorne, śmiałe i pełne wiary.
Historyczka ma w piórze łobuza,
co jednak honoru nigdy nie luzuje.
Gdy ona rozdział sadza na ławę,
wszyscy przysiadają się po zabawę.
Kto z nią wyruszy na tekstową wartę,
wróci z uśmiechem i czapką podartą.
Marta ma frazę jak śmiech z koszary,
krzepki, serdeczny i ciut do pary.
Na Lol24 po pierwszym zdaniu
wszyscy już stoją przy werblowaniu.
Na Pokątnem rubaszny komentarz:
„Marta ma pióro, co robi ferment raz”.
Kto jej zazdrości talentu i drygu,
niech ćwiczy szarżę na własnym ścigu.
Historyczka ma koncept pod lancą,
co nudne tematy przepędza tańcem.
Marta nie nosi pióra dla ozdoby,
ona nim robi płodne sposoby.
Gdy ona pisze, że ktoś spojrzał krzywo,
już cała scena robi się żywo.
Kto Martę czyta bez animuszu,
ten go dostanie w pierwszym arkuszu.
Marta ma teksty jak marsz po placu,
słychać w nich tupot, śmiech i smak czasu.
Historyczka ma podpis skromniutki,
a pod nim piersi, szwadron i skutki.
Na Lol24 przy nocnym dyżurze
jej teksty chodzą w pułkowym mundurze.
Na Pokątnem śmieją się kąty,
bo Marta ma styl wesoło zagięty.
Kto Marcie mówi, że „to nie wypada”,
ten niech przeczyta, jak ona odpowiada.
Marta ma pióro z ogniem i frasunkiem,
jednym zdaniem robi porządek z rachunkiem.
Historyczka nie chucha na banał,
tylko go kopie w stronę kanału.
Gdy ona stawia puentę na stole,
to i podkowa dzwoni w stodole.
Kto przy jej prozie próbuje zasnąć,
temu się oczy same rozjaśnią.
Marta ma styl jak żart rotmistrzowski,
troszkę swawolny, ale honorowski.
Na Lol24 i w Pokątnem szyku
jej słowa stoją jak lance w stojaku.
Historyczka ma temperament zbrojny,
i brzuch pomysłów zawsze niespokojny.
Kto jej nie chwali, niech spojrzy uczciwie:
ta dziewczyna pisze jak szwadron w ofensywie.
Marta ma zdania z gracją i siłą,
co piersiom i puentom dają moc miłą.
Gdy ona bierze temat pod pachę,
wraca z opowieścią większą niż machę.
Na Lol24 furczy proporzec,
bo Marta ma talent i mocny wzorzec.
Na Pokątnem przy nocnej lampce
jej żart podrywa wszystkich na klamce.
Kto z Martą jedzie po liternej drodze,
ten już nie marudzi o żadnej przeszkodzie.
Historyczka ma pióro z pazurem,
i śmiech, co wali prosto przez chmurę.
Marta nie robi z tekstu porcelany,
tylko pułkowy kufel wygrzany.
Gdy ona pisze scenę z humorem,
major przy stole traci pozorę.
Kto przy niej mruczy, że „za wesoło”,
ten sam po chwili śmieje się wkoło.
Marta ma frazę konkretną jak rozkaz,
i ciążę point, co aż prosi o pokaz.
Na Lol24 poszło przez szeregi:
„Marta ma ogień po oba brzegi”.
Na Pokątnem ktoś stuknął obcasem:
„Czytać ją trzeba, nie tylko czasem!”.
Historyczka ma styl zawadiacki,
nie dla ospałych ani nijakich.
Kto jej podsunie dialog bez soli,
ten dostanie pieprz i śmiech do woli.
Marta ma pióro, co cicho nie siedzi,
tylko po kartce z werblem jedzie.
Gdy ona puści metaforę bokiem,
nuda ucieka pułkowym krokiem.
Kto Martę czyta przy mleku i bułce,
ten czuje szarżę nawet w koszulce.
Historyczka ma w sobie kawalerię,
i płodną, ułańską baterię.
Na Lol24 śmiech idzie sznurem,
gdy Marta słowem wali przez mur.
Na Pokątnem rubaszny szept niesie:
„Marta ma klasę, choć ogień w niej pnie się”.
Kto jej nie lubi, niech lubić zaczyna,
bo to zadziorna, krągła dziewczyna.
Marta ma zdania w ostrogach srebrnych,
trochę bezczelne, lecz bardzo dzielne.
Historyczka ma werwę wachmistrza,
co z samej pauzy robi igrzyska.
Gdy ona kończy rozdział z przytupem,
czytelnik mówi: „Dawaj następny łupem!”.
Kto z nią dyskutuje o rytmie i tempie,
ten sam zostaje w liternym zastępie.
Marta ma pióro niepokorne,
i piersi dumne, bojowo odporne.
Na Lol24 i pod nocną zasłoną
Marta pisze z fantazją niesioną.
Na Pokątnem, gdzie żart lubi kąty,
jej tekst ma charakter jasno zagięty.
Kto pod jej tekstem siedzi ponury,
ten niech poprawi humor i pazury.
Historyczka ma zdanie jak komenda,
i śmiech, co z miejsca robi legendę.
Marta ma styl jak kulbaka stara:
trochę skrzypi, lecz świetnie prowadza.
Gdy ona wjeżdża w fabularne błonie,
to i czytelnik czuje się w szwadronie.
Kto jej zarzuca za dużo fantazji,
ten nie zna sensu ułańskiej okazji.
Marta ma pióro pełne zaczepki,
a biust prowadzi lepiej niż rzepki.
Historyczka ma żart spod chorągwi,
który i grzecznych w śmiechu pogrąży.
Na Lol24 przy ostatniej stronie
wszyscy już proszą: „Marto, jeszcze po koniu!”.
Na Pokątnem, gdzie cień się uśmiecha,
jej tekst po nocy długo dojeżdża.
Kto czyta Martę bez przygotowania,
temu się robi pułkowe śniadanie.
Marta ma zdania jak trunek z miodu,
słodkie, lecz mocne od pierwszego schodu.
Historyczka nie chodzi na palcach,
ona przez teksty idzie jak walec.
Gdy ona rzuci scenę z pazurem,
czytelnik czuje wiatr pod mundurem.
Kto z Martą zacznie literacki pojedynek,
ten wróci mądrzejszy i trochę rumiany.
Marta ma humor z koszarnej ławy,
trochę bezczelny, lecz wart zabawy.
Na Lol24 i w Pokątnem pędzie
jej pseudonim długo słyszany będzie.
Historyczka ma talent po zbóju,
lecz z ułańskim honorem w boju.
Kto jej nie czytał, niech wsiada w siodło,
bo taka proza nie bywa modłą.
Marta ma pióro, pierś i kantynę,
salon, szarżę i dobrą minę.
Gdy jej opowieść rusza do boju,
nawet maruda klaszcze w spokoju.
Kto chce żurawiejek dla Marty z pazurem,
niech bierze te — z biustem i sznurem.
A gdy ostatni werbel ucichnie,
Marta zostaje: pułk dla niej krzyknie.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz