
Ela kręci głową przecząco i czerwieni się : -idziemy stąd ? Pytam ją.
-kiedyś miałam fantazję że ktoś na nas patrzy, ale nie w ten sposób - moja dziewczyna mówi do tej kobiety - nie jesteśmy zainteresowani, to nie w naszym stylu !
Poprawiamy swoje stroje, tzn ja kąpielówki, ona stanik i wychodzimy z tej skalnej kryjówki, przeciskając się obok nich, oni stoją nieruchomo, Hiszpanka patrzy na nas, widać że jest rozczarowana i mówi :
-poczekajcie , widać że jesteście zakochani, nie chcemy rozwalać Wam związku, może się poznamy chociaż ? Możemy Was zaprosić do siebie, ugościć, bez przekraczania pewnych granic i..
Ale my już zanurzamy się z powrotem w Morzu, znowu docierają do nas dźwięki plaży pełnej ludzi, a Ela nie odwracając się macha im dłonią nad głową na pożegnanie.
Tamta kobieta pyta : zadzwonicie jak zmienicie zdanie ? 632385.. ale my już płyniemy żabka w stronę plaży, Ela woła jeszcze do nich :
-nie mam pamięci do cyfr, Adios !
Śmiejemy się do siebie i po chwili siadamy na płyciźnie przy brzegu, fale obmywają nas powoli, obok hiszpańskie dzieciaczki budują zamki z piasku albo biegają i piszczą.
Siedzimy chwilę objęci patrząc przed siebie.
Moja ukochana mówi - nie chciałam aby ta kobieta Cię kusiła, prowokowała,
ufam Ci ale wiem jak takie sytuacje działają na mężczyznę..
Całuję ją w nosek. Tak, podnieciłem się nagim biustem tej kobiety, sytuacja była bardzo niedwuznaczna.
Potem idziemy do naszych plecaków, moja dziewczyna dziękuje Hiszpance w ciemnych okularach za pilnowanie rzeczy.. Kładziemy się na ręczniku przytuleni do siebie udami i zaczynamy wygrzewać na Słońcu.
Wracam myślami do tej sytuacji między skałami, piękna półnaga kobieta utkwiła w mojej pamięci..Ela jakby słyszała moje myśli kładzie mi główkę na ramieniu i szepcze słodko : wiesz mój drogi że nie pozwoliłabym Cię dotknąć żadnej kobiecie ale..
-ale ?? Pytam nieco zaskoczony.
Mam nadzieję że nie słyszysz wszystkich moich myśli, moja droga..mówię sam do siebie.
-czasami miałam fantazje że kochamy się obok jakiejś pary, z zachowaniem odległości, dystansu, może ich podglądamy lecz w o wiele bardziej wyrafinowanej atmosferze - wsuwa dłoń pod ręcznik i zaczyna pieścić mojego penisa przez kąpielówki - a może ja bym sie przytuliła z druga kobieta i hmm, a Ty byś tylko patrzył..?
-uff, dajmy spokój, nie chcę się nakręcać teraz, ale kiedyś o tym porozmawiamy z pewnością - przytulamy się, potem kładziemy na dużym ręczniku obok siebie i splatamy dłonie. Morze szumi.. dzieci piszczą, hiszpańskie pary rozmawiają ze sobą albo przez komórki a Słońce przypieka.
Ela odwraca się do mnie, głaska mój policzek i mówi powoli : - ale to była tylko i wyłącznie fantazja.. nie potrzebuję tego, my też tego nie potrzebujemy, prawda ?
Wzruszam dyplomatycznie ramionami. Wolę nie odpowiadać..
***********
Popołudniu na plaży pojawia się, co oczywiste, jeszcze więcej ludzi. Drzemiemy przykryci tanimi kapeluszami typu meksykańskie sombrero, które zaoferował nam po 3 euro za sztukę wędrowny sprzedawca taniego badziewia.
Oraz dwie duże butelki lodowatej wody mineralnej.. pewnie kupionej w najtańszym supermarkecie. Wciskamy do niej resztki soku z pomarańczy przywiezionej jeszcze z Francji.
Jako że nie bardzo mamy co z sobą robić, zostajemy na plaży do wieczora, potem znajdujemy w pobliżu tanią przechowalnię bagażu i z ulgą zostawiamy tam nasze ciężkie plecaki.. jedziemy metrem do centrum coś wreszcie zjeść, byle tanio.
W centrum Barcelony znajdujemy jakiś mały bar typu jesz ile chcesz za 5 eu. A właściwie za 7.99, bez napojów, ale na szczęście napiliśmy się zapobiegliwie z własnej butelki jeszcze na ulicy.
Miasto o tej porze dopiero się rozkręca.. w metrze ciasno, na ulicach tłumy.
Po chwili zastanowienia bierzemy jedną porcję jedzenia, żeby zaoszczędzić. Bo jeszcze musimy znaleźć tanią przechowalnię bagażu, i metrem podjechać gdzieś za miasto aby spędzić noc na plaży, ale jak najdalej od centrum ! ( Oczywiście aby nie dać się okraść w nocy.)
Napychamy się jedzeniem, Ela w międzyczasie szuka w komórce ofert airbnb w pobliżu korzystając z darmowego wifi, mimo że nas nie stać na taki nocleg.
patrzy na mnie wymownie a ja zaglądam do wewnętrznej kieszonki w plecaku gdzie od kilku dni odkładam drobniaki, jest też banknot 5 euro.
- mam coś, 20 za noc, jakaś Hiszpanka która mieszka sama, ale pokój trzeba z nią dzielić bo malutki metraż..- chyba nie liczysz na to że będzie wolne przy takiej cenie ? Pytam.
Moja dziewczyna odgarnia niesforny kosmyk z czoła, wyciera mi serwetką sos z policzka i potem w skupieniu stuka na klawiaturze telefonu.
-spróbujemy jednak !
Odpowiedż przychodzi błyskawicznie, jest wolne ! Miała jakiś Belgów na dzisiejszą noc,
ale spóźnił im się samolot bo była burza, lądowali w Monachium, dotrą dopiero jutro, musieli zrezygnować. Ela podekscytowana siada mi na chwile na kolanach.
To cud jakiś. Bingo !
Ona jest w pracy do 20h, a jest dopiero 18h50 - mówi moja dziewczyna - ale napisała że sąsiedzi nas wpuszczą, trzecie piętro.
-rezerwujemy ? pytam - bo na karcie mam jeszcze 23,50 , to przejdzie , uff.
Ela kiwa głową i rezerwuje. Już na spokojnie napychamy się sałatkami, celebrujemy sukces trzymając się za ręce i karmiąc nawzajem warzywami i makaronem z bufetu..
potem jednak trzeba z ciężkimi plecakami ruszyć do tego mieszkania, na szczęście to jest niedaleko, po drugiej stronie Ramblas.
Zaledwie 750 metrów stąd.
Jak to dobrze że Ela mówi trochę po hiszpańsku, a nawet odrobinę po katalońsku- myślę sobie. Lokalni zawsze lubią jak sie do nich mówi w ich języku.
Mnie ten ostatni język zdecydowanie się nie podoba, jest czymś pomiędzy francuskim a hiszpańskim.
Kończymy jeść, wracamy do Ramblas, zazdroszcząc tym tłumom z lekkimi plecaczkami, bo my objuczeni. Carrer de santa margarida - powtarzam na głos nazwę uliczki gdy przeciskamy się przez podekscytowane morze ciał na głównym deptaku. Jest gorąco, letnio, gwarnie.
Ela idzie przede mną. Widzę jak starsi faceci się na nią gapią. A ja nie mogę się powstrzymać by nie zerkać na dziewczyny w tym wakacyjnym tłumie.
O 19h20 jesteśmy na tej uliczce, wąska jak wiele tutaj, naprzeciwko sklep z komórkami, hinduski bar, poza tym żadnych klubów czy knajp czyli powinno być cicho w nocy, oprócz pijanych turystów na ulicy rzecz jasna.
Ściągamy z ulgą ciężkie plecaki, podchodzę do drzwi, na tabliczce dzwonki do kilkunastu mieszkań, my do dziewiątki, ale ten dzwonek nie działa, próbujemy innych i na razie nic…
trochę zrezygnowani siadamy na plecakach, Ela mówi żebym się nie przejmował bo na pewno zaraz ktoś będzie wychodził albo wchodził i nas wpuści !
I faktycznie jakaś kobieta w średnim wieku otwiera ciężkie drzwi wychodząc, Ela podbiega od razu do niej, mówi do kilka słów po hiszpańsku, rozumiem z tego niewiele. Tamta się uśmiecha ze zrozumieniem, przytrzymuje nam drzwi, dość zaniedbana klatka schodowa, i już po chwili tarabanimy się z tymi plecakami na trzecie piętro..
Szczęśliwi siadamy na schodach pod numerem dziewiątym. Co za ulga..dopiero wtedy dopada mnie fala zmęczenia.
Rozmawiamy chwilę cicho, Ela tuli się do mnie. Z mieszkania naprzeciwko dobiega muzyka i rozmowy, potem słychać kroki, jakby ktoś podchodził do drzwi. po chwili otwierają się..
Oboje wstajemy. Spod 11tki wychyla się głowa młodej kobiety. jest w szlafroku z ładnego połyskliwego materiału. przygląda sie nam przez moment.
Oczywiście pierwsze co zwracam uwagę to na jej kruczoczarne piękne włosy spięte w zgrabny kok, i spory biust rysujący się pod materiałem, a Ela udaje że nie widzi jak się w nią wpatruję, uśmiecha się do tej dziewczyny i zamierza coś powiedzieć gdy tamta pyta bez ogródek po angielsku, z mocnym akcentem :
-do Marion, Polacy ? Tak - kiwamy głowami. - Elisabeth i Mateo ? Robi szeroki gest zapraszając do środka : możecie sobie zostawić te Wasze ciężary w przedpokoju. Marion mnie uprzedziła pół godziny temu że będziecie.
Bierzemy plecaki i wchodzimy do tego mieszkania, korytarz jest długi i niezbyt szeroki.. po prawej słoneczna kuchnia, siedzi w niej jakiś facet z dredami i macha do nas ręką.
Dziewczyna pokazuje gdzie możemy zostawić bagaże, gdy przechodzimy obok niej prawie ocieram się biodrem o jej brzuch, szlafrok w międzyczasie nieco się rozchylił.. kształtne piersi są przez chwilę centymetry od mojego łokcia. Nie nosi stanika ?
Nasze spojrzenia się na moment spotykają..czuję momentalnie narastające podniecenie.
Oblewa mnie fala gorąca.
Totalnie pierwotne uczucie, czuję się niczym jakiś dziki prehistoryczny człowiek, to jest jak ogień i trudne do kontroli ! Tym bardziej że dawno czegoś takiego nie czułem.
Kto był w takiej sytuacji rozumie że nie przesadzam.
Z wrażenia potykam się o jakieś pudełko na podłodze. Łapię równowagę, Ela idzie przede mną i już ściąga ten ciężki plecak z ramion, zamienia z Hiszpanką, a może Katalonką uprzejmie kilka słów po katalońsku.
A ja nadal mogę się bezkarnie gapić na tą atrakcyjną dziewczynę, która to widzi i jakby jej wcale nie przeszkadzało..
******
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
andkor
Coraz ciekawiej się akcja rozwija