Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

POLANKA W GĘSTYM LESIE

(Mazury, okolice ośrodka wypoczynkowego FWP nad jednym z jezior, późne lata siedemdziesiąte XX w.)

Gęsty las był jego przyjacielem. Znał w nim każdą ścieżkę w okolicy, między jego wsią a miasteczkiem, między wsią a ośrodkiem wypoczynkowym FWP nad jeziorem, spory kawałek w drugą stronę też. Potrafił chodzić po lesie bezszelestnie, wiedział która zeschła gałąź zatrzeszczy pod jego stopą, a na której może stanąć bezkarnie i ujdzie mu to na sucho. Dzisiejszego wakacyjnego przedpołudnia dotarł w ten sposób do małej polanki położonej gdzieś między ośrodkiem wypoczynkowym a drogą. Znał to miejsce już wcześniej, ale zazdrośnie nie pokazał żadnemu z kumpli. Z nimi chodził nad rzekę w nadziei, że uda się podejrzeć koleżanki przebierające się w kostiumy. Zresztą w roku szkolnym nie bardzo było po co chodzić na polanę. Ale teraz, w wakacje, ośrodek powoli zapełniał się. Był ciekawy, czy ktoś z letników odkryje to miejsce. Może jakaś apetyczna wczasowiczka uzna, że można się tam bezkarnie opalać bez góry od kostiumu? A może nawet jakaś para będzie ten tego… Na samą myśl o tym namiot rósł mu w slipach.

Po minięciu znajomego zwalonego buku rozejrzał się, zwolnił kroku i ostrożnie podszedł do kęp gęstych krzewów otaczających polanę. Wiedział, w którym miejscu stanąć, żeby mieć widok na polankę przez lukę między liściastymi gałęziami bez ryzyka bycia dojrzanym, sprawdził to wcześniej z kilku stron. Już z daleka dojrzał kolorowe plamy przebijające się przez gałęzie – znak, że ktoś rozłożył na polance barwny koc albo ręcznik. Stanął w upatrzonym miejscu i ostrożnie zajrzał przez liście.  

Na polance właśnie rozkładały się dwie dziewczyny, jedna chyba w podobnym do jego wieku, jasnowłosa, druga to właściwie młoda kobieta, może studentka. Średniego wzrostu, cycate i dupiaste, zresztą jemu było bez różnicy, uwielbiał podglądać wszystkie, niezależnie od figury, tylko to się prawie nigdy nie udawało. Rozłożyły już koc i teraz zsunęły obuwie i zdejmowały sukienki. Wstrzymał oddech z podniecenia, fiut zaczął mu rosnąć. Zdejmują sukienki! Teraz pewnie będą się przebierać w kostiumy, wszystkie skarby będą na wierzchu.
  
Niestety zawiódł się: miały kostiumy już na sobie, założyły je wcześniej. No trudno, zobaczymy co dalej. Może ktoś jeszcze do nich dołączy? Najlepiej jakby była jedna i jakiś chłopak, wtedy może by się ruchali? Ale by było! Ale nic nie wskazywało na to, żeby kogoś jeszcze oczekiwały. Rzuciły sukienki na bok, zasłoniły głowy od słońca kapelusikami i wygodnie rozłożyły się na kocach; leżały dokładnie na osi jego wzroku, na wznak, lekko rozsunąwszy nogi, więc widział ich krocza zasłonięte kostiumami. Przed dłuższy czas nic się nie działo, ale on był cierpliwy i nieruchomy. Kiedyś udało mu się dzięki temu popatrzeć na sarny przechodzące niedaleko niego, nie zauważyły go. Tutaj też było swego rodzaju polowanie, tylko na inną zwierzynę.

Cycki całkiem duże, choć nie ogromne, to widać po kostiumach. Ciekawe, czy są bardzo owłosione na dole, czy tylko trochę? Może chociaż zdejmą górę, żeby opalić cycki? Powoli wsunął rękę w slipy i zaczął się głaskać, bo sama myśl o zobaczeniu piersi tych dziewczyn podnieciła go.  
  
Starsza z obserwowanych usiadła na kocu i coś powiedziała do koleżanki, tamta machnęła ręką. W myślach nazwał nastolatkę „Młoda”, a studentkę „Czarna”, bo miała ciemne włosy. Czarna podniosła się, założyła klapki, rozejrzała się dookoła i wreszcie poszła w kierunku gęstych krzaków prawie po przeciwnej stronie polany. Pewnie poszła sikać. Nie przeoczę jej, ma biały kostium. Skupił się na Młodej. Ta leżała na kocu, ale teraz podkurczyła nogi i rozchyliła je. Miał znakomity widok na jej krocze osłonięte paskiem granatowych majtek. Mogłaby mieć ten kostium węższy! Byłoby widać włosy na cipie, a może i sama cipa by się pokazała Wyobraźnia zaczęła podpowiadać mu resztę. Zsunął spodenki i slipy do kolan, chwycił fiuta i bez krępacji zaczął go masować. Jak dobrze pójdzie, to przy nich spuszczę się nawet dwa razy!

Młoda zaczęła wachlować udami, jakby było jej gorąco, ale majtki na kroczu jak na złość nie chciały się przesunąć; nie widział więcej, ale same błyskające białe uda podniecały go coraz bardziej. Masował się więc dalej i nagle… potężne pchnięcie w plecy spowodowało, że przeleciał przez kępę krzaków, wypadł na polankę i padł na brzuch na trawę. Chciał się od razu podnieść i podciągnąć chociaż slipy, ale drugie pchnięcie znów go powaliło, a gdy oparł się na rękach, by się podnieść nieznajomy napastnik zręcznie ściągnął mu cały dół ubrania z nóg.
  
- Co jest?! – usłyszał głos od strony koca, więc chyba to Młoda krzyknęła.
- Podglądał nas – odpowiedział drugi kobiecy głos, zza jego pleców. Obejrzał się ostrożnie, a tam… stała Czarna i trzymała w ręku jego dolną odzież!
Rozejrzał się, ale nie dostrzegł nikogo innego. W mordę, to ona mnie wypchnęła z krzaków? Ma krzepę. Co teraz? Bić się z nią?
- Wysikałam się i potem zobaczyłam pole poziomek – wyjaśniła koleżance Czarna – podeszłam i stamtąd zobaczyłam go, jak wali konia za krzakami. Na szczęście był sam.

- Ty zboczeńcu! – pisnęła Młoda.
- Ja przepraszam – wyjąkał – już nie będę, trafiłem tu przypadkiem. Wezmę ciuchy i już mnie nie ma, dobrze? – Podniósł się i stał zakrywając się rękami.
- Przypadkiem, powiadasz? – studentka schowała za siebie rękę z jego rzeczami – I przypadkiem onanizowałeś się gapiąc się na nią, zamiast od razu odejść? Opuść ręce! Ręce do tyłu, powiedziałam, bo ci je wykręcę!

Posłusznie założył ręce do tyłu, stojąc przed nimi nagi od pasa w dół. Oblał się rumieńcem ze wstydu. Czarna przeszła koło niego i uklękła na kocu obok Młodej. Obie w milczeniu mierzyły go wzrokiem i wcale nie ukrywały zainteresowania członkiem.
  
- Jesteś z ośrodka? Nie kojarzę cię – stwierdziła wreszcie Młoda.
- Nie, mieszkam we wsi, to w tamtą stronę – pokazał ręką.
- A ile ty masz lat, chłopaczku? – zapytała z kolei Czarna.
- Szesnaście. I trzy miesiące.
- Na pewno?
- Tak… Tam w spodenkach jest legitymacja szkolna, można sprawdzić.
- Chodzisz po lesie z legitymacją? – zdziwiła się studentka sięgając do jego spodni. – No jest, faktycznie, szesnaście i trzy miesiące, dokładnie. Waldemar? Znaczy - Waldek? Rzadkie imię teraz.
- To u nas tradycja – chłopak spuścił głowę – jakiś mój przodek Waldemar walczył w jakimś powstaniu i teraz ciągle musi być jakiś Waldemar w rodzinie. Padło na mnie i wszyscy się ze mnie śmieją, bo chyba w całym powiecie innego nie ma.
- Mam gdzieś twoje kłopoty z imieniem; co mamy z tobą zrobić?
- Ja sobie pójdę…
- I co, jutro wrócisz i znów będziesz podglądał i skrobał marchewkę?  
- Nieee...
- Taaa, nie… Zdejmuj koszulkę. No już, mam ci pomóc?
- Ale jak to? Tak nie wolno!
- A podglądać letniczki wolno? – warknęła Czarna – I masturbować się do tego, ty zboku, ty świntuchu? Jak ci się nie podoba, to zaprowadzimy cię do kierownika ośrodka i stamtąd dzwonimy na milicję. Na pewno się zainteresują, że ktoś taki tu się kręci! Pasuje?

Jej groźny ton sprawił, że zakłopotany chłopak ściągnął koszulkę i stał teraz kompletnie goły. Młoda podniosła się z koca, podeszła do niego, wyciągnęła mu koszulkę z dłoni i rzuciła na koc. Była jego wzrostu, chłopak poczuł jej zapach; to nie był szampon ani olejek do opalania, to był własny zapach młodego, rozgrzanego słońcem kobiecego ciała, a on jeszcze nigdy nie czuł czegoś takiego. Znów zaczął się podniecać. Czarna patrzyła z podejrzanym uśmieszkiem, jak Młoda obchodzi go dookoła, oglądając fiuta, potem tyłek chłopaka. Chciał się odwrócić, ale w tym momencie dostał klapsa w goły pośladek.
  
- Stój spokojnie – syknęła nastolatka – narozrabiałeś, więc skoro nie MO, to jakaś inna kara musi być. Miałeś już dziewczynę?
- Chodziłem już z dwiema, z jedną jeszcze w podstawówce, a z drugą już w technikum – odpowiedział skwapliwie Waldek licząc, że posłuszeństwem złagodzi ich zły humor.
- Ja pytam, czy już miałeś ją w łóżku albo na sianie, albo gdzie wy tam chodzicie. Jak wy to tu nazywacie?
- Znaczy - czy ruchałem już? Nie, jeszcze nie. Tylko się całowaliśmy.
- Dlaczego tak słabo? Nie jesteś taki brzydki – stwierdziła nieoczekiwanie.
- Bo dziewczyny u nas to w ogóle niedotykalskie – żachnął się nagle Waldek – ani macania, ani ruchania, jak kumplowi jego dziewczyna cycki pokazała to się przez miesiąc chwalił!
- Uuu, biedaczysko – studentka pokiwała głową z udanym współczuciem. – A nie przyszło ci na myśl, głupolu, że dla takiej piętnasto- czy szesnastolatki to jest zwyczajnie za wcześnie na ruchanie czy macanie, jak wy to mówicie? Nie mają ochoty i tyle, ich prawo! A wy pewnie jeszcze je podglądacie, tak jak ty tutaj?
- E tam… W szkole dokładnie zamykają się w szatni po wf, zasłaniają nawet dziurki od klucza, a na kąpielisku nad rzeką jedna zawsze pilnuje czy chłopaki nie podglądają pozostałych przy przebieraniu. To mogę się już ubrać?

- Stój, łobuzie, to dopiero początek – Młoda znów dała mu klapsa, aż syknął, po czym niespodziewanie przeciągnęła paznokciami wzdłuż całego jego kręgosłupa od dołu do góry i z powrotem. O rany, wsadziła mi palec między pośladki i tam nim jeździ! Wciągnął gwałtownie powietrze. Czarna uśmiechnęła się i wzrokiem pokazała Młodej fiuta, który zaczął się podnosić. Nie widział, co tamta robiła za jego plecami, poczuł tylko po chwili, że położyła dłonie na jego ramionach i coś ciepłego i miękkiego zaczęło przesuwać się po jego plecach. To chyba jej cycki! Ja nie mogę, zdjęła stanik! Czarna nagle pogroziła palcem w kierunku koleżanki, wtedy dziewczyna za nim puściła go, odsunęła się i chyba poprawiła stanik, bo gdy stanęła przed nim, kostium był na miejscu.

- Stoi ci jak świeca, podobało ci się?
Pokiwał głową.
- To niedobrze! Co to za kara, która podoba się karanemu? To bez sensu, trzeba wymyślić coś innego – stwierdziła w stronę koleżanki.
- Aha…. To na początek pokażesz nam jak sobie walisz – nakazała Czarna. Młoda popatrzyła na nią z zaskoczeniem i nagle uśmiechnęła się szeroko.
- Ale… tak przy was? Znaczy - przy paniach? – nie wiedział jak się do nich zwracać, bo nie chciał ich rozzłościć jeszcze bardziej.
- Przy was, przy was – pozwoliła Czarna – Tak, przy nas. A jak ty chcesz zaliczyć kiedyś dziewczynę bez pokazania jej swojego interesu? Możesz ją macać bez końca, ale kiedyś będziesz musiał go wyjąć na wierzch, żeby jej wsadzić, nie?
  
Upokorzony Waldek przełknął ślinę i posłusznie zaczął masować fiuta. Patrzył na siedzące przed nim na kocu dziewczyny, na staniki okrywające ich całkiem duże cycki i myślał jeszcze nigdy nie spotkałem dziewczyny czy kobiety, która tak śmiało o tym mówiła i robiła takie rzeczy! W domu od matki ani słowa na ten temat, bo to „świństwa”, ojciec tak samo, za to tylko powtarza bez końca, że „te dzisiejsze dziewczyny w ogóle się nie szanują”, a ja się urodziłem pięć miesięcy po ślubie rodziców, o tym zapomniał? Dziewczyny na kocu z podobnymi do siebie uśmiechami obserwowały ruchy jego ręki.

- A co cię właściwie tak podnieciło tam w krzakach? – zainteresowała się Czarna po jakimś czasie. – Przecież nie widziałeś nas nago, przyszłyśmy już w kostiumach pod sukienkami. Nigdy nie widziałeś dziewczyny w kostiumie kąpielowym?
- Widziałem, ale zawsze to fajny widok, nieraz chodzimy z chłopakami na kąpielisko ośrodka popatrzeć na letniczki. A tutaj, to… Wyobrażałem sobie was bez kostiumów – wyznał rumieniąc się znowu i oddychając szybciej. – A potem ona – pokazał ruchem głowy na Młodą – zaczęła tak rozkładać nogi i nimi ruszać, dokładnie naprzeciwko mnie, w kostiumie, ale i tak było widać dużo tego, czego się normalnie nie widzi.
- No i jak wypadłyśmy w tej twojej wyobraźni?
- Fajnie. Duże cy… to znaczy biusty i pupy też.

Czarna podniosła się z koca i podeszła do niego. Była o pół głowy wyższa od niego, a chłopak dopiero z bliska dojrzał jej muskularne ramiona. Nic dziwnego, że tak mnie załatwiła w krzakach!
- Między wami chłopakami też tak ładnie mówicie o dziewczynach? – zapytała z rękami na biodrach. – Mów jak na świętej spowiedzi!
- No… nie... – Waldek zająknął się, bo nie wiedział czy nie rozzłości dziewczyn. – U nas to są cycki i dupy.
- A między nogami u nich?
- Cipy albo pizdy.
- A dziewczyny wiedzą, że tak wulgarnie o nich mówicie?

Chłopak wzruszył ramionami.
- Jesteście miastowe, to się dziwicie. A tu wszyscy tak mówią, i my, i dziewczyny, i dorośli też, kiedy myślą, że nie słyszymy. Tylko przy dzieciach nie. No i w szkole nauczyciele krzyczą, jak ktoś rzuci takim słowem.
- Przynajmniej dobre i to – mruknęła Czarna.
- Odsłoń go, nie widzę jak sobie wali – poskarżyła się z koca Młoda. – Ma być kara czy nie?

Czarna przeszła za chłopaka i niespodziewanie dla niego położyła dłoń na jego gołej dupie.  
- Wal konia, ale nie wolno ci się spuścić – mruknęła. – Jaja ci ukręcę, jak wystrzelisz bez naszego pozwolenia, jasne? – Zaczęła przesuwać palcem po przerwie między pośladkami, jak wcześniej Młoda, potem schyliła się nieco i wsunęła rękę między uda chłopaka.
- Rozstaw szerzej nogi – nakazała, a kiedy posłusznie to zrobił, sięgnęła między jego udami do jajek. Aż jęknął, gdy poczuł tam jej dotyk.
- Chciałbyś, żebym ci pomogła, co? Chciałbyś dojść jeszcze szybciej? – szepnęła mu do ucha z uśmiechem. Z zapałem pokiwał głową. – Nic z tego, podglądaczu – cofnęła rękę i dała mu klapsa. – Jak tam, daleko jeszcze do strzału? Chcę zobaczyć tę kropelkę na czubku twojej pały, ale ani kropli więcej!

Ona jest jakaś zboczona! Obie są! Macają mi dupę! pomyślał i niespodziewanie dla siebie powiedział głośno:
- A może zamiast tego wolałybyście, żebym was wyruchał?
Od razu tego pożałował, bo obie parsknęły głośnym śmiechem.
- Nic z tego, łobuzie, za dobrze by ci było! – wykrztusiła Czarna, kiedy już obie przestały rechotać. – Masz karę, więc cię wykorzystamy. Zrób sobie przerwę, kutas ci odpocznie, a ty nasmarujesz ją olejkiem.

Też mi kara! Sama przyjemność. Dziwne, przecież mogą nasmarować się nawzajem. Posłusznie ukląkł na kocu, zauważając kątem oka, że Czarna schowała jego rzeczy do swojej torby, chyba po to, żeby nie mógł ich nagle chwycić i z nimi uciec, a ubrać się później w lesie. Młoda ułożyła się na brzuchu, a studentka wręczyła mu butelkę z olejkiem do opalania.
- No, dawaj. Najpierw nogi, potem plecy. I nie tak po łebkach, dokładnie!

Chłopak ukląkł przy nastolatce, nalał trochę olejku na dłonie i zaczął go rozsmarowywać po jej łydkach, potem zaczął rozsmarowywać następną porcję na udach. Przełknął ślinę, bo fiut znów zaczął mu stawać od samego dotykania jej skóry. Czarna zauważyła to od razu.
- Działasz na Waldka, ledwo cię dotknął i znów mu staje! – zachichotała – Rozstaw trochę nogi, a ty smaruj ją też wewnątrz ud, chyba nie chcesz, żeby się tam przypiekła – zachichotała znów.

Waldek zaczął natłuszczać wewnętrzną stronę ud Młodej, starając się nie wyobrażać sobie zbyt dokładnie, co się kryje pod dołem od kostiumu, ale ona jakby czytała mu w myślach.
- Jak tam twoja wyobraźnia? Przyznaj się, co widzisz? – zapytała z uśmieszkiem, odwracając głowę..
- Nie, nic, ja tylko smaruję – wyjąkał chłopak – patrzę na to, co smaruję, a gdzie indziej to już nie…

I nagle go zatkało, bo Czarna ujęła krawędzie majtek koleżanki i zebrała je razem tak, żeby zmieściły się w szparę między pośladkami. Miał teraz przed oczami prawie całkowicie nagi, duży tyłek Młodej. Obejrzała się przez ramię, ale Czarna dała jej lekkiego klapsa i zwróciła się z uśmieszkiem do chłopaka:
- Na co czekasz? Smaruj ją! A tylko spróbuj wytrysnąć, to wiesz, co cię czeka!
  
O kurde, będę macał jej dupę! Naprawdę mogę się od tego spuścić! Nalał trochę olejku na dłonie i zaczął smarować mięciutkie pośladki Młodej. Dziewczyna leżała spokojnie wypinając się lekko, a Czarna siedziała obok obserwując bardziej jego sterczącego fiuta niż smarowany tyłek koleżanki; oblizywała przy tym lekko usta. Waldek oddychał coraz szybciej; nie uszło to uwadze Czarnej, która nagle odsunęła jego ręce.
- Dobra, wystarczy, bo zaraz ją zachlapiesz wiadomo czym. Wyprostuj się, ręce do tyłu, pokaż pałę!

Waldek posłusznie wyprostował się klęcząc, prezentując swój wzwód. Czuł się coraz dziwniej: komendy i ostry głos Czarnej trochę go przerażały, wstydził się swojej nagości przed dziewczynami w kostiumach, ale jednocześnie był niemal cały czas podniecony ich widokiem i kontaktem z ciałem Młodej. Jeszcze nigdy nie dotykał tak kobiety! Powiedział letniczkom prawdę: podczas krótkich romansów z obiema koleżankami tylko całował się z nimi, dotykał ich ramion czy pleców, ale nigdy tego, co było ukryte pod sukienkami, bo mu nie pozwoliły na nic więcej. Jego erekcja była teraz twarda jak nigdy i nie było widoków na szybkie ulżenie sobie. Zaczynało go to już trochę męczyć; gdyby go nie wykryły, to w krzakach skończyłby już ze dwa razy...
  
- Co, zwaliłbyś już sobie do końca? – zapytała Młoda obserwując go przez ramię. Ona naprawdę czyta mi w myślach?!
- Posmaruj jej plecy – zarządziła Czarna nie czekając na jego odpowiedź.
Waldek sięgnął do supła stanika na plecach, ale studentka nieoczekiwanie dała mu po łapach.
- Czego to się zachciewa! Smaruj tak, jak jest!
Posłusznie zaczął smarować olejkiem plecy Młodej, ostrożnie przekładając dłonie pod sznurkami stanika. Natłuścił jej plecy, ramiona i kark, bo specjalnie odgarnęła włosy i go odsłoniła. Na szczęście dla niego to ostatnie nie było aż tak podniecające.
  
- Dobrze, na razie wystarczy – zarządziła Czarna – ty uklęknij tutaj, tylko nie dotykaj pały! A ty przewróć się na plecy. Damy Waldkowi trochę odpocząć, co nie?
Młoda obróciła się na plecy, oparła na łokciach i popatrzyła z całkiem bliska na członka.
- Całkiem, całkiem interesik, nawet teraz – skomplementowała go – i ma fajny kolorek od tego podgrzania. Ochłodzić ci go trochę?
- Jak to…?

Młoda przysunęła głowę jeszcze bliżej do jego krocza i nagle nabrała mocno powietrza i dmuchnęła na członka. Niemal od razu powrócił do sterczącej pozycji, tak szybko, że chłopak znów jęknął. Zaśmiała się.
- Żałujesz, że nie spuściłeś się w krzakach, prawda?
Waldek ponuro pokiwał głową. Ciągle nie mógł sobie darować tego, że tak dał się podejść tej miastowej dziewczynie.

- Mogę was o coś zapytać?
- Na pogawędki ci się zebrało, podglądaczu?
- Miej litość dla chłopaka – Młoda wstawiła się za nim – sperma już mu wycieka uszami.
- To jego problem, było walić konia we własnej chałupie! No dobra, o co chciałeś zapytać?
- Jak ci się udało tak cicho mnie podejść?

Studentka wzruszyła ramionami, a nastolatka uśmiechnęła się.
- Ona studiuje na uczelni sportowej, do tego jest instruktorką harcerską, organizuje obozy, a na grach terenowych podkrada się pod inne obozy i jest w tym najlepsza; łazi po lesie lepiej niż niejeden leśniczy. I jeszcze trenuje akrobatykę, więc takimi jak ty to rzuca na parę metrów, chyba się przekonałeś?
- No tak… Ja mógłbym się spuścić szybciej – zmienił temat – tylko jakbyście mi trochę pomogły, na przykład coś pokazały…
- Ale my nie chcemy, żeby było szybciej – wyjaśniła słodkim tonem Czarna. – Masz się męczyć, za karę za podglądanie.

Młoda nagle przyciągnęła do siebie koleżankę i zaczęła coś szeptać jej na ucho. Studentka popatrzyła na nią ze zdziwieniem.
- Chyba zwariowałaś?
- Zgódź się, no proszę…
Czarna popatrzyła na nią, pokręciła głową jakby z powątpiewaniem, po czym gestem pokazała mu, żeby zaczął smarować ją z przodu.
  
Waldek zaczął od brzucha i boków. Dziewczyny nie skomentowały tego, więc wcierał olejek w pachnącą skórę starając się nie myśleć o swoim sterczącym interesie. Nigdy nie myślałem, że można się tak podniecić samym dotykaniem nóg albo brzucha! Cycki czy cipa to co innego, to oczywiste. Skończył smarowanie i chciał przenieść się bliżej nóg, ale Młoda niespodziewanie wskazała na swój dekolt.
- Ej, chcesz, żebym się tu przypiekła? Tu też proszę!
  
Waldek przełknął ślinę, klęknął przy głowie dziewczyny i nalał parę kropli olejku na wskazane miejsce, potem rozsmarował go po ramionach, dekolcie i części piersi nie zakrytej górą od kostiumu.  
- Głębiej też, bo co będzie, jak jej się stanik rozwiąże? – usłyszał jakby prowokujący głos Czarnej.

Waldek popatrzył niepewnie na leżącą nastolatkę i dopiero teraz spostrzegł, że jego naprężony fiut znów jest blisko jej twarzy. Kiedyś Piotrek chwalił się, że widział na plaży nad jeziorem, jak kobieta dotykała językiem fiuta swojego faceta. Ciekawe czy to wymyślił, czy naprawdę widział? Gdyby tak mnie dotknęła językiem choćby przez chwilkę...  
- Na co czekasz? – to znów był głos Czarnej, Młoda milczała wyczekująco.
  
Waldek zebrał się na odwagę, i wsunął natłuszczoną dłoń pod materiał stanika. Poczuł pod palcami miękką i ciepłą skórę ukrytą pod tkaniną, przesunął dłonią parę razy rozprowadzając kosmetyk, i nagle zahaczył palcem o sutek. Zdrętwiał na chwilę, potem wysunął dłoń ze stanika i przeniósł ją na drugą pierś.
- Głębiej, i możesz dwiema rękami, tylko delikatniej – zażyczyła sobie Młoda.

Posłusznie wsunął prawą dłoń głębiej w stanik i zaczął smarować drugą pierś, lewą dłoń umieścił tam gdzie poprzednio. Znów napotkał sutki, tym razem sterczały bardziej. Z opowiadań i przechwałek kolegów wiedział, że to u dziewczyn oznaka podniecenia. Kręciło mu się w głowie: dotykał obfitych kobiecych piersi, a jej to się podobało! Czarna uklękła koło koleżanki, wyciągnęła dłoń w kierunku chłopaka i przejechała mu nią po piersi i brzuchu. Potem trochę niżej… ale zahamowała tuż przed jego włosami łonowymi. Chłopak jęknął mimo woli, bo wzwód zaczynał go już trochę boleć. Ileż można? Niby robię coś przyjemnego, ale fajnie jest jak można się szybko rozładować, a nie tak, jak tutaj! To nie w porządku, że podniecenie może być karą!

- Wystarczy, teraz nogi – mruknęła Młoda.
Przeszedł z olejkiem w dłoni na drugi koniec koca i przyklęknął tam; Czarna obserwowała go uważnie leżąc na boku.
- Jak tam twoja pała? – zapytała nagle.
- Przecież widać – odparł niepewnie, bo właściwie nie wiedział, co innego odpowiedzieć. Po smarowaniu cycków Młodej erekcja jeszcze się zwiększyła, chociaż myślał, że to już niemożliwe. Główka kutasa była już fioletowa z napięcia. Odpocznie trochę przy smarowaniu nóg, to nie będzie takie podniecające, może trochę przestanie mnie boleć? Zaczął smarować golenie Młodej, potem uda z przodu i po bokach.

- Skończyłem – oznajmił. – To mogę teraz już iść?
- Nie, bo zwalisz sobie za pierwszym drzewem, a ja chcę zobaczyć jak się spuszczasz – odparła Czarna. – Poza tym podoba mi się kolor twojej główki – pokazała na sztywnego kutasa. – Mam bluzkę w takim samym kolorze.  
- Ale ja już dostałem nauczkę, już tu więcej nie przyjdę, obiecuję!
- O, jaka szkoda – uśmiechnęła się złośliwie Młoda – tak fajnie smarujesz olejkiem, że chciałam cię zaprosić, żebyś jutro też nas nasmarował.

Waldka zatkało.
- To czego wy właściwie chcecie, bo ja już nic nie rozumiem? – zapytał po chwili milczenia, skołowany i obolały.
- Na razie, żebyś przyjrzał się dokładniej jej udom – odparła zagadkowo studentka.
Zdziwiony chłopak pochylił się nad Młodą, a ona rozsunęła uda tak samo, jak wtedy, gdy „wachlowała” nimi, a on podgrzewał się tym widokiem, patrząc zza krzaków. Zanim zdążył zapytać o co chodzi, Czarna chwyciła go za kark i wcisnęła jego twarz w krocze koleżanki.

- Czujesz? – wyszeptała mu na ucho. –  Nie dotykaj fiuta, świntuchu! Całuj ją teraz, o tutaj – przesunęła jego twarz niżej, a oszołomiony chłopak zaczął pokrywać pocałunkami wewnętrzną stronę ud Młodej i masować je. Ta chwyciła go za włosy i zaczęła kierować nim raz w lewo, raz w prawo, wyżej, niżej, bliżej pachwin, na środek, a potem… chwyciła pasek swoich majtek i obsunęła go niżej pokazując kępkę włosów łonowych, pociągnęła chłopaka w górę i znów wcisnęła sobie jego twarz w krocze tak, że wyczuwał ustami jej szparkę ukrytą pod majtkami, a nosem dotykał włosów.

Pozostali tak w bezruchu przez dłuższą chwilę. Młoda leżała dysząc, a Waldek przejeżdżał językiem po materiale kostiumu i łapczywie wdychał zapach cipki przebijający się przez majtki; a potem nagle Czarna chwyciła go za ramię i odciągnęła od koleżanki.
- Klękaj tu, plecami do niej! – pokazała mu brzeg koca. Waldek posłusznie wykonał polecenie, a ona stanęła przed nim i zrobiła dokładnie to, co wcześniej jej przyjaciółka: chwycił go za włosy i wcisnęła sobie twarz chłopaka w krocze i uda.
- Teraz moja kolej – syknęła – rób mi tak, jak wcześniej jej!
  
Oszołomiony Waldek mógł tylko spróbować powtórzyć to, co robił leżąc na kocu z Młodą: zaczął całować i lizać uda stojącej nad nim studentki. Za plecami słyszał dziwne dźwięki dochodzące go od strony nastolatki, jakby dyszenie i westchnienia, wreszcie długi, stłumiony jęk. Czarna nie pozwoliła mu się obejrzeć, za to nie zareagowała, kiedy oparł dłonie na jej dużym tyłku. Wsunął dłonie pod jej majtki i zaczął ugniatać pośladki, a językiem i ustami pracował na udach swej prześladowczyni. Czarna pozwalała mu na to przez kilka minut, a potem zrobiła dokładnie to, co wcześniej koleżanka: opuściła trochę dół kostiumu i przycisnęła twarz chłopaka do swojego krocza i owłosionego wzgórka.
- Masz, podnieć się jeszcze bardziej – warknęła – i masz się nie spuścić!
Potrzymała go tak chwilę i wreszcie odepchnęła.

Wykończony Waldek klęczał wciąż na skraju koca, a gdy uświadomił sobie, że właśnie zaspokajał oralnie studentkę, jego erekcja przybrała stan wręcz niebezpieczny. Czarna popatrzyła na niego i jakby z żalem stwierdziła:
- No dobra, dłużej już chyba nie pociągniemy, bo jeszcze nam wykitujesz. Trudno, możesz się spuścić.
Zanim zdążył cokolwiek zrobić, Młoda podniosła się z koca i przywarła do Waldka od tyłu.
- Ja chcę, ja – zapiszczała – mogę?
- No to dawaj, ale chyba niewiele się przy tym narobisz – zaśmiała się Czarna i na wszelki wypadek odsunęła się na bok.

Młoda dotknęła naprężonego, fioletowego fiuta. Mimo że dotyk był naprawdę delikatny, Waldek jęknął głośno. Przesunęła kilka razy dłonią po naprężonej męskości i to wystarczyło do spowodowania eksplozji: chłopak odrzucił głowę do tyłu, omal nie trafiając siedzącej za nim dziewczyny w twarz, zacisnął powieki i wydał z siebie taki jęk, że niemal zawył, a sperma zaczęła tryskać na niewiarygodną wprost odległość. Wytrysk był tak mocny, że Młoda patrzyła na to wytrzeszczonymi oczami, a Czarna aż zakryła usta dłonią. Nie skończyło się zresztą na jednej salwie.

Wreszcie wytryski zmieniły się w kapanie resztek spermy. Waldek z ulgą położył się na boku na kocu i podkulił kolana. Leżał tak dysząc ciężko i nie zwracając uwagi na otoczenie, nie zauważył więc, że studentka usiadła na kocu tak, że nie mógł jej dostrzec i wkrótce od jej strony zaczęły dochodzić westchnienia i dyszenie, zupełnie jak wtedy gdy siedziała tam Młoda.

Po kilku minutach chciał położyć się na wznak, ale wtedy nastolatka pacnęła go po tyłku i kazała leżeć tak, jak do tej pory. Kurde, jak się stąd wydostać, co będzie jeśli im się zachce zobaczyć następny wytrysk, nie dam rady, fiut mi odpadnie! Leżał więc dalej wsłuchując się w odgłosy wydawane przez Czarną,wreszcie usłyszał jej krótki okrzyk, po którym odetchnęła głęboko i umilkła na dłuższą chwilę.

- Ej, ja już więcej nie dam rady – powiedział prosząco – puśćcie mnie już, dobrze?
- Wstawaj, pokaż się – rozkazała studentka.
Waldek niechętnie podniósł się i znów stanął nago przed obiema dręczycielkami. Jego członek skurczył się do normalnej długości, ale był opuchnięty.
- Jak miło widzieć wreszcie małego peniska, a nie sterczącą dzidę – zakpiła Czarna. – Jak tam, boli?
Waldek skrzywił się i kiwnął głową.
- I dobrze, ma boleć, zapamiętasz sobie, że mnie się nie podgląda bezkarnie! A teraz ubieraj się i zjeżdżaj, zboczeńcu. I podziękuj nam, bo pewnie na kilka dni masz spokój z masturbacją.
  
Szturchnęła koleżankę, ta wyjęła z torby jego ciuchy i rzuciła mu. Ubierał się powoli, uważając by zbytnio nie podrażnić obolałego fiuta, potem obejrzał się niepewnie na nie. I kto tu jest zboczony? Nastolatka uśmiechnęła się i pomachała mu swobodnie ręką, tak jakby żegnała się zwyczajnie z jakimś kolegą po miłym opalaniu, a nie z podglądaczem, którego obie ukarały prawie dwugodzinnym bolesnym wzwodem. Czarna na ten widok westchnęła i pokręciła głową.

- Radzę ci już iść, Waldeczku – wycedziła przez zęby – bo jeżeli znów zobaczę, że ci dzida staje, to nie ręczę za siebie! Aha, i jeszcze jedno: gdyby przyszła ci ochota komuś o tym opowiedzieć, na przykład kumplom, albo się poskarżyć, to pamiętaj, że wiemy jak się nazywasz i gdzie mieszkasz; narobimy ci takiego gnoju za to podglądanie, że się nie pozbierasz. Kapewu?

Waldek przytaknął i prędko oddalił się do lasu; przeszedł szybko spory kawałek, żeby oddalić się od polanki trzeba uważać, żeby te wariatki nie uznały, że znów je podglądam!. Potem zatrzymał się, oparł czoło o pień dębu wyznaczającego kierunek wędrówki do wsi i głośno odetchnął.

Co to było, co to było? Niby trochę obmacałem tę młodszą przy smarowaniu, chyba trochę dogodziłem starszej, ale fiut tak mnie napieprza, że chyba nie wysikam się do wieczora. Nie było warto! Już bym wolał tylko popatrzeć na nie z daleka i sobie pójść. Może jutro tak zrobię? Nie, to głupi pomysł, bo jeśli znów mnie dorwą...! Ta Czarna faktycznie umie chodzić po lesie! Idę do domu, trzeba będzie podwędzić trochę lodu z zamrażalnika.

I powlókł się powoli w kierunku wsi.


KONIEC


komentarze i recenzje jak zwykle mile widziane

Telemach77

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 5873 słów i 31764 znaków. Tagi: #podglądanie #CFNM

1 komentarz

 
  • Użytkownik TomoiMery

    będą dalsze przygody 🤔

    2 godz. temu