
Kobieta, która do mnie zadzwoniła, chciała mi wszystko wyjaśnić, ale osobiście. Zgodziłem się, ochota na to, aby w końcu dowiedzieć się, w co zostałem wrobiony, była ogromna. Miałem pewną koncepcję i chciałem, aby została potwierdzona. Dopiero kiedy stałem nad wanną z krwawiącą ręką, zrozumiałem, jakim jestem idiotą.
Powiedziała, że jest lekarką i przyjdzie do mnie do mieszkania, żeby mnie opatrzyć. Długo się wahałem. Jeszcze nigdy żadna kobieta nie gościła w moich skromnych progach. Dotyczyło to zarówno kobiet, które ruchałem, bo chciałem, jak i tych, które mi za to płaciły. Moje mieszkanie to moja spokojna przystań i nie wyobrażam sobie, aby ten adres kiedyś wyciekł, tak samo, jak nie wyobrażam sobie, że kiedyś jakaś zakochana we mnie laska będzie wystawać pod moją klatką.
Zjawiła się po pół godziny. Otworzyłem jej i wpuściłem do mieszkania bez słowa. Ruchem lewej dłoni wskazałem jej łazienkę, która i tak była już zabrudzona krwią.
— Jezus Maria — skomentowała krótko, a potem spojrzała na mnie wielkimi oczami i z taką troską jakbym już był jedną nogą na tamtym świecie. Miała ze sobą tylko torebkę, z której wyjęła kilka opatrunków, ampułek i strzykawek.
Usiadłem na taborecie i dopiero wtedy jej się gruntownie przyjrzałem. Była mniej więcej w moim wieku. Miała zgrabne ciało, elegancko opalone, czarne włosy upięte w kok. Kiedy pochylała się nade mną, spod jej bluzki wystawał lekko koronkowy stanik, który podtrzymywał jej, jak się mogłem tylko domyślać jędrne piersi w rozmiarze nie mniejszym niż C. Gdyby przyszła do mnie jako klientka, nie miałbym najmniejszych wątpliwości czy takie zlecenie przyjąć.
Bolało, a właściwie piekło jak cholera, kiedy dezynfekowała ranę, ale starałem się powstrzymywać swoje reakcje. Liczyłem na to, że im szybciej skończy, tym szybciej wyjawi mi w końcu całą prawdę.
— Nie obejdzie się bez szycia. Nie jestem chirurgiem, tylko ginekologiem, ale zapewniam cię, że pamiętam, jak się szyje. Inna sprawa, że na pewno po takim szyciu pozostanie ci blizna. Nie wiem jak wielka, ale na pewno będziesz miał po tym pamiątkę.
— Ginekologiem, nie ginekolożką? — zapytałem z lekkim uśmiechem na ustach. Tylko na taki było mnie stać. Chciałem trochę rozluźnić atmosferę, zbić ją z tropu i wybadać. Mimo wszystko nie miałem do niej zaufania, choć lekarką była chyba dobrą. Jej ruchy były sprawne i pewne, wiedziała, co robi i wszystko wskazywało na to, że zna się na robocie.
— Nie jestem feministką, jeśli do tego dążysz — ucięła krótko.
Przygotowała dwa zastrzyki. Znieczulenie i drugi przeciwtężcowy, który jak mnie poinformowała, dostanę dopiero na koniec. Znieczulający nie był zbyt bolesny, choć nakłuła mnie kilka razy w okolicach rany.
— Teraz chwile poczekamy, aż zacznie działać. Między siedem a dziesięć minut.
— Myślę, że to świetna okazja, żebyś mi wyjaśniła, co tam się do kurwy nędzy stało i dlaczego teraz prawdopodobnie ściga mnie policja w całym mieście!
Oparła się o umywalkę, ale nie spojrzała na mnie. Wzrokiem uciekła na sufit, dopiero po chwili przeniosła go na mnie.
— Wszystko miało być zupełnie inaczej. Nie przewidziałyśmy, że ona nosi ze sobą nóż. Poza tym zaatakował cię, bo myślała, że chcesz ją okraść. Nie udało się obejść tematu koperty.
— O czym ty do mnie rozmawiasz kobieto? Jakie my? Jakie obejść tematu koperty?
Zawahała się lekko, ale widząc moje spojrzenie. Dopiero po chwili zaczęła wszystko wyjaśniać.
— Jola faktycznie jest mężatką i mieszka z teściami. To wszystko prawda. Prawda jest także, że fantazjowała o byciu zgwałconą podczas powrotu z pracy. To, co dostałeś w mailu, to jej własne słowa, ale nie ona go napisała.
— Nie bardzo...
— Wiem, że nie bardzo rozumiesz, ale daj mi proszę dokończyć. Jola jest moją dobrą koleżanką. Razem z dwiema dziewczynami tworzymy paczkę od liceum. Rozmawiamy o wszystkim, nawet o naszym życiu seksualnym. Podczas jednej z takich posiadówek przy winie Jola nam się zwierzyła, a my widząc, że jest nieszczęśliwa, postanowiłyśmy jej pomóc.
— Napisałyście do mnie maila, podszywając się pod nią? Ja pierdole.
— Nie sądziłyśmy, że się zgodzisz. Chciałyśmy, żeby wszystko wyglądało wiarygodnie. Bałyśmy się, że pomylisz ją z kimś innym i zgwałcisz niewinną kobietę, ale potem wszystko dograłyśmy. Jedyne czego nie dopracowałyśmy to ta koperta z pieniędzmi. Gdyby nie to i jej reakcja pewnie nie byłoby mnie tutaj, ty nie miałbyś rozwalonej ręki i nie szukałaby cię policja. Mogłeś podać konkretny termin, wszystko mogłybyśmy lepiej dograć.
Spojrzałem na nią jak na idiotkę, a potem w lustro. W nim zobaczyłem jeszcze większego debila. Jak mogłem się na coś takiego zgodzić? Przyjąłem zlecenia na spełnienie fantazji o gwałcie od kobiety, której nie widziałem, nawet nie rozmawiałem z nią przez telefon. Przecież każdy mógł takiego maila napisać i zlecić zgwałcenie swojej byłej, czy koleżanki z pracy, której nienawidzi. A jak debil dałem się wykorzystać. Niewiarygodne.
— Skąd ta cała afera? — zapytałem, wskazując w kierunku salonu, skąd jeszcze od czasu do czasu dolatywały do nas dźwięki syren.
— Jola uznała, że jesteś złodziejem i chcesz ją jeszcze okraść. Paradoksalnie nie miała żalu o to, że ją zgwałciłeś, ale o to, że chcesz jej zabrać torebkę. Nie mam pojęcia, skąd wzięła nóż, ale zrobiła to, co zrobiła. Mimo wszystko powinieneś się cieszyć, że nie wbiła ci tego w plecy, kiedy ją rznąłeś.
Zakryłem twarz w dłoniach. Kobieta, której imienia nawet nie znałem, wyjęła cały sprzęt do szycia. Zmieniła rękawiczki, a potem wzięła się za robotę. Mimo znieczulenia odczuwałem lekki ból. Starałem się nie patrzeć na to, co robi. Nienawidziłem takich scen.
— Zadzwoniła najpierw na policję, a potem do mnie. Było za późno, żeby zareagować. Nie powiedziałam jej prawdy, bo mleko już się rozlało. Myśli, że jakiś złodziej chciał ją okraść, ale przedtem ją zgwałcił. Uznała, że dla bezpieczeństwa innych kobiet lepiej wszystko opowiedzieć i zgłosić, choć sam gwałt był spełnieniem jej marzeń.
— Tak powiedziała?
Lekarka potwierdziła skinieniem głowy i ledwo zauważalnym uśmiechem.
— Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Wasz plan był idiotyczny, ale ja też nie wykazałem się mądrością. Nie powinienem był się na to zgadzać.
Nie odezwała się. Być może myślała tak jak ja, a być może sama bała się odpowiedzialności. Jakby nie patrzeć ona i jej koleżanki zleciły gwałt.
— Trzeba jej powiedzieć prawdę i ogarnąć ten smród — wydusiłem z siebie między czwartym a piątym szwem.
— Mamy taki zamiar, ale to nie powstrzyma policji przed działaniami. Nikt jej nie uwierzy, jak wycofa zaznania, a na miejscu zostało pełno śladów, przede wszystkim twojej krwi. Zresztą gwałt jest teraz ścigany z urzędu, a nie na wniosek, więc jej wycofanie się nic nie da.
Miała rację. Już ponad dziesięć lat kobieta nie musiała zgłaszać niczego na policji. Wystarczyło, że osoba trzecia o tym doniosła i sama poszkodowana już o niczym nie decydowała. Czy to było dobre, czy złe? Zdania były podzielone.
— Pozostaje jedynie modlić się, żeby do mnie nie trafili.
— Wiedzą, że jesteś ranny i szukają po szpitalach i przychodniach. Koleżanka dzwoniła do mnie, że byli już na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym i wydali dyspozycje o natychmiastowym wezwaniu policji, jeśli pojawi się pacjent z raną ciętą.
— Dlatego przyjechałaś do mnie do domu?
— Między innymi. Chciałam sprawdzić, czy poza tym wszystko dobrze i cię przeprosić za ten cyrk.
— Miło z twojej strony.
— Daruj sobie sarkazm. Naprawdę mam wyrzuty sumienia z powodu tego, co się stało. Dopiero po fakcie zrozumiałam, że to było bardzo nieodpowiedzialne. Można było to zorganizować bez manipulowania tobą i Jolą.
— Ale wtedy nie byłoby takiego efektu — skomentowałem, a lekarka pokiwała głową.
Po chwili rana była zszyta. Ku mojemu zdziwieniu wyszło aż dziesięć szwów. Założyła mi opatrunek i spakowała wszystkie rzeczy do torebki.
Przyszedł czas na zastrzyk przeciw tężcowi. Bolało jak jasna cholera, ale na szczęście trwało to bardzo krótko.
— Nie chciałam brać torby medycznej, bo to mogłoby wzbudzić uwagę policji.
— Jednak potrafisz myśleć.
Spojrzała na mnie z lekkim wyrzutem za tę uwagę, ale nie skomentowała jej.
— Jak cała ta sprawa się uspokoi, dostaniesz ode mnie odpowiednie zadośćuczynienie.
Parsknąłem śmiechem.
— Przecież wiem, że robisz to dla kasy.
— Wyobraź sobie, że nie tylko — odparowałem i poszedłem w stronę salonu.
Lekarka zostawiła mi kilka tabletek przeciwbólowych i poprosiła, abym oszczędzał dłoń.
— Za kilka godzin trzeba zmienić opatrunek. Zrobi to zaufana osoba, bo ja mam dyżur. To jedna z dziewczyn z naszej paczki, która jest wtajemniczona w całą sprawę. Zresztą ona wymyśliła, że to ty powinieneś zrealizować ten plan.
Zaciekawiła mnie ta wypowiedź. Spojrzałem na nią w taki sposób, żeby nie miała wątpliwości, że oczekuje wyjaśnień.
— To Emilka, którą wystawiłeś na wczasach w Turcji. Od dawna wie, kim jesteś naprawdę.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.