Amadeusz 21

Amadeusz 21     Zapowiadała się upalna noc. Bluza z kapturem to był błąd, ale zważywszy na okoliczności, był to bezpieczny i rozsądny wybór.

     Stałem zaczajony za kioskiem, nerwowo odliczając minuty do przyjazdu autobusu. Czułem dziwne podniecenie i ekscytacje. Każdy facet na jakimś etapie swojego życia seksualnego ma fantazje o zgwałceniu kobiety. Wydawało mi się, że ten etap mam dawno ze sobą. Kilka lat temu regularnie bawiłem się w takie zabawy z jedną z moich klientek. Po jakimś czasie już mi się nudziło. Na szczęście jej preferencje także uległy zmianie i potem ruchałem ją już zwyczajnie.

     Tym razem było inaczej. Zarówno sceneria, jak i okoliczności bardziej były zbliżone do prawdziwego gwałtu niż do pozorowanego. Być może właśnie to powodowało u mnie ekscytację i ostrą erekcję. 

     Nie bez znaczenia było także to, co działo się  ostatnio w moim życiu. Sytuacja z Emilką i szantażystką na wakacjach bardzo dużo mnie kosztowały. Chciałem trochę odreagować a niezaspokojona mężatka, która marzyła o zgwałceniu była jak dar z niebios.

     W końcu się doczekałem. Autobus podjechał na przystanek. Zdziwiłem się, że wysiadło z niego aż siedem osób. Czterech mężczyzn i trzy kobiety. Trochę mnie to zaniepokoiło. Świadomość, że w pobliżu będzie się kręciło sześć postronnych osób, wprawiła mnie w stan lekkiego zawahania. 

     Wszyscy mężczyźni udali się w stronę osiedla. Dwie kobiety najwyraźniej były razem, bo idąc obok siebie, udały się do sklepu spożywczego, na jak sądziłem szybkie zakupy przed zamknięciem. 

     W trzeciej kobiecie rozpoznałem Jolę – moją ofiarę. Jako jedyna spośród wszystkich pasażerów udała się w stronę osiedla. Wszystko było tak, jak opisała w mailu.

      Upewniłem się, że na pewno nikt za nią nie idzie. Nasłuchiwałem jeszcze przez chwilę czy gdzieś w pobliżu nie kręci się jakaś młodzież albo jakieś menelstwo, które mogłoby przeszkodzić. Na szczęście było bardzo spokojnie, a ja słyszałem tylko dźwięk obcasów mężatki, którą za chwilę miałem zamiar zgwałcić.

     Ruszyłem za nią. Poczułem jak mój penis, który był naprawdę mocno nabrzmiały, ociera się o moje nogi. Przez chwilę nawet myślałem, że brak majtek to był błąd.

     Jola wyglądała cudownie. Szedłem kilka kroków za nią, wgapiając się w jej tyłek. Nie mogłem doczekać się momentu, kiedy zerwę z niej majtki, rozłożę nogi i zacznę ją brutalnie ruchać od tyłu. 

     Z tyłka przeniosłem wzrok na plecy. Spod cienkiej bluzeczki przebijał stanik. Ramiączka mocno wbijały się w ramiona, co zawsze budziło o mnie miłe odczucia. Miała rozpuszczone włosy, które zmysłowo spadały na jej ciało. Zgodnie z tym, co mi napisała, miała nieco więcej ciałka niż powinna, aczkolwiek w jej wypadku należało zaliczyć to na plus. Swoim wyglądem bardzo przypominała szantażystkę. I chyba właśnie to sprawiło, że postanowiłem przyspieszyć kroku i jak najszybciej zrobić to, po co tu przyszedłem. Wyobraziłem sobie, że to jest właśnie ta kurwa z hotelu i nie zamierzałem się z nią obcyndalać.

     Zareagowała dokładnie tak, jak powinna, kiedy zaszedłem ją od tyłu, lekko przyduszając.

     Miała sporo siły, ale po chwili szarpania zrozumiała, że nie ma szans. Doskonale zresztą zdawała sobie sprawę, kim jestem i co się dzieje. Krzyki i stawianie oporu nie ułatwiłyby mi zadania.

     Zaczęła płakać, kiedy rzuciłem ją na ziemię w miejscu, które wydawało mi się idealne na nasze spotkanie. Postanowiłem nie odzywać się do niej, co w mojej ocenie powinno ją zaskoczyć, zaintrygować i jeszcze bardziej podniecić.

     Wszystko działo się błyskawicznie. Usiadłem na jej brzuchu, jedną ręką trzymając jej usta, a drugą rozpinając bluzkę. Na moje szczęście guziki były dość luźne.

     Miała piękny biust osadzony w jeszcze piękniejszym staniku. Gapiłem się w niego, jednocześnie jeżdżąc językiem po wargach, żeby wiedziała i nie miała najmniejszych wątpliwości, co za chwilę się stanie.

     Szybko wyjąłem sznurek od skakanki i skrępowałem jej ręce. Drugi koniec przywiązałem do drzewa za jej głową.

     Płakała coraz głośniej, od czasu do czasu próbując się szarpać. Z jej ust wydobywały się ciche, aczkolwiek w mojej ocenie bardzo szczere błagania o litość.

     Podwinąłem jej spódnicę i namierzyłem majtki. Nie zwracając uwagi na jej ruchy, rozerwałem je i zakneblowałem nimi jej usta. Zanim to zrobiłem, usłyszałem tylko, jak prosi, żebym ją tylko zgwałcił, a nie zabijał.

     Najwyraźniej byłem tak dobry w tym, co robiłem, że dziewczyna spanikowała. Co innego prosić kogoś o gwałt, który ma być spełnieniem fantazji a co innego w trakcie zorientować się, że facet może posunąć się o krok dalej. Na szczęście nie miałem zamiaru robić jej żadnej krzywdy. Umówiliśmy się na konkretne działanie i nic więcej nie wchodziło w grę.

      Wyjąłem prezerwatywę i opuściłem spodnie. Byłem pod wrażeniem swojej erekcji. Kilka razy w życiu zdarzyło mi się wspomagać niebieskimi tabletkami, ale nawet wtedy mój wacek nie był tak sztywny, jak teraz. Być może gdzieś w mojej podświadomości czaiła się natura gwałciciela i właśnie taki rodzaj stosunku podnieca mnie najbardziej. Musiałem to przemyśleć, ale na razie szybko nałożyłem gumkę, chwaląc się w duchu za to, że nie założyłem majtek. Dzięki temu wszystko poszło szybko i sprawnie.

     Zaczęła się opierać, kiedy rozkładałem jej nogi. Po kilku sekundach siłowania się odpuściła. 

     W mojej ocenie była średnio gotowa, ale czułem, jak z każdą chwilą robi się coraz bardziej mokra.

     Miałem świadomość, że będąc tak mocno podnieconym, spuszczę się w nią szybciej, niż bym chciał. Na szczęście trwało to trochę dłużej niż dwie sekundy. Poczułem niewiarygodną ulgę i satysfakcję, kiedy moja prostata zaczęła pulsować, wyrzucając z mojego organizmu wszystkie składniki spermy. To było cudowne uczucie.

     Wytrysk nie miał najmniejszego wpływu na moją erekcję. Mimo wszystko postanowiłem jednak trochę pobawić się moją ofiarą. Zacząłem gryźć ją po szyi, a potem przeniosłem się na jej cudowne cycuszki. Zaczęła współpracować, coraz mniej się szarpiąc. Wszystko wskazywało na to, że zaczyna odczuwać przyjemność pomimo tego, iż była brutalnie gwałcona. Miałem nie lada satysfakcję, że po raz kolejny daje swoje klientce coś, czego jej mąż czy partner nigdy nie byłby w stanie jej zafundować.

     Ściągnąłem jej stanik w dół, ale nie chciałem go zdzierać. To była piękna i na pewno droga koronka. 

     Po kilku minutach beztroskiego zabawiania się jej ciałem postanowiłem przejść do kolejnego etapu.

     Odwróciłem ją na brzuch i położyłem rękę na jej szyi, brutalnie przygniatając ją do ziemi. Uderzyłem ją mocno w dupę, a z jej ust wydobył się lekki krzyk i szloch. Mimo to zrozumiała, czego od niej oczekuje i uniosła biodra świadoma, że jakikolwiek opór nie ma racji bytu. 

     Wszedłem w nią po raz kolejny tym razem naprawdę głęboko i szybko ją posuwając.
Gwałciłem ją tak dobrych kilka minut, delektując się każdym pchnięciem, a jednocześnie rozglądając czy ktoś nie nadchodzi. Na nasze szczęście ta okolica o tej porze była kompletnie bezludna.

     Zgwałciłem ją po raz drugi, a na koniec położyłem się na niej, wciskając ręce pod nią tak, abym mógł dotykać jej piersi. Macałem ją w ten sposób przez dłuższą chwilę.

     – Mam nadzieję, że było ci dobrze – szepnąłem jej do ucha, łamiąc swoją zasadę, że się do niej w ogóle nie będę odzywał.

     Podniosłem się, chcąc jak najszybciej oddalić się z miejsca. Przypomniałem sobie, jednak że przecież miałem odebrać swoje pieniądze. Zgodnie z tym, co ustaliliśmy, Jola miała nosić je w torebce w kopercie na każdej popołudniowej zmianie.  Szybko sięgnąłem więc do  jej torebki. Nie zauważyłem żadnej koperty. 

     Odpuściłem. Nie miało to żadnego znaczenia. Być może zapomniała. To był tylko tysiąc, który nie miał dla mnie większego znaczenia. Dużo ważniejsza była dla mnie satysfakcja i przyjemność, jaką sprawiłem zarówno jej, jak i sobie.

     Spojrzałem na nią. Na jej twarzy zobaczyłem złość. Lekko mnie to sparaliżowało. Zanim się obejrzałem dziewczyna, którą przed chwilą zgwałciłem, rzuciła się na mnie.
Kompletnie nie byłem na to przygotowany. Na nic takiego się nie umawialiśmy. 

     Dopiero kiedy zobaczyłem, że ma w ręku nóż nogi się pode mną ugięły. Nie zdążyłem się odezwać, kiedy ugodziła mnie w rękę.

     – Co ty kurwa odpierdalasz?

     Nie odpowiedziała. Chyba sama była przerażona tym, co zrobiła. Moje spodnie i buty zaczynały zalewać się krwią, która intensywnie kapała z mojego rękawa.

     To była poważna rana, a ja byłem w stanie zagrożenia. 

     Nie wiedziałem, czego mogę się dalej spodziewać. Z psychiką mojej klientki najwyraźniej było coś nie tak. Łagodzenie sytuacji i rozmowa nic by nie dały.
Ostatkiem sił uciekłem z miejsca gwałtu.

     Zostawiałem za sobą ślady krwi. 

     Dobiegłem do kiosku i zdjąłem bluzę, robiąc z niej opaskę uciskową.
Sam nie wiem, jak dotarłem do domu.

      Pod prysznicem zorientowałem się, że rana jest naprawdę głęboka. Nie mogło obyć się bez szycia. 

     Zastanawiałem się jaką bajkę ściemnić na sorze.

      Wtedy zadzwonił telefon. Nie znałem tego numeru. Odebrałem. Po drugiej stronie była kobieta, która miała do mnie tylko jedno pytanie.

     – Żyjesz?

     Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że coś tu było kurwa mocno nie tak.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.

  • Użytkownik Pumciak

    Super opowiadanie czekam na jeszcze

    5 godz. temu