Amadeusz 9

Amadeusz 9Byłem zły o sytuację z Małgorzatą. Przestałem nazywać ja w swoich myślach „Małgosią”, bo to już pokazywało, że zaczynam ją dążyć jakąś sympatią. Gdybym wiedział, jak to się skończy, to nie odebrałbym telefonu od Julii. No, ale z drugiej strony, gdybym wiedział, że się przewrócę, to bym się czołgał. Julia nie była niczemu winna, podobnie jak Małgorzata i ja. Po prostu coś zaiskrzyło, a nie miało prawa. Starałem się to traktować jak wypadek przy pracy.
Najlepszym sposobem na pozbycie się głupich myśli był wysiłek fizyczny. Bieganie i siłownia, to najlepsze co przyszło mi do głowy. Po kilku kilometrach zrobionych w parku wziąłem szybki prysznic i poszedłem powyciskać trochę na ławeczce. Pomogło mi, ale w drodze powrotnej zobaczyłem dziewczynę podobną do niej. Wszystko wróciło.
Rzuciłem torbę do szafy i otworzyłem piwo. Rzadko piłem alkohol, ale tego dnia uznałem, że po prostu mi się należy tak jak politykom premia.
Dwa dni nie przeglądałem wiadomości. Kiedy zobaczyłem jedną pozycję na liście odebranych, kąciki moich ust podniosły się mimowolnie do góry. Nie liczyłem na to, że niezaspokojona mężatka o imieniu Jola odezwie się jeszcze. Od jej poprzedniej wiadomości wysłanej do mnie w nocy minęło kilka tygodni. Byłem przekonany, że dziewczyna przemyślała sprawę i zrezygnował z tego, o co prosiła. Mogła być pijana albo zrobiła to pod wpływem chwilowego impulsu czy załamania. Często miałem takie przypadki. Jolę zapamiętałem ze względu na specyfikę tego, czego ode mnie chciała.
Dziewczyna była mężatką, która nie była zadowolona ze swojego życia seksualnego. Chciała, abym dopadł ją po pracy i zgwałcił. Marzyła o tym za każdym razem, kiedy wieczorem po pracy wracała do domu. Myśl o tym nie dawała jej żyć
Kiedy sobie o tym przypomniałem, jeszcze lepiej ją zrozumiałem. Przecież sam od kilku dni nie mogłem przestać myśleć o seksie z Małgorzatą i pragnąć kolejnego spotkania. Mimo wszystko byłem w lepszej sytuacji niż Jola, ba miałem w miarę bogate i urozmaicone, jakby nie patrzeć życie seksualne. Jej pożycie, o ile pisała prawdę, ograniczało się do seksu na misjonarza w celu zajścia w ciąże.
Otworzyłem maila. To, że dziewczyna napisała, jeszcze o niczym nie świadczyło. Mogła po prostu zastanawiać się przez ten czas i napisać mi, że mimo wszystko nie chce skorzystać z moich usług. Myliłem się.
„Witaj Amadeusz. Dziękuję Ci za ostatniego maila. Dziękuje za zrozumienie i to, że nie oceniałeś mojej postawy i fantazji. Nawet nie wiesz, jak się tego bałam. Warunki, jakie zaproponowałeś, jak najbardziej mi odpowiadają. W załączniku znajdziesz kilka moich zdjęć. Poza tymi, na których widać twarz zamieściłam też kilka z gatunku tych odważnych, abyś mógł się odpowiednio pobudzić. Akceptuje cenę, jaką zaproponowałeś, choć nie mam pojęcia jak przekazać ci pieniądze, i czy akceptujesz zapłatę po fakcie. Nie wiem, czy dla moich nerwów będzie dobre, że będę musiała czekać nawet pół roku na to, aż mnie zgwałcisz, ale masz racje, z tym że nie powinnam znać daty. Zaskoczenie to podstawa. Pracuje w zakładach Solskiego na Armii Krajowej. Z popołudniowej zmiany wracam zawsze autobusem 102 i wysiadam na Różyckiego. Potem idę na osiedle Zgody, gdzie mieszkam. Mam nadzieje, że takie informację Ci wystarczą. W tym tygodniu pracuje na nocki, a potem mam właśnie popołudniówki. Po nich pracuje na rano i cykl się powtarza, więc pracując z kalendarzem, łatwo wytypujesz odpowiedni tydzień. Napisz jak mam ci zapłacić i błagam, nie każ mi długo czekać. Pozdrawiam. Jola”
Po raz kolejny poczułem podniecenie. To uczucie spotęgowało się, kiedy otworzyłem załączniki. Dziewczyna była ładna, choć miała za dużo ciała w pewnych miejscach. Jedno ze zdjęć pokazywało jej sylwetkę. Była elegancko ubrana jakby na wesele. Na drugim była wyłącznie jej twarz. Zdjęcie musiało pochodzić z jakiegoś dokumentu. Na trzecim pokazała mi swoje piersi, bez twarzy. Miała czym oddychać. Jej piersi były duże i jędrne. Mój penis zaczął się podnosić, im dłużej na nie patrzyłem. W końcu zamknąłem zdjęcia. Obraz tej dziewczyny zapamiętałem w swojej głowie, ale zdjęcia zapisałem na pulpicie. Przeanalizowałem swój kalendarz i zgodnie z jej życzeniem ustaliłem datę za dwa miesiące. Uznałem, że nie ma co czekać. Napisałem jej, że na każdych popołudniówkach, jak będzie wracać, ma mieć w torebce kopertę z pieniędzmi, którą po wszystkim sobie zabiorę. To był najrozsądniejszy pomysł.
W kalendarzu zrobiłem jeszcze notatkę. 28 czerwca — gwałt na Joli.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto