Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Proces decyzyjny

Proces decyzyjny"Dlaczego nagle zrobiło się cicho?
Wciąż słyszę muzykę, wieża gra, ale… cisza jest we mnie.  
Nawet nie drgną, a jednak… jest bliżej.
Jego oczy, ten blask… nigdy tak na mnie nie patrzył. Nie aż tak. Jakby pożerał mnie wzrokiem. A przecież nic nie zrobiłam.  
Może to ta nowa bluzka? Dziwnie się czuję z tak dużym dekoltem.  
Chciałam… sama nie wiem czego.  
A teraz…  
Opanuj się! Przecież nie pierwszy raz jest tak blisko.
Znam jego dotyk, smak ust. To przecież mój Kamil. Kocham go!
Więc dlaczego?  
Coś się zmieniło.  
W nim?
We mnie?
Dlaczego tak trudno mi oddychać?
Dlaczego boję się dotyku?
Nie! Nie dotyku!  
Konsekwencji.
.
.
.
To spojrzenie! Nie mogę uciec. Uwięził mnie w swych bursztynowych oczach!  
Duszno.
Przy otwartym oknie.
Boże! Widzę jego dłoń! Chce mnie dotknąć!  
.
.
.
Palce na policzku. Delikatnie, jak zawsze. Kocham ten dotyk, ale…  
Czemu się rumienię?  
Skąd ten dreszcz?  
Co się ze mną dzieje?
Dłoń w moich włosach. Uwielbiam, jak mnie głaszcze.  
Jego zapach. Cudowny.  
Usta. Miękkie wargi.  
Smakuje tak rozkosznie.  
Tak miękko.
Jestem sparaliżowana!  
.
.
.
Zastygła lawa!
Dlaczego?
Gorąco!
Powietrze, jak gęsty syrop, staje w gardle.
Odsunąć się. Uciec!  
Ciało nie słucha. Mięknę.  
Drżę… tam na dole.
Wiem dlaczego.  
Chyba.
.
.
.
Boję się.
Oddychaj!  
Powoli!
Kontrola!
Smak ust. Miękkość warg.
Jak kontrolować wulkan?
Nie wiem.
Nieważkość dotyku. Jakby bał się, że ucieknę.
A ja?
Nie potrafię drgnąć.
Nie mogę.
Nie chcę?
Ciepło oddechu na skórze.
Łomot serca.  
Chyba je słyszy.
Spojrzenie. Ciepło. Troska. Miłość.
Jestem świeczką. Topnieję w jego dłoni.
Kciuk na skórze. Rysuje kręgi na dekolcie.  
Nic nowego. Dotykał ich nie raz. Całował.
Było przyjemnie.
Ale teraz… jest inaczej.
Obco. Fascynująco.  
Muśnięcia spływają kaskadą iskier w dół ciała.
Nie oddycham. Nie mogę.
Razem z powietrzem utracę kontrolę, odwagę, siebie.
Proszę! Przestań!
.
.
.
Nie uciekam.
Nie umiem.
Błagam…  
Chcę jeszcze.
Dotyk - gorące krople na skórze.
Mogę tylko czuć.
Chłonąć, sycić się.
To się dzieje.  
Tak cudownie źle.  
Tak wspaniale inaczej.
Nie da się wszystkiego zaplanować.
Nie odezwę się.
Zapomniałam jak.
Krzyczę w sobie, by przestał.
Mam nadzieję, że nie słyszy.
Czułość spojrzenia.
Czyta jak książkę, każdy fragment.
Ciało już wie.
Rozkwita.
Rośnie. Pulsuje.

Chowam się.
Ukrywam.
Pąk, który boi się zakwitnąć.
Rozdarta pomiędzy sobą…
a sobą.

Przerażająca nieodwracalność / ta chwila – i on.  
Przyciąganie.
Kusząca grawitacja jego ciała.
Kamil.
.
.
.
Czułość, delikatność, miłość.
Jest.
Jak nigdy dotąd.
Bardziej… bliżej…  
Dłoń…
Tam nie wolno!
A może?
Płonę.
Pragnę.  
Dotykam.
Czuję.
Chcę?
Chcę.
CHCĘ!
Taaaaak!
"

Czytała Krystyna Czubówna

Tejot

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 476 słów i 2852 znaków. Tagi: #para #inicjacja

1 komentarz

 
  • Użytkownik unstableimagination

    O jak mi się to podoba.  
    Bardzo.
    Dwie łapki.

    Przedwczoraj