
Gorące nasienie powoli spływało mi po wewnętrznej stronie uda. Sukienka wciąż była zadarta wysoko, naszyjnik przekrzywiony, a makijaż rozmazał mi się nieco.
– Proszę… już wystarczy… — wyszeptałam słabym, drżącym głosem. — Puśćcie mnie… muszę już wracać do domu… Nadto wykorzystaliście mnie…
Wysoki zaśmiał się chrapliwie, wciąż tkwiąc głęboko we mnie. Po czym powoli wysunął się z mokrym plaśnięciem.– Jeszcze nie, suczko. Zabawa dopiero się rozkręca. Zabieramy cię ze sobą.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, wielkolud i ten trzeci, na którego mówili - Gnati – chwycili mnie mocno pod pachy. Stopy oderwały się od ziemi. Wisiałam między nimi jak szmaciana lalka, z nagimi piersiami kołyszącymi się obscenicznie, z zadartą sukienką odsłaniającą wszystko.
– Nie! Puśćcie mnie, proszę! — krzyknęłam, starając się nadać głosowi jak najwięcej godności. — Tak nie można! Jestem szanowaną kobietą, nauczycielką! Nie możecie mnie tak po prostu… porywać!
Młodzian szedł z boku, wciąż z szeroko otwartymi oczami, jakby nie wierzył w to, co się dzieje.
– Pani Marto… proszę się nie szarpać — powiedział prawie przepraszająco. — Walimy na melinę…
– Na melinę?! — pisnęłam z przerażeniem. — Absolutnie się nie zgadzam! To jest… to jest porwanie! Ja… ja wezwę policję!
Brodaty wielkolud tylko parsknął śmiechem i mocniej ścisnął moje ramię.
– Co damulko? Policję? Ty teraz masz w cipie jeszcze ciepłe nasienie, a chcesz wzywać psy? Spokojnie… na melinie się tobą zajmiemy…
Czułam, jak palący wstyd zalewa mi twarz. Wisiałam bezradnie. Każde szarpnięcie sprawiało, że moje ciężkie piersi podskakiwały, a sutki ocierały się o rozchełstaną sukienkę.
– Panowie… błagam was… — spróbowałam łagodniej, drżącym, dystyngowanym tonem. — Jestem… nie możecie mnie traktować jak jakąś tanią... To niegodne… proszę, puśćcie mnie…
Gnat nachylił się i szepnął mi prosto do ucha, gorącym, wulgarnym głosem:
– Zamknij się, suko. Jesteś teraz naszą dziwką. A co robimy chłopaki z dziwkami?! Na melinie?! Ano rozkładamy na stole, nogi na boki i dalej!
Z moich ust wyrwał się cichy, bezradny szloch. Byłam przerażona… upokorzona… a jednocześnie czułam, jak moja zdradziecka cipka znowu zaczyna pulsować i robić się mokra na samą myśl o tym, co mnie czeka.
Nieśli mnie przez ciemne podwórka i bramy. Moje szpilki raz po raz uderzały o kostkę bruku. Serce waliło jak oszalałe, a w głowie kołatała jedna myśl:„Boże… co ja robię… dlaczego nie krzyczę głośniej…?”
Nagle na rogu pojawił się starszy mężczyzna z psem na smyczy.
– Ratunku! Proszę pana! Pomocy! Ci mężczyźni mnie porywają! — krzyknęłam rozpaczliwie wysokim głosem.
Staruszek zamarł, wpatrując się w moją nagą dolną część ciała a potem na twarz, którą zdobił rozmazany makijaż.Ten wielki, brodaty olbrzym, który trzymał mnie z prawej strony, parsknął niskim, gardłowym śmiechem i mocno klepnął otwartą dłonią w pośladek.– Spokojnie, dziadku. To nie żadne porwanie. To tylko nasza kurwa.
Drugi — wysoki — chwycił moją lewą pierś, ważył ją w dłoni i ugniatał bez ceregieli, dodając:
– Elegancka damulka w dzień, a po godzinach rozkłada nogi... Prawda, pani Marto? Chłopaki po prostu zabierają swoją dziwkę na melinę.
Staruszek pokręcił głową z dezaprobatą i mruknął:
– No… jak kurwa, to kurwa…
– Nieee! To nieprawda! Proszę! — jęknęłam bezsilnie, czując jak łzy napływają mi do oczu.
Bysior nachylił się do mojego ucha, jednocześnie mocno ściskając moją pierś wielką łapą:
– Widzisz, suczko? Nawet starzy wiedzą, co z ciebie za towar. A jak będziesz dalej piszczeć, to na melinie powiemy reszcie chłopaków, że przyprowadziliśmy im niedoruchaną cipę.
– Jakich… resztę? — zapytałam drżącym głosem.
Gnat zaśmiał się cicho i klepnął mnie dwa razy w tyłek, raz za razem.
– Czeka na nas jeszcze ze trzech może czterech kumpli. Jak się dowiedzą… Będziesz miała dziś prawdziwy maraton, pani profesor.
Tymczasem podszedł do mnie drugiej strony ten młodziak, nazywali go Kocur. Pogłaskał mnie po policzku i dodał z uśmieszkiem:
– Nie bój nic, pani Marto… Na początku będzie może i ostro, ale jak już wszyscy cię wyobracają…, to może nawet damy ci chwilę oddechu… albo i nie.
Czułam, jak gorące łzy spływają mi po policzkach. Byłam niesiona — całkowicie bezbronna, z wypiętym tyłkiem i kołyszącymi się piersiami.
I wiedziałam, że najgorsze dopiero przede mną.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
5 komentarzy
Historyczka
Świetnie, gdyby wymyśleć - coś zaskakującego? Jakieś zwroty akcji...
Historyczka
No i czekam na wasze pomysły - co może się zadziać w melinie?
Historyczka
Jacy panowie winni właśnie okupować melinę? czy macie jakieś typy? Jakie ksywki dla bywalców melin widzielibyście?
Jakub
Tyle przygód już przeżyła Marta..
Fantazyjny999
Bałem się że nie będzie ciągu dalszego ... A tu zapowiada się taki ciekawy wieczór ....i noc .... A Marta taka zbrukana będzie