
Obudziłam się na zimnym, metalowym stole w jakimś podziemnym laboratorium albo bunkrze – nie wiedziałam gdzie. Ręce miałam spętane nad głową. Nogi szeroko rozłożone i unieruchomione. A nade mną……stał on.
Ogromny, zielono-szary reptilianin o potężnej, pokrytej łuskami sylwetce. Jego żółte, pionowe źrenice patrzyły na mnie z zimnym głodem. Był znacznie większy i potężniejszy niż tamten goblin. Bardziej zwierzęcy. Bardziej… pierwotny.
– Proszę… nie… — wyszeptałam drżącym głosem, ale moje ciało już zdradzało mnie tak samo jak poprzednio.
Jego wielka, szponiasta łapa bezceremonialnie chwyciła moją lewą pierś. Ścisnął ją mocno, ważył w dłoni, jakby sprawdzał dojrzałość owocu. Z moich ust wyrwał się bezwolny jęk.
– Jesteś… idealna — wychrypiał niskim, gardłowym głosem, nachylając swój wielki łeb do mojej twarzy. Jego gorący oddech pachniał ziemią i piżmem.
Nie zdążyłam nawet zaprotestować, gdy poczułam, jak coś grubego, gorącego i dwugłowego wciska się między moje uda. Jego członek był potworny — dwa grube, różowe penisy połączone u nasady, pulsujące i ociekające śluzem. Pierwszy z nich już rozchylił moje wargi i powoli, centymetr po centymetrze, wbijał się we mnie.
– O Boże… jest za duży… — jęknęłam głośno, wyginając plecy w łuk.
Reptilianin parsknął czymś na kształt śmiechu i mocniej ścisnął moją pierś, jednocześnie pchając biodra do przodu. Druga główka jego członka natarła na moje wejście i po chwili też wślizgnęła się do środka, rozciągając mnie niemiłosiernie. Czułam, jak wypełnia mnie całkowicie, jak oba grube prącia pulsują wewnątrz mnie w tym samym rytmie.
– Jesteś… mokra… jak u goblina — warknął mi prosto w ucho, liżąc moją szyję długim, rozdwojonym językiem. — On mówił, że będziesz idealna. Że twoja cipka jest wręcz stworzona być używana. I to ostro używana! I ze spustem!
Zaczerwieniłam się po same uszy. Goblin… zdradził mnie. Sprzedał mnie temu potworowi.
Reptilianin zaczął się poruszać, ale jak! — powoli, głęboko, rytmicznie. Każde pchnięcie wyciskało ze mnie głośne, mokre plaśnięcia.
Moje ciężkie piersi podskakiwały, a on chwytał je na zmianę swoimi szponiastymi łapami, ugniatając i szczypiąc sutki.
– Patrz na siebie… — syknął, zmuszając mnie, żebym spojrzała w dół. — Szanowana pani profesor… z dwoma kutasami w sobie… i cipką, która przyjmuje je jak ostatnia dziwka.
W głowie kołatała mi przerażająca myśl, której nie mogłam uciszyć:
„Co jeśli… co jeśli mnie zapłodni?”N
ie wiedziałam, czym jest to coś. Czy to w ogóle jest możliwe? Czy jego nasienie jest kompatybilne z ludzkim? Czy mogę zajść w ciążę z… potworem? A jeśli tak — co wtedy urośnie we mnie? Coś ludzkiego? Czy… coś zupełnie innego?
Ta myśl sprawiła, że poczułam falę czystego, lodowatego strachu.
– N-nie… proszę… nie kończ we mnie… — jęknęłam błagalnie, kręcąc głową. — Ja… ja mogę zajść… nie wiem, co to zrobi… proszę, nie wypełniaj mnie…Reptilianin nachylił swój wielki łeb bliżej mojej twarzy, liżąc moją szyję długim, rozdwojonym językiem.
– Właśnie o to chodzi, mała suko… — wychrypiał. — Goblin mówił, że będziesz idealną inkubatorką. Chcę zobaczyć, jak twój brzuch rośnie… jak nosisz moje młode.
Zacisnęłam oczy, czując jak łzy spływają mi po skroniach. Moje ciało zdradzało mnie całkowicie — cipka zaciskała się mocno wokół jego dwóch grubych członków. A ja byłam sparaliżowana strachem przed tym, co może się stać, jeśli spuści się we mnie.
Jęknęłam głośno, głośno i przeciągle, czując jak nadchodzi fala.
Nie chciałam… ale nie mogłam się powstrzymać. Moje biodra same, jakby wbrew mej woli, unosiły się do jego pchnięć, a cipka zaciskała się spazmatycznie wokół tych dwóch grubych, pulsujących członków.
Kiedy doszedł, było tego mnóstwo — gorące, gęste nasienie wypełniło mnie po brzegi i zaczęło wylewać się na zewnątrz, spływając po moich udach i pośladkach wielkimi, białymi strugami.
Leżałam tam, dysząc ciężko, z rozłożonymi nogami, z piersiami pokrytymi śladami jego szponów i z cipką wciąż pulsującą wokół jego wciąż twardych członków.
A on nachylił swój wielki łeb i wyszeptał mi prosto do ucha:
– To dopiero początek, Marto… Goblin obiecał mi cię na całą noc. Zobaczysz ile razy potrafię przegrzmocić twoją norkę! Nigdy coś takiego cię w życiu nie spotkało. I nie wiesz nawet ile w tobie zostawię mojego gadziego nasienia!
3 komentarze
Jakub
I tak począł się d. trump.
Jakub
Jesteś idealna… jesteś mokra jak u goblina….
japanlover
Robi się interesująco. Ciekawe jak psorka będzie się opiekować prezentami od jaszczura. I co z tego (a raczej - z niej) wyjdzie ??
takisobie
@japanlover

Blondwłosa zielonoskóra i cycasta jaszczurzyca