Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Przygoda Ani

Przygoda Ani     Wakacje, to dla każdego czas większej beztroski, uśmiechu i zabaw. Możesz być największym smutasem, ale coś w tym jest, że gdy tylko Słońca jest więcej, a dzień staje się dłuższy, to człowiek od razu chce żyć. Dodatkowo czuje, że to życie jednak ma jakiś cel i sens, a wcześniejsze miesiące spędzone w szkole, czy w pracy miały go przygotować na ten wyjątkowy czas.
     Szkołę co prawda skończyłam już jakiś czas temu, ale na letni okres zawsze czekam z utęsknieniem. Ciepło, dłuższy dzień i jakoś tak po prostu więcej czasu na wszystko. Zawsze trafi się wyjazd czy spotkanie ze znajomymi, a popołudnia i wieczory najchętniej spędzam na nadrabianiu zaległości w serialach lub czytaniu. Tego jednak wieczora umówiłam się z przyjaciółką na jednym z miejskich basenów.
     Sama nie wiem, jak Julce udało się mnie wyciągnąć o takiej godzinie z domu, gdzie czekał już na stoliku kolejny tom mojej ulubionej powieści. Może mam po prostu do niej słabość i uwielbiam spędzać z nią czas, a może perspektywa siedzenia w domu nie była aż tak interesująca, jak mi się wydawało.
     Niemniej jednak wysiadłam w końcu z autobusu i szłam dziarskim krokiem w stronę budynku basenu. Czarne japonki na bosych stopach wesoło klaskały przy każdym kroku. Torba, w którą spakowałam ręcznik i inne rzeczy nawet nie była tym razem taka ciężka. Pewnie dlatego, że pomysł był na tyle spontaniczny, że nie miałam czasu zastanawiać się, co jeszcze ze sobą wziąć.
     Zobaczyła mnie z daleka i machała żywiołowo, uśmiechając się szeroko. Od razu zauważyłam, że podobnie jak ja miała na sobie jeansowe szorty i top na ramiączkach, który w odróżnieniu od mojego – czarnego, był różowy. To była jedna z tych rzeczy, które bardzo nas od siebie różniły. Ona była blondynką, ja – brunetką. Ona wolała błękit i róż, a ja – czerń i czerwień. Jednak wewnątrz byłyśmy dla siebie wręcz bratnimi duszami  i wspaniale się ze sobą czułyśmy.  
     Podeszłam i dałam jej buziaka. Uściskała mnie mocno, po czym bez słowa złapała za dłoń i wciągnęła przez drzwi do wnętrza budynku.
- Zwolnij! – pisnęłam, bo omal się nie poślizgnęłam na płytkach.
- Chodź! Nie ma czasu! – puściła do mnie oczko.
Szybkim krokiem podeszłyśmy do okienka kasy i odebrałyśmy przygotowane dla nas opaski. Musiałam prawie biec za Julką, żeby nie zostać w tyle i nie roztrzaskać się na energicznie otwartych przez nią drzwiach damskiej szatni.
- Czemu tak się spieszymy? – spytałam, gdy już byłyśmy w środku.
- Bo jeszcze kilka minut i by nas nie wpuścili. Co tak długo?
- Musiałam się przecież spakować i w przeciwieństwie do ciebie nie mam prawka i auta.
- Dobra, wyskakuj z ciuchów i lecimy. Fajny ratownik tam jest. – posłała mi zawadiacki uśmiech.
     Szybko podeszła do wybranej szafki. Zrzuciła z siebie top i szorty, zostając w założonym już niebieskim, jednoczęściowym stroju kąpielowym z bardzo głębokim wcięciem pomiędzy piersiami.
- Fiu, fiu! – podziwiałam jej figurę i odważny ubiór.
- Myślisz, że mnie zauważy? – spytała, poprawiając materiał na pośladkach.
- Wariatko, przecież masz męża! – przypomniałam.
- I co z tego? Ty też!
- Ale ja nie myślę o przystojnym ratowniku! – skarciłam ją w żartach.
Złapałam za materiał bluzki, którą ściągnęłam jednym ruchem. Zaraz potem w jej ślad poszły szorty i podobnie jak Julia stałam na boso w samym stroju kąpielowym.
     Znowu było widać różnicę pomiędzy naszym stylem. Ona – jednoczęściowy, niebieski z wycięciami po bokach, a ja – dwuczęściowy, czerwony z mocno opinającym dołem i górą z falbankami. Kupiłam go niedawno i w końcu miałam okazję przetestować w warunkach bojowych.
- Bosko wyglądasz! – zachwycała się mną koleżanka.
- Lepiej już chodźmy, bo gadasz głupoty.
Zignorowałam jej dalsze komentarze, zamknęłam szafkę i ruszyłam pod prysznice.
     Julia dołączyła do mnie po krótkiej chwili, gdy ja już zdążyłam odkręcić wodę i weszłam pod mocny, ciepły strumień. Coś do mnie mówiła, ale szum wody skutecznie zagłuszał jej słowa. Posłałam jej ciepły uśmiech i ruszyłam znowu przed siebie, gdy tylko woda przestała lecieć. Przeszłam przez brodzik z zimną wodą i w końcu wyszłam z szatni do głównej hali z basenem. Chwilę po mnie zjawiła się Julka. Przeklinała soczyście pod nosem, że zimno jej w stopy.
- To widzimy się później! – powiedziałam i szybko wskoczyłam do głównego zbiornika, żeby popływać.
     Na kilkanaście minut straciłam Julkę z oczu. Skupiłam się całkowicie na sobie i na pokonywaniu kolejnych długości basenu. Przepłynęłam ich kilka, a może kilkanaście jak w transie. Z każdym metrem czułam coraz większe zmęczenie mięśni. Nawet nie byłam tego świadoma, że tak bardzo tego potrzebowałam. Mój organizm domagał się wysiłku i zamierzałam mu go dać.
     W końcu zatrzymałam się zziajana i trzymając się krawędzi basenu, rozejrzałam się uważnie. Szybko dostrzegłam machającą do mnie Julkę, podskakującą wesoło w jacuzzi. Posłałam jej uśmiech i podpłynęłam do najbliższej drabinki. Wyszłam na brzeg i lekko chwiejnym ze zmęczenia krokiem podeszłam do przyjaciółki.
- A ty cały czas się wylegujesz i patrzysz na tego ratownika?
- No właśnie nie, bo już sobie poszedł. – odpowiedziała wyraźnie zasmucona. - Nudziłam się, czekając na ciebie. Myślałam, że będziesz tak pływać w nieskończoność.
- Tyle to się nie da. – powiedziałam z uśmiechem. – Suwaj się!
Dołączyłam do przyjaciółki w przyjemnie ciepłej wodzie. Bąbelki rozkosznie masowały zmęczone mięśnie i dawały przyjemne ukojenie.  
- Przyjemnie, co? – spytała, patrząc na moją pogrążoną w rozkoszy twarz.
Byłam w stanie tylko spojrzeć na nią spod na wpółprzymkniętych powiek i lekko się uśmiechnąć.
- A wiesz, jak to fajnie masuje cipkę? – wypaliła nagle, szczerząc się do mnie jak szczerbaty na widok sucharów.
- Wariatka! – powiedziałam tylko i chlapnęłam ją w twarz wodą.
     Resztę naszego czasu spędziłyśmy na rozmowie o wszystkim i o niczym w jacuzzi. Na szczęście nikt nie mącił naszego spokoju i atmosfery swoją niepożądaną obecnością. Julka co jakiś czas spoglądała na zegar, po czym zaczynała nowy ekscytujący temat rozmowy. Nie obeszło się bez obgadania naszych pracodawców, koleżanek i kolegów z pracy oraz mężów. O tak, im oberwało się chyba najbardziej. Byłam pewna, że obydwu mocno piekły uszy.
     W końcu trzeba było jednak wychodzić. Jakież było nasze zdziwienie, gdy zauważyłyśmy, że oprócz nas i jednego ratownika nie było nikogo innego. Pożegnałyśmy się, wychodząc i zniknęłyśmy za drzwiami damskiej szatni. O dziwo i tutaj nie było nikogo. Światła zapalały się pod wpływem naszego ruchu, a wszechobecną ciszę mąciły tylko nasze ciche kroki i oddechy.
     Stanęłyśmy przed swoimi szafkami. Miałam problem z otwarciem swojej, ale po chwili zamek zaczął współpracować.
- Skoczymy coś zjeść? Strasznie zgłodniałam od tej wody.
- Sądząc po tym, jak patrzyłaś na tego ratownika, to na coś innego masz ochotę. - zażartowałam.
- Wcale nie! – udawała obruszoną.
- Już ja swoje wiem. – rzuciłam, wyjmując ręcznik z szafki.
- Co ja poradzę? - teatralnie westchnęła Julka. – Fajny był... – zamyśliła się, zsuwając ramiączka stroku kąpielowego.
Zaraz za nimi powędrowała cała reszta i już po chwili moja przyjaciółka stała tuż obok mnie, naga jak ją Pan Bóg stworzył. Wzięła ręcznik i zaczęła wolno wycierać ciało.
     Zrobiłam podobnie – szybko rozpięłam i wrzuciłam do szafki górną część stroju, uwalniając piersi, które zakołysały się pod swoim ciężarem.
- Chciałabym mieć takie duże i ładne cycki. – odezwała się nagle Julka.
- A przestań! – skarciłam ją, zsuwając dolną część kostiumu. – Są nierówne i tak dziwnie zwisają.
- Ciebie chyba Anka pojebało?! – obruszyła się na poważnie. – Każda laska, a zwłaszcza ja, chciałaby mieć takie zajebiste, naturalne i duże cycki jak twoje!
- Ta jasne! – odburknęłam, czując, że się ze mnie nabija.
I to niedowierzanie oraz nieuwaga okazały się dla mnie zgubne. Nagle Julka zaszła mnie od tyłu i złapała w obie dłonie moje piersi. Pisnęłam i próbowałam jej się wyrwać, ale nie dawała za wygraną i nie zamierzała puszczać.
- Aniu... Masz wspaniałe cycki! Są jędrne, duże, cudownie ciężkie... – zaczęła, a z każdym słowem coraz mocniej ściskała moje półkule. – Oo... I jak rozkosznie wrażliwe... – zauważyła z wyraźnym zadowoleniem.
     Westchnęłam cicho, czując, jak moje własne ciało mnie zdradza. Pod wpływem dotyku Julki sutki momentalnie stanęły na baczność. Ich drażnienie wywoływało fale gorąca, które rozchodziły się do najdalszych zakątków mojego ciała, kumulując się w podbrzuszu. Poczułam, jak przyjaciółka wtula się we mnie, rozgniatając swój biust na moich plecach. Jej zwinne palce nawet na moment nie przestawały pieścić moich piersi.  
     I właśnie wtedy poczułam na ramieniu delikatne muśnięcie jej warg. Po chwili kolejne i jeszcze jedno. Coraz bardziej ochoczo całowała moje ramię, kierując się w stronę szyi. Na niej też złożyła subtelny pocałunek.
- Julka, co ty robisz?
- Pokazuję ci, jakie masz cudowne i wrażliwe ciało. – odpowiedziała bez wahania.
- Z nadwagą, krzywymi nogami, wielkim tyłkiem... – zaczęłam wymieniać.
     Wtedy poczułam prawdziwą złość w przyjaciółce. Puściła mój biust i mocno chwyciła mnie za dłoń. Pociągnęła energicznie za sobą. Szłyśmy przez damską szatnię basenu zupełnie nagie. Może nie do końca szłyśmy, bo ja byłam raczej ciągnięta przez Julkę, w którą coś wstąpiło. Zatrzymała się dopiero przed rzędem białych umywalek, nad którymi wisiały spore, prostokątne lustra. Ustawiała mnie przy jednej z nich na wprost srebrzystego zwierciadła i ponownie, ale zdecydowanie bardziej zachłannie złapała w dłonie moje piersi.
- Patrz na siebie! – powiedziała władczym tonem. – Patrz na swoje piękne, pieszczone i kochające przyjemność cycki!
Nie wiem, dlaczego, ale wykonywałam jej polecenia. Mój wzrok podążał za jej dłońmi, za jej palcami, bawiącymi się moimi sutkami, które przynosiły mi rozkosz przy każdym dotknięciu.
- Patrz tutaj! – syknęła wyraźnie podniecona Julka.
Jej dłoń zjechała bardzo nisko, dokładnie pomiędzy moje uda i dotknęła mojej cipki. Palce momentalnie odnalazły nabrzmiałą łechtaczkę i zwinnymi, kolistymi ruchami zaczęły ją pieścić.
     Jęknęłam głośno, czując tak niespodziewaną pieszczotę. Nie mogłam zaprzeczyć, że to, co się działo, sprawiało mi mnóstwo przyjemności, że moje ciało było źródłem tej rozkoszy. Było mi gorąco. Czułam i wyraźnie widziałam, że się rumienię. Nigdy wcześniej żadna kobieta nie dotykała mnie tak, jak robiła to teraz moja najlepsza przyjaciółka.
-  Masz cudowną, mokrą i gorącą cipkę... – szepnęła mi wprost do ucha z zadowoleniem.
Świat coraz bardziej wirował. Nie potrafiłam skupić na niczym wzroku.
- Patrz na tę seksowną, nagą laskę w lustrze! – przypominała mi co chwilę Julka.
     Gdy poczułam jej palce, wsuwające się do wnętrza mojej cipki, nie byłam już w stanie nad sobą panować. Jęczałam głośno i prosiłam ją o więcej, stojąc w lekkim rozkroku naprzeciwko lustra, w którym z coraz większym podziwem i podnieceniem oglądałam piękną, nagą kobietę. Wiła się z rozkoszy, jaką dawały jej dłonie innej kobiety, a w jej oczach malowała się prośba, wręcz błaganie o więcej.
     Ponownie poczułam usta na ramieniu, a zaraz potem na szyi. Pocałunki były coraz mocniejsze, pewniejsze, bardziej zaborcze. Czułam gęsią skórkę absolutnie na całym ciele. Dreszcz za dreszczem przemierzały moje rozgrzane do czerwoności ciało i nie dawały wytchnąć zmysłom. Nie mogłam wręcz uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Cała sytuacja była jak z książki lub erotycznego opowiadania, jakich pełno w sieci.
     W końcu nie wytrzymałam. Jęknęłam głośno, obezwładniona przyjemnością. Doszłam bardzo intensywnie z jedną dłonią Julki ściskającą na przemian moje piersi i palcami drugiej w moim wnętrzu. Mięśnie cipki zaciskały się na nich rytmicznie, a moje miłosne soczki obfitą strużką torowały sobie drogę po dłoni przyjaciółki i moich nogach aż na podłogę. Głowa bezwiednie opadła mi do przodu. Oddech był spazmatyczny, urywany i długo starałam się go wyrównać.
- Co to było? – spytałam cicho.
- Nauczka! – odpowiedziała, wyraźnie zadowolona z siebie.
- Nauczka? – nie do końca rozumiałam.
- Żebyś nie gadała o sobie takich głupot! – wyjaśniła. – Teraz już wiesz, że twoje ciało jest piękne, wrażliwe i gotowe na niesamowitą przyjemność, a poza tym...
- Tak?
- Marzyłam, żeby to zrobić. – wyszczerzyła się promiennie.
- Marzyłaś?
- No ba! - parsknęła. – I to od dawna.
- Jesteś kochaną wariatką, wiesz?
- Wiem! – odpowiedziała dumnie.
- To chodź tu do mnie... – powiedziałam i przyciągnęłam ją do siebie.
     Nasze ciała zetknęły się ze sobą po raz pierwszy od przodu. Poczułam, jak nasze piersi rozpłaszczają się na sobie, co było dużo przyjemniejsze, niż mogłam do tamtej pory przypuszczać. Wpiłam się zachłannie w usta przyjaciółki. Mój język od razu nachalnie, wręcz brutalnie wdarł się do jej ust, w poszukiwaniu towarzystwa. Julka jęknęła cicho i szybko oddała pocałunek. Było gorąco i coraz bardziej mokro. Nie zamierzałam tracić czasu. I tak miałyśmy bardzo dużo szczęścia, że nikt nas nie przyłapał na tych zabawach. Sięgnęłam pomiędzy uda przyjaciółki i dotknęłam jej cipki. Po raz pierwszy czułam pod palcami intymne miejsce innej kobiety. Była bardzo delikatna, wręcz aksamitna i cholernie mokra. Moje opuszki bez problemu prześlizgiwały się pomiędzy wargami jej kobiecości.
     Niemal od razu odnalazłam cel moich starań – niewielkie, lekko pulsujące zgrubienie, którego dotknięcie wyrwało z ust Julki głośny jęk. Jej oczy zrobiły się maślane, a uda zaczęły drżeć.
- Jesteś cudownie mokra... – szepnęłam, pomiędzy pocałunkami.
- Ty tak na mnie działasz... – wydyszała ciężko. – Twoje ciało, reakcje i orgazm...
- Chcę zobaczyć twój...
- Jesteś na cholernie dobrej drodze...
- Podoba ci się? – spytałam, nie przestając pocierać nabrzmiałej do granic łechtaczki.
- O tak! Zerżnij mnie! – błagała, odchylając głowę do tyłu.
     Wplotła palce w moje włosy i przycisnęła moją twarz do swoich piersi. Od razu zaczęłam je lizać. Ssałam sterczące sutki, a Julka nie przestawała jęczeć. Zapragnęłam, żeby i dla niej ten wieczór był niezapomniany. Cały czas pieszcząc jej biust, sięgnęłam drugą dłonią pomiędzy jej nogi. Korzystając z wilgoci soczków Julki, wsadziłam do jej cipki najpierw jeden, a po chwili drugi palec i zaczęłam nimi ruszać, posuwając przyjaciółkę.
- O tak! Tak! Właśnie tak! – domagała się, wypychając biodra w moją stronę.
Przyspieszyłam ruchy paców w środku i na łechtaczce. Zassałam mocno jedną z piersi i pieściłam ją językiem w swoich ustach. Nie trwało to długo, jak nagle Julka docisnęła do siebie moją głowę z całej siły, po czym krzyknęła:
- O kurwa!
     Dopadł ją potężny orgazm. Jej ciało wiło się i drżało w spazmach rozkoszy. Biodra zupełnie niekontrolowane poruszały się w nienaturalnym rytmie, a z jej delikatnej i zaspokojonej cipki trysnęły na mnie i na podłogę pod nami jej miłosne soczki. Nawet na moment nie wyszłam z niej, ale palce bawiące się jej łechtaczką przeniosłam na pośladki i mocno ścisnęłam, starając się pomóc Julce utrzymać pion. Nie było to wcale takie proste, bo odleciała na całego, ale jakoś dałam radę. Trzymałam ją, obmacywałam, głaskałam i czekałam, aż dojdzie do siebie.
- Żyjesz? – spytałam po dłuższej chwili, gdy jej oddech odrobinę się unormował.
- Nie wiem, ale to się nazywa zajebisty rewanż... – westchnęła głośno.
- Cieszę się, jeśli ci się podobało... – powiedziałam cicho, tuląc ją mocniej.
- „Jeśli się podobało”?! Ty chyba sobie żartujesz?!  – wydawała się obruszona. – Nigdy nie przeżyłam czegoś tak wspaniałego. Gdybym wiedziała, że będzie tak zajebiście, to już dawno bym to zrobiła...
- Ze mną?
- Tylko i wyłącznie z tobą... – odpowiedziała, patrząc mi głęboko w oczy.
     Pocałowała mnie delikatnie. Nasze usta i języki zaczęły ponownie przyjemny taniec, kojąc i jednocześnie rozpalając na nowo zmysły. Dłonie Julki dotykały moich piersi, pupy oraz cipki, a moje w rewanżu wędrowały po jej czułych miejscach.
- Aniu... Mogę mieć prośbę? – spytała nagle poważniejszym tonem.
- Jasne, co tylko zechcesz! – odpowiedziałam entuzjastycznie.
- Powtórzymy to kiedyś?
- Cóż... – zaczęłam się zastanawiać. – Kiedyś z rozkoszą, ale może nie tutaj? I tak miałyśmy bardzo dużo szczęścia, że nikt nas nie przyłapał.
- Zgoda! – uśmiechnęła się i ruszyła naga przodem w kierunku naszych szafek.
     Byłam zaskoczona, jak dziarskim krokiem była w stanie się poruszać po tak intensywnym finale naszych zabaw. Ja byłam ciągle pod cholernie wielkim wrażeniem tego, co tu się wydarzyło i z tych wszystkich emocji nogi nie chciały do końca ze mną współpracować. Dodatkowo mokra i lekko śliska podłoga nie dawała zbyt pewnego oparcia. Czułam się zmęczona, ale w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu, jakie można sobie wyobrazić. Nigdy nie przeżyłam czegoś tak cudownego. Nie pamiętam też, żebym kiedykolwiek wcześniej dostała aż tak intensywnego orgazmu. Miałam o czym myśleć – to pewne, ale to później. Na razie z wielkim uśmiechem na twarzy dołączyłam do Julki przy naszych szafkach. Ubrałyśmy się nadzwyczaj sprawnie i wyszłyśmy z budynku basenu, dopłacając sporą sumę za przekroczony czas.
     Julka podwiozła mnie pod sam dom. W aucie prawie nie rozmawiałyśmy. Ja bez przerwy patrzyłam na nią, a ona zerkała na mnie tak często, jak tylko mogła. Prawie całą drogę trzymała dłoń na moim kolanie i delikatnie je masowała.
- Jesteśmy na miejscu! – oznajmiła, gdy zatrzymała auto.
- Dziękuję ci za dzisiaj... – powiedziałam, odpinając pas.
- To ja ci dziękuję...
Nachyliłam się i nasze usta po raz ostatni tego wieczora połączyły się w namiętnym, mokrym pocałunku. Języki pieściły się wzajemnie, żegnając się ze sobą, ale składając sobie jednocześnie obietnicę jak najszybszej powtórki.
- Mówiłaś poważnie? – spytała Julka, gdy nasze wargi się rozłączyły.
- Na jaki temat?
- Że to powtórzymy?
- Z prawdziwą rozkoszą kochana... – cmoknęłam ją jeszcze raz w usta, otworzyłam drzwi i wysiadłam z samochodu.
Bałam się, że jeśli zostanę w środku choćby sekundę dłużej, to do powtórki dojdzie szybciej, niż mogłyśmy przypuszczać.
- Kocham cię Aniu! – usłyszałam szczere wyznanie, gdy szyba drzwi się uchyliła.
- Ja ciebie też kocham! I dziękuję za dzisiaj! Pa!
- Pa! – rzuciła krótko z uśmiechem i ruszyła.
     Jeszcze kilka minut stałam pod drzwiami i patrzyłam oszołomiona za samochodem, który już dawno zniknął za zakrętem. Serce cały czas waliło mi jak szalone, kłębiące się myśli nie dawały chwili na powrót do siebie, do znanego mi tak dobrze – ja. Pewnie to i lepiej, bo miałam wrażenie, że ten wieczór zbudował we mnie i ze mnie coś lub raczej kogoś nowego, a na pewno bardziej świadomego swoich pragnień, ale przede wszystkim swojego ciała. Uśmiechałam się szeroko, otwierając drzwi i przez całą drogę do mieszkania. Możecie mówić i myśleć, co wam się podoba, ale mnie cholernie kręci moje nowe, wyzwolone ja.

Dodaj komentarz