Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

W blasku sygnetów XVIII

W blasku sygnetów XVIIIUtwór ten jest fikcją literacką. Wszelkie nazwy postaci oraz zdarzenia są fikcyjne. Wszelkie podobieństwo do autentycznych osób żywych lub zmarłych, miejsc lub zdarzeń jest całkowicie przypadkowe. Wszystkie postacie w tym utworze biorące udział w czynnościach seksualnych mają ukończone 18 rok życia. Miłego czytania!

     Agata zaraz po przebudzeniu, nie zbliżając się do okna, ostrożnie wyjrzała przez nie, poszukując wzrokiem ciemnoszarej Toyoty Corolli. Z tego, co powiedział jej Aleksander, wynikało, że w tym aucie przebywa mężczyzna, który ją obserwuje i zbiera o niej informacje.
     Podobnie jak późnym wieczorem samochód odjechał, tak od samego rana znów pojawił się w okolicy jej domu. Stał ustawiony w taki sposób, że z miejsca kierowcy mógł spokojnie widzieć zarówno jej okno, jak i bramę wjazdową.
     Serce zabiło jej szybciej. Wcześniej miała na siebie uważać z powodu bliżej nieokreślonego zagrożenia. Teraz zagrożenie to stało się bardziej realne – zyskało imię, zawód i, jak wynikało z informacji Aleksandra, najprawdopodobniej obsesję na jej punkcie.
     Pchnięta ciekawością, chciała lepiej przyjrzeć się swojemu obserwatorowi. Poszła do salonu i w szafce odnalazła lornetkę. Następnie udała się do pokoju, który kiedyś zajmował jej starszy brat, i ostrożnie podeszła do okna.
     Uniosła lornetkę do oczu. Po chwili skupienia wreszcie ujrzała jego twarz.
     Maciej, bo tak podobno miał na imię, miał krótkie, jasne blond włosy i szczupłą, symetryczną, owalną twarz. Był raczej drobnej budowy, choć z tej odległości trudno było to stwierdzić jednoznacznie. Wyglądał zwyczajnie, prawie niepozornie.
     Agata zmarszczyła brwi, starając się dokładnie zapamiętać każdy szczegół jego wyglądu.
     Nagle ze skupienia wyrwała ją znajoma melodia, dobiegająca z oddali. Po chwili zorientowała się, że to telefon dzwoni w jej pokoju. Odsunęła lornetkę od twarzy i ruszyła w tamtym kierunku.
     Okazało się, że dzwoniła jej kuzynka Jadwiga. Chciała zabrać ją na zakupy do galerii handlowej. Agata zgodziła się niemal od razu, dochodząc do wniosku, że małe szaleństwo na zakupach pozwoli jej choć na chwilę zapomnieć o stresie związanym z prześladowcą.

***

     – Usiądź z tyłu – powiedziała Jadwiga do młodszej siostry. – Zaoszczędzi to nam przesiadania się pod domem Agaty albo pod twoją szkołą.
     Podekscytowanym krokiem zmierzała w kierunku swojego samochodu. Pilotem odblokowała zamek centralny i chwyciła za klamkę.
     – Dobra – odpowiedziała z entuzjazmem Aurelia, otwierając tylne drzwi i wsiadając na tylne siedzenie. – Sądzisz, że mama też była z nami w tym śnie? – zapytała, gdy zatrzasnęła za sobą drzwi.
     Jadwiga uśmiechnęła się, spoglądając na siostrę w lusterku wstecznym.
     – Jestem tego pewna. Widziałaś przecież, jak się rumieniła, gdy tylko zapytałaś ją, czy śniło jej się coś przyjemnego.
     – Mogło jej się przecież śnić cokolwiek – odparła Aurelia. – Nie musiała być razem z nami u Aleksandra.
     Jadwiga odwróciła się w fotelu, by spojrzeć prosto na siostrę.
     – Jak już ustaliłyśmy, obie śniłyśmy dokładnie o tym samym. Jestem niemal pewna, że ona też tam była. Bardziej ciekawi mnie inna rzecz… Czy w naszym śnie był też Aleksander we własnej osobie? W pełni świadomy tego, co z nim robiłyśmy.
     – O cholera… sądzisz, że mógłby być świadomy tego, co robiłyśmy z nim we śnie? – zapytała Aurelia.
     Jadwiga przytaknęła głową.
     – Tak samo jak ja wiem, o czym ty śniłaś, a ty wiesz, o czym ja śniłam. Uważam, że każdy, kto był obecny w naszym śnie, był w nim we własnej osobie i jest w pełni świadom tego, co się wydarzyło. Szczerze mówiąc… podnieca mnie fakt, że Aleks mógł być świadomy tego, jak mu obciągałam we śnie i że czuł wszystko, podobnie jak ja.
     Aurelia uśmiechnęła się.
     – Pomyśl tylko… niesamowita sprawa byłoby móc robić to z nim zarówno na jawie, jak i we śnie.
     Jadwiga odwróciła się z powrotem, by uruchomić silnik.
     – Byłoby wspaniale – odparła, ruszając z miejsca. – Tylko martwi mnie to, że mama rozpłynęła się, gdy tylko usiłowała się na niego nadziać.
     – Wydaje mi się – zaczęła Aurelia – że to dlatego, że nie miała okazji zrobić tego z nim w realu, więc nie była w stanie zrobić tego we śnie.
     – Jest pewna luka w twojej hipotezie – zauważyła Jadwiga. – Ja też nie robiłam mu loda, a jakoś byłam w stanie to sobie wyśnić.
     – Hmm… a jeżeli tak samo jak sen, dzieliłyśmy ze sobą nasze doświadczenia? Zarówno mama, jak i my, byłyśmy w stanie posunąć się tak daleko, jak daleko posunęłam się w rzeczywistości.
     Jadwiga przygryzła wargę, uważnie słuchając słów siostry.
     – Czyli jeżeli… zrobię to z Aleksem w realu, będziesz mogła to z nim zrobić we śnie, o ile znów będziemy razem śniły? – zapytała Jadwiga.
     – Teoretycznie tak…
     – A praktycznie?
     – A praktycznie… chciałabym najpierw zrobić to z nim naprawdę. Nie chcę, żeby mój pierwszy raz zdarzył się tylko w marzeniu sennym. Chcę, żeby stało się to naprawdę.
     Jadwiga, słuchając słów siostry, mocno przygryzła wargę.
     Aurelia, widząc jej reakcję w lusterku, uśmiechnęła się. Nie tylko Jadwiga potrafiła nakręcać ludzi dookoła, sama była doskonale podatna na tego rodzaju praktyki. Wystarczyło pobudzić jej wyobraźnię.
     Po krótkiej chwili zastanowienia Jadwiga w końcu odezwała się:
     – Mam pewien pomysł. Tak jak już wcześniej mówiłam, dziś chcę go odwiedzić. Zrobię wszystko, żeby stracić z nim cnotę.
     Aurelia uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeżeli Jadwiga mu się odda, ona też zostanie przez Aleksandra wynagrodzona tym samym.
     – Po wszystkim nie opowiem ci, co się stało. A jak zaśniemy i będzie nam dane wspólnie śnić, to we śnie poprosimy go, żeby zrobił to ze mną w ten sam sposób, jak zrobiliśmy to w rzeczywistości. Ty będziesz jedynie obserwatorem. Jak się obudzimy, opowiesz mi, czego byłaś świadkiem. W ten sposób upewnimy się, czy nasz sen to był tylko zbieg okoliczności, czy rzeczywiście jesteśmy w stanie wspólnie śnić.
     Kończąc przedstawiać swój pomysł, Jadwiga podjechała do świateł i obejrzała się do tyłu na siostrę, oczekując od niej aprobaty.
     – Świetny pomysł – odpowiedziała Aurelia z uśmiechem na ustach.

***

     Agata, gotowa do wyjścia, czekała w salonie, od czasu do czasu zerkając przez okno, czy pod jej dom podjeżdża samochód kuzynki. Gdy w końcu ujrzała Yariskę wjeżdżającą na podjazd, chwyciła torebkę, pożegnała się z ciocią i wyszła z domu.
     – Cześć – powiedziała, wsiadając na fotel pasażera obok kierowcy.
     – Hej. Wybierasz się z nami na zakupy? – zapytała, oglądając się do tyłu na Aurelię, przy okazji zerkając przez szybę na zaparkowaną Corollę.
     – Cześć – odpowiedziała Aurelia. – Może innym razem…
     – Podrzucimy ją po drodze do szkoły – dokończyła Jadwiga i zamierzała ruszyć, lecz powstrzymała ją dłoń Agaty.
     – Poczekaj – powiedziała. – Nie oglądajcie się za siebie, ale w pewnej odległości za nami zaparkowana jest ciemnoszara Toyota Corolla. Gość mnie śledzi od jakiegoś czasu.
     – Jakiś detektyw? – zapytała Jadwiga.
     – Raczej prześladowca. Pracuje na Uberze, działa na zlecenie dziewczyny Aleksandra – odparła Agata, zapinając pasy.
     – Co to za chora akcja? – zapytała Jadwiga, zerkając w lusterko i starając się dostrzec ciemny samochód zaparkowany w oddali.
     – Jedź normalnie – odparła Agata. – Nie staraj się go zgubić. Jak się okazuje, dziewczyna, z którą od pewnego czasu spotyka się Aleks, ma… jakby to powiedzieć… dziwne upodobania.
     – To znaczy? – dopytywała Aurelia, wychylając się do przodu.
     Jadwiga ruszyła, a po chwili w lusterku ujrzała, że w zaparkowanym w oddali samochodzie zapalają się światła pozycyjne. Auto ruszyło ich śladem, zachowując dystans.
     – Z tego, co powiedział mi Aleks, nie sypia z nim, ale zdradza go, będąc z nim w związku, i czerpie z tego jakiś rodzaj satysfakcji.
     – Ale po co kazała jakiemuś typowi cię śledzić? – zapytała Jadwiga.
     –  Wymyśliła sobie, że w jakiś sposób zbliży się do mnie, odurzy mnie narkotykami i grupa mężczyzn będzie sobie na mnie używać. Ten gość, który mnie śledzi, ma obiecane, że będzie mógł ze mną to zrobić jako pierwszy.
     – Nawet jak dla mnie to jest pojebane – odparła Jadwiga.
     – Skąd Aleks o tym wie? – zapytała zaciekawiona Aurelia.
     – Włamał się do mieszkania swojej dziewczyny i skserował jej pamiętniki, w których snuła swoje plany.
     – Normalnie jakbyś była bohaterką jakiegoś kryminału – odparła Aurelia. – Nie boisz się?
     – Nie – odpowiedziała Agata z uśmiechem na ustach. – Po pierwsze, w kryminałach śledztwo zwykle odbywa się post factum. Po drugie, nie zamierzam być niczyją ofiarą.
     – W sumie wystarczy unikać zagrożenia i ewentualnie je wyeliminować – stwierdziła Jadwiga, unosząc brwi. – Nie doszliście z Aleksandrem do wniosku, że najłatwiej byłoby powiedzieć temu typowi, który cię śledzi, że o wszystkim wiecie, służby są poinformowane i będzie głównym podejrzanym, jak tylko coś ci się stanie?
     – Wszelkie dowody zostały zdobyte w nielegalny sposób – odparła Agata.
     – Racja… w sumie Aleks mógłby stracić licencję – przyznała Jadwiga.
     – Ale Aleks powiedział, że znajdzie jakiś sposób, żeby wyeliminować zagrożenie.
     – Dobrze mieć Aleksandra po swojej stronie – powiedziała Jadwiga, podjeżdżając do zatoczki autobusowej, by wysadzić siostrę.
     Zerknęła w lusterko i dostrzegła powoli sunącą za nimi Toyotę Corollę.
     – Dzisiaj nie opuszczaj lekcji, żeby mama znowu mi pół dnia głowy nie suszyła – dodała, spoglądając na Aurelię.
     – Spokojnie, na ostatniej lekcji mam sprawdzian, nie mogę go opuścić – odpowiedziała Aurelia, otwierając drzwi. – Trzymajcie się i udanych zakupów.
     – Na razie! – odparła Agata z uśmiechem, gdy Aurelia wychodziła z samochodu.
     Drzwi samochodu cicho trzasnęły, a Aurelia oddaliła się w kierunku budynku szkoły, wesoło podskakując.
     Jadwiga, korzystając z chwili, sięgnęła po telefon i zaczęła pisać wiadomość.
     – Skąd pomysł na zakupy dzisiaj i od kiedy Aura chodzi na wagary? – zapytała Agata.
     – To skomplikowane – odpowiedziała Jadwiga, nie odrywając wzroku od ekranu. – Po części trochę przeze mnie…
     – Jak to przez ciebie?
     Jadwiga wysłała wiadomość, odłożyła telefon i ruszyła, wyjeżdżając z zatoczki.
     – No… tak jakoś wyszło – odparła z lekkim uśmiechem.
     – Opowiadaj – naciskała Agata, spoglądając na nią wyczekująco.
     – No dobra – zaczęła Jadwiga. – Dobrze wiesz, jak bardzo podoba mi się twój brat.      Niejednokrotnie przecież mówiłam ci, że gdybym była na twoim miejscu i miała tylko okazję, zrobiłabym wszystko, żeby wylądować z nim w łóżku.
     – Jak mam być szczera, zawsze sądziłam, że zgrywasz się ze mnie – wtrąciła Agata. – Ale jak rzuciłaś się na niego i go pocałowałaś, zaczęłam podejrzewać, że jednak mówiłaś szczerze.
     – Stara, on całuje tak nieziemsko, że momentalnie zrobiłam się wtedy cała mokra. Jakby pocałunkiem przygotowywał mnie na to, żeby wbić we mnie swojego kutasa.
     Agata uśmiechnęła się, wspominając, jak Jadwiga po pocałunku z zawstydzeniem ocierała o siebie uda.
     – Aurelia podsłuchała, jak rozmawiałyśmy o tym przez telefon. Jak tylko skończyłyśmy, zaczęła mnie wypytywać o szczegóły. Stwierdziła, że też musi go pocałować. Dosłownie powiedziała, że chciałaby spróbować, jak smakuje. Obiecałyśmy sobie, że jeżeli którejś z nas uda się coś więcej z Aleksandrem zrobić, to będziemy o tym sobie opowiadać, nie konkurując ze sobą, tylko wspierając się nawzajem.
     – Mam przez to rozumieć, że zawarłaś z Aurelią pakt, który ma na celu dobranie się do rozporka Aleksandra? – zapytała Agata, unosząc brew.
     – Dokładnie – odparła Jadwiga z uśmiechem. – Ćwiczyłyśmy razem całowanie, ale Aurelia stwierdziła, że jeżeli będzie tak dobry w całowaniu, jak mówiłam, to będzie chciała zaproponować mu zrobienie loda.
     – Wariatka… – powiedziała z uśmiechem Agata.
     – Może i wariatka, ale z tego, co mówiła, dopięła swego.
     – Poważnie?
     Jadwiga skinęła głową.
     – Na początku ćwiczyłyśmy robienie loda na bananach, ale potem kupiłam dilda naturalnej wielkości i na nich trenowałyśmy. W końcu Aurelia postanowiła, że w czwartek po lekcjach pójdzie do Aleksandra i to zrobi. Nie mogła się jednak doczekać i urwała się z kilku ostatnich lekcji. Ktoś ze szkoły chyba zadzwonił do mamy, a ta nie mogła uwierzyć, że Aurelia opuściła zajęcia i nie odbierała od niej telefonu. Jak w końcu wróciła do domu, opowiedziała, że udało jej się dopiąć swego. Ugotowali razem obiad, całowali się i uprawiali seks oralny.
     Agata poczuła delikatne ukłucie zazdrości, ale po chwili przypomniała sobie, co obiecała Aleksowi. Jak przypuszczała, zarówno Jadwiga, jak i Aurelia posiadały przydatne zdolności i obie, jej zdaniem, zasługiwały na to, co miał im do zaoferowania Aleksander. Uśmiechnęła się lekko pod nosem. Zastanawiała się tylko, czy Aleks w jakiś sposób powie im, co się z tym wiąże.
     Jadwiga spojrzała na Agatę, chcąc odczytać z jej twarzy jakiekolwiek emocje.
     – A dziś jedziemy na zakupy, bo potrzebuję jakąś seksowną bieliznę i buty, no i może sukienkę. Mam zamiar udać się do Aleksa, żeby wreszcie z nim to zrobić. Teraz rozumiesz?
     Agata skinęła głową, uśmiechając się.
     – Doskonale rozumiem – odpowiedziała.
     Jadwiga zerknęła w lusterko, by upewnić się, że Corolla wciąż za nimi podąża, po czym wjechała na parking podziemny galerii handlowej.
     – Poważnie? – zapytała, nie dowierzając kuzynce.
     – Powiem więcej… jak wam uda się z nim przespać, to może i ja zbiorę się na odwagę i to zrobię.
     – Masz na myśli jakiegoś konkretnego faceta? Poznałaś kogoś? – zapytała Jadwiga, zatrzymując samochód na miejscu parkingowym.
     – Tak. Mam na myśli Aleksa.
     – Oszalałaś? Przecież to twój brat.
     Jadwiga spojrzała na Agatę z niedowierzaniem.
     – I jednocześnie facet, który najbardziej mi się podoba. Wolę jemu oddać swoje dziewictwo niż kierowcy Ubera, który jest moim prześladowcą.
     – W sumie racja – przyznała Jadwiga z błyskiem w oku, spoglądając na kuzynkę. – Jak się odważysz, to musisz mi dać znać, bo to cholernie podniecające.
     Agata uśmiechnęła się do Jadwigi.
     – Masz moje słowo.
     Jadwiga chwyciła za dźwignię drzwi, by je otworzyć.
     – Poczekaj – powiedziała Agata, powstrzymując kuzynkę przed wyjściem z samochodu. – Widziałaś, czy wjechał za nami na parking?
     Jadwiga skinęła głową.
     – A co, gdybyśmy zabawiły się jego kosztem i udawały parę lesbijek, chodząc po galerii?
     Jadwiga uśmiechnęła się, słysząc propozycję Agaty.
     – Chcesz wzbudzić zazdrość w gościu, który cię śledzi?
     Agata skinęła głową.
     – Wiem, że to trochę igranie z ogniem, ale co mi tam. Raz się żyje – odparła z uśmiechem.
     – Więc zróbmy to – zgodziła się Jadwiga.
     Po wymianie porozumiewawczych spojrzeń obie wysiadły z samochodu. Jadwiga podeszła do Agaty, bez wahania chwyciła ją za rękę i razem ruszyły w stronę schodów prowadzących do galerii.

***

     Maciej tego ranka zastanawiał się, czy uda mu się odkryć coś nowego, gdy ruszy za samochodem, do którego wsiadła Agata. Kiedy auto skierowało się w stronę kompleksu szkolnego założonego przez Zamoyskiego, uznał, że po prostu Agata zabiera się z jakąś znajomą na uczelnię. Jednak po wysadzeniu jakiejś dziewczyny samochód ruszył z powrotem w kierunku miasta i ostatecznie wjechał na podziemny parking galerii handlowej.
     Starał się nie zgubić pojazdu na parkingu. Ku jego zadowoleniu znalazł miejsce, z którego doskonale widział zarówno auto, którym przyjechała Agata, jak i schody prowadzące na górę.
     Po paru minutach z pojazdu wysiadła Agata wraz z koleżanką. Obie miały na sobie zwiewne sukienki i sandałki na koturnach. Gdy nieznajoma dziewczyna obeszła samochód i chwyciła Agatę za dłoń, Maciej poczuł ostre ukłucie zazdrości.
     Dziewczyny ruszyły spokojnym krokiem w kierunku schodów, delikatnie bujając biodrami i wprawiając sukienki w rytmiczne falowanie. Przyjemne mrowienie rozeszło się po jego kroczu. Mimowolnie poprawił sobie przyrodzenie w spodniach. Gdy już chciał otworzyć drzwi, zauważył, że dziewczyny zatrzymały się na schodach. Odwróciły się do siebie i zaczęły się całować.
     – Cholera… – zaklął cicho pod nosem, czując, jak jego kutas powoli twardnieje w spodniach.
     Nagle dziewczyny przerwały pocałunek i ruszyły w górę. Gdy Maciej stracił z oczu ich nogi, otworzył drzwi, chwycił telefon, wysiadł z samochodu i zerknął na swoje krocze, sprawdzając, czy erekcja będzie zbyt wyraźnie rzucać się w oczy. Potem szybko skierował się w stronę schodów. Nie chciał stracić Agaty z pola widzenia, mając nadzieję, że uda mu się dowiedzieć o niej czegoś nowego.

***

     – Nie znałam cię z tej strony – powiedziała Jadwiga, delikatnie się rumieniąc, idąc za rękę ze swoją kuzynką w górę schodów.
     Agata uśmiechnęła się lekko pod nosem. Chciała sprawdzić, czy jest w stanie wykorzystać swoje zdolności do wywoływania zazdrości u innych, a jednocześnie przetestować to, co jej zdaniem powinna posiadać Jadwiga, czyli umiejętność wzbudzania podniecenia u postronnych osób. Przy okazji chciała też rozkoszować się ustami, które niedługo miały pieścić pocałunkami Aleksandra.
     – Wstydzisz się mnie całować w miejscu publicznym? – szepnęła Agata. – Przecież masz zamiar robić z moim bratem bardziej odważne rzeczy – dodała z uśmiechem.
     – Nie wstydzę się, po prostu zaskoczyła mnie twoja propozycja – odparła Jadwiga.
     – W końcu miałyśmy zachowywać się jak para lesbijek. Poza tym dziwisz mi się? Wyznałaś mi, że masz zamiar zrobić to z Aleksem, i dziwisz się, że jestem przez ciebie podniecona i nieco… zazdrosna?
     – Poważnie, o własnego brata? – Jadwiga obniżyła głos, jakby bała się, by ktoś postronny ich nie usłyszał.
     Agata spojrzała na nią i skinęła głową.
     – Jak już wcześniej ci mówiłam, też mam zamiar z nim to zrobić przy pierwszej nadarzającej się okazji – szepnęła konspiracyjnie, ciesząc się, że może od tak po prostu komuś o tym powiedzieć.
     Poczuła, jak Jadwiga mocniej ściska jej dłoń.
     – To jesteśmy w tym razem – szepnęła Jadwiga. – Trzymam za ciebie kciuki, żeby tobie też się udało.
     Uśmiechnęła się, spoglądając na twarz Agaty.
     – Może za jakiś czas będzie nam dane zrobić to razem – dodała z błyskiem w oku. – Ty, ja, moja siostra i Aleksander.
     Agata uśmiechnęła się na tę wizję.
     – Sądzisz, że będzie chętny? – zapytała.
     – Byłby głupi, jakby nie chciał skorzystać z takiej okazji – odparła Jadwiga z przekąsem.     – Masz rację – odpowiedziała Agata, szeroko się uśmiechając.
     Dziewczyny zatrzymały się na rozwidleniu alejek.
     – Dużo zamierzasz wydać? – zapytała Agata, spoglądając w stronę alejki, gdzie znajdowały się butiki marki MOY.
     – To ma być mój pierwszy raz – odpowiedziała Jadwiga. – Jestem w stanie wydać całe oszczędności, aby tylko nie mógł mi się oprzeć.
     – Więc postanowione – odparła Agata, prowadząc kuzynkę za rękę. – Pierwszy sklep z bielizną?
     Jadwiga przytaknęła głową.
     – Tak – powiedziała, gdy zorientowała się, że Agata wcale na nią nie patrzy, tylko rozgląda się po witrynach sklepów.
     W końcu zatrzymały się przed przeszkloną witryną sklepu. Na wystawie stały manekiny o kobiecych kształtach, odziane w różnego rodzaju komplety seksownej bielizny. Za nimi znajdowała się lustrzana ściana, dzięki której z zewnątrz można było obejrzeć manekiny również od tyłu, jednocześnie uniemożliwiając zajrzenie do wnętrza sklepu.
     – Chyba nie mam aż tyle pieniędzy – powiedziała z rezygnacją w głosie Jadwiga, wiedząc, że komplety bielizny na wystawie kosztują w granicach kilkunastu tysięcy złotych i mało kto może sobie pozwolić na tak drogie zakupy.
     – Daj spokój…
Agata pociągnęła Jadwigę w stronę bogato zdobionych drewnianych drzwi, w których zamiast przezroczystych szyb znajdowały się lustra. Nad nimi lśniło złote logo marki. Nacisnęła klamkę, pchnęła drzwi i weszła do środka. Kroki skierowała prosto do kasy, za którą stała uśmiechnięta ekspedientka.
     Gdy drzwi się zamknęły, Agata odruchowo spojrzała na zewnątrz przez witrynę sklepu. To, co z zewnątrz wyglądało na ścianę z luster, okazało się lustrami weneckimi. Na zewnątrz dostrzegła Macieja stojącego z rękami w kieszeniach, kilka metrów od sklepu, i wpatrującego się w drzwi.
     – To on – szepnęła do Jadwigi, kiwając w jego kierunku głową.
     Jadwiga przystanęła na chwilę, by bliżej przyjrzeć się prześladowcy Agaty. Ten jednak zrobił kwaśną minę, odszedł gdzieś w bok i w końcu zniknął z jej pola widzenia.
     – Dzień dobry, w czym mogę pomóc? – zapytała sprzedawczyni przyjacielskim tonem, gdy obie dziewczyny zbliżyły się do jej stanowiska.
     – Mam pytanie… – zaczęła Agata, sięgając do torebki i wyciągając z niej portfel. – Posiadam kartę stałego klienta… wiem, że jest przypisana do mnie.
     Położyła na blacie kawałek plastiku w kolorze czarnego matu ze złotymi ornamentami i przesunęła go w kierunku ekspedientki.
     – Czy mogłabym kupić na nią parę rzeczy również dla mojej siostry ciotecznej?
     Ekspedientka podniosła kartę i przyłożyła ją do czytnika magnetycznego.
     – Oczywiście – powiedziała, spoglądając na ekran komputera. – Z tego, co widzę, ma pani wyrobioną kartę na wniosek pani brata…
     – Zgadza się… On za to dostał swoją kartę razem z apartamentem w jednej z kryształowych…
     – Tak, wiem. Napiszę do kierowniczki sprzedażowej naszej marki z zapytaniem. Może łatwiej będzie wyrobić pani kartę – powiedziała, spoglądając na Jadwigę – niż jakbyście miały obie korzystać z jednej z ograniczonymi limitami.
     Agata przytaknęła z aprobatą.
     Ekspedientka zaczęła pisać, rytmicznie stukając palcami w klawiaturę.
     – Z tego, co mi wiadomo, najbliższe rodziny właścicieli apartamentów dostają złote karty klienta na ich wniosek. Zapytam, czy rodzeństwo cioteczne też można zaliczyć do najbliższej rodziny.
     – Świetnie – odpowiedziała Agata z uśmiechem. – Wyciągnij swój dowód osobisty – powiedziała do Jadwigi.
     Jadwiga zdjęła torebkę z ramienia i wyciągnęła z niej portfel.
     – Po co? – zapytała.
     – Żeby udowodnić, że jesteśmy spokrewnione – odparła Agata.
     – Spokojnie, wierzę na słowo, że jesteście siostrami. Ale dowód osobisty i tak będzie potrzebny do założenia konta, żeby potwierdzić pani dane.
     Ekspedientka rzuciła okiem na dowód osobisty, który Jadwiga położyła na blacie i uśmiechnęła się.
     – Rozumiem, że wasi ojcowie są braćmi? – zapytała, widząc to samo nazwisko na dokumencie, które widniało w danych właścicielki karty.
     Obie dziewczyny skinęły głowami.
     – Zawsze mogłybyście być siostrami ciotecznymi w tym samym stopniu spokrewnienia, a wasze nazwiska mogłyby się od siebie różnić – zauważyła.
     – W sumie… – przyznała jej rację Agata z uśmiechem.
     Ekspedientka spojrzała na ekran i szerzej się uśmiechnęła.
     – Mamy zielone światło – powiedziała, kucając pod ladą. Z dołu dobiegł brzęk kluczy i odgłos otwieranej metalowej kasetki.
     Po chwili sprzedawczyni wstała, trzymając w dłoni kopertę. Otworzyła ją i wyjęła złożoną kartkę, broszurkę oraz kartę wyglądającą identycznie jak ta należąca do Agaty.
     – W tej broszurce jest wszystko opisane. Jakie limity panią obowiązują z tą kartą i jaka zniżka będzie panią obowiązywała.
     Ekspedientka rozłożyła kartkę przed sobą, rzuciła na nią szybko okiem i zaczęła wprowadzać dane do komputera. Po chwili przyłożyła do czytnika kartę, która miała należeć do Jadwigi.
     Jadwiga w tym czasie zaczęła kartkować broszurkę.
     – Na jaką zniżkę mogę liczyć? – mruknęła pod nosem, szukając informacji.
     Słysząc to, ekspedientka podniosła wzrok znad komputera.
     – Dziewięćdziesiąt procent – odpowiedziała niemal automatycznie, z serdecznym uśmiechem.
     Jadwiga zrobiła wielkie oczy ze zdziwienia.
     – Aż tyle? – nie mogła uwierzyć własnym uszom.
     – Tak – potwierdziła Agata. – Jak coś kosztuje trzysta złotych, zapłacisz za to trzydzieści. Jak trzy tysiące, z kartą będzie kosztowało jedynie trzysta.
     – Dokładnie – ekspedientka potwierdziła słowa Agaty.
     – I wszyscy posiadacze kart stałego klienta mają takie zniżki? – zapytała Jadwiga z niedowierzaniem.
     Ekspedientka pokręciła głową.
     – Wszyscy pracownicy zatrudnieni w którejś z firm Zamoyskiego mają takie karty z różnymi zniżkami na różne towary. To wszystko zależy od zajmowanego stanowiska. Nawet uczniowie prywatnych szkół założonych przez Zamoyskiego posiadają takie karty, żeby mogli się taniej ubrać i taniej kupić jedzenie – wytłumaczyła. – Muszę jeszcze zrobić pani zdjęcie. Nie widzi pani nic przeciwko temu?
     – To po to, żeby ekspedientki w sklepach miały pewność, że karta na pewno należy do ciebie – wyjaśniła Agata.
     – Okej – Jadwiga skinęła głową. – Mam się jakoś ustawić?
     – Proszę się tylko wyprostować – ekspedientka wyciągnęła telefon spod blatu. – Uśmiechnąć się i spojrzeć w obiektyw.
     Jadwiga wyprostowała się i delikatnie uśmiechnęła.
     – I już – powiedziała sprzedawczyni, zadowolona z efektu. – Rozmyję tylko nieco tło.
     Dotknęła kilka razy ekranu i pokazała Jadwidze telefon, prezentując, jak dobrze wyszła na zdjęciu.
     Jadwiga z zadowoleniem skinęła głową.
     – Na produkty spożywcze zniżka wynosi trzydzieści procent – powiedziała Agata. – I nie obejmuje słodyczy oraz innych produktów z wysokim indeksem glikemicznym.
     – Skąd to wiesz? – zapytała Jadwiga, oglądając się na Agatę.
     – Wszystko jest wyjaśnione w broszurce, którą dostałaś – odparła Agata.
     – Nie wszystko – dodała ekspedientka, przesuwając dowód osobisty i kartę w kierunku Jadwigi. – Broszurka może nie uwzględniać niektórych informacji. Najlepiej zalogować się na stronie i pobrać dedykowaną aplikację – tam znajdzie pani najaktualniejsze informacje.
     – To już wszystko, co związane z zakładaniem karty? – zapytała Jadwiga, nie mogąc się już doczekać, by wreszcie zacząć rozglądać się po półkach w poszukiwaniu nowej bielizny.
     Ekspedientka sięgnęła pod ladę i wyciągnęła spod niej podkładkę z klipsem do pisania, oprawioną w czarną skórę.
     – Dużo łatwiej będzie, jak w przymierzalni dokona pani dokładnych pomiarów.
     Wyjęła kartkę z wizerunkiem kobiecej sylwetki i miejscem na wpisanie wymiarów. Wpięła ją pod klips i przesunęła deskę wraz z długopisem oraz centymetrem krawieckim w kierunku Agaty.
     – Obie pewnie doskonale sobie poradzicie. Dzięki temu łatwiej będzie wam dobrać odpowiedni rozmiar – dodała. – Później wprowadzę te dane do konta przypisanego do pani karty – zwróciła się do Jadwigi.
     – Oczywiście – odparła Agata, chowając swoją kartę do portfela i chwytając podkładkę w dłoń.
     – Gdybyście potrzebowały pomocy, śmiało wołajcie. Jestem do waszej dyspozycji.
     – Dziękujemy – odpowiedziała z zadowoleniem Jadwiga.
     Jadwiga odwróciła się od lady, starając się ogarnąć wzrokiem przestrzeń sklepu. Na odległej ścianie dostrzegła napis „Przymierzalnie” wraz ze strzałką. Natychmiast ruszyła w tamtym kierunku.
     Agata, nim poszła za kuzynką, wyjrzała przez witrynę. Ujrzała Macieja siedzącego na ławce przed sklepem. Miał rozłożoną gazetę na kolanach i ukradkiem zerkał w stronę drzwi. Uśmiechnęła się kwaśno na jego widok, ale postanowiła nie psuć sobie humoru. Ruszyła za Jadwigą do przymierzalni.
     Gdy Agata dotarła do przymierzalni, dostrzegła falującą kotarę. Wiedziała, że w sklepie były tylko one dwie oraz ekspedientka, ale dla pewności zapytała:
     – Jadwiga, gdzie jesteś?
     – Tutaj – dobiegł do niej głos kuzynki.
     Agata odgarnęła materiał na bok i weszła do środka. Ujrzała Jadwigę stojącą do niej tyłem, w samej bieliźnie, zajętą telefonem. Sukienka i torebka wisiały na wieszaku.
     – Co robisz? – zapytała zaciekawiona, zaglądając jej przez ramię.
     – Wcześniej napisałam do Aleksa, czy mogłabym do niego dzisiaj wpaść. Dopiero teraz odpisał. Jest na jakichś badaniach i da znać, kiedy będzie w domu – powiedziała z uśmiechem, wyraźnie zadowolona, że kuzyn nie próbował jej spławić. – Napisał też, że po piętnastej będzie musiał uciekać, bo ma zaplanowane jakieś spotkanie.
     Dotknęła kilka razy ekranu i schowała telefon do torebki.
     – Co mu odpisałaś? – zapytała Agata z uśmiechem.
     – Napisałam, że czekam z niecierpliwością – odparła Jadwiga, obracając się do niej z błyskiem w oku. – Nie wiedziałam, że pójdzie mi tak łatwo.
     Agata nie mogąc się oprzeć, opuściła wzrok nieco niżej – na kształtne piersi kuzynki i płaski brzuch – by po chwili spojrzeć jej prosto w oczy. Wykonała krok do przodu, zbliżając się do niej.
     – Jak mógłby się oprzeć dziewczynie, która posiada tak seksowne ciało? – sięgnęła prawą ręką do jędrnego pośladka i ścisnęła go mocno.
     Jadwiga uśmiechnęła się, delikatnie się rumieniąc.
     – Do tego ten słodki uśmiech – dodała Agata i lekko pocałowała ją w usta.
     – Poważnie?
Jadwiga, mimo że była dość zboczoną dziewczyną, chętnie rozmawiającą na pikantne tematy, posiadała też wrodzoną skromność. Była świadoma, że wokół niej są kobiety bardziej atrakcyjne od niej, co czasem wprawiało ją w delikatne kompleksy. Tym bardziej jej serce radośniej zabiło, gdy usłyszała słowa kuzynki, którą uważała za bardzo atrakcyjną.
     Agata w odpowiedzi energicznie potrząsnęła głową.
     – Dobra, zmierzmy cię, bo musimy jeszcze zrobić zakupy – powiedziała, puszczając jej oczko.
     – Słuszna uwaga – przyznała Jadwiga.
     Po chwili Jadwiga posłusznie wykonywała polecenia kuzynki, a Agata zbierała dokładne wymiary i zapisywała je w odpowiednich rubrykach na kartce.
     – Możesz się już ubrać – powiedziała w końcu Agata. – Mamy już wszystko.
     – Ciekawe, po co do kupienia zwykłej bielizny potrzebne są tak dokładne wymiary…
     – Przez stronę internetową możesz zamówić ubrania szyte na wymiar. Dzięki temu po zakupie żakietu czy dopasowanych spodni nie trzeba będzie nanosić żadnych poprawek – wyjaśniła Agata.
     Jadwiga uniosła brwi, gładząc materiał sukienki.
     – To naprawdę ekskluzywna marka – powiedziała z uśmiechem, gotowa do wyjścia z przebieralni.
     Agata skinęła głową, również się uśmiechając.

***

     Gdy dziewczyny wróciły na salę sklepu, Agata poprowadziła je prosto do ekspedientki, żeby oddać wypełnioną kartkę i pozwolić jej spokojnie wprowadzić dane do konta Jadwigi.
     Ekspedientka z uśmiechem przyjęła dokument, jednak nim zdążyła cokolwiek z nim zrobić, odezwała się Jadwiga.
     – Mam małą prośbę…
     – Tak?
     – Powierzchnia sklepu jest dość… imponująca i sporym ułatwieniem byłoby, gdyby pani nas nieco nakierowała.
     – W takim razie czego panie szukają?
     – Zależy mi na komplecie zmysłowej bielizny, najlepiej w ciemnych kolorach albo czarnej. Najlepiej półprzezroczystej, z koronkowym wykończeniem.
     – Przez komplet rozumie pani nie tylko stanik i majtki – powiedziała ekspedientka, wychodząc zza stanowiska – …ale pewnie też inne dodatki, takie jak pończochy czy pas do pończoch?
     – Dokładnie. Ale jednocześnie chciałabym, żeby bielizna nie była aż tak oczywista, gdy będę miała na sobie sukienkę.
     – Rozumiem. Proszę za mną.
     Gdy Jadwiga szła w głąb sklepu, podążając za ekspedientką, Agata zerknęła za okno i przez chwilę stała, rozmyślając. W końcu doszła do wniosku, że nie zaszkodzi poprosić Aleksandra o pomoc. Nawet jeśli nie mógł pojawić się na miejscu, to przynajmniej mógł jej doradzić, co robić. Wyciągnęła telefon z torebki i napisała do brata:
     „Jak będziesz tylko mógł, to zadzwoń. To pilne.”
     Wysłała wiadomość, schowała telefon i pewniejszym krokiem ruszyła w kierunku, w którym udały się Jadwiga wraz z ekspedientką.
     Niemal do nich dotarła, gdy jej telefon zaczął dzwonić. Pospiesznie go wyjęła i widząc na wyświetlaczu imię brata, od razu odebrała.
     – Cześć, Aleks – powiedziała z ulgą w głosie, zwracając na siebie uwagę zarówno Jadwigi, jak i ekspedientki, które stały na tyle blisko, by doskonale słyszeć jej słowa.
     – Nie, nic się jeszcze nie stało… – odpowiedziała do telefonu. – Słuchaj, zamiast na uczelnię pojechałam z Jadwigą na zakupy do galerii. Ten gość, co mnie śledzi, przyjechał za nami i teraz siedzi przed sklepem, udając, że czyta gazetę…
     Ekspedientka uniosła brwi i pewnym krokiem ruszyła, by wyjrzeć przez witrynę.
     – Tak, wiem, że w takim miejscu nic mi z jego strony nie grozi, ale chciałabym go zgubić, zanim wyjdę z galerii. Masz jakiś pomysł?
     Chwilę stała i w milcząc słuchała słów brata.
     – Nie, chciałyśmy jeszcze kupić parę rzeczy w innych sklepach.
     Agata, słuchając brata, spojrzała na ekspedientkę, która stanęła niedaleko niej i czekała, aż skończy rozmowę.
     – Świetny pomysł, jesteś wielki – powiedziała w końcu i zakończyła połączenie.
     Gdy Agata chowała telefon do torebki, ekspedientka zbliżyła się do niej.
     – Przepraszam, ale usłyszałam pani rozmowę – zaczęła sprzedawczyni. – Może mogłabym jakoś pomóc? Wezwać ochronę albo coś?
     Agata energicznie pokręciła głową.
     – Ochrona tylko pogorszyłaby sprawę – odparła. Ekspedientka uniosła brwi, słysząc te słowa. – Gość, który mnie śledzi, nie wie, że ja o nim wiem. To daje nam pewną przewagę.
     – Jest pani pewna?
     Agata ponownie potrząsnęła głową przecząco.
     – Niech pani mi zaufa. Mój brat uchodzi za najlepszego detektywa w kraju. Póki jestem pod jego opieką, nic mi nie grozi.
     Sprzedawczyni niepewnie się uśmiechnęła.
     – Jednak może pani nam w pewien sposób pomóc – kontynuowała Agata.
     – W jaki sposób?
     – Z każdego sklepu w galerii jest tylne wyjście przez zaplecze?
     Ekspedientka szerzej się uśmiechnęła, wreszcie rozumiejąc, jak klientka chciała zgubić swego prześladowcę.
     – Tak, można nim zejść na parking podziemny. Tamtędy przyjmujemy dostawy towaru.
     – Z każdego sklepu można wyjść tylnym wyjściem?
     Ekspedientka skinęła głową.
     – Chciałyśmy jeszcze na spokojnie kupić buty i sukienki, a potem wróciłybyśmy do pani sklepu i wypuściłaby nas pani przez zaplecze.
     – O wiele mniej podejrzane będzie, jeżeli wyjdziecie przez zaplecze ostatniego sklepu, w którym będziecie robiły zakupy – odpowiedziała ekspedientka. – Jeżeli będziecie robiły zakupy w naszej sieci, mogę nawet przedzwonić i powiedzieć koleżance, o co chodzi.
     – Byłoby świetnie – odparła Agata, uśmiechając się do rozmówczyni. – Dziękuję.
     Ekspedientka ruszyła w kierunku Jadwigi, która cały czas im się przyglądała.
     – Nie ma za co – dodała. – Po co chcecie się wybrać na samym końcu?
     – Po buty? – powiedziała Agata niepewnie, spoglądając na kuzynkę.
     Jadwiga skinęła głową.
     – Najcięższe zakupy zostawmy na sam koniec – odpowiedziała z uśmiechem.
     – Znalazła już pani coś dla siebie? – zapytała sprzedawczyni, zwracając się do Jadwigi.
     – Za bardzo skupiłam się na rozmowie kuzynki z jej bratem. Poza tym jest tutaj zbyt duży wybór, aż trudno się zdecydować.
     Agata podeszła do wieszaków i zaczęła przeglądać bieliznę, szukając czegoś dla siebie.
     – Genialnie jest to przemyślane – powiedziała Jadwiga. – Można kompletować zestawy z różnych elementów.
     – Tak, wiem.
     Agata uśmiechnęła się, zerkając na kuzynkę.
     Jadwiga zdejmowała z wieszaków różnego rodzaju czarne staniki, nie mogąc się zdecydować na konkretny model.
     – No nie wiem…
     – Na pierwszy raz wybierz coś, w czym będziesz wyglądała jak ładnie zapakowany prezent – powiedziała Agata. – Ostatecznie i tak pewnie skończysz bez bielizny, a na następny raz kupisz coś innego.
     – To jest myśl – przyznała Jadwiga, dalej przekładając staniki.
     Agacie za to wpadł w oko stanik, którego aksamitne paski w kolorze szampana tworzyły skomplikowany, delikatny wzór zbiegający się do złotej klamry na mostku. Te same paski przechodziły wyżej, formując choker, który miał oplatać szyję. Zamiast pełnych miseczek biustonosz posiadał jedynie złotą koronkę, która nie miała najmniejszych szans osłonić sutków ani aureoli. Był w stanie ledwie przytrzymać i delikatnie unieść dolną część jędrnych piersi. Złota koronka pojawiała się też na bocznych pasach biegnących do zapięcia na plecach. Wszystkie metalowe elementy wyglądały, jakby zostały wykonane z prawdziwego złota.
     – Jest też bielizna, której żaden mężczyzna nie chciałby zerwać z kobiety – usłyszała półszept ekspedientki.
     – No nie wiem… jest zbyt oczywista – powiedziała Agata niepewnie, choć w głębi duszy bardzo chciałaby mieć coś takiego na sobie. Po prostu nie sądziła, że kiedykolwiek będzie miała okazję to założyć.
     – Jak kupi pani do tego kompletu satynową sukienkę w tym samym kolorze, przy pani opaleniźnie będzie pani wyglądała w tym wręcz doskonale.
     Ekspedientka podniosła tablet. Przełączyła kilka zakładek i na ekranie pojawiła się fantomowa sylwetka, budową ciała bardzo przypominająca Agatę. W odpowiednie okienko wpisała nazwę modelu z metki biustonosza, który Agata trzymała w dłoniach. Po zatwierdzeniu fantom został natychmiast ubrany w ten element garderoby.
     Agata przyglądała się z niedowierzaniem temu, co sprzedawczyni potrafiła zrobić na tablecie. Po dotknięciu okolicy krocza na sylwetce pojawiły się majtki pasujące do stanika. Kolejnym dotknięciem podbrzusza wywołała pas do pończoch. W ten sam sposób ubrała fantoma jeszcze w pończochy wykończone koronką.
     Sprzedawczyni przesunęła kilka razy palcem po ekranie, zmieniając elementy bielizny – raz na nieco szersze, raz na węższe pasy koronki, zarówno na pończochach, jak i pod prawie nieistniejącymi miseczkami stanika.
     – W ten sposób może pani komponować każdy element garderoby – tłumaczyła. – Ale co najważniejsze, można dobrać inne elementy pasujące do tej bielizny.
     Ekspedientka dotknęła w kilku miejscach ekranu i na stopach fantoma pojawiły się skórzane szpilki na wysokim obcasie w kolorze szampana, ze złotym podbiciem pod palcami. Kobieta powiększyła widok butów i obróciła go dookoła, ukazując, że sama szpilka również mieniła się złotem. Następnie pomniejszyła obraz, dotknęła kilka razy ekranu i fantom został ubrany w satynową, plisowaną sukienkę za kolana z odkrytym dekoltem i ramionami. Paski stanika oraz choker wyglądały teraz jak integralna część sukienki. Kilka sprawnych ruchów palców i na sylwetkę spadło jeszcze dopasowane bolerko.
     – Niech pani tylko spojrzy – ekspedientka skierowała ekran tak, by Agata mogła się mu lepiej przyjrzeć.
     – O cholera… – odezwała się Jadwiga, zaglądając Agacie przez ramię. – Musisz kupić ten komplet.
     – Dobra, ale musiałabym kupić też coś bardziej stonowanego – odparła Agata, już przekonana do pomysłu.
     – Jak jest pani pewna co do każdego elementu tego ubioru, to w pozostałych sklepach mogą szybko skompletować to zamówienie.
     Ekspedientka ruchem palca obróciła sylwetkę dookoła.
     – Sukienka wygląda idealnie – stwierdziła Agata. – Mogę jeszcze pod nią zerknąć na samą bieliznę?
     Sprzedawczyni sprawiła, że z fantoma zniknęła sukienka wraz z bolerkiem, a Agata mogła jeszcze raz dokładniej przyjrzeć się kompletowi.
     – To nie będzie zakrywało twoich sutków – szepnęła Jadwiga.
     – Wiem – odpowiedziała Agata, sięgając palcem do ekranu tabletu.
     Niepewnie przesunęła palcem po powierzchni, sprawiając, że koronka uniosła się nieco wyżej, niczym skromniejszy gorset zakrywający żebra fantoma. Poszerzyła też koronkę przy pasie do pończoch oraz przy samych pończochach.
     – Teraz będzie idealnie – stwierdziła.
     – Zatwierdzić do zamówienia, razem z butami, sukienką i bolerkiem? – zapytała ekspedientka. – Wszystkie elementy są na stanie naszych sklepów.
     – Jasne – odpowiedziała Agata z uśmiechem. – Zaraz skomponujemy jeszcze coś skromniejszego w kolorze beżu.
     Nagle ekspedientka zatrzymała się na chwilę.
     – Przepraszam, ale nie zwróciłam uwagi na cenę. Nawet z pani zniżką to wszystko wyjdzie dość drogo – powiedziała i pokazała Agacie ekran, na którym widniała cena po obniżce.
     Agata uniosła delikatnie brwi ze zdziwienia.
     – To przez to, że wszystkie metalowe elementy zarówno w tej bieliźnie, jak i w pozostałych ubraniach są wykonane ze złota – wyjaśniła sprzedawczyni. Dotknęła satynowego paska i pogładziła go kciukiem. – Złote nici są też użyte do obszycia tych pasków oraz obecne w koronce.
     – Nic się nie stało – odpowiedziała z uśmiechem Agata. – Rozumiem, że jest to wyjątkowa bielizna na wyjątkowe okazje.
     – Zgadza się – odparła ekspedientka z nieco kwaśnym uśmiechem.
     – To nic nie zmienia, bo właśnie czegoś takiego szukam.
     – Pf… tyle to i ja jestem w stanie zapłacić za taką bieliznę – rzuciła Jadwiga, spoglądając na cenę na tablecie.
     – Poważnie? – zapytała ekspedientka chcąc się upewnić.
     – Tak. Jak już się zdecydowałam, to z niej nie zrezygnuję. Cena nie gra większej roli.
     – Tak tylko wspomnę, że ta sukienka i bolerko też pewnie są obszyte złotymi nićmi, a w butach to u nas norma. Dlatego całość jest taka droga.
     – Niech pani po prostu potwierdzi zamówienie i skompletujmy jeszcze jakiś zestaw w kolorze beżu – powiedziała Agata z uśmiechem.
     – Dobrze.
     Ekspedientka dotknęła kilkukrotnie ekranu, przesyłając wybrane produkty do koszyka. Na tablecie ponownie pojawił się nagi fantom.
     – Dla mnie zamówienie też możemy tak skompletować? – zapytała Jadwiga.
     – Oczywiście, jak tylko wprowadzę pani wymiary do profilu – odpowiedziała sprzedawczyni. – Tylko buty będzie pani musiała dobrać naprzeciwko. Tam wprowadzą pani dokładny rozmiar do systemu.
     – Aga, gdzie ta kartka, na której wpisywałaś moje wymiary? – zwróciła się do kuzynki.
     – Zostawiłam ją na ladzie – odparła ekspedientka.
     Jadwiga odwiesiła wieszak, który trzymała w ręce, na swoje miejsce.
     – To ja ją przyniosę – powiedziała i ruszyła w stronę lady.
     – Aby poszło nam sprawniej… – ekspedientka zaczęła wybierać opcje na ekranie tableta. – Kolor beż… paski satynowe?
     – Tak – odpowiedziała Agata.
     – Koronka?
Sprzedawczyni spojrzała na Agatę, która odpowiedziała skinieniem głowy.
     – Materiał miseczki pod koronką prześwitujący czy nie?
     – Jak najbardziej transparentny.
     – Wykończenie? Jakieś metale szlachetne, złoto, srebro czy stal nierdzewna?
     – Niech będzie stal nierdzewna.
     Kobieta zaakceptowała kryteria, po czym na fantomie pojawił się elegancki beżowy stanik na ramiączkach. Zmieniła jeszcze jedną opcję, powiększyła widok i przekazała tablet Agacie.
     – Ustawiłam od najtańszego według pani kryteriów – przesunęła palcem od prawego brzegu ekranu do lewego, zmieniając model stanika. – W ten sposób przegląda pani od skromniejszych modeli do coraz bardziej eleganckich i jednocześnie droższych. Jak znajdzie pani coś, co pani odpowiada, dopasujemy resztę, żeby całość do siebie pasowała.
     Jadwiga, trzymając kartkę w ręce, podeszła do Agaty i zaczęła się przyglądać temu, co robiła kuzynka na ekranie tableta. Przy niektórych modelach staników nie kryła swojej aprobaty.
     W końcu Agata odnalazła stanik, który wydawał jej się idealny. Podała tablet ekspedientce, a ta sprawiła, że na fantomie pojawiły się również majtki.
     – Tu też razem z pończochami i pasem do pończoch? – zapytała.
     – Tak – odpowiedziała Agata.
     Kilka sprawnych dotknięć sprzedawczyni i te elementy również pojawiły się na sylwetce. Oddała tablet w dłonie Agaty.
     – Teraz, przesuwając w lewo i w prawo, może pani zmieniać poszczególne elementy garderoby w obrębie tego zestawu.
     Agata wybrała odpowiadające jej elementy.
     – To jeszcze buty i sukienka – powiedziała, podając tablet z powrotem ekspedientce.
     – Jakieś preferencje co do sukienki i butów? – zapytała ekspedientka.
     – Niech będą szpilki na wysokim obcasie, a sukienka niech będzie plisowana, na ramiączkach albo z trójkątnym dekoltem i bez rękawów.
     – Hmm… chce pani, żeby szpilki miały srebrne elementy tam, gdzie w poprzednim zestawie było złoto?
     – Tak – Agata skinęła głową.
     Ekspedientka dotknęła kilka razy ekranu i na nogach fantoma pojawiły się seksowne szpilki ze srebrzącym się podbiciem pod palcami. Powiększyła widok stóp i obróciła postać tak, by Agata mogła zobaczyć srebrzącą się szpilkę.
     – Idealnie – powiedziała Agata z uśmiechem.
     Po chwili na sylwetce pojawiła się beżowa, plisowana sukienka bez rękawów z trójkątnym dekoltem. Bielizna stała się całkowicie niewidoczna, nie licząc nylonu pokrywającego nogi.
     – Idealnie – powtórzyła Agata, gdy ją ujrzała.
     – Może dodać do tego jakieś bolerko albo nawet żakiet?
     – Tak, poproszę – odparła.
Przyglądała się przez chwilę, jak sprzedawczyni zmieniała na fantomie kolejne bolerka i żakiety.
     – Ten! – powiedziała, gdy zobaczyła prosty żakiet z rękawami trzy czwarte.
     – Dodać wszystkie elementy garderoby do zamówienia?
     – Tak, i dla mnie to byłoby już wszystko.
     Ekspedientka dodała wszystko do zamówienia, po czym z uśmiechem zwróciła się do Jadwigi.
     – Teraz mogę się zająć panią.
     Przełączyła na tablecie konto na profil Jadwigi.
     – Niech pani przytrzyma tę kartkę tak, abym mogła spisać wszystkie wymiary.
     Jadwiga uniosła kartkę i uważnie obserwowała, co sprzedawczyni robi na ekranie.
     – Jaki ma pani rozmiar buta?
     – Trzydzieści sześć, trzydzieści siedem – zależy od marki i modelu.
     – Wpiszę trzydzieści siedem ze znakiem zapytania. Gdy uda się pani do, sklepy z obuwiem przymierzy pani kilka par, a ekspedientka skoryguje w systemie te dane.
     Gdy sprzedawczyni skończyła wprowadzać dane i je zatwierdziła, na ekranie pojawił się fantom, którego sylwetka wyraźnie przypominała budowę ciała Jadwigi. Po chwili uruchomiła kamerę w tablecie.
     – Muszę jeszcze wprowadzić pani karnację. W tym celu muszę wykonać zdjęcia skóry w trzech obszarach: środek przedramienia, środek ramienia oraz tors z boku.
     – Luzik – odparła Jadwiga z uśmiechem, wystawiając ramię przed siebie.
     Ekspedientka wycelowała obiektyw najpierw w przedramię Jadwigi, dotknęła kilka razy ekranu, zapisując koloryt skóry, a następnie skierowała go na ramię i powtórzyła czynność.
     Nie czekając, aż zostanie o to poproszona, Jadwiga chwyciła rąbek sukienki i podwinęła ją wysoko, odsłaniając żebra.
     Sprzedawczyni wykonała kolejne zdjęcie, zatwierdziła kolor i już po chwili fantom wyglądał tak, jakby naciągnięto na niego skórę Jadwigi.
     – Niesamowite… – powiedziała z niedowierzaniem, nie mogąc oderwać wzroku od ekranu.
     Ekspedientka uśmiechnęła się, słysząc reakcję klientki.
     – Z tą wizualizacją da się zrobić jeszcze parę rzeczy – dodała. – Jak ktoś ma czas, to można ustawić fryzurę, dokładny kolor włosów, a nawet sprawić, że postać na ekranie będzie zmieniała pozycje niczym modelka na sesji zdjęciowej.
     – Czego to teraz nie wymyślą… – skomentowała Jadwiga.
     – Dobrze, ma pani jakieś preferencje co do wyboru stanika?
     Jadwiga energicznie przytaknęła głową.
     – Tak. Czarny, koronkowy stanik z satynowymi paskami, przezroczysty materiał pod koronką, złote dodatki i najlepiej, żeby był obszyty złotą nicią.
     – Coś takiego jak pierwszy komplet pani kuzynki, tylko w czerni?
     – Nie do końca – odpowiedziała. – Miseczki mają zakrywać sutki, które i tak będą widoczne przez półprzezroczysty materiał pokryty koronką. I niech ma zwykłe ramiączka zamiast pasków zbiegających się do klamry i chokera.
     – Rozumiem.
     Ekspedientka wpisała kryteria, przesunęła kilka razy palcem po ekranie, a potem ustawiła tablet tak, by Jadwiga mogła lepiej spojrzeć na wyświetlacz.
     – Coś takiego… – przesunęła palcem w bok – …takiego… albo takiego.
     – Ten ostatni jest zdecydowanie najseksowniejszy – przyznała Jadwiga.
     – Dobrać do tego od razu majtki, pończochy i pas do pończoch z tego samego kompletu?
     – Tak – odpowiedziała z uśmiechem.
     Po chwili sprzedawczyni podała Jadwidze tablet. Na ekranie widniał fantom odziany w seksowny, czarny komplet bielizny.
     – Teraz może pani dobrać poszczególne elementy, przesuwając na boki.
     Agata w tym czasie przeglądała staniki na wieszakach i, kierując się opisem Jadwigi, odnalazła dokładnie ten model, który wybrała kuzynka. Zdjęła go z wieszaka, by lepiej mu się przyjrzeć.
     Złote nici idealnie kontrastowały z satynowym materiałem ramiączek, tworząc dwie cienkie, równe kreski biegnące wzdłuż tasiemek, oddalone zaledwie o dwa milimetry od brzegu. Ta sama złota nitka była misternie wpleciona w koronkę, podkreślając każdy jej wzór zarówno na miseczkach, jak i na bocznych pasach stanika. Agata dokładnie oglądała najdrobniejsze detale, usiłując znaleźć choćby najmniejszy defekt – wystającą końcówkę nici czy niedociągnięcie w szwie, lecz niczego takiego nie dostrzegła.
     – Niesamowite wykonanie – powiedziała pod nosem.
     Ekspedientka słysząc jej słowa spojrzała na nią i uśmiechnęła się.
     – I najwyższej jakości materiały – dodała. – Produkty z niższej półki cenowej są wykonane z taką samą dbałością o szczegóły i z najwyższej jakości materiałów.
     Jadwiga spojrzała na kuzynkę.
     – To jest ten sam model? – zapytała, przyglądając się stanikowi, który Agata trzymała w dłoniach.
     Wyciągnęła dłoń, chwyciła w nią ramiączko, pogładziła je kciukiem i uśmiechnęła się. Potem podała tablet ekspedientce.
     – Gotowe. Jeżeli chodzi o buty, niech to będą czarne, lakierowane szpilki na wysokim obcasie z elementami złota – powiedziała Jadwiga.
     Po chwili na stopach fantoma widocznego na ekranie pojawiły się eleganckie szpilki.
     – A sukienka?
     – Hmm… Czarna, satynowa, sięgająca za kolano, z wycięciem na udzie i najlepiej taka, która podkreśla talię, przylegając do ciała.
     Ekspedientka sprawnie wybrała określone kryteria.
     – A jakieś preferencje co do kształtu dekoltu albo obecności rękawów?
     – Raczej nie… albo wiem! Niech będzie na ramiączkach i do tego dopasowany żakiet, żeby powierzchownie wyglądała elegancko i formalnie.
     Sprzedawczyni uśmiechnęła się, zaznaczyła kilka kolejnych opcji i po chwili podała Jadwidze tablet.
     Jadwiga dość sprawnie odnalazła interesujący ją model sukienki.
     – Ta będzie odpowiednia – stwierdziła.
     Ekspedientka, nie odbierając jej urządzenia z dłoni, dotknęła kilka razy ekranu i na fantomie pojawił się żakiet.
     Jadwiga ponownie przesunęła palcem po ekranie i odnalazła odpowiadający jej model.
     – Co powiesz na to? – zapytała Jadwiga, pokazując ekran tabletu Agacie.
     – Nieźle, ale nie sądzisz, że jest zbyt… grzecznie?
     Jadwiga delikatnie zmrużyła oczy, patrząc na kuzynkę.
     – Co byś zmieniła? – zapytała.
     – Przecież nie chcesz, żeby widział cię jako jakąś przyzwoitą kobietę, gdy cię w tym zobaczy – powiedziała Agata półszeptem, z lekkim uśmiechem. – Chcesz, żeby chciał cię ostro zerżnąć, jak tylko cię ujrzy. Mylę się?
     Jadwiga przygryzła dolną wargę, słuchając słów kuzynki.
     – Co proponujesz?
     – Sukienkę bez wcięcia, ale za to sięgającą do połowy uda albo nieco wyżej. I wybierz żakiet, który nie będzie zakrywał tyłka, a przy okazji podkreśli talię.
     Jadwiga spojrzała na lekko zaczerwienioną ze wstydu ekspedientkę i podsunęła jej tablet.
     – Możemy dokonać paru zmian? – zapytała.
     – Oczywiście.
     Sprzedawczyni kilkukrotnie dotknęła ekranu, zmieniając kryteria dla sukienki. Ta automatycznie skróciła się do znacznie bardziej odsłaniającej wersji. Następnie zmodyfikowała ustawienia żakietu i na ekranie pojawił się model kończący się tuż nad biodrami.
     – Teraz musi pani tylko odnaleźć taki, który pani odpowiada – powiedziała.
     Jadwiga trzykrotnie przesunęła palcem po ekranie, aż znalazła model, który idealnie podkreślał talię.
     – Jezu… miałaś rację. Ten zestaw wygląda o niebo lepiej.
     Ekspedientka dotknięciem wywołała suwak do obracania postaci na ekranie. Jadwiga skorzystała z niego i powoli obracała sylwetkę, z zachwytem przyglądając się, jak będzie wyglądała w nowych ubraniach.
     – Ile to będzie kosztować? – zapytała.
     Sprzedawczyni dotknęła ekranu, wywołując okno ze spisem wszystkich użytych do wizualizacji elementów, ich cenami, podsumowaniem, a na samym dole widniała cena końcowa z uwzględnieniem zniżki.
     – Cena uwzględnia buty i sukienkę? – zapytała Jadwiga, niedowierzająco, już dochodząc do wniosku, że spokojnie starczy jej na wszystko.
     – Tak. Wszystko funkcjonuje w ramach jednej sieci sklepów. Realizując zamówienie tutaj, opłaci pani całość, a w pozostałych sklepach odbierze pani jedynie buty i sukienkę – odpowiedziała z uśmiechem. – To dodać wszystko do koszyka i zrealizować zamówienie?
     – Jasne – odparła Jadwiga z uśmiechem, oddając kobiecie tablet.
     Ekspedientka odebrała tablet od Jadwigi. Kilka razy dotknęła ekranu, po czym spojrzała na obie dziewczyny.
     – Do obu zamówień dorzucę po parze cielistych, obcisłych bokserek w waszych rozmiarach. Dzięki temu będziecie mogły w domu na spokojnie przymierzyć bieliznę, nie martwiąc się, że ją zabrudzicie – powiedziała. – Poprzeglądajcie jeszcze wieszaki, a ja w tym czasie skompletuję oba wasze zamówienia – dodała z uśmiechem.
Sprzedawczyni powoli oddalała się w kierunku wysokich półek, przy których stała drabina na kółkach, ale nagle się zatrzymała i odwróciła.
     – A zapomniałabym. Gdy opłacicie u mnie całe zamówienie, każdy komplet ze złotymi lub srebrnymi elementami aktywuje zniżkę na odpowiedni komplet złotej lub srebrnej biżuterii w takiej samej wysokości, jaka przysługuje na bieliznę. Komplet biżuterii obejmuje kolczyki z łańcuszkiem, pierścionek, bransoletkę na nadgarstek i bransoletkę na kostkę, więc warto skorzystać z takiej okazji – poinformowała z uśmiechem.
     – Dziękujemy, na pewno skorzystamy – odpowiedziała Agata.
Sprzedawczyni uprzejmie skinęła głową i oddaliła się w poszukiwaniu opakowań z elementami zamówienia.
     Jadwiga, nie mogąc uwierzyć we własne szczęście, przebierała dłonią wśród wieszaków wiszących przed nią.
     – Nie mogę uwierzyć, że jakimś cudem opłaca im się dawać aż takie zniżki.
     – Taka polityka firmy – odparła Agata. – Kiedyś Aleks mi to tłumaczył. Właściciel zatrudnia dość sporą liczbę ludzi i działa w wielu branżach. Żeby jednocześnie zaoszczędzić na wynagrodzeniach i zapewnić dostępność towarów dla własnych pracowników, ceny w sklepach z jego sieci są dość zaporowe dla osób, których nie zatrudnia. Natomiast zniżki dla pracowników sprawiają, że zakupy u niego stają się korzystniejsze niż w innych miejscach.
     – Ale Aleks nie pracuje w żadnym przedsiębiorstwie Zamoyskiego.
     – Ale Zamoyski docenił jego osiągnięcia i chciał, żeby zamieszkał w jego apartamentowcu.
     – Zabiegał o to jakoś? – dociekała Jadwiga.
     Agata pokręciła przecząco głową.
     – Pytał, gdy dostał propozycję zamieszkania w „Kryształowej Bliźniaczce”. Otrzymał odpowiedź, że zapraszają geniuszy w swoich dziedzinach i że on do nich się zalicza.
     – Czyli to, że jest najlepszym detektywem w kraju, to żadne przechwałki ani coś na wyrost, tylko fakt poparty tym, że został doceniony przez największego przedsiębiorcę w kraju?
     – Wcześniej sądziłaś, że jest inaczej?
     – Trudno powiedzieć… trochę nie dowierzałam. W końcu trudno uwierzyć, że ktoś, z kim spędziło się kawał dzieciństwa, jest określany jako ten najwybitniejszy.
     Agata zdjęła z wieszaka białą, półprzezroczystą koszulę nocną i przyłożyła ją do swojej klatki piersiowej.
     – Jak się głębiej nad tym zastanowisz, to niechęć naszych ojców do Aleksandra nie jest niczym uzasadniona. Dwaj bracia uchodzący za najlepszych detektywów i analityków zbrodni, pracujący na to określenie latami, wygryzieni z piedestału przez żółtodzioba. Jakbym w tym wyglądała?
     – Słodko i niewinnie… a jednocześnie cholernie nieprzyzwoicie – odparła Jadwiga z uśmiechem.
     – Ze wstydu bym się spaliła, gdyby tata zobaczył, jak wychodzę w tym z pokoju – odparła Agata, odwieszając koszulę nocną na wieszak. – Ale i tak po to kiedyś przyjdę – dodała z lekkim uśmiechem.
     – Ty spaliłabyś się ze wstydu, a wujek dostałby zawału – powiedziała Jadwiga, parskając śmiechem.

***

     Maciej siedział na ławeczce w alejce z najdroższymi sklepami galerii. O tej porze można było sądzić, że będzie tu pusto, a jednak gdzieniegdzie przewijały się grupki młodzieży z plecakami, dzieciaki, które o tej godzinie powinni siedzieć w szkole, oraz pojedyncze starsze osoby, które najwyraźniej nudziły się na emeryturze i od rana urządzały sobie spacer po sklepach. Do butików w tej części galerii zaglądało jednak niewielu. Do tej nielicznej grupy należała Agata wraz ze swoją koleżanką. Obie na dłuższy czas zniknęły w sklepie z bielizną marki MOY.
     Zastanawiał się, czy między Agatą, a jej koleżanką jest coś więcej niż zwykła przyjaźń. Po chwili uznał, że niektóre dziewczyny, które się przyjaźnią, po prostu inaczej okazują sobie czułość. Czasami prowokują otoczenie swoim zachowaniem wyłącznie dla zabawy.
     Siedział na tej ławce tak długo, że z nudów przestał udawać, iż czyta gazetę kupioną dla niepoznaki w pobliskim kiosku i naprawdę zaczął ją przeglądać. Pomyślał, że kiepsko być chłopakiem takich dziewczyn, które potrafią przesiedzieć w jednym sklepie kilkadziesiąt minut. Przez głowę przemknęła mu jeszcze jedna myśl: że zobaczyły ceny, zrezygnowały z zakupów i zmieniły sklep, kiedy on stał w kolejce po gazetę. Mimo to postanowił czekać dalej.
     Maciej nie zamierzał rezygnować ani zbyt szybko odpuszczać. Liczył na jakieś nowe, ciekawe informacje, a to, że dziewczyny lubią chodzić na zakupy i przy okazji oglądać rzeczy, na które pewnie ich nie stać, nie było żadnym przełomowym odkryciem.
     Nagle kątem oka zauważył, że drzwi sklepu, do którego weszła Agata, się otwierają. Pojawiły się w nich obie, roześmiane. Poza torebkami każda trzymała jeszcze papierową torbę z logo marki. Pożegnały się z kimś w środku i wyszły.
     Maciej nabrał głęboko powietrza, sądząc, że teraz powinny już udać się na parking.
     Agata z przyjaciółką skierowały jednak kroki do kolejnego sklepu. Tym razem był to jubiler.
     Zmienił pozycję tak, by wejście do tego butiku znów znalazło się na skraju jego pola widzenia. Chętnie przyjrzałby się obu dziewczynom, gdy robią zakupy, ale sklepy odzieżowe marki MOY miały lustrzane drzwi i lustrzane witryny, przez co nie dało się z zewnątrz bliżej obserwować klientów.
     Pozycja, jaką przyjął, była na tyle niewygodna, że po dłuższej chwili zaczęły go boleć plecy. Dopiero po kolejnych kilkunastu minutach drzwi się otworzyły i ku jego uldze Agata z przyjaciółką pojawiły się na zewnątrz. Każda trzymała kolejną, niewielką papierową torebkę.
     – Chodź, usiądźmy trochę i odpocznijmy, zanim pójdziemy do następnego sklepu – powiedziała koleżanka Agaty.
     – Dobry pomysł – odparła Agata.
     Dziewczyny okrążyły podwójną ławkę, na której siedział Maciej, położyły na niej torby z zakupami i usiadły.
     Serce zabiło mu szybciej. Przez te kilka miesięcy, odkąd śledził Agatę, popadł w obsesję na jej punkcie, ale nigdy nie było mu dane znaleźć się tak blisko niej.
     – A może masz ochotę na loda? Zaraz za rogiem jest lodziarnia. Przypilnujesz przez chwilę zakupów, a ja skoczę szybciutko po lody – zaproponowała Jadwiga.
     Maciej nie mógł się powstrzymać przed zerknięciem na obie. Wyglądało na to, że zostanie z Agatą sam na sam na jednej ławce, oddzielony od niej jedynie oparciem.
     – Skoro proponujesz, to chętnie. Dla mnie dwie gałki – powiedziała Agata z nutą rozbawienia w głosie.
     – Jaki smak?
     – Zaskocz mnie. – odpowiedziała wyraźnie rozbawiona Agata.
     Korzystając z okazji, Maciej odważył się jeszcze raz zerknąć przez ramię. Widział jej profil pod delikatnym kątem. Siedziała z nogą założoną na nogę, a jędrna łydka i lekko kołysząca się stopa w sandałku na wysokiej koturnie, z rzemykiem oplatającym łydkę do połowy, przyciągały wzrok jak magnes. Uznał, że gapi się zbyt bezwstydnie. Speszony odwrócił oczy i znów udawał, że czyta gazetę. Zmienił nieco pozycję, ustawiając się bokiem w kierunku Agaty.
     Po chwili wróciła Jadwiga, niosąc dwa lody. Jednego wręczyła Agacie.
     – Dwie kulki dla pięknej damy.
     – Dziękuję – odpowiedziała Agata.
     – Mam nadzieję, że to nie jedyne kulki, które będę miała okazję dzisiaj wylizać – zażartowała Jadwiga, zajmując miejsce obok Agaty.
     – Jak to dobrze rozegrasz, to pewnie nie – odparła kuzynka. – Chociaż jak zobaczy cię w tej bieliźnie, to nie wiem, czy w ogóle pozwoli ci zrobić sobie dobrze. Bo jak na mój gust, od razu się na ciebie rzuci – dodała z rozbawieniem.
     – Nie no, jak założę jeszcze tę sukienkę i szpileczki, to nie ma szans. Chociaż…
     – Hmm…?
     – Aura opowiadała, że miała wrażenie, iż trwało to wieczność, zanim pozwolił jej dobrać się do rozporka.
     – Poważnie? – Agata udawała zdziwienie. W duchu jednak domyślała się, że jej brat potrafi się powstrzymać, przedłużając i podsycając pożądanie u kobiet. Przynajmniej sprawiał takie wrażenie.
     – Nie żartuję – odpowiedziała Jadwiga. – Nawet jak już dobrała mu się do rozporka, to i tak zafundował jej serię orgazmów. Mówiła, że gdyby jej nie odwiózł do domu, nie była pewna, czy doszłaby tam na wciąż miękkich nogach.
     – Aż tak mocno ją zerżnął?
     – O to właśnie chodzi, że nie. Powiedział, że zrobi to z nią, jak będzie grzeczna i na to zasłuży.
     – I jak niby ma na to zasłużyć? – zapytała zaciekawiona Agata, choć domyślała się, że plan Aleksa wyglądał tak, by podkręcić Aurelię i podpuścić ją, żeby nakręciła swoją siostrę.
     – Nie mam pojęcia, nie chciała powiedzieć – odparła Jadwiga. – Ale z tego, co mówiła – dodała półszeptem – jego kutas był imponujących rozmiarów. Na oko jakieś dwadzieścia cztery centymetry długości i obwód równie imponujący. Do tego twardy jak skała, z wyraźnie odznaczającymi się żyłami na całym trzonie.
     – Lód ci się topi – zauważyła Agata.
     – O cholera.
     Jadwiga zaczęła nerwowo oblizywać topniejącego loda.
     – Najistotniejsze jest to – powiedziała, gdy skończyła lizać – że jej opowieści były tak obrazowe, że potem śniło mi się, jak wraz z Aurą klęczymy między jego nogami i zaspokajamy go, dokładnie go wylizując. Do tego sen był taki realistyczny, że ledwo dało się poznać, że to sen.
     – Zazdroszczę…
     – Martwi mnie tylko jedno. Nie wiem, co mam mu powiedzieć, jak już u niego będę.
     – Po prostu powiedz, czego od niego oczekujesz.
     – Myślisz, że to zadziała?
     – Myślę, że jesteś dziewczyną, której trudno odmówić.
     Maciej czuł, jak jego przyrodzenie pęcznieje i twardnieje z każdym kolejnym zdaniem wypowiadanym przez przyjaciółkę Agaty. Zastanawiał się, jak łatwo przychodzi jej mówienie o takich rzeczach w miejscu publicznym. Nie mógł się oprzeć, by rzucić okiem na dziewczynę, która najwyraźniej chciała wpakować się jakiemuś szczęściarzowi do łóżka.
     Gdy na nią spojrzał, akurat z zaangażowaniem przeciągała językiem po resztkach loda w wafelku, wylizując wnętrze samą końcówką. Miała w sobie jakiś dziwny urok, od którego jego kutas coraz boleśniej napierał na materiał spodni.
     Szybko wrócił wzrokiem do gazety i opuścił ją nieco niżej, żeby wypukłość rysująca się w kroku nie była aż tak oczywista. Wiedział, że jak tylko dziewczyny udadzą się do kolejnego sklepu, będzie musiał pójść do toalety i zwalić sobie konia.
     – Szczerze mówiąc, denerwuję się jak cholera – wyznała Jadwiga. – On tak bardzo mi się podoba, że boję się cokolwiek spieprzyć.
     – Trudno, żeby ci się nie podobał – odparła Agata, doskonale rozumiejąc kuzynkę.
     – Łatwo ci mówić.
     – Po prostu pomyśl, że jak nic nie zrobisz, nic wspaniałego się nie stanie. A jak zaryzykujesz i nic nie spieprzysz… – nachyliła się do Jadwigi i powiedziała półszeptem, na tyle głośno, by Maciej ją usłyszał – …to masz pewność, że on cię porządnie wypieprzy.
     – W sumie masz rację – przyznała Jadwiga, po czym rytmicznie chrupiąc pochłonęła wafelek od swojego loda.
     – Mojego też schrupiesz? Przyda ci się zapas energii na dziś – zażartowała Agata.
     – Jasne.
     Jadwiga bez wahania chwyciła wafelek Agaty i wsadziła go do ust, pochłaniając kilkoma kęsami.
     Nagle rozległ się pojedynczy, wysoki dźwięk dzwonka, a po nim trzy wibracje.
Jadwiga sięgnęła do torby i wyjęła telefon.
     – To on – oznajmiła, otwierając wiadomość.
     – Co napisał? – zapytała Agata.
     Jadwiga pokazała jej ekran, po czym odpisała i schowała telefon z powrotem do torebki.
     – Chodźmy już po te sukienki – powiedziała Agata, wstając i zbierając torby z zakupami.
     – Dobra.
     Jadwiga również wstała.
     Gdy Maciej spokojnie odnotował, do którego sklepu weszły, odłożył gazetę na ławkę i poderwał się z miejsca. Wypukłość napierająca na spodnie sprawiała mu taki dyskomfort, że miał wrażenie, iż jeden fałszywy ruch i spuści się w majtki. Rozejrzał się w poszukiwaniu tabliczki wskazującej toaletę, po czym ostrożnie ruszył w tamtym kierunku. Już nawet nie przejmował się tym, że ktoś zauważy jego wzwód. Bardziej bał się, żeby nie skończyć w spodniach.
     Gdy tylko wszedł do toalety, od razu wsunął dłoń w spodnie, mocno chwycił kutasa i zacisnął na nim palce. Wszedł do pierwszej kabiny. Jądra pulsowały, pompując nasienie, a on z trudem starał się rozpiąć pasek lewą ręką. W końcu zsunął spodnie i wydostał twardego kutasa na zewnątrz.
     Poluzował uchwyt i kilkakrotnie przesunął dłonią po trzonie, spuszczając się mocno, ochlapując nasieniem nie tylko muszlę, ale i klapę oraz ścianę, w końcu zaznając upragnionej ulgi. Gdy orgazm już opadał, jeszcze kilka razy agresywnie pociągnął ręką, chcąc przedłużyć to uczucie, ale to już był koniec.
     Urwał większy kawałek papieru, otarł czubek, po czym z grubsza posprzątał bałagan. Spuścił wodę, wyszedł z kabiny, umył ręce i wrócił na ławkę, by dalej obserwować wejście do sklepu.
     Po chwili lustrzane drzwi się otworzyły i roześmiane dziewczyny opuściły sklep, niosąc kolejne torby z zakupami. Od razu skierowały kroki do butiku z obuwiem damskim i zniknęły za kolejnymi lustrzanymi drzwiami.
     Uwagę Macieja przyciągnęły otwierające się drzwi sklepu z bielizną. Spojrzał w tamtą stronę. W progu stanęła sylwetka elegancko ubranej, zgrabnej kobiety. Przykleiła na drzwi kartkę, po czym zamknęła je za sobą i zniknęła we wnętrzu. Teraz mógł spokojnie odczytać napis: „Zaraz wracam”. Dźwięk zamykanego zamka podpowiedział mu, że była w sklepie sama i musiała wyjść za potrzebą do toalety.
     Wrócił więc do dyskretnej obserwacji drzwi sklepu obuwniczego.

***

     – Dzień dobry – powiedziała z uśmiechem Agata, podchodząc do kasy, przy której stała ekspedientka.
     – Dzień dobry – powtórzyła za kuzynką Jadwiga.
     – Dzień dobry – odparła sprzedawczyni, witając obie dziewczyny uśmiechem. – Ten typ, co przed chwilą wrócił z toalety, to wasz prześladowca? – zapytała półszeptem.
     – Tak, dokładnie to mój prześladowca – potwierdziła Agata, wciąż uśmiechnięta. – Ale to ona sprawiła, że gość uciekał z namiotem do kibelka – skinęła głową w stronę kuzynki.
     Sprzedawczyni zmarszczyła brwi.
     – Moja kuzynka ma taką niesamowitą umiejętność, że niezwykle łatwo przychodzi jej sprawianie, by inni czuli w jej towarzystwie podniecenie. Wpadłam na pomysł, żeby usiąść obok niego i chwilę porozmawiać z nią na nieprzyzwoite tematy w taki sposób aby wszystko słyszał.
     – Przyznam, że poszło wam wyśmienicie. Facet szedł do tej łazienki, jakby złapał go skurcz nogi.
     – No cóż…
     Jadwiga wzruszyła ramionami, robiąc niewinną minę i delikatnie się uśmiechając.
     – Dobrze, nie traćmy czasu – powiedziała ekspedientka. – Może najpierw poproszę kartę klienta tej pani, która zamówiła dwie pary szpilek – dodała, kładąc dwa pudełka na blacie.
     Agata sięgnęła do torebki po portfel i po chwili podała kartę. Sprzedawczyni przyłożyła ją do czytnika.
     – Niech pani na spokojnie przymierzy szpileczki, czy pasują, a my w tym czasie sprawdzimy, który rozmiar będzie odpowiedni dla pani koleżanki.
     Agata z uśmiechem skinęła głową, wzięła pudełka i cofnęła się o dwa kroki w kierunku pufy.
     – Przygotowałam trzy rozmiary wybranego przez panią modelu – ekspedientka zwróciła się do Jadwigi. – Zaczniemy od rozmiaru, jaki pani podała. Przejdzie się pani, i jeśli buty będą za luźne, przymierzy pani pół rozmiaru ciaśniejsze, a jeśli za ciasne – pół rozmiaru luźniejsze, aż znajdziemy złoty środek.
     – Brzmi świetnie – odparła Jadwiga, podążając za nią do pufy, przy której stały trzy kartony.
     Opadła pośladkami na siedzisko i zaczęła rozpinać sandałki, oswobadzając stopy. Nim wsunęła pierwszą, usłyszała rytmiczne stukanie zbliżające się w jej kierunku. Gdy noga znalazła się już w szpilce, w polu widzenia pojawiła się Agata w nowych butach.
     – O cholera… – szepnęła do siebie, podziwiając nogi kuzynki.
     Po chwili Agata zniknęła z jej pola widzenia, zmierzając w głąb sklepu.
     – Poszła się przejrzeć w większym lustrze – wyjaśniła ekspedientka.
     Dopiero gdy Jadwiga spojrzała w dół na stopę, zorientowała się, że ma już na niej szpilkę. But był tak dobrze dopasowany, że jego ciężar był niemal niezauważalny. Postawiła nogę na ziemi i założyła drugą. Czuła się, jakby była stworzona do noszenia tych butów.
     Jednym pewnym ruchem wstała i ostrożnie wykonała kilka pierwszych kroków, mijając Agatę z uśmiechem. Doszła do wielkiego lustra, w którym widoczna była cała jej sylwetka. Obejrzała się pod różnymi kątami i wróciła.
     – Są idealne. Prawie ich nie czuć na nogach – powiedziała do ekspedientki.
     – Cieszę się, że poszło nam tak łatwo – odparła sprzedawczyni.
     Nagle zza regału wyszła Agata w kolejnej parze szpilek.
     – Jadzia, może dobierz sobie do zamówienia jakieś sandałki do chodzenia na co dzień. Jest tu spory wybór. Będą tak samo wygodne.
     – A pani zadowolona z zakupu? – ekspedientka zwróciła się do Agaty.
     – Jasne, możemy potwierdzić odbiór zamówienia – odpowiedziała z uśmiechem.
     Jadwiga usiadła na pufie, zdjęła szpilki i spakowała je do pudełka.
     – W takim razie to będzie mój rozmiar – powiedziała, podając karton sprzedawczyni. – Ale jeszcze bym się rozejrzała za jakimiś sandałkami na koturnie.
     Stukanie w rytm kroków zbliżało się do Jadwigi z głębi sklepu.
     – To może ja pani pomogę w poszukiwaniu sandałków – usłyszała znajomy głos.
     Gdy się odwróciła, zobaczyła ekspedientkę ze sklepu z bielizną.
     – Niech pani prowadzi – zwróciła się do niej z serdecznym uśmiechem.

***

     Gdy Jadwiga w końcu znalazła to, czego szukała, obie dziewczyny zabrały zakupy i ruszyły za ekspedientką ze sklepu z bielizną. Ta wyprowadziła je przez zaplecze na korytarz dostępny jedynie dla obsługi. Zjechały windą prosto na parking, a sprzedawczyni odprowadziła je pod sam samochód.
     Obie podziękowały jej serdecznie, zanim zapakowały torby do auta i wyjechały z parkingu.
     Ekspedientka, postukując obcasami, ruszyła z powrotem do swojego sklepu.

***

     Macieja zaczynało już nużyć czekanie, aż Agata z koleżanką wyjdą z obuwniczego. Nawet sprzedawczyni ze sklepu z bielizną zdążyła zdjąć kartkę z drzwi i ponownie otworzyć butik. Zakładał, że spędziła w toalecie trochę więcej czasu, zapewne przez męczące ją zatwardzenie. Miał dziwne wrażenie, że zdejmując zawieszkę z drzwi, kobieta spojrzała się na niego i przelotnie się uśmiechnęła, ale postanowił to zignorować.
     W sklepach z butami dziewczyny potrafiły spędzić całe wieki, a on nie zamierzał tak łatwo odpuścić. Postanowił cierpliwie na nie czekać.

C10H12N2O

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i fantasy, użyła 12591 słów i 74821 znaków.

Dodaj komentarz