
Po odwiezieniu Agaty do domu Jadwiga wróciła do siebie tylko po to, by wskoczyć w nowo kupione ubrania, poprawić fryzurę, odświeżyć makijaż i wreszcie pojechać do Aleksandra.
Teraz stała przed masywnymi drzwiami jego apartamentu. Była ubrana elegancko, a jednocześnie wyzywająco. Rąbek czarnej, obcisłej sukienki sięgał nieznacznie ponad połowę uda, ledwo zasłaniając koronkę pończoch na jej długich nogach, które szpilki optycznie jeszcze wydłużały. Miała na sobie też czarny żakiet z rękawami do trzech czwartych, podkreślający talię i niezasłaniający pośladków. Całości dopełniała elegancka złota biżuteria oraz czarna, skórzana kopertówka, którą nerwowo ściskała w dłoniach. W środku był tylko portfel, telefon, drobne lusterko i szminka.
Denerwowała się do tego stopnia, że była bliska rozpłakania się z nerwów, obrócenia na pięcie i ucieczki sprzed drzwi, byle tylko nie powiedzieć czegoś głupiego i wszystkiego nie zaprzepaścić. W końcu przypomniała sobie słowa kuzynki, że wystarczy zaryzykować i niczego nie spieprzyć.
Zebrała się na odwagę, nacisnęła dzwonek i czekała.
Nagle usłyszała dźwięk otwieranego zamka, a po chwili serce zabiło jej szybciej, gdy drzwi zaczęły się uchylać. W progu stanął Aleksander. Choć wydawało jej się to niemożliwe, był jeszcze przystojniejszy i bardziej pociągający niż ostatnim razem. Zachwyt zmieszany ze zdenerwowaniem sprawił, że nie była w stanie wydusić z siebie słowa.
Miał na sobie czarne bojówki przepasane szerokim, skórzanym pasem. Tors skrywała czarna koszula z zakasanymi rękawami i trzema rozpiętymi guzikami pod szyją. Na nadgarstkach nosił czarne skórzane bransolety. Do całości nie pasowało jedynie obuwie – zamiast trampek albo czarnych skórzanych butów miał na stopach skórzane japonki.
Jadwiga uniosła wzrok, by spojrzeć mu w oczy, i zobaczyła usta, których jeden kącik był uniesiony.
– Cześć – powiedział.
– Cześć – wydusiła z siebie.
– Wyglądasz zachwycająco – dodał, a jej się zdawało, że jego uśmiech stał się jeszcze szerszy. – Wejdź do środka – odsunął się na bok, robiąc jej miejsce. – Nieźle się zgraliśmy, bo przed chwilą wróciłem. Nawet nie zdążyłem się przebrać.
Jadwiga weszła do środka, czując pewien dysonans. Spodziewała się innej reakcji Aleksandra, chłodniejszej, bardziej oschłej, zwłaszcza po tym, jak ostatnio ją potraktował w odpowiedzi na jej prowokujące zachowanie. Tym razem zdawał się nieco milszy, może nawet serdeczniejszy, mimo wciąż dominującej postawy. Mimo wszystko, wchodząc do jego apartamentu, czuła się, jakby wkraczała do paszczy lwa. Lwa, od którego oczekiwała, że zatopi kły w jej ciele i będzie ją powoli konsumował.
Drzwi cicho stuknęły za jej plecami, gdy Aleks je zamknął.
– Dziękuję… – odpowiedziała na wcześniejszy komplement.
Stanął za nią, chwycił od tyłu materiał żakietu, tuz pod jej obojczykami i delikatnie zsunął go z jej ramion. Jadwiga miała wrażenie, że pieści jej skórę, ale po chwili zrozumiała, że to tylko sunąca po ramionach tkanina.
Odwiesił żakiet na wieszak w przedpokoju, po czym odwrócił się do Jadwigi i spojrzał jej prosto w oczy.
– Mam dziwne wrażenie, że albo przyszłaś mi się pochwalić nowymi ubraniami, albo wręcz kupiłaś je tylko po to, żebym cię w nich ujrzał – powiedział, mrużąc oczy.
– Skąd…? – Jadwiga miała nieodparte wrażenie, że Aleks czyta jej zamiary, jakby była otwartą księgą.
Istniała jeszcze ewentualność, że to Agata powiedziała mu o wszystkim.
– Zadzwonili do mnie z marki MOY zapytać, czy wyrażam zgodę na wyrobienie ci karty – odparł z uśmiechem.
Dla Jadwigi wszystko stało się jasne. Ekspedientka mówiła, że Agata miała wyrobioną kartę na wniosek brata. Oczywiste było, że samo pojawienie się w sklepie w towarzystwie kuzynki nie wystarczy, by korzystać z przywilejów Aleksandra. Ktoś decyzyjny musiał wykonać do niego telefon, zanim sprzedawczyni dostała zgodę na wyrobienie jej karty.
– Chodź – powiedział, odwracając się i zmierzając w głąb mieszkania. – Jak będziemy stali i rozmawiali przy drzwiach, to burgery nam wystygną.
Jadwiga przypomniała sobie, że w SMS-ie wyraziła chęć, gdy Aleksander zaproponował, że w drodze powrotnej kupi burgery BBQ, żeby mogli zjeść je razem. Zupełnie o tym zapomniała. Stanęła na chwilę, zerkając w wielkie lustro na ścianie i podziwiając swoją sylwetkę w odbiciu. Zastanawiała się, czy zdjąć szpilki, czy po prostu w nich wejść.
– Jeżeli kupiłaś je, żebym cię w nich podziwiał, to ich nie zdejmuj – rzucił Aleks, oglądając się na nią.
„Kupiłam je, żebyś mnie w nich zerżnął” – pomyślała Jadwiga, nabierając pewności siebie i wypinając piersi do przodu. Wykonała kilka kroków, rytmicznie postukując obcasami.
– Czyli jednak – powiedział z uśmiechem, przyglądając się jej chodowi, po czym odwrócił się i poprowadził ją przez wnętrze mieszkania.
Rytmiczne stukanie obcasów o marmurową podłogę rozchodziło się po rozległych przestrzeniach, odbijało od białych ścian pokrytych sztukaterią i dodawało Jadwidze pewności siebie. Czuła się, jakby przemierzała wnętrza pałacu, a nie mieszkania w apartamentowcu.
Towarzyszyło jej jeszcze jedno uczucie. Choć była u Aleksandra po raz pierwszy, odkąd się tu przeprowadził, te wnętrza wydawały się dziwnie znajome, jakby jeszcze wczoraj szła nimi do kanapy, by razem z siostrą zająć miejsce między jego udami i zaspokoić go ustami.
Gdy wchodziła do salonu, doskonale wiedziała, co zastanie. Nie myliła się. Spodziewała się też, że za wielkim oknem ujrzy bajeczny krajobraz, kolorowe ptaki i inne fantastyczne stworzenia przemierzające niebo, na którym obecne były dwa słońca. Zamiast tego za szybą rozpościerała się panorama Warszawy i jej okolic.
Aleksander podszedł do okrągłego stolika przykrytego białym obrusem. Na nim stała jednorazówka z dwoma papierowymi opakowaniami burgerów, oraz dwie grube woskowe świece na porcelanowych podstawkach. Odsunął jedno z krzeseł i czekał, aż Jadwiga na nim usiądzie.
Gdy szła w jego kierunku, zdawał się pożerać ją wzrokiem. W końcu odwróciła się do niego plecami, by zająć miejsce przy stole.
Podsunął krzesło.
– Poczekaj, pójdę do kuchni po talerzyki. Napijesz się czegoś? Wody, Pepsi? Jak chcesz, mogę wstawić wodę na herbatę.
– Może być Pepsi – odparła.
Gdy Aleksander zniknął z jej pola widzenia, Jadwiga miała okazję lepiej przyjrzeć się wnętrzu, które tak dobrze kojarzyła ze snu dzielonego z Aurelią. Jedyna różnica – nie licząc krajobrazu za oknem – to woskowe świece. Stały na stoliku, przy którym siedziała, na ławie przed kanapą i w losowych miejscach na podłodze, jakby jej kuzyn odkrył nagle fascynację mrocznymi rytuałami.
Po chwili doszła do wniosku, że wcale by się nie zdziwiła, gdyby tak było. Mroczne, magiczne obrzędy pasowałyby do jego stylu. Skórzane elementy ubioru, ciężka metalowa muzyka. W takim układzie seks na pentagramach, ofiary z ludzi i zwierząt oraz picie krwi byłyby tylko uzupełnieniem całości.
Aleksander wrócił, trzymając w jednej ręce dwa talerzyki z serwetnikiem, a w drugiej dwie puszki Pepsi. Postawił puszki na środku stolika, obok nich serwetnik, a następnie umieścił przed Jadwigą talerzyk z bawełnianą serwetą.
Chwyciła serwetę, rozłożyła ją i położyła na udach, zabezpieczając sukienkę przed zabrudzeniem.
W tym czasie Aleksander ustawił drugi talerzyk po drugiej stronie stołu i zajął miejsce.
– Jestem ci winien przeprosiny… – zaczął, sięgając po jednorazówkę i rozrywając ją. – Ostatnio, jak się widzieliśmy, dość szorstko cię potraktowałem.
– Nie ma sprawy – odparła, wiedząc, że sobie na to zasłużyła za uszczypliwość.
– Poniosło mnie trochę przez to, że nie byłem pewien, jak wygląda moja sytuacja z dziewczyną.
Wyjął papierowe opakowanie, otworzył je i położył przed Jadwigą burgera zawiniętego w folię aluminiową.
– Teraz jesteś pewien? – uniosła brwi, obserwując, jak kuzyn chwyta puszkę Pepsi, stawia ją przed nią i jedną dłonią otwiera ją za nią, podważając palcem zawleczkę. Jakby nie chciał, żeby uszkodziła sobie lakier na świeżo pomalowanych paznokciach.
– Teraz jestem pewien co do jej intencji, ale sytuacja nie jest za ciekawa – odparł enigmatycznie, układając burgera na swoim talerzyku i otwierając drugą puszkę Pepsi.
– Zerwaliście? – zapytała, niepewna, czy powinna o takie rzeczy wypytywać.
– Broń Boże.
Szeroki uśmiech zagościł na jego ustach.
– Możemy sobie pozwolić na całkowitą szczerość wobec siebie? – zapytał, rozwijając folię, po czym zatopił zęby w burgerze.
Jadwiga skinęła głową i uczyniła to samo.
Aleks przeżuł, przełknął i uśmiechnął się.
– Wpadł mi przypadkiem w ręce pamiętnik mojej dziewczyny. Zaniepokoiło mnie to, co w nim zobaczyłem, więc pod jej nieobecność wszedłem do mieszkania i odkryłem więcej niepokojących rzeczy.
Wyznanie zaskoczyło Jadwigę. Skończyła przeżuwać i przełknęła.
– Czy ten gość, co śledzi Agatę, ma z tym coś wspólnego?
Aleksander skinął głową.
– Udało się wam go zgubić w centrum handlowym? – zapytał, gdy przełknął kolejny kęs.
– Tak. Pomogła nam ekspedientka. Wyprowadziła nas przez zaplecze sklepu i odprowadziła na parking.
– No więc, jakby to powiedzieć. Moja dziewczyna Daria… od dawna lubi owijać sobie faceta wokół palca. Czerpie przyjemność z tego, że go trzyma blisko, nie pozwala mu na wiele i zdradza za plecami.
– Znaczy, że nie jesteś pierwszy? – zapytała żywo zainteresowana.
Jadwiga widziała dla siebie nadzieję, sądząc, że Aleksander będzie chciał odegrać się na dziewczynie, uprawiając z nią seks.
– Nie… – odparł krótko, po czym otworzył usta i wziął kolejny kęs burgera.
Ona też wzięła solidny kęs, nie chcąc go pospieszać ani ciągnąć za język.
– No więc… – zaczął, gdy przełknął i sięgnął po puszkę. – …zaczęła już w gimnazjum… – pociągnął łyk i odstawił napój na stół. – …owijać sobie wokół palca gościa, który dobrze się uczył i był nią zauroczony. Mimo że tego nie potrzebowała, prosiła go o pomoc w nauce. Zapraszała do domu, udawała głupiutką i niewinną, choć z tego, jak opisywała to w pamiętnikach, dobrze wiedziała, co robi. Kokietowała go, nie przekraczając granic. A jak już go owinęła, zaczęła kokietować kolegów ze starszych klas tak, by on wszystko widział. Z czasem całowała się z nimi i pozwalała obłapiać za tyłek.
– Czerpała przyjemność z upokarzania facetów… – mruknęła pod nosem Jadwiga.
– Dokładnie… – odparł Aleksander z uśmiechem. – Gdy skończyła osiemnaście lat, pod nieobecność rodziców, gdy wiedziała, że jej młodszy brat będzie w pokoju obok, zapraszała starszych kolegów i czerpała przyjemność z tego, że on za ścianą wszystko słyszy.
Przerwał, by ugryźć kolejny kawałek burgera.
Jadwiga w tym czasie wzięła łyk Pepsi – z wrażenia zaschło jej w gardle.
– Upokarzała nawet własnego brata?
Aleksander skinął głową.
– Tak… – powiedział, gdy przełknął. – W pamiętnikach pisała, że domyślała się, iż podkrada jej bieliznę, żeby się do niej masturbować. Więc zrobiła sobie w majtki, włożyła wilgotną bieliznę do jednorazowego woreczka, schowała w szufladzie i położyła obok kartkę z notatką, że dzięki jej łasce może poznać zapach kobiety.
– O ja pierdolę…
– To jeszcze nic. Jak poszła na studia, znalazła sobie chłopaka w rodzinnym mieście, a sama studiowała w Warszawie. Spotykała się z nim, kiedy przyjeżdżała na weekendy i święta, mniej więcej raz na miesiąc, wmawiając mu, że jest cnotliwa. Za to na studiach korzystała z Tindera i szukała gości do relacji opartych tylko na seksie. Też czerpała przyjemność z tego, że pruła się z innymi, podczas gdy w Radomiu chłopak na nią czekał i starał się być wierny, żeby zrobić to z nią po ślubie.
– Może po prostu, jak to mówią, musiała się wyszumieć… – powiedziała niepewnie.
Aleksander zrobił kwaśną minę i pokręcił głową.
– Zdradzanie chłopaka, który czeka gdzieś daleko, to dla niej było za mało. Gdy skończyła licencjat z pielęgniarstwa i znalazła pracę w szpitalu, zerwała z tamtym gościem z Radomia i zaczęła kokietować rok starszego pielęgniarza z jej zmiany. Przy okazji nawiązała romans z lekarzem z jej oddziału. Gdy miała nocną zmianę, a ten lekarz był akurat na dyżurze, odwiedzała go w gabinecie, upewniając się, że kolega ze zmiany będzie o tym wiedział. Gość długo nie wytrzymał. Najpierw prosił oddziałową o przeniesienie, a jak się spotkał z odmową, poszedł do naczelnej z wnioskiem o zmianę oddziału.
Jadwiga skończyła burgera, sięgnęła po puszkę i pociągnęła łyk.
– Ty byłeś kolejny? – zapytała.
– Zgadza się. – odparł z kwaśnym uśmiechem na twarzy – Jak to opisała, samo sypianie z facetami nie ma w sobie tego dreszczyku. Musiała mieć kogoś, przed kim mogła zgrywać niewinną cnotkę, obiecywać, że odda całą siebie dopiero po ślubie albo gdy będzie gotowa, i przy okazji zdradzać go tak często, jak tylko się da.
– To chore…
– Poznaliśmy się w barze, w którym prowadziłem obserwację, a ona akurat miała imprezę integracyjną. Zagadała do mnie tylko dlatego, że spodobałem się jej koleżance z pracy, którą uważała za atrakcyjniejszą od siebie. Głównie po to, żeby zrobić jej na złość i walić po rogach faceta, który podobał się jej znajomej.
– Domyślam się, że to nie wszystko.
Aleksander zgniótł w kulkę folię po burgerze i chwycił puszkę.
– Byłoby zbyt pięknie, gdyby to było na tyle – przerwał, by pociągnąć łyk. – Najpierw czerpała satysfakcję z opowiadania tej koleżance, której się podobałem, jaki to ja nie jestem wspaniały. Potem upewniła się, że ta sama dziewczyna wie o romansie z lekarzem z oddziału. Nie mówiąc o tym, że cały czas dawała dupy gościom z Tindera. A po roku, może półtora, zaczęła snuć plany, żeby poznać moją siostrę, zabrać ją na babski wieczór, odurzyć i nagrać film, jak pieprzą ją jej koledzy z aplikacji.
– Czyli ten gość, który nas śledził… – Jadwiga nie dowierzała, że jej kuzynka znajdowała się w takim niebezpieczeństwie.
– Zgadza się. Śledził ją na prośbę Darii, która powoli zaczęła wdrażać te plany w życie.
– Nie ma pojęcia, że jesteś prywatnym detektywem? – zapytała niepewnie.
Aleksander uśmiechnął się pobłażliwie.
– Ilu znasz prywatnych detektywów, którzy wszystkim dookoła mówią, że są prywatnymi detektywami?
– No ale jak się już jakiś czas spotykaliście, nie chciałeś jej powiedzieć?
– Na początku powiedziałem, że jestem analitykiem w firmie ojca. Potem nie widziałem sensu, żeby to prostować. Tym bardziej że ona nie chciała pchać związku do przodu, a ja z czasem dowiedziałem się, że mam raka z przerzutami, więc i mnie już mniej na tym zależało.
Jadwiga otworzyła szerzej oczy, nie dowierzając w to, co właśnie usłyszała.
– Jak to… ty…?
– Spokojnie. Dzisiaj zrobiłem badania. Po raku ani śladu. Co prawda pod pewnymi względami trochę to komplikuje moje życie, ale to raczej dobra wiadomość.
– Masz pewność?
– Byłem dziś na badaniach właśnie po to, żeby się upewnić, czy wszystko w porządku.
– No dobra, a co zamierzasz zrobić w sprawie swojej dziewczyny? Będziesz chciał się zrewanżować, zdradzając ją tak, jak ona zdradzała ciebie?
Aleksander uśmiechnął się, patrząc Jadwidze głęboko w oczy.
– A chciałabyś mi w tym pomóc? – zapytał niskim głosem.
Zarumieniła się, zawstydzona, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Cała jej pewność siebie zniknęła przy tak bezpośrednim pytaniu.
– Ja… hmm…
Uśmiechnął się, widząc jej zakłopotanie.
– Chcę się na niej zemścić – przerwał, wstając i sięgając po jej talerzyk. – Nie wiem jeszcze, jak to zrobię, ale chcę, żeby ona i wszyscy zaangażowani w jej chore plany ponieśli surową karę. Mam nadzieję, że mi w tym pomożesz.
Wyprostował się, górując nad nią.
– Masz jeszcze miejsce na deser? – zapytał z uśmiechem.
Jadwiga skinęła głową.
– Chwilę mi to zajmie. Poczekaj.
***
Jadwiga przyglądała się mięsistym pośladkom i szerokim plecom Aleksandra pod materiałem ubrań, gdy szedł do kuchni. Miała teraz chwilę dla siebie. Mogła na spokojnie przemyśleć, jak powiedzieć mu, po co naprawdę przyszła. Gdy Aurelia opowiadała o swoim spotkaniu z Aleksem, u niej poszło jakoś łatwo. Może nie powinna się tak przejmować. Może samo wyniknie z rozmowy.
Dłuższą chwilę roztargniona gładziła obrus opuszkami palców, spodziewając się wyczuć pod nim jakieś satanistyczne symbole wyryte w blacie. W końcu ciekawość zwyciężyła. Dla świętego spokoju podwinęła tkaninę i ujrzała gładkie drewno. Odetchnęła z ulgą. Sama nie wiedziała, czemu tak się zafiksowała na punkcie mrocznych rytuałów.
Delikatnie odsunęła krzesło i wstała. Podeszła do skórzanej kanapy, którą tak dobrze pamiętała ze snu, i roztargniona pogładziła ją dłonią. Doskonale pamiętała, co się na niej działo. Zastanawiała się, czy Aleksander też był w tamtym śnie świadomie obecny i czuł wszystko tak samo jak ona i Aurelia. Zastanawiała się, czy powinna go o to zapytać.
Obróciła się, zrobiła kilka kroków i rozglądając się, dostrzegła na ścianie duże lustro. Pomyślała, że dobrze byłoby się w nim przejrzeć, żeby mieć pewność, że wszystko wciąż wygląda jak należy. Podeszła bliżej i dokładnie się sobie przyjrzała. Makijaż był nienaganny, sukienka ciasno przylegała do ciała, podkreślając jej zmysłowe kształty, a złota biżuteria stanowiła doskonały akcent dopełniający całość.
Odwróciła się i podeszła do wielkiego panoramicznego okna zajmującego całą ścianę. Widok był niesamowity. W dole widać było budynki, ludzie byli ledwo zauważalni, a w oddali można było ujrzeć krajobraz podmiejski.
Delikatne stuknięcie o blat zwróciło jej uwagę. Gdy się odwróciła, zobaczyła tylko wychodzącego z salonu Aleksandra. Na blacie pojawiła się drewniana deska z trzema podgrzewaczami, a nad nimi na stelażu stał żeliwny rondelek. Zrobiła kilka kroków w tamtą stronę, ciekawa zawartości, ale nim doszła, Aleksander wrócił, niosąc dwie miseczki. Na jednej była biała piana, na drugiej duże, soczyście wyglądające truskawki. Stało się oczywiste, że piana to bita śmietana.
Uniosła brwi ze zdziwienia. Jakby Aleks doskonale wiedział, w jakim celu chciała się z nim tego dnia spotkać, i poczynił przygotowania, by zapewnić im jak najlepszy nastrój.
Aleksander postawił na stole oba naczynia, odwrócił się do niej, oparł pośladkami o blat i spojrzał Jadwidze prosto w oczy z poważną miną.
– Uznaliśmy wcześniej, że możemy być wobec siebie całkowicie szczerzy…
Przystanęła, zastanawiając się, do czego zmierza.
– Zgadza się…
– Domyślam się, po co chciałaś do mnie dzisiaj przyjść, ale chciałbym usłyszeć to od ciebie.
– Ja…
– Śmiało. Nie będę oceniał – dodał, unosząc kącik ust w półuśmiechu.
– Wiem, że Aurelia była wczoraj u ciebie… – zaczęła niepewnie.
– Domyślam się, że wiesz też, co razem robiliśmy.
Jadwiga przytaknęła skinieniem głowy.
– Chciałabym, żebyś uprawiał ze mną seks. Żebyś był moim pierwszym mężczyzną... – w końcu wypaliła, czując, jak pali się ze wstydu, wyznając to własnemu kuzynowi i ryzykując odrzucenie.
Aleksander uśmiechnął się szeroko, ukazując rząd białych zębów.
– Nie ma mowy, żebyśmy uprawiali seks…
Jadwiga otworzyła szeroko oczy, nie wierząc własnym uszom. Jeżeli się nie przesłyszała albo on się nie przejęzyczył, stało się to, czego najbardziej się obawiała. Serce zabiło szybciej, łzy nabiegły do oczu. Była gotowa wybuchnąć płaczem.
– …jeżeli ma to być twój pierwszy raz, to możemy się ewentualnie kochać.
Zamrugała kilka razy, odganiając złe myśli.
– Jak to ewentualnie? – zapytała, nie do końca rozumiejąc, o co mu chodzi.
– Jest pewien warunek…
Aleksander wyprostował się i zbliżył do Jadwigi. Delikatnie położył dłonie na jej talii i obrócił ją tak, że teraz to ona stała tyłem do stołu.
– Czy raczej kwestia tego, czy sama się na to zdecydujesz.
Prowadził ją powoli do tyłu, aż oparła się udami o blat. Ugięła nogi i usiadła pośladkami na krawędzi.
– Co masz na myśli? – zapytała.
– Powiedzmy, że to, co sprawiło, że nowotwór wraz z przerzutami zniknął, sprawia również, że kobiety, które rozdziewiczę, nie są w stanie zrobić tego z żadnym innym mężczyzną – powiedział śmiertelnie poważnie.
Jadwiga uśmiechnęła się, sądząc, że kuzyn robi sobie z niej żarty albo przechwala się umiejętnościami.
– Żartujesz sobie?
Aleks z poważną miną pokręcił głową.
– Wierzysz w magię? – zapytał nagle.
– Aleks… – powiedziała z uśmiechem. – Jesteś detektywem. Doskonale wiesz, że nie ma czegoś takiego jak magia. Dowody zawsze wskazują, że to, co pozornie wygląda na magię, ostatecznie okazuje się tanimi sztuczkami.
Sięgnął za jej plecy i po chwili pokazał jej truskawkę, po której spływała gęsta, gorąca czekolada, a na wierzchu leżała odrobina białej bitej śmietany.
– To jest przykład magicznej sztuczki – oznajmił z uśmiechem. – Przed chwilą moja dłoń była pusta, a teraz jest w niej coś, co zaraz zniknie w twoich ustach.
Jadwiga rozchyliła wargi. Aleks, trzymając owoc za szypułkę, umieścił go między nimi. Delikatnie dotknęła truskawki językiem, potem objęła ją ciasno i odgryzła większą połowę. Zaczęła powoli przeżuwać. Idealna kompozycja – delikatna kwaskowość owocu, wytrawna gorzka czekolada o maślanym posmaku i słodycz śmietany – uderzyła w zmysły.
Drugą połówkę włożył sobie do ust, oderwał szypułkę i odłożył ją gdzieś za jej plecami.
– Dowodem na to, że to tylko tania sztuczka – powiedział, gdy przełknął – jest to, że za twoimi plecami, poza twoim polem widzenia, stoją truskawki, gorąca czekolada i bita śmietana.
Aleksander sięgnął ponownie za plecy Jadwigi, po czym delikatnie się od niej odsunął, trzymając w dłoniach grubą świecę, długą na jakieś trzydzieści centymetrów. Wosk był matowy, ciepły w odcieniu miodu.
– Sprawdź ją dokładnie – powiedział, podając jej świecę.
Ujęła ją w obie dłonie. Zważyła, obróciła, sprawdziła twardość i nawet uniosła do nosa. Pachniała woskiem pszczelim i odrobiną dymu, jakby ktoś już wcześniej ją zapalał.
– Z wosku pszczelego? – zapytała.
– Zgadza się – kiwnął głową. – Zwykła gruba woskowa świeca, tak? Solidny kawałek pszczelego wosku i gruby lont?
– Dokładnie – potwierdziła.
– Trzymaj ją przed sobą.
Chwycił ją za dłonie i odsunął świecę od jej twarzy na bezpieczną odległość. Sam też cofnął się o pół kroku.
Pstryknął palcami prawej dłoni. Knot buchnął ogniem.
Jadwiga wzdrygnęła się, nie spodziewając się płomienia, ale po chwili uśmiechnęła się. Sądziła, że Aleks chce jej zaimponować magicznymi trikami i udawać, że opanował magię. Świeca, którą trzymała, musiała być w jakiś sposób spreparowana, żeby sztuczka z zapalaniem wydawała się niemożliwa do zdemaskowania. Po prostu jeszcze nie wiedziała, w jaki.
– Aleks… – powiedziała, oddając mu świecę. – Dla mnie nie ma znaczenia, czy magia istnieje, czy nie. Nawet gdybym miała nigdy nie przespać się z innym facetem, i tak chcę to zrobić z tobą.
Uśmiechnęła się, jakby czując, że właśnie zdała jakąś próbę.
Aleksander uśmiechnął się szeroko, odbierając świecę. Odkładając ją na miejsce, zbliżył twarz i złożył na jej ustach szybki pocałunek.
– To nie jest zwykła magiczna sztuczka – powiedział, gdy się odsunął. Chwycił ją za rękę i pociągnął w stronę okna. – Chodź, pokażę ci jeszcze coś.
Idąc, ponownie pstryknął palcami. Wszystkie świece w pomieszczeniu zapaliły się jednocześnie.
Jadwiga rozejrzała się, niedowierzając własnym oczom. Płomienie drżały spokojnie, jakby zawsze tam były.
Gdy doszli do okna, Aleks ustawił ją przed sobą, położył dłonie na ramionach i patrzył przed siebie, jakby czegoś szukał wzrokiem.
Nie wiedziała, na co ma patrzeć, aż wreszcie wskazał palcem grupę ptaków przelatującą niedaleko.
– Co w tym dziwnego? – zapytała.
– Widzisz pikującą pustułkę, która zaraz…
Jadwiga dostrzegła pustułkę – wyglądała jak spadający pocisk wycelowany w jednego z przelatujących ptaków. Nagle wszystko za oknem zastygło w bezruchu, jakby ktoś zatrzymał czas. Skrzydła zamarły w połowie ruchu. Pikująca pustułka zawisła tuż przed uderzeniem w ofiarę.
– Jak? Czas się zatrzymał?
– Nie. Czas za oknem płynie normalnie. Sprawiłem jedynie, że w tym pomieszczeniu płynie w innym tempie. Gdy na zewnątrz mija minuta, tutaj mija ich siedem. Z tej perspektywy świat za szybą wygląda, jakby był zamrożony – wyjaśnił.
Odwróciła się zaskoczona, chcąc spojrzeć na Aleksandra, i w tej samej chwili spostrzegła, że salon pogrążył się w półmroku. Jedynym źródłem światła były palące się świece. O tej porze dnia wnętrze powinno być zalane dziennym blaskiem. Zerknęła w bok i zauważyła, że światło nie jest w stanie przebić się do środka, tuż przy szybie tworzyło jedynie jasną poświatę.
Czyżby to był niepodważalny dowód, że magia istnieje? Czy kuzyn zdobył taki dowód, zdołał ją opanować i teraz dzielił się z nią odkryciem? Zmarszczyła brwi, nie rozumiejąc do końca, co się właśnie wydarzyło, i spojrzała prosto w oczy Aleksandra. Uśmiechnął się, widząc jej reakcję.
– Ale jak…? I po co akurat mi to pokazujesz?
– Żebyś potraktowała mnie poważnie. Nie żartowałem, że jeśli ze mną stracisz dziewictwo, nie będziesz mogła zrobić tego z żadnym innym mężczyzną. Magia istnieje. A takie rzeczy jak u ciebie wywoływanie u ludzi podniecenia, u Agaty zazdrość albo u Aurelii nieodparta chęć skosztowania tego samego co ona – to nie dziwactwa. To wasze magiczne zdolności.
Jadwiga uniosła brwi. Jeżeli to była prawda, Aleksander mógłby ją rozdziewiczyć i nieświadomą uczynić swoją seksualną niewolnicą.
– Odkryłem to wszystko parę dni temu. Jak do tej pory powiedziałem o tym tylko Małgorzacie i Agacie.
Nie wiedziała, co mu odpowiedzieć. Zastanawiała się tylko, czy tłumaczył im to w takich samych okolicznościach, chcąc, żeby dobrowolnie mu się oddały. Dłuższą chwilę milczała, patrząc mu prosto w oczy i próbując odczytać w nich cokolwiek, czego jej nie mówi.
– Może inaczej. Spójrz na moją dłoń.
Aleksander uniósł prawą dłoń tak, że przysłoniła mu twarz. Między palcami Jadwiga widziała jego oczy schowane za szkłami okularów. Nagle na palcach pojawiły się srebrne sygnety. Wyglądały, jakby zawsze tam były. Gdyby wcześniej nie wiedziała, że ich nie było, mogłaby przysiąc, że nosił je przez cały ten czas.
– Albo najlepiej – spójrz na to wszystko przez moje okulary.
Sięgnął palcami do mostka okularów spoczywającego na grzbiecie nosa i powoli zsunął oprawki. Chwycił je oburącz i ostrożnie wsunął je na twarz Jadwigi.
Jadwiga zamrugała kilka razy. Przez okulary wszystko wyglądało nieco inaczej. W półmroku rozświetlonym miodowym blaskiem świec ciało Aleksandra otaczała intensywna czerwona poświata. Źrenice miały świetliste obwódki, a w ich środku mogłaby przysiąc, że dostrzega nieregularny symbol w tym samym kolorze co aura wokół niego.
– Wyglądasz w nich seksownie – powiedział niskim głosem. – Jak sekretarka albo jakaś niegrzeczna bibliotekarka. – dodał z uśmiechem na ustach.
Uśmiechnęła się, słysząc komplement.
– Dziękuję – odparła.
Aleksander ponownie uniósł dłoń przed twarz. Tym razem sygnety na palcach zdawały się żyć własnym życiem. Z oczodołów czaszki unosił się gęsty jak smoła dym. Oczy wilka pulsowały czerwonym blaskiem. To, co wcześniej wyglądało na czarne, oszlifowane oko, teraz było zielonym kamieniem o perłowej poświacie, a kolor zmieniał odcień i intensywność, jakby w kamieniu uwięziony był żywy organizm. W ostatnim sygnecie tkwił czarny, lśniący kamień poprzecinany siecią szarych żyłek, po których przesuwała się drobna, jaśniejsza iskierka.
– Niesamowite – wyszeptała Jadwiga, zafascynowana widokiem.
– Zdobyłem te sygnety parę dni temu – wyjaśnił Aleksander. – Kamienie w nich osadzone mają magiczne właściwości.
Palcem wskazującym lewej dłoni wskazał na kciuk, na którym spoczywała srebrna czaszka.
– Tutaj jest kamień cieni. Pozwala mi podróżować niezauważonym, skrytym w cieniu, wchodzić do krainy cienia i spowalniać czas, tak jak teraz – wyjaśnił.
Następnie wskazał sygnet na palcu wskazującym.
– W tym jest kamień życia. Jemu zawdzięczam, że nowotwory w płucach i mózgu nagle zniknęły. Dzięki niemu mogę też kopiować moce dziewic, z którymi się prześpię, dając im w zamian długie życie, wolne od chorób i starzenia się.
Jadwiga zamrugała kilka razy, niedowierzając własnym uszom.
– Poważnie? – zapytała.
– Pewności nie mam. Tej zdolności jeszcze nie przetestowałem – odparł Aleksander. – Sygnety zdobyłem przedwczoraj. Zdążyłem sprawdzić tylko parę ich właściwości.
– Ok…
Aleksander uśmiechnął się, gdy Jadwiga przyjęła to wytłumaczenie, po czym wskazał sygnet na palcu środkowym.
– Kamień snów. Dzięki niemu mogę podróżować po snach innych ludzi i sprawiać, że będą bardzo realistyczne.
Jadwiga otworzyła szeroko oczy.
– Czekaj – przerwała mu nagle. – Czy ostatniej nocy odwiedzałeś we śnie mnie albo Aurelię?
Zmarszczył brwi, nie bardzo wiedząc, o co chodzi.
– Nie. A dlaczego pytasz?
– Widzisz. Ostatniej nocy miałam z Aurelią bardzo realistyczny sen. Obie odwiedziłyśmy cię w mieszkaniu i obie… no, robiłyśmy ci loda. Później dołączyła do nas mama.
– Śniłaś o tym, że twoja mama była razem z wami u mnie? – zapytał zdziwiony.
– Tak. Rano rozmawiałam z Aurelią i doszłyśmy do wniosku, że śniłyśmy ten sam sen. Ale jak dyskretnie podpytywałyśmy mamę, udawała, że nic specjalnego jej się nie śniło. Jak powiedziałeś o kamieniu snów, pomyślałam, że to ty nas w nim odwiedziłeś.
– Z tego, co wiem, kamienie wchodzą ze sobą w korelację i dają nowe właściwości. Na przykład kamień snów z kamieniem cieni pozwala mi zmieniać wygląd. A kamień snów z kamieniem życia sprawia, że kobiety, które mnie pragną, mogą śnić o intymnych chwilach ze mną. Pewnie to, co robiłem z Aurelią, miało na nią wpływ. Ona opowiedziała ci o wszystkim i to ciebie wciągnęło do jej snu.
– A mama? Mamie przecież o niczym nie opowiadałaśmy – powiedziała Jadwiga.
– Jest taka możliwość, że podsłuchiwała waszą rozmowę. Sama wiesz, jak twoje słowa potrafią działać na ludzi. Prawdopodobnie to ty wciągnęłaś matkę do waszego snu.
Zamrugała kilkukrotnie.
Aleksander uśmiechnął się, widząc jej konsternację.
– W ostatnim sygnecie – powiedział, wskazując na ten na małym palcu – znajduje się kamień przeznaczenia. Nagina los na moją korzyść.
– A ta poświata wokół ciebie? – zapytała, chwytając go delikatnie za nadgarstek i zerkając na wewnętrzną stronę dłoni. – I te świecące znaki tutaj.
Palcami musnęła przedramię i przeciągnęła nimi po wewnętrznej stronie jego dłoni.
– Dzięki symbolom na dłoni mogę zapalać świece. Te na przedramieniu blokują magię tam, gdzie nie powinienem jej używać. A poświata wokół ciała to moja aura.
Chwycił ramię Jadwigi.
– Jak się dokładnie przyjrzysz swojej dłoni przez moje okulary, powinnaś dostrzec i swoją aurę.
Chwilę wpatrywała się w dłoń na tle salonu pogrążonego w półmroku. Po chwili zaczęła widzieć cienką, czerwoną linię światła wokół swojego ciała – w nieco innym odcieniu niż aura Aleksandra.
– Faktycznie… – mruknęła do siebie.
Uśmiechnął się, widząc zachwyt w jej oczach.
– No dobra, a za jaką to wszystko cenę? – zapytała w końcu. – Podpisałeś pakt z jakimiś siłami nieczystymi? Oddałeś w zamian duszę?
– Nic z tych rzeczy – odparł Aleksander. – Mogę korzystać z kamieni odpowiadających boginiom, których przychylność już miałem. Jedyne, co wydaje się w pewnym sensie wątpliwe moralnie, to to, że kamień życia niby powoduje, iż dość mocno pociągają mnie kobiety, z którymi jestem blisko spokrewniony.
– Jak to „niby powoduje”? – zapytała Jadwiga.
– Bo kobiety z mojego bliskiego otoczenia podobają mi się od dłuższego czasu – odpowiedział. – Szczególnie te blisko ze mną spokrewnione, a sygnety mam dopiero od środy.
W oczach Jadwigi pojawiła się iskierka. Delikatnie zsunęła okulary z nosa, chcąc spojrzeć Aleksowi prosto w oczy.
– Chcesz przez to powiedzieć, że od dłuższego czasu chciałeś mnie przelecieć?
Skinął głową. Zdjął okulary z jej nosa i założył je sobie. Teraz widział wyraźnie, jak w jej oczach płonie pożądanie – czerwień niemal całkowicie zagłuszała różowe światło.
– Ciebie, Aurelię, Agatę, moją ciotkę. Nawet twoja mama mi się podoba – wyznał, patrząc jej prosto w oczy, wiedząc, że trafia w czuły punkt.
Słuchając go, Jadwiga przygryzła mocno dolną wargę. Dreszcz przyjemności przebiegł od krocza przez podbrzusze aż do sutków, które nabrzmiały pod materiałem.
– Cholera... – szepnęła pod nosem i sięgnęła do krocza Aleksandra.
Położyła dłoń na materiale jego spodni, a potem przesunęła ją wzdłuż lewej nogawki. Czuła, jak jego męskość pręży się i wciska w dłoń przez tkaninę. Wydawał jej się znacznie większy, niż ostatnim razem, gdy miała okazję poczuć jego przyrodzenie przez spodnie.
Aleksander uśmiechnął się, ramieniem objął jej talię i przyciągnął ku sobie.
Zarzuciła ramię za jego szyję, gdy jej druga ręka została uwięziona między ich ciałami. Podciągnęła się nieco wyżej i rozchyliła usta.
Pochylił się i na dłuższą chwilę zatopił w jej soczystych wargach. Nagle przerwał pocałunek, obrócił ją i kładąc dłoń na brzuchu, przyciągnął do siebie.
Czuła jego wypukłość na plecach, tuż nad pośladkami.
– Zostało nam jeszcze trochę truskawek – szepnął jej do ucha i złożył pocałunek w zagłębieniu szyi.
Usłyszała szuranie krzesła po podłodze. Razem z Aleksandrem poleciała do tyłu i miękko wylądowała na jego udach.
Obrócił ją bokiem na swoich udach, tak że teraz doskonale widziała, co dzieje się za oknem. Pustułka zaciskała swoje drobne szpony na niewielkim ptaku, kilka metrów niżej niż kiedy widziała ją ostatnio. Potem spojrzała Aleksowi w oczy. Doskonale wiedział, co robi. Czuła się jak zabawka w jego ramionach, czuła jakby zdawał sobie sprawę, że podnieca ją właśnie ta jego władcza postawa.
Sięgnął do stołu, nie odrywając od niej wzroku.
– Otwórz usta – powiedział i po chwili umieścił między jej wargami soczystą truskawkę.
Najpierw otoczyła owoc wargami i delikatnie zaczęła ssać, fantazjując, że pękaty kształt to żołądź Aleksa umoczona w czekoladzie i odrobinie bitej śmietany. W końcu zatopiła w nim zęby, odgryzła kawałek i zaczęła przeżuwać.
Pozostałą część truskawki Aleksander włożył sobie do ust, oderwał szypułkę i rzucił ją na stół. Dłoń położył na udzie Jadwigi. Przyglądał się, jak powoli i zmysłowo przeżuwa, jednocześnie ugniatając jej udo i za każdym razem sięgając palcami coraz głębiej między uda.
Jadwiga nie chciała, żeby kuzyn zabierał dłoni z jej uda, więc odchyliła się, by sięgnąć po kolejną truskawkę. Chwyciła za ogonek dorodny owoc, zanurzyła go w niewielkim rondelku z czekoladą, a potem zgarnęła odrobinę bitej śmietany. Spojrzała ponownie na twarz Aleksa. Bez słowa rozchylił usta. Wsunęła mu truskawkę, a on uwięził ją między równymi zębami, z lekko wystającymi kłami, które nadawały uśmiechowi drapieżny wygląd. Zacisnął zęby i jednocześnie przeciągnął palcem wskazującym po cipce Jadwigi, wywołując dreszcz zaskoczenia i podniecenia.
Pozostałą część owocu umieściła we własnych ustach, oderwała szypułkę i położyła ją na miseczce na stole.
Aleksander pogładził jej plecy lewą dłonią, gdy obróciła się z powrotem. Dłoń wędrowała coraz wyżej, aż dotarła do ramienia i ściągnęła ramiączko sukienki. Prawą dłoń wyciągnął spomiędzy jej ud, chwycił lewe udo i zmusił ją do założenia nogi na nogę, wciągając pośladki jeszcze bardziej na siebie. Jakby byli niewystarczająco blisko i chciał poczuć ją bliżej.
Jadwiga objęła go ramieniem za szyję i cierpliwie czekała na jego ruch.
Leniwie odgarnął jej włosy za ucho, sięgnął do stołu i przy okazji zbliżył twarz, składając przelotny pocałunek na żuchwie.
Spodziewała się ujrzeć truskawkę w czekoladzie. Zamiast tego poczuła plamy ciepła na dekolcie i szyi, a potem zobaczyła jego dłoń – dwa palce lśniły brązem od spływającej po nich gorącej czekolady.
– Rozchyl usta – usłyszała polecenie i posłusznie się do niego dostosowała.
Wsunął między jej wargi palce, po których spływała gorąca czekolada.
- A teraz ssij – rozkazał
Posłusznie owinęła wargi wokół jego palców, zaczęła je dokładnie wylizywać i ssać, starając się je oczyścić z każdego nawet najmniejszego zabrudzenia.
Aleksander nie był bierny. Palcami droczył się z jej językiem, badając jego sprężystość i fakturę, pieszcząc go przy okazji. Gdy uznał, że jego palce są wystarczająco czyste, wyciągnął je z ust Jadwigi i dokładnie się im przyjrzał.
- Dobra robota - powiedział, po delikatnie uniósł jej podbródek do góry - trochę cię pobrudziłem czekoladą... – odparł
Powolnymi liźnięciami zaczął zlizywać gęstą czekoladę najpierw z kącika jej ust, następnie z żuchwy, szyi. Podczas tej czynności, prawą dłonią mocno ugniatał jej udo i pośladek.
Jadwiga czuła jak jego ciepły język ślizga się po jej skórze, jego dłoń ugniata jej udo, a twardy penis napiera na jej pośladki.
Ostatni raz przeciągnął językiem po jej dekolcie. Zlustrował dokładnie czy nie pozostało, żadne zabrudzenie.
- Zrobione. - stwierdził z zadowoleniem w głosie, po czym złożył szybki pocałunek na jej rozchylonych ustach. - Wytrzymasz jeszcze trochę - zapytał z przekąsem w głosie.
Jadwiga w odpowiedzi wczesała palce w jego włosy i spojrzała mu głęboko w oczy.
- Proszę... - powiedziała głosem drżącym z pragnienia - zróbmy to wreszcie.
– A teraz ssij – rozkazał.
Posłusznie owinęła wargi wokół jego palców i zaczęła je dokładnie wylizywać i ssać, starając się oczyścić z każdej, nawet najmniejszej plamki czekolady.
Aleksander nie był bierny. Palcami droczył się z jej językiem, badał sprężystość i fakturę, pieścił przy okazji. Gdy uznał, że palce są wystarczająco czyste, wyciągnął je z ust Jadwigi i dokładnie im się przyjrzał.
– Dobra robota – powiedział i delikatnie uniósł jej podbródek. – Trochę cię pobrudziłem czekoladą…
Powolnymi liźnięciami zaczął zlizywać gęstą czekoladę: najpierw z kącika ust, potem z żuchwy, z szyi. Jednocześnie prawą dłonią mocno ugniatał jej udo i pośladek.
Czuła, jak ciepły język ślizga się po skórze, dłoń ugniata udo, a twardy penis napiera na pośladki.
Ostatni raz przeciągnął językiem po dekolcie. Zlustrował dokładnie, czy nie zostało żadne zabrudzenie.
– Zrobione – stwierdził z zadowoleniem i złożył szybki pocałunek na jej rozchylonych ustach. – Wytrzymasz jeszcze trochę? – zapytał z przekąsem w głosie.
W odpowiedzi wplotła palce w jego włosy i spojrzała mu głęboko w oczy.
– Proszę… – powiedziała głosem drżącym z pragnienia. – Zróbmy to wreszcie, nie wytrzymam dłużej.
Aleksander bez słowa zacisnął lewe ramię za jej plecami. Prawa dłoń zwolniła uścisk na pośladku i przełożył ramię pod jej uda. Nagle wstał z taką łatwością, jakby jego kuzynka nic nie ważyła.
Jadwiga odruchowo, mocniej napięła ramię przełożone za jego szyją. Wykorzystując sytuację, jeszcze ciaśniej przywarła do jego muskularnego torsu, którego twarde mięśnie czuła pod cienkim materiałem koszuli.
Nagle w salonie znów zrobiło się jaśniej. Świat za oknem przyspieszył.
Poczuła ruch jego prawej dłoni i po chwili zorientowała się, że wszystkie świece w salonie zgasły.
Uśmiechnął się pod nosem i ruszył.
Jadwiga zastanawiała się, dokąd zmierzają.
***
Mimo ciekawości Jadwiga nie potrafiła oderwać wzroku od twardej linii szczęki Aleksa, gdy niósł ją na rękach. Kątem oka widziała tylko, że przesuwają się, mijając kolejne drzwi.
W końcu delikatnie obrócił ją w ramionach i powoli opuścił na podłogę, upewniając się, że ustoi na wysokich szpilkach. Zorientowała się, że stoi przed wielkim panoramicznym lustrem, od podłogi po sufit. W odbiciu była ona, za nią on, a dalej ogromne łóżko i za nim okno na całą ścianę. Zastanawiała się, jak długo wytrzyma, zanim rzuci ją na to łoże i wreszcie się do niej dobierze.
Odgarnął jej włosy, pochylił się i pocałował w szyję. Dłonie spoczęły na talii i zsuwały się powoli coraz niżej.
– Jak mógłbym oprzeć się takiemu zjawisku – szepnął jej do ucha.
Dotarł do rąbka obcisłej sukienki i powoli podwinął ją w górę. W lustrze ukazała się koronka pończoch i podwiązki. Patrzył na ten obraz wygłodniałym wzrokiem.
– Do tego tak ładnie odziane – dodał i złożył na jej szyi kolejny pocałunek. – Aż żal się spieszyć.
Nagle w oczach Jadwigi pojawił się błysk. Właśnie się dowiedziała, że jej zdolności są na swój sposób magiczne. Dlaczego nie miałaby ich teraz użyć?
Zwinnie obróciła się w jego ramionach, zarzuciła mu ręce za szyję i uśmiechnęła się, patrząc prosto w oczy.
– Mam pewien pomysł – powiedziała przekornie. – Proponuję mały zakład.
Zmarszczył brwi i przechylił głowę, zaskoczony.
– Jaki i o co?
Leniwie przebierała palcami w jego włosach, masując skórę głowy.
– Potrafisz spowolnić czas, więc mamy go pod dostatkiem…
Skinął głową.
– Więc będziemy się całować. Kto pierwszy będzie dążył do czegoś więcej, ten przegrywa.
– „Dążył” to znaczy? – uśmiechnął się szeroko, jakby pomysł mu się podobał.
– Nie wolno dotykać niczego poza twarzą, tak by nie inicjować dotykiem, czegoś więcej – odparła z uśmiechem.
– Czy ty przypadkiem nie przyszłaś do mnie, żeby stracić dziewictwo? – zapytał wyraźnie rozbawiony.
– Jedno nie wyklucza drugiego – powiedziała z błyskiem w oku.
– Mam rozumieć, że zanim w ciebie wejdę, chcesz sprawdzić, czy dam radę oprzeć się pożądaniu, które potrafisz wywołać?
– Dokładnie – odparła, zadowolona, że zrozumiał.
– Co będzie stawką? – zapytał, zaciskając dłonie na jej jędrnych pośladkach.
– Hmm… jak wygram… – przez chwilę udawała, że się zastanawia. – Przez tydzień będziemy się codziennie spotykać, jak tylko oboje będziemy mieli czas. Tylko po to, żebyś mnie zaspokajał…
– A jak ja wygram?
– To będziemy się spotykać, żebym to ja zaspokajała twoje żądze.
Dla podkreślenia skręciła się w talii i otarła biodrem o jego wypukłość w spodniach.
– Nie sądzę, żeby którekolwiek z nas było poszkodowane w którymkolwiek z tych wypadków – odparł. – Zgoda. Zakład zaczniemy na mój znak.
– Dobrze – zgodziła się zadowolona.
– Wskakuj na łóżko.
Obrócił się i delikatnie klepnął ją w pośladek.
– Tylko nie zdejmuj butów – dodał z uśmiechem.
Jadwiga podeszła do krawędzi łóżka, dbając, by każdy ruch wyglądał kusząco. Wdrapała się na materac i na czworakach, wyginając plecy w łuk i wypinając pośladki, przesunęła się na środek. Potem obróciła się i wylądowała na plecach. Podparła się na ramionach, żeby widzieć, co robi Aleksander.
Rąbek sukienki zsunął się w zgięcie ud i odsłonił przed nim całe nogi: koronkę pończoch, podwiązki, koronkowe majtki. Uśmiechnęła się pod nosem. Była pewna, że to przybliży ją do wygranej, zwłaszcza że, jak zakładała, kręciły go długie, zgrabne nogi. W końcu kazał jej zostać w butach. Innego wyjścia nie było.
Żeby podkręcić go jeszcze, zaczęła ocierać jedną nogą o drugą.
Aleks podszedł do szafki nocnej, cały czas ją obserwując, wyciągnął z kieszeni telefon, przelotnie na niego zerknął i odłożył.
– Mamy mnóstwo czasu – powiedział z uśmiechem.
Powoli rozpinał koszulę, patrząc jej prosto w oczy, odsłaniając coraz więcej muskularnego torsu.
W końcu zsunął koszulę i odrzucił ją w bok. Pstryknął palcami prawej dłoni i sypialnia w tej samej chwili pogrążyła się w półmroku, rozświetlona bursztynowym blaskiem grubych świec rozstawionych na komodzie, szafkach nocnych, oraz na podłodze, po obu stronach łóżka, pod oknem oraz przy lustrze.
Jadwiga zdała sobie sprawę z ich obecności dopiero wtedy, gdy ich knoty zapłonęły. Zerknęła za siebie, na okno rozpościerające się na całą ścianę, żeby sprawdzić, czy za szybą, podobnie jak wcześniej w salonie, wciąż jest środek dnia. Było jasno, mimo półmroku panującego we wnętrzu sypialni. Uśmiechnęła się pod nosem. To oznaczało, że czas w sypialnie został rozciągnięty.
Spojrzała znowu na Aleksandra. Uniósł nogę, bosą stopę położył na łóżku i wszedł na materac obiema nogami. W migotliwym świetle świec umięśniony tors wyglądał jeszcze bardziej niesamowicie, wręcz magicznie. Jakby jego ciało wyrzeźbiono w marmurze, skąpano je w miodzie i ożywiono. Ożywiono tylko po to, żeby dać jej nieziemską przyjemność.
Aleksander stanął nad nią okrakiem, stopami po obu stronach jej bioder.
Jadwiga z roztargnieniem przygryzła dolną wargę. Jej wzrok wędrował po jego ciele. Zastanawiała się, czy jego męskość wygląda równie majestatycznie jak górna połowa.
Najpierw uklęknął na jedno kolano, potem na drugie. Podparł się nad nią na ramionach i spojrzał prosto w oczy. Ich twarze dzieliły centymetry.
– No to zabawę czas zacząć – powiedział z uśmiechem.
Jadwiga pragnęła poczuć mięśnie Aleksandra pod opuszkami palców. Chciała sprawdzić ich twardość i sprężystość, poczuć, jak pracują, gdy on się porusza. Jednak taki dotyk oznaczałby jej przegraną.
Wyciągnęła brodę do góry i przymknęła oczy, żeby odnaleźć wargami jego usta. Musiała pamiętać, by spleść przedramiona za swoimi plecami, gdy opadnie łopatkami i głową na łóżko. Inaczej pod wpływem chwili zaczęłaby błądzić dłońmi po jego muskulaturze.
W końcu ich usta się spotkały. Jadwiga miała wrażenie, że usta kuzyna były sprężyste, silne i władcze, a jednocześnie delikatne, jakby bał się przypadkiem wyrządzić jej krzywdę.
Instynktownie rozchyliła wargi i wysunęła delikatnie język, pragnąc sprowokować go do agresywniejszego działania.
Tak jak się spodziewała, Aleksander całował ją coraz śmielej. Najpierw delikatnie obejmował jej wargi swoimi i składał na nich lekkie pocałunki. Ssał i pieścił każdą z nich językiem, rozkoszując się ich soczystością. Potem wsunął język do jej ust i powoli, ale zdecydowanie badał ich wnętrze. Trącał jej język swoim, badał go dokładnymi, pewnymi ruchami, które były zdecydowane, ale nie nachalne.
Jadwiga czuła, jak przyjemność promieniuje z jej warg na całą twarz, spływa do klatki piersiowej i pędzi jeszcze niżej. W jej umyśle zakiełkowała myśl, że Aleks w dokładnie taki sam sposób będzie pieścił ustami wargi jej cipki. Gdy tylko ta myśl pojawiła się w jej głowie, sutki i łechtaczka nabrzmiały, a cipka zacisnęła się rozpaczliwie, pragnąc poczuć w sobie ten zwinny język.
Tego było dla niej za wiele. Musiała przerwać pocałunek, żeby zaczerpnąć powietrza, ale przede wszystkim po to, by uspokoić ciało i myśli, które galopowały zbyt odważnie w rejony, od których chciała się na razie trzymać z daleka.
Oderwała usta od jego ust i opadła łopatkami na materac. Po chwili wsunęła przedramiona za plecy, wypinając klatkę piersiową do góry. Oddech miała urywany, a piersi unosiły się szybko.
Aleksander uśmiechnął się, widząc, jak kuzynka chowa ręce za siebie i patrzy na niego z żądzą, którą trudno było jej opanować.
Jadwiga mimowolnie pocierała o siebie udami. Pragnęła, żeby wreszcie dał się złamać, rozchylił jej nogi brutalnie i wbił się między nie językiem albo swoim przyrodzeniem.
Wyczuwając ten ruch, Aleksander spojrzał w dół i zobaczył, jak kuzynka niecierpliwie przebiera nogami.
– Widzę, że trudno ci wytrzymać – powiedział. – Jak tylko chcesz mnie dotknąć, to śmiało – kusił ją.
Opuścił się niżej, podpierając się na łokciu.
– Jeśli tylko chcesz… – zaczął szeptać jej do ucha. – Mogę wypełnić tę pustkę między twoimi udami. Wystarczy, że się poddasz i mnie o to ładnie poprosisz.
Jadwiga przygryzła wargi i pokręciła głową na boki. Nie chciała się odezwać, bo bała się, że zacznie go błagać, by wreszcie zrobił to, czego tak pragnęła.
Aleksander pogładził dłonią jej policzek. Gdy rozchyliła nieznacznie usta, zaczął kciukiem drażnić jej dolną wargę.
Jadwidze z podniecenia zasychało w ustach. Chcąc zwilżyć śliną dolną wargę, czubkiem języka przypadkiem musnęła kciuk Aleksandra. Wystraszona wycofała język, ale jego kciuk powędrował za nim w głąb jej ust.
– Wiem, że naginam trochę zasady, ale wnętrze twoich ust to ciągle tylko twarz – powiedział i złożył pocałunek na jej policzku.
Objęła czule wargami nasadę jego kciuka i zaczęła dokładnie badać go językiem, a po chwili ssać. Miała nadzieję, że może to podnieci go na tyle, by w końcu przekroczył granicę.
On jednak położył lewą dłoń na czubku jej głowy, a prawym kciukiem powoli zaczął penetrować jej usta, drocząc się z jej językiem.
– Chyba nie to chciałabyś mieć teraz w ustach i ssać z takim zapałem – powiedział z rozbawieniem.
Poruszał jeszcze chwilę kciukiem w jej ustach, po czym nagle go wyciągnął. Jadwiga zaskoczona rozchyliła wargi, uniosła podbródek i wysunęła język, mając nadzieję, że za moment wróci do jej ust.
Aleksander przyglądał się cienkiej, srebrzystej nici rozciągającej się od języka kuzynki do jego kciuka. Gdy się przerwała, włożył palec do własnych ust i dokładnie wylizał z jej śliny. Potem czule pogładził policzek Jadwigi. Ona powoli przymknęła usta i schowała język.
Jej oczy błyszczały w półmroku. Była bliska płaczu, bliska tego, by szlochając błagać go o więcej, a on wyraźnie czerpał przyjemność z tego drażnienia jej. Powinien był dawno już jej ulec i nie móc się oprzeć chęci ostrego zerżnięcia jej.
Aleks pocałował ją czule, po czym powiedział:
– Jadziu, zapomniałem ci powiedzieć, że te wasze zdolności to broń obosieczna. – W głosie miała nutę troski. – Póki sama dobrze tego nie opanujesz, możesz sama ulec pokusie. – dodał z uśmiechem.
Jadwiga zamrugała kilka razy i zmarszczyła brwi, starając się zrozumieć, co Aleks chce jej powiedzieć.
On jednak ujął czule jej policzek i zatopił się w jej spragnionych ustach. Po chwili opadł całym ciałem w bok, lądując po jej prawej stronie i delikatnie pociągając jej twarz ku sobie.
Ich usta się rozłączyły. Jadwiga spojrzała zaskoczona w prawo i ujrzała, jak Aleksander leży na lewym boku, podpierając się na lewym ramieniu.
Z roztargnieniem przeczesał prawą dłonią swoje włosy, a jego Wzrok powędrował wzdłuż jej ciała.
– Wybacz, ale musiałem zmienić pozycję. Będąc z góry, jeszcze bym przypadkiem zrobił coś, czego oboje chcemy – powiedział z uśmiechem. – Poza tym z tej perspektywy mogę nacieszyć tobą oczy.
Kącik ust Jadwigi drgnął. Była blisko. Musiała jeszcze trochę go skusić, żeby w końcu dał się złapać.
Wydobyła ramiona zza pleców i przekręciła się na bok, podpierając się na prawym ramieniu. Znów leżeli twarzą w twarz. Zastanawiała się, co jeszcze może zrobić, by go bardziej rozpalić.
– Choć przyznam szczerze – powiedział Aleksander – podobała mi się ta twoja pozycja, kiedy leżałaś z rękoma za plecami.
Ujął delikatnie jej podbródek.
– Pobudziła moją wyobraźnię do tego stopnia, że kiedyś będę musiał związać ci ręce za plecami, będę wtedy mógł robić z tobą, co będę chciał.
Ich usta ponownie się spotkały. To, co przed chwilą powiedział, rozpaliło Jadwigę jeszcze mocniej. Ledwo potrafiła się powstrzymać, żeby lewą dłoń położyć na jego torsie, zjechać niżej, wsunąć ją w spodnie i odnaleźć jego przyrodzenie. W ostatniej chwili jednak chwyciła za własną pierś i mocno zacisnęła na niej palce.
Zatraciła się w pocałunku, czerpiąc przyjemność z ugniatania własnej piersi i z ocierania ud, które choć trochę koiło jej pożądanie.
Nagle Aleksander przerwał pocałunek. Chwycił ją za nadgarstek i zdjął jej dłoń z piersi.
– Chyba przyznasz, że nie jest to zbyt uczciwe, gdy sama usiłujesz ugasić swoje pożądanie.
– Ale… – chciała zaprotestować, lecz on jej przerwał.
– Jak by to wyglądało, gdybym walił sobie konia podczas całowania z tobą? Już przymknąłem oko na to, że ocierasz o siebie udami, starając się ukoić żar między nimi.
Uniósł jej rękę do góry, puścił nadgarstek, wsunął dłoń w jej dłoń i splótł z nią palce.
– Ostatnie ostrzeżenie. Rozumiemy się?
– Tak… – westchnęła z żalem w głosie.
Pieszczota, którą sama sobie zafundowała, jeszcze bardziej podsyciła jej podniecenie.
Aleksander zbliżył ich splecione dłonie między twarze.
– Jak będziesz chciała, żeby ktoś pieścił twoje piersi, wystarczy poprosić. Tylko wcześniej musisz się poddać.
Odwrócił ich splecione dłonie i pocałował grzbiet jej dłoni, po czym umieścił ją na swoim policzku. Sam natomiast ujął ją ponownie za brodę i przeciągnął kciukiem po jej dolnej wardze. Jadwiga przymknęła oczy i ich usta znów się złączyły.
Mogła znaleźć ukojenie jedynie w pocałunku, więc całowała Aleksandra jeszcze gorliwiej, z trudem łapiąc oddech. Już nawet nie starała się bardziej go podniecić. Teraz zależało jej tylko na tym, by pocałunek jakimś sposobem ukoił jej pragnienie. Z pasją objęła dłonią jego policzek, nie chcąc dać mu szansy, by pocałunek przerwał.
On jednak odchylił się do tyłu. Jadwiga nie chciała mu pozwolić uciec, więc objęła jego kark i poleciała za nim, gdy przewrócił się na plecy. Niemal instynktownie oplotła lewą nogą jego udo, a dłoń powędrowała na klatkę piersiową, szukając na niej podparcia. Na swym udzie poczuła twarde przyrodzenie kuzyna, to sprawiło, że niemal natychmiast lewa dłoń zaczęła wędrówkę w dół, po twardym brzuchu, by wsunąć palce w jego spodnie.
Nagle zastygła, gdy język Aleksandra wysunął się z jej ust. Przerwała pocałunek i odsunęła twarz, zaskoczona.
– Chyba możemy uznać moją wygraną – powiedział. – Ja trzymam rączki przy sobie, a ty już dobierasz mi się do rozporka.
Jadwiga spojrzała w dół i zdała sobie sprawę, co właśnie robiła.
– Cholera – zaklęła pod nosem, wyciągając palce ze spodni Aleksa i sięgając do sprzączki jego paska.
Chwilę się mocowała, nie mogąc poradzić sobie z grubym kawałkiem czarnej skóry uwięzionym w masywnej, metalowej klamrze.
Aleks chwycił jej dłoń i umieścił ją na swoim brzuchu.
– Widzę, że bardzo się niecierpliwisz – powiedział, wsuwając palce pod pasek uwięziony w klamrze i jednym sprawnym ruchem go wyciągnął.
Jadwiga błądziła dłonią po brzuchu kuzyna, badając palcami kształt jego mięśni. Nie mogła oderwać wzroku, w skupieniu przyglądając się jego dłoni. Z jednej strony czekała na to, co było zapakowane w jego spodniach. Z drugiej chciała na przyszłość nauczyć się, jak sprawnie poradzić sobie z grubym pasem kuzyna.
Aleksander chwycił za końcówkę paska i mocno pociągnął ją w prawo. Dwa metalowe języki odskoczyły i blokada puściła, mógł wreszcie wyciągnąć pas z klamry.
Nagle Jadwiga otworzyła szerzej oczy. Przeniosła spojrzenie na twarz Aleksa. Teraz dopiero zauważyła, że cały czas w skupieniu, i wyraźnym zadowoleniem na twarzy obserwował jej reakcję.
– Mam pomysł – powiedziała jednym tchem, wypuszczając powietrze z płuc. – Podbijmy stawkę zakładu do miesiąca. Kto pierwszy dojdzie, przegrywa.
Była zbyt rozczarowana wcześniejszą przegraną, zwłaszcza przy takiej stawce, żeby tak łatwo mu odpuścić.
– Dobra, ale ze względu na to, że wygrałem wcześniejszy zakład… – mówił, powoli rozpinając guzik spodni. – Stawka nie może być równoważna.
Jadwiga przytaknęła nerwowo, gotowa na każdą jego propozycję.
– Gdy wygrasz, przez trzydzieści dni będę cię zaspokajał. Jak ja wygram, przez miesiąc będziesz do mojej dyspozycji, gotowa wykonać każde moje polecenie.
Przytaknęła znowu, zakładając, że Aleks chce móc korzystać z jej ciała w każdej wolnej chwili. Na tym i jej zależało.
– Zgoda – szepnęła, unosząc kącik ust w zadowoleniu.
W tej samej chwili usłyszała dźwięk rozsuwanego zamka błyskawicznego, a jej dłoń momentalnie zjechała w dół po brzuchu, do jego krocza, zacisnęła się na twardym, mięsistym przyrodzeniu kuzyna i wydobyła je na zewnątrz. Szarpnęła do góry i od razu przeniosła spojrzenie na to, co trzymała w dłoni
Jej siostra jednak nie kłamała. Przyrodzenie Aleksandra było zdecydowanie większe od jej zabawek, które miały imitować wyposażenie przeciętnego Europejczyka i to z górnego zakresu. Jednocześnie wyglądało tak samo jak w śnie, który dzieliła z Aurelią. Kutas Aleksa był długi i gruby, delikatnie zakrzywiony ku górze, z wyraźnie odznaczającą się żołędzią. Na trzonie odznaczały się grube żyły, które lekko pulsowały w rytm bicia jego serca.
Jadwiga zacisnęła dłoń mocniej. Jej palce nie były wstanie się złączy wokół jego obwodu. Czuła, że pod skórą cienką jak pergamin jest twardy niczym skała. Jedynie żyły nieznacznie ustępowały pod jej uściskiem.
Kątem oka zauważyła ruch. Aleksander wsunął prawą rękę pod jej ramię i położył dłoń na jej talii. Czuły, a zarazem zdecydowany dotyk gładził ją w dół, po wcięciu w talii, przez biodro, pośladek i udo, aż zakończył drogę pod kolanem.
Zdezorientowana spojrzała w jego twarz. Ich spojrzenia się spotkały.
Aleks pociągnął za jej nogę zdecydowanym ruchem, zmuszając ją, by wypuściła z dłoni jego przyrodzenie. Przeciągnął jej nogę tak, by nie oplatała już jego uda, lecz tors. Rozpalona cipka wbiła się w jego bok.
Jej dłoń niemal natychmiast odnalazła znowu przyrodzenie Aleksandra, jakby było dla niej największym skarbem, którego bała się utracić. Napinając nogę oplatającą jego ciało, instynktownie pocierała kroczem o kuzyna i czuła, jak jego dłoń wędruje po udzie z powrotem ku pośladkowi.
Gdy poczuła, jak jego palce mocno zaciskają się na jej pośladku, jednocześnie widząc zuchwały uśmiech na jego twarzy, trudno było jej się powstrzymać. Dała się porwać chwili i namiętnie go pocałowała.
W trakcie pocałunku prawa dłoń Aleksandra ugniatała jej pośladek intensywnym masażem. Końcówki palców sięgały coraz dalej, aż od tyłu delikatnie pieściły jej cipkę, nim dłoń znów zacisnęła się na pośladku.
Jadwiga czuła, jak cipka drży z pragnienia, pomiędzy pieszczotami, które kuzyn fundował jej od tyłu, a mocnym ocieraniem się o jego ciało, gdy agresywnie ściskał jej pośladek.
W końcu przerwała pocałunek, wbiła czoło w jego klatkę piersiową i z trudem powstrzymała ciało przed orgazmem.
Aleksander zacisnął mocniej palce na jej pośladku i pociągnął ją na siebie.
– Usiądź na mnie, bo ścierpnie mi ręka – powiedział półszeptem.
Oddychając głęboko, Jadwiga spojrzała do góry i zauważyła, że lewe ramię kuzyna jest uwięzione między nimi, tuż nad jej głową. Puściła jego przyrodzenie, nasunęła się biodrami na jego brzuch i położyła obie dłonie na klatce piersiowej. Nim się wyprostowała, pocałowała go w mostek. Potem ostrożnie odepchnęła się od twardych mięśni i powoli uniosła tułów.
Teraz widziała pod sobą umięśniony tors kuzyna, który nie mógł od niej oderwać wzroku. Zsunęła się nieco niżej, aż poczuła między pośladkami twarde przyrodzenie. Zaczęła ostrożnie błądzić dłońmi po jego torsie.
Aleksander zakręcił kilka młynków lewym ramieniem i położył dłoń na jej prawym udzie. Prawą zdjął z jej pośladka i zbliżył do twarzy. Na opuszkach palców lśniła jej wilgoć. Przyglądał im się przez chwilę, powąchał, sprawdził lepkość, złączając i rozłączając palce. Następnie włożył do ust każdy palec po kolei i dokładnie je wylizał, patrząc Jadwidze prosto w oczy, wyraźnie rozkoszując się jej smakiem.
– Smakujesz niesamowicie – warknął z uśmiechem, kładąc oczyszczoną dłoń na jej udzie. – Pozbądźmy się tej szmatki, żeby przypadkiem jej nie zniszczyć.
Dłonie Aleksandra przesunęły się po jej udach, aż dotarły do rąbka sukienki, której krawędź spoczywała na talii Jadwigi. Chwycił materiał i pociągnął do góry. Jadwiga posłusznie uniosła ręce, żeby mu pomóc. Gdy sukienka przeszła przez głowę i materiał znajdował się wokół jej przedramion, opuściła je, by mógł dokończyć. Po chwili zmięty kawałek materiału wylądował na poduszkach.
Przez krótką chwilę Jadwiga mogłaby przysiąc, że twarz kuzyna spoważniała.
Kącik jego ust drgnął. Zaskoczył ją nagłym ruchem, nieznacznie uniósł się na lewym ramieniu, prawe wsunął za jej talię i opadł na plecy, pociągając ją za sobą. Równie nagle przetoczył się z nią w bok. Teraz zdezorientowana leżała przygwożdżona pod jego ciężarem. Twarz Aleksandra znalazła się tuż przy jej uchu.
– Sama w sobie wyglądasz wspaniale – szepnął. – Ubierając się w taki sposób, jesteś w stanie doprowadzić faceta do szaleństwa.
Podparł się na łokciach i uniósł głowę, żeby spojrzeć jej w oczy.
– Chcesz powiedzieć, że już oszalałeś na moim punkcie? – zapytała zadziornie.
– Jeszcze nie – odparł. – Ale niewiele mi brakuje.
Pocałował ją tuż pod żuchwą i pocałunkami schodził coraz niżej.
Jadwiga wbiła paznokcie w jego plecy, a po chwili opuszkami palców delikatnie gładziła umięśnione łopatki.
Aleksander całował dalej, powoli oswabadzając się z jej objęć. Gdy jego usta znalazły się na górnej połowie jej lewej piersi, pociągnął w dół za ramiączko stanika, wyłuskał pierś z miseczki i zassał sutek, ssąc go intensywnie.
Jadwiga była tak pochłonięta tym nowym doznaniem, że nawet nie zauważyła, kiedy lewe ramiączko również zsunięto z ramienia.
Oderwał usta od piersi tylko po to, by palcem naciągnąć prawą miseczkę, odsłonić sutek i od razu zassać go do swych ust.
Biodra Jadwigi mimowolnie, delikatnie falowały, ocierając się o jego umięśniony brzuch. Zamknęła oczy, odchyliła głowę do tyłu i rozkoszowała się tą rozkoszną torturą. Wplotła palce w jego włosy, masowała skórę głowy i delikatnie przyciskała twarz kuzyna do piersi, pragnąc, by ta przyjemność trwała jak najdłużej.
Nagle Aleksander oderwał usta i uniósł się na ramionach. Nim zdążyła podnieść głowę i otworzyć oczy, chwycił jej piersi oburącz i mocno ścisnął sutki. Jadwiga mocniej wbiła głowę w łóżko, a z ust wydobył się przeciągły jęk rozkoszy.
Z uśmiechem wyprostował się i pogładził dłonią jej płaski brzuch.
Jadwiga spojrzała w dół z żalem. Widziała Aleksandra między swoimi nogami. Jego kutas sterczał dumnie tuż nad jej łonem.
Gdy upewnił się, że na niego patrzy, chwycił jej dłoń i położył ją na jej brzuchu. Potem ujął ją pod pośladkami i uniósł biodra tak, by cipka przylegała do jego jąder, a twardy kutas do podbrzusza.
– Zobacz tylko, dokąd sięgam – powiedział z uśmiechem.
Jadwiga nie mogła uwierzyć własnym oczom. Zsunęła dłoń po brzuchu i natrafiła na żołądź kuzyna tuż nad swoim pępkiem. Otworzyła szerzej oczy, gdy zdała sobie sprawę, co to znaczy: ten gigant zaraz się w nią wbije.
Aleksander nie czekał, aż jego kuzynka się rozmyśli. Chwycił palcami koronkowe majtki od tyłu i zsunął je z jej pośladków.
„O kurwa. Zaraz się we mnie wbije i mnie nim zerżnie.” – pomyślała, nie mając czasu na protest, gdy kuzyn robił z jej rozpalonym ciałem, co chciał.
Pośladki Jadwigi opadły, gdy Aleks cofnął biodra. Dłońmi gładził jej nogi w pończochach, po obu swoich bokach. Nagle chwycił za kostki, złączył wyprostowane nogi przed swoją twarzą i złożył obie na swym prawym ramieniu. Powoli sunął dłońmi w dół po pończochach, aż znów trafił na majtki. Chwycił skrawek wilgotnego materiału i ciągnął go w górę, palce ślizgały się po koronce. Przy kostkach ujął obie jedną dłonią, odsunął stopy od siebie i ostrożnie zsunął majtki przez szpilki, które wciąż miała na nogach.
Zmięty materiał przyłożył do nosa, zaciągnął się jej zapachem i odrzucił na bok.
Ponownie chwytając każdą kostkę osobną dłonią, rozłożył szeroko nogi Jadwigi. Powoli zjechał dłońmi w dół, gładząc łydki, a gdy dłonie znalazły się pod kolanami, pchnął jej nogi i umieścił kolana po obu stronach jej głowy.
Jej biodra powędrowały do góry. Tym sposobem doskonale widziała wargi swojej cipki, lśniące wilgocią w półmroku. Lśniły też oczy Aleksandra, który nie mógł oderwać wzroku od tych wilgotnych fałd.
Nagle przyłożył szeroki język do jej cipki i powoli sunął nim po wargach, na końcu czubkiem sięgnął nieco głębiej i trącił drobną, nabrzmiałą łechtaczkę.
Iskry przyjemności przepłynęły przez ciało Jadwigi i wprawiły jej nogi w delikatne drżenie.
Aleksander uśmiechnął się, gdy ujrzał jej reakcję i ponownie przeciągnął językiem po jej cipce, tym razem skupiając większą uwagę na łechtaczce.
Nogi zadrżały mocniej. Drżenie przeszło też przez jej klatkę piersiową.
Za trzecim razem powoli przeciągnął językiem po całej długości. U szczytu przyłożył usta do jej cipki i mocno zaczął ssać łechtaczkę.
Jadwiga zadrżała cała, starając się wytrzymać jak najdłużej, w nadziei, że jej wysiłek zostanie wynagrodzony. Gdy poczuła język wdzierający się do jej wnętrza i rozciągający ściany cipki, nie była już w stanie dłużej walczyć. Dała porwać się fali, która zbierała się w niej od tak dawna. Gałki oczne wywróciły się do tyłu. Już miała stracić przytomność, gdy jakby z oddali usłyszała władczy ton Aleksandra.
– Zostań ze mną.
Zamrugała zdezorientowana. Orgazm nie ustąpił. Czuła go w całym ciele, a jej skóra iskrzyła przyjemnością. Gdy była w stanie się skupić, czuła, że Aleksander cały czas penetruje ją językiem, sięga coraz głębiej i nie zważa na skurcze jej pochwy, która rozpaczliwie starała się pochwycić jego język.
Pieścił ją ustami przez dłuższy czas, penetrując ją językiem, rozciągając ścianki pochwy na boki, a w przerwach wylizywał soki z nabrzmiałych warg i drażnił jej łechtaczkę łaknącą uwagi.
Jadwiga przywykła do intensywności doznań. Zastanawiała się, czy da się czuć jeszcze lepiej, jeszcze bardziej błogo niż to co Aleksander był w stanie z taką łatwością zapewnić jej swoimi ustami.
W pewnym momencie puścił jej nogi i wyciągnął język z cipki.
Biodra bez podparcia opadły na materac. Aleks podparł się na łokciach tuż nad jej twarzą.
Bez zastanowienia rozchyliła usta. Gdy wysunął język, objęła go wargami i zaczęła mocno ssać, chcąc oczyścić go z własnych soków. Jednocześnie sięgnęła dłonią między ich ciała tylko po to, by odnaleźć kutasa kuzyna, którego tak bardzo potrzebowała poczuć w sobie.
Gdy w końcu go odnalazła, chwyciła mocno i nakierowała nabrzmiałą żołądź na swoją cipkę.
Aleksander przerwał pocałunek i spojrzał na kuzynkę skupionym wzrokiem.
Jadwiga skinęła krótko głową.
– Zrób to wreszcie – jęknęła. – Zerżnij moją ciasną cipkę.
Uśmiechnął się, słysząc te słowa.
– To za chwilę – odparł. – Teraz przyda się trochę ostrożności.
Zmienił podparcie, zaparł się dłońmi o jej ramiona i zaczął powoli napierać. Kutas wdzierał się między jej wargi.
Czuła, jak szeroki trzon kuzyna powoli wbija się do wnętrza. Gdy zdała sobie sprawę, że rozciąganie nie niesie bólu, którego się spodziewała, tylko niesamowitą przyjemność, oplotła go nogami i zapięła klamrę stopami za jego pośladkami. Napinała uda, przyciągając go do siebie – dając w ten sposób znać, że może pozwolić sobie na więcej.
Aleksander jednak nie ulegał jej ponagleniom.
W końcu, gdy w niej była już cała żołądź i kawałek trzonu, poczuł większy opór.
– Teraz może zaboleć – ostrzegł i nagle mocniej pchnął.
Jadwiga poczuła w środku barierę, która nie chciała go przepuścić. Napierał. Potem coś w jej wnętrzu pękło. Wystraszyła się, spodziewając się ogromnego bólu, lecz ten jednak nie nadszedł. Cipka tylko zacisnęła się kilkakrotnie na przyrodzeniu Aleksandra. On zamarł w niej na chwilę w bezruchu, a skurcze jakby same zachęcały go, by ruszył dalej.
– Nic ci nie jest? – zapytał z troską w głosie.
Uśmiechnęła się i pokręciła głową.
– Wszystko w porządku… nawet nie bolało – odparła i złożyła szybki pocałunek na twarzy kuzyna.
Przelotny uśmiech zagościł na twarzy Aleksandra. Powoli cofnął biodra i wbił się znowu, z delikatnym impetem, napierając i rozciągając jej wnętrze. W końcu dotarł do miejsca, w którym poczuł kolejny opór. Nieznacznie cofnął biodra i pchnął.
Jadwiga wygięła plecy w łuk, odchyliła głowę do tyłu i mocniej przyciągnęła go do siebie, obejmując ciasno ramionami i splecionymi nogami. Całe ciało drżało w ekstazie, a cipka rozpaczliwie masowała jego kutasa.
Cofnął biodra jeszcze raz, na tyle, na ile pozwoliły mu jej nogi i ponownie pchnął, potęgując doznania kuzynki.
Jadwiga oddychała ciężko. W końcu wzięła głęboki oddech.
– Dlaczego przestałeś się poruszać? – zapytała, wypuszczając powietrze z płuc i otwierając oczy.
Spojrzenie wciąż miała nieobecne.
– Dotarłem do końca. Nie chcę ci przypadkiem zrobić krzywdy – odparł.
– Jesteś już we mnie cały? – dociekała.
– Jakoś… w jednej trzeciej, jak miałbym zgadywać.
Poluźniła ramiona, którymi owijała tors kuzyna. Zsunęła dłonie po jego bokach i czule objęła jego policzki.
– Aleks, chcę cię w sobie całego… – wydyszała. – Rozciągnij moją cipkę… tak, żeby pasowała do twojego kutasa.
– A co jeśli…
– A jeśli poczuję ból, to wrzasnę. – dokończyła za niego i złożyła na jego ustach pocałunek szybki i czuły.
Aleksander uśmiechnął się szeroko, pokazując kły.
– Dobrze więc – powiedział, podnosząc się na muskularnych ramionach. Zmienił pozycję, podciągając kolana szeroko. – Rozplącz nogi – dodał, sięgając za siebie prawym ramieniem i gładząc jej łydkę.
Jadwiga wykonała polecenie, zastanawiając się, co Aleks chce z nią zrobić.
Nim się wyprostował, wsunął lewą dłoń pod jej prawy pośladek. Ściskając go mocno, uniósł jej biodra i wsunął pod talię Jadwigi prawe ramię.
Przez moment pomyślała, że chce ją całą podnieść. Gdy wykonała ruch, żeby mu pomóc, puścił jej pośladek i położył dłoń na mostek, dociskając jej łopatki do materaca. Trzymając ją w taki sposób, poprawił swoją pozycję, wsuwając się pod nią bardziej swymi udami.
Jadwiga była wygięta w łuk: łopatki na łóżku, ramiona rozrzucone na boki. Miednica nadziana na przyrodzenie Aleksandra, nogi bezwiednie zwisały po obu jego stronach, czubkami szpilek muskając pościel.
Leniwie przeciągnął dłonią z jej mostka między piersiami i po brzuchu, aż spoczęła na wąskiej talii. Prawe ramię wysunął zza jej pleców i chwycił ją oburącz w pasie. Trzymając ją w ten sposób, uniósł miednicę do góry i wbił ją na siebie, delikatnie wysuwając biodra do przodu.
Jadwiga czuła, jak pochwa rozciąga się, tym razem nie w szerz, a w głąb. Po chwili pojawiło się dziwne uczucie w brzuchu. Jakby kutas Aleksa rozpychał się w jej wnętrznościach i robił sobie więcej miejsca. Przypominało to chmarę motyli, które tłoczą się w jej żołądku, trzepocząc skrzydłami. Jakby na nowo przeżywała pierwsze zauroczenie.
Sięgnęła pamięcią wstecz, próbując sobie przypomnieć, kiedy poczuła to po raz pierwszy. Nagle otworzyła szerzej oczy, gdy w końcu sobie przypomniała. Było to około pięć lat wcześniej, kiedy była u Agaty. Aleksander wrócił z siłowni, wziął prysznic. Wyszła z pokoju kuzynki aby skorzystać z toalety i natknęła się na niego na korytarzu, przepasanego ręcznikiem, wychodzącego z łazienki. Przywitał ją życzliwym uśmiechem, zupełnie nieświadomy, jakie wrażenie zrobił na niej widok jego umięśnionego ciała.
Jadwiga spojrzała na Aleksandra, mając przed oczami tamto wspomnienie.
On jednak znów nieznacznie ją uniósł, cofając biodra i ponownie nadział ją na siebie. Powoli ją nasuwał, wzburzając w brzuchu kolejną falę motyli.
Chwyciła mocno własne piersi i zacisnęła na nich palce. Kto by pomyślał, że przed laty przeżyje pierwsze zauroczenie we własnym kuzynie, potem przez lata będzie o nim fantazjować, by teraz wylądować z nim w łóżku.
Nagle poczuła, że pośladki dotykają jego ud. Zamrugała kilka razy, nie wierząc, że poszło tak gładko, zostało tylko to niesamowite uczucie rozciągania na pograniczu bólu.
Aleks docisnął jej biodra jeszcze odrobinę, wypychając własne do przodu, upewniając się, że jest w niej najgłębiej, jak w tej pozycji jest to możliwe.
– No to teraz jestem w tobie już cały – powiedział, jakby sam nie dowierzał własnym słowom. – Gotowa?
Jadwiga w odpowiedzi skinęła tylko głową.
Uśmiechnął się i uniósł jej biodra niesamowicie wysoko, niemal wyciągając z niej kutasa. Potem jednym ruchem nadział ją na siebie aż do końca.
Nie mogła powstrzymać krzyku rozkoszy. Cała przyjemność, wynikająca z rozciągania we wszystkie strony, motyli w brzuchu, wcześniej rozłożona w czasie, teraz była skoncentrowana w jednej krótkiej sekundzie, podkreślonej dźwiękiem wilgotnych ciał uderzających o siebie.
Jeszcze kilka razy powoli ściągał ją z siebie, tylko po to, by nagle się w nią wbić. Obserwował ją uważnie, jakby sprawdzał, czy kuzynce na pewno nic nie jest. W końcu wbił się i przytrzymał ją na sobie dłużej, rozkoszując się tym, jak całe jej ciało delikatnie drży nadziane na jego kutasie, jakby w oczekiwaniu na kolejny obezwładniający orgazm.
Jadwiga zastanawiała się, jak długo Aleks ma zamiar to jeszcze przeciągać.
– Jadzia, wybacz, ale muszę… – powiedział. – Jesteś zbyt seksowna, zbyt ciasna i zbyt długo na to czekałem, żeby się dłużej powstrzymywać.
Nim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, mocniej zacisnął dłonie na jej talii, szybkim ruchem się wycofał i mocno wbił, a po chwili zaczął ją ostro rżnąć, bez opamiętania.
Po kilku ruchach spadła z krawędzi, nad którą wisiała i została pochłonięta przez odmęty czystej rozkoszy. Ciało drżało w ekstazie, cipka kurczyła się nerwowo, usiłując złapać kutasa, który wciąż poruszał się w niej niesamowicie szybko.
Gdy Jadwiga nieco oprzytomniała, chwyciła Aleksa za przedramiona i wbiła w niego spojrzenie. W końcu, jego biodra zatrzymały się, a Jadwiga poczuła jak w jej wnętrzu kutas Aleksa gorączkowo pulsuje i zalewając jej macicę potokami rozgrzanej spermy.
Pierwsza fala obezwładniła ją. Zaskoczona wciągnęła powietrze, odchyliła głowę i zawyła z rozkoszy. Jej ciało zaczęło drżeć. Cipka gorączkowo zaciskała się na nim, jakby chciała wycisnąć z jąder wszystko, co w nich jeszcze zostało.
Aleksander jeszcze chwilę trzymał jej biodra mocno nabite na swojego kutasa, pompując kolejne porcje nasienia w głąb ciała Jadwigi. W końcu opuścił jej biodra na pościel i pochylił się nad nią, podpierając się na ramionach.
W tym samym momencie Jadwiga zarzuciła ramiona za jego szyję i przyciągnęła głowę kuzyna do swojej klatki piersiowej. Jednocześnie ciasno oplotła go nogami jakby nie chciała pozwolić, żeby jego gruby kutas opuścił jej wnętrze.
Aleksander, korzystając z chwili, wtulił twarz w ciepłe zagłębienie jej szyi. Czuł pod wargami szybki puls i słony posmak skóry. Pchnął biodrami kilka razy, wolniej niż przed chwilą, lecz głęboko, posyłając ostatnie, gęste salwy nasienia w jej ciasne wnętrze. Jadwiga westchnęła cicho.
Odpoczywali tak dłuższą chwilę, spleceni w miłosnym uścisku. Jej piersi unosiły się i opadały pod jego klatką, ich oddechy mieszały się w jednym, nierównym rytmie. Powoli, bardzo powoli, serca zaczęły zwalniać.
– Masz siłę na kolejną rundę? – zapytał w końcu, głosem jeszcze ochrypłym, z twarzą wciąż przy jej szyi.
– Jasne – odpowiedziała z nową energią w głosie i rozplotła nogi, które dotychczas ciasno oplatały jego biodra. Jeżeli Aleks miał siłę i ochotę na jeszcze, nie zamierzała protestować. W jej oczach, gdy uniosła powieki, błyszczało coś między zmęczeniem, a ciekawością.
Aleksander podniósł się, podpierając na ramionach. Dopiero wtedy zorientował się, że jego wciąż twardy kutas tkwi zakopany we wnętrzu kuzynki, mokry, gorący, oblepiony ich wspólnymi sokami. Chwycił ją pod kolanami, naparł dłońmi na wewnętrzne strony ud i podciągnął jej miednicę do góry. Jego lśniący, wciąż twardy członek wyskoczył z jej ciasnej cipki z cichym, wilgotnym odgłosem.
Wyprostował się bardziej i z góry przyglądał się jej kobiecości, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. W chwili, gdy opuścił jej wnętrze, wargi sromowe obkurczyły się, a sama szparka zaczęła delikatnie spazmować, jakby chciała pochwycić pustkę. Skóra wokół była zaróżowiona, błyszcząca od nasienia, które powoli sączyło się na prześcieradło. Cipka wracała do rozmiarów sprzed chwili, w której Jadwiga straciła dziewictwo. Stawała się ciaśniejsza, pulchniejsza, niemal niewinna z wyglądu, gdyby nie wilgotne ślady tego, co właśnie się wydarzyło.
– Cholera – powiedział pod nosem, unosząc kącik ust.
Przeniósł obie jej nogi na swoją prawą stronę. Dłoń położył na biodrze kuzynki i napierając pewnym ruchem, zmusił ją do obrócenia się na brzuch. Prześcieradło zaszumiało pod jej ciałem, a włosy opadły na satynową kołdrę.
Jadwiga, zaskoczona, spojrzała przez ramię. Aleksander przenosił właśnie kolano nad jej nogami, pończocha zaszeleściła, ocierając się o jego skórę i po chwili przysiadł na jej udach. Lśniący kutas sterczał dumnie tuż nad jej pośladkami, ciężki, mokry jeszcze od jej soków i od jego spermy. Uniosła wzrok wyżej, na twarz kuzyna i dostrzegła uśmiech, gdy wpatrywał się w jej jędrne pośladki, opięte pasem do pończoch, podwiązkami i krawędzią koronek.
Aleks spojrzał jej prosto w oczy. Sięgnął w prawo, po wielką poduszkę leżącą przy krawędzi łóżka i umieścił ją pod głową kuzynki. Satyna zaszeleściła, gdy podsunął tkaninę pod jej policzek.
– Możesz przyglądać się, co robię, ale nie odrywaj głowy od poduszki – powiedział.
Położył dłoń między jej łopatkami i docisnął ją delikatnie do materaca. Pochylił się do jej ucha. Oddech otarł się o skórę.
– Albo nie… – dodał szeptem. – Masz mnie obserwować, gdy będę cię rżnął od tyłu.
Pocałował ją w policzek, nim się wyprostował.
Jadwiga, słysząc władczy ton kuzyna, wsunęła ramiona pod poduszkę, przyciągnęła ją bliżej i mocniej się w nią wtuliła. Piersi, wyłuskane z miseczek, przycisnęły się do pościeli. Sama jednak nie odwróciła wzroku, bacznie obserwując, co Aleks robi za jej plecami.
Aleksander położył dłonie na jej pośladkach. Zaczął je ugniatać, masować i rozciągać na boki. Kciukiem przytrzymywał własnego kutasa, ocierając go o szparę między pośladkami, po wilgotnym śladzie, który zostawiło w niej nasienie. Pas do pończoch napiął się na biodrach, gdy rozchylał ją dłońmi.
– Są idealne do takiej zabawy – powiedział, jakby do siebie.
Jadwiga przyglądała się mu w skupieniu, przygryzając dolną wargę. Zastanawiała się, jak długo jeszcze będzie zwlekał, nim w nią wejdzie. W pewnym momencie zauważyła, że Aleks zerka jej w oczy. Jakby przeczytał jej myśl, cofnął biodra i delikatnie się uniósł. Lewą dłoń położył na jej krzyżu, tuż nad pasem do pończoch; prawą naprowadzał swoje przyrodzenie na jej cipkę.
– Cholera – syknął. – Powinnaś sama to zobaczyć.
Poczuła, jak kuzyn napiera na nią czubkiem. Żeby zachęcić go do agresywniejszego ruchu, napięła najpierw jeden pośladek, potem drugi i wygięła plecy mocniej w łuk, wypinając tyłek ku górze. Podwiązki wpiły się w skórę ud, szpilki otarły się o pościel.
Aleksander jakby zrozumiał zachętę i mocniej pchnął biodrami. Gdy żołądź znalazła się w środku, a jej fałdy ciasno objęły go tuż za rozłożystym kapturem, chwycił jej biodra oburącz. Zaczął napierać zdecydowanym ruchem, bezlitośnie rozciągając jej wnętrze, ponownie dopasowując je do swoich nieprzeciętnych rozmiarów. Wilgoć z poprzedniej rundy ułatwiała wejście, ale ciasnota wracała warstwa po warstwie, jakby ciało kuzynki wciąż nie mogło uwierzyć, że znów je otwiera.
Jadwidze trudno było utrzymać wzrok w pełni skupiony na kuzynie. W nowej pozycji nie dość, że trafiał w zupełnie inne miejsca, tuż przy wejściu, to wbijając się głębiej czuła, jak jej wnętrzności znów są przesuwane. Dochodziło do tego wszystkiego nowe wrażenie: dociskania wnętrza brzucha do materaca, ciężar jego bioder i ciepła, mokra oś, która z każdą chwilą pochłaniała jej umysł.
Aleksander wykonywał długie, powolne ruchy. W skupieniu przyglądał się, jak jego kutas znika między pośladkami kuzynki, zakopując się w jej ciasnej cipce, jedynie po to, by po chwili wysunąć się z jej wnętrza z ciasno przylegającymi fałdami, obejmującymi cały jego obwód. Wyglądało to tak, jakby cipka Jadwigi nie chciała, by opuszczał jej wnętrze. Wargi sromowe ciągnęły się za nim, błyszczące, zaróżowione i dopiero z oporem puszczały skórę tuż pod żołędzią.
Pas do pończoch unosił się i opadał z każdym wycofaniem. Podwiązki odciskały się na udach, gdy jej ciało próbowało nadążyć za jego rytmem.
W końcu zerknął na twarz kuzynki. Jadwiga posłusznie przyglądała się jego poczynaniom, z policzkiem wtulonym w satynową poduszkę i ramionami wciąż pod nią wsuniętymi. Gdy jednak wchodził w nią na więcej niż jedną trzecią swojej długości, źrenice Jadwigi uciekały do góry i chowały się za wpółprzymkniętymi powiekami. Przy każdym głębszym ruchu z rozchylonych ust wydobywało się ciche westchnienie. Język wysuwał się nieznacznie spomiędzy warg, a ślina spływała po nim cienką nitką, zostawiając na poduszce niewielką, ciemniejącą plamę.
Wykonał jeszcze kilka ruchów, ciesząc oczy tym, jak działa na Jadwigę, jak przy każdym pociągnięciu wargi sromowe ciągną się za nim, jak westchnienie łamie się jej w gardle, jak policzek wciska się głębiej w mokrą już plamę na poduszce. Nagle się zatrzymał.
Wsunął dłonie bardziej pod jej biodra i podciągnął je do góry, tak by tyłek kuzynki był jeszcze bezwstydniej wypięty. Pas do pończoch napiął się na skórze, podwiązki wpiły się w uda, a szpilki uniosły się nad pościelą. Sam również zmienił pozycję, unosząc własne biodra. Teraz klęczał na prawym kolanie, a lewą stopę ustawił na materacu, zapewniając sobie pewniejsze podparcie przed tym, co zamierzał właśnie zrobić.
Kilka pierwszych ruchów było powolnych, żeby wyczuć nowy kąt, nową głębokość, to, jak jej wnętrze układa się wokół niego, gdy jej miednica znajduje się wyżej. Z czasem pchnięcia stały się pewniejsze, bardziej zdecydowane i agresywniejsze. Biodra Jadwigi drżały w jego dłoniach, a każde wejście wpijało się w nią ostrzej niż przed chwilą.
Z przyspieszeniem rytmu zniknęła reszta ostrożności. Aleksander wbił palce w biodra kuzynki tak mocno, że skóra zbielała pod paznokciami i zaczął wbijać się w nią długimi, ciężkimi pchnięciami. Każde wejście dobijało miednicę do jego ud z mokrym, głuchym odgłosem. Jadwiga już nie utrzymywała wzroku, jej źrenice znów uciekały pod powieki, ślina rozlewała się szerzej na satynie, a ciche westchnienia przeszły w stłumione, urywane jęki, wydyszane w poduszkę.
Półmrok sypialni drżał w blasku grubych woskowych świec. Płomienie ciągnęły się dłużej, niż powinny, złote i nieruchome niemal na końcach knotów. Za oknem światło miasta stało jak zatopione w szkle: spowolnione do tego stopnia, że wydawało się być obrazem, do którego nie da się wejść.
– Patrz! – warknął, nie zwalniając.
Chwycił ją za kark, nie żeby zranić, lecz żeby nie pozwolić jej schować twarzy w poduszkę. Drugą dłonią wymierzył soczystego klapsa w prawy pośladek. Trzask rozciął ciszę. Ciało Jadwigi szarpnęło się do przodu, cipka zacisnęła się na nim konwulsyjnie, a ona syknęła w poduszkę – nie protestem, tylko dźwiękiem, który rozlał mu się po kręgosłupie.
Powtórzył uderzenie. Raz. Drugi. Za trzecim razem zostawił dłoń na rozpalonej skórze i ścisnął, rozchylając ją, patrząc, jak jego kutas znika w niej po sam korzeń.
Potem już nie było żadnego rytmu. Były tylko bezlitosne, głębokie pchnięcia, biodra uderzające o jej tyłek, pas do pończoch wrzynający się w skórę, szpilki bezładnie zahaczające o pościel. Jadwiga próbowała jeszcze coś powiedzieć – imię, albo prośbę – ale głos złamał się jej w połowie, gdy on wszedł najgłębiej, jak to możliwe i tam został.
Orgazm przyszedł gwałtownie. Aleksander wcisnął się w nią do oporu, przygniótł ją swym ciężarem i zaczął się spuszczać twardymi, pulsującymi rzutami, wbijając nasienie tam, gdzie przed chwilą rozciągał ją od nowa. Każdy skurcz bioder był agresywnym szarpnięciem, jakby jego ciało chciało zostawić w niej ślad nie tylko mokry, ale i głęboki.
Jadwiga wygięła się pod nim, wnętrze zaciskało się wokół kutasa falami, a z jej ust wydobył się długi, stłumiony dźwięk, rozlany w poduszkę i w plamę śliny.
Aleksander wykonał jeszcze kilka pchnięć, już płytszych, już tylko po to, by wycisnąć resztę. Potem zastygł, oddychając w jej kark, z czołem przy jej wilgotnych włosach.
Długo nic nie mówili. W ciszy było słychać tylko ich oddechy próbujące wrócić do jednego taktu.
Ostrożniej niż przed chwilą wysunął się z niej. Z jej cipki, obkurczającej się ze spazmem, spłynęła ciepła, gęsta smuga nasienia, tworząc ślad na udzie i plamiąc pościel. Aleksander położył się na boku i przekręcił kuzynkę ku sobie. Nie gwałtownie, ale na tyle stanowczo, by jej piersi, wciąż wyłuskane z miseczek, wbiły się w jego klatkę. Wsunął dłoń pod jej policzek, uniósł twarz i pocałował ją.
Najpierw tylko w usta, które jeszcze drżały. Potem głębiej, wolniej, smakując sól śliny i resztkę westchnień.
Jadwiga odpowiedziała z opóźnieniem, jakby wracała z daleka. Wsunęła palce w jego włosy, przyciągnęła go bliżej i westchnęła mu w usta, kiedy język odnalazł jej język.
Leżeli tak spleceni w poprzek łóżka. W sypialni, w której pachniało świecami, skórą i seksem. Aleksander gładził ją po plecach, omijając zapięcie stanika, po śladzie klapsa na pośladku, po wilgotnym udzie. Jadwiga wtuliła twarz w zagłębienie jego szyi i zamknęła oczy.
Przez chwilę nie było już kuzyna, który rżnął ją od tyłu, ani dziewczyny, która przyszła w koronkowej bieliźnie, żeby go uwieść i aby nie umiał się jej oprzeć. Byli tylko oni dwoje. Spoceni, cisi, jeszcze złączeni oddechem.
Nie potrafiła powiedzieć, jak długo tak leżeli.
W jego objęciach było tak cicho i tak ciepło, że granica między czuwaniem, a snem rozmyła się jej pod powiekami. Mogła przysnąć, może przez chwilę, albo i na dłużej. Nie była do końca pewna. Czuła się bezpieczna i spełniona. Wtulona w twarde, rozgrzane ciało kuzyna. Jedna jego dłoń spoczywała na jej udzie, ciężka, nieruchoma. Druga zaś leniwie głaskała ją po plecach, w dół i z powrotem, jakby liczył kręgi.
Uniosła głowę, żeby spojrzeć mu w twarz.
Aleksander wyczuł ruch, zanim otworzyła usta. Palce na jej plecach zastygły.
– Przepraszam – powiedział cicho. – Przepraszam, za to, że zerżnąłem cię jak jakąś dziwkę. Zależy mi na tobie. Naprawdę. Tylko… od dłuższego czasu o tobie fantazjowałem i po prostu nie mogłem się powstrzymać.
Jadwiga uśmiechnęła się. Nie od razu szeroko. Najpierw tylko kącikiem ust, jak ktoś, kto wraca z bardzo dalekiej wyprawy i zastaje w domu dokładnie to, czego potrzebował.
– Podobało mi się – odparła. – Jak chcesz, możesz bez przerwy rżnąć mnie jak tanią dziwkę. Bylebyś tylko po wszystkim pozwalał mi się w ciebie wtulić.
Przesunęła palce po jego klatce, czując pod skórą spokojniejszy już oddech.
– W końcu wygrałeś zakład – dodała. – Przez miesiąc i tak możesz ze mną robić, co tylko będziesz chciał. Możesz być dla mnie nawet odrobinę szorstki… jeżeli będzie ci to sprawiało przyjemność.
Dłoń zeszła z jej uda. Chwycił ją za włosy, nie mocno, ale na tyle pewnie, by nie było wątpliwości, że to rozkaz, nie pieszczota i lekko odchylił jej głowę do tyłu.
– Doprawdy?
Kiwnęła głową. Nerwowo. Raz, krótko, z pulsem, który nagle poczuła w gardle.
Pocałował ją w usta.
Nie tak jak przedtem, tuż po orgazmie. Całował ją wolniej, głębiej, z palcami wciąż zaciśniętymi na jej włosach i z tą samą władzą, którą przedtem wbił jej w kark. Jadwiga zamknęła oczy. W piersi rozlało się coś gorącego i posłusznego. Podobało jej się to. Że kuzyn jest wobec niej władczy. Że dominuje ją pod każdym względem: w łóżku, w głosie, w tym, jak trzyma ją, jak kontroluje, w tym, jak przeprasza i od razu przestaje przepraszać. Że może powiedzieć „doprawdy” i całe jej ciało odpowiada, zanim zdąży pomyśleć.
Rozpłynęła się w pocałunku, oddając mu język, oddech i cała siebie.
Pocałunek przerwał nagle. Aleksander odciągnął jej głowę za włosy. Nie daleko, tylko na tyle, by usta oderwały się od ust i by musiała patrzeć mu w oczy.
– Muszę się ogarnąć – powiedział. – Na wpół do czwartej jestem umówiony.
Kciukiem musnął jej policzek, jakby wbrew temu, co właśnie zapowiadał.
– Jak chcesz, możesz przez ten czas odpocząć. Wziąć prysznic. A jak cierpliwie na mnie zaczekasz… to z przyjemnością zerżnę cię jeszcze raz.
Obrócił ją na plecy. Pościel zaszeleściła, piersi ułożyły się ciężko między rozchylonymi miseczkami stanika. Znalazł się nad nią, wciąż nagi, wciąż tak blisko, i spojrzał na nią z góry.
– Zaczekasz? – zapytał, choć ton, z jakim to powiedział, sprawił, że bardziej wydawało się to poleceniem w jego ustach.
Jadwiga z podniecenia nie była w stanie wydobyć z siebie słowa. Gardło miała ciasne, język nieruchomy. Kiwnęła głową – nerwowo i szybko, prawie za szybko.
Pocałował ją krótko w usta.
– W takim razie spadam pod prysznic.
Gdy wstał, światło dnia wlało się do sypialni i rozgoniło półmrok. Za oknem miasto znów ożyło. Aleksander jakby od niechcenia machnął ręką i wszystkie świece jednocześnie zgasły. Z żadnego knota nawet nie wydobyła się strużka dymu, jakby przed chwilą płonące płomienie na świecach były tylko złudzeniem. Jedyną oznaką tego, że musiały płonąć, były długie woskowe łzy, na grubych walcach.
Jadwiga przyglądała się, jak kuzyn przechodzi przez drzwi za wezgłowiem łóżka. Potem opadła na pościel.
Myśli naszły ją same. Muskularne ciało Aleksa pod strumieniem wody. Skóra błyszcząca od mydlin. Żel spływający rowkami brzucha, dalej, niżej. Zastanowiła się, czy gdyby do niego dołączyła, zerżnąłby ją jeszcze raz, zanim będzie musiał wyjść. Czy zdołałby się oprzeć jej wilgotnemu, nagiemu ciału, które znajdowałoby się tak blisko niego, w parze, bez bielizny i bez poduszki, w którą można stłumić jęk.
Po chwili stwierdziła, że nie ma co rozważać. Musiała to sprawdzić.
Sięgnęła do zapięć szpilek. Buty zsunęły się z stóp jeden po drugim. Potem pospiesznie zrzuciła z siebie resztę: stanik, pas, pończochy. Zostawiła to wszystko na łóżku – mokre, zmięte, pachnące nim i nią... i ruszyła za kuzynem.
Najpierw przez drzwi, do garderoby. Potem dalej, kierując się szumem wody dobiegającym zza kolejnych drzwi. Niepewnie nacisnęła na klamkę i zdecydowanie pchnęła drzwi do łazienki...
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz