Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Taka nie jestem? I mój kolejny pierwszy raz. Motyle cz.2

Taka nie jestem? I mój kolejny pierwszy raz. Motyle  cz.2Zawsze muszą być te kolejne pierwsze razy i każdy pewnie je kiedyś tam przeżył. Bez nich życie byłoby nudne a świat by chyba też nie istniał.  
I ten mój,  ten mój kolejny pierwszy raz miał się spełnić tyle że zrejterowałam w ostatniej chwili. Obie zrejterowałyśmy,  a to co opowiedziałam w poprzedniej części, jest już tylko moją fantazją i tym co usłyszałam od innych, którzy  gorąco mnie zapewniali takie miejsca odwiedzają. Bo po tym pytaniu Ewki “jedziemy, czy zawracamy”  to owszem pojechałyśmy ale już do takiego zwyczajnego, normalnego klubu.



Jest więcej dłoni, dużo dłoni i ciał, nóg, piersi ust i nagle………………………………
  
Nagle budzę się w realnym świecie. Zła, bo zamówiona a nieodebrana.  I podwójnie zła bo chyba nie rozładuję tego swojego podniecenia.  
Na dodatek  to nie jest wcale moje łóżko i nie moje mieszkanie. A do tego  Teichert nie mój i bokserki również nie moje.  I nie dość że męskie, to pewnie zmieściły by się  w nich z dwie takie jak ja.   A jakby tego wszystkiego było mało to  jest jeszcze ktoś w tym łóżku przyklejony do mnie na łyżeczkę. Nagłe olśnienie uspokaja mnie, że na szczęście to Ewka bo czuję i poznaje jej gorące piersi na swych plecach i jej miękką, delikatną dłoń obejmującą mą pierś. Najchętniej bym się może i upewniła, ale paraliżuje mnie fakt, że jest jeszcze jedna dłoń i to najwyraźniej męska dłoń spoczywająca na moim łonie. Powinnam jakoś zareagować. Nie wiem? Odrzucić ją od siebie, zerwać się z łóżka i narobić hałasu.  Może tak powinnam zrobić, tylko czy tego chcę?   Bo może wcale nie chcę by ten czar prysnął. Ale za dużo coś tych wszystkich może,  więc tylko udaję że śpię. A może - i znów to może -  rzeczywiście tylko śnię .

- Hejka królewny! Anka, Ewka….. pobudka, śniadanie na stole! - Budzi  znajomy głos a gdy otwieram oczy,  moje przypuszczenie że jednak spałam staje się rzeczywistością. Bo o to właśnie  Kajetan w stoi   w drzwiach.  
- Ewka kurde rusz się, już chyba południe!- Teraz już na pewno wiem z kim dzieliłam tej nocy łoże. Pytanie tylko brzmi czy jego dłoń w moich majtkach to była jawa, czy to tylko był sen.

- Co my tu robimy?- Pyta zdziwiona Ewka, albo tylko taką udając rozejrzawszy się wokół.    

- Równie dobrze mogłabym o to samo spytać ciebie. - Odpowiadam  

- Kajtek?!- Zawołała przeciągając się. - I zaraz  dodała. -  To jego mieszkanie. A na widok wchodzącego Kajetana do pokoju pyta.

- Kajtuś, co my tu robimy?-

- No chyba widać! Spałyście u mnie!

- U ciebie czy z tobą, bo to diametralna różnica. -  Kokieteryjnie spytała Ewa.

- U mnie, i z ubolewaniem stwierdzam że niestety ale nie ze mną, ale obok mnie. Ale sama dobrze wiesz że mam tylko jedno łóżko.  

- A możesz mi zdradzić tą tajemnicę skąd i jak myśmy się tutaj znalazły?  

- chyba sobie jaja robisz? Naprawdę nie pamiętasz? - Patrzy na nasze zdziwione miny.- Byliśmy w tym samym klubie, tylko wy, albo mnie nie zauważyłyście albo udawałyście. Bawiłyście się w towarzystwie takich czterech podejrzanych typków, którzy wam nieźle ciągle  podlewali, i jak na moje oko wcale nie mieli w stosunku do was uczciwych zamiarów.  

-Q….! Nic nie pamiętam!? - Wtrąciła Ewka całkowicie zdziwiona, ale ja również nic prawie nie pamiętałam z wczorajszego wieczoru.  
Że byłysmy w tym klubie i neźle się bawiłyśmy to wiem, ale w pewnym momencie film mi się urwał i reszta to kompletna tabula rasa    

- Jak was ewakuowaliśmy to byłyście obie zalane w trupa. A może nawet coś wam tam dosypali do drinków. A jak to wasze szemrane towarzystwo próbowało wyciągnąć z klubu te wasze zwłoki to kazaliśmy im spierdalać i zabrałem was do mnie.

- Kazaliście? - Ewka stawała się coraz bardziej dociekliwa.

- Byłem tam z większym gronie i te palanty nie próbowały z nami specjalnie dyskutować. Zresztą sam nie dałbym sobie rady.-  

- Z czym? - I to już było raczej kokieteryjne.

- No żeby wasze zwłoki wsadzić do Ubera i  wtargnąć tu na górę. - Kajetan chyba nie załapał aluzji.

- W rozbieraniu nas to  też ci twoi kumple pomagali?-  

- No co ty Ewka!?. Tą przyjemność to zostawiłem już dla siebie!- Odpowiedział ze śmiechem bo chyba wreszcie załapał jej sarkazm.  

- Ale bez obaw. Na przebraniu was i położeniu w łóżeczku n i e s t e t y się skończyło. I tak nie wiedziałyście o bożym świecie. Co prawda Anka coś tam mruczała w pijanym widzie. Coś, że ona taka nie jest, albo  i jest, trudno było ją zrozumieć. A ty tylko powtarzałaś w kółko. Kajetan nie,..... nie dzisiaj….., nie teraz. Ale teraz wyłaźcie już z łóżka bo jajecznica ostygnie. A musicie coś zjeść na te wasze puste żołądki. Jak przyjechaliśmy to haftowałyście na całego.-

I gdy już spałaszowałyśmy  śniadanie, a mocna kawa postawiła nas trochę na nogi, Ewka zarządziła prysznic. Kajetan skwitował to tylko słowami, że koniecznie, i że Ewka wie, gdzie co jest, i że zaraz poda nam ręczniki. I nie ma nic lepszego na kaca niż mocna kawa i dobry tusz. Mydliłyśmy się nawzajem pod prysznicem gdy rozległo się pukanie i w uchylonych drzwiach pojawiła się ręka Kajetana wymachująca ręcznikami.

- Boisz się nas?  Nie bądź aż taki znów wstydliwy, jesteśmy pod prysznicem i nie chcemy zachlapać całej łazienki.

Kajetanowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. I nawet nie udawał, że nie stara się coś dostrzec przez zroszone szkło kabiny. Wcale nawet się nie speszył gdy Ewa rozsunąwszy szeroko jej  drzwi powiedziała. -

- Nie gapił byś się tak tylko dołączył a może nawet umył nam plecy?-  

- Zrobiłbym, i to bardzo chętnie, ale sama wiesz dobrze że ledwo mieściliśmy się w niej w dwójkę. We   troje to byłoby już o jedną osobę stanowczo za dużo i do tego mógłbym się czasami pomylić.

- A ja już myślałam że trójkącik to nie twoja bajka.- Ewa zripostowała ze śmiechem, bez cienia zażenowania wychodząc z kabiny, biorąc ręcznik z umywalki wyciera się nim cholernie prowokująco. Kajetan uśmiechnął się tylko na ten widok, w jego oczach zaiskrzyło, i chyba z poważnym oporem wyszedł zamykając za sobą drzwi łazienki.  

- Ojjjj…. ty Pipko! Widzę że masz na niego ochotę co…..?  

- Ja?- Odpowiadam zdziwiona nie tyle jej pytaniem, ale tym że  łapię się na tym jaka jestem cholernie głodna, a w tym pieprzonym śnie, z tym obcym facetem to chyba nie był nikt inny tylko Kajetan. I jak  cholernie  w nim chciałam, by mnie tak po prostu ostro wziął, pośród tych kłębiących się ciał.    

- O ty Małpo Zielona!....... A widzisz tu jeszcze jakąś inną pipkę?  Bo ja bym miała. I to cholerną, choć wiem że potem wszystko mnie boli, ale dziś mam taką cholerną chcicę na jakiegoś fiuta, że nawet tego jego  a bym przeżyła. A kiedy ty się ostatnio pieprzyłaś? -  

Widzę odbicie naszych twarzy w lustrze  i jak zaczynam się czerwienić.

- Aaaaaa. sorki ty się nie pieprzysz, ty się kochasz. - Kontynuuje, stojąc za mną, dotykając paluszkami mojej waginy.  

-Tylko jak sie ma to twoje, jak to nazywasz “kochanie” do tego co wyczynialiście wtedy  z Kajetanem. Zawsze mówiłaś o nim, że to dupek, snobek, i w ogóle. A tu proszę nawet się nie zająknęłaś jak cię zatargał do drugiego pokoju. O tym  co było potem, to już nawet nie wspomnę. Łóżko pod wami, to jeździło chyba po całym pokoju. A te twoje  jęki i wrzaski,  to umarłego wyciągnęły by z grobu. I cudaczka to ty jesteś też niezła. Pieprzysz się wcale nie po Bożemu, drąc się przy tym wniebogłosy  “ OOOO BOŻE!!!!!!”  A tak między nami To całe “O Boże” to było wołanie o pomoc, czy może jednak chodziło o coś innego? -  

I jej zaraźliwy śmiech rozlega się chyba w całym mieszkaniu.  Rozbawiona na całego, a ja nie wiadomo czemu zażenowana i buraczana, zawinięte w ręczniki wychodzimy z łazienki nadziewając się na kompletnie ubranego Kajetana.

- Cześć Ewka!  
- Cześć, Kordian to jest Anka! - Ewka odpowiada mu bez najmniejszego zdziwienia.

- To już wiem, za haftowała mi wczoraj, no właściwie to dziś całe ciuchy.  Śmierdziałem potem jak kozioł.

- Anka. A to Kordian brat Kajetana! Do tego jeszcze bliźniak i to jednojajowy, tak podobny że z początku sama miałam kłopoty z rozróżnieniem kto jest kim. - I Dodaje zaraz widząc moje wielkie zdziwienie. -Prawda że oni są prawie identyczni?-
Prawie identyczni? To mało powiedziane, ja nie potrafiłabym ich rozróżnić  

  
- Co cię tu Kordianku sprowadza? - A do mnie, ze śmiechem  

-Ty tego pewnie nie wiesz, ale Kordian to był mój chłopak. I to cholernie wredny dupek. Dupek który odstąpił mnie swojemu braciszkowi jak jakąś lalkę!

- Już tak nie opowiadaj bo sobie Anka zaraz sobie Bóg wie co o mnie pomyśli.   A jakoś nie było widać po tobie żebyś była z tego,  jakoś za bardzo niezadowolona. - Odpalił jej Kordian  

- Zadowolona czy nie zadowolona ale nie odpowiedziałeś mi co ty tu robisz? -  Spytała Ewka i wywiązał się mniej więcej taki dialog.

- Braciszek mnie wezwał na pomoc! Powiedział że dziś sobota, dzień na imprezowanie ciągle ma u siebie te dwie niezłe laski. Co mam okazję osobiście potwierdzić,  więc co nie skorzystać. -  Kordian

- Acha. Anka zbieramy się , panowie idą imprezować.-  Ewka    

- Hola, hola. Nigdzie nie idziecie bo zabieramy was na imprezę.- Kajetan

- Pytanie tylko, czy my chcemy na nią iść?-  Ja, wziąwszy sie na odwagę.

- A nie chcecie?- Kordian

I nastała cisza, a my spoglądaliśmy obie na siebie, która ma co powiedzieć. To, że nie chcemy, czy to że idziemy? A żę cisza trwała nadal Kajetan zadecydował za nas.  

- Czyli postanowione, jedziemy. Dziewczyny pojadą się przebrać, i spotykamy się w klubie powiedzmy o dwudziestej. Może być?  

***  

I było jak powiedział Kajetan, zabawa trwa na całego a my pomnę, ostatniej imprezy i późniejszego kaca fizycznego i moralnego wybitnie oszczędzamy się z drinkami, a już broń boże nie dopijamy tych co nawet przez chwilkę   pozostawione zostały  bez nadzoru.  Zresztą Kajetan z Kordianem też bardzo dbają o nas bezpieczeństwo a że są postawni i nieźle zbudowani, niewielu facetów byłoby  skłonnych szukać z nimi zwady.  

- Jak tam  Kordian? - Spytała nagle Ewka, gdy będąc w toalecie  “przypudrowujemy” sobie noski. - Wierz mi żę z jego sprzętem to na bank  dał by ci tę granicę o której tak często gadasz. To właśnie dlatego zamieniłam go na Kajtka. A on uważa, że to on mnie zostawił, ale niech już tak będzie i sobie umrze w tej nieświadomości.  

- Obaj są po jednych pieniądzach. Przecież widać aż nadto że są stuprocentowo  pewni tego że nas zaliczą. -  

- Cholerka a wiesz że to wcale nie byłoby takie złe! - Odparła wypychając mnie z toalety.


                                                    ***
Minęły dwie soboty od tego wspólnego wyjścia i dwuznacznej propozycji bliźniaków by dalszą część zabawy kontynuować już w bardziej kameralnym towarzystwie.  Domyśle pewnie u jednego z nich,  której jednak nie podchwyciłyśmy. To znaczy ja jej nie podchwyciłam i byli na tyle grzeczni że odwieźli mnie do domu, a jak podejrzewam to Ewka do swojego chyba jednak nie dotarła. A jeśli nawet dotarła to z Kajetanem na pokładzie. Potem przez ten cały czas się nie widziałyśmy, ani nawet jedna do drugiej nie zadzwoniła. Mnie było jakoś głupio a ona nie wiem czy się nie obraziła. W końcu nie wytrzymałam i postanowiłam odezwać się do niej pierwsza. Nie bawiąc się w żadne tam smsy zadzwoniłam. Odebrała dopiero po chyba trzeciej odrzuconej próbie.

- Co chciałaś?-

- Co tak z piąchy? Obrażona? Chciałam po prostu pogadać.

- No to gadaj!-

- Widzę że jesteś  dziś taka, że bez kija nie podchodź?- Naiwnie licząc że ten żart rozładuje sytuację.  

- Zostawiłaś mnie wtedy z nimi samą!-  

- Jakoś po tobie nie było widać byś miała jakieś opory by z nimi dalej nie jechać. Mogłaś po prostu też wysiąść i zostać u mnie.

- Mogłam.

- To w czym rzecz?  

- To nie rozmowa na telefon.

- Przyjedź pogadamy! - Dłuższa chwila ciszy, dziś jak sobie przypomnę tą rozmowę to myślę sobie, mam takie wrażenie  jakby zakryła mikrofon i  z kimś ustalała odpowiedź.  

- Nie przyjadę, chcesz to sama przyjedź! - W końcu słyszę.

- Ale czy ty tego chcesz? Po za tym już późno! - Staram się upewnić czy to było szczere.

- Chcę, ale zaraz.-  

Coś mi tu nie pasowało. Myślę chora? Chandra? A może nie daj boże dopadła ją jakaś deprecha. Zamawiam Ubera i w pół godziny jestem na miejscu. Cisnę domofon, brzęczy otwierany zamek furtki a w domofonie głos Ewki  

- Właź! Drzwi otwarte-  Idę więc  śmiało i wchodzę do willi.  

- Anka? Na górzę i zamknij za sobą drzwi na zamek!- Głos Ewki dochodzi gdzieś z góry,  zapewne jest w sypialni czyli jednak chora.  Mijając salon zauważam, że wczoraj to musiała tu być niezła impreza. Resztki  pizzy  na talerzach. Butelki, kieliszki z niedopitym winem. Porozrzucane poduszki z sofy i części odzieży. Totalny bałagan. Wyglądała to trochę tak, jakby  przeszło tam stado dzików.

Oj tu się wczoraj dopiero działo!  Przemka mi przez głowę, gdy znów słyszę głos Ewy.

- Wcięło cię?? - Co to kurna pali się? Myślę sobie i krzyknąwszy  

– Idę, idę! –  Prawie biegiem pokonuje kolejne stopnie, kierując się prosto w stronę uchylonych drzwi sypialni jej staruszków i dosłownie zamieram w ich progu.  
Panujący w nim półmrok, tylko delikatnie rozświetlonym nocną lampką, z zarzuconą na nią chustą by dodatkowo stłumić światło, że trudem zauważam leżących w skotłowanej pościeli całkowicie nagich Ewkę i Kajetana. a   powietrze w sypialni jest gęste, mało, wręcz ciężkie od seksu, i wyraźnie widać szczególnie u kajetana, że jeszcze nie do końca zeszło z nich podniecenie. I oboje wyglądają tak, jakby przed chwilą przeżyli swój najlepszy orgazm w życiu. W każdym razie Ewka to na pewno.  
Instynktownie chce się natychmiast wycofać i uciec gdzie pieprz rośnie, gdy lodowaty dreszcz przebiega mi po plecach bo gdzieś w podświadomości czuję, że jest tu ktoś jeszcze. I że ten ktoś właśnie stoi za mną. I zanim zdążyłam się odwrócić, choć sama tak naprawdę nie wiedząc czy tego chcę czy nie chcę, jakieś silne, męskie dłonie zaciskają się na moich ramionach, skutecznie mnie unieruchamiając. I ten ich uścisk jest jak jakiś bezwzględny rozkaz: -stój i ani drgnij. i stoję taka bezwolna jak słup soli. A przecież powinnam uciekać z krzykiem,  albo może chociaż spróbować się wyrwać dać w gębę napastnikowi. Ale czy tak naprawdę tego chcę? Czy może chcę a nie mogę, bo ten nagły paraliż odcina moje JA od własnego ciała. A w roześmianych  oczach Ewki i Kajetana, widzę jakby rozbawienie, a może coś jeszcze, o czym nawet boję się pomyśleć.  
Ręce na mych ramionach delikatnie mnie odwracają, że teraz już  widzę kogo mam przed sobą. Widzę ale  i chyba trochę się nawet jego widoku spodziewałam. A może tylko tak mi się wydawało. Kajetan? Nie Kajetan, bo on przecież jest tam…. z Ewką na łóżku. A jeśli tam jest Kajetan to znaczy że obok jest Kordian.   I  ten Kajetan nie Kajetan, chwyciwszy mnie za podbródek uniowszy go  nieco, muska moje usta swoimi. A ja o zgrozo, się nie cofam! Nie cofam a oddaję mu ten pocałunek, który  z delikatnego muśnięcia naszych ust, przemienia się w szaloną walkę, naszych warg, zębów, języków, przy czym czuję to cudowne mrowienie w udach a w brzuchu szalejące  motyle. Na domiar moim ciałem  wstrząsa dzikie, że powiem więcej, prawie zwierzęce pożądanie  A w głowie tłoczą się jak mantra te słowa Ewki - Czy Kordian mi się podoba, i  że z nim, to na bank a miałabym w końcu tę swoją wydumaną granicę bólu i rozkoszy.  
I już sama nie wiem czego, a właściwie kogo chcę. Czy tego, że jestem tu i teraz, i teraz jestem jego a on mój? I sama nie wiedząc jak i kiedy? Czy sama, czy może to jego sprawka, że siedzę zupełnie naga na skraju łóżka, nerwowo starając się rozsupłać pasek jego szlafroka, w czym pomaga, czy może raczej przeszkadza, będąca z moimi plecami   Ewka.   Gdy nagle ktoś zgasił  światło, pchnięta leżę na plecach i czyjeś silne dłonie wciągają mnie w głąb łóżka. Ktoś mnie gładzi, ktoś całuje,  ale w tych ciemnościach  nie wiem czyje to usta i czyje to dłonie, pieszczą, błądzą łapią za piersi, uda, łono. I z którym to z nich, Kajetanem czy z Kordianem przeżywam kolejny swój orgazm, a pod którym to Ewka właśnie  jęcząc i rzucając się  przeżywa swoje. I to nie jest tam żadne waniliowe kochanie. To  jest po prostu porządne rżnięcie. Rżnięcie  wynoszące mnie a i zapewne Ewkę raz za razem na same szczyty uniesień. W których to ten mój, dręczący mnie ciągle sen w końcu się chyba ziścił, i w których, to pragnienie doznania rozpierającego mnie prawie do bólu wypełnienia, zostało w końcu chyba zaspokojone.  
Południe, w pokoju jasno,  gdy się w końcu budzimy. Tylko  po tych naszych nocnych pannach K. nie ma już nawet śladu. Pewnie znów bym sobie pomyślała, że to jak zwykle, tylko nocne zwidy. Że to ta moja wyobraźnia i sny  które mnie prześladują,  gdyby nie to, że choć jestem cała mocno obolała, to wyjątkowo dziś czuję się  całkowicie spełniona.  
- Cześć…. -  To Ewka, leżąc na boku, uśmiechnięta z swymi słynnymi już kurwikami w oczach, z jedną dłonią pod głową, drugą bawi się  nabrzmiałymi wargami swojej waginy, i widać że cholernie wyluzowana i zadowolona.  
- I……-? Pyta rozmarzona, z tymi swoimi kurwikami w oczach a z mojej strony powinno paść CO I ale   nie czekając na moją odpowiedź dodaje.  
- Nawet pipko nie wiesz jak bardzo tego chciałam.  Tego o czym ci się tak często śniło i o czym nie raz mi opowiadałaś. Być tak braną i pieszczoną    ale nigdy jakoś nie wychodziło. A na co miałam cholerną chcicę już wtedy jak byłyśmy z Kajetanem i Markiem. Ale jak wiesz nie wyszło.   -  
Jej dłoń przenosi się z jej łona na  moje moje piersi i delikatnie je ugniatając, opuszkami palców drażni sutki, które jak na komendę zaraz stają na baczność.  A zrzuciwszy ze mnie kołdrę,  dotykając mojego łona śmieje się bezczelnie pyta.
- Obolała? Bo moja jest ale……….-  
-Ale?- Pytam. Na co ona  z rozrzewnieniem.  
- Pewnie bym się wcale nie pogniewała za jakiś riplej. Może już nie dzisiaj ale kiedyś na pewno.  
- Powinnyśmy wówczas nie gasić światła! Czy to ma być moja nowa obsesja?[/] - Pomyślałam.    



[i]I tradycyjnie już jak w poprzednich częściach  prośba o kciuk w górę lub w dół, w zależności jak to ocenisz, a już szczytem mego zadowolenia będzie choć króciutki komentarz od serca.
  🙂

1 komentarz

 
  • Użytkownik JorgDeJoong

    Jak zawsze mega ciekawie i super opowiedziane …

    53 minuty temu