Taka praca...

Gdy wszedłem do barowej części hotelowej restauracji od razu zwróciła moją uwagę. Siedziała przy barze, popijała drinka i z nikim nie rozmawiała. Kiedy usiadłem niedaleko mogłem się jej dokładniej przyjrzeć. Miała około 40-42 lat i lekko krągłe, ale bardzo zgrabne kształty. Ubrana była biznesowo, półformalnie, a szczególną uwagę przykuwała biała koszula mocno opięta na wydatnym biuście. Była rozpięta o co najmniej jeden guzik za dużo… Lubię takie kobiety. Dojrzałe, zadbane, eleganckie, wyzwolone i… sami sobie dopowiedzcie, znacie przecież ten typ.

- Ciężki dzień?- zapytałem mimochodem, kiedy obiekt moich obserwacji zamówił kolejnego drinka

- Cholernie…

W jej głosie faktycznie wyczuwalne było zmęczenie i to raczej będące skutkiem splotu wielu zdarzeń niż trudnego dnia.

- Praca, rodzina czy wszystkiego po trochę?

- Wszystkiego po trochę

- Podobno potrafię słuchać, może ma Pani ochotę po prostu się wygadać?

Nie czekając na odpowiedź zabrałem zamówione piwo i przesiadłem się o jedno krzesło, stojące bezpośrednio obok Cycatki jak roboczo nazwałem ją w myślach. Szczerze się roześmiała, po czym wyciągnęła do mnie rękę i powiedziała:

- Weronika… dla znajomych po prostu Wera

Odpowiedziałem tym samym gestem, spodobał mi się jej mocny, stanowczy uścisk dłoni.

- Tomek- odpowiedziałem po czym powoli powtórzyłem po Cycatce- Wera… a dla męża?

Jednocześnie spojrzałem wymownie na obrączkę na palcu jej dłoni, którą właśnie puściłem. Wiedziałem, że to będzie czuły punkt i nie myliłem się. Weronika faktycznie miała potrzebę, żeby się wygadać, więc kilkanaście minut później wiedziałem już naprawdę wiele o jej pracy, życiu prywatnym, dzieciach, mężu (włącznie z tym kiedy i gdzie uprawiali ostatnio seks) i wielu innych aspektach życia. Była bardzo inteligentną, a tym samym interesującą rozmówczynią przez co czas przy kolejnych drinkach szybko upływał, a kolejne podejmowane przez nas tematy niechybnie zbliżały nas do tego, o czym obydwoje myśleliśmy od samego początku naszej króciuteńkiej znajomości… I choć dała się poznać jako bardzo otwarta i frywolna kobieta zmiana modelu rozmowy po niemal półtorej godziny praktycznie monologu trochę mnie zaskoczyła:

- Przeleciałeś kiedyś mężatkę wiedząc, że nią jest?

- Tak

- Miałeś w związku z tym jakieś opory, albo wyrzuty sumienia?

- Nie, dlaczego miałbym mieć?

- Sporo opowiedziałam Ci o sobie, swojej rodzinie, mężu… mógłbyś teraz pójść ze mną do pokoju i uprawiać seks?

- Jesteś kilkaset kilometrów od domu, Twoje dzieci są już prawie dorosłe, a mąż… no cóż, czujesz się niedopieszczona.  Tak, mógłbym. I wiesz co?

- Tak?- zapytała zaciekawiona unosząc brew.

- Nie tylko mógłbym ale…- ściszyłem głos do szeptu- mam wielką ochotę posmakować twojej puszczalskiej brochy.

Weronika nie odezwała się słowem, ale mimo sporej ilości wypitego alkoholu wstała z gracją i ruszyła do wyjścia z prowadzącego na hotelowy korytarz. Z uśmiechem obserwowałem jej rozkołysany, krągły tyłek i apetyczne nogi. Już na początku rozmowy podała mi numer swojego pokoju…

W progu stanęła ubrana w szlafrok. Mokre włosy wskazywały na szybki prysznic.

- Daj mi jeszcze chwilkę… zrób drinka- rzuciła wskazując wzrokiem na szafkę z alkoholem po czym zniknęła w łazience. To dobrze, miałem chwilę by dobrze przyjrzeć się pokojowi, miało to dla mnie duże znaczenie…

Kiedy po dwóch czy trzech minutach pojawiła się ponownie zaniemówiłem. Jej okazałe nagie piersi podskakiwały kiedy zbliżała się do mnie. Cały wieczór o nich myślałem, ale prezentowały się jeszcze lepiej niż sobie wyobrażałem. Nie mówiąc już o cipce… była naprawdę idealna ze swoją górującą nad szparką elegancko przystrzyżoną, zadbaną fryzurą.

- Niegrzeczna z ciebie suka- uraczyłem Weronikę komplementem jak tylko się zbliżyła.

Nie zdążyła odpowiedzieć, zaczęliśmy się całować. Czułem ciepło bijące od jej ciała, czułem jego zapach, czułem jaka jest napalona i wyposzczona… Wprawa z jaką odpięła pasek moich spodni, a później rozporek była godna podziwu. Mój prężący się przyjaciel wyskoczył niemal wprost w jej wilgotne usta. Całowała go, lizała, ssała z takim zapałem i zaangażowaniem, że nawet nie zauważyła kiedy wyciągniętym z kieszeni telefonem nagrałem kilkudziesięciosekundowy filmik, w którym pochłonięta obciąganiem zagrała główną rolę.

- ssij kochanie… twój mąż byłby pewnie z ciebie dumny

Teksty nawiązujące do jej małżeństwa dodatkowo ją nakręcały, więc nie zamierzałem przestawać.

- o tak, powinien zobaczyć jak jego ukochana żona spędza czas w delegacji

Kiedy trenowała na mnie swoje głębokie gardło czułem, że zaraz dojdę. Chwyciłem Weronikę za włosy i pociągnąłem w górę.

- Teraz moja kolej.

Nie musiałem dwa razy powtarzać. Cycatka wskoczyła na łóżko i wypięła w moją stronę swoje walory krzycząc:

- Wyliż moje sucze dziurki!

- Poproś.

- Proszę… błagam…

- A co na to powiedziałby mąż?

Znowu nie zdążyła odpowiedzieć, chyba żeby za odpowiedź uznać przeciągły jęk rozkoszy kiedy dobrałem się językiem do jej rozpalonej do granic możliwości cipy.  To zajebiste uczucie kiedy pizda eksploduje w mocnym orgazmie pod językiem, a tutaj poszło naprawdę szybko. Zamierzałem pójść za ciosem, ale nie od razu…

- Zaraz wrócę, ok?

- Yhm…- Weronika przytaknęła opadając na łóżko będąc chyba jeszcze w innym świecie po mojej minetkowej akcji.

Wziąłem swój telefon i zniknąłem w toalecie, gdzie wybrałem numer...

- Panie Michale, przykro mi, ale miał pan rację, pana żona pana zdradza… zaraz wyślę panu filmik jako dowód, pełen materiał wideo tak jak się umawialiśmy po zrealizowaniu przelewu na moje konto.

- Rozumiem…

- Naprawdę mi przykro…

- Cóż… spodziewałem się tego, proszę się nie przejmować, taka praca.

- Niestety…

Po krótkiej rozmowie wróciłem do części sypialnej. Jeszcze długo rżnąłem tej nocy puszczalską mężatkę pod czujnym okiem ukrytej przy szafce z alkoholem kamery…

8 013 czyt.
93%144
Martysia

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 1139 słów i 6268 znaków. Tagi: #żona #zdrada #milf

4 komentarze

 
  • Zakochana5

    Zakochana5 · 7 wrz 16:30

    Trzeba było wziąć za żonę jeszcze bardziej cycatą kobietę  

  • Morfina

    Morfina · 6 wrz 17:34

    A to łobuz.... Mam nadzieję, że mąż nieźle sypnie groszem za dopieszcznie... 🤭

  • jacek795

    jacek795 · 6 wrz 16:18

    super opowiadanko

  • Marcin3867

    Marcin3867 · 6 wrz 5:36 · 287366583

    Normalnie detektyw świnia