Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Ewka i ja

Ewka i jaEwka i to coś
     Zimno, mokro i ponuro, zupełnie nietypowo jak na ta porę roku.   W dodatku w perspektywie weekend do którego jak dodać parę dni staje się całkiem solidnym wolnym na jakiś dłuższy wypad.  I właśnie na ten ponury czas mój chłoptaś mój  Mareczek, ni stąd ni zowąd  wyskoczył z propozycją nie do odrzucenia. Zresztą trudno  by było na ten temat dyskutować i nazwać to propozycją. Po prostu oświadczył, że w ten najbliższy wydłużony weekend jedziemy nad morze i tyle. Ba! Już nawet już spakował prawie wszystkie rzeczy łącznie z moją  bielizną osobistą, której to dobór wywołał we mnie dość mieszane uczucia. Więc dorzucam tylko parę moich bawełnianych  majtek. Trzy sukienki na wszelki wypadek, oczywiście moje kosmetyki i w zasadzie byłam już spakowana.  Po dłuższych dywagacjach bo raczej nie jestem jakąś fanką takich niespodzianek, wyciągnęłam z niego cel naszej eskapady. Udajemy się do nadmorskiego SPA, jednego z wielu należącego do jakiejś sieci, w której to mój Chłoptaś razem z Kajetanem, postawili na nogi, jak to ponoć  fachowo się  określa, ich system  po próbie ataku hackerskiego. Ma to być niby jakaś premia za szybkie i sprawne przywrócenie tego systemu i zabezpieczenie na przyszłość.  Nieważne, jak zwał tak zwał ja tego nigdy i tak nie ogarnę. Jedno co mnie wkurzyło to to, że z nami będzie też ten jego kumpel z pracy Kajetan ze swoją Ewką. Tego jego kumpla Kajetana to organicznie nie cierpiałam. Straszny z niego buffon, a już podpadł mi na całego gdy na jakiejś imprezie ją wkurzył, mało nie doprowadzając do płaczu swoją poprzednią dziewczynę, opowiadając przy wszystkich i to z pikantnymi szczegółami jaka to ona jest świetna w łóżku tyle że ma jedną wadę nie chcąc pieprzyć się przy ludziach. Za to,  tej jego obecnej czyli Ewki  to właściwie znałam. Praktycznie wszystko co o niej wiedziałam to raczej tylko z opowiadań mego Chłoptasia. Owszem widziałam ją parę razy  a i to tylko gdzieś w przelocie. I jak na pierwszy rzut oka, to jak na mnie mnie, to sprawiała dość sympatyczne wrażenie i właściwie to chyba tylko z uwagi na nią nie walnęłam swojego słynnego wielkiego focha. Zresztą i tak było już na to za późno i pozostało mi tylko robienie dobrej miny do złej gry.  Nie ważne. W każdym razie czasu na rozmyślania nie było za wiele bo właśnie przyjechał po nas Kajetan z Ewką. Droga, jak na tą “Polskę w ruinie” minęła bardzo szybko i tak właściwie jednym etapie, nawet specjalnie nie zmęczeni  przejechaliśmy całą Polskę. Nie będę się rozwodziła nad jej szczegółami i rejestracją w recepcji bo to niczego nie wnosi do sprawy. Faktem jest że dostaliśmy do dyspozycji cały apartament z dwiema sypialniami, wielkim salonem z aneksem kuchennym i własnym tarasem na  dachu. Po krótkiej wizytacji naszego apartamentu, i równie szybkim zjedzeniu obiadokolacji, nasi panowie kazali sobie dać jakąś małą godzinkę, na spotkanie z menadżerem. I prym przejęła Ewka jako że jak powiedziała to zdążyła się już dobrze zaznajomić się z tym obiektem podczas poprzednich w nim bytności, gdy Kajetan razem z moim Chłoptasiem walczyli tu z tymi obrzydliwymi robalami.  
- Anka! Zamówiłam dla nas saunę. Zrzucaj ciuchy, bierz szlafrok i ręczniki  i spadamy.- Zakomenderowała Ewka
- A nie poczekamy na nich?- Spytałam zaskoczona tą jej nagła decyzją.    
- Anka…… ! U nich “mała godzinka to wieczność. Jak się rozkręcą w tych swoich bitach bajtach czy co tam jeszcze to zanim się zorientują złapie nas ranek. -
     Musiałam niestety przyznać jej całkowitą rację, sama wiedząc z doświadczenia, że nawet błaha rozmowa telefoniczna, która to miała trwać tylko pięć minut  często  przeciągała się do godziny lub grubo dłużej. No to obie w szlafrokach pachą zjeżdżamy windą prosto do SPA. Dostajemy  ręczniki, jeszcze tylko pytanie z ust młodziutkiej recepcjonistki czy nie będzie nam przeszkadzało, że kabina jest koedukacyjna, i że ewentualnie możemy trochę poczekać bo panowie niedługo już kończą.   Z przerażeniem w oczach spoglądam na Ewkę  a ona z zawadiackim uśmiechem na ustach i diablikami w oczach zupełnie spokojnie że w żadnym wypadku, chyba że panowie będą mieli coś przeciw to oczywiście poczekamy. Jeszcze tylko natrysk i zawinięte w wielkie ręczniki ładujemy sie do środka.        
- Oż q…a! Ale ciacha…. ummmm.-  
Słyszę szepczącą mi do ucha Ewkę która  prawie na siłę wpycha mnie do środka. I  po  naszym grzecznościowym “ czy można?” i ich “ ależ proszę, proszę” czy może raczej “ależ prosimy, prosimy”,  zajęliśmy,  górną półkę vis-a-vis facetów nerwowo okrywających biodra i wiadome miejsca ręcznikiem.  Oczywistym było że cała uwaga panów natychmiast skupiła sią na Ewie. Zresztą nic w tym dziwnego, bo naprawdę jest na czym oko zawiesić. A jak jeszcze odwinęła się z swojego ręcznika, i ostentacyjnie wypinając w ich stronę swój jakże kształtny tyłeczek, z takim namaszczeniem układając go na półce,  to już im oczy same wprost chciały wyskoczyć z oczodołów.  Ja po prostu bym zakazywała wstępu na basen, sauny itp. takim  jak ona  laską. Aż dziw bierze że jeszcze się nikt się nie utopił albo nie rozwalił sobie łepetyny idąc nie patrząc pod nogi, tylko wytrzeszczając ślipska  nie tam  gdzie trzeba. Do tego co to za idiota wymyślił ten głupi przepis że do sauny wchodzić można tylko w ręczniku, i ma on tylko służyć by na nim siedzieć?    
Ale do brzegu. Spoglądając to na nich, to na siebie, o mało nie wybuchłyśmy gromkim śmiechem i na dodatek  nie popuściłam z tego śmiechu, widząc jak tych dwoje, niezdarnie i z widocznym zażenowaniem usiłuje ukryć to co się pod tymi ręcznikami dzieje. A Ewka? A Ewka to prawdziwa małpa, która wprost uwielbia podpuszczać facetów. A  jak się też oni się teraz kręcili. Zupełnie  jakby nie mogąc znaleźć sobie miejsca albo coś ich uwierało w tyłek.  Raz pewnie by ukryć to, co w obecnej chwili  było raczej trudne do ukrycia, a dwa by nas,  no może głównie Ewkę obserwować. A ta  małpa, w lot złapawszy, że faceci są już strasznie podminowani  postanowiła ich dobić  na maksa. I jakoś tak niby przez nieuwagę, albo zamyślenie, sięgając po drewnianą chochlę by polać woda rozgrzane kamienie,  wystawia w ich stronę swoją kształtną pierś z wydatnie sterczącym sutkiem. Albo to.   Gdy już usiadła, odchyliwszy się w tył, oparta plecami  o ścianę, tyłeczkiem na skraju półki, niby przypadkiem z wolna wachluje kolanami, by  napaleńcy mogli zapuścić żurawia głębiej między jej uda, by choć przez ułamek sekundy zerkać miedzy nie, na jej gładziutko wygolone krocze. A ta ich reakcja? Te ich miny? I  na dodatek reakcja tego czegoś co facetom dynda między nogami  a co teraz  na siłę usiłują to poskromić dłońmi?  Wprost bezcenna. Niestety nasze nadzieje na ciąg dalszy rozwiały się tak samo szybko, jak  szybko ulotniła się para, gdy drzwi sauny sie  otworzyły i ukazały się w nich twarze  dwóch mocno wkurzonych lasek.
- Co jest q…a! To my was szukamy jak takie debilne idiotki a wy się tu zabawiacie z jakimiś zdzirami!?- Prawie  wydarła się jedna z nich. Na co Ewka zupełnie nie zbita z tropu natychmiast spokojnie wypaliła.  
- Ty!? Laska! Tylko nie jakieś tam!- Na co Laska rozdziawiła szeroko dziób i zniknęła równie szybko jak sie pojawiła, a  ich faceci jak niepyszni, jak takie potulne kundelki z podkulonymi ogonkami, prawie że gubiąc ręczniki wyskoczyli z sauny  jak oparzeni i pognali za swoimi wkurzonymi laskami.  
- Ja pierdzielę!!! - Ewka widać wkurzyła się nie na żarty. - Czaisz?! Te pieprzone dziwki nazwały nas jakimiś zdirami!  -  
Ale to jej chwilowe wzburzenie natychmiast się zmieniło. Teraz widząc te jej diabliki w oczach. Czując jej gorący oddech na swoich ustach, i tą jej niegrzeczną, niecierpliwą dłoń na swoim kolanie. Delikatnie, ale zdecydowanie wciskającą się pomiędzy moje uda i sunąc po nich powolutku, nieuchronnie zbliża się do ich zwieńczenia. Nie byłam przygotowana na tą jej nagła zmianę nastroju a już zupełnie na to co się właśnie dzieje.  A wszystko to razem sprawia, że nagle robi mi  się jakoś dziwnie. Oblewa mnie nagła fala gorąca, cholerne mrówki zaczynają swój taniec biegając po ciele a żadna dziewczyna mnie tam nigdy nie dotykała. I zupełnie nie było to tak jak z Markiem. Jego dotyk był zawsze taki…… taki trochę agresywny, drapieżny kanciasty. I często zanim zdążyłam cokolwiek pomyśleć to jego dłoń już była tam i gorączkowo sprawdzając czy czasem nie jestem już mokra i  gotowa. A to i tak było najdelikatniejsze co się mu udawało zrobić. W większości przypadków nawet nie sprawdzając, a jego palce już dawno penetrowały mnie w środku.   I pewnie  zaraz też się to stanie stanie,  czemu powinnam się stanowczo przeciwstawić. Tyle tylko, że z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu tego nie robię, ba chyba nawet nie chcę zrobić.  A głupie uda zamiast posłuchać rozumu, zacisnąć na jej dłoni to stają się jakieś dziwnie bezwolne i jakby same z siebie się rozchylają jak skrzydła motyla. I z trudnością łapiąc oddech i czując to wiele mówiące łaskotanie w podbrzuszu, cała drżąc z podniecenia, czekam na to, co dobrze wiem że i tak zaraz nastąpi. Na to co w ogóle nie powinno się wydarzyć.  A w głębi duszy dobrze wiem, że wcale nie mam zamiaru i wcale nie chcę  się przed tym bronić. I z tego wszystkiego  nawet nie zauważyłam kiedy ręcznik którym byłam owinięta tak jakby sam z siebie się rozplątał odsłaniając piersi, pozwalając  jej wargom sunącym  po karku, szyi objąć sutki   stawiając je  na baczność, co uczyniwszy suną w dół. zaliczając pępuś, podbrzusze iiiiii…… gdy jej języczek dotyka już płatków mojej róży, zaciskam odruchowo uda na jej głowie a rękoma kurczowo trzymając za włosy przytrzymując jej głowę,  jakbym się bała że zaraz ucieknie.  Z drugiej strony jeszcze trochę trzeźwo myśląc    jestem trochę przerażona tym, co to będzie gdy nas ktoś tu zaskoczy w takiej sytuacji. I to niestety było do przewidzenia i  jak zwykle zadziałał mój nieodłączny pech wywoływania wilka z lasu.   Bo rzeczywiście w najbardziej nieodpowiednim momencie  pojawiają się,  rozbawieni po pachy nasi faceci.  
Kajetan bez żadnych ceregieli pociągnął  nieco zdezorientowaną  Ewkę na przeciwległą ławeczkę i zupełnie nie zwracając uwagi na to że nie są tu przecież sami, odrzuca swój ręcznik w kąt sadzając ją sobie na kolanach plecami do siebie. Na co Ewka zupełnie bezwstydnie zareagowała kręcąc i wiercąc się swoim kuperkiem na jego kroczu.  I  bez żadnej krępacji, patrząc mi bezczelnie w oczy, z miną jakby miała mi powiedzieć
- Patrz! Patrz i ucz się!”-
No i ja tak patrzyłam, a Ewka  chwyciwszy  dłonie swojego Kajetana, jedną kładzie sobie na biust a drugą na swoim łonie, jakby chcąc mu dać do zrozumienia, że ma ją tam pieścić, co zresztą Kajetan bardzo skwapliwie uczynił dosłownie wepchnąwszy w jej małą prawie całą swoją dłoń, drugą dłonią ugniatając jej piersi i rolując paluszkami sutki.  Zaś mój Chłoptaś był tak podekscytowany tym widokiem, że nawet biedactwo nie zauważył że obserwuję go kątem oka. I domyśliłam się, że musiało go to nieźle ruszyć gdy niezdarnie usiłował ukryć swoje podniecenie.    Nawet Ewka to zauważyła i z tym swoim diabelskim uśmieszkiem na ustach, nie przestając wiercić tym swoim tyłeczkiem, rozmarzonym wzrokiem wskazuje mi, na zapatrzonego w nich mojego Mareczka. Zupełnie jakby chciała nam powiedzieć byśmy wzięli z nich przykład i zajęli się sobą.   I chyba się biedak zorientował,  że Ewka widzi. Że Ona widzi to jak się z tym męczy i jak trudno mu ukryć tą swoją samczą chuć. I zrobiło mi się go tak okrutnie żal, że  jako dobra samarytanka postanowiłam mu pomóc by to jakoś ukryć siadając mu bokiem na kolanach. Co miało i tą pozytywną stronę, że teraz mogłam już nie tylko obserwować ich poczynania i jego reakcję a nawet w bonusie  poczuć na swoich pośladkach jego erekcję. A małpa z lekkim uśmiechem pokręciła przecząco głową jakby z niezadowolenia, i znowu ta mina która mówi. Mówi mi “ patrz teraz “ po czym unosi się w górę, sięga dłonią między udami pod siebie   i widzę spomiędzy nich wyłaniającego się w całej okazałości “Pana Wacusia” Kajetana. I chyba to nie był jej taki pierwszy występ bo dobrze wiedziała jak zademonstrować to coś. To wielkie coś,  to coś, które ukazało  się właśnie moim i Mareczka oczom. A co natychmiast przyprawiło mnie o mrowienie w podbrzuszu i uczucie jakby ze mnie dosłownie leciało. Bo to coś to bez przesady można by określić jako groźne monstrum. Grube prawie jak jej ręka w nadgarstku a sięgające  powyżej jej pępka.  Jak to coś cna ilustracji a może nawet ciut  większe?  

     Z jednej strony wzbudzające pewną dozę strachu, no może że strachu to niezbyt trafne określenie. Ale na pewno jakąś obawę  tyle że  połączoną z pewną nieokiełznaną ciekawością. Ciekawością czy może raczej z przemożną  dozą chęci sprawdzenia jak to  jest gdy się ma  coś takiego w sobie. Nie żeby mój Chłoptaś był jakiś tam ułomkiem,  nigdy nie narzekałam z tego powodu,  on naprawdę nie ma czego się wstydzić i zawsze sięgał tam dokąd sięgnąć powinien. Ale to co teraz miałam przed oczyma to naprawdę wzbudziło we mnie pewien respekt. Zresztą chyba nie tylko we mnie, co też natychmiast do mnie dotarło gdy usłyszałam  
- “Oż …..  q…a ….!”-  
z ust  mojego  Mareczka.  I sama nie bardzo wiem  czy był to głos  pełen podziwu, czy może raczej przebijała się w nim nuta  męskiej zawiści.   I czy było to efektem tego co zobaczył? Czy może raczej tego, że dotykając pod ręcznikiem mojej wiewióreczki nagle poczuł jaka jestem tam mokra. Na co zresztą podobnie zareagował jego joystick, co natychmiast odczułam na swoich pośladkach.  Nagły jakiś ruch z ich strony wzbudził moją uwagę, zmuszając mnie do zerknięcia co też tam się dzieje. To Ewka uniowszy się wysoko w górę, podtrzymywana w biodrach przez Kajetana, stoi okrakiem nad jego nogami i jedną ręką ciągle miętosząc swoje  piersi,  drugą naprowadza główkę penisa na  wejście do swojej jaskini.  Pociera nią kilkakrotnie o rozchylone, szklące się jej sokami,  płatki swojej róży  by po  chwili, zagryzając wargi, wywracając oczyma, opaść powolutku, nabijając się na niego. A ja, ze zawsze mam jakieś durnowate skojarzenia, mam przed oczami identyczny obraz   jak to Nowowiejski nabija Azję Tuchajbejowicza na pal . Tyle że naprawdę durne skojarzenie bo raz że pal trafiał nie w tą dziurkę, Azja takowej przecież nie miał, po za tym darł się wniebogłosy z bólu i męczarni,  a Ewka tylko pojękiwała z zadowolenia  a jej mina też to wyraźnie potwierdzała. Co prawda gdy już tak go miała w sobie, nabitego gdzieś tak do połowy  to jęknąwszy głośno,  zagryzłszy wargi do białości, wycofywała się szybko lecz nie czekając długo z uśmiechem na ustach natychmiast powtarzała tę całą operację.  
Czyniąc tak raz za razem, i schodząc coraz niżej, chłonąc go w siebie coraz głębiej, wcale nie wyglądała na jakąś cierpiącą w bólach.  Wręcz przeciwnie. Jej mina, oczy całe jej ciało raczej wyrażały  rozkosz a nie cierpienie. To był taki…. no taki pożądany ból. Ten ból rozkoszy, który ja dobrze  znam, którego zawsze pragnę i powiem że z dziką niecierpliwością  oczekuję. A gdy przy kolejnym każdym  jej ruchu sądziłam, że to już ten, ten ostatni. Że teraz to już, już na pewno będzie ten ostatni przy którym  nabije się na niego do końca to zawsze w ostatniej chwili okazywało się, coś ją powstrzymuje i każda taka taka próba kończy się tym, że w ostatnim prawie momencie Ewka wycofuje się gwałtownie, porzucając swój pierwotny zamiar.  Zresztą bo i po co. Widać doskonale, że jeszcze parę takich jej jazd góra dół i jej  mozolny wysiłek wdrapania sie na szczyt zostanie ukoronowany mniejszym czy większym orgazmem, zresztą  i Kajetanowi też już nie wiele brakowało. A nawet powiedziałbym, że chyba biedak ostatkiem sił  się powstrzymuje by nie eksplodować. Gdy nagle gdy Ewka zaczynała swój kolejny zjazd i już pewnie miała się znów zatrzymać gdzieś w trzy-czwarte drogi,  mocno zaciskając dłonie na jej biodrach, prawie wbijając palce w jej ciało, dosłownie z całych sił  dobił ją aż do parteru.
-Jezu! Q…a! NIEEEEEE!- Wykrzyczała z siebie, zapierając się dłońmi o jego kolana, tak jakby broniła się przed możliwością zepchnięcia jej jeszcze niżej. Ale niżej już się nie dało. Kajetan wciąż trzymając ją w żelaznym uścisku, nie pozwalając jej uciec i rzutami bioder wydawało się  próbując wedrzeć się w nią jeszcze mocniej, to on po prostu oddawał w niej wszystko co miał do oddania do ostatniej kropelki. Skończywszy, cały zadowolony w końcu zwalnia żelazny uścisk obejmując ją czule. A  Ewka nie ucieka a mając go ciągle w sobie, wywracaj oczyma,  kurczowo złączywszy nogi zaciska uda i głęboko oddychając jak po ciężkim biegu, drży jak osika i konwulsyjnie  podrygując stopami to kurczy to rozluźnia ich paluszki. Nagle  odwraca się do niego twarzą szuka jego ust i całując namiętnie, szeptem dziękuje mu pomiędzy pocałunkami.  

                                                            ***
:) Piszemy dalej? To łapki i komentarze mile widziane  

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.

  • Użytkownik Leif

    Zdecydowanie proszę o kontynuację!

    2 godz. temu

  • Użytkownik G01

    Zdecydowanie dalej.❤️

    5 godz. temu