Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Armageddon

ArmageddonArmageddon   

Coś chyba jest nie tak. Przy śniadaniu obie robimy dobrą minę do złej gry, gdy nasi panowie robią sobie jakieś dziwne podśmiechujki pod nosem.
  
No co? - Spytałam w końcu.

Nic. A co ma być?- Marek udaje wielkie zdziwienie.

No to się tak podśmiechujecie? Z nas czy do nas?- Próbuję drążyć temat widząc, że nabzdyczona Ewa nie ma zamiaru mnie wspomóc.
  
No Kajetan…. powiedz im?- Kajetan tylko   uśmiecha się zagadkowo by w końcu się wreszcie odezwać

No dobra!  Więc jak już tak koniecznie chcesz, to wiedz, że pić to trzeba umieć. No i podstawowa zasada. Nigdy nie miesza się alkoholi. Zalałyście się po prostu w trupa i aż dziw, że po tej piorunującej mieszance to  w ogóle jeszcze trafiłyiście do łóżek. I to do swoich łóżek. Po tym jak opróżniłyście cały mini barek  i do tego jeszcze dwie butelki Prosecco zakąszając na dodatek trzy czwarte Whisky  i po tym co zastaliśmy potem w pokoju to można się było raczej spodziewać, że jeśli was szukać to raczej należałoby robić to gdzieś  gdzieś pod stołem. A tu proszę panięnki grzecznie śpią w swoich łóżeczkach. A nam przeszło godzinę zeszło by posprzątać po was ten cały armageddon ? Wyspa i podłoga wokół, to aż się kleiły od porozlewanego soku. Koszulka nocna dynda gdzieś na pochłaniaczu a szlafroczek gdzieś w kącie. I wszędzie porozrzucane butelki. Dobrze że się szkło nie potłukło bo mogłybyście się pokaleczyć. Co wyście tu wyczyniały?! Striptis dla ubogich? Taniec brzucha? Jakaś orgietka? -   Kajetan popisał się elokwencją. I już miałam się odezwać. Że jak? Że co? I  co on sobie w ogóle wyobraża gdy do akcji wkroczyła Ewka.      

Kajetan odwal się! Whisky to moja broszka, a tak naprawdę to  trzeba było zostać z nami a nie szlajać się przez całą noc, to może mielibyście okazję wziąć w tym udział. A tak to teraz możecie obejść się tylko smakiem. -  

A co? Nie mówiłem? Ale ty nie…..! Anka? Anka w życiu! Ona nie jest taka! - Powiedziawszy to  Kajetan wybucha gromkim śmiechem.

Że coo……..? - I w oczach Ewy zaiskrzyły groźne iskierki - Nie taka…..?! To niby jaka? Czyli że co? To ona nie taka? A ja jaka? - I widzę, że jeszcze chwila a talerz z jajecznicą wyląduje zaraz komuś na głowie. Tylko komu się oberwie….. Kajetanowi czy Markowi?  

     Musiałam na gwałt jakoś rozładować sytuację  więc  przytrzymawszy dłoń Ewki, która to już się szykowała do ciosu, odezwałam się najbardziej spokojnie i oględnie jak tylko mogłam się zdobyć w tym momencie.  

Ewka, daj spokój. sama mówiłaś że oni mają swoje obowiązki więc zostawmy ich  z tymi serwerami. Słoneczko grzeje pięknie, pójdziemy sobie na plażę. Może nam się trafi jakieś lepsze towarzystwo, które będzie bardziej zainteresowane nami niż tym stukaniem w klawisze.-  

Chłopcy spojrzeli na siebie z niepewnymi minami mającymi chyba oznaczać - Noż kurde co jest tu grane?-  

Ale my nigdzie nie idziemy! Mamy teraz wolne! Możemy iść z wami. -  

No to się świetnie składa. - Starałam się utrzymać ton mojego głosu. - bo właśnie potrzebujemy kogoś kto nam pomoże zabrać te wszystkie rzeczy a trochę tego jest.-  

Niecałą godzinkę później, wystawiałyśmy już nasze ciałka w stronę  słońca, wymieniając między sobą uwagi na temat seksownych “ciach” których wokół trochę było i naigrywając się z piwnych brzuszków tych, co to usilnie starali się je wciągać   a mimo to mogli o sobie powiedzieć - witaj brzuszku żegnaj siuśku- . Kąśliwie porównując jednych i drugich do naszych chłopców. Biedaczyska próbowali się odciąć głośnymi komentarzami na temat lasek wokół ale widząc że po nas to spływa jak deszcz po kaczce, albo tylko to udajemy, przyłączyli się do grających nieopodal w siatkówkę.

Przepraszam. Nie chciałam, wiem że jesteś na mnie zła, ale naprawdę to nie jest tak. To nie tak zabrzmiało jak miało być. I wiesz dobrze że sama tego też chciałam. To nie że nie jestem taka.-  

Nieskładnie to trochę wyszło ale chociaż chciałam ją jakoś udobruchać..

Wcale nie o to jestem… nie byłam wkurzona. A tak w ogóle to czemu to powiedziałaś? Co chciałaś przez to powiedzieć? Przecież aż piszczałaś i wiłaś się z zadowolenia. Byłaś…… nie obraź się, jak… jak ta suczka w rui, cholernie mokra i cholernie chętna. Jasne, nie powiedziałaś tak, ale też nie protestowałaś a po tym jak reagowałaś widać było że jesteś więcej niż cholernie zadowolona . -  

Odpowiedziała, patrząc gdzieś daleko w niebo jakby szukając nieistniejącej chmurki.  

Nie! Nie o to…….? A o co? -  

O co? Naprawdę nie wiesz o co? No właśnie o to! -  

Uniowszy się na łokciach  zlustrowała okolicę naszego parawanu.  Oceniwszy że wokół nas jest pusto i nie w najbliższym sąsiedztwie  ma potencjalnych podglądaczy, zagląda mi głęboko w oczy. A ja czując jej dłoń na moim brzuszku wiem dobrze co teraz nastąpi. I cała  sztywnieje jak jej dłoń skrada się pod majteczki kostiumu,  bawi się kędziorkami na wzgórku wenery a jednocześnie sprawdzając wilgotność płatków mojej róży pociera delikatnie kciukiem po już cholernie nabrzmiałym i czułym - to jest ta moja przypadłość, że zawsze robi się taki zanim nawet zdążę cokolwiek pomyśleć -[/i}  guziczku. I mam wszystko gdzieś. Nie ważne gdzie jesteśmy i czy ktoś nas może zobaczyć. Zagryzając wargi, zamykam oczy i czekam niecierpliwie aż jej paluszki dotrą do celu. Czekam i cholernie tego pragnę. I nagle bum! Wkurzona wraca z świata marzeń do szarej rzeczywistości, gdy dotyk jej dłoni gdzieś nagle znika. Spoglądam na nią z wyrzutem, a ona roześmiana od ucha do ucha, spoglądając wymownie  na moje majteczki, mówi.    

Do wody! I to biegiem. Nasze fujareczki wracają a na twoich majteczkach jest podejrzanie wielka mokra plama. -  
     
     Gdy już obie jesteśmy w wodzie chwyta mnie w ramiona mówiąc przez śmiech  do ucha.  

- Teraz chyba już wiesz jak to jest. I nie myśl sobie suczko, że ci to odpuszczę! Jesteś mi to winna jak amen w pacierzu! A długi trzeba spłacać!-

Te  nasze fujarki  jak to ich Ewa określiła, wpadły za nami do wody i Kajetan ochlapując nas wodą wykrzyknął.  

- Co tam za konszachty?  Co tam tak spiskujecie  drogie panie? Pojedyneczek? -  

Ewce dwa razy nie powtarzać, natychmiast piszczac i śmiejąc się gramoli się na ramiona Kajetana. Marek również nie pozostał dłużny  prawie na siłę posadziwszy mnie na swoich ramionach  natychmiast podjął wezwanie.  

- Tylko pamiętajcie, nie bierzemy jeńców!  Zwycięzca bierze  wszyst….!. -  

Ewka nie zdążyła dokończyć zdania  gdy panowie natarli na siebie ostro starając się zrzucić dziewczynę przeciwnika z jego ramion. Walka była zawzięta bo żadna z nas też nie chciała wylądować w wodzie. Jedno drugie trzecie starcie a my obie zaciskając nogi na ich karkach starałyśmy się zrzucić przeciwniczkę, co jak się okazywało wcale nie było takie proste. W końcu zdecydowało morze, gdy któraś z kolejnych,  większych fal powaliła nas wszystkich. No prawie wszystkich. Mareczek zachłystnąwszy się wodą zrzucił mnie z siebie i prychając starałam się wydostać z toni.  Jedynie Ewka utrzymywała się ciągle w siodle, co prawda z Kajetanem pod wodą, który ostatkiem sił zdołał   się jednak podnieść do tego z Ewką  na swoich ramionach, która podskakując na nich, ciesząc sie jak dziecko darła się wniebogłosy  

Wygrałam! Wygrałam! -  

Ewka!!!! Q… Puść! Bo mnie udusisz! -  

Zacharczał Kajetan nie mogąc wyzwolić się z żelaznego uścisku jej ud. W końcu rozerwawszy je, zrzucił ją za siebie  jak jakiś worek kartofli. Biedaczka przez krótką chwilę szamotała się pod wodą by w końcu  prychając i wypluwając z ust wodę wynurzyć się na powierzchnię.  

Debilu! Chciałeś mnie utopić!? - Wściekła Ewka naskoczyła na Kajetana

To ty chciałaś mnie udusić! - Odszczeknął się Kajetan.  

Palant! -  Rzuciła Ewka kierując się ku brzegu i odwróciwszy się do tyłu w stronę idących za nami naszych facetów   dodaje.  

- Ale i tak wygrałam, jedynie ja utrzymałam się na powierzchni. -  
                           ***


     Same bo nasi faceci, znów zamiast zająć się nami, zmyli się do serwerowni, praca przede wszystkim. Ma to o tyle dobrego, że takie popołudniowe Lb,  na pustawej już o tej porze  plaży, gdy nikt ci tyłka nie truje, a obcy faceci nie ślinią się na jego widok. Gdy  słoneczko już tak nie praży i nie leją się z ciebie strugi potu a przyjemnie powiewy wiatru od morza cie delikatnie owiewają  delikatnie schładzając rozgrzane ciało a ty  zapadając się  w sferę marzeń i pragnień prawie, że już zasypiasz co jest kurewsko cudowne. I właśnie to  cudowne lenistwo gdy prawie zasypiałam przerywa Ewa.

- Anka?-

- Hmmm?-  

- Co sądzisz o Kajetanie?-

- Ja??- Głupio pytam nie wiedząc co jej odpowiedzieć?  

- A widzisz tu jakąś inną Ankę........? -

- Nie mój typ. Ważne że tobie on odpowiada. To twój facet.- Migam się jak mogę. Nie powiem jej przecież, że to sobek i dupek.  

- Ale  przeleciała byś go coo…?- Ewka z uśmiechem na ustach drąży temat.

- Kogo? - A ja znów gram głupią, nie bardzo wiedząc w która stronę ona zmierza?  

- Anka…. Nie rżni idiotki!  No co ty, myślisz że nie widziałam jak cię wzięło w saunie?   Gały to prawie że wyszłoby ci z orbit i  pewnie mało brakowało a odgryzłabyś sobie wargę. - Siada  zanosząc się od śmiechu i sprawdza moją reakcję.  

- Pieprzysz jak taka popieprzona!- Palnęłam bo nic innego nie przyszło mi w tym momencie na myśl.

- No jasne, że się pieprzę! A ty niby nie? Ale chodzi o to, czy byś się z nim nie popieprzyła?  

- Ja?! - Odpowiadam zdziwiona, ale jestem tak do końca przekonana czy to moje zdziwienie było zupełnie takie szczere.

- No tak przecież ty nie jesteś taka……! - Zgryźliwość Ewki trafiła w czuły  punkt.  

- Nie bądź zołzą przeprosiłam.- I chcąc zakończyć śliski temat.- Chyba będziemy się już zbierać co? Późno już i robi się chłodnawo. -  

***

     Kolację kończymy już same, bo oni znów w tej swojej pieprzonej serwerowni. Ewka przysiadłszy się do mnie na kanapę, z kieliszkiem wina w dłoni, kładzie nogi na moje kolana i tym swoim uśmieszkiem   wraca do tematu.

- Anka? A między wami, to tak na poważnie? -

- Co u ciebie jest to na poważnie? -  Odpowiadam pytaniem na pytanie.  

- No czy to między  wami to coś więcej niż tylko……… ?. -

Dobre pytanie, nad którym  nigdy dotąd się nie zastanawiałam.  Jest jak jest i chyba obojga nas to satysfakcjonuje. Chciałam nawet coś mądrego powiedzieć, tyle że nie bardzo wiedziałam co i ledwo wydusiłam  z siebie  - Niż tylko co?-  

- To….. !. - I odstawiwszy kieliszek na ławę, przysuwa się do mnie blisko, za blisko bo prawie siada na moich kolanach. Wargami łapie mój języczek którym nawilżałam spieczone  usta,  a jej dłoń sięga  tam….. gdzie wzrok nie sięga, tyle że już nie jest już tak delikatna.  Już nie testuje na ile może sobie pozwolić. Ona po prostu już wie. Wie  że jestem wilgotna i gotowa, pytanie tylko czy na to, czego ona oczekuje. Bo gdy oddaję jej pocałunek, w duchu czekając na coś więcej, nagle  cofa się i  z tym swoim figlarnym uśmieszkiem, patrzy mi w oczy.  
- Czy ty czasami nie jesteś mi coś winna?- Pyta  jednocześnie chwytając moją dłoń,  wsuwa ją sobie głęboko pod sukienkę.
[i]- Ta cholerna małpa jest bez majtek?!-
  Dociera do mnie jak grom z jasnego nieba i już nie rżnę wczorajszej niewinnej idiotki, co to niby chciałaby a wstydzi się. I nie czekam też na jakąś dalszą zachętę. Przecież chcę to zrobić. Z Markiem i z innymi też uwielbiałam  jak było mu dobrze i nie koniecznie musiał być we mnie, a inicjatywa była wtedy po mojej stronie. Niby dlaczego nie miałabym zrobić  tego Ewce..  

- Dziękuję.- Wyszeptała mi prosto w usta, pomiędzy jednym pocałunkiem a drugim. Gdy wtulone w siebie, pomału wracałyśmy z dalekiej podróży. -  

Dodając po chwili.  

- I jak tam ten pierwszy raz z kobietą? Nigdy o tym nie myślałaś? Ale, ale, nie odpowiedziałeś mi czy przespałabyś się z Kajetanem?  

- Coś ty taka upierdliwa? -  

- Czyli jednak. Nie musisz już wcale odpowiadać. Przecież widzę że   przespałabyś się z nim!

- Mam chłopaka! - Odpowiedziałam, tylko dlaczego przed oczyma mam ten widok z sauny. Tego dumnie sterczącego, grubego jak przegub obejmującej go  ręki Ewki, oplecionego nabrzmiałymi od krwi żyłami, wzwodu Kajetana. A w głowie tłucze się ta natrętna myśl, co się czuje gdy takie monstrum rozrywa cię w środku.    

- I co z tego? Ja też mam chłopaka. I wiesz co?  To od niego wiem,to z Markiem to raczej taki luźny związek. Ponoć Marek sam  mu to powiedział gdy kiedyś o nas plotkowali. Faceci są większymi plotkarzami od nas. Ponoć ten twój Mareczek nawet się ponoć wtedy  wyraził, że chętnie by mnie i przeleciał.  Że jak mnie widzi to czasami marzy mu się  titty fuck. I nawet pytał Kajetana czy ja mu tak robię. Bo on uwielbia te twoje cycuszki, ale na hiszpankę to one się raczej nie nadają. -

     Parska przy tym śmiechem, za to mnie do śmiechu wcale nie jest skoro.  Ale Ewka wie doskonale jak przywrócić mi dobry humor. Przekłada nogę między moje nogi i pociera o moją myszkę swoją idealnie gładziutką brzoskwinką. I natychmiast budzi we mnie te stada biegających mrówek, trzepoczących skrzydełkami motyli i robię się diabelnie mokra i śliska. I to coś co tak uwielbiam, co teraz  szybko nadchodzi i że zaraz, że jeszcze chwilka jak to we mnie eksploduje i znów odlecę gdzieś w kosmos. I odleciałam.  

-Zadowolona?-  Słyszę jednocześnie czując jej wargi na moich.  

- Uhuuuu! - Mruczę z zadowolenia i wstając posyłam jej całusa mówiąc dobranoc umykam do swojego pokoju. Leżąc w łóżku długo jeszcze nie mogę zasnąć rozmyślając o tym co usłyszałam od Ewy. O luźnym związku z Markiem,o tym jego  titty fuck i o tym czy tak na pewno nie pieprzyła bym się z Kajetanem, no może nie tak do końca  z Kajetanem co może z tym jego Kajetankiem.  

                                        ***      

I tradycyjnie już jak w pierwszej i drugiej części prośba o kciuk w górę lub w dół, a szczytem mego zadowolenia będzie choć króciutki komentarz od serca.  

abigail

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użyła 2723 słów i 14320 znaków, zaktualizowała 27 lip o 14:02.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.

  • Użytkownik G01

    Pieknie❤️

    3 godz. temu