Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Taka nie jestem? I mój kolejny pierwszy raz. cz.2

Taka nie jestem? I mój kolejny pierwszy raz. cz.2Powrotna droga do domu jakoś minęła jakoś bardzo szybko,   Może dlatego się nie dłużyła, że Ewka paplała cały czas jak najęta nie dopuszczając nikogo do słowa. A może, dlatego że ja byłam tak zajęta sobą, swoimi myślami, rozdarta wewnętrznie  co dalej.  
-  Wpadnę jutro!. - Rzuciła Ewka przy pożegnaniu. Zaś Kajetan dając mi przeciągłego całusa w policzek szepnął do ucha.  

- Dzięki, musimy to koniecznie powtórzyć-.  Albo może mnie się to tylko przesłyszało.

Po wejściu do mieszkania Marek zaczął się  rozpakowywać, powstrzymałam go  mówiąc, że od dziś śpi na kanapie i  proszę by się w najbliższych dniach wyprowadził.  

-Co? Jak? Kajetan? Kajetan zawrócił ci w głowie? - Marek był mocno zdziwiony i zaskoczony tym co powiedziałam. A może nawet więcej tym z jakim spokojem i zdecydowaniem to  wypowiedziałem.

- Nie mieszaj do tego Kajetana!-

- Nie!? Nie Kajetana? Moja dziewczyna pieprzy się z moim kumplem i nie on jest teraz przyczyną? To aż tak dobrze cię wyruchał?!  Tak dobrze ten jego wielki kutas ci zasmakował?! Właśnie widziałem w saunie jak go pożerałaś wzrokiem a mokra się taka zrobiłaś, że ciekło z ciebie aż po moich jajach! -

Nie rób się wulgarny wiesz że tego nie lubię. A źle czy dobrze to dziś już nie jest twoja sprawa. To ty mnie sprzedałeś. Nie musiałeś się na to godzić, prosiłam, błagałam ale ty, co tam. Nawet się nie zawahałeś, nie spojrzałeś na mnie, pusciłeś moją rękę,  pewnie już się widząc z siusiakiem między jej cyckami. Przecież dobrze wiem żeście to razem z Kajetanem namotali  za naszymi, moimi i  Ewki plecami. -

- Jakie niby z was teraz takie świętoszki?! Q…a! A może mi jeszcze powiesz że go nie chciałaś? Ja pierdolę! Jedna chce mniejszego bo ten ją rozrywa a druga marzy o takim co ją rozerwie. A jak już każda dostanie to czego chce to spierdalajcie!   Obie jesteście mocno  popierdolone! -

-  Nie bądź wulgarny. A to, że takim jesteś to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że z nami już koniec. -  

***     

- Słyszę że wykopałaś tego swojego Mareczka?-  Ewka zaczęła już w progu.  

- Poprosiłam grzecznie by się wyprowadził, a ty skąd już o tym wiesz?-  

- No moja droga! Takie wieści rozchodzą się szybko na mieście. Wiesz że Marek wylądował u Kajetana? -

- Razem to z nimi to zaplanowałaś?-  

- Niby co zaplanowałam? No co ty! Nic z nimi nie planowałam. Samo jakoś tak jakoś wyszło. A co? Nie podobalo się?  Zgwałcił cię? Był za ostry? I nie tego właśnie chciałaś? Bo jakoś nie widziałam  żebyś się jakoś specjalnie opierała jak cię niósł,  jak taką pannę młodą do naszego pokoju. Mnie to on nigdy nie zaniósł do łóżka.  
- Zresztą to co potem było słychać zza ściany to też raczej nie było wołanie o pomoc.  A nawet wręcz przeciwnie. Zresztą jak rano do was zajrzałam, to spaliście razem jak takie dwa gołąbki, więc nie wciskaj mi tu jakiegoś kitu! Nie bardzo rozumiem o co ci w tym wszystkim chodzi. -  

- Chodzi  to, że on mnie tak po prostu sprzedał!  

- Ale ja wcale się nie pogniewałam! I wiesz co? Nie wiem po co to całe pieprzenie! Zawsze mówiłaś, że twoją obsesją jest, by choć raz być,  poczuć się, tak na granicy bólu i rozkoszy, cokolwiek miałoby to znaczyć. I chyba Kajetek dał ci w końcu to, o czym tak marzyłaś? -

[i] I chyba nie rozminęła się specjalnie z prawdą. Bo jego mocne ramiona, jego gorący oddech na mojej szyi i to jego pożądliwe spojrzenie, oraz odgłos zatrzaskujących się za nami  drzwi sprawiły, że natychmiast zapomniałam o Marku, Ewie a moje myśli zaczęły niebezpiecznie krążyć  wokół jednego. Co on teraz zrobi? Po prostu rzuci mnie na łóżko jak worek ziemniaków  potem na mnie i odbierze swoje? Bo tak by to zrobił Marek.-


- To nie były marzenia,  tylko jakaś idiotyczna obsesja. Ty nie masz?- Spytałam w duchu czując, że Kati chyba nie to leży na sercu.

- Q… mam! Jasne  że mam! I mam chyba jak każdy  pewnie będę je miała. Tylko, dlaczego jeśli zawsze byłyśmy wobec siebie szczere. I jedna przed drugą nigdy nie miałyśmy  tajemnic. A tu nagle wykręcasz kota ogonem. Ok nie chcesz gadać to nie. W każdym razie wiedz, że ten twój sutenerek, który to niby cię sprzedał, a chyba tak chyba nazywamy tych co to handlują kobietami. No więc ten cały twój Mareczek  to naprawdę się sprawdził. Już dawno zapomniałam, kiedy ostatnio tak miałam, że mogłam się pieprzyć tak całkowicie na luzie. Tak po prostu, bez stresu oddać się facetowi zupełnie bez strachu, że w tym swoim uniesieniu zapomni o tym naszym  niedopasowaniu. Że pójdzie na całość a ja będę przed nim uciekać. A z Kajtkiem tak nie mogłam. Z nim to zawsze to ja musiałam być tą stroną aktywną. I to ja musiałam mieć nad wszystkim kontrolę, by mieć orgazm a nie żeby bolało.  

- To czemu wciąż jesteście razem jeśli tak do siebie nie pasujecie?- Spytałam zaskoczona tym wyznaniem. I natychmiast wróciły wspomnienia.  
  
Nie! Nie zostałam rzucona jak jakiś przedmiot  tylko delikatnie postawił mnie  na podłodze. Stojąc krok od siebie, ująwszy dłonią za podbródek, unosi mi go w górę jednocześnie opuszkiem kciuka pieści me usta. Bo pozwalam, bo chcę, i rozchyliwszy je, ssę jego kciuk jednocześnie   delikatnie go przygryzając. A w   jego oczach jest żar pożądania. Tak jakby tylko czekał na mój gest, na moją zgodę, na moje pragnienie. A ja chciałam go tu i teraz i jak nigdy nikogo.  Unoszę lekko ramiona, szlafroczek osuwa się z nich na podłogę a chwyciwszy jego dłonie i kładę je sobie na piersiach. Chwila w bezruchu i zaciskają się delikatnie na nich, by zaraz potem ujmuje palcami sutki, tak   jakby chciał sprawdzał jak rośnie we mnie napięcie. Jego usta na moich ustach, jego język przepycha się z moim, w udach mrowienie w podbrzuszu te legendarne motyle. I jeszcze chwila a  może jeszcze dwie  a nogi odmówią mi posłuszeństwa. I zdaje się, że on również o tym wie. Robi krok w moją stronę i już czuję go  całym ciałem by chwyciwszy pod pośladkami unieść mnie nieco w górę, potem jeszcze jeden krok i następny, a gdy za sobą czuję łóżko  sadza mnie na nim.  Mam go teraz przed sobą i to   tak blisko, że gdyby nie te jego naprężone bokserki, to ten jego  wzwód obijał by się o moje piersi. Chłonę jego zapach jego, delektuję się jego słonawym smakiem,   spoglądając w górę,  widzę to jego niecierpliwe spojrzenie  że on czeka, słyszę jego nerwowy oddech, jest krótki i szybki.  Mięśnie brzucha spięte, a cudownie owłosiona klatka piersiowa  nerwowo unosi się w górę i w dół. ruchach. Na co on jeszcze czeka? Pomyślałam wówczas gdy poczułam jak jego palce wplątują się w moje włosy a dłonie przyciągają moją głowę a gdy   moje usta znalazły się na wysokości gumki jego bokserek i chwyciwszy ją ząbkami ciągnę w dół.-  

- Anka! Jesteś tu czy cię nie ma. Ja do ciebie mówię a ty bujasz w obłokach!-  

- Przepraszam! A co mówiłaś?

- Nie ważne! Mam nadzieję, że nie masz jakiś problemów z tym że się przespałam z Markiem? Zresztą jestesmy chyba kwita jak ty zaliczyłaś Kajetana. Ale muszę już lecieć. Zadzwoń! Albo ja może zadzwonię.- I uciekła.  

Chcę poczytać, bezskutecznie. Znów mam przed oczami widok odsłanianych w miarę jak zsuwam z niego bokserki, tych jego drżących i napiętych mięśni podbrzusza,  i nagle pojawiającego się z spod nich w półwzwodzie fallusa. Puszcza moją głowę, jest wolna, mogę spojrzeć w górę i widzę jak się dziwnie uśmiecha, tak jakby mówił - weź go do buzi, proszę weź - . Zamiast tego biorę go w dłoń przesuwam nią w przód i tył,  i z ekscytacją widzę, że   trudno mi go nawet objąć palcami. I to już teraz!  To co dopiero będzie przy jego pełnym wzwodzie? Kajetan nie pozwolił mi jednak na wielkie przemyśliwanie i już nie był taki  delikatny. Chwyciwszy mnie mocno w pasie, gwałtownym podrzutem, któremu daleko było  do  romantyzmu czy dotychczasowej jego delikatności, sprawił, że leżę w poprzek łóżka z zwisającą poza jego krawędź głową, i w wielkim lustrze wbudowanym w drzwi stojącej na nim szafy, dokładnie widzę siebie, leżącą z szeroko rozrzuconymi nogami, z klęczącym pomiędzy nimi Kajetanem ubierającym w pelerynkę to coś, co poczuć w sobie tak obsesyjnie pragnęłam a jednocześnie  trochę się tego obawiałam. To grube, duże, żylaste prącie z  wyraźnie zaznaczonym żołędziem, na którego sam widok,  sama już nie wiedziałam czy bardziej jestem owładnięta  pożądaniem, czy może raczej irracjonalnym  strachem, z zamkniętymi  oczyma czekałam na to co wydawało się nieuniknione. Lecz zamiast jego członka, gwałtownie penetrującego me wnętrze, czuje jak jego język delikatnie drażni łechtaczkę,  nabrzmiałe wargi waginy, złączenie ud, wzgórek łonowy, pepuś, piersi, które  na przemian to ssie, to  delikatnie przygryza sutki, by w końcu prawie miażdżąc mnie pod swoim ciężarem, poprzez szyję, podbródek dotrzeć do mych ust. Gdy w odpowiedzi, na te pieszczoty oplótłszy nogami jego biodra przyciągam go nimi do siebie  i wsunąwszy rękę pomiędzy nasze ciała  zaciskam mocno dłoń na jego członku. Pyta, oderwawszy się od mych ust,  patrząc mi w oczy.

- Naprawdę chcesz? - - Jasne że chcę! Cholernie tego chcę  Co za idiotyczne pytanie? Byłabym tu gdybym tego nie chciała? Wprost krzyczy moje ciało-  

     A on widać znakomicie umie czytać jego mowę. I nie trzeba mu przy tym żadnych słów bo jeden gwałtowny obrót i jestem już na nim.  

  

- Ja tak nie chcę! - Cicho zaprotestowałam będąc na nim okrakiem, sama sobie nie wierząc, że to powiedziałam. Bo tak w głębi duszy chciałam by mnie po prostu wziął i zerżnął. Nie pytał. Nie czekał na pozwolenie; po prostu rozparł moje uda i wszedł we mnie. Ale przecież mu tego nie powiem. I wcale nie muszę. Bo raptem moje nogi lądują na jego ramionach, unosi w górę moje biodra, wsuwa pod pupę wyrwaną mi spod głowy poduszkę a  jego żołądź delikatnie napierając, łaskocze waginę. A znalazłszy w końcu wejście stanął u wyważonych wrót twierdzy, która tak naprawdę należała już do niego. A każda moja próba by podrzutami bioder zmusić go do jej przekroczenia spełzła na niczym.  Gdy z  łobuzerskim uśmieszkiem uciekał do tyłu. I gdy już byłam prawie zrezygnowana, za to wściekła, bo mokra niemiłosiernie i otwarta na niego. I gdy się tego najmniej spodziewałam. nagle pchnął i wszedł we mnie ostro aż prawie brutalnie i do samego końca, co mocno, i dość boleśnie  poczułam głęboko w sobie. A mój krzyk, jak relacjonowała mi to później Ewka, to  ponoć był wówczas słyszalny w całym kurorcie.  Następne jego ruchy były już dużo delikatniejsze, a może to tylko mnie się tak wydawało bo moja grota zdążyła  się do niego przystosować. Orgazm przyszedł równie szybko jak i gwałtownie, odleciałam na całego a całym ciałem wstrząsały potworne konwulsje. A czy spełniły się moje obsesje znalezienia się na granicy bólu i rozkoszy?   To trudno powiedzieć gdyż bardziej bolało mnie nie w środku a na zewnątrz  po tym zderzeniu się naszych spojeń łonowych. W każdym razie  tą noc zapamiętam już pewnie na bardzo długo.    
                                        ***  

I tradycyjnie już jak w poprzednich częściach  prośba o kciuk w górę lub w dół, w zależności jak to ocenisz, a już szczytem mego zadowolenia będzie choć króciutki komentarz od serca.   

abigail

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użyła 2226 słów i 11574 znaków, zaktualizowała 12 sie o 13:22.

3 komentarze

 
  • Użytkownik JorgDeJoong

    Pisz dalej i to szybko …

    8 godz. temu

  • Użytkownik abigail

    @JorgDeJoong pomyślał by kto że nic innego nie mam do roboty 🤣

    3 godz. temu

  • Użytkownik BjornJarnsida

    Zdania nie zmieniam … coraz ciekawiej i coraz lepiej …

    8 godz. temu

  • Użytkownik abigail

    @BjornJarnsida cieszy mnie że się podobalo

    3 godz. temu

  • Użytkownik G01

    Zmyslowe❤️

    14 godz. temu

  • Użytkownik abigail

    @G01 :D szybciutka jesteś :)

    14 godz. temu

  • Użytkownik G01

    @abigail oczywiscie😘

    14 godz. temu