Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Obsesja ......... Kochankowie cz.4

Obsesja ......... Kochankowie cz.4Obsesja…….. kochankowie cz.4
Dzwoni! Jednak dzwoni! Liczyła na to w głębi duszy. Nie liczyła…….. chciała! Całe dwa dni na to czekała. Ale, choć przymierzając się już do tego kilkakrotnie,  sama do niego nie zadzwoniła.  
-Martyniu…. Martysiu, czemu nie odbierasz? Nie możesz teraz rozmawiać…… a może nie chcesz……..? - Usłyszała gdy po którymś z kolei, nie odebranym telefonie zdecydowała się w końcu kliknąć na “ODBIERZ” . Milczała w dalszym ciągu nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć.  
- …. Musimy porozmawiać!  Spotkajmy się jutro, proszę! - Nieodezwaszy się przerwała połączenie. By jednak po chwili zastanowienia wysłać mu smsa.
- “ OK, 16-STA GALERIA HANDLOWA, PODZIEMNY PARKING,  ŻÓŁTE WEJŚCIE”.-
Odpowiedź przyszła niemal natychmiast  
- “OK” 😍😉 - Ta buźka   puszczająca oczko buźka dała jej dużo do myślenia.  
***
     Wchodząc na parking od razu zauważyła, stojący prawie na wprost wejścia jego samochód. Rozejrzawszy się wokół, czy nie ma nikogo w pobliżu wskoczyła do niego szybko robiąc  zgrabny unik gdy chciał ją pocałować .
- Jedź! Jeszcze ktoś nas zobaczy!  No jedź!-  
- To już nie można podwieźć przyjacółkę córki?  -
- Podwieźć to owszem można ale nie się z nią całować.  Powiedz sąsiadom, że to tylko przyjaciółka córki, a to co widzieli  to tylko taki niewinny puziak a już na pewno ci w to uwierzą. Janek…… no przestań!  Nie pomyliłeś czasem biegów z moim kolanem?! -  
Śmiejąc się, uderzyła lekko w dłoń leżącą na jej kolanie.  Ale jej nie odtrąciła a gdy przesunęła się nieco dalej na udo,  przytrzymała ją delikatnie.  
- To po to tu się ze mną umówiłeś? -  
Spytała gdy jego palce na jej udzie, jak na klawiaturze pianina zaczęły wygrywać tylko jemu znaną melodię, co natychmiast  wywołało to miłe uczucie mrowienia.  
- No przestań! Wolała bym, żeby nas nikt z naszych znajomych  nie zobaczył. Ty jak ty. Wdowiec to wiadomo. Ale mnie wcale się  nie uśmiecha  by kojarzono mnie z facetem, który już na pierwszy rzut oka widać, że mógłby być moim ojcem. A już na pewno nie chciałabym by doszło to do  moich staruszków.  -  
- To dokąd jedziemy? -
- To ty chciałeś się ze mną spotkać. Ponoć  musimy porozmawiać.-  
- Ale ja nic nie mówiłem że chcę pogadać!?-
- To po co dzwoniłeś? -
- Stęskniłem się za tobą serdeńko i dlatego.-  
Ja też.- Ale tego to mu nie powie
- Muszę być w domu przed dwunastą! - Kurtka ja to naprawdę powiedziałam?
Nie tego  się spodziewał, ale jej uśmieszek i te diabliki w jej oczach powiedziały mu więcej niż mogły wyrazić jakieś słowa. Po kilkunastu minutach trochę szaleńczej jazdy  byli już na miejscu. Zdalnie otwarta brama garażu zamknęła się za nimi automatycznie,  ukrywając przed ewentualnym wścibskim wzrokiem sąsiadów kogo przywiózł.  
-  No ładnie! To tak to załatwiasz? - Spytała gdy znaleźli się w mieszkaniu.    
- Niby co? -  Pytanie na pytanie w odpowiedzi.  
- No…… Tak przywozisz do siebie  te niegrzeczne małolaty!-  
- Nigdy nie było żadnych małolat.-
- Nie opowiadaj. Katia nie raz śmiała się z tego jak udaje że o niczym nic nie wie.-
-  Tak ci mówiła? Że co? Że  niby zabawiam się z małolatami?  -
- No może nie tak dosłownie. Ale jak kiedyś wyszedł ten temat, i może całkiem niepotrzebnie. To jakoś się tak dziwnie najpierw zaczęła kręcić, aż w końcu wyskoczyła z tekstem, że ma nieraz niezły ubaw udając, że nie wie o tych twoich panienkach, i z tego, że ty pewnie też tylko udajesz, że w to wierzysz. -  
Już otwierał usta by odpowiedzieć, gdy ona wspiąwszy się na palce  zamknęła mu je pocałunkiem, by po krótkiej chwili wyszeptać mu do ucha.
- Nie mamy czasu na gadanie! Masz się ze mną kochać! - I odepchnąwszy go .
-  Ale najpierw muszę do łazienki. -  
Spojrzał na nią tym wzrokiem zbitego psiaka…….  
-Muszę za potrzebą. - Dodała z uśmiechem bo  już prawie by zaskomlał gdy wyrwała  jego dłoń spod sukienki, gdzie zbereźnik pewnie już sprawdzał suchość jej majteczek.
- Q….! Co jest!??? nie ma czasu a ona poszła sobie pod natrysk? -[/]  Pomyślał usłyszawszy szum spadającej wody.  I nie namyślając się wiele, pozbywał się ciuchów, a mało  się nie wywróciwszy zaplątany w nogawki spodni wpadł do łazienki.  
Na widok Marty stojącej w strugach wody. Z tym wiele obiecującym figlarnym uśmieszkiem  na ustach,  jedną dłonią pieszczącą   podbrzusze a  paluszkami drugiej rolując nabrzmiały sutek, podziałał na niego wprost piorunująco. Stanoł jak wryty, wybałuszając oczy na to cudowne zjawisko nie mogąc wydusić z siebie słowa.    
- A już myślałam, że się ciebie  tu nie doczekam i  rozmoczę się totalnie!  -  
     Janowi nie trzeba było dwa razy powtarzać propozycji. Wpadł do środka, mało co nie rozwalając kabiny. Przypartą plecami do ściany,  jedną dłonią trzymając jej ręce nad wysoko nad głowami, kolanem rozszerzając  jej uda, drugą dłonią sięgnął do jej krocza, i patrząc  jej w oczy [i]-Już ja ci zdejmę ten twój uśmieszek! Zaraz zniknie![/]   wcisnął  w nią swoje palce. Odepchnęła go gwałtownie.
-NIE! Tak nie!-
-Nie? To czego ty chcesz. Chcesz się kochać, potem uciekasz pod prysznic a teraz mówisz nie!?-
- Jan! Ja chcę byś mnie zerżnął.  I to zerżnął dosłownie!.
I wylewając na swoje dłonie żel do kąpieli, pokryła nim jego członka, po czym odwracając się do niego tyłem, wypina  swój uroczy tyłeczek w jego stronę a odwróciwszy głowę, patrząc na niego  wyzywająco zagryzając lekko wargę, czeka na dalszy bieg wypadków.  
- Naprawdę chcesz tak? -  
- Napraw…..  -  
Nie dokończyła, a może nie dosłyszał bo podtrzymując jedną ręką jej podbrzusze, drugą nakierowując członka, przezwyciężając początkowy opór zwieracza jednym mocnym  pchnięciem dosłownie wpadł w nią cały.
- Auuu!-  
Zatrzymał się słysząc jej jęk. Ale to było chyba raczej więcej  z zaskoczenia niż z bólu. By już po chwili usłyszeć.
- Nie przestawaj! Proszę!!-    
[i]-Mówisz i masz!
Po takiej prośbie nie mógł już się powstrzymać. Dotąd był czuły i delikatny, pamiętał dobrze tą pierwszą noc gdy natychmiast uciekała tyłeczkiem gdy tylko zbytnio zbliżył się do tej drugiej dziurki. Odpuścił bo dobrze wiedział, że nie wszystkie dziewczyny na to pozwalają. Teraz jakby wpadł prawdziwy  amok.  Jego pchnięcia były szybkie i gwałtowne.  Czuła te pchnięcia gdzieś głęboko  w sobie. Jak jego członek przesuwając się po ściance pochwy, napina ją, by w końcu uderzyć tam gdzie jeszcze nigdy wcześniej nie sięgał. I czując jak pomału wiotczeją jej łydki, uda a jednocześnie wspina się na szczyt rozkoszy by osiągnąwszy go, straciwszy władzę w nogach, ześlizgując się po mokrych płytkach, z trudem łapiąc oddech, opaść na podłogę kabiny.  Zaniósł ją do łóżka i wrócił na chwilę do łazienki. Szum wody ucichł a pan i władca tego domu pojawił się w sypialni przepasany ręcznikiem. Szalenie ją podniecał taki strój, facet chodzący całkiem nago po domu nie jest już tak atrakcyjny.    
- Choć tu do mnie, przytul mnie. - Brzmiało to trochę jak błaganie z jej strony, ale była głodna jego bliskości, ciepła, pieszczoty. Chyba zasnęła bo nawet nie wiedziała kiedy  zrobiła się jedenasta.  
- Odwiozę cię nie denerwuj się, -  
  

abigail

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użyła 1408 słów i 7415 znaków.

1 komentarz

 
  • Użytkownik HIGLANDER

    Pieknie..

    4 godz. temu