
Nie była i zła, ani tym bardziej zawiedziona. Zamiast tego ogarnęło ją jakieś dziwne uczucie. Uczucie którego jeszcze nie potrafiła nazwać, którego nigdy wcześniej sama nie doświadczyła. Pierwszy raz i to bez orgazmu, oddając się cała bez reszty, czuje się całkowicie spełniona.
Jan nie pozostawił jej zbytnio czasu na rozważania o tym co się właśnie wydarzyło. Porwawszy ją na ręce, niemalże biegiem zanosi ją do sypialni. Stawia ledwo trzymającą się na chwiejnych nogach przy łóżku. Oswobadza z sukienki i pchnięta delikatnie, nie mogąc się już dalej cofnąć prawie że upada na znajdujące się za nią łóżko. Teraz stojąc tuż przed nią, powolnym ruchem zrzuca z siebie szlafrok i teraz może podziwiać go w całej okazałości. Ubrany nigdy nie wygladał tak kusząco. Widać że ćwiczy i dba o swoje ciało. Napięte bicepsy, mięśnie na klacie które drżąc lekko, wprost kuszą by je dotknąć sprawdzając ich twardość i to jego coś. To coś. To jego słuszne coś, co jeszcze przed chwilą ją wypełniało a co powinno teraz zwisać smętnie, a zamiast tego jest ciągle jeszcze w słusznym wzwodzie, podrygując tuż przed jej twarzą. Pachnące jej sokami i jego nasieniem, obijające się o jego uda, na powrót wywołuje w jej to dobrze znane uczucie, chmary motyli w brzuchu.
I ona dobrze wie o czym w takiej chwili marzą faceci. A on nie należy chyba do jakiś wyjątków. Kotłuje się w jej głowie. I obserwując to jego coś, co zaczynało ją napawać niezrozumiałym lękiem ale wziąwszy się jednak na odwagę obejmuje to trochę monstrum dłonią. Zadrżało w jej dłoni a z jego oczka wypłynęła skrząca się kropelka. Marta spojrzawszy w górę może szukając jego prośby, bo przecież na pewno nie pozwolenia, widząc jak mruży oczy i słusznie odczytując to jako jego błaganie, czubeczkiem języka zlizuje tą skrzącą sie perełkę.
- To jest kurna moje!-
Przeleciało jej przez myśl, okrywszy ząbki wargami, obejmuje go ustami zaciskając je leciutko na nim, tuż za rondem jego kapelusza. Musiało to na niego nieźle podziałać bo wyprężył się wzdychając głęboko, co nie mogło oznaczać niczego innego jak “ Chcę jeszcze” . Marta mogła zareagować na to tylko w jeden sposób. Nasuwając się na niego, czując jak sunie po jej podniebieniu zatrzymała się dopiero gdy prawie dotknął jej migdałki. Spoglądając w górę znów widzi ten jego szelmowski uśmiech na jego twarzy. Wycofując się by powtórzyć manewr lecz jego dłonie na na jej głowie nagle powstrzymują ją od tego tak jakby chciał opuścić jej usta.
-Coś kurde nie tak?-
Zdziwiona, zaciskając mocniej ząbki tuż za główką członka, zatrzymuje go w ustach. Aż syknął z bólu. Nie chciała mu zadać bólu. Chciała go tylko w sobie zatrzymać. To przecież on się szarpał z nią a nie ona z nim ale zwolniła uścisk wypuszczając go z ust. Uśmiechając się do niej, zupełnie tak jak ojciec karcący małe dziecko za złe zachowanie, przesuwa ją głębiej na łóżku a lekko pchnięta upada na nie plecami. Podnosi z podłogi jej stopy i rozsunawszy je szeroko stawia je na skraju łóżka. Marta nie wytrzymując tego jego pożądliwego spojrzenia, wyraźnie skierowanego w miejsce gdzie łączą się jej uda. W jakimś takim nagłym i niezrozumiałym poczucia wstydu czy może zażenowania. Sama nie wiedząc czemu, złączywszy kolana zasłania swoją kobiecość i jednocześnie rękoma zasłaniając piersi. A on tylko się ciągle uśmiecha. Pewnie cholernie go bawi ta jej nagła i niezrozumiała, choć cholernie podniecajaca jej wstydliwość szczególnie po tym wszystkim co przed chwilą wyczyniała.
Zadowolony z siebie, schyla się do szufladki stojącego obok nocnego stoliczka i wyjmuje z niej prezerwatywę. Zębami rozrywa złotko i wyjąwszy z niego zawartość, zupełnie jakby się delektował tym co robi i widokiem jej wstydliwej nagości całkowicie kłócącej się z pożądliwym wyrazem jej spojrzenia. Jak dla niego to te dwie sprzeczności w Marcie uzupełniały się wprost nieziemsko. Z kolei w niej te jego powolne ruchy, gdy tak stojąc przed nią i wprost majestatyczne ubiera w prezerwatywę swego ciągle jeszcze będącego w wzwodzie członka, na którego ogarniają ją mieszane uczucia. I sama już nie wie jakie. Czy to poczucie lęku, niepewności, wstydu czy może pożądania? A może to wszystko razem już się w niej miesza powodując wybuchową mieszankę. I ten cały stres wywołany oczekiwaniem. A może znów weźmie ją szybko i gwałtownie i znów będzie murzyn zrobił swoje a murzynka? Murzynka to może się co najwyżej obejść smakiem!
- Chyba jednak teraz nie będzie powtórki. Pomyślała widząc, że on klęka przed łóżkiem i kładąc dłonie na jej kolanach, rozchyla je delikatnie odsłaniając skrywaną słodką tajemnicę. Już wiedziała do czego zmierza.
Jego dłonie na kolanach, jego ciepły oddech, miękkość warg i przyjemnie łaskoczący zarost na swoich udach, wszystko to powoduje że jej nogi rozchylają się same jak skrzydła motyla, otwierając drogę jego ustom, by w końcu poczuć je pieszczące prawie do bólu nabrzmiałe płateczki jej róży. I zagryzając wargi, by nie krzyczeć, wijąc się z rozkoszy, to zaciska uda na jego głowie, to prawie wyrywając mu włosy stara się ją stamtąd wyrwać. I już sama nie wie czego chce bardziej. Tych pieszczot, czy tego by skrócił tą jej mękę oczekiwania. Najchętniej by mu to wprost wykrzyczała. To że go chce! Chce i to zaraz, już, teraz! I tego że za chwilę chyba oszaleje jeśli nie poczuje go w sobie. Że chce tego uczucia rozpierania gdy w nią wchodzi, tych jego uderzeń jednookiego bandyty gdzieś tam w niej głęboko i tego pulsowania gdy wyrzuca w nią nasienie. Tyle tylko, że tym razem nie przeżyje już falstartu. Zabije siebie, albo może lepiej jego, jeśli teraz w niej skończy gdy ona będzie jeszcze daleko w drodze/.
On doskonale wyczuwał jej nastroje. Zaspokoił już swoje pierwsze żądze i teraz mógł już z chłodniejszym umysłem i większą uwagą obserwować jej reakcje. A był zbyt doświadczonym kochankiem, zaliczając wiele kobiet żeby nie widzieć jak mocno jest teraz rozdarta w swoich pragnieniach. I jak bardzo nieobliczalna i wręcz niebezpieczna potrafi być niezaspokojona kobieta. Tyle że to zawsze jak dotąd były dojrzałe kobiety a nie tak młode dziewczyny.
Potrzebował czasu. Czasu który był i sprzymierzeńcem i wrogiem. Sprzymierzeńcem który pozwoli że jego członek znów “stanie” na wysokości zadania. Wrogiem, bo zmęczona i zawiedziona oczekiwaniem nagle straci swoje libido. Tak więc zmiana, i to szybka zmiana taktyki była jak najbardziej konieczna.
Oderwawszy się od jej podbrzusza, patrząc na nią z góry taką całkowicie nagą z bezwstydnie rozrzuconymi nogami, znów tym nieśmiałym gestem rąk i dłoni zakrywającą piersi i swoją kobiecość. Uniowszy jej tyłeczek w górę, podłożył pod niego poduszki, tak że teraz, klękając pomiędzy jej udami, jego żołądź raz po raz, muska płatki nabrzmiałej i błyszczącej od jej soków pomieszanych z jego śliną waginy. I znów u niej, to dobrze już znane zmysłowe zagryzanie dolnej wargi, te same pełne pożądania oczy z diabełkami, to rzucanie głową na lewo prawo i dłonie szarpiące pościel, gdy zapierając się stopami stara się unieść wyżej biodra jakby sama starała się na niego nabić. I ten błagalny krzyk jej całego ciała wprost żądanie “ Kochaj się ze mną!! “ a może to jest “ Pieprz mnie mocno “ , on zamiast spełnić te żądania bawi się z nią ciągle w kotka i myszkę. I mimo tego jej rzucania bioderkami, tych jęków i jej błagalnego wzroku, nie pozwala sobie na to by wejść w nią więcej niż tylko na głębokość kapelusika. I to był właśnie ten strzał w dziesiątkę. Czuły dotyk jej nabrzmiałych warg obejmujących żołądź, ich ciepło, śliskość, i ta jej niecierpliwość. To wszystko wyzwala nową energię która wprost eksploduje w jego kroczu. I teraz wie, że jest gotów, że teraz się sprawdzi. I że jej już niewiele brakuje.
Czy nastąpi ciąg dalszy to już tylko zależy od was czytelnicy
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
HIGLANDER
CD.❤️
abigail
@HIGLANDER szybki jesteś
dopiero opublikowałam a Ty już zdążyłeś przeczytać??? :0
HIGLANDER
@abigail umiem bardzo szybko czytac☺️
abigail
@HIGLANDER i tylko czytać??
HIGLANDER
@abigail reszta juz niekoniecznie szybko.
abigail
@HIGLANDER" już niekoniecznie " czyli jednak tryb warunkowy
HIGLANDER
@abigail to juz zalezy od okolicznosci przyrody
abigail
@HIGLANDER mistrz uników