Obyczajowe - str 2

  • Buntowniczka

    Neonowe kryptonowe lub wypełnione toksycznymi gazami świetlówki. Pamiętam z fizyki, że natężenie światła mierzy się w luksach. Nawet wtedy kojarzyłam to z luksusem. Lustra obijają ściany, a nawet sufity i widać w nich strukturę małej blizny na ramieniu, po szczepieniu przeciwko gruźlicy z dzieciństwa. Cellulitis, zmarszczki lub uzasadnione wiekiem pajączki i przebarwienia powiększone d...

  • Kilka pytań do kobiet

    Mam kilka pytań dotyczących ciała i jakoś muszę zacząć. Na początku XX wieku kobiety nosiły długie suknie. Na plażę chodziła śmietanka towarzyska. Biedota musiała pracować. Wówczas panie siadały w koszach i były osłonięte od słońca dodatkowo kapeluszami i parasolami. Po pewnym czasie wszystko zaczęło się zmieniać. Kostiumy zaczęły być coraz bardziej skąpe. Bikini. Oczywiście moda poszła...

  • Miniatura - Krótka kreska pomiędzy dwoma datami.

    Nauczyłam się pływać I zanurzając się w wodzie cierpię pragnienie Nauczyłam się sadzić jabłonie I godzinami siedzę głodna pod ich pniami Nauczyłam się latać Teraz lecąc w przestworzach czuję jak brakuje mi tchu Podziwiałam świat I nie pamiętam ani pomarańczowych zachodów słońca Ani smaku pomarańczy Znalazłam miłość I kryjąc się w jej ramionach, nie dostrzegam jej pięknego oblic...

  • Zielonookie Monstrum

    Uciekała przed nieznanym. Wilgotny, miękki mech był w sam raz na posłanie, a sterta liści służyła jej za kołdrę. Dzwonił znowu ten cholerny telefon. Już po raz drugi tej nocy przerywał sen. Do licha! Ktoś nie daje spać? Rosemary's Lullaby wwiercała się w umysł, budując suspens, a za chwilę usypiała – by po tym wszystkim znienacka zaatakować zmysły, katakumby ludzkiego umysłu. K...

  • Wczorajsze powidoki

    Najdoskonalsze obrazy widzieliśmy, gdzie drzewa nad wodą i pusto. Zadziwieni i nadzy biegliśmy nad wodę, jak w raju wdychaliśmy powietrze takie jasne. Nasze oczy łączyły horyzont szmaragdowych odcieni. Zupełnie unicestwieni i przepadli, jak w duecie kolorów współgraliśmy z naturą. Widzieliśmy parę białych czapli niczym wysztychowane przez Audubona dzieło. Gracja i wdzięk, harmonia ruc...

  • Taniec był jej miłością

    Mury szczelnie zamknięte. Wachy strzeżone. Pustka dokoła. Brak zieleni. Brak drzew i kwiatów. Zatrzaśnięty dopływ życia. Umieralnia dla ludzi znajduje się poniżej. Bliżej nieba tylko ptaki się duszą. Tam im dużo lżej. Z widmami trzeba umieć walczyć i umieć kochać, umieć zatańczyć. Umiała. W miętowym szlafroku zwężonym agrafkami prowadziła mnie przez szpitalny korytarz. Ubrany b...

  • Zamknięte skrzynie prędzej czy później się otworzą

    "Moje ciało to komnata tortur. To pierdolone miejsce zbrodni. Wydarzyły się tutaj potworne rzeczy. Nie warto o tym mówić, nie warto tego komentować, nie na głos. Nigdy”. Adam Smith Ciemność i ta dyndająca żarówka na wykrzywionym drucie, ledwo charczy czterdziestowatowym światłem. Kładzie po ścianie cienie. Sen, ciągły sen. Linia rozwieszona pomiędzy kolejnymi dniami osusza łz...

  • Drabble — Oliwna rozkosz

    Biłam mocno i rytmicznie, raz z jednej, a raz z drugiej strony. Za każdym uderzeniem zwiększał swoją średnicę. Natomiast w oczach niknęła jego grubość. Uderzałam i widziałam, jak mięknie w moich dłoniach. Roztrzepałam dwa jajka, posoliłam, dopieprzyłam i wrzuciłam go do tego złocistego sosu. Macerował się przez chwilę, aż stał się zupełnie śliski. A kiedy z obu stron oprószyłam go delik...

  • Życie w przyjażni z matką naturą rozdział 7

    Domek był położony w samym sercu mazurskiej przyrody. Nieopodal niego znajdowało się jezioro. Marcin zaczął fotografować otaczającą go przyrodę w oddali dostrzegł Tinę, która stała nad wodą i się w nią Pieski, skacząc radośnie podbiegły do niej. Mężczyzna ruszył za swoimi pieszczochami, zanim dziewczyna się obejrzała, zobaczyła przed sobą Marcina. — Nie chciałem cię przestraszyć bardz...

  • Trzynaście biedronek

    Po trochę powietrza i trochę ulicznego teatru przesiadywała często na parapecie. Czerwone biedronki też odpoczywały na piaskowej framudze, chowając skrzydełka. Rozmawiała z nimi. Spoglądała na zmęczony bruk. Na postój dorożek, na konie siwe i kare, różne; parskały chrapami na przechodniów. Woźnica trwał w posągowej formie, w oczekiwaniu na grosz. Gwarne kawiarnie, stoliki na chodnika...

  • Klątwa - mały geniusz (2)

    Byłem zrobiony na porządną mendlową modłę – dominantą prostym. Mogę mieć pięćdziesiąt procent genów wspólnych, tylko ten jeden był mój i nie dzieliłem go z żadnym z rodziców. Nie mógłbym od nich pochodzić bez mutacji? To było moje zadanie – rozważyć wszelkie zawirowania. Pojutrze miałem wylot do Australii na pustynię Simpsona. Tam, właśnie tam, gdzie musiałem odnaleźć odpowiedzi i odkr...

  • Marcin biznesmenem część 1

    Marcin jest wysokim trzydziestoletnim blondynem o zielonych oczach. Mieszka od urodzenia w Opolu i jest posiadaczem czarnego Jeepa. Pracuje w firmie marketingowo departamentowej, znajdującej się w centrum miasta. Jest jej kierownikiem. Pomieszczenie, w którym znajduje się jego biuro jest urządzone z wielką klasą. W oknach wisiały firanki, a na parapecie stały imponujące kwiaty. Mężczyz...

  • Szalik

    Zapominała o oddychaniu, o całym świecie. Tak. Nawet kilka razy. Obydwoje mieli po osiemnaście lat i zrobili to pierwszy raz w ciasnej altance ogrodowej jego babci. Uciekli z dwóch ostatnich lekcji, by chociaż chwilę pobyć ze sobą sam na sam. Ona. Miała dwa grube warkocze. Rozpuszczała powoli, a on ją rozbierał. Wstydliwie długimi włosami zakrywała krągłe piersi. Potem już rozchyli...

  • W bezimiennym trójkącie

    Kiedy świadomość gaśnie i pojawia się ten drugi... Odnajdywała w sobie wielką siłę, żeby przeżyć, by po chwili przejść w niemoc. Nic nie wiedziała o lękach, a przecież się bała. Nigdy nie mówiła o wdzięczności, jego obecność i pomoc była tak oczywista, że nie zastanawiała się nad tym. Darowane słyszała. Pycha ocalonej, czy istnieje? Czy to jedynie jej pycha wrodzona, której nie zm...