Czerwiec 1988 ,Poł roku spędziłem w szpitalu i sanatorium w Otwocku, wypuścili mnie w piątek 27 maja, przyjechała samochodem Dorota z Patrycją ,nie pchałem się za kierownicę, Dorota prowadziła dobrze, pewnie, tak jak mówiła była u mnie każdego tygodnia, miałem pokój jednoosobowy to noc z piątku na sobotę spędzała ze mną , oficjalnie zabronione ale dobre czekolady dla pielęgniarki dyżurnej załatwiały sprawę, przeszedłem całą masę zabiegów, przy wyjściu dostałem kartę wypisowa ,jak przeczytałem włosy stanęły mi dęba , miałem tyle uszkodzeń kolana i lewej nogi że powinien się chyba czołgać, ale wiedziałem o co chodzi, w szpitalu po operacji powiedzieli mi co mam uszkodzone, co naprawili a tu 5 razy tyle ale zgadzało się z wypisem że szpitala. Dyrektorem był lekarz który przeżył obóz w Oświęcimiu, dużo opowiadał ale powiedział mi istotną rzecz, chodziło o mojego penisa no ,powiedział mi że przy tej długości za 10 ,15 lat mogę mieć problemy z erekcją, trochę mnie zmartwił ale co mogę z tym zrobić, nic ,ruchać i czekać, chodziłem ale po dłuższym chodzeniu puchło mi prawe kolano ,lewa noga, prawie ok tylko zmiana pogody kręciła jak wściekła ,kupowałem ruską maść z sosną syberyjską i jadem żmij ,to pomagało ale na prawe kolano z kolei stosowałem maść chłodzącą mentoklar i tak funkcjonowałem.
Przyjechaliśmy w piątek a Dorota mi powiedziała że jutro rano jedziemy do rodziców, chciałem pomieszkać w domu ale przekonała mnie że rodzice i Łucja nalegali by mnie przywiozła i była zmuszona,
Pojechaliśmy z samego rana ,piękna pogoda ,śliczny kierowca, prowadziła skoncentrowana ale piękna ,ubrana w lekkie płócienne opięte spodnie ,sandałki na nogach, biała luźna bluzka ,nie patrzyłem na drogę patrzyłem na nią ,była jak najpiękniejsza wiosna kiedy zakwitają kwiaty, miałem inną psychikę, w sanatorium byłem często wyrywany przez dziewczyny, starsze kobiety i każdej się oparłem ,jedne były wkurwione na mnie ,inne doceniły i spotykałem się z szacunkiem z ich strony, nie wiem co zatrzymało mój kurewski charakter, może śmierć Haliny ,może podłe zachowanie Justyny może wypadek, może zrozumiałem że to co czuje do Doroty to prawdziwa miłość, może to że odzyskałem dzięki Dorocie matkę ,może jej opieka w szpitalu, która kobieta by jeździła w ciągu 5 miesięcy ,każda sobotę i niedzielę jadąc pół nocy w jedna i druga stronę by być zemną ,to chyba wszystko zdecydowało że byłem jej wierny, kochała się ze mną z miłości, dawała mi w łóżku pełna satysfakcję seksualną ,poprzednie kochanki, kochały albo mnie albo ruchanie ze mną, byłem szczęśliwy jadąc do MATKI i patrzeć na nią, zjechaliśmy z asfaltu na polną drogę i kilka minut Dorota wjechała na podwórko do matki ,wybiegła matka i ojciec, tak jak opowiadała Dorota był zawsze ogolony i w czystej koszuli, ledwie wysiadłem z samochodu już przytulała mnie matka, płakała, całowała mnie po twarzy ,rozryczałem się, czułem że słabnę, że zaraz upadnę ,całe szczęście wtrącił się ojciec i odgonił matkę podał mi rękę przytulił,
Dorota wyciągnęła torbę z auta ,ojciec wziął od niej, Dorota wzięła mnie pod ręką i po 3 stopniach zaprowadziła do domu , usiadłem, miałem problem z chodzeniem po schodach, zawsze używałem kuli
-Zrobię wam śniadanie -powiedziała matka ,co zjecie ?
- Ja mamie pomogę,
- Usiądź dziecko ,ja zrobię, co zjecie?
- Ja jak zwykle jajecznicę , mamcia robi taka pyszną,
- Ja to samo - powiedziałem
- Ojciec wyremontował ten pokój dla was, po co macie jeździć w tą i tamtą stronę jak możecie tu spać, gdyby nie ciepło jakie dostawałem od Haliny ,Doroty to bym się rozpłakał jak Ci ludzie się
zmienili ,potrzebowali iskry a ta iskra była Dorota,
- Zostaniecie do jutra? Pojechali byśmy do kościoła.
Już otworzyłem pysk by powiedzieć co myślę o kościele ale Dorota spojrzała na mnie
-Wiesz mamo ,my mamy dość luźny stosunek do wiary i kościoła, jestem po rozwodzie, żyjemy bez ślubu ,
pojedziemy ale by nie zrobić wam przykrości .
Myślałem że po takim kazaniu każe nam wypierdalać, ale nie
-Ja wiem że jesteście z kościołem na bakier, wasz wybór ,nie będę was do niczego zmuszać, powiedziałam tak bo zamówiłam mszę za nas wszystkich ,za Was ,byście kochali i troszczyli o siebie zawsze jak do tej pory,
-Jasne że pojedziemy, mamcia teraz przejdziemy się do cioci, podziękować za wszystko,
- Idźcie, ja ogarnę po śniadaniu, zostajecie do jutra to mamy czas by porozmawiać,
Wyszliśmy z domu , Wyjąłem kulę z samochodu, szedłem bez kuli ale by wejść do domu po schodach łatwiej mi było z kulą,
W domu była sama Łucja, chłopaki kosili trawę, przywitała nas jak zwykle bardzo wylewnie ciepło, oczywiście jedzenie wyjechało na stół, na nic zdały się nasz zapewnienia że odeszliśmy dopiero od stołu, Łucja wypytywała czy mi pomogli w sanatorium, opowiadała jak wioska jest zdziwiona przemianą matki, o pokoju który remontował ojciec, poł wsi mu pomagało bo wszyscy wiedzieli że tu wrócimy i wioska będzie miała swoją panią doktor, to wszystkich mobilizowało do pomocy , chociaż ta mała wieś zawsze była jak rodzina ,jedno pomagali drugim, nieszczęście jednej rodziny to było nieszczęściem całej wsi, wesela chrzciny to było święto dla wszystkich, gadaliśmy tak że dwie godziny jak wrócili Witek z Markiem, przywitali się ,
Łucja wyjechała z jedzeniem na stół, oczywiście odmowa nie wchodziła w rachubę,
Witek przyniósł koniak który mu przywiozłem ponad rok temu,
- Od rana będziesz pił -zrzędziła Łucja ale postawiła kieliszki,
- Taka okazja to musowo wypić,
- Tak ,Ty zawsze patrzysz gdzie można by dziób umoczyć -gderała ale ze uśmiechem na twarzy, Marek polał
- Antek i Dorota wasze zdrowie, wypili ja zrobiłem mały łyk, siedzieliśmy jeszcze z godzinę, wróciliśmy do matki ,po 22 poszliśmy do pokoju który 10 lat stał nie używany , wszystko ładnie wymalowane, nowe szerokie łóżko, byłem zmęczony , padałem z nóg, położyłem się przyszła Dorota, była zmęczona ale uśmiechnięta,
- To był piękny dzień, wyobrażasz sobie takie życie wokół, fajni ,życzliwi ludzie, tylko musisz dojść do siebie,-przytuliła się ,głowę położyła na klacie,-chce tak codziennie, rano wyjść w koszuli nocnej ,z kubkiem kawy w ręku , usiąść na ławce przed domem, patrzeć jak wszystko się budzi.
Usnąłem , obudziłem się po 7 , wstałem poszedłem do łazienki, wszedłem do kuchni ,przy stole siedziała Dorota z matką, Piły kawę, Dorota w koszuli nocnej w narzuconej na ramiona dużej wełnianej chusty , wszedłem Dorotą przytuliła się i powitała mnie pocałunkiem
- Zrobić Ci kawę czy wolisz coś zjeść?
- Kawy się napije,
Siedzieliśmy do śniadania, potem pojechaliśmy do kościoła,10 lat nie byłem w kościele i nic się nie zmieniło, ta sama nuda, ta sama formuła, te same twarze ,wpatrzone w otwarte książeczki do nabożeństwa, połowa tych wiernych nie ma dobrego wzroku by czytać drobny druk ,byłem na granicy śmiechu, Dorota stukała mnie dyskretnie łokciem, bym się uspokoił,
Nienawidziłem , nienawidzę i do końca mojego życia będę nienawidził kościoła ,nawet komuniści coś zmieniali ,kraj z trudem ale szedł do przodu poziom życia w porównaniu lat 70 a 80 to był duży skok ,ludzie żyli coraz lepiej ,początki lat 70 które pamiętam to były jedne spodnie ,jedne buty po starszym bracie dziś nie ma porównania, a kościół stał w miejscu nic się nie zmieniło, te same formuły, jedno co się zmieniło na przestrzeni 15 lat to to że kiedyś po kolędzie księdza wozili końmi, jechał gospodarz z danej wioski furmanką i woził od domu do domu, dziś klecha jeździ sam dużym fiatem , wyszedłem z kościoła z ulgą, po obiedzie pojechaliśmy do Świdnika,
Za tydzień 6 czerwca miałem w ZUS -ie komisję o rentę, trochę się denerwowałem ale Dorota mnie uspokajała że wszystko będzie dobrze ,
6 czerwca o 9 pojechaliśmy do Lublina, o 10 miała być komisja ,przed wyjazdem do Lublina pochodziłem po schodach, kolano mi spuchło, siedziałem przed gabinetem i się denerwowałem
- Antoś kochany -mówiła mi Dorota - będzie wszystko, dobrze ,to tylko formalność ,masz mocne papiery i całe grono przyjaciół, nawet nie wiesz ilu, Kocham Cię i za półgodziny wyjdziesz i będziesz się cieszył a ja z Tobą, za kare będziesz musiał zabrać mnie na dobrą kawę,
Wezwali mnie , wszedłem o kuli,
- Proszę usiąść, usiadłem, wyprostowałem prawą nogę , siedział za biurkiem starszy pan z siwą bródką, ciemny garnitur, miała koszula ,ciemny krawat z obu jego stron dwie kobiety, jedna młoda przy maszynie do pisania, przeglądali moje papiery ,starszy pan dyktował dziewczynie ,ta pisała na maszynie trwało to z 10 minut.
- Proszę się położyć na leżance i zdjąć spodnie , po człapałem ,zdjąłem spodnie ,położyłem się podszedł starszy pan i ta druga babka spojrzała na moje blizny i zrobiła się zielona. biała skóra i piękne ciemnoróżowe blizny ,usiadła ,ten pan ,pomacał nogę ,kolano,
- Proszę się ubrać ubrałem się usiadłem, dalej przeglądał dalej papiery ,ta druga zawzięcie pisała ,ta druga siedziała wpatrzona w biurko,
- Z historii leczenia i obdukcji obrażeń jakie Pan doznał podczas wykonywania obowiązków służbowych ,komisja orzekająca orzeka ,uznać Pana jako całkowicie nie zdolnego do pracy i przyznać pani rentę z tytułu wypadku przy pracy ,orzeczenie otrzyma pan w ciągu 7 na adres domowy,
- Czy pani ma uwagi - zwrócił się do tej starszej pani
- Panie profesorze może , sanatorium jeszcze..
- Pani Wando, proszę spojrzeć - podsunął jej papier ,5 miesięcy sanatorium i proszę porównać wyniki że szpitalnymi, nie wielkie postępy, może za 15,20 lat medycyna poczyni postępy że będzie można zrobić coś więcej ale teraz dajmy panu w dobrych warunkach poczekać ten czas.
- Zgadzam się z Panem, przyznamy rentę dożywotnią.
- Dziękujemy panu ,proszę dbać o siebie ,na Pana wynagrodzenie będzie płacić kopalnia ,wyższa składkę, podziękowałem i opierając się na kuli wyszedłem,
- I co? - mówiłam ,chodź na kawę, Ty stawiasz usiedliśmy w kawiarni ,
- Dwie kawy i dobre ciasto,
- I kieliszek czegoś mocnego
- Antoś zaskakujesz mnie ,
- Skąd wiedziałaś że będzie dobrze ?
- Kochany w tym kraju trzeba umieć żyć, nie można liczyć na rzetelne rozpatrywanie spraw, czasem trzeba pomóc,
- Dałaś łapówkę?
- Miałam taki zamiar ale dowiedziałam kto orzeka i pojechałam do domu ,ten pan co orzekał to mój były profesor z akademii medycznej, byłam jego pupilką, nie nie nic z tych rzeczy, ta bardzo uczciwy człowiek, doceniał moją ambicje i rzetelność pojechałam ,poprosiłam powiedziałam kim dla jesteś i załatwione.
- Dorotko, ja będę Ci wdzięczny do końca życia, nigdy Ci się odwdzięczę ,
- Antoś wystarczy jak będziesz mnie kochał, będziesz ze mną kiedy będę się kłaść spać i kiedy będę się budzić, zrobiłam to co mogłam ,Ty byś też zrobił to dla mnie, pojechaliśmy do domu,
- Może pojedziemy na wycieczkę?
- Gdzie kochany chcesz jechać,
- Pojedziemy do usc zgłosimy i ustalimy ślub
- Poważnie mówisz?
- Jak najbardziej, powiedziałem sobie że jak dostanę rentę to weźmiemy ślub,
Usiadła mnie na kolanach położyła mi ręce na ramionach ,
- Antoś kocham Cię ,to jest najpiękniejszy dzień ,drugi będzie wtedy jak powiem ..ślubuję Ci miłość wierność ....tylko nie mam sukienki do ślubu ,Patrycja w niej chodzi ,gdzie weźmiemy ślub ,tu w Świdniku?
- Ja myślę że bliżej matki w S.
- Dobry pomysł ,Pojechaliśmy ,dostarczyliśmy wymagane dokumenty i 17 lipca o 12 będziemy małżeństwem, zajechaliśmy do matki i Łucji i ogłosiliśmy radosną wiadomość, Wróciliśmy do Świdnika,
- Musimy się zastanowić kogo zaprosimy-powiedziałem
- Zróbmy listę gości
- Kto będzie z Twojej strony ?
- Weronika, Patrycja, Mateusz nie wiem, z pracy jedna koleżanka, może Agnieszka? I tyle, a od Ciebie?
- Magda też nie wiem, matka ojciec, Łucja , Witek, Marek ,tyle.
- A Kaśki i Joanny nie chcesz zaprosić?
- Mówisz poważnie?
- Tak ,
- Serduszko Ciebie nie za kłuje?
- Nie, wiesz szkoda że nie ma Haliny, zaproś jak chcesz, to są byłe Twoje kochanki ale dzięki nim poznałam Ciebie
- No to mamy 15 osób,
- Ale musimy się przygotować na co najmniej 30,
- Czemu aż tyle ?
- bo tu jak ktoś przyjdzie z życzeniami to należy go zaprosić, a świadkowie?
- No właśnie, myślałeś kogo poprosimy ?,
- Patrycja i Marek ?
- Nie myślałeś o Magdzie?
- Nie wiadomo czy przyjedzie,
- Dobrze ,to dobry wybór ,najbliższe osoby ,
- Przyjęcie zrobimy albo matki albo w domu kultury pogadamy jak pojedziemy ,wędliny załatwię, z urzędu mamy talon na 30 butelek wódki
Tak zleciał miesiąc na przygotowaniu ,uszyliśmy mi garnitur, Dorocie kostium, spodnie z żakietem, zaprosiliśmy osoby z list gości, nawet syn od Doroty obiecał że przyjedzie i przywiezie babcie Weronikę i Patrycję , wszystko gotowe, przyjęcie obędzie się w domu i matki ,był tam drugi nie używany ,pusty pokój, obrączki kupiliśmy nowe ,ta od mamy okazała się bardzo cenna jubiler odczytał grawer wewnątrz ,miała prawie 300 lat, powiedział że to w tym stanie jest bardzo dużo warta .
Przyjechaliśmy do matki,16 po pracy jak Dorota wróciła z pracy ,Matka z Łucją gotowały rosół, szykowały pokój, z domu kultury ojciec Markiem przywieźli stoły , krzesła, był gotowy, przyozdobiony, Dorota poszła do matki i Łucji do pomocy ale nic jej nie szła robota ,była jak na prochach, przeżywała jutrzejszy dzień, Łucja przyszła do mnie
- Antek weź Dorotę i przejdźcie się ,pokaż jej wioskę bo tu się rozleci ,
Poszliśmy , wziąłem kule ale daleko nie doszliśmy, przy pierwszym domu wyszła sąsiadka i zaciągnęła nas na kawę i ciasto, przy drugim było tak samo, wyszliśmy i poszliśmy bokiem na torfowiska ,tam pokazałem gdzie chodziliśmy na wagary, na środku torfowisk było wzniesienie weszliśmy tam położyliśmy się na trawie, słonko grzało, dźwięki owadów, śpiew ptaków, zapach ziół ,krzak dzikiej róży dawał cień, przytuliliśmy się
- Tu jest pięknie, będziemy tu przychodzić - wyszeptała leżeliśmy tak poczułem że Dorota usnęła, patrzyłem na nią, czułem radość, najwspanialsza kobieta była przy mnie, czego mogę więcej chcieć od życia ,mam kobietę która chce być ze mną, nie tylko z moich penisem, przypominałem sobie pierwsze spotkania, szpital ile mi dała dowodów miłości, czyżby mój olbrzymi penis nie był przekleństwem, może to sobie wmówiłem ? Jedno wiem że Dorota jedyna pokochała mnie takiego jakim jestem, penis jest tylko dodatkiem, może jeszcze Halina, ale wszystkie pozostałe kochały penisa a ja byłem dodatkiem, patrzyłem na śpiącą Dorotę, była piękna ,oddychała spokojnie i cicho, zapach trawy ,polnych kwiatów i ziół uspokoił i spowodował że usnąłem, przez sen słyszałem łopot skrzydeł ptaków, spaliśmy kilka godzin, obudził głos Marka, otworzyłem leniwie oczy , stał Marek a przy nim Magda, podnieśliśmy się ,Dorota wisiała na szyi Magdy, Przywitałem się z Magdą,
- Napędziliście wszystkim strachu , myśleliśmy że coś wam się stało, tyle godzin nikt was nie widział ,Wróciliśmy do domu, Magda przyjechała sama ,
- A gdzie wyście byli ,tyle czasu, baliśmy że się potopiliście,
- Spali w trawie- powiedział Marek,
- Mamcia , jeszcze nigdy tak dobrze nie spałam, tu jest cudownie,
Patrzyli na Dorotę ,była podekscytowana,
- Tak pachniało że odurzyło mnie spałam jak dziecko, otworzyłam oczy i widziałam sarnę kilka metrów od nas, wcale się nie bała.
Zachwycała się jak dziecko,
wszystko było dla niej nowe, zapoznawała się z tym ,ktoś patrząc na jej zachowanie nigdy by nie powiedział że to kobieta 44 letnia a 17 letnia trzpiotka ,
- Zjedliśmy obiad, potem wypiliśmy kawę ,pytałem Magdę jak u niej powiedziała że odkąd Darek przestał być dyrektorem zaczął być mężem, rok temu zmarła jego matka, i się zmienił, nie przyjechał bo mają remonty w pracy i dzieci w przedszkolu, w niedzielę wraca do Kielc, ucieszyłem się z takiej wiadomości, mogę z czystym spokojem oddać Patrycji mieszkanie, Mateusz był zły na Dorotę, za rozwód, za mnie ,Dorota dzwoniła do niego ale rozmawiał niechętnie, ale wkroczyła babcia i wytłumaczyła mu że to nie wina Doroty tylko ojca, dlatego przyjął zaproszenie na ślub, Dorocie spadł kamień z serca ,tak zleciał dzień ,pospaniu w trawie zdenerwowanie Doroty przeszło na ręką odjął, siedzieliśmy od 23, poszedłem się położyć, Dorota ,matka i Magda siedziały i gadały, spałem kiedy Dorota przyszła, obudziłem się po 6 , spała przytulona do mnie, wstaliśmy po 7 ,Dorota była jak skowronek, wesoła, szczebiotała z Magdą,
Siedzieliśmy przy śniadaniu kiedy matka się odezwała
- Słuchaj Magda ,zamierzamy z ojcem przepisać wszystko na Antka i Dorotę, co o tym myślisz?
- Mamo co mi do tego? Przepisuj przynajmniej będzie w dobrych rękach,
- Ale tu jest i twoja część,
coś Co się z tego należy,
- Mamo jak to idzie dla nich to ja się zrzekam wszystkiego, przynajmniej będę mogła gdzie przyjechać,
- Magda ,przyjechać zawsze możesz kiedy tylko chcesz, z dziećmi i Darkiem, ale ja cię mogę spłacić choćby dziś, nie chce byś czuła się pokrzywdzona,
- Moja odpowiedź jest taka że nic nie chce ,kocham Was i Bratowa bardzo mi pasuje ,żyjcie i bądźcie tu szczęśliwi, jak mi było źle to chciałeś mi oddać mieszkanie, poukładało mi się ,dzięki wam zmieniłam się dla mnie na lepsze, dla Darka na gorsze, teraz ja w domu jestem dyrektorem, żyjcie tu ,będziecie opiekować się mamą i tatą, ja w tym nie pomogę, więc będziemy kwita.
- Dobrze jak będziesz w potrzebie to jesteśmy do dyspozycji,
- Siedzieliśmy , wszystko przygotowane, tylko się ubrać, było po 9 kiedy na podwórko wjechał pierwszy samochód, zanim wyszliśmy wyskoczyła z auta Patrycja ,przywitała się ze mną i Dorotą i poleciała do domu, Podszedłem wysiadła Weronika i Mateusz ,
- Przedstawił mi się ,podaliśmy sobie ręce, podszedłem do Weroniki przygarnęła mnie ,do siebie ,
- Miło cię widzieć mój chłopcze ,ja ty się czujesz ?
- Tak w miarę dobrze,
- Tu chcecie mieszkać?
- Dorotka zachwycona ,ja to znam z dzieciństwa, wyszła
matka ,przywitała się ,Dorota przedstawiła wszystkich, usiedliśmy Weronika rozglądała się ,Matka wyjechała z ciastem na stół ,Dorota zrobiła kawę,
- Rozglądaliśmy się za Patrycją ale przepadła ,
- Pewnie jest u Łucji ,
Rozmawialiśmy, Weronika pytała czy będziemy robić remont, taka zwykła rozmowa,
Wpadła Patrycja ,
- Babciu chodź ze mną ,poznam Ciebie z ciocią babcią - zaśmialiśmy się
- Jesteś taka jak Twoja mama - powiedziała Weronika - pójdę poznam ciocię babcię,
- zacząłem rozmawiać z Mateuszem ,zapalony wędkarz ,o to miałem z nim temat,50 metrów od domu była torfianka a tam sumy ,szczupaki ,złote karasie , powiedziałem że może ty przyjeżdżać kiedy tylko będzie miał na to ochotę,
Przyjechała Agnieszka z mężem, przywitała się cieplutko ze mną,
- Chodź tu szczęściaro- powiedziała do Doroty, wyciskały się ,przywitali się że wszystkimi, dochodziła 11, przyszła Weronika,
- Poznałam ciocię babcie ,no młodzi może byście się szykowali ,ile potrzeba czasu by dojechać do urzędu ,
- 20 minut
- Ubierajcie się , poszedłem do łazienki, ogoliłem pysk , prysznic, butelka perfum i poszedłem do pokoju zacząłem się ubierać, Magda robiła makijaż Dorocie, trzęsły mi się ręce, teraz ja byłem zdenerwowany, podeszła Dorota ,
- Antoś co się dzieje?
- Nie wiem, cały się telepię,
- Miałam to wczoraj, przytuliła się ,
- Kocham Cię, już za godzinę będę Twoją żoną nie cieszysz się ? Bo ja nie mogę się doczekać kiedy włożysz mi obrączkę,
I w tym momencie wszystko mi przeszło, ubraliśmy się , Dorota była prześliczna , niebieski kostium, biała bluzka, białe pantofelki na wysokim obcasie,
Ktoś zapukał do drzwi naszego pokoju, weszła Weronika,
- Jesteście piękni, -podeszła do Doroty, zapięła na szyi naszyjnik,- tak teraz jest dobrze-, pocałowała ja w oba policzki,
- Dbajcie o siebie, jesteście dla siebie stworzeni, pierwszy raz w życiu zrobiłam coś sama, że pomogłam Takie kochanie i jestem z siebie ,dumna
- Dziękuję mamo za wszystko co dla mnie zrobiłaś,
- Dużo za późno, Antek kochany dbaj o nią ,przytuliła mnie
- Jesteś dobrym człowiekiem, a teraz już chodźcie ,wszyscy czekają .
Wyszliśmy z tu wszyscy mam klaskali , patrzymy a tu stoi Kasia, Asia z Jankiem i jeszcze jedna babka która znałem z widzenia Edyta z przychodni, przywitaliśmy się .Edyta przywiozła bukiet dla Panny młodej, Patrycja ubrana w niebieską sukienkę od Doroty ,Marek miał nas wieźć moim samochodem, obok siadła Patrycja, my z tyłu ,
-Mama nie zamyka domu ? zapytała Dorota,
- Tu nikt nie zamyka i nikt nie wejdzie - powiedział Marek,
- Jedź Marek ,pokazuj drogę, - ruszyliśmy, trzymałem rękę Doroty,
- Denerwujesz się ? zapytała
- Wiesz trochę, a jednak sukienka będzie na cywilnym - zaśmiałem się
- Ale lepiej Ci w tym kostiumie niż w tej sukience- stwierdziła Patrycja
- Nawet wiem czemu- zaśmiała się Dorota. Dojechaliśmy,
Zdenerwowanie udzieliło się nam obojgu ale Weronika objęła nas
- Chodzcie kochani, zalegalizujcie swoje szczęście,
- Weszliśmy za nami reszta , usiedliśmy na przygotowanych krzesłach, za nami świadkowie, rozpoczęła się ceremonia ,cicho leciał marsz Mendelsona, kierowniczka usc najpierw mówiła o małżeństwie, komórce rodziny, za chwilę podeszła ,wszyscy wstali,- - Złożycie Państwo teraz przysięgę małżeńską , zaczniemy od Pana, proszę powtarzać za mną,
- Świadomy praw i obowiązków wynikających z zawarcia małżeństwa, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z tobą Doroto i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe”.
- Teraz Pani- Świadoma praw i obowiązków- W oczach Doroty pokazały się łzy ,wzruszyła się ,miała zaciśnięte gardło, nie mogła nic mówić.
Podeszła Weronika, haftowaną chusteczką wytarła jej łzy ,
- Kochanie dokończ przysięgę, Antek chce byś była jego żoną- szepnęła jej do ucha, Dorota kiwnęła głową,
- Zaczniemy jeszcze raz- Matka ,Łucja, Asia miały łzy w oczach-Świadoma praw i obowiązków wynikających z zawarcia małżeństwa, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z z tobą Antoni i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe”.
Proszę włożyć małżonce obrączkę, podeszła Patrycja i podała mi obrączkę, włożyłem jej na palec, patrząc jej w oczy pełne łez ,Dorota włożyła mi obrączkę,
-Wobec zgodnego oświadczenia obu stron, złożonego w obecności mnie Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego i świadków, oświadczam, że związek małżeński Pani Doroty i Pana Antoniego został zawarty zgodnie z przepisami.
-Proszę świadków o złożenie podpisów, Marek i Patrycja podpisali ,Kierowniczka podała im w ozdobnej okładce akty małżeństwa.
Życzenia złożyli nam Patrycja i Marek ,potem podeszła matka i ojciec, potem Weronika i Mateusz i Łucja i Witold, potem obstąpili nas i wszyscy składali nam życzenia, podeszła Asia
- Antoś, cieszę się Twoim szczęściem, bądź zawsze szczęśliwy jak jesteś dziś,-przytuliła mnie, potem Janek. Podeszła Kasia
- Antoś życzę Ci szczęścia i by wasza miłość nigdy zgasła, jesteś dla mnie wzorem - pocałowała mnie policzek, wyszliśmy na zewnątrz, nigdzie nie widziałem matki ,ojca Weroniki i Łucji, nie było męża od Agnieszki. Wsiedliśmy do auta, Dorota przytuliła się do mnie, pocałowała mnie usta ,-Kocham Cię mój mężu-przytuliłem mocno do siebie, teraz ja byłem wzruszony nie mogłem powiedzieć jak bardzo ją kocham, patrzyła mi w oczy widziała łzy i moje wzruszenie ,trzymała mnie za rękę, przywarła do moich ust, nie zważała na Patrycję, wzruszenie minęło ,
- Kocham Cię -szepnąłem do ucha -i do puki będę żył nigdy nie przestanę Ciebie kochać,
Mamy pierwszą zastawę,
- No to mamy problem- powiedziałem
- Spokojnie jestem przygotowany- powiedział Marek ,przy ulicy stała grupka mężczyzn i gromada dzieci ,na widok nadjeżdżających samochodów, rozciągnęli linę ozdobioną kwiatami ,Marek zatrzymał samochód, wysiadł zatrzymujący podeszli
- Chcemy złożyć parze młodej życzenia, wysiedliśmy z auta, znałem wszystkich złożyli nam życzenia, dzieci podeszły z bukietami polnych kwiatów, Dorota przykucnęła dzieci obstąpiły ją ,dawały jej kwiaty, ona każde dziecko przytulała każde osobno, Marek wyjął z bagażnika dwie butelki wódki i torebkę cukierków pojechaliśmy ,przed skrętem na polną drogę to samo ,kolejne 2 butelki i torba cukierków ,Wszyscy składali życzenia, Dorota była miło zaskoczona, pierwszy raz się spotkała z taką tradycją, dojechaliśmy do domu , wysiadłem podałem jej rękę ,Dorota wysiadła z samochodu, przed domem stała matka ,ojciec i Weronika ,podeszliśmy z Dorotą trzymałem na za rękę
- Dzieci kochane ,bądźcie szczęśliwi w tym domu, waszym domu, ofiarowujemy wam ten chleb by wam nigdy go nie zabrakło , sól byście zawsze byli mądrzy i by was chroniła przed złem, pocałowaliśmy chleb odrobinę soli wzięliśmy do ust , Weronika miała tacę a tam dwa kieliszki związane czerwoną wstążeczką, wypiliśmy ,
rodzice usunęli się na bok i zrobili gest ręką zapraszający do domu , wszedłem z Dorotą za nami weszli rodzice ,weszliśmy do kuchni ,w kuchni stała Łucja w fartuchu i gotowała coś .
Przytuliła nas ,była wzruszona ,zaprowadziła nas do pokoju ,posadziła na honorowym miejscu ma szczycie stołów, matka zapraszała gości do środka po mojej lewej stronie usiadła Weronika ,obok Doroty usiadła Iza koleżanka Doroty z pracy, reszta podobierała się parami ,trójkami zajęli miejsce po obu stronach połączonych stołów, matka Łucja i Magda szykowały obiad w kuchni ,Kasia i Asia poszły do kuchni do pomocy ,za chwilę na stoły wazy z pachnącym rosołem,
- Antoś, mój chłopcze ,ja się czujesz jako mąż? -zapytała Weronika
- Powiem pani szczerze ,jak patrzę na Dorotę z obrączką to mam ściśnięte gardło, a podczas przysięgi myślałem że się popłaczę,
- Tak ,bardzo się wzruszyła a z nią wszyscy, wiem że będziecie dbali o siebie, jestem spokojna i nią ,wiem że będziesz o nią dbał a ona o ciebie ,już nie długo odejdę, ale odejdę spokojna o nią ,zawsze chciałam mieć córkę ale dostałam synową ,pokochałam na jak córkę, i cierpiałem jak mój syn jej nie szanował, dlatego jej pomogłam ,
- Tu będzie jej dobrze , będzie nam dobrze, jestem młody ale to co Dorota zrobiła dla mnie ,nigdy za jej dobroć niczym nie spłacę ,
- Spłacisz wystarczy że będziesz ją kochał i szanował,
- To mogę pani obiecać i przysiąc,
- Lepiej będzie jak nie będziesz mi mówił pani, mi nie musisz nic obiecywać a przysięgałeś dziś swojej żonie ,mi nie musisz, ja Ci wierzę a teraz jedz bo rosół pyszny,
- To będziesz moją ciocią, może być
Uśmiechnęła się - może ,będzie mi bardzo miło.
Zjedliśmy rosół na stół wjechały półmiski z drugim daniem,
Jedliśmy , Weronika zachwycała się jedząc kurczaka,
-Nie pamiętam kiedy jadłam co bardziej pysznego,
- Ciociu spróbuj tej ryby w śmietanie, jest dobra,
- Kocham cię -usłyszałem w lewym uchu, obróciłem się
- Dorota patrzyła na mnie roziskrzonymi oczami, pocałowałem ja w usta,
- Moja kruszynko kocham cię nad wszystko, przytuliła się ,wszyscy zajadali się drugim daniem, swojskie kurczaki, kotlety z piersi kurczaka, schabowe, szczupak smażony, sum smażony w śmietanie że szczypiorkiem, w śmietanie, większość gości była miastowa, jedli produkty kupione w sklepie, tu wszystko było swojskie,
Matka z Łucją zbierały brudne naczynia ,Kasia z Asią rzuciły się do pomocy, na nic zdały się się protesty matki ,na stół podały wędliny , kawę i herbatę w dzbankach ,wódkę i napoje,
Ojciec Polak każdemu z gości,
- Kochani wypijemy za zdrowie młodej pary Doroty i Antka, wszyscy wstali ,wypili,
- wstałem i teraz ja wszystkim polałem, wstałem z Dorotą i ja wzniosłem toast
- My młoda para wypijemy za zdrowie gości i dziękujemy że chcieli zaszczycić swoją obecnością ten ślub i cieszyć się naszym szczęściem, wypiliśmy
Atmosfera stała się luźniejsza, potworzyły się grupki po trzy ,cztery osoby, zrobiło gwarno,
Weszła para sąsiadów dalszych
- Niech będzie Bóg pochwalony ,przyszliśmy młodej parze złożyć pokłony.
- Wziąłem Dorotę za rękę ,podeszliśmy do nich, złożyli nam życzenia ,dali Dorocie bukiet kwiatów z ogródka, podziękowaliśmy ,zaprosiłem do stołu, przyniosłem nasze kieliszki i polałem im pełny kieliszek, sobie i Dorocie po centymetrze w kieliszki stuknęliśmy się kieliszkami, wypiliśmy ich zdrowie oni nasze, matka podała talerzyki ,sąsiedzi przywitali się z pozostałymi gośćmi usiedli ,my wróciliśmy na swoje miejsce
- Antoś to mi się podoba ,nigdy się nie spotkałam z takim obyczajem - powiedziała Dorota
- To piękny obyczaj - powiedziała Weronika
- Ciociu to ma też inne znaczenie, oddają szacunek i potwierdzają przyjęcie do wspólnoty ,tu wieś jest jak jedna rodzina,
Po jakiś czasie przyszło następne małżeństwo i wszystko odbyło się jak poprzednio, potem następna i następna, jedni przynieśli kwiaty inni poł litra .
- Antoś pierwszy raz widzę jak dużo wypiłeś- powiedziała Dorota ,
- Dlatego nam leje po trochę, nikt się nie obraża, ważne że z nimi wypijemy ,nie ważne ile,
- Ojciec i Witek polewali , Mateusz i Janek ,mąż od Agnieszki nie chcieli więcej pić bo mieli zamiar wracać, ale matka weszła
- Kochani nigdzie was nie puścimy ,dziś wesele, jutro poprawiny, każdy będzie miał zapewniony nocleg ,
- Pomieścimy się w tym domu ? -zapytała Weronika
- Wieś jest duża, każdy będzie miał gdzie spać,
- Mamuś zostaniesz ? zapytała Dorota Weroniki
- Kochani bardzo mi się tu podoba, zostanę z Wami ,Mateusz zostajemy -powiedziała do syna Doroty, chwilę później przyszedł Jurek ,sołtys , wszystko odbyło się jak poprzednio, wracając na swoje miejsce szepnąłem Kasi do ucha - To wdowiec.
- Marek nie odstępował Patrycji ,siedzieli obok siebie i rozmawiali ,
Przyszły dzieci każdy z kwiatkiem uciętym z ogródka ,ubrane odświętnie, złożyły życzenia , zostały wyściełane przez Dorotę ,matka z Łucją posadziły ich na ławce przy ścianie ,przyniosły ciasto każde dostało talerzyk pełny ciasta,
-Czemu siedzą pod ścianą a nie przy stole, jest jeszcze miejsce- zapytała Dorota
- Na stole jest wódka, to dzieci nie mogą siedzieć .
Czułem się zmęczony i bolało mnie kolano, prostowałem, układałem pod stołem ale żadna pozycja nie była dobra, za długo byłem na nogach
- Boli cię - zapytała Dorota
- Kurczę, coraz bardziej, za długo na nogach ,musiałbyś się położyć - by trochę noga odpoczęła .Poszła do matki powiedziała co jest ,
- To niech się położy ja zaraz wszystkim wytłumaczę
- Kochani jak wiecie Antek miał ciężki wypadek, musi chwilę odpocząć i zaraz do nas wróci,
oczywiście nikt nie miał nic przeciwko,
- Poszedłem z Dorotą, do pokoju ,przywarła do mnie całowaliśmy się chwilę ,rozbierz spodnie, i marynarkę, rozebrałem, kolano było obrzęknięte i czerwone ,
- Antoś ,dobrze to nie wygląda, przydałby się lód, poczekaj zapytam mamy czy ma- poleciała ,matka nie miała ,Łucja też nie ale dna z sąsiadek miała, poszła ,
Wróciła Dorota, zaraz będzie lód ,jedna pani poszła, usiadła przy mnie ,
- To najpiękniejszy dzień w moim życiu i najcudowniejsze miejsce.
- Pukanie do drzwi -Mamo mogę wejść
- Tak- weszła Patrycja -jeszcze boli ? zapytała
- spojrzała na kolano, czerwone, spuchnięte ,pokryte bliznami ,
- To straszne,
- Pamiętasz chciałaś w szpitalu zobaczyć,
- Już nie chcę,
Przyszła sąsiadka z lodem, Dorota wysypała na ścierkę do naczyń i przyłożyła ,co za szok ,gorące kolano i zimny lód, ale po chwili poczułem ulgę ból ustępował, Dorota podłożyła ręcznik pod kolano, woda z lodu wsiąkała w ręcznik, ale ból mijał, zajrzała matka ,
- i jak pomaga?
- Tak,
- To dobrze, Łucja poszła do domu i też zamrozi ,jak będzie potrzebny ,
- Po pół godziny było po bólu i po lodzie,
Posmarujemy teraz maścią raz, potem drugi
Minęło pół godziny i wróciliśmy do gości,
Agnieszka chciała jechać, Tomek jej mąż jutro rano miał do pracy, pożegnali się za wszystkimi ,matka naszykowała im do torby ciasta, odprowadziliśmy pojechali, dochodziła 22, większość gości była zmęczona, Łucja zaprosiła Weronikę, Patrycję i Mateusza do siebie ,Kasia i Janek i Asia , Edyta miały zapewniony nocleg u sołtysa, Magda została w domu
Matka , Kasia, Asia i Magda sprzątały że stołów, myły naczynia, Dorotę które chciała im pomóc, wygoniły siedzieliśmy w pokoju ,Jurek Witek ,Janek popijali ,jeszcze, rozmawialiśmy Dorota przytuliła się do mojego ramienia, wypiłem z nimi jeszcze kieliszek na dwa razy, Dorota była zmęczona, przyszła matka patrzyła na nią,
- Dziecko ty ledwo patrzysz na oczy ,idziecie się położyć, my już kończymy-pożegnaliśmy się
- poszliśmy do pokoju, wreszcie zdjąłem krępujący garnitur, wzięliśmy razem prysznic i położyliśmy się do łóżka, położyła głowę na klacie ,patrzyła na mnie
- Antoś już jesteśmy razem, wszystkie trudności przezwyciężyliśmy, jesteś moim mężem- objęła mnie ,mocno -wiedziałam że twoja miłość da mi siłę, dużo tego złego było .
- Teraz już będzie tylko dobrze, oby zdrowie nam dopisało, martwię się moja nogę, tak jak dziś nigdy mnie tak nie bolało, ale sprawiłaś się doskonale ,teraz nie boli ,
- Dużo dziś chodziłeś, ale nie martw się będę się tobą opiekować, jeszcze rok temu nie myślałam że doczekam tej chwili ,nie potrafię ci powiedzieć jak bardzo jestem szczęśliwa, jestem żoną najukochańszego człowieka, moje dzieci ciebie zaakceptowały ,Weronika jest tobą i rodziną zachwycona, bardzo jej się tu z podobało, jak do niej zadzwoniłam z zaproszeniem to powiedziała że przyjedzie tylko do urzędu, prosiłam by przyjechała na przyjęcie, to z trudem ja namówiłam ,powiedziała że przyjedzie na 2,3 godziny i z Mateuszem wracają, a tu została, to był najpiękniejszy dzień mojego , pierwszy ślub ktoś na mnie wymusił ale tego nie mogłam się doczekać,
- Jesteś zmęczona?
- Bardzo,
- To spij ,
Jeszcze rozmawialiśmy ale moja żona coraz bardziej odpowiadała cicho i poczułem że usnęła, leżała na mojej klatce piersiowej, jedną ręką obejmowała mnie pod plecy, drugą miała przełożona pod karkiem ,nie bardzo mogłem się ruszyć,
Tak - myślałem - przeszedłem długą drogę ,od Haliny po Dorotę, i zdałem sobie sprawę że bez tych kobiet które były że mną byłbym nikim gdyby nie Halina tułałbym się po hotelach ,teraz po wypadku skończył bym w przytułku,
Asia i Kasia załatwiły mi meble ,pomogły urządzić mieszkanie, Dorota dała mi wszystko, miłość, opiekę w szpitalu, zmieniła matkę , odzyskałem ją, miałem wątpliwości, ale pokazała wszystkim że jest prawdziwą matką, mała drobną kobietka zrobiła coś nie do zrobienia ,skleiła rodzinę ,przywróciła szacunek matce we wsi ,zakręciła matka i ojcem tak że do dziś nie mogą się zorientować co się stało, Łucja pokochała to dziewczę jak córkę, przy niej ja zyskałem ich szacunek, byłem kurwiarzem? Nie ,byłem uczniem, wszystkie kobiety z którymi się spotykałem były moimi nauczycielkami, uczyły mnie życia ,miłości ,uczyły mnie jak kochać ,uczyły mnie co dać kobiecie i czego oczekiwać, sporo ich było, ale owoce tej nauki zebrała Dorota, dostała za męża wykształconego człowieka, to te kobiety nauczyły mnie co to jest miłość prawdziwa , byłbym nikim bez nich ,teraz byłbym w jakimś ośrodku dla bezdomnych, zdałem sobie sprawę jak byłem tego blisko, Dorota cichutko spała, czułem jej drobne ciało na sobie i ciepło, głaskałem ja po włosach, w domu wszystko ucichło, dochodziła północ a ja nie mogłem zasnąć, tyle wrażeń i docierało do mnie że jestem nie Antosiem a mężem najcudowniejszej kobiety na świecie, ruszyłem się i obudziłem Dorotę,
- Czemu nie śpisz ? było ciemno, widziałem tylko jej błyszczące oczy,
- Nie wiem, tak myślę tyle wrażeń ,i od 12 godzin jestem mężem,
- Moim mężem, a teraz mój kochany mężu, przytul mnie mocno się śpij ,kocham Cię najmocniej jak potrafię.
przytuliłem mocno do siebie czułem jej oddech na twarzy i usnąłem.
Była ósma rano kiedy Weronika zajrzała do pokoju, popatrzyła na nas śpiących i cicho zamknęła drzwi,
Siedziały z matką przy stole, przyszła Magda ,zaraz też dołączyła Łucja , Piły kawę, matka zaproponowała wino ,rozlała do kieliszków,
Wypiły ,rozmawiały ,z pokoju wyszła rozespana Dorota,
-Kochanie chodź do nas - zawołała Weronika, przyszła do kuchni jak spała ,w koszuli nocnej i potarganymi włosami, usiadła
- Wyspałaś się ? Zapytała matka
- Tak ,tu mi się dobrze śpi, dziś nic mi się nie śniło czułam spokój,
- Co ci zrobić kawę czy herbatę?
- Mamcia, ja sobie zrobię ,tylko muszę się obudzić,
- Bratowa to ty dosypiaj a ja ci zrobię - zaśmiała się Magda
- Antek śpi? - zapytała matka
- Tak obudziłam się po północy jeszcze nie spał,
- Emocje, niech śpi ,musi się przyzwyczaić że jest mężem,
- A tobie się podobało wczoraj?- Zapytała Łucja ?
- Było prześlicznie, wszyscy ludzie którzy przeszli i te wszystkie rytuały , pierwszy raz spotkałam się z tym ,to było piękne i wzruszający,
- Dorota, to jeszcze nie koniec, jutro z Antkiem pójdziecie do każdego z tych ludzi ,podziękować za to że przyszli, weźmiecie ciasto ,
- Piękny obyczaj - powiedziała Weronika bywałam na rożnych weselach ale taki pierwszy raz się spotykam ,wcale się nie dziwię że chcesz tu mieszkać, gdybym była młodsza poprosiłabym, Hanie i Łucje by mnie wyswatały jakiegoś wdowca,
- Możemy wyswatać choćby i dziś -zaśmiała się Łucja
- Nie kuście, bo się dam namówić.
Była prawie 10 jak się obudziłem, słyszałem gwar w domu, wstałem poszedłem do łazienki, ubrałem dżinsy i koszule ,przyszła Dorota ,
-Dzień dobry mój mężu ,chodź kochany już są wszyscy ,czekamy na Ciebie, podejrzewają ciebie że noc poślubną była długa,
Wszedłem do pokoju byli wszyscy, byli już wszyscy ,Jurek sołtys, Witek , przywitałem się że wszystkimi, dziewczyny mnie wycałowały,
- Pan młody powinien wypić karniaka za spuznienie- odezwał się Jurek ale warunkowo wystarczy jak wypije z nami -.wypiliśmy , dziś było wszystko na luzie,
Koło 12 Weronika powiedziała że będą się zbierać,
-Przed obiadem nikogo nie wypuszczę, zostało tyle że wystarczy odgrzać, matka i Dorota poszły do kuchni ,dołączyła do nich Kasia ,
- Antek chodź na dwór zapalimy- powiedział Jurek, wyszedłem z nim ,wiedziałem że chce pogadać
Siedliśmy na ławce, Jurek zapalił ,na nie chciałem
- Antek- zaczął niepewnie - znasz Kasię, co to za kobieta?
- Jurek to dobra kobieta ,szczera skora do pomocy ,mi pomogła bardzo dużo, wpadła Ci w oko?
- Jest bardzo piękna ,
- Jurek powiem to tak ,to bardzo samodzielna kobieta, energiczna ,przebojowa ale ma słabą stroną, którą możesz wykorzystać, cierpi na samotność, nie cierpi adoratorów którzy chcą ją tylko do łóżka, była u mnie w szpitalu też z nią o tym rozmawiałem, jeśli podejdziesz do niej rozsądnie ,bez pchania rąk w majtki to masz szansę, nie znosi erotomanów którzy ślinią się na jej widok mieszka od zawsze w Świdniku ale do 14 lat mieszkała na wsi ,
- Zechciała by zamieszkać na wsi?
- Nie wiem ale moja żona też miastowa ,może i Dorota pójdzie jak się zakochać, nic na w Świdniku nie trzyma, masz szansę ale to musisz się postarać może Dorota coś by ci więcej podpowiedziała zna ją dłużej i jest bardziej wykształcona ,miała zajęcia z psychologii, będziemy jutro Ciebie jutro z ciastem to porozmawiaj z nią chętnie Ci pomoże,
- Dzięki Antek, wróciliśmy ,Kaśka patrzyła podejrzanie na mnie , usiadłem obok Weroniki,
- Co jesteś taka smutna Ciociu?
- Wiesz Antosiu ,pierwszy raz w życiu jestem w gdzie jestem traktowana z szacunkiem..
- Ciociu ja ciebie można nie szanować, bardzo nam pomogłaś ,dzięki Tobie mogłem wziąć za żonę najcudowniejsza kobietę ,
- Antoś, mój chłopcze ,kocham Dorotę i Ciebie bardziej niż syna ,wy tu wszystkim pokazaliście wczoraj co jest ważne w życiu ,bardzo żałuje że muszę wyjechać, chciałabym resztę życia spędzić z wami a nie z wiecznie wkurzonym synem, nawet Mateusz bardziej Was ,Ciebie szanuje niż ojca ,który dorosłego syna traktuje ją smarkacza,
- Dobrze że mnie zawołałaś, mam pomysł tylko muszę przegadać z Dorotą, dla mnie jesteś mamą Doroty i inaczej nie będę Ciebie traktował, ostatnio miałaś do Doroty prośbę, która spełniła ,ja też będę miał prośbę ale nie teraz ,jak będę gotowy to cię poproszę o mam nadzieję że mi nie odmówisz
- Chyba się domyślam ale poczekam ,ale się cieszę ,pocałowała mnie czoło .
- Weszła Dorota, przyniosła wazę z rosołem, nałożyła na talerz Weroniki, potem mi, usiadła ,zjedliśmy zupę, potem drugie danie, po obiedzie wjechała butelka na stół ,wszyscy oprócz kierowców, wypili nasze zdrowie, potem gospodarzy, Janek zapakował żonę, Kasię, i Edytę, do samochodu, matka z Łucją naszykowały torby z ciastem, wędlinami ,pożegnały się i pojechały ,Mateusz czekał na znak od Weroniki ale ona przestała się spieszyć, tu było jej dobrze, była w śród ludzi którzy darzyli ja szacunkiem, jak z Dorota kochaliśmy ją, dzięki niej byliśmy już małżeństwem ,
- Weronika powiedziała do mnie ,
- Za nim pojadę zabierzcie mnie na spacer -,już tak nie było gorąco, więc poszliśmy wziąłem kule na wszelki wypadek ,poszliśmy , Weronika podziwiała okolicę, wszędzie zielono, mnóstwo polnych kwiatów, zapach ziół,
- Ależ ty pięknie ,jak tu pachnie .
- Wiesz mamo ,w piątek Antek zaprowadził mnie w takie magiczne miejsce, leżeliśmy na trawie i tak tam pachniało że usunęliśmy ,trzy metry ode mnie chodziła sarna ,
- Może i mnie tam za prowadzisz?
Zaprowadziłem ,nie powiedziałem im że na tej górkę chodziłem z siostrą i tam jej lizałem ,usiedliśmy ,przed nami jak okiem sięgnąć morze zieleni,
-Masz rację kochanie,
- jest tu pięknie, zapachy aż oszałamiają, ale pamiętasz kochanie w kawiarni w Lublinie miałam Ci opowiedzieć o swoim życiu ,spieszyłaś się do szpitala to nie było jak , jesteście jedynymi ludźmi których kocham i ufam, dlatego opowiem Wam moje zycie, czuje potrzebę by to wyrzucić z siebie,
----------------------------
Urodziłam się w 1918 roku, rodzice mieli majątek w okolicach Nałęczowa, niewielki ale byli zamożnymi ludźmi, mieli kilka wsi ,dbali o ludzi, rodzice mojego męża pracowali w majątku ,mój mąż urodził się w 1913 roku ,był zdolnym dzieckiem, rodzice posłali go do szkoły ,najpierw powszechnej ,potem gimnazjum, był bardzo zdolny, potem posłali go na studia medyczne ,kosztowały bardzo dużo, ja poszłam na studia humanistyczne, mąż skończył studia ,zakochaliśmy się ,nie mogliśmy chwili być bez siebie ,chodził po wsiach i leczył ludzi ,potem wybuchła wojna żyliśmy spokojnie ,komendant niemieckiej żandarmerii by wyjątkowo porządny Niemiec, bardzo dużo pomagał Polakom, w 1944 roku przyszli sowieci byłam mężatką, syn miał dwa lata ,to był najgorszy okres ,zabrali nam majątek, ojca zabili, mama zmarła, mieszkaliśmy w czworaku, jedno pomieszczenie, front poszedł dalej, komendantem został major Ormianin Andriej, miał żonę i dwoje dzieci, jego syn bawił się pistoletem ,i postrzelił młodszego brata .
Mąż pracował w uzdrowisku, przyjechali ruscy po niego ,uratował to dziecko, ten major załatwił w KGB w Lublinie że oddali nam dom ,ale potem przyszła polska władza, to byli najgorsi z najgorszych, ludzie którzy ledwo umieli czytać zostawali urzędnikami ,i wtedy z mężem zaczął dziwny ,zapisał się do partii, zaczął przyprowadzać ich do domu ,to nie byli prości ludzie, to byli prostacy, i ja tym ludziom musiałam usługiwać ,mąż się bał że zabiorą nam dom ale mieliśmy pismo z KGB, wtedy to był dokument którego bali się wszyscy urzędnicy i partyjniacy, przychodzili przez 10 lat ,musiałam im usługiwać a jak się napili to jeszcze zaciągali mnie do łóżka i tam mnie gwałcili, i to trwało kilka lat ,mówiłam , wyjedźmy gdzieś ,jemu tu dobrze znienawidziłam go ,jak wyszłaś za mojego syna to widziałam że będzie z tobą podobnie ,tłumaczyłam że jest dobra ale charakter tatusia wziął górę, nie miałam jak Ci pomóc, okazałaś się odważniejsza niż ja ,może to że poznałaś Antka miałaś porównanie ,Franek i Antek ,zrobiłaś dobrze ,bo tak szczęśliwej jak teraz nigdy ciebie nie widziałam ,nie mogłam sobie pomóc to robiłam wszystko by pomóc tobie, teraz jestem spokojna o ciebie, poznałam tu ludzi macie z ich strony szacunek, kochacie się mogę spokojnie teraz żyć,
Byłem wstrząśnięty, widziałem w domu wieczne kłótnie, ale przez lata w Świdniku i teraz zmianę matki, gdzieś te przeżycia się zacierały ,miałem w sobie ogromną miłość do Doroty, teraz kochałem rodziców, miłość wyparła zło które siedziało we mnie, Dorota przytuliła się do Weroniki, moja prośba do Weroniki dojrzewała ,nie miałem kiedy porozmawiać z żoną ale na pewno będzie za ,
- Ciociu pamiętasz że mam prośbę do Ciebie ,
- Pamiętam ,czekam kiedy poprosisz - uśmiechnęła
się
- Nie rozmawiałem z Tobą o tym ,nie było okazji ale wiem że będziesz za - zwróciłem się do Doroty- dlatego prośba jest nasza wspólna,
- chcemy Cię prosić byś zamieszkała z nami.
- Antoś kocham Cię -powiedziała Dorota, pocałowała mnie - mamo Antek ma rację ,będzie Ci dobrze z nami .
- Antek rozmawiałeś z rodzicami ?
- Nie ale po niedzieli jedziemy do notariusza, przepisują ta na nas, z tyłu są fundamenty na dwa pokoje dobudujemy i tak muszę zrobić tu remont, powiększyć łazienkę,
- Kocham was ,dajcie mi trochę czasu, muszę przemyśleć
- bardzo mi się tu podoba, domu w Nałęczowie nienawidzę, za dużo tam złego przeszłam,
- Ciociu ale możesz przyjeżdżać do nas kiedy będziesz chciała, pociągiem do Rejowca a z ja cię odbiorę,
- Antoś zwolnij, trochę ją wiem że chcecie dla mnie dobrze doceniam to ,najpierw nawet jak ci przepiszą dom to porozmawiajcie z rodzicami ,na razie musicie wrócić do Świdnika, Dorota ma tam pracę, ty masz mieszkanie a Dorota ma dom, zróbcie z tym porządek.
- Mieszkanie dostanie Patrycja z pełnym wyposażeniem- powiedziałem.
- Ładnie z twojej strony, zróbcie porządek ze wszystkim, będę was odwiedzać, wracajmy, bo nigdy stąd nie pojadę, Wróciliśmy ,matka naszykowała ciast i wędliny dla nich, pożegnaliśmy się z Mateuszem i Patrycji powiedziałem
- Gdzie wasza mama jest to jest wasz dom i zawsze kiedy macie potrzebę i ochotę możecie przejechać
Pojechali.
Wróciliśmy do domu ,jakoś pusto się zrobiło, dwa dni pełno ludzi a teraz pusto , poszedłem do Marka ,zaprzągł konia ,załadowaliśmy stoły krzesła, talerze odwieźliśmy do domu kultury, Dorota zmyła podłogę i ostatnie ślady po weselu.
Siedzieliśmy w kuchni z rodzicami i Magdą
- Kiedy pojedziemy do notariusza?- zapytała matka
- Dorota ma następny tydzień urlop, jesteśmy dyspozycyjni,
- Trzeba załatwić to od razu nie ma co zwlekać, jesteście wszyscy razem to jedźmy jutro i będzie spokój - powiedziała matka,
- A co z Romkiem? - zapytałem,
- On tu nie ma nic ,szukał lepszego życia to znalazł, sąd po ucieczce pozbawił go obywatelstwa, jak wróci to go zamkną za dezercję,
- Miałam jutro wracać - wtrąciła Magda,
- Pojedziesz w poniedziałek, głowy Ci nie urwą .
Wyszedłem na dwór, usiadłem na ławce, myślałem jak to wszystko teraz będzie, trzeba dostawić te dwa pokoje powiększyć łazienkę bo teraz to katastrofa, ściany pomalowane olejną farbą, beton na podłodze, trzeba gdzieś pojechać i załatwić jakieś kafelki do łazienki i kuchni, pokoje dostawi ojciec dach też ,ja ze swoimi umiejętnościami budowlanymi nadaje się do kopania rowów ale zdrowie nawet tego mi nie da zrobić.
Przyszła Magda, usiadła obok
- Oczyma myślisz?
- O tym co mam do zrobienia jak nam to przepiszą, nie mam zdrowia ani umiejętności by robić to samemu, trochę zrobi ojciec a resztę trzeba kogoś nająć, muszę pogadać z Markiem, może kogoś zna
- Dasz radę, kiedy byście się tu sprowadzili?
- Nie mam pojęcia, Dorota ma tam pracę,
- Ma urlop ,pojedź z nią może w S.....u. albo Chełmie ja przyjmą.
- Dobrze mówisz , pojedziemy,
- Antoś pamiętasz co sobie obiecaliśmy?
- Magda ,pamiętam ale wycofajmy się z tego ,widzisz co się stało, rodzice zrobili się normalni ,to i my tacy musimy być, po za tym kocham Dorotę i w szpitalu obiecałem jej że nigdy nie dotknę żadnej kobiety, to było półtora roku temu ,dużo się zmieniło, jest dla mnie wszystkim , nie mogę jej tego zrobić , wystarczy mi ona .
- Jak ona się zgodzi ?
- Rozmawiałaś z nią?
- Pierwsze chciałam pogadać z Tobą,
- Dobrze nie rozmawiaj z nią na ten temat, ona dla mnie się zgodzi ,potem będzie cierpieć, żyjmy jak brat z siostrą.
- Masz rację, u mnie się poprawiło ,matka Darka zmarła i zaczęło być normalnie ,ona była złem w moim małżeństwie. Teraz jest coraz lepiej, Darek dojrzał, zrobił się odpowiedzialny ,
Przyszła Dorota,
- Gdzie mój małżonek zginął ?
- Tak rozmawiamy o Darku od Magdy ,wyprostowało się jej życie,
- Popatrzcie widzieliśmy się półtora roku temu, wszystko stało na głowie, Ja ,Dorota ,Ty Antek ,wszystko szło w złym kierunku, nie zanosiło się by się zmieniło na lepsze, ile się musiało wydarzyć by było normalnie,
Było ciemno, od torfowisk ciągnęło wilgocią, niósł się zapach torfu i ziół, rechot żab, jeden wielki koncert ,czasem zaskrzeczała rybitwa ,
Przyszła matka, przyniosła Dorocie grubą wełniana chustę założyła jej na plecy .
- Ciągnie od kanałów, jesteś tak szczuplutka ,nie ma Cię co grzać.
- Dziękuję mamuś.
Przytuliła się do mnie
- Ma mnie kto grzać.
Magda poszła do domu,
Siedzieliśmy jeszcze długo, wyszedł ojciec zapalić przed snem,
- Nie będzie wam przeszkadzał dym ?
- Nie mogę nawet zapalić z tobą, poczęstował mnie radomskim ,zapaliliśmy ,wcale mi nie smakowało, Dorota wzięła papierosa z ręki , pociągnęła ,raz drugi ,
- Nigdy więcej nie wezmę papierosa do buzi - oddała mi ,pociągnąłem jeszcze raz , zgasiłem,
- Ja też ,nie chcę byś całowała popielniczkę
- Zostajecie jeszcze?
- Tak tato, posiedzimy jeszcze trochę - powiedziała Dorota,
- Ja idę ,dobranoc.
Siedzieliśmy w ciemności ,tylko w oczach odbijały się promienie księżyca,
- Wiesz mój kochany teraz nie boje się usypiać i budzić, nie mam problemów ,teraz tylko myślę o tym co zrobić byś był szczęśliwy
- Nie zaprzątaj sobie tym głowę, jestem bardzo szczęśliwy, jesteś ze mną ,to wystarczy, Ty jesteś moim szczęściem,
- Antoś chcę się z Tobą kochać, jeszcze nie kochaliśmy się jako mąż i żona, wzięła mnie za rękę, poszliśmy do naszego pokoju w domu było cicho, wszyscy spali, wskoczyliśmy do łóżka, Dorota położyła się na mnie ,wprowadziła penisa do pochwy ,wsadziła sobie do końca,
- Kocham Cię mój mężu ,kocham nad życie,
- Moja ty kruszynko ,jesteś moim życiem, żyje tylko dla ciebie, kocham ciebie i nigdy nie przestanę,
- Przytul mnie mocno i nie puszczaj ,jestem tylko twoja.
Objęła mnie ,oparła na łokciach, patrzyła mi w oczy
- Nie ruszaj się, niech to samo przyjdzie, pocałowała mnie delikatnie
- Pamiętasz jak się poznaliśmy?
- Wszystko pamiętam ,jakby to było wczoraj a już prawie dwa lata,
- Pamiętam jak cię zobaczyłam pierwszy raz ,jak byłeś zatroskany o te kobiety, tym mnie ująłeś, jak piliśmy herbatę i rozmawialiśmy ,już wtedy pragnęłam byś mnie pocałował, dlatego wyszłam, bo nie chciałam byś o mnie źle pomyślał ,potem ją mnie odprowadzałeś ,trzymałam Cię pod rękę i przez kurtkę czułam coś wspaniałego, potem ciągle o tobie myślałam, już chciałam powiedzieć Kasi by mnie z Tobą umówiła ,jak Ciebie zobaczyłam wtedy pod piekarnia to aż mi serce skoczyło, wiedziałam że muszę z tobą gdzieś pójść by moc patrzeć ci w oczy , dotknąć twojej ręki ,a jak mnie pocałowałeś wiedziałam że ciebie kocham, umówiłam się wtedy z Tobą i się spóźniłeś myślałam że mnie wystawiłeś ,jak przyszedłeś to myślałam że będę skakać z radości, potem zachowałam się jak idiotka ,nie znałam ciebie, nie wiedziałam jak z tobą rozmawiać, jak wyszedłeś byłam w rozpaczy, wybiegłam i zobaczyłam że czekasz ,jak mi kazałeś wsiadać do auta było mi wszystko jedno gdzie mnie zawieziesz , chciałam tylko być z tobą, zakochałam się w tobie nie w tym co masz w spodniach, całowała mnie delikatnie zaczęła ruszać biodrami ,była jak zawsze cichutko, słychać było szybszy oddech i pocałunki którymi mnie obsypywała, przyspieszała,
- Antoś mój kochany ,kocham Cię ,kocham ,przytulałem mocno moją żonę, dziwne słowo to było jeszcze dla mnie ale każda część mojego ciała cieszyła się z tego, że wszystko co źle minęło, mój penis nie był przekleństwem ,to co mi powiedziała Halina, że trafię na kobietę która przyjmie go w siebie i będzie szczęśliwa, to właśnie Dorota jest ta kobietą, ona drobniutko kobieta pokonała moje przekleństwo, wróciła mi matkę, skleiła to co było rozdarte, teraz dochodziła na moim penisie, rozkochaliśmy się jednocześnie, przytuliła się i tak objęci zasnęliśmy, sperma wyciekała z łona Doroty i wsiąkała w łóżko.
- ---------------------------
Tak jak było mówione rodzice przepisali nam dom, przeprowadziliśmy się do rodziców, mieszkanie w Świdniku przepisałem najpierw na Dorotę potem Dorota na Patrycję ,jak obcy dla Patrycji nie mogłem przepisać bo by zapłaciła olbrzymi podatek, na żonę mogłem, a matka córce.
Za resztę pieniędzy z karty górnika kupiłem dla nas dużą lodówkę i pralkę ,jakieś jeszcze drobiazgi ,typu młynek do kawy żelazko odkurzacz,
W sierpniu Dorota zwolniła się że Świdnika i podjęła pracę w przychodni i szpitalu w S......u. Pracowała 6 godzin dziennie, Podłączyli telefon służbowy, codziennie odwoziłem ją do pracy ,mówiła mi że będzie sama jeździć ale ja byłem z nią 10 minut dłużej, była w pracy to tęskniłem bardzo, zrobiłem ogrodzenie ,pomógł mi ojciec , Marek i Witek kupiłem prawie tysiąc sztachet z modrzewia, były bardzo drogie ale inflacja tak szła do góry że trzeba było jak najszybciej wydawać bo za tydzień już wszystko było droższe, Dorota była w pracy, robiłem ogród, jeździłem do sąsiadów zbierałem sadzonki krzewów ozdobnych ,na drugi rok będzie piękny ogród
We październiku tego roku w pracy ojca urządzili mu urodziny , ojciec nie pił od czasu od tamtego roku jak Dorota jak zabrała matkę do szpitala do mnie ,prawie rok, na naszym weselu pił wodę, wypity wszedł na rusztowanie i spadł, zginał na miejscu, miał 62 lata, zdążył dostawić te dwa pokoje, i zrobić strop, na budowie zatuszowano sprawę, matka dostała odszkodowanie ,pogrzeb odbył się we wtorek 20 października, był to dla nas wstrząs dla nas ,dla matki.na pogrzeb przyszła całą wieś i dużo ludzi z sąsiednich wsi, przejechały dzieci Doroty ,Weronika ,jak to się u nas mówi miał piękny pogrzeb, kondukt był rozciągnięty na prawie pól kilometra, Dorota bardzo to przeżyła, przez kilka miesięcy, nie mogła dojść do siebie ,po pogrzebie Weronika została na prawie miesiąc, bardzo pomogła Dorocie, po stypie siedzieliśmy w domu matka Weronika , Dorota i ja
- Antek muszę Ci powiedzieć że Kazimierz nie był Twoim ojcem.
- Mamo nic więcej nie mów.
- Wiedziałem o tym od kilku lat ,moim ojcem był Kazimierz, tak mam zapisane w dowodzie i ostatnio był dla mnie prawdziwym ojcem ,i tak to zostawmy, nasze życie jest teraz dobre i niech tak zostanie
- Przepraszam synku ,byłam Ci to winna.-podszedłem do niej przytuliłem do siebie,
- Kocham Cię mamo, jesteś najlepszą matką na świecie,-
Matka namawiała Weronikę by przeprowadziła się do nas ,
Rok 1989,komuna upadła, powstał rząd Mazowieckiego, optymizm zmalał po kilku miesiącach, znieśli kartki i w tym momencie zapełniły się półki ceny szybowały w górę z dnia na dzień, dawaliśmy sobie radę, renta matki po ojcu moja dość wysoka i pensja Doroty i moja renta ,kiełbasa rzeszowska przed zniesieniem kartek kosztowała kilogram 700 zł. kilogram po zniesieniu kartek 7 tysięcy, mieliśmy kury ,myślałem o kupieniu pary prosiąt ale Dorota nie mogła myśleć że się przyzwyczai i trzeba będzie zabić, przy każdym świniobiciu przez Witka dostawaliśmy półtusze, oczywiście płaciłem tyle ile chcieli.
Rok 1990.
Dwóch braci robiło mi remont powiększyli łazienkę ,w sklepach pokazały się kabiny prysznicowe ,kafelki w tydzień łazienka była skończona zrobili dach na części która dobudował ojciec, wykończyli ,zrobił podłogi, był pokój dla Weroniki ,kupiliśmy meble, dom Doroty był wynajęty ,czekaliśmy że sprzedażą aż ceny się uspokoją, Dorota była tu szczęśliwa, matka była dla niej niesamowicie ciepła ,gotowała obiady ,Dorota przychodziła z pracy to już stawiała na stół obiad ,
W czerwcu Weronika sprowadziła się do nas na stałe ,bardzo się przywiązała do nas ,z synem nie mogła się dogadać ,stał się zgorzkniały, tu była szczęśliwa, matka i ona lubiły swoje towarzystwo, ja robiłem coś na dworze one były nie rozłączne zrobiłem na podwórku drewniana altanę, obsadziłem jaśminem bzem było ta cudowne miejsce siedzieliśmy z Dorota do późnej nocy ,przytuleni trzymaliśmy się za ręce, w soboty siedzieliśmy w czwórkę ,często przychodził Witek, Łucją, Marek ,miał dziewczynę z sąsiedniej wsi,
Dorota była często proszona do chorych we wsi ,informacja o niej rozniosła się po okolicy, bywało często że w nocy przyjeżdżali po nią, jeździłem z nią ,w zimie przyjeżdżali saniami ,cieszyła się ogromnym szacunkiem, nigdy nie wzięła pieniędzy ,nikt nigdy nie powiedział do niej na ty, tylko wszyscy mówili Pani doktor, oburzała się ale potem machnęła ręką, nawet ci najbliżsi sąsiedzi mówili do niej Pani doktor, nigdy nikomu nie odmówiła, za to jak jej nie było przynosili do domy jakieś mięso ze świniobicia, jak ktoś robił wędliny zawsze przynosili, owoce , warzywa, kto jak umiał starał się odwdzięczyć, pomagali nam w pracach, mieliśmy ogród warzywny, matka nauczyła ja kisić ogórki, kapustę, z marchwią i jabłkami,
W grudniu Marek się ożenił , wesele trwało 3 dni ożenił się z dziewczyną z sąsiedniej wsi ,była już w ciąży, urodziła się im córeczka ,przejął gospodarstwo po Witku ,
Rok 1993
W marcu Łucja zachorowała problemy z sercem i krążeniem ,Dorota siedziała przy niej przez 3 miesiące ,jeździła do Lublina po leki ,konsultowała się z lekarzami z kliniki na Jaczewskiego, przywoziła nowe preparaty i przyniosło to skutek, Łucja wyszła z tego mimo że lekarze w Chełmie nie dawali jej szans,
Dorota była przeszczęśliwa, rano przed pójściem do pracy szła do Łucji, mierzyła jej ciśnienie ,Łucja wykręcała się jak mogła ale ta drobna kobietka była nieustępliwa, co tydzień Marek musiał wozić ją do przychodni, tam robiła jej EKG, jak wykryła coś niepokojącego zlecała dodatkowe badania. Patrycja i Mateusz przyjeżdżali często, coraz bardziej odsuwali się od ojca, Mateusz ukończył studia ,robił specjalizacje że stomatologii, możliwe że to był wpływ Doroty, widziała jaki jest stan uzębienia u pacjentów z którymi się spotykała, kilka miesięcy temu pojechaliśmy do Lublina do schroniska adoptować pieska, przywieźliśmy dwa ,dobrze że na tym się skończyło, Dorota była gotowa zabrać wszystkie, mieliśmy młodego wilczura i takiego kundelka 10 ,kg suki , weterynarz wysterylizował obie i to był dla mojej żony bodziec do następnej akcji ,jak widziała psa na łańcuchu to wchodziła i tłumaczyła że pies nie może być na łańcuchu, znali ją wiedzieli że nie odpuści a nikt nie odważył się odmówić, psy u nas były w domu , mniejszą Czikę przygarnęła Weronika albo było odwrotnie to Czuła adoptowała Weronikę, Saba spała gdzie się położyła ,ale miała zakaz wchodzenia na łóżko,.
Dorota dostała propozycję objęcia kierownictwa przychodni w Chełmie, odmówiła, mi tłumaczyła że ma tu swoich pacjentów i nie chciała być tak długo beze mnie, kochaliśmy się bardzo często, nauczyłem się spać z przyklejoną do mnie Dorotą,
Rok 1994
Byłem dla Weroniki jak syn, Dorota jak córka, mówiła do niej mamo ,ja mówiłem mamo , kiedyś zaproponowała ,w maju kończyłem 30 lat ,Dorota 50, kiedyś postanowiliśmy że będziemy obchodzić razem ,była okrągła rocznica, tydzień przed urodzinami robiłem konstrukcję pod wisterjię , kupiłem trzy , różowa niebieską i fioletową, pnącze ma kwiaty na pędach do pół metra, obiecałem żonie piękny ogród i odkąd powstały sklepy ogrodnicze, kupuje kwiaty i krzewy kwitnące, stałem się ekspertem od kwiatów i krzewów, ludzie wiedzieli o dla kogo to robię i dużo ciekawych roślin dostawałem od sąsiadów, dzieliłem się na jesieni sadzonkami ,dalii miałem 14 kolorów, piwonie były 6 kolorów, ogrody skalne ,całe zagony macierzanki piaskowej, w lipcu jak zakwitła pasły się na niej całe roje pszczół, Dorota w soboty i niedzielę rano z kubkiem kawy ,koszuli nocnej wychodziła na na podwórko , wokół wszędzie coś kwitło, siedziała, tam aż matka czy Weronika zawołała ja na śniadanie, bywało że okryta wełnianą chustą usypiała , szczególnie jak kwitły bzy i jaśmin, była szczęśliwa. Robiłem konstrukcję, przyszła Weronika z matką z kawą,
-Antek usiądź z nami, usiadłem,
- Antoś za tydzień macie urodziny, okrągłe, co kupisz Dorocie na prezent?
- Szczerze to nie mam pomysłu, o czym pomyślę to już jej kupiłem,
- My tu z Hanią myśleliśmy i kupimy wam wczasy, za granicą,
- Słuchajcie mamy, wyobrażacie sobie że Dorota wyjedzie na dwa tygodnie i przeżyje bez tych kwiatów?
- W życiu się nie ruszy, jak idzie do pracy to żałuję że tyle godzin nie będzie widziała ogrodu ,to nie przejdzie, ale w lutym jak najbardziej, nawet wiem gdzie.
- Mów
- Do Wenecji, mieliśmy jechać po ślubie ale nie wypaliło, tam w lutym jest karnawał, jest prześlicznie,
- Gdzie to załatwić?
- Może w Chełmie ,może Orbis ,
- Zorientujesz się? Zaraz zadzwonię,
Poszedłem, zadzwoniłem do informacji, podali mi numer do Orbisu w Chełmie, zadzwoniłem, oczywiście jest oferta , jeszcze nie ma chętnych wyjazd 17 lutego powrót 1 marca, poprosiłem by mi na jutro przygotowali ofertę i koło 9,30 podjadę,
Zapisała nazwisko .
Poszedłem do matek,
- Jest wyjazd z Chełma 17 luty 1 marzec 14 dni,
- Umówiłeś się ?
- Tak ,jutro około 9,30,ile będzie kosztować?
- Dwie osoby od 5,5 tysiąca do 9 tyś, zależy od standardu hotelu,
- Antek jutro w trójkę jedziemy,
- Jedzcie oboje ,ja dam pieniądze - powiedziała moja matka,
- Pieniądze wykładamy na pół,- powiedziała Weronika - odwieziesz Dorotkę i pojedziemy,
Nazajutrz pojechałem z Weroniką, do Chełma, weszliśmy do Orbisu, bardzo miła pani przedstawiła ofertę, im bliżej placu świętego Marka tym droższy hotel, Weronika wybrała hotel Albergo Cavalletto & Doge Orseolo
4 gwiazdki, drogi ,apartament i za wszystko zapłaciła ponad 8 tys, jako że nie mieliśmy paszportów, zaproponowała nam pomóc w uzyskaniu
[ceny podałem w tysiącach ale wtedy obowiązywały ceny w milionach .]
Umówiłem się z nią że w przyszłym tygodniu przyjedziemy i złożymy wnioski ,do soboty tajemnica przed Dorotą ,
- Antoś zaprosisz mnie na kawę, nie daleko na ul. Lubelskiej weszliśmy do kawiarni, zamówiłem dwie kawy ,dla siebie sernik dla Weroniki szarlotkę.
- Antoś ,ile lat ma wasz samochód?
- To jest 73 rok ,21 lat ,
- Nie sądzisz że powinieneś zmienić na nowszy ?
- Mamo ,przecież dobrze jeździ, nie psuje się ,mechanik który go serwisuje ma dużo części do niego to po co zmieniać?
- Masz do niego sentyment,?
- Tak ,mam, tym samochodem Dorota zaczęła jezdzic ,przywiozła matkę do szpitala, przywiozła mnie z Otwocka, ona też go lubi .
- Spodziewałam się innej odpowiedzi,
- Wiem czego się spodziewałaś,
- Wiesz jak Ciebie zobaczyłam pierwszy raz wiedziałam że będzie wam dobrze ale to co robicie dla siebie, przekroczyło moje wyobrażenie,
- I jeszcze Ciebie wciągnęliśmy do swojego życia .
-Tego się nie spodziewałam, że moje ostatnie dni będę dożywać w tak cudownej rodzinie i miejscu,
- Powiedz mi dlaczego ludzie tak głupieją dla pieniędzy, nie można żyć tak jak ,spokojnie ?
- Antoś ,bo nie każdy ma przy sobie taką Dorotę, rozumiesz gdyby nie ona jak byś dziś żył ,po co poszedłeś do kopalni?
- Powiem Ci że o tym nie pomyślałem
Pojechaliśmy do domu, dalej nie miałem dla niej prezentu, wycieczka była od matki i Weroniki.
Powiedziałem to Weronice, dodałem że przez jej randkę zapomniałem kupić,
- Tylko nie mów żonie że byłeś ze mną na randce, będzie zazdrosna - śmiała się - zasłużyłeś na to by Ci pomóc, poszedłem do jej pokoju , wyjęła z szafy kartonowe pudło, wyjęła czerwone płaskie pudełko,
- Weź ,dasz jej ,nikt bardziej niż Dorota na to nie zasługuje,
Otworzyłem, oniemiałem, złoty naszyjnik z czerwonymi kamieniami,
- Mamo.... wyjąkałem
- To jest w mojej rodzinie od wieków ,zawsze rodzice przekazywali to córce ,ja nie urodziłam córki ale mam najcudowniejszą córkę, do grobu nie zabiorę.
- Mamcia kochana, dziękuję i nie mów więcej o śmierci, masz żyć z nami jeszcze długo --ile to jest warte? -
-Teraz nie wiem ale kiedyś można było było kupić 2 wsie,
- Żartujesz ..
- Nie kiedyś moi przodkowie inwestowali w złoto i biżuterie,
- Kiedyś nie było banków ,
- Oj chłopcze ten czas z wami najpiękniejszy okres mojego życia, żałuję nie wiele mi czasu zostało, ale jestem o Was spokojna, dla mnie Dorota jest jak córka, żyje tak jak sobie wymarzyła jest szczęśliwa, Ty robisz to co jej obiecałeś, oby wam zdrowie dopisało
- Przyszła sobota ,impreza koło 14 , matki piekły ciasto, my z Dorota szykowaliśmy talerze , wszystko w altanie,
- Antoś, zaraz będzie 6 lat jak jesteś moim mężem,
- Pora wymienić? -Śmiałem się
- Nawet tak nie żartuj, w tym kraju nie ma drugiej kobiety która tak kocha swojego męża ,i co dzień kocham Ciebie bardziej, może dlatego że jestem z każdym dniem jestem starsza ,
- Muszę Ci powiedzieć coś co powinien Ci powiedzieć zaraz po wyjściu z sanatorium.
- Co chcesz mi powiedzieć kochany ?
- Wiesz rozmawiałem wtedy z dyrektorem i rozmawialiśmy o moim penisie, wiesz co mi powiedział że za 10,15 lat mogę mieć problem z erekcja, organizm słabnie a przy tej długości może być szybciej niż przy normalnym rozmiarze,
- Kochany mój ,wiesz że jestem lekarzem i to też wiem, ale nie waż mi się tym przejmować, pamiętasz pokochałam Cię nie wiedząc co masz w spodniach i teraz kocham Cię coraz mocniej i nie myślę o seksie ,myślę o Tobie ,nawet jak tak będzie to będę i tak będę szaleć z miłości do ciebie
- Lubisz się kochać
- Kochany , uwielbiam się kochać z Tobą ale też uwielbiam jak mnie liżesz, całujesz ,wkładasz palce ,ja mam dziś 50 lat ,za 5 będą u mnie zmiany może już nie będę tak mokra jak teraz, mogę mieć problem jak będzie taki wielki jak teraz jest, Antku mój kochany miłość jest w sercu , kiedyś będzie taki dzień że będziemy się tylko przytulać i tak będziemy się kochać jak dziś albo bardziej, tylko zmieni się nasze współżycie ale wtedy przytulę Cię bardzo mocno i to nam wystarczy, nie martw się ,masz piękną żonę, dziś świętujemy ,
- Mam najpiękniejszą żonę na świecie
- Myślałam że nigdy tego nie powiesz ,przytuliła się
- Czujesz jak jest przyjemnie
Całowaliśmy się
- jak będzie tak daleko będziemy się zaspokajać ustami , uwielbiam jak kończysz w mojej buzi, przed 14 ubraliśmy się odświętnie
- Kochana moja mam dla ciebie prezent dam Ci teraz bo lepiej by nikt nie widział, podałem zapakowany naszyjnik w kolorowy papier.
Otworzyła ,refleksy światła odbite na czerwonych rubinach zatańczyły na jej twarzy,
- Antoś ,kochamy to jest fortuna ,dziękuję mój skarbie kocham cię,
- Podziękuj mamie ,dała mi dla Ciebie,
- Weronika?
- Tak ,
- To bardzo droga rzecz ,ubiorę go teraz ,tu wokół sami przyjaciele ,dostałam od męża to będę się tym chwalić, zapiąłem jej na szyi , wrażenie piorunujące ,
- Dla Ciebie też coś mam ,wyjęła kopertę,
- Otwórz
Otworzyłem, dowód wpłaty na samochód Daewoo Espero,1,5,odbiór listopad
- Dorotka kochanie ,dziękuję skarbie ,to kupa kasy, przytuliłem się - czuje w tym rękę Weroniki. Śmiała się ,
- Tak ,mama mnie nakłoniła by kupić,
- Kochana ,mama.
- Poszliśmy na dwór, tam już czekała ,Łucja z Witkiem i Marek z Basią i maleńką Kasią ,złożyli nam życzenia Witek przyniósł pół litra, Łucja i Basia zrobiły tort ,siedzieliśmy na dworze, w altanie, wypiłem pół kieliszka z chłopami kobiety ,moczyły usta w winie przyjechała Patrycja z Mateuszem ,życzenia , kwiaty,
- Jesteście głodni? ,pewnie bez obiadu - stwierdziła matka,-
- Ależ babciu ,tu tyle dobrego na stole - powiedziała Patrycja ,
- Oczywiście obstąpiły ja psy ,szalała z nimi, co chwile ktoś przychodził z życzeniami ,wypił kawę ,poczęstował się ciastem , mężczyzni wypijali kielicha i poszli do domu trzeba było postawić drugie wiadro z wodą na kwiaty, było koło 18 kiedy pod bramę podjechał ktoś trabantem, wyskoczył młody chłopak,
- Przepraszam ale z moją żoną coś się dzieje dzwoniłem na pogotowie ale przyjedzie dopiera za kilka godzin ,gdzieś jest wypadek i dużo rannych.
Dorota się zerwała ,
- Daj mi 5 minut ,skąd jesteś -?
- Z za rzeki
- Antoś zostań z gośćmi,
- Mamo ja pojadę z Tobą,- -Dobrze Mateusz - poleciała do domu ,wybiegła przebrana, ze swoją nieodłączną torbą, pojechali
- To święta kobieta - powiedziała Łucja - wszędzie teraz lekarze są aroganccy ,tylko nasza Dorotka zawsze taka sama ,jak ja widzę to miód na serce, tyle dobra robi dla innych,
- Jest taka jak mój mąż przed wojną ,potem komuniści zrobili z niego potwora- powiedziała Weronika
Minęła 20 ,a ich nie było, wrócili po 21 ,Dorota była umordowana
- Córka - powiedziała - Marzenka urodziła córeczkę,
- Odbierałaś poród?
- Tak , Mateusz bardzo mi pomógł, bez niego było by ciężko,
- Mamo nie przesadzaj, poradziłaś sobie szybko i sprawnie,
- Potem odwieźliśmy ją do szpitala
- Dorota ,Anieli wezmą Ciebie żywcem do nieba.
- Ciociu ,ja jestem w niebie, innego nie potrzebuję, pocałowała Łucję w policzek,
- Mężu polej Mateusz też się napijesz?
Siedzieliśmy do 23:00 komary dały znać że istnieją musieliśmy przenieść się do domu posiedzieliśmy matka i Weronika poszły się położyć, ja z Dorotą i dziećmi siedzieliśmy jeszcze,
- Wiesz Antek - odezwał się Mateusz - byłem wściekły na Ciebie i mamę ale teraz wiem że dobrze zrobiła, teraz widzę jak żyjecie i jakie ma poszanowanie, w jakich warunkach mieszka, dla mnie to drogowskaz do czego mam dążyć,
- Mówiłam Co że dobrze robi- odezwała się Patrycja,- tu jest pięknie, chciałabym mieć taki dom i ogród
- Dzięki Mateusz ,to co powiedziałeś to dla mnie ważne, a dom dostanie któreś z Was, ja nie mam komu komu przepisać mam tylko was - odezwałem się - poza tym do źródła pole jest nasze ,można tam postawić dom i mielibyśmy Was przy sobie,
- Antoś, naprawdę tak myślisz ? - powiedziała Dorota - chciałbyś by tu zamieszkali ?
- Oczywiście, nawet mogę po niedzieli zacząć załatwiać formalności z pozwoleniem na budowę.
- Dziękuję Ci kochany - Dorota pocałowała mnie-
- Acha, Patrycja będę Ciebie potrzebowała w lutym na dwa tygodnie ,jedziemy do Wenecji ,ale mam nie zostawię tu samych ,
- Wooow, na karnawał ?rewelacja, dobrze mamo będę tu z babciami ,ale prezent z Wenecji musicie mi przywieźć .
- Przywieziemy
Poszły naszykować spanie dla dzieci
- Antek poważnie mówiłeś z budową domu ?
- Tak jakbyście chcieli się tu sprowadzić ,to będzie nam bardzo miło.
- Wiesz byłem dziś z mamą, zrozumiałem że to jej pasja pomagać innym byliśmy w szpitalu, opieprzała tam lekarza i pielęgniarki ,ruszały się jak muchy w smole, widzę jaki tu ugór, wcale się nie dziwię że tak reaguje , poznałem trochę środowisko lekarskie i wiem że uda złe czasy dla chorych ,nie chce w tym uczestniczyć, chce być taki jak mama ,chce być szanowany za to co zrobię dla ludzi a nie dlatego że mam biały fartuch,
- Mateusz widzę że masz dużo cech mamy, nie zgub ich musisz sobie wmówić że najważniejsi są ludzie którym pomagasz, pieniądze nie mogą być celem twojego życia ,wiesz nie musiałem iść do pracy na kopalni, miałem mieszkanie, samochód, mogłem iść gdziekolwiek ale ja chciałem iść i zarobić dużo, skończyło się wypadkiem ,dobrze tylko takim, teraz żyjemy spokojnie ,jak będzie nam ciężko to mamy tu mnóstwo ludzi którzy z serca nam pomogą,
- Dziś dużo zrozumiałem, nie znam lekarza który by z imprezy zostawił gości i pojechał pomagać.
- Mateusz masz teraz jasny obraz ,nie znam twojego taty, ale porównaj sobie jego jako lekarza i mamę ,masz dwa różne wzorce ,który będzie dla ciebie bliższy to takie będziesz miał życie .
- Dobre porównanie ,mama gdzie się nie pojawi ludzie się jej kłaniają ,ojca udają że nie widzą.
- Mateusz puki żyjemy to gdybyś tu mieszkał to Ci pomożemy ,a jak ludzie tu ciebie poznają chętnie ci pomogą i jeszcze jedno, masz ułatwiony start, szacunek jaki ma mama to co pomoże ale na szacunek Twój własny musisz zapracować sam, porozmawiaj z mamą,
- Antek powiedz powiedz dlaczego mam chcesz pomagać , dałeś Patrycji mieszkanie teraz chcesz pomóc mi ?
- Wiesz , obiecałem mamie że będzie ze mną szczęśliwa, jesteście jej dziećmi ,kocha was gdybym miał inny stosunek do was to nie dotrzymałbym danej obietnicy, jak poznałem mamę to marzył się jej mały domek i piękny ogród, obiecałem jej to ,domek może nie taki mały ale ogród za to ma duży, mama rano wstaje i idzie z kawą do ogrodu i się nim cieszy,
Wróciły dziewczyny ,
- Rozmawiacie ? zapytała Dorota - wy jak chcecie, ja jestem zmęczona, idę się położyć,
Poszliśmy do łóżka
-Wiesz to były wyjątkowe urodziny nasze święto i urodziła się dziewczynka.
Podoba mi się Twój stosunek do Mateusza, jestem szczęśliwa i spokojna oto co będzie dalej.
Rok 1996
W lipcu marła Weronika ,miała 79 lat ,pogrzeb odbył się w Nałęczowie, pochowana została w rodzinnym grobowcu, spotkaliśmy byłego męża Doroty, zgarbiony przygnieciony życiem, zaniedbany dzieci przywitały się z nim chłodno, z Dorotą nie zamienił słowa, na stypie trzymał się na uboczu, jezdziłem z Dorota , matką i Łucją, pojechaliśmy nowym Daewoo Espero,
Rok1999
- W marcu zmarła moja matka, miała 66 lat ,zmarła we śnie, rano odwiozłem Dorotę i zastanowiło mnie to że nie chodzi po domu, był to dla nas wstrząs, Przypuszczalną godzina śmierci 2 w nocy ,pogrzeb by prawie manifestacją, tłumy ludzi całej wisi i z okolicznych wiosek ,
Zostaliśmy sami w dużym domu .
-Dwa miesiące przed śmiercią zawiozłem Dorotę do pracy , siedziałem z matką przy stole
- Powiedz mi Antek dlaczego mi wybaczyłeś ? Tyle zła co Ci zrobiłaś to powinieneś mi napluć na grób.
- Mamo to było by bardzo proste i łatwe, tylko jak potem żyć ? Spotykałem się z mądrymi ,starszymi kobietami ,one nauczyły mnie żyć, Najpierw Helena mnie prosiła w szpitalu dzień przed śmiercią bym ci wybaczył i nawiązał z tobą normalne stosunki jak syn z matką, potem Dorota ,jak ja nie mogłem, to ona sama załatwiła ta sprawą, sama widzisz że tak łatwiej jest żyć,
- Miałam trochę wątpliwości co do różnicy wieku między tobą a Dorotą, ale Łucja mi powiedziała że Dorota to najlepsze co mogło Ciebie w życiu spotkać ,po czasie przekonałam się że Łucja miała rację i nie chodzi mi oto jaka dla nas, dla ludzi którym pomaga ,tylko jaka jest dla ciebie, ona na każdym kroku, każdym gestem ,każdym słowem pokazuje jak bardzo Cię kocham tyle lat jesteście razem ,ani jednej kłótni, ani jednego szorstkiego słowa, mogę Ci zazdrościć ale ja jestem z ciebie dumna bo pokazało się że jesteś mądrzejszy niż ja i ojciec,
- To nie tak, ja miałem wybór, jednocześnie spotykałem się z trzema kobietami ,każda chciała dla mnie dobrze ale bardziej dla siebie, poznałem Dorotę i ona zakochała się we mnie ,nic nie chciała ode mnie , wszystkie inne chciały, miała koszmarne życie, przy mnie znalazła to czego jej brakowało, potem poleciało , wypadek, resztę znasz ,wiesz za co nienawidzę kościoła i kleru? bo czynią zło dla ludzi a dobrze dla siebie, goniłaś mnie do kościoła, mówili o życiu w czystości, napiętnowali seks przedmałżeński i teraz pomyśl o porównaj jak poznałaś ojca i czy miałaś czas by go lepiej poznać, przed ołtarzem ślubowaliście sobie miłość, wierność uczciwość ,co z tego dotrzymaliście ? Miłość kłóciliście się o byle bzdurę wierność? Ja jestem dowodem waszej wierności,
ja grzeszyłem, spałem z kobietami ,ale wybrałem taką kobietę która dała mi czego ja potrzebuje, ona spędzała ze mną noce będąc mężatką, ja spałem z mężatkami ,ale teraz jak żyje to widzisz ,pamiętasz księdza Machonia? na religię nam mówił że katolik to człowiek dobry ,ja jestem dobry jeżeli jest Bóg to mnie widzi i moje czyny, was pożenili bo tak trzeba było , dlatego nie mieliście czasu by się poznać ,poznać swoje potrzeby ,marzenia ,musieliście robić to co wam kazali rodzice i tradycja ,ja kierowałem czym innym i wyszedłem na tym lepiej,
- Teraz czasu inne ,kiedyś by nas wygonili ze wsi, pokazywali palcami ,myśmy nie kończyli szkół nigdzie nie byliśmy ,kto miał nas czegoś nauczyć ,mama i ojciec kończyli po trzy klasy ,ale ostatnie lata mojego życia są bardzo dobre ,ty z Dorotą to zrobiliście ,mnie i ojcu się nie udało ,nie potrafiliśmy .
To była taka jedyna rozmowa z moją matką, nigdy wcześniej i nigdy później tak nie rozmawiałem, mimo wszystkiego coś było między nami co blokowało ,nigdy do końca nie byliśmy dla się otwarci ,co to było nigdy się nie dowiedziałem tak jak nigdy nie chciałem wiedzieć kto jest moim ojcem.
Życie toczyło się dalej ,ale to było już inne życie ,Dorota była w pracy byłem sam w domu, przyszła wiosna pracowałem w ogrodzie, usuwałem szkody po zimie , przywoziłem Dorotę, razem kończyliśmy obiad ,przy obiedzie siedzieliśmy przy stole długo ,wspominaliśmy nasze życie jak jeszcze żyli matka ojciec, Weronika, rozmawialiśmy rozkładaliśmy tamto życie na najdrobniejszy szczegół, to nie pomagało , każdą chwilą spędzaliśmy razem ,razem pracowaliśmy w ogrodzie razem cieszyliśmy się każdym kwiatem który zakwitł ,potem szliśmy na spacer ,psy biegały wokół nas ,Czika pod koniec życia Weroniki spala z nią w łóżku, teraz też wieczorem szła do łóżka Weroniki i tam leżała ,patrzyła na poduszkę na której spala jej pani ,była smutnym psem ,tśskniła ,czuła jej zapach ,po czasie się zorientowałem że trzeba było pościel, materac po Weronice wywalić ,kupić nowe, oboje z Dorota rozmawialiśmy o tym i o tym że nasze życie zaczyna się zmieniać ,może nie gorsze ale zaczynało być inne, nasza miłość i życie razem zaczęło się w domu moich rodziców, nigdy nie byliśmy sami ,teraz Łucja i Witek bywali u nas ,jak dawniej , musieliśmy nauczyć się żyć we dwójkę ale nie bardzo wiedzieliśmy jak to zrobić , Mateusz wyjechał do Warszawy, tam miał dziewczynę przyjeżdżał coraz rzadziej, myśleli że dziewczyna o otwarciu prywatnej kliniki stomatologicznej ,pamiętam rozmowę z nim na urodzinach ,jeszcze rok się ku temu skłaniał ale serce zdecydowało za niego, Patrycja pracowała w przedszkolu w Lublinie, była samotna ,często odwiedzali nas Monika i Rysiek zza rzeki z córeczką której poród odbierała Dorota, taka prawie 5-letnia rozrabiara ale to było nam mało.
Rok 2003
W lipcu zmarła Łucja, miała 69 lat ,zasłabła rano , Marek wezwał pogotowie , zawieźli na do Chełma , pojechałem szybko do Doroty pojechaliśmy do szpitala w Chełmie na ul. Rejowieckiej ,ale było za późno, nie żyła ,stwierdzili zator tętniczy ,Dorota załamała się , leżała i płakała ,dwa dni nic do niej nie docierało , psy były przy niej , karmiłem ja a bardziej wmuszałem w nią jedzenie, mówiłem do niej tłumaczyłem, po dwóch dniach wstała ,wyszła do altany w koszuli nocnej , zrobiłem kawę , wziąłem paczkę papierosów, znalazłem kiedyś jeszcze po ojcu parę paczek radomskich ,poszedłem do niej,
- Kochana napijemy się kawy ,serce mi się krajało, zaczerwienione oczy blada buzia, psy leżały i jej nóg, patrzyły na nią
- A ktoś powiedz mi dlaczego? dlaczego ludzie których kochamy odchodzą, Łucja była dla mnie jak matka, moja matka nie dała tyle miłość przez całe życie tyle ile Ciocia przez lata ,kochałam ją jak matkę ,tyle czasu mam poświęciła, zawsze była jak ja potrzebowałam ,nigdy nie zapomnę jej dłoni na mojej twarzy ,tak mnie kochała ,tyle mi dała dobrych rad ,zawsze miała dla mnie czas,-
- Rozpłakała się płakała głośno ,psy lizały jej ręce ,przytuliłem ja ,
- Pamiętasz jak Łucja była szczęśliwa ,jak przyjeżdżaliśmy do nich ,potem zachorowała pamiętasz co Ci mówiła ?
Że nie możesz płakać jak odejdzie ,że ci zabrania ,masz się cieszyć życiem ze mną - kłamałem jak z nut, dwa dni tłumaczenia i nie miałem pomysłu co jej mówić -pamiętasz jak Ci mówiła że jak odejdzie to z góry będzie patrzeć i Ci pomagać, myślisz że teraz chcę byś płakała ,ona zawsze ciebie widziała wesołą i uśmiechniętą, teraz patrzy na Ciebie z góry i jest jej smutno bo ty jesteś smutna ,ocknęła się
- Antoś kochany mój ,nie mogę się smucić masz rację zawsze byłam w jej obecności wesoła ,
- Wiesz kochanie kiedy ostatnio paliliśmy papierosa? Chyba z 10 lat temu, mam tu fajki jeszcze po ojcu ,zapalimy ,
- Zapaliliśmy ,to był syf stare zleżałe ,wypaliliśmy do połowy ,więcej się nie dało, ale Dorota wróciła do życia ,zaczęła bawić się z psami ,zjedliśmy śniadanie ,poszliśmy do Marka ,
- Trzymasz się jakoś? zapytał Dorotę
- Jakoś się trzymam ,
- Basia zrób kawę ,Antek pomożesz mi
- Jasne,
- Wyszliśmy na dwór , Matek zapalił,
- Z ojcem jest krucho, leży i nic nie chce ,
- Daj zapalić - zapaliłem- dopiero co pierwszy raz w życiu oszukałem Dorotę ,by ja uspokoić, może by Dorota poszła do niego i z nim pogadała.
- Marek nie wiem godzinę temu ona przestała płakać
Dorota weszła do Witka ,my siedzieliśmy przy stole, kubki w dłoniach i tępo wpatrywaliśmy się w stół
Po pół godziny wyszła , chwilę potem Wyszedł Witek, postarzał się o dziesięć lat, siedzieliśmy tam kilka godzin,
Pogrzeb był najbardziej przygnębiający na jakim byłem ,stypa też ,mało kto się odzywał, wróciliśmy do domu ,położyliśmy się spać, Dorota przykleiła się do mnie ,całą noc miała drgawki ,nie zmrużyłem oka, rano wstałem Dorota była w ogrodzie ,chodziła jak duch w Białej koszuli nocnej chodziła od krzewy do krzewu, zaglądała na każdy kwiatek,
- Zwariowała - przeszło mi przez myśl, poszedłem do niej
- Antoś dopiero dziś zauważyłam jakie te kwiaty są śliczne ,wzięła mnie za rękę
- Chodź kochany zrobię Ci śniadanie ,jedliśmy ,uśmiechała się ale coś na gniotło w środku, nie wiedziałem co mówić, o czym rozmawiać .
Coś się zmieniło w naszym życiu, zmieniało na gorsze i byłem bezradny, nie przeżywałem tak jak Dorota kiedy odchodzili ludzie których kochaliśmy, zastawiałem się dlaczego, czyżby popierdolone dzieciństwo mnie tak utwardziło ,może rodzice nie przekazali w genach miłości ,nie miałem pragnienia mieć swojego dziecka ,
W listopadzie odszedł w wieku 72 lat Witek ,nie dał rady żyć bez Łucji, czasem przychodził siedzieliśmy i zawsze płakał kiedy wspomnieliśmy o Łucji , odszedł ostatni człowiek który był w tej grupie która najwięcej dla nas znaczyła, czuliśmy się sierotami , Ojciec, Weronika matka Łucja, Witek, odeszli z odejściem każdej z nich coś umierało w nas ,robiła się pustka .
Rok 2004
Skończyłem 40 lat Dorota 60,w czerwcu jak zwykle zrobiliśmy urodziny, czerwiec był zimny i mokry ,Mateusz zadzwonił że nie może przyjechać, złożył życzenia, przeprosił ,Patrycja przyjechała
Na weekend, była żywiołowa wesoła, przywiozła radość do tego domu, miała 36 lat i była jak mówiła singielką, była dyrektorem dużego prywatnego przedszkola, to jej zajmowało całe życie, Mateusz był z dziewczyną i ani ślubu ani dzieci ,praca zajmowała ich całe życie, przyszli sąsiedzi posiedzieli jak zwykle tyle czasu ile potrzeba było by wypić kawę i zjeść ciastko,
Przyszedł Marek z Basią, Marek nie radził sobie z gospodarką jak odszedł Witek, nie miał pomysłu teraz liczyły się duże ,zmechanizowane gospodarstwa, on nie miał pomysłu, sprzętu ,pomocy,
Basia robiła co trzeba ale żyła jakby obok Marka ,nie umiała go wspierać, on był z wszystkimi problemami z gospodarstwem był sam ,szło mu ciężko, nie wiedziałem co mu doradzić,
Oglądałem wczoraj telewizję i dowiedziałem się że jest coś takiego jak agroturystyka, teraz siedzieliśmy teraz i mu to powiedziałem, miał możliwości by mieć dobre produkty ,ale był bez kasy bałem się że jak tak dalej pójdzie to będę świadkiem kolejnego dramatu, urodziny się skończyły pierwszy raz koło 19 ,zadzwonił telefon, odebrałem dzwoniła Asia, była przybita i smutną
- Cześć Asiu ,co się dzieje?
- Kasia umiera, jest w instytucie onkologii w Gliwicach, miała raka piersi, amputowali jej obie ,mieli robić rekonstrukcję ale okazało się że ma przerzuty na kości i płuca ,mało jej zostało ,
Odłożyłem telefon, nie powiedziała że temu zmarł Janek.
Byłem znowu skopany ,Dorota patrzyła na mnie
- Kochany co się stało?
- Skarbie ,idziemy do łóżka.
Przytuliła się jak zawsze, oparta na łokciach patrzyła mi w oczy ,
-Kocham Cię, zła wiadomość?
- Tak ,Kasia umiera
- Mogę Cię o coś zapytać?
- Kochana pewnie że pytaj
- Czy ty ja dalej kochasz?
- Dorotko, kruszynko moja wiesz że kocham tylko Ciebie
- Wstrząsnęło to tobą
- Tak uświadamiam dobę że za dużo śmierci wokół nas,
- Antoś takie życie ,lepiej mnie pocałuj całowaliśmy się , całowałem jej szyję, doszedłem do piersi ,ssałem ,były trochę większe ,i bardziej luźne, Ala dla mnie były najcudowniejsze, zsunąłem się do cipki ,lizałem smakowała jak nigdy, soki miały inny smak i było ich mniej, włożyłem palec, nie wpłynął do cipki jak zwykle wszedł ale czułem jakby było w niej szorstko ,wiedziałem że to jest to czego się obawiałem lizałem delikatnie doszła ,
- Wejdź we mnie kochany,
- wchodziłem bardzo delikatnie ,trochę włożyłem, wycofałem, doszedłem do końca, kochałem robiąc powolne ruchy ,obejmowała ,szeptała mi do ucha, obejmowałem to drobne ciało, oparty na łokciach całowałem jej usta policzki ,oczy, doszliśmy oboje ,ręcznik, łazienka,
Rano jak zwykle kubek kawy i poszła do go ogrodu ,był chłodny poranek, zabrałem ją do domu, ubrała ciepły dres ,ciepłe kapcie, usiedliśmy , było po deszczu, przez chmury próbowało się przebić słońce, zapowiadał się ciepły , dzień, przyleciały do nas psy, położyły się przy nogach, tak jak zawsze, potrzebowały nowszej bliskości ,my ich.
Patrycja zawołała nas na śniadanie, poszliśmy trzymając się za rękę, po śniadaniu porozmawialiśmy jeszcze z Patrycją i przed obiadem pojechała,
Rok 2005,
Kasia odeszła w styczniu miała 69 lat, nie widziałem jej chorej, nie widziałem jej w trumnie, pamiętałem na jako bardzo atrakcyjną, kobietę, ze sporym tyłkiem i dużym biustem,
Pojechaliśmy na pogrzeb ,pojechał z nami Jurek ,po naszym ślubie spotykali się przez rok ,tak jak mówiła Dorota, nic z tego nie będzie i nie było ,Kasia nie nadawała się do mieszkania na wsi ,Jurek do miasta, ale wspominał ja bardzo ciepło, do końca życia była sama. Na pogrzebie spotkaliśmy Asię, Edytę, było mało ludzi, kilkanaście osób, dowiedziałem się o śmierci Janka ,zmarł dwa lata temu miał 68 lat, na stypie było nas 6 osób, córka Kasi z mężem, nasza trójka i Asia, my w czwórkę przeżywaliśmy jej śmierć, córka zachowywała się jak by to była obca osoba, nie czekała końca stypy pojechali do Warszawy , siedzieliśmy jeszcze długo, do domu wróciliśmy po zmroku, siedzieliśmy z żona i wspominaliśmy Kasie , dzięki niej byliśmy razem szczęśliwi,
W czerwcu obchodziliśmy urodziny ,przyjechał Mateusz z dziewczyną, singielka Patrycja, przyszedł Jurek jeszcze dwa małżeństwa z czasów kiedy tu zamieszkaliśmy, Marek z Basią i Marzenka z mężem z za rzeki ,było nam dobrze jak za dawnych lat, wieczorem dzieci wyjechały, ciągle ktoś do nich dzwonił na komórkę, oni do kogoś, wtedy wiedzieliśmy że nasz świat się skończył, zaczął się inny ,cyfrowy ,życie młodych ludzi toczyło się przez komputery ,telefony.
Ranek powitał nas pięknym słońcem, ubrani w siedzieliśmy pod pachnącymi kwiatami , dochodziła 9 ,a my dalej siedzieliśmy i wspominaliśmy ludzi którzy nas opuścili ,Dorota przytulona okryta matki wełniana chustą, nie było potrzeby dodatkowo się okrywać ale ta chusta była dla niej talizmanem, matka ja często okrywała na usypiała w altanie, może to jej przypominało matkę, zawsze wychodziła z tą chustą
Pod bramę podjechał samochód na warszawskich numerach , wysiadł facet, rozejrzał się podszedł do bramy ,
- Przepraszam mogę coś zapytać - odezwał się po polsku ale z amerykańskim akcentem,
Wiedziałem kto to jest
- Kochanie - szarpnąłem -mój brat przyjechał z Kanady, podeszliśmy, otworzyłem bramę
- Widzę że wreszcie znalazłeś drogę do domu
- Antek? Przytuliliśmy się, staliśmy długo jak płakałem, on płakał,
- To jest Dorota, moja żona ,
Z samochodu wysiadła wysoka kobieta o jasnych perłowych włosach ,
- To Alice ,moja żona,- Przedstawił ,
wjechał na podwórko, psy leniwie ruszyły w ich stronę, obwąchały i wróciły pod altanę ,Ala ,tak do niej się zwracaliśmy do niej zachwycała się ogrodem, była Amerykanką ale jej rodzice byli polskimi emigrantami, Dorota robiła śniadanie, zadzwoniłem do Magdy ,obiecała że zaraz wsiada w auto i jedzie.
Dorota przygotowała ucztę, siedzieliśmy i rozmawialiśmy , opowiadał wszystko od 76 roku, ud ucieczki, do teraz ,
Ja opowiedziałem wszystko o matce ,o naszym życiu z matką ,pod wieczór przyjechała Magda, Dorota odżyła, brat był jeszcze 3 trzy dni , pojechaliśmy na cmentarz wyjechali w czwartek rano , był bratem ale nie było więzi braterskiej, przyjechali oczy ludzie i pojechali ,przed odjazdem zapytałem
- Roman ,powiedz warto było, żałujesz tego co zrobiłeś?
- Antek żałuję każdego dnia , przeszedłem przez piekło ,chciałem nie raz wrócić ale nie miałem dokąd przez dwadzieścia lat dziadowałem, niczego nie się nie dorobiłem, żyje dzięki żonie ,żyje w domu żony i za pieniądze żony.
- Pożegnaliśmy się i pojechali ,nigdy więcej nie przyjechał, dwa razy w roku dzwonił ,na święta ,i w urodziny Doroty ,ale i to ustało, kontakt się urwał ,nie wiem czy żyje czy zmarł.
Magda została z nami 2 tygodnie ,jej małżeństwo się rozleciało, dzieci pokończyli studia, oboje byli prawnikami ,syn Rafał odszedł od matki do ojca , razem prowadzili jakieś interesy ,Darek startował do sejmu ale nic z tego .
-Ania ,córka Magdy była prawnikiem do spraw rodzinnych i prowadziła sprawy rozwodowe i rodzinne ,nigdy nie reprezentowała mężczyzn zawsze broniła i walczyła o kobiety. Magda mieszkała z córką,
W sobotę siedzieliśmy długo w altanie ,dziewczyny popijały wino ,ja z Markiem piwo Marek stanął na nogi ,po wejściu Polski do Unii ,dopłaty ,dotacje pozwoliły mu rozkręcić gospodarkę ,miał 60 krów mlecznych.
- Marek z Basią poszli ,my siedzieliśmy jeszcze długo ,Dorota była radosna ,wesoła ,
- po 23 poszliśmy do domu , położyłem się ,bolała mnie noga ,kolano odzywało się coraz częściej, posmarowałem maścią ,ból zelżał, nie mogłem usnąć, bez Doroty, czekałem, przyszła ale za rękę przyprowadziła Magdę, obie w koszulach nocnych,
- Kochany, mój ,dokucza co mogą, bardzo boli?
- Już mnie maść robi robotę,
- Chcesz spać?
- Przecież wiesz że bez Ciebie nie usnę,
- Zaraz wrócę,
- Wróciła ale nie sama, przyprowadziła za rękę Magdę, Magda ubrana w koszulę nocną,
- Połóż się kochanie- powiedziała do Magdy , położyła się nieśmiało, Dorota położyła się z drugiej strony, wzięła moja twarz w dłonie
- Kocham Ciebie i kocham Magdę, chcesz się z nią kochać przy mnie jak dawniej ?
- Pamiętasz co ci obiecałem w szpitalu?
- Kochany pamiętam że dotrzymujesz to co obiecałeś ale jeśli chodzi o Magdę to ja ciebie zwalniam z obietnicy ,chcę byś się z nią kochał ,zawsze kiedy będziesz miał ochotę ,ja zawsze będę z wami ,będę patrzeć i będę się kochać z wami, pocałuj ją.
Patrzyłem na Magdę była trochę speszona ,przywarłem do jej ust , całowaliśmy się delikatnie ,potem narastała rządza, całowałem coraz mocniej, języki spotykały się raz w mojej raz w jej buzi ręką odruchowo sięgnęła jej piersi nie były tak twarde jak kiedyś kiedy kochaliśmy się ,teraz były miękkie ale większe, drażniłem sutki mój penis był twardy, czułem język i usta Doroty na nim ,na zmianę pieściła penisa i cipkę Magdy, która zaczęła szybko oddychać i ruszać biodrami, Dorota przesunęła mnie na Magdę i sama włożyła penisa do cipki, ręką przycisnęła mój tyłek na dół, penis wszedł od razu do połowy ,
- Kochany mój kochaj ją,
- Całowała Magdę, naruszyłem biodrami penis wchodził coraz głębiej aż doszedł do końca pochwy trochę jeszcze brakowało by się zmieścił cały ,całowały się namiętnie pracowałem biodrami ,powoli ale do końca ,Dorota całowała piersi, Magda była już blisko, Dorota przywarła do jej ust, ręką zjechała do cipki dotknęła łechtaczki, Dorota zadrżała, pieściła łechtaczkę , Magda doszła gwałtownie ,dźwigała biodra do góry , głośne krzyki blokowała Dorota ustami całowaliśmy się w trójkę,
- Kocham was ,tęskniłam za tym z wami ,pragnę was- szeptała Magda drżącym głosem- chce z wami spędzić resztę życia ,usycham bez was ,
- Zostań z nami - Powiedziała Dorota-wniesiesz świeżości do naszego życia ,Magda podniosła się usiadła,
- Dorota mówisz poważnie?
- Tak, najpoważniej na świecie, zostań z nami .
- Antka nie pytasz ?
- Nie muszę, on Ci powie to samo,
- Też tak myślisz ?
- Tak, Dorota rację,
Przytuliła mnie ,
- Kochaj się z Dorotą- szepnęła mi do ucha ,
Przywarłem do usta żony , delikatnie położyłem, ssałem jej piersi, Magda całowała jej usta, zjechałem na płaski brzuch, dotarłem do cipki ,była przeraźliwie mokra ,podniosłem się ,
-Magda pomożesz?
Magda ujęła mojego wacka i przystawiła do cipki, wsuwałem powoli ale bez przerwy ,Magda patrzyła z podziwem, wszedł cały ,Dorota objęła nogami moje biodra i przycisnęła do siebie rękami przycisnęła mnie do swoich piersi i zaczęliśmy się kochać,
- Kochany mój ,mocno mnie kochaj ,chce poczuć ból- szeptała, dobijałem mocno, twarz różowa, świst wydobywał się z nosa ,źrenice powiększone do maksimum, poluzowała uścisk nogami ,miałem większą swobodę kochałem ją coraz mocniej , krótkie jęki wydobywały się z jej gardła
- Mocno, mocniej ,oooooo Kochany doszliśmy oboje, leżeliśmy tak ,spleceni, Magda całowała nas ,
- Jesteście cudowni,
Ochłonęliśmy ,usiedliśmy ,z cipki Doroty sperma wypływała na ręcznik, wskoczyliśmy pod prysznic, usiedliśmy w kuchni , otworzyłem 3 piwa,
- Teraz bym zapaliła - powiedziała Dorota
Poszedłem do szafki w naszej sypialni wyciągnąłem paczkę Cameli, zapaliliśmy
- Madziu pomyślisz o naszej propozycji?
- Posłuchajcie, tam mnie tylko trzyma praca, brakuje mi 16 lat do emerytury, przy dobrych układach 11,gdybym tu znalazła pracę to wracam już dziś, zostanę z wami jeszcze tydzień, zorientuje się jak tu z pracą ,i bez namysłu zamieszkam z wami.
Idziemy teraz spać ,Antek mnie wymęczył,
-Możesz spać z nami
-Dorotko , lepiej nie , będzie nam ciasno ,nikt się nie wyślij ,śpijcie spokojnie ,rano się spotkamy, dobranoc kochani ,pocałowała mnie i Dorotę, poszliśmy do sypialni
-Położyła się na mojej klatce oparła się na łokciach
- Antoś, nie jesteś zły na mnie ?
- Nie ,potrzebowaliśmy mocniejszego bodźca, byłaś bardzo podniecona,
- Zauważyłeś że już jestem nie tak mokra jaki kiedyś ,ten czas nadchodzi ,musimy robić wszystko by ta naszą sprawność seksualną utrzymać jak najdłużej,
- Masz rację ,mój penis też już potrzebuje coraz więcej czasu na regenerację.
Magda została jeszcze tydzień, potem pojechała, dała nam maleńką nadzieję na to że nie będziemy sami
W lipcu Dorota poszła na emeryturę ,nie mogła znieść ignorancji i lekceważeni a pacjentów przez młodych lekarzy i pielęgniarki ,walczyła z tym ,bez powodzenia ,była sama ,we wrześniu Saba a w październiku Czika odeszły na drugą stronę tęczy. Płakaliśmy oboje ,te psiaki były z nami ponad 10 lat, Czika adoptowała sobie Weronikę, była jej psem ,jak żyła Weronika, nie odstępowała jej na krok ,dla nas to była jakby ostatnia nić łącząca nas z Weroniką,
Pojechaliśmy do schroniska wybraliśmy dwa pieski ,tak jak poprzednio duży wilczur i mały kundelek,
Rok 2010
Odeszła Asia, miała 75 lat , powiadomiła nasz koleżanka Doroty ,Edyta, pojechaliśmy na pogrzeb, poinformowaliśmy Jurka, miał 87 lat , źle chodził był coraz słabszy, prosił by w od niego kupić i zapalić znicz, pogrzeb był jeszcze skromniejszy ,organizował syn od siostry Asi, młody poukładany człowiek, po pogrzebie, zaciągnął nas do knajpy na obiad
-Ciocia przed śmiercią prosiła bym panu oddał , dał mi biała kopertę, schowałem do kurtki, jechaliśmy obok miejsca gdzie była jubilatka, było co innego, po nazwie mógłby być sklep jak i firma budowlana, zajechaliśmy do Patrycji ale nie było jej w domu, mieliśmy telefony komórkowe ale nie dzwoniliśmy ,
Zrobiliśmy kolację ,siedzieliśmy przy stole, przede mną leżał list od Asi ,
-Nie otworzysz ?
- Nie,- wrzuciłem list do kominka, ostatnie słowa Asi uleciały w niebo.
- Nie chciałeś wiedzieć co tam było,
- Obojętnie co było już było bez znaczenia,
Miałem coraz większe problemy z kolanem, jeździliśmy do Lublina do ortopedy, zalecał operacje , odmówiłem, dawał mi jeden zastrzyk w kolano z kolagenu, brałem 8 tabletek dziennie z kolagenem ,zastrzyk raz na trzy miesiące, płaciłem za wizytę i za zastrzyk, od od 5 lat zacząłem mieć problem z erekcją ,od 2 lat byłem impotentem ,byliśmy u seksuologa ,zapisał jakiś tabletki ale efekt był taki po zażyciu skakało mi ciśnienie, czerwona twarz i utrzymujący się ból głowy przez następny dzień,
- Antoś kochany mój ,wiedzieliśmy o tym, że to kiedyś przyjdzie, kocham Cię bardziej, pokochałam Cię za nim poszliśmy do łóżka ,i teraz ważne jest że jeszcze jesteśmy razem, reszta się nie liczy, zobacz jak pustka wokół nas się zrobiła ,pamiętasz wesele nasze , każde urodziny ,tu były tłumy ludzi ,dziś jest pustka, Ci dla których coś znaczyliśmy odeszli, kto nam został tylko Marek ,Magda ,Patrycja i koniec, ubolewam nad Mateuszem, górę wziął charakter ojca, daliśmy mu wybór, wybrał ,walczyć nie będziemy bo to nic nie da, będziemy się zaspokajać jak umiemy ,mamy usta i ręce, Magda i tym wie i dalej przyjeżdża,
Miała rację od ostatniej wizyty kiedy kochaliśmy się w trójkę, przyjeżdżała zawsze kiedy miała jakieś wolne, zawsze przyjeżdżała do nas , przyjeżdżała też jej córka, pokochaliśmy ją była ciepłą osobą, też nie miała szczęścia w życiu jak jej mama ,wyszła za mąż, ale trafiła na lekkoducha i po 4 latach rozwiodła się ,jest sama ,była zadziwiona ,miło zaskoczona ,jak jesteśmy ciepłymi ludźmi ,jak po tylu latach razem jesteśmy dalej zakochani w sobie ,widziała to w każdym słowie ,każdym geście Doroty do mnie i moim do Doroty, Magda łapie się na emeryturę w wieku 55 lat ,potwierdziła że wraca na emeryturze do nas.
Siedzieliśmy rano w altanie,
Antoś może zrobimy porządek w pokojach po mamach ,tyle lat stoi to nie ruszone, trzeba wyrzucić ubrania, może odświeżyć, w końcu mole się zalęgną,
-Dobrze kochanie, zjemy śniadanie, zajrzymy tam ,
Zaczęliśmy od matki pokoju, wyrzucaliśmy ubrania , wszystkie znoszone ,do śmieci, kurtki , płaszcze do śmieci bielizna po godzinie szafa pusta, popakowaliśmy do worków, została mała komoda przy łóżku , otworzyłem, w jednej szufladzie ,papiery ,zdjęcia ,przejrzałem papiery, do pieca mała drewniana szkatułka wyjąłem,
- Ja znam to ,mam z tej szkatułki wyjęła pierścionek i obrączkę ja byłeś w szpitalu wyspałem, jakieś srebrne cienki łańcuszki kilka srebrnych pierścionków na dnie szkatułki leżały listy przewiązane czerwona wstążką, wyjąłem, zaadresowane na matkę, poznałem moje pismo ,
- Moje listy - prawie krzyknąłem,
Było pięć listów, które napisałem w 19980 i 81 roku do matki ,otwarte ,więc czytała, zrobiło mi się dziwnie
- Popatrz, trzymała te listy jak relikwie a na żaden nie odpisała
- Tak ,była dziwna ,ale potem kochała nas prawdziwie, niczego nie udawała,c hyba przy nas zrozumiała co to jest miłość.
- A to dzięki tobie kochana moja drobinko, ty jej uświadomiłaś, jak można kochać drugi osobę,
- Antoś, nie ma ludzi złych , wszystko zależy od okoliczności w jakich się znajdą i jak są nauczeni.
To były prorocze słowa. Następnego dnia zrobiliśmy pokój Weroniki , wszystkie ciuchy do worków, w szafie na półce była szkatułka, z której Weronika wyjęła naszyjnik dla Doroty, wysypaliśmy na stół, był list,
---------------------------
Kochane dzieci, już mi nie długo na tym świecie, nie chciałam o tym z wami rozmawiać bo wiem że to by Was bolało, Dziękuję Wam za te lata z Wami, daliście mi miłość i troskę, Bogu dziękuję że postawił Was w jesieni mojego życia ,wierzę że to nie koniec ,że kiedyś się spotkamy w lepszym świecie, proszę oto Boga i wierzę że moje modlitwy za Was Bóg wysłucha.
To wszystko Wam zostawiam ,zróbcie z tym co chcecie, nikt inny na to nie zasłużył, Kocham Was ,dbajcie i siebie i nie płaczcie za mną, jak to będziecie czytać będę w tym lepszym świecie,
Kocham Was, wasza matka Weronika, 15 lipca 1995
----------------------------
Płakaliśmy oboje ,jak było nam brak jej ,jej dostojności każde słowo wypowiedziane przez jej usta były wymarzone, zrobiło się jakoś dziwnie, to jakby był głos z zaświatów, wyszliśmy z pokoju zostawiając wszystko na stole ,siedliśmy w altanie,
tu jak była pogoda uwielbiała siedzieć ,psy u nóg, często z matką
-Wiesz, mój kochany podziwiała ten ogród i Ciebie że tyle czasu i miłości w niego wkładasz , często mi mówiła że robisz to dla mnie, wiem że kochała nas za to co robiliśmy dla siebie, ona nigdy tego nie doświadczyła, siedzieliśmy długo ,psy przypomniały mam że pora obiadu się zbliża,
- Antoś, co z tym zrobimy ?
- Myślę że damy Patrycji ,
- Może podzielimy to na nie dwie Patrycję i Anię od Magdy, dla nas to ma tyle tylko wartości że są od mamy, dla mnie wartość ma obrączka od Ciebie, reszta to drobiazgi i świecidełka ,wiem że jesteśmy ostatnim pokoleniem które przekaże to swoim dzieciom, dzieci sprzedadzą i za to pojadą na tydzień do Hiszpanii.
Rok 2015.
Odbyły się wybory prezydenckie, wygrał Duda, do kościoła nie chodziliśmy , chyba że pogrzeby i inne uroczystości na które zastaliśmy za proszeni, śluby ,komunie, był tam Stary ksiądz , znał matkę i ojca znał historie naszej miłości, często przyjeżdżał do nas w wolnym czasie, lubił atmosferę naszego domu , lubił rozmawiać z Weroniką, na pogrzebie ojca i matki miał piękne kazanie, jak zmarła Weronika, przyjechał i prosił by mógł dla niej odprawić mszę, przed wyjazdem ciała Weroniki do Nałęczowa, zawieźliśmy ciało do kościoła i odprawił mszę ,miał kazanie mówił o niej pięknie wszyscy mieli łzy w oczach, po mszy Weronika pojechała w ostatnią drogę do rodzinnego grobowca swoich przodków.
Po wyborach przyjechał i mówił że wygrało zło ale gorsze zło szykuje się na jesieni, nigdy nie interesowaliśmy się polityką, ale po rozmowie z księdzem zaczęliśmy patrzeć inaczej co się dzieje w Polsce, ksiądz Marian mówił że jeśli wygra PiS to będzie dla Polski największe zło porównywalne do lat okupacji sowieckiej, był 35 lat w parafii i był zrozpaczony jak jego parafianie głosowali ,doszedł do wniosku że jego lata wysiłków poszły w błoto, jego lata starań były nadaremne,
- Gdybym mógł to bym tych ludzi znienawidził.
Ostatni raz był i nas na kolędzie 2015 roku, był to inny człowiek, chodził od domu do domu i spędzał tam po 5 minut, nasz dom zostawił no koniec ,przyszedł , ministrantów odesłał do domu ,pomodlił się ,Dorota zrobiła obiad ,zjedliśmy ,kawy nie pił ,żona zrobiła mu herbatę ,postawiła ciasto ,
- Antoni masz wódkę?
Postawiłem na stole ,żona dała kieliszki ,postawiła wędliny ,wypiliśmy ,
- Nalej jeszcze, wypiliśmy
- Wiecie jak patrzę na was to widzę jak płytkie były starania Wasze i moje ,Doroto, pomagałaś wszystkim którzy o pomoc prosili ,włączyłaś w szpitalu i ludzi ,i gdzie teraz Ci ludzie są dlaczego ich tu nie ma zostaliście sami, teraz kiedy wam potrzebna pomoc ,macie swoje lata ,gdzie ci wdzięczni ludzie są, mówiłem tyle lat na kazaniach
i kolędzie ,bądzcie dobrzy dla siebie i co z moich nauk ,nic ,wiecie dlaczego nie namawiałem was byście chodzili do kościoła? Bo Ci którzy tam przychodzili nie byli godni by z Wami przebywać, nie macie ślubu kościelnego, ale jesteście lepsi niż Ci co przylatują do kościoła na dźwięk dzwonu jak muchy do gówna
- Polej Antoni i będę jechał ,wypiliśmy
- Będzie ksiądz prowadził w tym stanie? -Zapytała Dorota
- Jest mi wszystko jedno,
- Ale mi nie jest, jest śnieg ,ślisko nie ma mowy, albo ksiądz tu się prześpi albo znajdziemy kogoś kto księdza odwiezie, ksiądz zadzwonił na plebanię ,przyjechało dwóch młodych chłopaków ,zabrali księdza i jego auto.
Pożegnał się z nami i pojechał ,
To było nasze ostatnie spotkanie ,w marcu 2016 roku zmarł, rodzina zabrała ciało i pochwała go Leśnej koło Świeradowa skąd pochodził.
Rok 2016 .
W lecie Magda przeszła na emeryturę, i przeprowadziła się do nas, jej córka Ania miała dokończyć sprawy i przeprowadzić się ,miała już umówiony lokal w Chełmie na kancelarie nowego roku mała tam pracować .Magda martwiła się że ma małą emeryturę
Dorota przytuliła ją
- Madzia ,kochana jesteś nasza jedyną rodziną, te nasze pieniądze wystarczą dla nas, nie martw ,nie myśl o pieniądzach ,jesteś z nami .
Powrót Magdy był dla nasz szczęściem ,nie byliśmy samotni ,nie było już wspólnego seksu ,Dorota miała problemy z narządami ,brała globulki dopochwowe to ja nawilżało ,czuła ulgę, mój penis nie stawał od paru lat i zaczynał być coraz mniejszy ,Dorota mi powiedziała że to zanik ciał jamistych, pogodziłem się z tym, czerpaliśmy przyjemność z przytulania ,kładliśmy się spać, całowaliśmy się chwilę i Dorota kładła głowę na mojej klatce piersiowej, rękę wkładała mi pod plecy i tak usypiała, uwielbiam to , obejmowałem jej drobne ciało głaskałem po włosach, to było dla nas jak seks, przez sen dotykała mojej twarzy, jakby upewniała się że jestem.
Była pełnia lata, w sobotę zadzwoniła Patrycja ,że do niej przyszła jakaś kobieta i dopytuje się o mnie i chce by jej podała adres ,zapytałem jak się nazywa ,powiedziała że Justyna z Gdańska, powiedziałem by podała ,Patrycja powiedziała że już do nas jadą Justyna była starsza o 12 lat ode mnie, minęła godzina i przyjechali,
Zostawili samochód pod bramą, zaprosiłem do domu,
- Przepraszamy za najście, ale byliśmy na grobie Taty i postanowiłam że spróbujemy znaleźć Pana,
- Justyna byliśmy po imieniu i niech tak zostanie
,Wiesz chciałabym porozmawiać z Tobą na osobności,
- Dobrze ,najpierw wejdźcie i poznacie moja żonę i siostrę ,potem porozmawiamy ,
- Przedstawiłem Dorotę ,i siostrę,
- Mam dużo o Pani opowiadała ,jeszcze krótko przed śmiercią powiedziała że Antek dobrze robi wiążąc się Panią ,Panią też znam z opowieści, Antek kupił w Gdańsku dla Pani sweterek ,pamiętam ,zrobiło się jakoś ciepło, miło,
- Kochanie idź z Justyną do ogrodu i ta spokojnie porozmawiacie ,my zrobimy kawę i coś do jedzenia pewnie państwo są bez śniadania .
Wyszedłem z Justyną
- Antek masz piękny ogród,
- Usiedliśmy ,wyjęła papierosy, mogę zapalić ,zapaliłem z nią
- Antek przyjechałam by Cię przeprosić za to moje zachowanie ,przeze mnie nie byłeś na pogrzebie mamy ,dręczyło mnie to cały czas ,
- Nie musisz przepraszać ,było mi przykro ale i mi tym pomogłaś ,nie widziałem mamy w trumnie i dobrze ,pamiętam o niej, widziałem ją szczęśliwą w szpitalu i taka ja pamiętam,
- Dzwoniłem do ciebie, ale ten numer nie istniał już, napisałem list ale nie dostałem odpowiedzi ,
- Widzisz Antek 5 lat po śmierci mamy rozwiodłam się ,Łukasz miał w Hamburgu kochankę i dziecko , dziewczynki dorosły i wyprowadziłam się do Sopotu ,poznałam obecnego męża i jestem szczęśliwa, spotkanie z Tobą dało mi świadomość tego że trzeba tak żyć i zmieniać swoje życie by być szczęśliwym, Jesteś szczęśliwy? -
- Tak -odpowiedziałem - oboje jesteśmy szczęśliwi.
- Przyszła Dorota ,poszliśmy do domu ,posiedzieli jeszcze z godzinę ,pojechali.
Rok 2024.
Jurek odszedł w 2017 roku miał 93 lata ostatni który był w grupie sąsiadów jak tu zamieszkaliśmy .Zostali młodzi ,którzy żyli tylko dla siebie, dostawali pieniądze z unii europejskiej i głosowali na partię która chciała wyprowadzić Polskę z unii.
Nie było już tej więzi jak dawniej każdy patrzał swojego, kiedyś nikt sam nie pił ,pili z sąsiadami ,dziś każdy pił w domu, nie było wesel gdzie każdy mógł wejść i był traktowany jak gość, nie było tego pokolenia moich rodziców i mojego, zostali tylko Marek i Basia ,uczestniczyli w naszym życiu i Marzenka z zza rzeki jej córka miała 30 lat miała na imię Dorota, mieszkała w Lublinie ale zawsze kiedy była u mamy to przychodziła na choćby się przywitać ,to samo z jej rodzicami .Córka Marka wyjechała do Warszawy i tam wyszła za mąż, nie miała dzieci, robiła karierę, Marek i Basia ubolewali nad tym ,ale kiedy przyjeżdżała to zawsze nas odwiedzała
Ania córka Magdy przeprowadziła się w marcu 2017 założyła kancelaria w Lublinie, w Chełmie ten lokal nie wypalił, zajęła pokój Weroniki, była z nami ale wiecznie zajęta ,pisała coś na komputerze, taki świat, do którego my nie pasowaliśmy był dla nas za szybki ,Ania jechała co roku na urlop do Grecji, Hiszpanii ,i po powrocie wpadała w wir pracy.
Pytaliśmy ja po co tak goni, ma 45 lat i biegnie dalej ,życie Ci ucieka ,zwolnij ,zacznij myśleć o sobie,
- Stryju mówiła mi jestem trybikiem w takiej Wielkiej machinie ,jeśli nie będę taka jak inne trybiki to mnie usuną,
- A musisz być trybikiem ?
- Nie możesz być kobietą, która kocha i jest kochana .
26 czerwca urodziny ,Żona kończyła 80 lat ja skończyłem w lutym 60.
Jak zwykle impreza odbyła się w sobotę ,przyjechał Mateusz z rana
Nie poukładało mu się w Warszawie, dziewczyna go zostawiła ,stracił udziały w klinice albo mu ktoś pomógł stracić
-Antek możemy pogadać gdzieś na boku ?
Byłem wkurwiony na niego ,mi to on wisiał ale Dorota jak matka ,martwiła się.
-Mateusz jak chcesz pogadać to możemy ale razem z Twoją mamą, poszliśmy w trójkę do altany
-Antek czy twoja propozycja jest nadal aktualna?
- Nie - powiedziała Dorota - Antek potraktował Ciebie jak syna ,Ty go zlekceważyłeś,
- Mateusz teraz za późno to ziemię wydzierżawiłem jeszcze 6 lat będzie w dzierżawie ale zmieniły się przepisy i trzeba ta ziemię od rolnić, to robi jakiś ministerstwo ,to trwa latami ,wtedy można było 50 metrów od drogi traktować jak działkę budowlaną, można było stawiać dom.
- A poza tym jestem Stary nie wiele ci pomogę ,poszukaj będziesz starego domu do remontu, taniej Ci wyjdzie niż budowa nowego, tyle co mogę powiedzieć.
Przepraszał nas.
Po 14 przyszli Marek z Basią, dojechała Patrycja, siedzieliśmy w altanie , kawa my z Dorota piliśmy macierzankę co roku w lipcu ścinałem i przez cały rok piliśmy jak herbatę było gwarnie około 15 przyjechała Marzenka z za rzeki z Dorotką, wyściskali nas ,my ich ,
- Przepraszam was na chwilę, zaraz wrócę, poszedłem do domu z nią, wzięła z sypialni szkatułkę od Weroniki i wyjęła złoty pierścionek i takiż łańcuszek z zawieszką z czerwonym kamieniem,
- Wiesz mój kochany Nasza Dorotka też ma urodziny, damy jej to ,
Wróciliśmy do gości
- Dorotko podejdź dziecko ,Ty też masz dziś urodziny ,przyjmij to od nas taki drobiazg, wzięła jej rękę, włożyła jej pierścionek na palec ,potem założyła łańcuszek na szyję ,
- Ależ ciociu , dziękuję, przytuliła na do siebie,
Siedzieliśmy do 17 Dorota była zmęczona,
-Mamo połóż się, pójdę z tobą
Siedź dziecko ,Antek pójdzie wy się bawcie
Poszliśmy do sypialni,
- Położysz się ze mną kochany ?
- Z tobą zawsze, położyłem się na łóżku, Dorota jak zwykle na mojej klacie , przykryłem kocem, usnęła, gładziłem po włosach ,zastanawiałem się ile jeszcze urodzin przed nami, nie dopuszczałem myśli że kiedyś położę się spać i nikt nie położy mi głowy na klatce piersiowej.
Dorota spala godzinę ,była żywsza ,poszliśmy do gości wszyscy rozmawiali ,śmiali się ,przywitali nas brawami ,siedzieliśmy godzinę, pierwszy pojechał Mateusz, Marek i Basia poszli do domu ,doić krowy Marzenka też pojechali została Patrycja weszliśmy do domu ,Ania i Patrycja zajęły się sprzątaniem, my z Magdą usiedliśmy ,w salonie ,Dorota przytulona do mnie
Dziewczyny posprzątały dołączyły do nas
-Mamo co Mateusz taki bez humoru był?
- Byłaś przy tym 20 lat temu jak Antek dawał mu się ziemie pod budowę,
- Byłam
- To teraz pytał czy może ,chłop ma prawie 60 lat i chce zaczynać od nowa ,w Warszawie go ograli i teraz nie wie co zrobić.ni żony ni dzieci ,to samo się tyczy Ciebie Patrycja masz 56 lat i co w życiu dobrego zrobiłaś? Co po sobie zostawisz ? Całe życie pracowałaś i do czego doszłaś?
- Mamo co Ty mówisz, nie jestem sama, tak jak Ty kogoś kochasz, ja od dwudziestu paru lat mam kogoś, kochamy się i jestem szczęśliwa.
- To czemu nie przywiozłam go tu ,by nas poznał a my jego
- Mamo bo to nie on a ona.
- Kocham kobietę
- Patrycja myślisz że jak jestem stara to nie wiem co to miłość, jestem przykładem dla was ,dobrze nie będę strzępić języka zbieraj się i jutro rano masz tu z nią przyjechać ,
- Ale....
- Jedź i wracaj tu z nią, jak ma na imię?
- Alina
- Jedź i wracaj z Aliną
Przyjechały koło 11 , Dorota przytuliła Alinę
- Witaj moje dziecko, jesteś śliczną kobietą, czemu ukrywaliście to przed nami ?
Patrycja pewnie opowiedziała Co moja historię, pokochałam człowieka dużo młodszego i ani minuty nie żałuje .
Alina była bardzo sympatyczna kobietą, spędziliśmy czas do wieczora.
Dorota była zmęczona ale szczęśliwa
- Antoś kochany przynieś to z mojej komody
Przyniosłem, Dorota wyjęła naszyjnik który dałem jej na urodziny 30 lat temu
-Patrycja to jest jeszcze po babci Weronice, bardzo stary i bardzo cenny klejnot ,mi nie będzie już potrzebny, zawsze matka przekazywała córce, daje go Tobie ,babcia nie miała córki ale dla niej ja byłam ,zrób z nim co chcesz , resztę biżuterii oddała Magdzie i Ani
- Jesteście moja rodziną, dlatego oddaje to wam, mi potrzebne nie będzie .
Rok 2026 Luty
Siedzę na kanapie, kończę ostatnią część mojego opowiadania, na kolanach z podłożoną poduszką pod plecami śpi moja żona Dorota, miedzy jednym wyrazem a drugim patrzę na nią, zmarszczki wokół ust, wokół oczu opadająca skóra na policzkach pomarszczona szyja, pomarszczona skóra na rękach zwisająca na dół tak jakby było jej za dużo, ale ja widzę w niej najpiękniejszą kobietę na świecie ,delikatnie muskam ustami jej usta, nie chcę jej zbudzić Magda patrzy w telefon, Ania pisze coś na komputerze, oparłem się o oparcie kanapy, patrzyłem na Dorotę
- Kochana ile jeszcze będziesz ze mną -myślałem- jesteś ze mną 40 lat ,ile jeszcze szczęścia przede mną ,kiedy się zacznie moja rozpacz, gdyby nie Magda odszedłbym chwile po Tobie, a tak nie mogę Magdy zostawić samej, obudziła się
-Jeszcze piszesz? kochany mój -,patrzyłem na moją żonę buzia się zestarzała ale oczy dalej błyszczały, pocałowałem ,uśmiechnęła
Antoś kochany muszę do łazienki -wziąłem na ręce zaniosłem posadziłem na muszli
- poczekaj kochanie zdejmę Ci majtki -podciągnąłem spódnicę do góry, z ciągnąłem
majtki- już możesz ,objęła mnie za szyje podniosłem się ,podciągnąłem majtki, do góry, opuściłem spódnicę spódnice -wiesz twoja cipka dalej jest apetyczna-
-Antosiu mój kochany, wczoraj mi lizałeś,
-Nic nie poradzę ze tak Ciebie kocham i pragnę-
-Szkoda mi że nie mogę chodzić, będzie znowu bolała noga, a ty mnie nosisz wszędzie
- Mam maść posmaruje ,przejdzie ,na razie dużo śniegu ,ale jak się zrobi ciepłej zaniosę Ciebie do ogrodu, wiesz tam kwitnie róża syberyjska jest pod śniegiem, będziesz zachwycona, teraz zjemy kolację ,Ania już przygotowuje ,zaniosłem posadziłem żonę w fotelu ,
-zaraz podam Ci macierzankę -,usiadłem obok podałem jej tace- jedz kochanie dziś masz jajko na miękko, jedz chleb, ja będę Cię karmił, spojrzałem za okno, śnieg dalej padał.
KONIEC
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
2 komentarze
Qaas
Mega.
Wielki dzięki za tą chistorje. Pozdrawiam
Amadeusz
Piękne seria opowiadań,to tylko pokazuje jak zmienił się świat z miłych i pomocnych ludzi w świat gdzie ludzie dążą do zrobienia kariery i nie liczy się rodzina tylko pieniądze.😢
Amadeusz
Ja nie mam nikogo i będę musiał żyć w samotność a twoja historia pokazuje tylko że twoja miłość do przezwyciężyła wszystko.
AnZu
@Amadeusz Ja miałem szczęście, trafiłem na kobietę która pokochała mnie pierwsza i bardzo rozsądny sposób dotarła do celu,ja przez rok dojrzewałem, pozdrawiam
Amadeusz
[komentarz oczekuje na moderacje]