Moje przekleństwo 12 Bolesna nauka pokory,

Był październik 1987 roku, był to rok pełen wydarzeń dobrych i złych, do złych należała choroba i śmierć Haliny, zaborczość Justyny, do dobrych miłość Doroty i do Doroty, dobra była wizyta u Łucji i Agnieszki, złym że byłem 10 metrów od domu matki i nie wszedłem, matka była zatwardziała w swojej niechęci lub nienawiści do mnie ,a ja tak samo, nic do niej nie czułem, była mi obojętna ,próby Łucji która rozmawiała z nią o mnie i nakłaniała ją do spotkania się ze mną, spełzły na niczym, Dorota często mówiła mi bym próbował z nią porozmawiać, prosiła oto Halina ,ale nie mogłem, twardniał mój charakter ale tylko jeśli chodzi o matkę, pewnie miała tak samo, byłem jej synem ale nie synem swojego ojca, byłem przyczyną zmarnowanego życia matki, chodziła do kościoła ,modliła się do żydowskiego bękarta a nie potrafiła pokochać bękarta, którego nosiła pod sercem.
Helena zmarła 15 mają ,pogrzeb odbył się w czwartek 21 maja 1987 roku. Nie pojechałem razem z Dorotą, nie pojechałem w ogóle, wcześniej rozmawiałem z Justyną że nie przyjadę sam, wykręcała się że nie będzie miała nas gdzie położyć, bo przyjeżdża brat z Bydgoszczy, z rodziną i oni zajmą mieszkanie Haliny.
Gdybym jechał sam to by mnie gdzieś umieściła, wiedziałem że nie zależało jej na tym bym był na pogrzebie ,liczyła że przyjadę sam, to wymyśli coś by się zemną pierdolić, w dniu pogrzebu o 12 godzinie , pojechałem z Dorotą do Kazimierzówki i na grobie jej męża zapaliliśmy 2 znicze, stałem przy grobie męża kobiety która zmieniła moje życie, Dorota stała przy mnie ,trzymała mnie pod ręką, było mi przykro ,ale czułem radość bo Dorota była przy mnie.
W lipcu odbyła się pierwsza rozprawa rozwodowa tzw. ugodowa, sąd wysłał ich do jakiejś poradni gdzie psycholog miał wybadać czy można to małżeństwo można jeszcze posklejać, następna rozprawa była wyznaczona na listopad, Między mną a Dorota kwitło, była ostrożniejsza przychodziła do mnie przed południem, kochaliśmy się każdego dnia, jak miałem 1  zmianę byłem po południu sam ,weekendy byliśmy razem ,wyjeżdżaliśmy to do Łucji, to do Chełma, odwiedziliśmy Sandomierz i Łańcut.
W poniedziałek 12 października pojechałem na pierwszą zmianę ,po zjechaniu na dół, szliśmy do swojego miejsca pracy ,obok były tory, akurat przejeżdżała lokomotywa z drzewiarkami załadowanymi elementami obudowy chodnikowej V-29,na rozjeździe ostatnia drzewiarka wypadła z torów i 3 sztaple wysunęły się i zjechały na torowisko, były to stropnice kształtem przypominające ćwierć koła , jeden element ważył 118 kg .Na jednym sztaplu było 10 sztuk, sztapli było 3 .
Zjechały na torowisko i przewróciły się na bok, jeden koniec poleciał na mnie ,rzuciło mnie ścianę i przygniotło nogi, lewa nogą w połowie łyki pękła jak zapałka, kość przebiła skórę, drugą nogę wyrwało mi ze stawu kolanowego o 5 milimetrów, straciłem przytomność,
..................................,................
To co teraz opiszę znam z relacji osób które mną zajmowały i pomagały.
----------------------------
Chłopaki odrzucili stronicę ,wyciągnęli mnie ,każdy ze zjeżdżających miał opatrunek osobisty, oprócz tego byłem sanitariuszem i miałem pomarańczową puszkę po aparacie ucieczkowych AU-9D wypakowaną opatrunkami , obandażowali mi nogę ,powiadomili dyspozytora, ktoś przyniósł noszę, w każdym miejscu gdzie pracowali ludzie na ociosie wisiały noszę i w czterech wynieśli mnie na podszybie, tak czekała winda i wywieźli mnie na powierzchnię, tam czekał lekarz i karetka ,zawieźli mnie do przychodni w Łęcznej i dostałem jakieś zastrzyki , pielęgniarki rozebrały mnie do naga ,umyły i zawiezli do kliniki na Jaczewskiego w Lublinie, ocknąłem się po kilku dniach dokładnie w sobotę, nie bardzo orientowałem się gdzie jestem i co się ze mną dzieje, lewa nogą na wyciągu, przypięta pasami do szyny, prawa obandażowane kolano, patrzyłem w okno, było widno ,a to nie śpię, nie śni mi się to, miałem ciężką głowę, bolała mnie głowa, czułem pieczenie w kutasie, kurwa co się dzieje, gdzie ja jestem, rozejrzałem się po pokoju, kurwa jestem w szpitalu, podpięta kroplówka, nic nie pamiętałem ,przyszła pielęgniarka, dorodna, kobieta duży biust, sporą dupa,
- O obudziłeś się ,jak się czujesz ?  
- Siostro gdzie jestem i co się stało?  
- Jesteś w szpitalu ,miałeś wypadek w kopalni ,masz połamaną lewą nogę i uszkodzone prawe kolano,
- Jak długo tu jestem?  
- Od poniedziałku,
- Kurczę ,moja Dorota, nic nie wie ,martwi się że mnie nie  
ma w domu,
- Nie martw się, już była wczoraj, dziś też przyjedzie zaraz do niej zadzwonię, jak się czujesz ?  
- Boli mnie głowa i tam na dole mnie pieczę,
- Głowa zaraz przestanie Ciebie boleć, na dole masz założony cewnik, usuniemy zaraz ,ja jestem Lidia, jestem siostra oddziałowa, Dorota to moja koleżanka, prosiła by się tobą dobrze opiekowała, teraz pójdę, zadzwonię do niej i przyśle pielęgniarki by się Tobą zajęły , za chwilę przyjdą,
Poszła,
----------------------------
Dorota feralnego poniedziałku po pracy przyszła do mnie do domu ugotowała obiad , zjadła, wypiła kawę i poszła. Obiad zostawiła jak zwykle na kuchni by wystygł ,ja przyjeżdżałem, zjadłem i resztę wkładałem do lodówki, Przyszła we wtorek a obiad dalej był na kuchni ,nie ruszony, serce jej zakłuło, pomyślała że zostałem u jakiejś kobiety na noc, miała wyprać firany, wkurzyła się, trzasnęła drzwiami i poszła .w środę nie przyszła, w czwartek przyszła i zobaczyła że dalej nie było mnie w domu, to teraz się zaniepokoiła, na wieszaku wisiały klucze od garażu, wiedziała że jak gdzieś jechaliśmy to te klucze ja brałem, wzięła klucze i poszła, otworzyła garaż, samochód stał, przestraszyła się na dobre, poszła do swojego domu ,zadzwoniła na informacje, podali jej numer telefonu na kopalnie, Zadzwoniła do kadr , oczywiście żadnych informacji nie udzielili przez telefon, kazali jej zgłosić się do kierownika w Nadrybiu, poszła ,do przychodni ,spotkała pierwszego  Marcina i  poprosiła by ją zawiózł do kopalni, nic nie wiedziała o mnie i Marcinie ale to był pierwszy człowiek jakiego spotkała i miał samochód, gdyby była bardziej przytomna ,to zobaczyła by jak Marcin zareagował że pewnie coś się stało, wsiedli w samochód i pojechali ,weszła na portiernię, strażnik zadzwonił na oddział, powiedział kto i w jakiej sprawie, kierownik kazał wpuścić, wypisał przepustkę i pokazał gdzie ma iść, dopytała i doszła do biura, tam już czekał, kierownik, zaprosił do biura, sekretarka zrobiła Dorocie herbatę  
Przedstawiła się jako moja narzeczona, powiedziała że martwi się bo od poniedziałku nie wróciłem do domu.
- Pani Doroto, w poniedziałek Antek uległ wypadkowi...
Dorota się rozpłakała,
-Co z nim? -zdołała tyle wydusić z siebie  
- Ma złamaną nogę ,tu jest opis od lekarzy z Lublina, podsunął jej opis, wzięła do ręki i zaczęła czytać,
- To jest otwarte złamanie kości piszczelowej z przemieszczeniem ,w prawej nodze ma zerwane ścięgna i pękniętą łękotkę  
- Pani umie to czytać? To w większości po łacinie .
- Jestem lekarzem , laryngologiem, trochę mnie to uspokoiło ,jest w klinice na Jaczewskiego, to dobry szpitala, jest na ortopedii, mam tam znajomych ,zajmą się nim dobrze , jeszcze dziś tam pojadę,
- Dam Pani nr. telefonu i będę wdzięczny jak czasem Pani zadzwoni Pani i powie mi jak jest, my tu dostajemy tylko oficjalne informacje z kadr,
- Dobrze ,będę Pana informować.
- I jeszcze jedna sprawa, zostały ubrania w szatni, czy zabierze je Pani ?  
- Dobrze zabiorę, bo tam chyba też są dokumenty i klucze do mieszkania,
Zadzwonił, przyszedł pracownik  
- Michał idź na szatnie  łańcuszkową ,przetnij kłódkę i przynieś tu ubranie i wszystko co ma Antek  na haku, numer ma łazienny,
- Jak to się stało? -zapytała Dorota-czy Antek coś zawinił?
- Nie ,wypadł z torów wagonik i spadły ciężkie elementy obudowy, wszędzie jest mało miejsca i nie miał gdzie uskoczyć, oczywiście będzie protokół z wypadku tylko kopalna dostanie pełny opis za szpitala, po zakończeniu leczenia dostanie odszkodowanie ,jakby były jakieś potrzeby to proszę do mnie zadzwonić, kopalnia we wszystkim pomoże, po zakończeniu leczenia nasi lekarze stwierdza czy może wrócić do pracy ,
- Proszę Pana ,jedno mogę Panu powiedzieć, nie pozwolę mu już wrócić do pracy pod ziemią, byłam przeciwna by poszedł pod ziemię ale jeszcze wtedy nie wiedziałam tego co wiem dzisiaj, teraz już do Was nie wróci,
Przyszedł pracownik przyniósł ubranie ,sekretarka spakowała do papierowej torby ,portfel z dokumentami i klucze schowała do torebki, podziękowała i wyszła ,
- Odprowadzę Panią ,do bramy ,
- Powiem Pani że na protokole będą wypisane przyczyny i skutki i na pierwszym miejscu będzie punkt -nie zachowanie ostrożności ,w drugim będzie opisana przyczyną  
- Jak to ,co innego Pan mówił
- Proszę się nie denerwować, to tak standard, jeśli byłoby inaczej ZUS dowaliłby ogromne kary dla kopalni ,Antek nic nie traci ,odszkodowanie dostanie za wypadek w pracy , Barbórkę i wszystkie premie też będzie miał wypłacone ,dopóki będzie jako pracownik, wszystkie przywileje mu przysługują, i dodatkowo kopalnia musiała by surowo ukarać maszynistę lokomotywy a tak dla niego skończy się upomnieniem ,tak by stracił dużo pieniędzy ,wagoniki wypadają i będą wypadać ,taka jest specyfiki kopalni ,spąg wyciska a odkształca tory.
- Jak będzie Antkowi  trochę lepiej to odwiedzę go i oficjalne delegacje z kopalni też będą, proszę pozdrowić Antka i życzyć mu zdrowia od całej załogi ,wyszli za bramę, podziękował podał jej rękę ,
Dorota wsiadła do auta
- I co ?
- Antek miał wypadek, ma złamaną nogę i rozwalone kolano,
- Gdzie jest ?  
- Na Jaczewskiego,
- Mój ojciec jest ordynatorem na ortopedii ,pogadam z nim .
- Dobrze ,ja też mam tam znajomych,
- Słuchaj Dorota kim jest dla Ciebie Antek ,że tak zabiegasz o niego ?  
- Kocham go ,jest dla mnie wszystkim, rozwodzę się i będziemy razem ,już mi kupił sukienkę do ślubu.
- No to gratulacje, ale wiesz że Kaśka coś z nim miała bo kiedyś coś mi mówiła.
- Marcin i Kaśka i Joanna i Halina ,na to wiem, ale on ma swoją przeszłość, ja mam swoją, liczy się teraz i jutro.
- Gdzie Ciebie zawieźć?  
- Do domu Antka  
Weszła do mieszkania ,wyjęła moje ciuchy wzięła mój sweter, przyłożyła do twarzy  zaczęła płakać, czuła mój zapach ,było po 14,pozbierała się i wskoczyła w podmiejski jechał do Lublina i miał przystanek przy klinice, weszła do szpitala, winda pojechała do góry na ortopedię ,trzęsły się jej ręce weszła na oddział, pierwszą osobą która zobaczyła to była jej koleżanka Lidka,
-Dorota co tu robisz?
Dorota rozpłakała się  
- Kochanie co się stało, chodź do mnie do dyżurki, zaprowadziła ja ,posadziła  
- Mów,
Łkała ,nie mogła wydusić słowa,
-Dorotka ,kochanie ,co się stało -przytuliła ją,
- Mój....Antek ..tu jest.
- Ten z wypadku ,z kopalni?  
- Tak  
- Twój ?  
- Tak ,kocham go ,
Lidka nie pytała nic więcej,
- Jest po operacji, jeszcze jest w śpiączce ,lekarze poskładali mu nogę , przyszyli mu zerwane ścięgna ,po niedzieli zaczną mu rehabilitować ,z nogą jest trochę gorzej bo ma otwarte złamanie ale będzie chodził, jeszcze śpi , chodź, zaprowadzę Cię do niego, usiądź przy łóżku ,ja przyniosę Ci krople na uspokojenie,
- Dorota przytuliła się do mojej twarzy,
- kochany, kochany -łzy kapały na moją twarz, Lidka stała w drzwiach patrzyła na Dorotę, znała ja długo, wiedziała że ma męża, dzieci ,a tu takie coś, czuła ucisk w dołku, podeszła  
- Dorota wypij ,wypiła  
- Kochanie wszystkie będzie dobrze ,wróci do zdrowia ,jest młody ,silny,
- Chodź do mnie ,zrobię Ci kawę, pogadamy ,
Prawie siła odciągnęła ja od łóżka, poszły do dyżurki , siedziały tam dwie młode dziewczyny,
- Co to za przesiadywanie ,jazda na oddział, nie macie co robić, to wam zaraz znajdę.
- To praktykantki ,nic z nich nie będzie,
- Dorota opowiadaj ,co to za chłopak,
Dorota opowiedziała że się rozwodzi i że będziemy razem, opowiedziała o mnie ,jak paskudne miałem dzieciństwo, była w takim stanie że Lidka wyciągnęła z niej wszystko co chciała wiedzieć,
-Dasz mi numer telefonu, jak się obudzi zadzwonię do Ciebie,
-Lidka kochana ,opiekuj  się nim , odwdzięczę Ci się,
- Ja jestem do 16 ale uczulę dziewczyny by mu niczego nie brakowało,
- Wróciła do swojego domu ale nie mogła znaleźć sobie miejsca, wieczorem poszła do mojego mieszkania, wyjęła z barku otwartą Metaxę, wzięła kieliszek nalała do pełna ,podniosła do ust i się zatrzymała  
- Antek leży w szpitalu a ty łapiesz się za alkohol-odezwał się jej wewnętrzny głos, przestraszyła się ,przelała z kieliszka do butelki, odstawiła z powrotem do barku, wzięła z kuchni taboret i zaczęła ściągać firany .
Dorota nie czekała na telefon, tylko w piątek po pracy pojechała do szpitala ,Lidka zdziwiła się kiedy ja zobaczyła, ale nic nie mówiła ,patrzyła na Dorotę która siedziała przy łóżku trzymała moją rękę, siedziała dwie godziny, Lidka zawołała ja zrobiła jej kawę. patrzyła na jej podkrążone oczy  
- Dorota kiedy ostatni raz coś jadłaś?  
Ocknęła się  
- Wczoraj śniadanie.
- Dorota zobacz jak Ty wyglądasz ,masz sińce pod oczami , szarą buzię ,jak się Antek obudzi to się Ciebie wystraszy chcesz tego? E weź się w garść, ma ciebie zobaczyć piękna , wesołą, uśmiechniętą, jak Ciebie taka zobaczy to będzie wolał znowu wpaść w śpiączkę,  chodź do baru zjesz ze mną obiad ,musisz być silna, jak wróci do domu, kto mu pomoże jak ma tylko Ciebie ,nie wiesz kiedy zacznie chodzić, może będziesz prowadzać go do łazienki, i co zrobisz jak sama się rozchorujesz?  
Dotarło to do niej ,Dorota jakby się obudziła z głębokiego snu.
-Tak, muszę być silna,
Poszły do baru zjadły obiad Dorota jadła dużo, opowiadała Lidce o mnie ,jak jej dobrze ze mną,
- Mam prawo jazdy ale nigdy nie jeździłam ,muszę się nauczyć jeździć od nowa ,Antek ma samochód, będę go wozić,
- Bardzo dobrze ,idzie wykup jazdy i pojeździsz z instruktorem, zrobisz mu niespodziankę
- Tak zrobię, będzie że mnie dumny jak przyjadę po niego samochodem.
- Dorota Ty go naprawdę kochasz, zachowujesz się jak nastolatka, nie boisz się że jest młody i Ciebie kiedyś zostawi ,
- Nie on, on mnie kocha , jestem dla niego całym życiem, jestem dla niego kochanką i matką, on przy mnie jest szczęśliwy, ma wszystko czego potrzebuje , poznałam jego matkę ale to zła kobieta jest, jeździmy do jego sąsiadów, traktują nas jak najlepszą rodzinę,
- Chciałabym się tak zakochać jak Ty- aż Ci zazdroszczę.
- Wejdę na chwilę do Antka i pojadę do domu,
Usiadła przy łóżku, siedziała Lidka wychodziła do domu ,Dorota dalej siedziała,
Podeszła do niej ,wzięła ja za rękę,
- Chodź ,jedź do domu ,odpocznij i czekaj na mój telefon, jak się obudzi zaraz do Ciebie zadzwonię-wyprowadziła ja z sali -dziś jutro się wybudzi, musisz być piękna ja Ciebie zobaczy.
----------------------------
Przyszła Lidka z jedną pielęgniarką,
-  Antek -zwróciła się ta druga młodsza ,
-  Dla Ciebie to pan Antek -powiedziała Lidka- masz mieć szacunek dla pacjenta  
-  Przepraszam Pana ,usuniemy teraz cewnik, może trochę zaboleć ,ma pan stan zapalny ale zajmiemy się tym  
Wyciągnęła cewnik ,trochę poszczypało,
Zacząłem sobie przypominać, co się stało, pamiętam jak wyskoczyła drzewiarka z torów jak odskoczyłem i jak poczułem prąd i to wszystko, no to sobie kurwa narobiłem, byłem zaniepokojony czy będę chodził, na razie jednak noga na wyciągu, kolano obandażowane, jak mnie czeka wózek to się chyba powieszę,
Przyszedł ordynator ,i dwóch lekarzy i Lidka ,
- No panie Antoni -odezwał się ordynator - wrócił pan do nas, jak się pan czuje?  
- W miarę dobrze ,tylko nic mnie noga nie boli, to dobrze czy źle ?  
- Podajemy panu środki przeciwbólowe, ma pan poważne złamanie ,po co ma pan cierpieć, poskładaliśmy nogę jak należy, założyliśmy kilka śrub, będzie pan jeszcze tańczył, kolano, przyszliśmy ścięgna, naprawiliśmy co trzeba ,teraz poczekamy aż tkanki się pogoją i zacznie pan wstawać, w poniedziałek przyjdzie do Pana rehabilitant, będzie panu ćwiczył kolano, by ścięgna się nie zastały ,z każdym dniem będzie panu lepiej,
Po leczeniu wyślemy pana na rehabilitację do sanatorium, tam dokończą co my zaczęliśmy ,
-Do sanatorium? Myślałem że pójdę do domu,
Dobrze ,idźcie do do swoich obowiązków,-powiedział do lekarzy -pani zostanie -powiedział do Lidii
- Antek - zwrócił się do mnie - miałeś wypadek w strategicznym zakładzie, taka jest procedura ,prosto ze szpitala my mamy obowiązek odwieźć cię do sanatorium, tam na miejscu zdecydują ile tam będziesz ,średnio to od 3 miesięcy do pół roku, kopalnia płaci za wszystko,
- A gdzie to sanatorium?
- Najczęściej wysyłamy do Otwocka ,tam są bardzo dobrzy specjaliści,
- Pani Lidio pani jest odpowiedzialna za Pana Antka ,proszę wyznaczyć dobrą i odpowiedzialną pielęgniarkę z nocnego dyżuru i przekazać jej że osobiście będę rozliczał z tego obowiązku.
- Niech pan odpoczywa- wyszedł. Lidka patrzyła mnie jak na dziwoląga ,
- Ma pan kogoś wysoko postawionego, że ordynator tak się panem interesuje.
Rozbawiła mnie jej przemiana,
- Siostro ,a czemu mi Pani mówi na Pan, wcześniej było na ty i było dobrze, byłem i jestem Antek i proszę tak do mnie mówić o nie mam nikogo wysoko postawionego ,nie wiem skąd takie traktowanie ,może z kopalni dzwonili.
- Dobrze jak będziemy sam na sam będę mówić po imieniu ale przy ordynatorze na pan.
- Dobrze, czy dzwoniła pani do Doroty ?  
- Oczywiście, już będzie, stęskniłeś się za nią? Bardzo, tydzień jej nie widziałem, pewnie się martwi ,muszę jej powiedzieć że będę chodził.
- Antek powiem Ci ale mnie zdradź ,jest w Tobie tak zakochana że jej nie poznaje, rozpaczała tu przez dwa dni aż musiałam jej powiedzieć do słuchu,
- Wiem ,Dorota jest bardzo krucha ,byle nie powodzenie i już wpada depresję, mam nadzieję że nie sięgnęła po alkohol,
- Bądź pewny że nie ,rozmawiałam z nią wczoraj, pucuje Ci mieszkanie bo nie umie znaleźć sobie miejsca, to dobra dziewczyna ,jak będziesz ją kochał i szanował będziesz miał jak w puchu.
Lidka wyszła, zacząłem przysypiać,
- Te leki chyba tak działają -myślałem, przysnąłem, obudziło mnie stuknięcie krzesła, otworzyłem oczy ,zobaczyłem uśmiechniętą buzię Doroty.
- Witaj mój kochany -odezwała się -jak się czujesz skarbie ?  
- Teraz przy Tobie cudownie ,Ty wiesz że jesteś moim lekiem ,czuje że zaraz wstanę,
- Kocham Cię, głodny jesteś?  
- No kurczę, teraz poczułem głód ,
- Mam dla Ciebie pyszny rosół ,ugotowałam dla Ciebie z tych kurczaków od Łucji ,nawet mi wyszedł jak chcesz to będę Ciebie karmić - zaśmiała się  
- Słodka jesteś, ale ręce mam zdrowe, tylko muszę się jakoś podnieść bo należąco to chyba nie dam rady, podniosła mi oparcie,
- Uważaj bo jest gorący, kupiłam dwa termosy obiadowe, będę przywozić co dzień świeże obiady , jadłem, rosół  był wyśmienity,
- Antoś czy mogę jeździć Twoim samochodem?  
- Ta nasz samochód, a Ty masz prawo jazdy?
- Tak ,15 lat temu zrobiłam tylko mój mąż nigdy nie dał mi prowadzić, wykupiłam 5 godzin jazdy by sobie przypomnieć .
- Dorotko przecież bym Ciebie nauczył, z największą przyjemnością, gdybym wiedział że masz prawo jazdy,
- Wiesz, mąż mi wmówił że strach ze mną jeździć i zabronił mi brać  samochód, zapomniałam że mam.
- Wiesz gdzie garaż, gdzie dokumenty do samochodu ,bierz i jeździć kiedy i gdzie chcesz  
- Ty jeden we mnie wierzysz ,
- Ja wiem że potrafisz i będziesz dobrym kierowcą, pamiętaj że teraz będziesz mnie wozić.
- Antoś, nie jedz tyle poczekaj z poł godziny, tydzień nie jadłeś ,może boleć brzuch.
- Pyszny rosół, jesteś genialna ,jesteś skarbem,
- Dlatego że jesteś moim szczęściem, żyje po to byś był szczęśliwy,                         --Dorotka, zaczyna się robić nie bezpiecznie  
- Antoś co się dzieje,?  
- Patrzę i słucham Ciebie i zaczyna mi stawać  
- Tak na ciebie działam?  
- Jak nikt dotąd,  
Przyszła Lidka ,
-Aż przyjemnie na was patrzeć, para gołąbków,.
Dorota siedziała ze mną do 19 ,po 16 Lidka poszła do domu ,przyszła druga pielęgniarka starsza koło 60 ,bardzo miła i sympatyczna,
- Jestem Alicja , będę się Panem zajmować, jakby pan czegoś potrzebował proszę mnie wzywać.
I tak leciał dzień za dniem, od poniedziałku przychodzili rehabilitanci reanimowali moje prawe kolano, zginali i prostowali ,okładali gorącą parafiną, podłączali diadynamik, zmienne prądy, bolało ale kolano pracowało jak trzeba ,jak byłem sam to też ćwiczyłem nogę, Dorota przyjeżdżała co dziennie ,była koło 13 i była ze mną do 19,20 ,przywoziła mi zawsze wieży obiad, myła mnie ,goliła ,i co jakiś czas ,obciągała mi ,wszyscy byli zadziwieni jej wytrwałością, przejęła wszystkie obowiązki pielęgniarek , Rozmawiałem z Lidką,
Nie miała wątpliwości, Dorota kochała mnie ponad wszystko, nie liczyło się dla niej nic ,całe siły i czas poświeciła dla mnie ,nawet ordynator jak przychodził z wizytą kręcił z niedowierzaniem, głową, nikt z personelu nigdy nie spotkał się z takim poświęceniem, ale Dorocie było za mało, postanowiła zrobić coś co było w mojej wyobraźni nie wykonalne,
W sobotę przyjechała rano koło 8,umyła mnie ogoliła, zrobiła mi śniadanie siedziała przy mnie ,rozmawialiśmy, cieszyła się że za 2 tygodnie będzie sprawa rozwodowa i wreszcie będzie ze mną ,uprzedziła mnie że już na kopalnie nie wrócę, będziemy żyli skromnie ale szczęśliwi, za krótkie jest życie by je na własne życzenie je narażać, lepiej poświęcić je dla budowania szczęśliwego życia ,podobał mi się jej zapał, obiecałem jej że już nie pójdę do pracy na kopalni, pochwaliła się że dziś pierwszy raz przyjechała do mnie samochodem, była dumna i szczęśliwa, ja przez cały czas chwaliłem ja za odwagę i upór w dążeniu do celu, koło 13 zjadłem obiad przyniesiony przez Dorotę ,w dyżurce pielęgniarek odgrzała, przywieziony rano obiad, zjadłem, ,
- Antoś muszę już lecieć, jutro przyjadę rano ,dziś muszę jeszcze coś załatwić, pożegnała się cieplutko i wyszła,
- ---------------------------
Dorota jechała, wyjechała z Lublina, minęła Majdanek, jechała dalej minęła Krępiec, nie skręciła w lewo na Świdnik, minęła Piaski ,jechała dalej, przejechała przez Dorochuczę ,jechała dalej ,w Maryninie skręciła w lewo, jechała jeszcze 20 minut, z szosy zjechała w polna drogę, jechała jeszcze 500 metrów i skręciła w lewo, zatrzymała się na podwórku gospodarstwa  Łucji i Witolda, zatrzymała samochód, wysiadła, z domu wyszła Łucja, Dorota podbiegła do Łucji i rzuciła się z płaczem na szyję ,Łucja stała osłupiała ,
-Dziecko ,co się stało ,wejdź do domu,-weszły ,
Łucja posadziła Dorotę na krześle, Dorota zanosiła się płaczem ,Łucja nie mogła jej co uspokoić,
-Antek ..wydusiła z siebie  
-Co z Antkiem -prawie krzyknęła Łucja ,
Dorota jakby otrzeźwiała ,
- Antek miał wypadek ,na kopalni -wyjąkała
- Żyje?  
- Tak ,ma połamaną nogę i uszkodzone kolano  
Łucja aż usiadła
- Dziecko ależ mnie przestraszyłaś, uspokój się i mów, co się stało  
Dorota powiedziała co wiedziała ,
- Chwała Bogu ,że to tylko tak się skończyło, po co on tam poszedł do pracy ,ludzie głupieją dla pieniędzy ,nie lepiej żyć skromnie a bezpiecznie
Dorota zabroń mu tam wracać, nie pozwól ,
- Już mi to obiecał że nigdy tam nie wróci-wreszcie Dorota delikatnie się uśmiechnęła, ten dom ,Ci ludzie działali na nią uspokajająco,
- Jest po operacji ,ale ma bardzo dobrą opieką,
- Zjesz coś, zaraz Ci przygotuje ,chłopy są w polu ,u nas jemy wcześniej obiad ,
- Nie jestem głodna ,
- Zjesz ,teraz potrzebujesz dużo siły ,musisz jeść,
Dorota już poznała Łucje, wiedziała że jak coś postanowiła to nawet mąż i syn nie mieli wiele do powiedzenia, odgrzała ziemniaki, kotlet ,do tego duży kiszony ogórek,
- Jedz dziecko i opowiadaj ,
- Jakie pyszne ogórki, nigdy tak pysznego nie jadłam, ma pani złote ręce i złote serce,
- Aj ,nie przesadzaj -ale pokraśniała z zadowolenia ,
- Pani Łucjo..
- Dorotka mów mi po imieniu ,to tak głupio że tyle czasu się znamy .
- Nie mogę tak, mogę mówić ciociu to będzie dobrze?  
- Dobrze będę twoja ciocią,
- Jeszcze mogę się czasem pomylić,
- Jedz ,bo wystygnie ,co chciałaś zapytać  
- Chciałabym spotkać się z matką Antka.
- Dorota ,wiesz że pomogę Ci ale chyba się nie uda, Hanka robi się coraz bardziej zdziczała, ma pretensje do nas że bywacie u nas ,że Antek omija jej dom.
- Przecież byłam przy tym ,to przy mnie go wyrzuciła z domu .
- Wiem ,to nie wy jesteście winni to ona, gdyby się przyznała że to ona winna, to cały jej chory świat by się zawalił,
- To co robić, ciociu pomóż mi ,teraz jest wyjątkowa sytuacja ,muszę to wykorzystać, poszłabym tam sama ale się trochę boję.
- Pójdę z Tobą, czekaj chłopaki wrócili z pola,
Wszedł Witek przywitał się z Dorotą  
- A gdzie jest Antek ?
- Witold ,Antek miał wypadek i jest w szpitalu,
Witek aż usiadł,
- co mu jest ?  
Łucja wyjaśniła mu  
- Gdzie Marek, musimy pojechać do niego ,Marek musi pożyczyć samochód.
- Ja po was przyjadę ,
- Aj tam, tu pożyczy od sąsiada i nas zawiezie, Witold ja teraz z Dorota pójdę do Hanki, albo coś zrozumie albo ja sumienie zagryzie.
- Jak ma sumienie -odezwał się  
- Tak czy siak to trzeba pójść i jej powiedzieć.
-Chodź dziecko ,zmierzymy się ze złem...
Poszły ,Łucja zapukała i weszła ,w kuchni na łóżku siedział Kazimierz ,mój ojciec  
- Pochwalony Kazimierz ,jest Hanka?  ,pokazał na drzwi  
- Tam w izbie  
- Hanka- powiedziała głośno Łucja - gościa Ci przyprowadziłam ,wyszła matka ,ponura jak zwykle,
- Poznajesz -pokazała na Dorotę  
- Poznaje.
- Nie prosisz siadać? Dziewczyna przyjechała z daleka ,
- Ja nie zapraszałam,
Dorota zdrętwiała, Łucja dotknęła ręki Doroty  
-Usiądź dziecko- ,prawie siłą posadziła ja na krześle  
- Hanka ,Bóg Cię pokaże, będziesz skwierczeć w piekle prosiak na ruszcie
Dziewczyna jechała szmat drogi by Ci powiedzieć że Antek miał wypadek i jest w szpitalu ,wiesz kto przy nim teraz być? Matka ,dziewczyna siedzi przy nim dzień i noc a ty się zapiekłaś w swojej głupocie- Łucja usiadła, była bezradna,
W Dorotę wstąpiła odwaga  
-Proszę Pani ,nie znam Pani, ale jestem Pani wdzięczna za Antka, urodziła go Pani ,może nie jest dla Pani ważny ale dziękuję że go Pani uradziła dla mnie, jest moja miłoscia, kocham go nad życie i on mnie kocha już zawsze będziemy razem czy Pani się to podoba czy nie, będę Pani synową, miałam koślawe życie i dopiero jak poznałam Antka ,świat dla mnie stał się piękny i kolorowy ,on tam leży i cierpi ,cierpi bo ma połamaną nogę i strzaskane kolano, ale cierpi bo nie ma przy nim matki, urodziła Pani dobrego człowiek ,ma mnóstwo przyjaciół i znajomych ,byłam na kopalni  ,rozmawiałam z jego kierownikiem ,jest lubiany i szanowany ,tak dobrego człowieka nie mogła urodzić zła kobieta ,dziękuję za Antka, dzięki Pani mój świat jest piękny ,życzę aby i Pani świat był wesoły i piękny,
Ciociu idziemy-wzięła Łucje za rękę- Antek leży w klinice na Jaczewskiego, na ortopedii. Do widzenia
Wyszły, wróciły do domu ,
- Ale jej powiedziałaś, tylko czy to coś da,
- I co  
- Aj - machnęła ręką  
- i co Ty dziecko zrobisz ?  
- Nie wiem, chyba pojadę ,
- Zanocuj  i nas co będziesz jechać po nocy .
- Ciociu ,muszę rano do Antka, a wstanę o 5  
rano ugotuje mu obiad i zawiozę,
-Dziewczyno zamęczysz się ,musisz myśleć o sobie ,
- Muszę teraz myśleć o Antku ,wie Ciocia jak karmią w szpitalach ,szkoda że się nie udało z matką, miałam nadzieję, to chyba już nic nie da się zrobić, teraz ma tylko mnie, nic mu nie powiem że byłam ,
- Dorota my przyjedziemy na tygodniu ,Marek ma na poniedziałek obiecany samochód, dziękuję że przyjechałaś, jak Antek wyjdzie to przywieź go do nas ,tu szybko wyzdrowieje.
- Dziękuję, pojadę  
Odprowadzimy Cię ,
- Jedź z Bogiem i ostrożnie, pozdrów Antka od nas ,Dorota wsiadła ,odpaliła samochód,
- Dorota patrz -powiedziała Łucja, na drodze stała matka ,Dorota podjechała ,zatrzymała się otworzyła drzwi ,
- Zawieziesz mnie do Antka?
- Zawiozę  
- Poczekasz aż się pozbieram ,
- Poczekam,  
- Wejdziesz do domu?  
- Wejdę,
-Zrobię Ci herbatę ,napijesz się ?  
-Dziękuję, bardzo chętnie ,serce Doroty przyspieszało ,czuła dziwna radość  
- Mam ciasto ,nie jest świeże, trzy dni temu piekłam
- Bardzo chętnie zjem ,pewnie jest pyszne.
Matka podała kawałek ciasta, zrobiła herbatę,
- Dziękuję  
- Jedz na zdrowie, ja się na szykuje,
- Co się stało Antkowi? - zapytał ojciec,
- Pracował w kopalni, jakieś ciężkie elementy poleciały na niego i ma złamaną lewą nogę ,otwarte złamanie ,i uszkodzone kolano w prawej ,jest po operacji,
- Dziękuję że przyjechałaś, pogubiliśmy my się, nie wiem czy Antek mi wybaczy,
Dorota kucnęła przy ojcu wzięła go za ręce ,
-  Panie Kazimierzu ,nigdy nie chował do Was urazy, obiecuje że jak tylko wyjdzie ze szpitala przywiozę go domu ,do Waszego domu ,obiecuje to panu i mamie ,
Usiadła ,ojciec siedział że spuszczoną głową, łzy kapały na podłogę,
Dorocie zrobiło się żal tych ludzi brnęli cały czas w otchłań, wiedziała że potrafi zmienić to wszystko,
Wyszła matka ubrana gotowa do drogi ,
Usiadła, patrzyła na Dorotę, która zachwycała się ciastem,
- Ciebie to chyba Bóg zesłał- powiedziała do Doroty,
- Pani Haniu, nie Bóg, tylko miłość do Pani syna,
- Ciasto było pyszne ,jak Pani gotowa to możemy jechać,
Pukanie do drzwi, weszła Łucja z Witkiem,
Obrzuciła wzrokiem, Dorotę, matkę i ojca
- Jedziesz Hanka -zapytała widząc ją ubraną odświętnie-  
- Jedź ,my pojedziemy w poniedziałek, Wyszły na dwór, Łucja podeszła ,przytuliła Dorotę,
- Skruszyłaś bryłę lodu,
- Do zobaczenia Ciociu ,zobaczymy się w poniedziałek, wsiadła i pojechały,
- Ciocia przyszła sprawdzić czy wszystko ze mną w porządku myślała o nie spodziewanej wizycie Łucji u matki,
- Długo jesteś z Antkiem ? -zapytała matka ,
- Znamy się  lata ale tak razem to prawie rok, ja kocham Antka jak tylko go zobaczyłam, poznaliśmy się w dziwnych okolicznościach, opowiedziała jak przyszła do Kasi,
- Zauroczyła mnie jego troska by im się nic nie stało, poprosiłam by został i pilnował do rana ,odprowadził mnie ,wzięłam go po rękę i poczułam coś przyjemnego ,od tamtej pory myślałam o nim, spotkałam go kilka tygodni po tym, zaprosił mnie na kawę, tam mnie pocałował mnie pierwszy raz, umówiliśmy się za parę dni miał bardzo ważnego do załatwienia spóźniał się , myślałam że się rozpłaczę, przyszedł, wtedy ustawił mnie do pionu, głupio się zachowałam, zostawił mnie w kawiarni, wyszedł, to było straszne ,ale wybiegłam za nim, czekał na mnie i zawiózł mnie do siebie ,byliśmy do rana razem, pokochałam go ,nic się nie liczyło tylko on, ale mam męża, dzieci dorosłe, postanowiłam z tym skończyć, nie dałam rady, przyszedł w grudniu 85 roku do przychodni po chorobowe zobaczyłam go przez okno, siedział w kolejce do lekarza, wyszłam na korytarz ,poprosiłam by wszedł do mnie jak wyjdzie i przyszedł, od tamtej pory już jesteśmy razem, spędziliśmy święta razem z Magdą, na wigilię przyjechaliśmy do was ,potem Antek poszedł do pracy w kopalni, przychodziłam co dzień, przyjeżdżał z pracy ,zawsze dbałam by miał świeży obiad, zawsze byłam przeciwna by pracował pod ziemią, ale mówił że musi stanąć na nogi, miał wszystko, mieszkanie, samochód, nie musiał tam pracować,
- To ile Ty masz lat?
- Jestem 20 lat starsza od Antka .
- Nie boisz się że Cię zostawi dla młodszej ,
- Pani Haniu, ja go nigdy nie zostawię i on mnie , jestem dla niego jedyną miłością, zawsze będziemy razem, za trzy tygodnie mam sprawę rozwodową, i będę już z nim.
- Czemu się rozwodzisz ?  
Do samego Świdnika Dorota opowiedziała swoje życie od dzieciństwa aż do tego czasu jak mnie poznała ,z trudem hamowała płacz, opowiedziała wszystko, łącznie z tym jak kolega jej męża ją dorwał w łazience.
- Miałaś ciężkie życie ,tak jak Antek ,jemu to ja zgotowałam piekło,
- Proszę tak nie mówić, urodziła Pani dobrego człowieka, jak przyjechał tu to był zagubiony ale trafił na dobrych ludzi ,którzy mu pomogli, pokierowali go nauczyli jak żyć, może być Pani dumna z niego, z nim pracowała taka starsza pani, traktowała go na syna, wyjechała do dzieci do Gdańska, zostawiła mu mieszkanie, samochód, sprzedała mu ale miał jej spłacać kiedy będzie miał pieniądze,
- Spłacił już?
- Tak, jak nie wiem kiedy i jak ale ma w dokumentach pokwitowanie od niej że spłacił ,znalazł w tym domu dużo cennych rzeczy i złoto ,pojechał do Gdańska by jej to zawieść, teraz w lipcu ta kobieta zmarła, jechał na jeden dzień by ją jeszcze zobaczyć ,rozmawiał z nią parę godzin, na drugi dzień zmarła, Dojechały ,Dorota otworzyła drzwi, wpuściła matkę przodem,
- To mieszkanie Antka ?  
- Tak ,
- Jak tu pięknie, Dorota oprowadziła ją po kolei ,obejrzała  
- Skąd miał na to wszystko pieniądze,
- Antek bardzo dobrze zarabiał, proszę czuć się jak u siebie w domu, zrobię kolację, siedziały w kuchni ,jadły rozmawiały,
- Weźmiecie ślub?  
- Tak ,Antek w Gdańsku kupił mi sukienkę do ślubu, pokaże Pani,
Przyniosła,
- Jest piękna, ślicznie będziesz wyglądać, widzę że Antek dba o Ciebie,
- Wie Pani co ,jutro dla Antka bardzo ważny dzień, ubiorę ta sukienkę dla niego- aż się ucieszyła sama,
- Jest Pani zmęczona to pościelę  Pani  w salonie, zaraz przyniosę czyste ręczniki, ma Pani coś do spania? Jak nie to coś znajdę, mam taką koszule na mnie trochę duża ,na Panią będzie w sam raz.
- Dorotka usiądź, proszę,
- Usiadła,
- Widzę że będziesz moją synową, to będzie nam łatwiej jak będziesz mi mówić mamo,
Dorota podeszła ,przytuliła się ,matka się wzruszyła, mnie nigdy nie przytuliła,
Zrobię Ci łózko, jak będziesz chciała jeszcze porozmawiać, to porozmawiamy, jak mama chce to zrobię kąpiel,
Matka poszła do łazienki, wykąpała się, położyła się w salonie, Dorota wzięła prysznic, poszła do matki ,
-Mamo ,zrobić Ci coś do picia na noc?  
- Mam trochę herbaty, to mi wystarczy usiądź na chwilę, macie jakieś plany co dalej po ślubie?
- Moim marzeniem jest mały domek, chętnie przy lesie, zrobimy sobie duży ogród i całe mnóstwo kwiatów, Antek powiedział że sprzeda mieszkanie i kupimy ,ja wiem że tak zrobi, teraz aby wyzdrowiał, jak będzie miał problemy z chodzeniem to zostaniemy tu, nie chce by musiał ciężko pracować,  
- Dorota ,posłuchaj ,ja wam przepisze  nasz dom, do lasu daleko, ale jest cicho ,spokojnie i ogród możesz mieć jaki chcesz, tylko trzeba zrobić remont, chciała byś tam zamieszkać?  
- Mamuś, pewnie, było by nam dobrze razem, troszczyłabym się o Antka i o was, ale musimy poczekać aż Antek wróci, wtedy porozmawiamy,
śpij spokojnie, mamo ,jutro ważny dzień, dla nas wszystkich, muszę wstać o 5 ugotuje obiad ,i naszykuje coś na śniadanie
- Ty mu codziennie wozisz jedzenie?  
- Tak ,wie mama jak w szpitalu karmią, ma co dzień świeży obiad,
- Dobra z ciebie kobieta.
Dorota wstała jak mówiła o piątej, zrobiła obiad, przygotowała śniadanie, matka wstała przed 7.
-  Jak się spało ? - zapytała Dorota
-  Dobrze, nowe miejsce ale usnęłam ,wiesz boję się jechać ,nie wiem jak mam przepraszać, Antka,
-  Mamo, wystarczy jak Ciebie zobaczy ,i nic więcej nie trzeba,
-  Tyle zła..
-  Każdy popełnia błędy ,sztuka jest się do tego przyznać a nie trwać dalej, będzie już dobrze, ja też popełniłam dużo błędów, miałam się postawić i żyć po swojemu, a nie pod czyjeś dyktando, teraz późno ale nie za późno, jeszcze parę lat chce budzić się bez strachu,
- O której pojedziemy ?  
- Koło 8, dam Antkowi śniadanie, potem go umyje ,i do obiadu mam czas dla siebie, o 7,30 przychodzi rehabilitant, Dorota ubrała , niebieską sukienkę,
- Jak wyglądam? Pokazała się matce,
- Naprawdę bardzo dobrze, nie dziwię się że Antek nie widzi świata poza Tobą,
----------------------------
Było po 7 jak przyszła rehabilitantka, męczyła mnie dobre pół godziny ,potem parafina i prądy, wczoraj zdjęli mi szwy z kolana zostały jasnoczerwone blizny ,swobodnie ruszałem kolanem, gorzej było z lewą nogą, słabo się goiło ,we wtorek zrobią mi prześwietleni czy kości się zrastają, jak będzie tak jak przypuszcza ordynator, to za tydzień półtora może zacznę chodzić , zostałem sam , czekałem na Dorotę, tęskniłem, nie było jej od kilkunastu godzin a ja dostawałem świra, jak mam jej powiedzieć o sanatorium, na tak długo i tak daleko,
Przyszła Lidia ,jak się czujesz?  
- Czuje jakby mocniejszy ból w nodze  
- Bardzo boli ?  
- Nie ,tylko mocniejszy niż na początku
- Masz zmniejszoną dawki leków przeciwbólowych ,od 3 dni ,inaczej byś się uzależnił,
Weszła Dorota ,oniemiałem była jak bogini, patrzyłem i nic więcej nie widziałem,  przytuliła całowałem, zapomniałem że Lidia jest  
- To dziś nasz ślub?  
- Dziś jest równie ważny dzień jak ślub ,przywiozłam Ci gościa, Dorota zasłaniała mi widok  
- Podejdź mamo..
- Mamo ?.. przeleciała mi przez głowę odsunęła się i zobaczyłem matkę ,przytuliła się ,
- Wybacz mi synku ,wybacz.-ryczałem jak bóbr, Dorota podeszła z drugiej strony ,Lidia wycofała się dyskretnie,
- Antoś kochany ,przywiozłam Ci naszą mamę ,ja pójdę teraz zadzwonić za chwilę, wrócę  
- Antoś jak się czujesz  
- Teraz dobrze, jakim cudem tu jesteś?
- Wczoraj Dorota po mnie przyjechała ,powiedziała mi parę słów o coś zrozumiałam  
- To dobrze ,nie spodziewałem się tego po Tobie i po niej że to zrobi  i że się odważy sama jechać tak daleko samochodem,
- A widzisz, to dobra kobieta ,masz dobrą kobietę i zła matkę ,
- Przestań mamo było minęło, jesteś tu i niech to tak już zostanie, z czasem zapomnimy o wszystkim co było nie tak ,teraz mam  Dorotę i Ciebie ,nic więcej nie potrzebuje, wczoraj przyjechałaś?  
- Tak do twojego mieszkania ,masz tam pięknie, wiesz długo rozmawialiśmy z Dorotą, wiem o niej dużo, ona też dużo przeszła,
-Nie przeszkadza Ci że jest starsza ?  
-Jak tobie nie przeszkadza to i mi nie - Przyszła Dorota,
- Rozmawiacie sobie, już Ci dam śniadanie, dzwoniłam do Magdy, ma chore dzieci, jak będzie mogła to przyjedzie.
- Mówiłaś że mama jest?  
- Oczywiście. Zjadłem co mi Dorota przywiozła,
- Weszła młodziutka pielęgniarka ,
- Dzień dobry, a dzień dobry Pani doktor, pamięta mnie Pani ,
- Buzia znajoma ,przypomnij mi  
- Byłam 4 lata temu i pani na stażu w Świdniku  
- A teraz pamiętam ,Tereska?  
- Tak  
- Teraz tu pracujesz?  
- Na chirurgii ale dziś mnie tu przysłali do pomocy  
- I co masz tu zrobić ?
- Mam Pana umyć.
- To masz wolną chwilę, ja sama umyję, weź zaprowadź Panią do Pani Lidii na herbatę,
- Poszły , Dorota przywarła do moich ust .
- Uwaga ktoś się podnosi - ostrzegałem,
- Oto mi chodzi - uśmiechnęła się, powiesiła na klamce z drugiej strony tabliczkę. Mycie pacjentów. nie wchodzić ,i wzięła się za kutasa , włożyła do buzi i obciągała mi ,po 5 minutach ,byłem gotowy,
- Dorotka ,powiedz co zrobiłaś że matka tu przyjechała,
- Powiedziałam parę słów ,ciotka mi  pomogła i udało ,dobrze się spisałam?
- Kochanie jesteś wielka, jestem z Ciebie dumny, a jaka znowu ciotka? ?
- Łucja, chciała bym jej mówiła po imieniu. to zaproponowałam w będę mówić ciociu i się zgodziła,
I tak mijał dzień po dniu , Dorota była codziennie, była Łucja z Markiem, nawieźli wałówki ,Dorota zaprosiła ich do Świdnika ,Magda nie mogła przyjechać ,z kopalni przyjechał kierownik i delegacja ,z funduszu socjalnego przywieźli paczkę słodycze , cytrusy,
była miła rozmowa, przywieźli protokół wypadku który podpisałem.  
----------------------------
Budynek sądu rejonowego w Lublinie,17 listopada,1987roku .
Na korytarzu siedziała Dorota ,sama zamyślona ,na drugiej ławce, siedziało dwóch mężczyzn, w tym jeden w todze ,byli weseli ,w rękach teczki z dokumentami, do rozprawy jeszcze 15 minut.
Dorota zastanawiała się co mają w tych teczkach, pewnie coś nazbierali na nią, przez miesiąc zajmowała  się mną, więc prawie bywała w swoim domu, nie pilnowała się ,nie myślała o tym, siedziała w szpitalu ,przy mnie, może ktoś w tym czasie zrobił jakieś zdjęcia i teraz trzymają to w tych papierowych teczkach, było jej już obojętne jak to się skończy ,byle się skończyło,
Ponurą cisze zakłóciły czyjeś mocne energiczne kroki, korytarzem szła wysoka ,dostojna kobieta o przyjemnej twarzy, siwych włosach, kiedyś pięknej twarz, dziś pooraną zmarszczkami, jeden z siedzących mężczyzn podniósł się ale kobieta minęła go bez słowa, podeszła do Doroty, która się podniosła,
- Dzień dobry kochanie -,pocałowała ja w policzek, -źle wyglądasz,
- Co mama tu robi ,
- Przyjechałam bo mam tu coś do zrobienia, choć w małym stopniu naprawić zło jakie Ciebie spotkało ze strony tego durnia , mojego syna, stojący mężczyzna poczerwieniał na twarzy,
- Jak mama może ...
- Podejdź tu ,nie zasługujesz bym ją się do Ciebie fatygowała, mężczyzna podszedł, za nim jak cień, mężczyzna w todze,
Kobieta usiadła  
- Usiądź moje dziecko -zwróciła się do Doroty,
- Co on tu robi? Wskazała na mężczyznę w todze - wywal go .
- Ależ mamo to mój....
Podniosła się  
- Ty tchórzu, na tą drobną kobietę ściągasz pomoc?
- Wywal go w tej chwili, -adwokat odwrócił się  
- Dokumenty - powiedziała strasznym głosem - na tą sprawą? Wyciągnęła rękę, mężczyzna w todze podał papierową teczkę, i odszedł  
-Siadaj i słuchaj co Ci teraz powiem ,zgodzisz się na rozwód bez żadnych warunków, doceń to że Dorota nie żąda rozwodu z Twojej winy ,rozwód dziś bez orzekania o winie ,jeśli nie, to ja będę zeznawać przeciwko Tobie ,opowiem jak niszczyłeś przez 20 lat jej życie ,zeznam że dla kariery podsunąłeś swoją żonę swojemu ordynatorowi,
- Ależ...
- Zamilcz w tej chwili, jesteś taki jak Twój ojciec .Dorocie robiłeś to co robił Twój ojciec mi, ja to znosiłam bo nie miałam odwagi by to przerwać, teraz czasy są inne, tylko mój syn jest taki sam ,dasz Dorocie rozwód  ,jeśli nie, to ja Twoja matka będę wnioskować o rozwód z Twojej winy i powiem wszystko co wiem a uwierz ,wiem i widziałam dużo, jak myślisz komu uwierzą, Tobie czy Dorocie która będzie miała mnie po swojej stronie ,czy zrozumiałeś? Jeśli to zrobisz to przepisze Ci masz dom, jeśli nie to jeszcze dziś idę do notariusza i przepisuje rodzinną posiadłość na Dorotę, przegrasz sprawę i zostaniesz z niczym, goły ,dom w Świdniku zostawisz Dorocie, i wyprowadzisz się do mnie daje Ci miesiąc na wyprowadzkę, i myśl szybko na zaraz sprawa i byś zrozumiał jakim jesteś złym człowiekiem, po ogłoszeniu wyroku przeprosisz Dorotę w obecności sądu i mojej ,czy wyraziłam się jasno?
- Tak
-Powiedziałam  że Ci pomogę ,doceniam że miałaś odwagę przerwać ten koszmar, zaprosisz mnie po sprawie na kawę kochanie?  
- Tak mamo- powiedziała cichym głosem.
- Głowa do góry kochanie już po wszystkim,
Sprawa trwała 20 minut, sędzina zdziwiona że mąż Doroty wycofał wcześniejszy wniosek o orzeczenie z winy Doroty, a zgodził się na rozwód ,sędzina na początku zapytała kim jest teściowa Doroty i w jakim charakterze tu jest ,wyjaśniła kim jest i kogo wspiera, Franek był w osaczony ,wydała wyrok ,Dorota była wolna, Franek oczywiście przeprosił Dorotę i matkę ,Wyszły z sądu poszły do kawiarni, Dorota zamówiła dwie kawy ,dla teściowej winiak,
- Nie napijesz się zemną?  
- Mamo bardzo chętnie ale muszę jeszcze do szpitala ,
- Do pracy ?  
- Nie ,do chorego .
- Rozumiem, Jeśli się mylę to mnie popraw, dobrze  
- Tak  
- Dorotko ,Ty jesteś zakochana tak? Już po wszystkim jestem Twoją przyjaciółką,
- Tak mamo,
- Kim  jest ten szczęściarz?  
- Antek ,jest górnikiem, a raczej był bo już mu nie pozwolę tam wrócić,
- Wnioskuje że idziesz do szpitala do niego.
- Tak  
- Czemu jest w szpitalu?  
- Miał wypadek w pracy  
- Oj ,przykro mi kochanie ,bardzo poszkodowany ?  
- Połamana noga i kolano .
- Miałam Ci opowiedzieć o moim życiu ale masz inne zmartwienia, ale opowiedz mi trochę o nim  
Dorota w skrócie przedstawiła mój życiorys,
-Macie jakieś plany , będziecie mieszkać w Świdniku?  
- Moim marzeniem domek w cichym miejscu ,mama Antka chce nam przepisać ich dom ale jeszcze nie rozmawiałam z Antkiem  
- Kochanie mogę mieć do Ciebie prośbę?  
- Tak  
- Pierwsza, to taka byś nie traciła ze mną kontaktu ,jak kiedyś się Twoje marzenia się spełni ,zaprosisz mnie  
- Mamo no to dla nas będzie wielka przyjemność, już dziś Ci obiecuje,
- Tylko kochanie musisz się pospieszyć, mam prawie 70 lat, oczywiście żartuje.
- Druga prośba to czy mogę pójść z Tobą do szpitala ? Chciała bym poznać człowieka którego kocha moją Dorotka .
- Oczywiście, to dla mnie będzie miło ,mam samochód przy sądzie, podjedziemy  
- Jeździsz sama ,no proszę coraz bardziej mnie zaskakujesz .
- ---------------------------
Leżałem, denerwowałem się ,Dorota miała sprawę rozwodową, Franek wygrażał się że ja puści z torbami ,że ma dowody ,patrzyłem na zegarek dochodziła 12,sprawa miała się rozpocząć o 11,według Doroty mogła potrwać do 2 godzin, kurwa jakbym chciał tam być ,nie mogłem się opanować, zapaliłbym papierosa albo całą paczkę, może poproszę pielęgniarkę by mi skołowała fajkę,
Drzwi się otworzyły i weszła Dorota jakaś kobieta, podleciała do mnie i przytuliła się ,
- Kochany jestem wolna i cała Twoja w dzień i w nocy  
Chciałem coś powiedzieć ale Dorota wzięła kobietę za rękę i przyprowadziła bliżej łóżka,
- Antoś poznaj moją teściową  
- Już byłą, jestem Weronika-podała mi rękę, podałem swoją ,
- Mamo proszę usiądź sobie  
Usiadła przy łóżku,
- Młodziutki jesteś chłopcze ,i dzisiaj zrobiłam porządek z synem i jak mi skrzywdzisz to istotkę to i zrobię porządek z Tobą -powiedziała z uśmiechem na Twarzy ,
- Proszę Pani, dzięki Dorocie jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, pierwsze zrobię sobie krzywdę niż jej
- Dobra odpowiedź, zostawię Was , cieszcie się sobą ,ja muszę dojechać do Nałęczowa,
- Mogę Ciebie odwieźć,
- Zostań z Antkiem, masz mu dużo do powiedzenia, aha kochanie w samochodzie zostawiłam Ci ta teczkę od tego pożal się Boże adwokata.
- Zdrowiej szybko i do zobaczenia - pocałowała mnie policzek, przytuliła Dorotę - pamiętaj o mojej prośbie kochanie, pocałowała ja w czoło i wyszła stukając obcasami..
Dorota przywarła do mnie  
- Antoś kochany już po wszystkim, już teraz jestem Twoja ,nie muszę się niczego bać,  Ja kocham Cię
- Nie mam pierścionka bo bym Ci się oświadczył  
- Zrób to teraz, nie chcę pierścionka,
- Trzymałem ja za rękę,
- Kochana moja ,zostaniesz moją żoną, wyjdziesz za mnie?
Rozpłakała się -
- Tak ,tak tak choćby dzisiaj,
Przytuliła się ,
-Wiesz, Twoja mama powiedziała że przepisze na nas dom.
-Tak powiedziała ? Jakoś jej nie wierzę, chciałabyś z nią mieszkać?
- Tak, ona się zmieniła,
- Wątpię,
- Antoś, Ty ją znasz dłużej że złej strony ale ja z nią dużo rozmawiałam, samo to że tu przyjechała coś znaczy,
- Wiesz ja ufam Tobie, może widzisz więcej niż ja, może we mnie jeszcze siedzi nienawiść do niej i mnie zaślepia  
- W Tobie nie nienawiści, jest w tobie za dużo dobra ,może czujesz żal,
- Skarbie muszę Ci coś powiedzieć...
- Co takiego że masz taką minę?
- Po leczeniu tu wyślą mnie do sanatorium i to może na poł roku..
- Antoś ja i tym wiem, to bardzo dobrze, musisz wrócić do zdrowia, obiecałeś mi dom z ogrodem, musisz być zdrowy ,bo kto mi to zrobi ? -
- Będziesz miała najpiękniejszy ogród na świecie, a w tym ogrodzie będzie najpiękniejszy kwiat - Ty-
- Tak myślisz czy mi się podlizujesz?
- Tak myślę i Taka jest prawda,
- Podlizujesz się bo pewnie jesteś głodny -śmiała się, zaraz pójdę do kuchni i podgrzeje Ci, masz dzisiaj rosół z kurczaka od Łucji i pierś z ziemniakami i pyszny kiszony ogórek ,też od Łucji, tyle tego mam przywiezli, że przez miesiąc nie zjemy ,
- Nigdy nie myślałem że tak będziemy blisko ,będziesz jadł obiad a ja Ci opowiem o sprawie rozwodowej,
Opowiadała że szczegółami, jeszcze tak szczęśliwej jej nie widziałem,
- Dzisiaj podjadę do siebie do domu, przywiozę trochę ubrań, porozmawiam z dziećmi,
Pojechała po 15,
----------------------------
Dorota podjechała pod liceum, gdzie chodziła jej córka Patrycja, czekała z pół godziny, wyszła z grupą koleżanek  
- Patrycja- zawołała Dorota,
- Mamo co Ty tu robisz?  
- Wsiadaj ,
- Mamo Ty masz prawo jazdy?  
- Tak ,mam od prawie 20 lat  
- Nigdy nie jeździłaś  
- Bo tato twierdził że się nie nadaje  
- Jak zwykle Pan i władca, mamo dlaczego on taki jest ?  
- Ma charakter swego ojca ,ale chciałam z Tobą porozmawiać o czym innym, dziś była sprawa rozwodowa i mam rozwód.
- Szybko , bardzo się stawiał?  
- Nie, Babcia przyjechała i wymusiła na nim rozwód bez orzekania o winie  
- Mamo i co teraz będzie?
- Ojciec się wyprowadzi ,do babci, i muszę z Tobą i Mateuszem porozmawiać, co robimy dalej,
- A co z Tobą mamo?  
- Wiesz zawiozę Ciebie w pewne miejsce, pokaże Ci inny świat,
- Jaki świat,
- Pokaże Ci świat jakiego nie znasz, gdzie nie ważne do pieniądze i pozycja a ważny jest człowiek ,jeśli chcesz to w sobotę pojedziemy ,
- Co to za miejsce  
- Zobaczysz, a teraz pojedziemy do domu  
Dorota podjechała pod blok,
- Gdzie Ty mnie przywiozłaś,?
- To jest drugie miejsce, gdzie jestem najważniejsza i bardzo szczęśliwa,
- Mamo masz tajemnice,
- Tak ,ale wiesz babcia mnie popiera, kiedyś ją zapytaj ,wiem że robię słusznie,
Weszły do mieszkania, zrobię  kawę a Ty się rozejrzyj, Patrycja weszła do salonu , zajrzała do sypialni, na nocnej szafce stało oprawione zdjęcie jej mamy , weszła do kuchni ,usiadła przy stole,
Dorota zalała kawę,
- Idź do barku, przynieś jakieś słodycze,-poszła ,otworzyła barek ,było całe mnóstwo słodyczy  z paczki z kopalni,- wybierz sobie co chcesz,
- Mamo powiesz mi co jest grane?
- Po to Ciebie tu przywiozłam, Kocham kogoś i nie długo pewnie wyjdę za mąż,
- Mamo Ty oszalałaś,
- Między szaleństwem a miłością jest cienka granica.
- Miałaś piekło ,uwolniłaś się i dalej się pakujesz w następny związek.
- Córeczko nie wszyscy mężczyźni są tacy jak Twój ojciec, ojciec żyje dla kariery, nic go nie interesuje, porozmawiasz z babcią, ona Ci pewne sprawy wyjaśni bardziej, niż ja.
- Mamo czyje to mieszkanie, czyj to samochód,
- Prawie moje ,kocham bardzo dobrego człowieka, jeśli zechcesz to jutro możesz go poznać, dzisiaj mi się oświadczył.
- Gdzie masz pierścionek?  
- Nie mam, bo nie mógł mi kupić, jest w szpitalu, gdyby mógł wyjść to by mi kupił 10,
- W szpitalu?  
- Tak ,pracował w kopalni i miał wypadek, coś Ci pokażę, wyjęła z szafy, sukienki  
- Mamo są piękne, to Twoje ?
- Kupił mi w Gdańsku, od marynarzy ,nie powiedział ile zapłacił ale to z zachodu,
- Mamuś, mogę przymierzyć,
-Możesz- przymierzyła ,czerwoną ,była idealna ,
- Mamuś dasz mi ją ? Jest śliczna ,dziewczyny jak ja zobaczą to pękną za zazdrości,
- Wiesz to prezent dla mnie ale mam pomysł, ubierzesz jutro do szkoły , przyjadę po Ciebie i pojedziesz ze mną do szpitala w tej sukience, wtedy Antek sam powie bym Ci ją dała ,zgoda?  
- Dobrze , zgadzam się  
- A w sobotę zabiorę Cię na wycieczkę, poznasz moja nową ciocie , moją nową mamę  
- Nic z tego nie rozumiem ale zgadzam się .
- Patrycja ,czy Ty chcesz iść na medycynę?  
- Tato chcę.
- Ja pytam czy Ty chcesz,
- Wolałabym pracować z dziećmi w przedszkolu .
- Dobrze sama zdecyduj co chcesz robić,
- A ojciec?  
- To Twoje życie i decydujesz sama , ja będę z tobą, ojciec od dziś nie ma nic do gadania,  
- Mateuszowi kupił samochód i mieszkanie.
- Posłuchaj przyszedł mi pomysł do głowy ,chciała byś ty mieszkać?  
- Sama ?  
- Tak to mieszkanie może być Twoje,
- Jak moje, myślisz że ten Twój Antek mi go da?  
- Tak ,jego mama chce dla nas przepisać dom, najprawdopodobniej tam będziemy mieszkać, to mieszkanie chciał dać swojej siostrze, ale się nie rozwodzi ,ale dla Ciebie zrobi to z przyjemnością,
- Podoba mi się ,a meble też ?  
- Przecież nie będziesz spala na podłodze ,to będzie nasz prezent dla Ciebie, bez żadnych warunków, że musisz studiować to lub tamto, chcesz być przedszkolanką to idź , teraz możesz wszystko, nikt cię nie ogranicza.
- ---------------------------
Dorota pojechała, już tęskniłem,
Rano wizyta ,ordynator obejrzał nogę ,prawie zgojona, obejrzał zdjęcie z prześwietlenia,
- Na panie Antoni, pora chyba trochę pochodzić , jeszcze tydzień dwa i wypiszemy Pana ,na razie kilka razy dziennie po kilka minut ,pod opieką rehabilitanta, proszę kontynuować obchód, ja zaraz dołączę, Wyszli  
ordynator, usiadł na krześle,
-Powiedz mi młody człowieku jakie masz plany na przyszłość?
- Myślałem o powrocie do kopalni ,ale moja narzeczona postawiła mi szlaban
- Ma rację, żaden lekarz Ci nie podpiszę zgody ,mimo że jak wrócisz to będą Ci obiecywać że pracujesz parę miesięcy przy lekkiej pracy ,nikt nigdy nie pozwoli Ci na pracę pod ziemią.
- To co Ci teraz powiem to powiem zachowaj to dla siebie, nie powinienem Ci tego mówić ale robię to dla pani Doroty, widzę ile wkłada wysiłku i miłości w to byś wrócił do zdrowia, wypiszemy Cię i pojedziesz do sanatorium, po sanatorium, złóż papiery o rentę wypadkową, dostaniesz dobre pieniądze, więcej jakbyś pracował gdzieś na powierzchni, ja Ci dam taki opis że komisja spadnie z krzesła, jeszcze porozmawiamy,
Poszedł, tak, nie myślałem o rencie, jeśli dostanę wysoką to nie nie będę musiał pracować, przyszedł rehabilitant,
- mam z panem pochodzić, ale najpierw musimy rozgrzać mięśnie, zrobię masaż potem parafinę i prądy, potem pójdziemy na spacer gdyby bolało podczas masażu proszę mówić .
Masował, bolało ale nic nie mówiłem, chciałem jak najszybciej zacząć chodzić,
Potem gorąca parafina, prądy  
- Teraz zrobimy pierwsze kroki, proszę powoli się podnieść i próbować usiąść, powoli, ,zakręci się panu w głowie, ja trzymam, usiadłem i faktycznie świat zawirował, po chwili przeszło, po miesiącu siedziałem że spuszczonymi nogami, ale uczucie,
- Teraz proszę delikatnie oprzeć się na prawej nodze, ja Pana podtrzymuje, wstałem,
- Teraz zrobimy kilka kroków, ale na lewej nodze proszę się nie opierać, tylko lekko stawiać na podłodze, zrobiliśmy parę kroków, czułem ból w lewej nodze i kolanie , powiedziałem mu to,
- To normalne, to przejdzie, zrobiliśmy jeszcze z 10 kroków .
- Dobrze ,teraz proszę odpocząć, jeszcze dziś zrobimy spacer i od jutra 3 razy dziennie, dochodziła 12 , wiedziałem że zaraz przyjedzie Dorota , usiadłem spuściłem nogi ,machałem nogami , ćwiczyłem kolana , czułem gorąco w kolanach ale chciałem szybko zacząć chodzić.
Weszła Dorota,
- Antoś kochany ,co ja widzę, stanęła przy mnie ,objęła plecy i przywarła do ust,
- Jeszcze trochę i będziesz biegał,
Wiesz co mi dziś ordynator powiedział, powtórzyłem jej rozmowę  
- To cudowne wiadomość, że wcześniej o tym nie pomyślałam, będziesz miał rentę, i to dobrą, moja w tym głowa,
Zjadłem obiad ,po 14 przyszedł rehabilitant, i wszystko od początku,
Dorota wyszła ale powiedziała że po 16 przyjdzie, zrobiliśmy 20 kroków,
Przed 16 przyszła Dorota z młodą dziewczyną, rozebrały się i ...szok dziewczyna ubrana była w sukienkę Doroty ,od razu zajarzyłem że to jej córka
- Antoś, przedstawię Ci..to Patrycja ,moja córka,
- Podała mi rękę, dygnęła-  
- Bardzo mi miło Pana poznać, mama mi wczoraj całe popołudnie o Panu mówiła ,
- Ale chyba nic złego  
- Nie, same dobre rzeczy ,jak się pan czuje?  
- Dziś zrobiłem 30 kroków, jeszcze tydzień i będę chodził,
Dorota patrzyła na mnie i wzrokiem pokazała na Patrycję,
- Patrycja ślicznie wyglądasz w tej sukience, prawdziwe księżniczka,  
- Bardzo mi się podoba, chciałabym wysępić na od mamy ale mama powiedziała że to prezent od Pana,
- Po pierwsze nie mów mi na pan.
- Jak mam się do Pana zwracać,?  
- Jak chcesz aby nie ma Pan, po drugie jeśli mama zechce Ci dać to ja nie mam nic przeciwko temu.
- Dziękuję ,a mogę zobaczyć tą.. nogę?  
Spojrzałem na Dorotę, mrugnęła oczami na nie.  
- Nie wiem czy na pewno chcesz zobaczyć, nic przyjemnego ,zobaczysz i odechce Ci się medycyny.
- Nie idę na medycynę, mama dała mi wolną rękę,
- Dziś nie pokaże bo mam jeszcze bandaż jak zdejmą mi bandaże to wtedy,
Dorota z córką pojechały po 19 ,jutro sobota więc się nie spieszyły ,Dorota obiecała że przyjedzie rano ,
Rano po 8 już była ,
Zjadłem śniadanie, Dorota posiedziała do 10,
- Wiesz Antoś ,dziś zabiorę Patrycję na wycieczkę w pewne , cudowne miejsce, zgadniesz gdzie?  
- Nie muszę zgadywać, rozgryzłem Cię,
- No gdzie -uśmiechała się  
- Jedziesz udowodnić że się mylę co do jednej osoby tak?
- Tak, ale robię to dla Ciebie, dla nas i dla Patrycji, dam jej argumenty by zaakceptowała to co robię.
- Mówiłem Ci że jesteś piękna ?
- Dawno temu,
- To teraz Ci powiem że jesteś piękna i mądra, zmiękczasz  najbardziej zatwardziałe serca, masz rację, jedź ,weź jakieś słodycze  
- Wezmę kochany ,kocham Cię, pochwalę się wszystkim ze mi się oświadczyłeś
----------------------------
Dorota wsiadła do auta, pojechała, czuła się coraz pewniej za kierownicą, zajechała do Świdnika, wzięła z barku co trzeba i z Patrycją pojechały 40 minut później wjechała na podwórko do mojej matki,
Matka wyszła na schody, Dorota podeszła ,
- Dzień dobry mamo -,matka przytuliła ją,
- Tęskniłam za Tobą ,a to pewnie Twoja córeczka-podeszła do Patrycji przytuliła ją, wejdźcie do domu. zimno jest. weszły , ojciec siedział przy stole i co rzuciło się w oczy Dorocie to miał czystą koszule i był ogolony,
- Dzień dobry tato, podeszła przytuliła się ,to jest Patrycja ,moja córka chcę pokazać jej świat normalnych ludzi a nie środowisko lekarzy , ojciec nie pewnie przytulił ją do siebie, było dla niego coś nowego ,Dorota wyciągnęła ich że skorupy nicości, ta mała drobną kobietka wyciągnęła ich ze starego pustego życia, rozpoczęli nowe ,nie dała im czasu na zastanowienie, wciągnęła ich do swojego życia i oboje zobaczyli że teraz im lepiej, od dwóch tygodni nie było kłótni,
- Głodne jesteście? Co tam u Antka  
- Wczoraj zrobił 30 kroków, dziś chyba więcej bo byłam rano to czekał na rehabilitanta,
- Wolicie kanapki czy jajecznicę na boczku?
- Oczywiście że jajecznicę, takie jajka to Patrycja nie jadła,
- Patrycja też będziesz jak mama lekarzem,?
- Nie ,chce pracować z dziećmi, wystarczy że rodzice są lekarzami i brat ja nie chcę,
- Pewnie ,rób to co lubisz ,
Dorota podeszła do matki,
- Mam rozwód i Antek mi się oświadczył,
- Słyszałeś ojciec ,trzeba się szykować do wesela, pierścionek dostałaś?  
- Nie, bo nie miał jak kupić, ale mi wystarczą oświadczyny,
- Nałożyła na talerze ,pokroiła swojski chleb, ojciec przyniósł z beczki ogórki,
- Jedzcie dziewczynki, wszystko swojskie ,
- Chleb mama dama piekła?  
- Dla nas dwojga nie warto ,Łucja piecze to mi daje dwie blachy,
- Patrycja ,smakuje Ci ? - zapytała matka,
- Jest pyszne, nie wiedziałam że może być tak pyszne ,chleba takiego to jeszcze  nie jadłam,
- Przyjeżdżaj częściej -,powiedziała matka - Dorota chodź ze mną  
Wyszły do drugiego pokoju, wyjęła drewnianą szkatułkę, wysypała na stół , wzięła jeden pierścionek ,przymierz, pasował ,przyjmij  zaręczynowy ,ja za Antka Ci daje ,on weźmie Ciebie za żonę ,ja za synową, tu masz obrączkę, z tej zróbcie dwie, po co macie kupować ,to stara , jeszcze mojego dziadka ,Dorota się rozpłakała przytuliła się do matki ,
- Dziękuję mamuś, tyle zdołała powiedzieć, coś ścisnęło jej serce ,była szczęśliwa, dlatego że się nie pomyliła co do matki,
Weszły do kuchni, Dorota pokazała Patrycji pierścionek,
- Zostaliśmy przyjęci do rodziny, masz nowych dziadków,
- Ojciec był wzruszony ,miętosił w ręku paczkę papierosów,
- Czekaj Tato zapalę z Tobą  
- Ty palisz-zapytała matka  
- Nie ,rok temu Antek był w Gdańsku i kupił papierosy leżą ,raz na dwa miesiące sobie zapaliliśmy, wyjęła z torby otwarta paczkę  
poczęstowała ojca ,sama też zapaliła,
- Mamo śmiesznie wyglądasz z papierosem,-śmiała się Patrycja ,
- Masz rację ,wrzuciła do pieca,
- Bez Antka mi nie smakują,
- Mamo, przejdziemy teraz do ciotki Łucji,
- Ale na obiad przyjdziecie?  
- Oczywiście, posiedzimy z godzinę i przyjdziemy  
- Patrycja przynieś torbę z auta
Przyniosła, Dorota wyjęła paczkę kawy i dwie czekolady, dała matce,
- Ależ po co to ,
- To od Antka i od nas,, wyjęła druga kawę i czekolady i poszły,
Po podwórku latał pies ,
- Bary ,pieski chodź to do mnie , przyleciał łasił się ,Patrycja pogłaskała ,już przykleił się do niej, Weszły do sieni ,Dorota zapukała, nacisnęła klamkę, weszły  
- Dzień dobry-,Łucja uśmiechnęła się ,wywarła ręce w fartuch ,przytuliła Dorotę,
- Nawet nie wiesz ile radości przynosisz do tego domu,
- Ciociu to moja córka Patrycja ,Łucja podeszła przytuliła, jesteś taka sama szczuplutka jak mama, musicie częściej przyjeżdżać ,muszę Was trochę odkarmić,
- Siadajcie ,co wam zrobić, kawę herbatę, zostaniecie na obiad?  
- Ciociu mama też gotuje ,nie damy rady ,
- Dacie dacie, zaparzę  Wam ziółka ,to zdjęcie u mnie i Hanki , jak się czuje Antek,?
- Coraz lepiej, już zaczyna chodzić, na razie prowadza go rehabilitant, ale niedługo zacznie sam o kulach , wszystko ładnie się goi,
- Dorota ,jak mu pozwolisz wrócić do kopalni to Cię ścierką prześwięcę.
- Już mu powiedziałam że albo ja albo kopalnia ,pójdzie na rentę wypadkową , dostanie więcej niż na chorobowej,
- No powiedz mi że ja mówiłam że jak będzie myślał o kopalni to go nie chcę widzieć, drugi raz nie mam siły przez to przechodzić, zaparzyła zioła ,
- Spróbujcie ,jak nie będzie smakować to sobie posłodźcie,
- Patrycja jesteś wykapana mama, też będziesz lekarką?
- Nie proszę pani ,chce być nauczycielką albo przedszkolanką,
- Ciociu, mam już rozwód  
- Szybko, mówiłaś że to potrwa,
- Teściowa mi pomogła i na jednej sprawie się skończyło,
- No tak nikt tak dziecka jak matka ,musi być uczciwa kobieta
- Gdyby nie ona to nie wiem jakby się to skończyło,
- Dobrze że masz to za sobą ,teraz tylko Antka wypuszczą i będziecie żyć spokojnie,
- Antek po szpitalu , pojedzie do sanatorium, nie będzie go 3 -6 miesięcy,
-  Aż tak długo? A dokąd?
-  Najprawdopodobniej do Otwocka,
-  Daleko
-  Ciociu Antek mi się oświadczył  
-  To dobry chłopak ,będzie Ci z nim dobrze ,będzie Ciebie szanował ale Hanka mówiła że przepisze na was dom  
-  Antek ma wątpliwości,
-  Dziwisz się ,wiesz co z nią przeszedł,
-  Wiem ale ona się zmieniła.
-  Ty ją zmieniłaś,
-  Ale ty ciociu mi pomogłaś,                                                                                                              -Co ja powiedziałam to jej mówiłam od lat ,całą wieś jest zadziwiona ,nikt nie wierzył,
-  Przyszedł Witek i Marek ,siedzieli rozmawiali .
Marek zerkał na Patrycję, zjedli obiad, potem wrócili do matki tam znów trochę zjedli, rozmawiali było po 16 kiedy pojechały  
- Jak Ci się podobało?
- Mamo ,kto jest kim?  
- Hanka i Kazimierz to rodzice Antka ,a ciocia to sąsiedzi,
- Nie są rodziną?
- Nie  
- A martwią się o Ciebie i Antka jakby byli rodziną,
- Bo są prawdziwi ,niczego nie udają ,byli u Antka to tyle przywieźli ze lodówka pełna do dziś, jak kogoś polubią to oddadzą wszystko,
- Mamo ale ten Marek to fajny jest, tylko chyba szkół dużo nie kończył  
- Antek też tylko zawodowe wykształcenie ma i co z tego ,ojciec lekarz ,zrobił doktorat i jakim jest człowiekiem, nie liczy się z tym co ty chcesz , liczy się tylko co on chce, nie liczy się w życiu nic poza miłością i szacunkiem osoby z którą będziesz żyła ,na nic pieniądze, na nic majątek, musisz z radością wracać do domu ,musisz tęsknić za osobą którą kochasz cały czas, miłość to wiara ,to spełnianie wspólnych marzeń, pragnień ,to śmiech kiedy on się śmiej ,to cierpienie gdy on cierpi ,płacz kiedy on płaczę jak będziesz miała kogoś i będziecie odczuwać to co powiedziałam to z takim człowiekiem zechcesz się zestarzeć,
- Mamo, Ty z Antkiem jesteś szczęśliwa?  
- Najszczęśliwsza na świecie ,albo dostaniemy dom od mamy Antka albo kupimy , będziemy żyli spokojnie ,widzisz jacy są tam życzliwi ludzie ,zawsze w biedzie możesz na nich liczyć, pokaż mi kogoś z naszego otoczenia którzy dążą Ciebie szczera przyjaźnią bez żadnych warunków, ja dla Łucji jestem obcą osobą a jak byłam pierwszy raz potraktowali mnie jak córkę, dlatego chcę żyć wśród tych prostych ale życzliwych mi ludźmi.
- ----------------------------
Leżałem na łóżku, Dorota pojechała do mojej matki ,byłem ciekaw czy wizyta i ciepłe przyjęcie Doroty to jednorazowy wybryk czy jakaś zmiana w dobrą stronę, dziś rehabilitant dał mi w kość, zapoznał mnie z korytarzem ,po oprowadzał mnie z 10 minut, kazał mi stawać na lewej nodze ,mogą była jak drewniana, ale pocieszył mnie że to normalne po takim urazie i miesiącu leżenia z nogą w górze, dziś leżę sobie i pod  nogą  mam podłożone tylko kawałek podkładki z gąbki ,przynieśli obiad ,szpitalny ,kurwa jaki syf, jak się dziennie jadło smakołyki od Doroty, zupa jak w obozie, cienka bez smaku , ziemniaki zimne ,kotlet ja podeszwa , zjadłem ale tylko do zaspokojenia pierwszego głodu,
Wiedziałem że Dorota jeszcze dziś przyjedzie to chociaż kolacja będzie normalna, leżałem i podciągałem i zginałem w kolanie raz jedną ,raz drugą, przestawałem kiedy czułem ciepło w kolanach ,trochę przerwy i dalej .było po 14 kiedy do pokoju weszła Kasia i Asia, za nimi wszedł Janek,
- Antek co Ci się stało - zapytała Asia,
- A jak mnie tu znaleźliście ?  
- Dorota mi powiedziała że tu jesteś,
- Kiedy się z nią widziałaś -zapytałem Kasię,  
- Wczoraj, byłam na urlopie,
Weszła pielęgniarka,
- A co to za zbiegowisko, tu mogą być najwyżej 2 osoby i nie dłużej jak godzinę,
-Dobrze ja wyjdę - podniosła się Kasia- powiedzcie a ja potem wejdę, wyszła , wiedziałem że chce mi coś powiedzieć,
Fajnie się rozmawiało z Asią i Jankiem, Asia była przerażona ale rozbawiłem ja żartami nie wiedzieli jak poważnie było z moją nogą i tak im powiedziałem że to nic poważnego, przynieśli mi jakieś owoce ,słodycze chyba wydali kartki od Janka i Asi i oczywiście sernik  
morda mi się uśmiechnęła , lubiłem Asię ale teraz bardziej lubiłem jej sernik,
- Asiu ,ratujesz mi życie, sto lat nie jadłem Twojego sernika ,
- Gdybyś przychodził częściej to zawsze na Ciebie czeka,
- Wiesz trochę się popieprzyło, wiesz że Halina zmarła, najpierw chorowała ,rak , jeździłem dwa razy do Gdańska, potem ten wypadek,
- Nie wiedziałam, szkoda jeszcze mogła pożyć, rozumiem Cię, to był dla Ciebie cios ,długo tu będziesz?  
- chyba w przyszłym tygodniu wywiozą mnie do Otwocka do sanatorium,
- na długo? Od 3 do pół roku,
- To dobrze ,tam Cię postawią na nogi - odezwał się Janek - Asiu idź po Kasie ,ja zaraz przyjdę, pożegnała się i wyszła,
- Ja wiem od Kasi co Ci się stało ,dobrze że jej nie mówiłeś,
- Janek, jak Ciebie?  
- Wiesz nie jest źle ,Asia trochę się uspokoiła ,jakby zrozumiała waszą różnice wieku i już tak nie przeżywa.
- Weszła Kasia ,Janek pożegnał się i wyszedł  
Kasia patrzyła na mnie  
- Wiem co się stało ,Dorota mi powiedziała ,nie mówiłam Asi,
- Dobrze zrobiłaś, jest za delikatna
- Wczoraj rozmawiałam z Dorotą,
- Kasiu , krążysz w kółko, mów prosto co chcesz mi powiedzieć,
- Dorota tu bywa u Ciebie?
- Dorota jest codziennie, przywozi mi dziennie obiady ,myje mnie opiekuje się mną ,
- Myślałam że się przechwala,
- Kasiu znasz Dorotę dłużej niż ja i wiesz że ostatnią rzeczą jaką jest to że się chwali,
- Planujecie coś razem?
- Dobrze ,powiem ci bo się zamęczysz .
- Dorota dostała rozwód, teraz jest u mojej matki, opiekuje się mną jak najlepszą żona, wyjdę z tego i zamieszkamy razem,
- Jestem zaskoczona ,popatrz jak zasrałam sobie życie.
- Kasiu o czym Ty mówisz ,od początku wiedzieliśmy że po za seksem nic więcej nie będzie, Było nam dobrze jesteśmy przyjaciółmi i tak to zostawmy, chyba że myślisz inaczej, Kasiu nie chcę Ci robić żadnych wyrzutów, wiesz dostała rozwód i wiesz z kim tu przyszła ? przyprowadziła swoją córkę, poznała mnie z nią, pojechała do mojej matki i ja tu przywiozła, nie wiem jakim cudem, matka była tu 3 dni ,mieszkała u mnie Dorota była cały czas z nią, matka przeprosiła mnie ,zaakceptowała ja jak synową, pamiętasz święta rok temu, miałaś gości to przez dwa tygodnie zapomniałaś o mnie ,teraz potrzebuje pomocy i zawsze jest przy mnie Dorota, to mi odpowiedz jak mam postąpić?  
- Masz rację, Antek, trzeba mieć kogoś na kim można polegać ,ja Cię kochałam ale bardziej potrzebowałam Ciebie w łóżku, Dorota to dobra kobieta ,będzie wam dobrze razem ,Dorota jak pokocha to zrobi wszystko.
Dobrze wybrałeś ,będzie ślub?  
- Wrócę z sanatorium i pomyślimy ,matka chce przepisać na nas dom ,jak to nie wypali to kupimy mały dom ,pójdę na rentę będę miał czas by się troszczyć o dom, Dorotę  
- Antek nie mam żalu ,co jest że mną nie tak że mam powodzenie a ciągle jestem sama, to mnie dobija ,
- Kasiu może źle szukasz? Popatrz na Dorotę ,jest lekarzem a ja zwykłym robotnikiem i czemu tak?
Może nie patrzyła na dyplom tylko w serce, może zmień kryteria, nie patrz na to gdzie ten ktoś pracuje tylko jak na Ciebie patrzy , tak myślę, może nie patrz na urodę tylko co Ci chce dać  
Kasiu jesteś bardzo atrakcyjna kobieta i każdy patrzy na Twoje ciało ,i tylko tych widzisz ,może zwróć uwagę na tych co Cię nie zaczepiają, może tam jest ktoś kto Ciebie zaprosi na kawę i przegada z Tobą noc i Cię nie dotknie, myślę jak facet, większość chce z Tobą pójść do łózka,
- Pewnie masz rację, muszę patrzeć chyba inaczej, mam 50 lat i nikogo ,ja wiedziałem że jesteś za młody dla mnie ale dawałeś mi więcej niż potrzebowałam, myślałam że będzie trwało wiecznie, nie myślałam o Tobie, ważne dla mnie to że będziemy przyjaciółmi ,jak będziesz z Dorotą to będzie ktoś czasem na boku?  
- Już nie, ze mną jest taka sprawa, że kocham Dorotę jak nikogo na świecie, sam bym się czuł jak kundel, nie umiał spojrzeć w lustro.
- Szanuje Ciebie za to , zazdroszczę Dorocie takiego faceta, który ją tak kocha,
a co Ty tak sam leżysz na sali ,
- Nie mam pojęcia ,w ogóle jestem traktowany jak król specjalnie dwie pielęgniarki przy mnie chodzą  
- Kto tu jest ordynatorem ?
Powiedziałem nazwisko  
- No jestem w domu ,to Marcina ojciec, Marcin wie że tu jesteś,?  
- Chyba nie ,nie ,wie ,Dorota prosiła go by ją zawiózł na kopalnie, wtedy mu powiedziała.
- To masz szczęście, to bardzo dobry lekarz ,jak zawiadomiłeś  Dorotę?
-Nie miałem jak, tydzień byłem nieprzytomny, jak szedłem na pierwszą zmianę to, przychodziła i gotowała mi obiad, ja po powrocie chowałem do lodówki, przyszła we wtorek garnki stały na kuchni, wkurzyła się ,myślała że gdzieś i jakiej kobiety jestem i przyszła dopiero w czwartek, garnki stały dalej ,zadzwoniła do kopalni i kazali jej przyjechać ,pojechała z Marcinem do mojego kierownika ,tam się dowiedziała że w poniedziałek miałem wypadek, w sobotę się obudziłem i była przy mnie ,
- Wiesz ,dobrze że trafiliście na siebie, mam nadzieję że zaprosicie mnie na ślub  
- Z mojej strony jesteś zaproszona. Pożegnała się ,pocałowała w policzek i poszła,
Szkoda mi jej było ale kocham Dorotę ,usnąłem.
Obudził mnie pocałunek, otworzyłem oczy, na denna stała Dorota, uśmiechała się,
- kochanie jesteś głodny?  
- Bardzo, obiad był okropny,
- Miałeś gości widzę,
- Tak ,
- Kto był?  
- Kaśka, Joanna z Jankiem,
Cień przeleciał jej przez twarz, posmutniała  
- Co się stało?  
- Poczułam ukłucie w sercu
- Dorota, -usiadłem, spuściłem nogi,- kochanie Ty jesteś zazdrosna?
- Chodź tu kochanie,
Siedziałem, nogi spuszczone, podeszła przytuliłem do siebie,
Patrzyła na mnie z góry,
-Pamiętasz ,jak mi mówiłaś, że nikt nigdy Ciebie nie dotknie?
- Pamiętam i  to prawda,
- To tu i teraz  przysięgam Ci że ja już nigdy nie dotknę żadnej kobiety, jesteś Ty i tylko Ciebie kocham i tak będzie zawsze ,teraz od kiedy jestem w szpitalu wiem jaka cudowna jesteś kobietą i nigdy tego nie zmarnuję,
Przytuliła się mocno czułem jej ciepło, ale nie tylko ja, penis jak żołnierz który dostał rozkaz stanął na baczność,
- Antoś wiem to wszystko, głupia jestem, że coś takiego mi przyszło do głowy, wierzę Ci i ufam w 100%,a co z tym zrobimy? Pokazała na sterczącego kutasa,
- Zaraz powiesisz tabliczkę na drzwiach i zamkniesz od środka ,może by trzeba było uprzedzić pielęgniarkę ,ja będę leżał a Ty będziesz pracować,
- Chcesz tak się kochać?  
- Bardzo ,Ty mnie zaspokajasz ale sama cierpisz , mam ochotę Ciebie wylizać,
- Dobrze mój kochany, ale najpierw zjemy kolację, znów przywiozłam pół samochodu jedzenia ,i do mamy i od cioci.
- Opowiadaj jak było ,byłaś z Patrycją?  
- Tak.
- Podobało się jej?  
- Wiesz była bardzo zaskoczona ,nie mogła wyjść ze zdumienia że tak zostaliśmy przyjęci, tego nigdy nie doświadczyła, mama powiedziała że chciała by mieć taką wnuczkę i odtąd kazała jej na siebie mówić babciu ,
Czułem ucisk w żołądku i chciało mi się ryczeć,
- Nigdy nie zapomnę co zrobiłaś , troszczysz się o mnie, dajesz mi miłość i dałaś mi matkę, nikt nigdy nie zrobił dla mnie więcej,
- Głuptasku mój kochany ,jak się kogoś kocha to robi się wszystko by kochana osoba była szczęśliwa, na Ciebie kocham nad życie, uczyniłeś moje życie w najpiękniejszą bajkę i daje Ci to samo. Ale to nie wszystko muszę się tobie pochwalić zaręczynowym pierścionkiem ,
Pokazała mi rękę , błyszczał 4 karatowy brylant  
- Mama mi go dała ,powiedziała że skoro ty nie miałeś mi jak dać to ona mi go daje za Ciebie.
- Matka się zmieniła, ten pierścionek przywiózł z wojny w  1905 jej dziadek ,służył w carskim wojsku ,na dalekim wschodzie, walczył w wojnie Rosji z Japonią, ten gest świadczy że jesteś więcej niż synowa,
- Nic nie mówiła o historii tego pierścionka,
- Bo wiedziała że byś go nie przyjęła,
- Antoś to nie wszystko, wyjęła z kieszeni grubą obrączkę ,mamy z tego zrobić dwie, mama powiedziała że to po jej dziadku,
- Tej obrączki nigdy nie widziałem, pierścionek czasem nosiła ,
- Widzisz ,zmieniła się na dobre ,jak przepiszę nam dom zamieszkamy tam?  
- A podoba Ci się tamto miejsce? Nie ma lasu,
- Bardzo, zaraz za stodołą jest dużo drzew i krzaków, widziałam tam sarny i jest ciocia, jak szłam z Patrycją od Cioci do mamy to szła jakąś kobieta i ukłoniła się nam ,tu tego nie ma ,już się nie mogę doczekać kiedy tam zamieszkamy .
- A co z pracą?  
- Antoś, mogę wszędzie tam pracować, do Chełma nie daleko ,w S.....u. jest ośrodek zdrowia,
- To w takim razie to mieszkanie trzeba będzie sprzedać,
- A właściwie ,o tym muszę z Tobą porozmawiać, mąż za to że syn poszedł na medycynę kupił mi mieszkanie i Patrycji też obiecał ,ale Patrycja nie chcę iść na medycynę i pomyślałam że może byś to mieszkanie zostawił dla niej ?
- Dobrze ,ale pod jednym warunkiem.
- Jakim- zapytała że strachem w głosie.
- Że przestanie mi mówić na pan ,
- Jesteś wariat ,wiesz.
- Widziała to mieszkanie?  
- Jest teraz tam.
- Mam trochę pieniędzy, dostanę odszkodowanie to starczy na remont, nie będziemy targać tych mebli, zostawimy jej tak jak jest z meblami, my sobie coś kupimy ,ojciec Stary budowlaniec pomoże nam zrobić remont,
- Antoś Franek ma miesiąc na wyprowadzkę, jak się wyprowadzi to tamten dom sprzedam i pieniądze przeznaczymy na remont ,Twoje niech zostaną na koncie,
- Dałaś Patrycji ta sukienkę?  
- Tak ,pewnie teraz przegląda moje ciuchy i patrzy co by mi tu zabrać, jest zachwycona ta sukienką, przymierzyła ta niebieską i też dobrze w niej wygląda  
- Uprzedzę pytanie i odpowiem Ci już, jak chcesz jej dać do daj mnie nie musisz o nic pytać  
- Miałam ją do cywilnego założyć  
- Kupimy jeszcze 5  
-Zaraz wrócę - powiedziała  
Wróciła, zamknęła drzwi na górny zamek, rozebrała się do naga, opuściła oparcie łóżka ,usiadła mi cipką na usta, penis robił mi wielki namiot, Dorota przechyliła się odsunęła spodnie od piżamy, penis wyskoczył jak na sprężynie, delikatnie, wzięła do ręki ,bawiła się chwilę ręką potem włożyła do buzi, ja lizałem cipkę, wkładałem języka do dziurki, ustami pieściłem łechtaczkę jeszcze chwila a Dorota doszła , przycisnęła cipkę do ust drżała, usiadła, dochodziła, dawno się nie kochaliśmy, miejsce zbudowało i Doroty takie podniecenie że odleciała jak zawsze ,cichutko, dyskretnie, podniosła się delikatnie przełożyła nogę by nie tracić mojej, uklękła nad penisem, podała mi piersi do ust, sama ręką włożyła sobie penisa do cipki, powoli cofała biodra, penis wchodził coraz głębiej, patrzyła mi w oczy ,rumiana na twarzy ,że śmiejącymi się oczami była najpiękniejszą kobietą jaka znam, oddychała szybko uśmiechała się do mnie, penis czuł opór, miesiąc bez seksu spowodował że pochwa się skurczyła, czułem że jest bardzo ciasno ,pochwa utulała penisa z każdej strony, gdyby nie to że co drugi dzień mi obciągała to bym był gotowy, było ciasno ale Dorota nie rezygnowała ,opuszczała biodra  aż doszła do końca, oparła się pośladkami na moich udach, położyła się na mnie , objęła mnie za szyję ,
- Kocham Cię,-mówiła patrząc mi w oczy - tęskniłam za tą chwilą kiedy poczuje go w sobie -,ruszała biodrami góra dół - jestem z Tobą bardzo szczęśliwa ,zawsze będę Ciebie kochać - ruszała biodrami coraz szybciej przylgnęła do mojego ciała czułem twarde sutki ,szalała językiem  
- Chcę poczuć jak dochodzisz we mnie ,-ruszała szybko biodrami ,stukała tyłkiem w moje uda , czułem za każdym ból w nodze, całowaliśmy się jęczała ,dotknąłem ręką jej odbytu ,sapnęła głośno, poczułem skurcz w jajach i doszliśmy jednocześnie, leżeliśmy tak przytuleni ,to było niesamowite uczucie ,mała drobna kobietka dawała mi tyle rozkoszy, ciepła , bezpieczeństwa, ciekło z cipki Dorota zeszła i szybko wytarła mi okolice penisa ,by nie zostały plamy na pościeli ,wytarła mi genitalia mokrym ręcznikiem, umyła się w łazience, dochodziła 20,zaraz przyjdzie lekarz dyżurny na obchód, zjedliśmy po kawałku sernik i Dorota pojechała do domu, przyszedł lekarz chwilę pogadaliśmy chwilę, pielęgniarka przyniosła jakieś tabletki, przyniosła herbatę, usnąłem. W środę rano przyszedł ordynator ,poprosił by Dorota została, usiadła na łóżku, sam usiadł na krześle  
- Panie Antoni -Zaczął oficjalnie- w piątek wysyłamy Pana do Otwocka  
Dostałem w łeb,
- myślałem że pobędę  z tydzień w domu  
- Wytłumaczę panu w czym rzecz, jeżeli zwolnię Pana do domu ,to sanatorium dostanie pan za pół roku może później ,będzie pan miał przerwane w leczeniu ,ja w  wypisie napisze że zakończono leczenie ,złoży pan wniosek o sanatorium ,przyznają za jakiś czas a pan nie ma czasu ,z dwóch powodów,1 to nie jest pan wyleczony ,2 złoży pan o rentę i dostanie pan na rok i potem do pracy ,jeżeli pojedzie pan teraz do sanatorium to jest zachowana  ciągłość leczenia ,kopalnia płaci pani wysoka pensje, na dwa miesiące przed wypisem z sanatorium pani Dorota przyjedzie tu do mnie dostanie historie leczenia i złoży do komisji w zusie ,ZUS będzie czekał aż pan wyjdzie z sanatorium ,z wypisem zgłosi się pan na komisję i dostanie pan rentę wypadkową, to będzie 70-80%podstawej pensji , dyrektor z sanatorium w Otwocku to mój kolega, da panu odpowiedni wypis ze zaleceniami i zwiążę Zeusowi ręce, to co tu powiedziałem zostaje między nami, aha jutro przed wyjazdem przyślę do Pana studentkę psychologii, niech pan udaje depresje  
- Panie ordynatorze ja nie wiem co to jest depresja - zaśmiałem się,
- Jak się taką kobietę przy sobie to niema depresji, niech pan udaje ,załamanego ,smutnego ,popytać i pójdzie, Pani przywiezie dla Pana ubranie i koniecznie dres, na kilka miesięcy.
- Panie doktorze dziękuję panu swoim i Antka imieniu ,będę co tydzień go odwiedzać, co będzie potrzebował to wszystko mu dowiozę,
Wyszedł ,
- Dorotka jak ja wytrzymam bez Ciebie tyle czasu,  
- Kochany mój będę i Ciebie co tydzień, przyjadę w sobotę rano i pojadę w niedzielę, prześpię się albo i Ciebie albo w hotelu,  będę przy tobie ,też bym chciała mieć ciebie w naszej sypialni ale zrobimy tak jak powiedział ordynator, za to co powiedział mógłby stracić stanowisko, to poł roku wytrzymamy ,potem już nic nas nie rozdzieli, Antoś kochamy się i wspomnisz to jako chwilową przeszkodę i test naszej miłości, potem już będzie tylko dobrze ,dostaniesz rentę, ja sobie załatwię pracę w pobliżu naszego domku i będziemy sobie spokojnie żyć, muszę Ci kupić więcej bielizny  koniecznie dres ,nie wiem czy dostanę ale w razie czego pójdę do pewexu.
- Kurczę ,na kartę górnika, są tylko Tobie nie sprzedadzą na moją książeczkę  
- Kochany nią myśl o tym musisz mieć to będziesz miał, teraz zjesz i ja pojadę, jutro wszystko Co przywiozę ,w sobotę pojadę do mamy by im powiedzieć a po za tym tęsknię za nimi ,Patrycja pytała kiedy pojedziemy ,chyba wpadł jej w oko Marek ,
- Dojdzie do tego że Marek będzie moim zięciem- śmiałem się .
Dorota pojechała, w czwartek około 9 przyszła studentka psychologii, przyjrzałem się jej dobrze , poznałem ,moja towarzyszka podróży z Gdańska.
- Beatko znalazłaś  mnie, a ja Ciebie miałem odnaleźć  
- Antek, tyle razy Ciebie widziałam i nie poznałem, czytałam co Ci się stało ale nie skojarzyłam,
- Usiądź i mów co u Ciebie,
- I mnie nic nowego, dalej szukam tego jedynego, od Ciebie dostałam kosza ,
- Mówiłem że mam kogoś,
- Ja wiem ,widziałam tą Panią zawsze kiedy byłam na oddziale, już tu legendy krążą o jej trosce, opiece nad Tobą, wiem że ja tak bym nie potrafiła, przegrałam z wyjątkową osobą, może czegoś mnie to nauczy, może nie ,zależy jak ktoś będzie się o mnie troszczył, wracasz po sanatorium do kopalni ?
- Dostałem ultimatum albo ja albo kopalnia, wybieram Dorotę,
- Mądra decyzja, trafiłeś na wyjątkową kobietę ,taka kobieta nie zawracała by sobie głowy kimś kto by tylko od niej brał ,musisz dużo od się dawać jej ,będzie ślub?  
- Tak ,oświadczyłem się jej ,jak wrócę z sanatorium to pierwsze co zrobię to zabiorę do urzędu stanu cywilnego i zaplanujemy ślub,
- Zazdroszczę Wam obojgu ,trafiliście na siebie ,w życiu to trudne, Ty robotnik ona lekarz ,20 lat różnicy takie sytuacje zdarzają się raz na ileś milionów, wasza historia to dobry temat na pracę doktorską,
- To pisz ,
- To dobry pomysł, tylko musiała bym przeprowadzić z wami rozmowy,                                   - mojej strony masz zgodę.
- Jak będę tak ambitna to się tym zajmę, Życzę Wam szczęścia, podała rękę i wyszła,
- Koło 12 przyjechała Dorota , oczywiście z obiadem,
- Zakupy mam dla Ciebie zrobione ,dres dojedzie dziś do szpitala przed 15.
- Kto przywiezie?  
- Nie wiem- śmiała się -zadzwoniłam na kopalnie do kierownika i powiedziałam że wyjeżdżasz jutro do Otwocka i mam problem z kupieniem dresów, poprosił bym zadzwoniła za 2 godziny ,zadzwoniłam i dowiedziałem się że kopalnia kupi z funduszu socjalnego i ktoś dzisiaj do 15 przywiezie do szpitala, sprytnie to załatwiłam?  
- Bo jesteś mądrą kobietką
- Bo Ciebie kocham a z miłości to bym niebo i ziemię poruszyła.
Zjedliśmy obiad. Po 14 przyszła babka i facet przynieśli duże pudło, chwilę po pytali życzyli szybkiego powrotu do zdrowia i kopalnia czeka na powrót rzetelnego pracownika i poszli ,w paczce oczywiście słodycze, cytrusy, czekolady cukierki czekoladowe dwa dresy , skarpetki, bluzki dobrej jakości sweter, większość artykułów spożywczych dałem Dorocie do domu ,jak pojedzie do matki by im zawiozła.
Rano w piątek przed 8 przyjechała Dorota przywiozła moje spakowane ubrania.
Wysłano
Spakowała to co przywiezli z kopalni ,i byłem gotowy do drogi o 9 zwieźli mnie do karetki ,Dorota pożegnała się i ruszyliśmy do Otwocka gdzie czekał mnie kilkumiesięczny pobyt.

AnZu

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użył 16129 słów i 86513 znaków, zaktualizował 1 lut o 13:06.

5 komentarzy

 
  • Użytkownik Jammer106

    Gdyby te wszystkie części dopiescic warsztatowo i technicznie byłoby super, gdyż fabuła jest ciekawa, akcja wartka i mamy dobrze opisanych bohaterów. Niestety błędy warsztatowe psują nieco całość opowiadania, pomimo tego daję łapkę w górę i głos na tak.
    Pozdrawiam.

    20 godz. temu

  • Użytkownik AnZu

    @Jammer106 Opisuje moje życie ,nie mam studiów tylko zawodówkę,pisanie na telefonie w wieku 62 lat to wyzwanie,nie które błędy mi umykają ,nie popatrzenie starego człowieka ale dzięki za opinie i cieszę mnie to że się podoba, pozdrawiam.

    17 godz. temu

  • Użytkownik Jammer106

    @AnZu  
    Zaimki typu ci, tobie i podobne zapisać z małej litery, liczebniki pisać słownie i już mamy poprawę. To naprawdę nie tak wiele, a wizualnie będzie lepiej.
    Zawodówka w tamtych latach, to licencjat teraz, mam 55 lat. Inne wymagania i poziom nauki. Jeżeli chcesz służę pomocą, w ramach moich możliwości.
    Pozdrawiam serdecznie  

    17 godz. temu

  • Użytkownik Pumciak

    Dla mnie ta część opwiadania jest naj piękniejsza

    22 godz. temu

  • Użytkownik Maciek12

    Już czekam ci będzie dalej...ale fajnie

    23 godz. temu

  • Użytkownik WOczekiwaniu

    "musisz z radością wracać do domu, musisz tęsknić za osobą którą kochasz cały czas, miłość to wiara, to spełnianie wspólnych marzeń, pragnień, to śmiech kiedy on się śmieje, to cierpienie gdy on cierpi, płacz kiedy on płacze"  
    i kiedy doświadczysz tego i jeszcze ze wzajemnością, ... nazwałem to lata temu skazą, bo jeśli z jakiegoś powodu tracisz to, to zostaje tak ogromna tęsknota, że nie ma miejsca już na nic innego, co nie dorównuje temu co było, żyjesz w oczekiwaniu, że może jeszcze raz ktoś taki stanie na drodze ...  
    Czekam na ciąg dalszy, pozdrawiam

    23 godz. temu

  • Użytkownik Amadeusz

    Zazdroszczę takiej Doroty,taka miłość nie zawsze się zdarza.🥹

    24 godz. temu

  • Użytkownik AnZu

    @Amadeusz Jak stwierdziła studentka Beata ,jedna na kilka milionów,

    24 godz. temu

  • Użytkownik Amadeusz

    @AnZu Wiek to tylko liczby, ważne co nosisz w sercu.❤️

    20 godz. temu