To nie miało tak być – "NIE!"

To nie miało tak być – "NIE!"Gdy tylko Rita zniknęła, znów zaczęło się rozmyślanie. Dziewczyna czuła się dziwnie. Nigdy nie brała narkotyków, dlatego nawet tak mała ilość amfetaminy dała o sobie znać. Ból znacznie zelżał, lecz alkohol, który wypiła, zaczął już zmniejszać swoje działanie.  
Spojrzała na butelkę, która kusiła coraz bardziej. Bała się, że może wpaść tu któryś z prześladowców i zażądać wyjaśnień, dlaczego ma szampana szefa, a następnie wymierzyć karę za jego posiadanie. Szybko jednak odgoniła od siebie te myśli, narkotyk dawał nieco pozytywnego myślenia, że może jednak będzie dobrze, że Roxy wyjaśni, skąd tu ten szampan, że zdąży go wypić i schować butelkę, że nikt nie przyjdzie…
Chwyciła trunek – był otwarty, aczkolwiek korek siedział w środku, wciśnięty do połowy. Uśmiechnęła się pod nosem, pomyślawszy nagle, że Roxy niczym zawodowa barmanka była aż tak skrupulatna, że nawet otworzyła dla niej butelkę. Szybko pociągnęła łyk, a po nim drugi – szampan był słodki i bardzo smaczny. Po kilku chwilach napiła się po raz trzeci i czwarty, i dopiero teraz w żołądku rozlało się przyjemne ciepło. Alkohol podbił także działanie amfetaminy, dziewczyna czuła się coraz lepiej. Po godzinie butelka była pusta i Cassie poczuła się podpita i senna.  
      Położyła się, podkulając kolana i przykryła kocem. Leżała już długie minuty, lecz sen nie przychodził, mimo że czuła, że chce jej się spać. To pewnie ten proszek – wyjaśniła szybko, mając nadzieję, że w końcu odleci i prześpi spokojnie do rana. Z dołu zaczęły dobiegać jej uszu coraz głośniejsze odgłosy, co świadczyło o tym, że impreza rozkręciła się  na dobre. Wystraszyła się, bała się, żeby ktoś pijany nie przyszedł i nie zaczął się nad nią znęcać w ramach sposobu na nudę. Strach jednak nie był już tak duży, jak na trzeźwo, używki sprawowały się na medal.


      Leżała i rozmyślała, o dziwo, o rzeczach przyjemnych. Pomyślała o Willu, co robi, czy policja już jej szuka po tym, jak zgłosił zaginięcie, czy może sam wszczął poszukiwania? Przecież od zawsze był uparty, na pewno nie siedzi z założonymi rękami. Po głowie przewinął jej się też Neo, bardzo tęskniła za psem. No i Abi – czy Will powiadomił ją, że zaginęła? Tak, na pewno, i ona też na pewno coś robi w tej sprawie.
I nagle przeszło jej przez myśl, żeby może zacząć być posłuszną? Że może prędzej czy później policja ją namierzy, ale do tego czasu przynajmniej nie będzie bicia i prochów. Przecież to tylko seks i można się przyzwyczaić, a jeśli będzie grzeczna, to na pewno nie będą dawać jej facetom pokroju Georga, tylko normalnym klientom. Dziewczyny pracują, a na pewno nie robiłyby tego, gdyby kazano im robić rzeczy, przez które by cierpiały.
    Rozmyślała bardzo długo, w końcu przysnęła półsnem. Obudził ją agresywny łomot otwieranych drzwi. Spała bardzo płytko, więc szybko otworzyła oczy i spojrzała w stronę wejścia. Zamarła…


      Zeszła na dół – dziewczyny nadal kleiły się to do Antona, to do Maxa, piszcząc irytująco. Zajrzała do pomieszczenia obok – stół już zastawiony był wszelkiego rodzaju zimnymi przekąskami.
      – Szefie, siadajcie do stołu, zaraz przyniosą gorący posiłek. Max, dziewczyny, zapraszam – rzekła Roxy, ciepło uśmiechając się do towarzyszek bruneta.
      Nieznajome wyglądały na sympatyczne, zachowywały się też skromnie, siedząc w ciszy i popijając szampana, przez co od razu spodobały się blondynce. Było to miłą odskocznią od drażniącego jęczenia Sandry i Isabel.
      – Już, kochana. Panie, zapraszam. – Anton wstał i wskazał rękoma kierunek jadalni.
      Leo już siedział w fotelu i przecinał Ritę nieprzychylnym spojrzeniem. Dziewczyna nie była mu dłużna, również spiorunowała faceta diabelskim wzrokiem, po czym chwyciła kieliszek i ruszyła do kuchni.  
Zapachy roztaczały się po całym pomieszczeniu, na naćpanej Roxy nie robiły jednak w tej chwili wrażenia. Paulina w mig pojawiła się obok, jakby wyczuła, że dziewczyna właśnie weszła.
      – Możecie podawać – powiedziała oschle Roxy, z ciekawością zaglądając do garów.
      – Oczywiście – odparła Paulina i zniknęła między kucharzami.
      Roxy tradycyjnie przewróciła oczyma i wróciła do gości. …stawia i nie rozumie, co się do niej mówi. Leo musiał tak postąpić, dziewczyna może narobić nam jeszcze kłopotów – usłyszała Sandrę. Gdy tylko przestąpiła próg, dziewczyna zamilkła i od razu dyskretnie spojrzała w jej stronę. Roxy podeszła i z miejsca zdzieliła podopieczną po twarzy. Nie patyczkowała się, przyłożyła jej konkretnie.
      – Rox! – zareagował natychmiast zaskoczony Anton. – O co chodzi?
      – O co? Co ci powiedziała? – warknęła blondynka.
      – Nie rozumiem – odparł boss, chyba sam pogubił się w sytuacji.
       – Powiedziałam prawdę! – uniosła się Sandra i Rita już chciała trzasnąć ją drugi raz, lecz Anton złapał jej rękę.
      – Dziewczyny, uspokójcie się – poprosił łagodnie.
      – Kurwa, laleczko pierdolona, swędzi cię morda?! – wrzasnęła wkurzona Roxy, wystawiając palec przed nosem dziewczyny.
      – Rox, uspokój się, porozmawiamy na ten temat później – oznajmił Anton, przeżuwając „coś”.
      – Ooo tak, na pewno porozmawiamy. I nie omieszkaj zabrać na tą rozmowę tego oto kretyna – syczała dziewczyna, strzelając palcem w Leo.
      Awanturę przerwała ekipa z kuchni, która właśnie wniosła gorące jedzenie. Roxy zmierzyła Sandrę lodowatym spojrzeniem, wzięła z baru wódkę, usiadła i zapełniła nią pół szklanki. Wypiła od razu i zaraz nalała kolejną porcję, która zniknęła równie szybko; dziewczyna była wściekła. Po chwili pojawił się przed nią kelner, lecz Roxy wystawiła przed siebie dłoń, sugerując, że nie będzie jeść. Obsługa uwinęła się w okamgnieniu i za moment towarzystwo zajadało się zupą i homarem z dodatkami. Dziewczyna wyjęła pakiet i po chwili wciągała kolejną kreskę; wciąż było jej mało. Spod byka obserwowała Sandrę, która miała dość nietypową minę, a także Leo, który wciąż wyglądał, jakby miał wszystko w dupie.  
      Kelner pozostał, aby uzupełniać kieliszki i po chwili pojawiła się też Paulina. Ricie od razu skrzywiła się twarz, lecz milczała.
      – Coś jeszcze sobie życzycie? – zapiszczała kobieta, patrząc, nie wiedzieć czemu, na Roxy.
      – Na razie to wszystko – rzekł Anton i odprawił Paulinę ręką, nie zaszczycając jej nawet najkrótszym spojrzeniem.
      Roxy nawet i to nie poprawiło humoru, nadal buzowała w niej złość. Dziwiła się, dlaczego amfetamina nie ostudza jej emocji, nie mogła tego pojąć.
       – Czy możemy rozejrzeć się po mieście? – zapytała nagle jedna z towarzyszek Maxa, patrząc na wszystkich po kolei.
     – Oczywiście. Zaraz któryś z szoferów weźmie samochód i pojedziecie, gdzie sobie życzycie. Leo, załatw to – rzekł Anton, zimno spojrzawszy na pracownika.
       Mężczyzna posłusznie wstał.
      – Pilnuj ich! – nakazał groźnie Max, nie patrząc na Leo.
      – Poczekamy na zewnątrz – powiedziała nieznajoma i po chwili opuściła z koleżanką i Leo posiedzenie.


      Późnym wieczorem wszyscy byli już pijani i naćpani, włącznie z nieznajomymi dziewczynami, które pod wpływem używek trochę się rozluźniły. Roxy dała szefowi tabletki, które towarzystwo bezzwłocznie zażyło. Sama jednak nie skorzystała, nie chciała się ogłuszać. Też była już kompletnie pijana, wypiła na tyle dużo wódki, że przepiła nawet amfetaminę. Poczuła się zmęczona i nie potrzebowała dobijać się wynalazkami. Przeprosiła towarzystwo, opuściła imprezę i położyła się u siebie, aby otrzeźwieć. Przysnęła.  
      Gdy się obudziła, w sali było już cicho. Czuła się źle, więc od razu chwyciła wódkę i pociągnęła porządnie. Postanowiła zajrzeć do Cassie, dlatego gdy wypiła już wystarczająco, aby poczuć się lepiej, niechętnie ruszyła się z łóżka. Doczłapała na drugie piętro, lecz na ostatnim schodku zatrzymał ją dziwny odgłos dochodzący z sypialni dziewczyny. Od razu poznała głos Maxa, który pijany, mamrotał coś pod nosem. Kurwa mać – wściekła się, od razu zrozumiała, co się dzieje. Zaczęła nerwowo krążyć po schodku, nie wiedząc, co robić, w końcu zadecydowała twardo: NIE!, odwróciła się na pięcie i zbiegła na dół.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i erotyczne, użyła 1536 słów i 8560 znaków, zaktualizowała 29 maj o 20:50.

4 komentarze

 
  • kaszmir

    Alkohol i prochy robią swoje i Cassie powoli przyzwyczaja sie do sytuacji. Czy o to chodzi Ricie?
    I nagle przeszło jej przez myśl, żeby może zacząć być posłuszną?... udawana pokora i marzenie, że odnajda ją jest utopią.  
    Przyjęcie i incydent z Sandrą stawia Roxy w innym świetle. Nie jest do końca poważana. Co w pokoju Cassie robi Maks i co zrobi Roxy?
    Dzieje się.  
    :bravo:

  • agnes1709

    @kaszmir Dowiesz się, co robi Max, a feta znieczula... i psychicznie, i fizycznie. Myli fakt, że jest środkiem pobudzającym, potrafi ukoić nerwy i zrównoważyć emocje. :D Roxy wie, co robi, i oczywiście nie wciągnie Cass w uzależnienie; ci debile, co to twierdzą wszem i wobec, że weźmiesz raz i popłyniesz, pieprzą bzdury. :D Od zawsze drażnił mnie fakt, że ktoś, kto w życiu niczego nie zażył i gówno wie, ma najwięcej do powiedzenia i jest obeznany lepiej, niż niejeden, co to zna z autopsji. Śmiechu warte.

  • Iga21

    @agnes1709 POPIERAM  :cheers:

  • agnes1709

    @Iga21 Wiem :drinking:

  • Somebody

    No paczaj, tak mi ten twój babol we łbie namotał, że nie zauważyłam, że przecież moje ulubione jest  <3 Pięknie, teraz chcemy wiedzieć, co dalej?  :D

  • agnes1709

    @Somebody Ha, wiedziałam, że przegapiłaś powiadomienie. :lol2: Ale to nic, tu nie ma do czego lecieć,  suchoty takie :sad: Spróbuję coś dziś maznąć, bo zamysł jest, tylko jakoś ten zamysł nie wyłazi na kompa. Nie wiem, może jakieś elektrowstrząsy, czy cuś?

  • Somebody

    @agnes1709 Wanna  :D

  • agnes1709

    @Somebody Ale tam pusto, nikt pomysłów nie wrzucił. A jak się utopię, to będziesz kończyć; Ty, notabene, zrobisz to lepiej :P Iga Ci pomoże, i Duygu :D

  • Somebody

    @agnes1709 Ja nie mam pazurków jak ty, przesłodzę i mamałyga wyjdzie... Ty to musisz zrobić... Jakoś wiesz, zaskoczyć Wenę w ciemnej uliczce i do piwnicy z nią, a potem to już sama najlepiej wiesz  :whip:

  • agnes1709

    @Somebody O, to Darię będziesz pisać. Ona jest pyskata, a Twój sarkazm potrafi powalić na kolana. No, to już wiemy, co jest pięć! :lol2::dancing:

  • Iga21

    A przeczytałam drugi raz i wyłapałam jedną literówkę, a wzasadzie, to brak literki.
    Tam w momencie gdzie te laski, które towarzyszą Maxsowi pytają czy mogę rozejrzeć się po mieście.
    Napisałaś "Czy możemy rozejrzeć się po mieście? – zapytał nagle jedna z towarzyszek Maxa,". "zapytał" 😃 no skoro towarzyszka czyli kobieta, to chyba "zapytałA" 😃😘

  • agnes1709

    @Iga21 Uczę się od najlepszych ;) A może jest hermafrodytą?  :P Dzięki  :przytul:

  • Iga21

    @agnes1709 chyba zajrzę do gugle, bo nie wiem co znaczy "hermafrodyta"
    Nie ma za co 😘😃

  • Iga21

    O jednak dodałaś nowe dość szybko i dobre jak na "kompletny brak pomysłów, weny oraz chęci" 😃
    Amfa jej nie służy, tzn Cassie, albo może j tak.  
    Ale czy jak stanie się uległa, to coś zmieni.  
    Jak na razie mam kolejną zagadkę 😃
    Mam nadzieję, że ją rozwikłasz.
    I wcale nie szybko 😃
    Chcę dużo rozdziałów 😀
    Czekam na ciąg dalszy 😃

  • agnes1709

    @Iga21 Daj spokój, wypchnęłam ten tekst z bólem serca, pisałam, aby tylko pisać (przyznaję się bez bicia) . Na końcówkę tylko zamysł był, ale to kropla w morzu porażki  :cray: Dzięki za wsparcie :przytul:

  • Iga21

    @agnes1709 nie ma za co kochana 😘😘