To nie miało tak być – "Dla kogo masz być posłuszną suką?"

To nie miało tak być – "Dla kogo masz być posłuszną suką?"Ale co robię? – pomyślała wystraszona. Nie wiedziała, co o tym myśleć. Krzyk Roxy był szorstki i pretensjonalny, lecz zarazem pełen bólu i cierpienia. A może nie? Za co może być tak wściekła? Za tych klientów? Bo jestem nieposłuszna? A może to coś z tym szefem? Może ma jakieś kłopoty? Nie, to na pewno przez to, że nie wykonuję poleceń. No bo przecież nic jej nie zrobiłam. A może pokłóciła się z tymi facetami? Może coś jej zrobili? Chociaż oni się jej boją… tak mi się wydaje. Przecież widziałam, nie uderzył jej, więc chyba ma tu jakąś władzę. A może ja jej się podobam? – ciarki przeszły po plecach dziewczyny. W końcu zrobiła to, co zrobiła. I ja już nie chcę więcej.
      Poczuła się skrępowana, wspomnienie poczynań Rity wywołało niemały wstyd i zażenowanie. A jeśli kiedyś przyjdzie tu pijana i zrobi coś więcej? Przecież może. Albo przyprowadzi jakiegoś faceta i on zrobi coś złego? Alkohol zmienia ludzi, nie wiadomo, co może strzelić jej do głowy. Przecież Camila mówiła, jaka jest, że ta słodkość i wyrozumiałość to tylko na chwilę. Widziałam filmy, wiem, co się dzieje w burdelach. Można grać w różne ładne gierki, a potem pokazać swoją prawdziwą twarz. Przecież jeśli przyjdzie co do czego, to na pewno nie sprzeciwi się ważniejszym od niej, aby mnie bronić. Ciekawe tylko, czy także musiała się pieprzyć, czy była do czegoś zmuszana? Nieee, na pewno nie. Ale przecież tu jest, jest tu do tej pory, więc jakoś zaczynała. A może to jakaś krewna tego całego szefa?
      Sumiennie rozgrzebywała możliwości, nie mogąc oderwać się od przykrych myśli i perspektyw. „Może” i „przecież” tak zawładnęły dziewczyną, że co chwila wymyślała coś innego, aby na końcu ponownie zatrzymać się na tym, co najgorsze.
      – Dlaczego nie jesz? – usłyszała Camilę i w moment wróciła do rzeczywistości.
      – Przepraszam – bąknęła, szybko usiadła i chwyciła białą miseczkę.
      Naczynie wyglądało w tej chwili bardzo demonicznie, czuła, że nie przełknie ani odrobiny.
      – Zjedz chociaż trochę, musisz nabrać sił. Chyba chcesz, żeby to wszystko szybciej się pogoiło – Camila uniosła połę szlafroka.
      Cassie w milczeniu nabrała ryżu na łyżkę i włożyła ją buzi. Z przełknięciem było jednak gorzej, czuła, jak potrawa rośnie w jej ustach i robi się coraz większa i większa. Spojrzała na Camilę – bacznie ją obserwowała, operując zimnym wyrazem twarzy. Może robi to specjalnie, żebym zjadła? – uspokajała się, gdyż mina dziewczyny wywoływała niepewność i lęk. Bo skąd mogła wiedzieć? Przecież jej wcale nie znała, nie wiedziała, jaka naprawdę jest.
      – Powoli, ile dasz radę. Mam, wzięłam od… nieważne – Camila pokazała dziewczynie mały woreczek – ale dam ci dopiero, jak zjesz.
      Cassandra widząc narkotyk, poczuła się bardzo dziwnie. Nie wiedziała jednak, czy to chęć zażycia czy też strach przed nim, mimo to chciałaby… chciałaby poczuć się lepiej.
      Minęło kilka katorżniczych minut i Cassie w końcu poradziła sobie z niewielką porcją ryżu. Był niesmaczny, mdły i odpychający.
      – Trzymaj – Camila podsunęła lusterko pod nos dziewczyny, wręczając jej papierowy rulonik.
Brunetka dziwnie spojrzała na dziewczynę, sama nie wiedziała, czy chce, czy nie, czy warto.
      – To tylko niepełna setka, nic ci nie będzie.  
      – Ale jak nigdy nie… nie brałam… nie… nie wciągałam do nosa – wyjąkała Cassie.
Camila złośliwie się roześmiała.
      – Nie przesadzaj, dobra? Nie jest to raczej jakiś ekstremalny wyczyn – oświadczyła niemiło.
Po plecach Cassandry przeszedł zimny dreszcz, ta ciepła i przyjazna dziewczyna zmieniła się nagle nie do poznania. Ale w pełni rozumiała, przecież jest tu, gdzie jest, tu nie da się być normalnym.
      – Co to? – zapytała niepewnie, patrząc na Camile maślanymi oczyma.
      – Lekarstwo.
      Drążącą ręką wzięła w końcu banknot i nieporadnie zażyła proszek. Szybko odchyliła głowę i kilka razy pociągnęła nosem, jak to widziała na filmach. Zmarszczyła brwi i od razu przełknęła ślinę, nieprzyjemny smak gorzką kaskadą spłynął w jej gardle. Camila znowu się roześmiała, tym razem jednak wesoło i serdecznie.
      – To koks, nic ci nie będzie. Nie nawalisz się, a na zjazd wystarczy. Muszę iść. Napita Rox jest na dole i lepiej żeby nie widziała, że tu przyszłam. Zajrzę, jak będę miała możliwość – rzekła dziewczyna i po chwili zamknęła za sobą drzwi.
      Cassie ścierpła skóra na karku, jeszcze pijanej Roxy tu brakowało.  



      Legła na łóżku i czekała, aż narkotyk zacznie działać. Kokaina wkręciła się bardzo szybko, ból zaczął się zmniejszać i zrobiło jej się cieplej. Odetchnęła, czując się odrobinę lepiej. Spokój nie trwał jednak długo, kilka minut później drzwi się otworzyły i stanął w nich Leo w piwem w dłoni. Momentalnie zerwała się z miejsca i odsunęła do ściany. Pobite ciało znów dało o sobie znać. Było za bardzo sponiewierane, aby tak mała ilość narkotyku mogła uśmierzyć ból do końca. Leo stanął naprzeciw dziewczyny i pociągnął z butelki, gapiąc się na nią w milczeniu. Ciężko przełknęła ślinę, prosząc Boga, aby nic jej już nie robił.
      – To jak, zastanowiłaś się, czemu tu jesteś i dla kogo masz być posłuszną suką? – zapytał sutener, odpalając papierosa.
      Natychmiast skinęła głową, nie patrząc na bandytę.
      – Na pewno? Więc zaraz sprawdzimy – facet uśmiechnął się szyderczo i podszedł do łóżka. – No to pokaż, czego się nauczyłaś i co potrafisz – rzekł z zadowoleniem, wypychając do przodu biodra.
       Przerażona dziewczyna nie była w stanie ruszyć się z miejsca. Cholera, Cas, rusz dupę – zganiła się w myślach i próbując uciec myślami od teraźniejszości, z bólem serca usiadła na skraju łóżka i zaczęła rozpinać mężczyźnie rozporek. Ręce trzęsły jej się jak galareta, postanowiła jednak zrobić to szybko, mając jednocześnie nadzieję, że nie zwymiotuje. Wtedy na pewno pobiłby ją znowu, albo zrobił coś gorszego, coś tak ohydnego i przerażającego, że nie jest w stanie nawet sobie tego wyobrazić.
      – Nie śpimy – zaśmiał się Leo, ciągnąc brunetkę za włosy.  
Pchnięta złowrogim śmiechem wyjęła penisa, zamknęła oczy i z pełną odrazą wzięła go do ust. Perspektywa seksu oralnego była tak obrzydzająca, że smakował strasznie, dziewczynie wydawało się, że facet nie brał kąpieli przez cały dzień i specjalnie przyszedł tu do niej w takim stanie.
      Pomyślała, nie wiedzieć czemu, o Neo i zaczęła zaspokajać faceta. Neo mały, Neo większy – ten paskudny smak; Neo w parku, pogryziona kanapa, telefon komórkowy, –penis oprawcy, Neo szczekający w środku nocy, Neo mokry, strzelający błotną fontanną po białej tapecie, Neo zajmujący dwie trzecie łóżka…
      Nagle poczuła, że zaczyna się dławić i za moment ciepła maź rozlała się w jej ustach. Odruchowo wyrwała głowę i pochylając się, wypluła całe nasienie.    
      – Jest brudny – Leo widząc udrękę dziewczyny, nie dawał za wygraną.
      – Proszę cię – wyjęczała.
      Facet przeciął brunetkę lodowatym spojrzeniem i od razu chwycił za tkwiący w spodniach pasek.
      – Nie, zrobię to! – krzyknęła spanikowana i w okamgnieniu przystąpiła do działania.
Starał się zrobić to szybko, bojąc się, że nie wytrzyma i zaraz zwymiotuje.
      – Dokładnie – nakazał oprych, napawając się cierpieniem młodej kobiety.
     Ta błagała losu o koniec, czując, jak odruch zwrotny wzbiera na sile. Mocno zaciskając powieki, liznęła go jeszcze kilka razy, w końcu Leo odepchnął ją nogą.
      – Jesteś sztywna jak jebana emerytka, przyda ci się rzetelny trening – rzekł cierpko. – Rano to załatwimy – dodał, po czym odpalił kolejnego papierosa i wyszedł, chichocząc pod nosem.
    Cassie pozostało jedynie pogodzić się z tym, co nieuniknione i czekać, czekać na jutro.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i erotyczne, użyła 1455 słów i 8101 znaków, zaktualizowała 18 mar 2020.

3 komentarze

 
  • kaszmir

    Cassie bardzo świadomie myśli i klasyfikuje poszczególne obrazy. Camila jednak okazuje się być nie do końca w porządku stosując szantaż emocjonalny... coś za coś. Kodowanie takiej perwersji może być złe dla Cassie. I zaraz przychodzi Leo. Przypadek czy zamierzony cel?

    Powrót w czasie do Neo poozwolił jej na przelamanie wstrętu. Zapowiedź jutra zatrważa.

    Miego dnia

  • Somebody

    Nie ufam Kamilom. Ani tym przez 'K' ani tym przez 'C'... Życie mnie tego nauczyło ;) Wciągasz i uzależniasz, wiesz?

  • agnes1709

    @Somebody No i doczekałam się na Panią profesor. Dzięki za miłe słowo, to motywuje do realizacji niegrzecznych pomysłów:devil:

  • AnonimS

    Z jednej strony odruch samozachowawczy z drugiej odraza i niechęć do oprawcy.  Próbuje się przełamać ale z marnym.skutkiem . Czekam na dalsze losy Cassie. Pozdrawiam

  • agnes1709

    @AnonimS No skoro się chłop nie myje :lol2: Pozdro.