To nie miało tak być – "Masz świetny tyłek"

To nie miało tak być – "Masz świetny tyłek"– Przyjeżdża szef. I co ja mam z tobą zrobić? – westchnęła Roxy, gdy już posadziła dziewczynę na łóżku.
– Dam radę zejść – bąknęła Anika.
– Doprawdy? Szczerze wątpię. Ale ok, jeszcze zobaczymy. Jadłaś coś? Brałaś kąpiel?
– Nie.
– Dlaczego?
– Nie dam rady.
– Dobra, zaraz Igor przyniesie ci coś na ząb. Popij to – Roxy położyła na stoliku dwie pigułki. – A o kąpieli pomyślimy później, dobrze?
Anika przytaknęła głową.
– Wrócę niedługo i lepiej, żebyś zjadła. Rozumiemy się? – zagroziła chłodno Rita.
– Tak.
– Grzeczna dziewczynka – blondynka pogłaskała Anikę po głowie i wyszła.
W kuchni już panował gwar i wszędzie kręcili się jacyś ludzie. Większość znała, lecz zauważyła obecność dwóch nowych, młodych kucharzy.
– Paulina! – wydarła się, obserwując, jak pracownicy krzątają się po pomieszczeniu jak pszczoły w ulu.
– Tak? – kobieta pojawiła się w okamgnieniu.
– Potrzebuję czegoś lekkiego, na zaraz. Dasz radę? – zapytała Rita, choć wiedziała, jak zbędne jest to pytanie.
– Oczywiście. Daj mi dziesięć minut.
– Dobrze. Dasz znać barmanowi, Igor zabierze – oznajmiła Roxy, rzuciła jeszcze krótkie spojrzenie na kuchnię i zniknęła w korytarzu.  
Sprawdziła po drodze zaangażowanie dziewczyn, które jednak wzięły sobie do serca jej słowa i właśnie szorowały podłogę. Minutę później już siedziała przy barze z kolejnym drinkiem w dłoni. Cały czas myślała o Cassie, o tym, jak zareaguje Anton, widząc, w jakim stanie jest dziewczyna. Nie mogła być niczego pewna. Facet mógł się wściec, lecz mógł także oświadczyć, że skoro jest nieposłuszna, sama jest sobie winna. Na początku potrafiła nawet cieszyć się z wizyty szefa, lecz im dłużej o tym myślała, tym bardziej była na „nie”. I to niewdzięczne „Red”, dziewczyna bała się, żeby jej pesymizm nie zrealizował się w praktyce.
Nie, kurwa, nigdzie jej nie wywiozą – stwierdziła, zdecydowana bronić Cassie rękami i nogami.
– Zamówiłem dwadzieścia butelek – „obudził” ją Pavel.
– Co? – bąknęła Roxy.
– Zamówiłem dwadzieścia butelek – powtórzył chłopak, wyciągając przed siebie złotego Cristala.
– Nie było nic lepszego?  
– Lepszego? Przecież to ulubiony szefa. Co się dzisiaj z tobą dzieje?
– Nic. Blackie dzwonił? I gdzie on w ogóle się podziewa? – syknęła dziewczyna, nie dowierzając, że mógł się tak obrazić.  
Od zawsze bywał tu prawie cały czas, a teraz, od kiedy go wygoniła, słuch po nim zaginął. Nie wiedziała, co myśleć. Zdawała sobie sprawę, że Cassie wpadła mu w oko, dlatego dziwiło ją, że tak długo nie pokusił się, aby przyjechać i sprawdzić, co z dziewczyną.
Blackie owszem, zawsze był lojalny wobec szefa, lecz nie bił dziewczyn, żadnej nigdy nie zgwałcił i często też bronił je przed zapędami kolegów oraz pomagał im, jeśli tylko zaszła taka potrzeba. Jasne, potrafił być twardy, lecz Rita do tej pory sądzi, że to tylko pozory i nadal nie rozumie, co ten chłopak robi w tej branży i jakim cudem się tu znalazł.
Wybrała numer kolegi, lecz telefon był wyłączony. Kurwa, koleś, gdzie jesteś i co ci chodzi po łbie? – pomyślała. Od czasu, gdy chłopak zaczął zachowywać się dziwnie, podejrzenia wobec niego coraz bardziej się nasilały. Czuła, że coś kombinuje, choć zapomniała o tym, że przecież sama robi dokładnie to samo.
„Oddzwoń, do cholery. O piątej będzie Anton!” – warknęła, gdy odezwała się poczta głosowa, kazała Pavlowi zanieść jedzenie Anice, po czym wzięła z baru pół butelki wódki, sok i ruszyła w stronę sypialni dziewczyny.




– Jak się czujesz? – zapytała, robiąc drinka.
– Trochę lepiej.
– Wypij – podała Anice szklankę.
– Przecież brałam leki.
– To nic. Wypij. Zaraz Igor przyniesie ci żarcie, zjedz i prześpij się. Obudzę cię około trzeciej i pomyślimy, co dalej.
Zostawiła dziewczynę w spokoju i po chwili otwierała drzwi do sypialni Cassie. Ta już nie leżała, siedziała na brzegu łóżka i męczyła się ze śniadaniem. Zjadła prawie wszystko, ale jej mina mówiła, że nie była to łatwa przeprawa.
– Gdzie Camila? – zapytała łagodnie Roxy, stawiając na stole butelki.
– Wyszła – szepnęła niepewnie Cassandra.
– Jak to wyszła? Przecież miała poczekać, aż zjesz. Coś się stało?
– Nie, po prostu wyszła – bąknęła Cassie.
– Co się stało? – powtórzyła blondynka, widząc, że dziewczyna jest wystraszona i coś kręci.
– Nic, naprawdę, po prostu kazała mi jeść, a ja… ja nie dam rady – tłumaczyła się Cassandra.
– Dobra, daj to – Rita zabrała jej talerz i chwyciła wódkę. Po chwili wcisnęła szklankę w dłoń brunetki. – Wypij, przyda ci się – uśmiechnęła się szelmowsko i upiła ze swojej literatki.  
W oczach dziewczyny pojawił się lęk, lecz posłusznie uniosła szklankę i napiła się odrobinę. Ręce jej drżały.  
– Nie denerwuj się, wszystko będzie dobrze – uspokajała ją Roxy, wiedząc jednocześnie, że to na nic. – Muszę czegoś poszukać, zaraz wracam.
Za moment przewalała szafkę w łazience, lecz potrzebnych jej rzeczy nie znalazła. Sprawdziła też w toalecie na dole, ale i tam spotkał ją zawód. – Kurwa, co za chlew – burknęła, zostawiła porozwalane rzeczy i ruszyła do pokoju Camili.
Dziewczyny nie było, lecz Rita domyślała się, gdzie jest. Nie pomyliła się, znalazła podopieczną w ogródku za budynkiem – siedziała na schodkach i paliła papierosa.
– Co tu robisz? Uważasz, że pomaganie przy sprzątaniu cię nie dotyczy? – zapytała srogo, stając za plecami Camili.
Wystraszona dziewczyna momentalnie zerwała się na równe nogi.
– Ja… ja chciałam tylko zapalić. Byłam w bankietowej, ale mnie wygoniły – poskarżyła się od razu. – To nie moja wina.
– Idź, pomóż za barem, one już tam kończą. I gdzie są wszystkie przybory z łazienki?
– Nie wiem.
– Co się stało w pokoju Cassie?  
– Nic.
– Na pewno? Czy nie szepnęłaś jej czegoś w tajemnicy? – syknęła przez zęby blondynka, nadając wypowiedzi odpowiedni ton.
– Nie, skądże – odparła niezbyt pewnie Camila.
– Nie? A czemu ja sądzę, że kłamiesz?  
– Nie kłamię.
– Młoda… lepiej, żebyś mówiła prawdę. Ostrzegam – pilnuj się. Jak skończysz, idź do Pavla – rozkazała Roxy i zniknęła w budynku.
Moment później przeszukiwała wszystkie szuflady w barze i tu wreszcie spotkała ją nagroda – znalazła to, czego szukała. Tak, to jest odpowiednie dla nich miejsce – pomyślała oburzona, śmiejąc się jednocześnie do siebie. Niedługo żarcie będą podawać w kiblu, a srać będziemy na sali. Kurwa, co za bajzel! – drwiła, rozbawiona i wkurzona jednocześnie.  
Nie sądziła, że pozostawienie „na chwilę” lokalu bez opieki może zaowocować takim bałaganem.  



– No, kochanie, już myślałam, że ci się upiecze, ale znalazłam – oświadczyła wesoło, pokazując Cassandrze maszynkę i piankę do golenia. Dziewczyna aż otworzyła usta.
– Musimy doprowadzić cię porządku, w razie, jakby szef chciał cię obejrzeć. A zechce na pewno…. tak myślę. Zrobię jeszcze – rzuciła Roxy, zabierając brunetce pustą literatkę. – No… chyba, że wolisz, żeby zrobił to któryś z facetów.
Cassie milczała.
– Wstydzisz się? – Rita się zaśmiała.
Cisza.
– Dasz radę sama?
Dziewczyna nadal się nie odzywała, wyglądała na przerażoną.
– Piękna, wyluzuj, to tylko golarka – Roxy roześmiała się donośnie; zabiedzona mina brunetki powodowała jej coraz większą wesołość. – Jak się czujesz? Ogolimy cię ładnie i zadzwonię do lekarza, niech cię jeszcze raz obejrzy.  
– Czy… – mruknęła Cassie, ale zaraz się zacięła.
– Czy? – powtórzyła Roxy.
Cassie znów nabrała wody w usta.  
– No mów, dziewczyno – Roxy się zniecierpliwiła.
– Czy on będzie chciał…? Boję się że zrobię coś nie tak. Nie chcę już bicia, proszę cię – wystękała ciężko Cassie.
– Nie będzie żadnego bicia, seksu też nie. Szef ma żonę i rzadko kiedy korzysta z usług dziewczyn. Bardzo rzadko – wyjaśniła Roxy.
Ciężko jej jednak przeszły przez gardło te słowa. Wiedziała, że przyjeżdża również Max, który, gdy wypije, nie ma żadnych hamulców i potrafi pokazać swoją wyższość nad pracownikami – czy to swoimi, czy Antona. Nie będąc jednak pewną zachowania mężczyzny, nie chciała uświadamiać Cassie i straszyć jej niepotrzebnie. Postanowiła, że wkroczy do akcji dopiero w razie potencjalnych wydarzeń.
– Idziemy – Rita odstawiła niedopitego drinka dziewczyny i pomogła jej wstać.
Starała się jak mogła studzić swoje zapędy, lecz na samą myśl o tym, co zaraz będzie robić, czuła, jak jej nieposłuszne libido uśmiecha się szeroko.



– Pomogę ci. Nie dała ci żadnej bielizny? – zapytała Roxy, ściągając z Cassandry dres.
– Nie.
– To nic, mniej zachodu – zachichotała Rita i po chwili brunetka była już naga. – Dobra, maleńka, a teraz na kolana do brodzika i ładnie się wypnij – rzuciła.
Nadal była w znakomitym humorze, jakby wcześniejszej nerwówki w ogóle nie było.  
– Wiem, że boli, ale inaczej nie damy rady – rzekła blondynka, słysząc cichy jęk, który wydobył się z ust Cassandry, gdy posłusznie zajęła pozycję pod prysznicem.  
– Pięknie wyglądasz z wypiętym tyłkiem – rozweselona Roxy podburzała atmosferę, widząc olbrzymie zawstydzenie nowej podopiecznej. – Masz świetny tyłek – dodała, łagodnie pogłaskała Cassie, po czym odkręciła wodę, zwilżyła ciało brunetki i wycisnęła piankę na dłoń. Roztarła lekko, rozchyliła pośladki dziewczyny i delikatnie przejechała palcem po zagłębieniu między nimi. Cassandra poruszyła się nerwowo. Nie zrobiło to wrażenia na blondynce, skupiona była na nakładaniu żelu – dokładnie, bez pośpiechu, delektując się aksamitną skórą brunetki, która w połączeniu z pianką robiła się coraz bardziej miękka.
Palec kilka razy przewędrował z góry na dół, po czym zjechał niżej i subtelnie wsunął się między ciepłe płatki. Cassie mocno zadrżała, biorąc głęboki wdech.  
– Spokojnie – wycedziła podniecona Roxy, zataczając bez pośpiechu raz mniejsze, raz większe kółeczka.  
Spojrzała na plecy dziewczyny – jej zabiegi były już widoczne na skórze. To pobudziło blondynkę jeszcze bardziej, bo nagle cała wtargnęła do brodzika i klęknąwszy za plecami Cassie, objęła ją mocno, prężnym, aczkolwiek delikatnym ruchem podniosła do pionu i łapczywie chwyciła za lewą pierś. Druga ręka powróciła w najczulsze miejsce i wznowiła zabawę, aby usta w tym czasie mogły całować ucho, szyję i bark dziewczyny.
Cassie oddychała coraz głośniej, a dłonie Roxy pracowały coraz gorliwiej, masując i drażniąc każdy centymetr wrażliwych okolic kochanki.  
Ritę tak pochłonęła ta zabawa, że z sekundy na sekundę nieświadomie przyśpieszała i gdy poczuła, że Cassie jest już bardzo blisko, chwyciła ją za brodę i wpiła się w jej gorące usta. Niestety nie zdążyła solidnie zasmakować pieszczoty, bo Cassandra właśnie agresywnie się wzdrygnęła i głośnym jękiem ogłosiła przekroczenie mety. Roxy wtuliła twarz w ramię brunetki i delikatnie dokończyła dzieła, uśmiechając się pod nosem.
Klęczała przytulona do Cassie, czując, że także jest już cała mokra i bardzo chętna. Nie chciała jednak zmuszać do niczego dziewczyny… jeszcze nie teraz.  
Ręka nadal otulała pierś brunetki, przez co Roxy wyraźnie czuła, jak mocno wali jej serce. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej.



– Już? Musimy brać się do roboty – zapytała po upływie dłuższej chwili.
– Nie wiem – mruknęła półgębkiem Cassandra, tkwiąc w bezruchu w uścisku dziewczyny.
– Dobrze, to odpocznij, a ja zapalę i się przebiorę – poinformowała Rita, patrząc na swoje wilgotne nogawki, uwolniła brunetkę i wyszła z łazienki, próbując okiełznać buzujące w niej podniecenie.
Następnym razem…

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i erotyczne, użyła 2140 słów i 12267 znaków, zaktualizowała 20 sty 2020.

3 komentarze

 
  • Somebody

    Lepiej nie czekać, bo następnego razu może nie być  ;)

  • agnes1709

    @Somebody Rozpustnica :whip::D Ale uwaga słuszna, bardzo zacna :przytul:

  • Somebody

    @agnes1709 No, a jak?  :rotfl: Jak życie daje ci cytryny, robisz lemoniadę, a jak świetny tyłek...  :lol2:

  • agnes1709

    @Somebody To? Bo mi się RÓŻNE rzeczy posu... nasuwają :lol2:

  • Somebody

    @agnes1709 To się mniej myśli a więcej robi  :lol2:

  • agnes1709

    @Somebody Już pisałam do Duygu - jak zrobię, to mi ocenzurują:lol2:

  • AnonimS

    Napięcie rośnie. Wizyta wszechwładnego szefa , postawiła wszystkich na nogi. Roxi wróciła w roli nadzorujacej i przy okazji dobrała się  do Cassie . Ciekawe co.kombinuje Blackie...zestaw na tak!

  • agnes1709

    @AnonimS I dobierze się jeszcze pewnie  nie raz. Bo to zboczona kobieta jest :D Dzięki.

  • AnonimS

    @agnes1709 zaraz zboczona ;) . Szuka ukojenia w ramionach niewinnej i gnębionej kobiety. I daje  jej chwilową rozkosz i co.najważniejsze nadzieję.

  • kaszmir

    Bardzo spokojna i pulsująca część. Rita gotowa szykuje i dopina wszystko na ostatni guzik. Dba praktycznie o wszystko, a jednak wybiega myślami i boi się Antona. Audyt musi wypaść dobrze, a zwłaszcza jej szczególne podopieczne. Pierwszy krok już uczyniła co do Cassandry.  
    Zwodzisz nas Autorko z tą wizytą i nic nie piszesz o psie?

    Pozdrawiam

  • agnes1709

    @kaszmir Żeście się  umówiły z Som na tego psa? Szczerze to zapomniałam o nim przez to fiku miku w łazience:lol2: Ale bedzie i piesek, niedługo, nie wiem tylko, czy żywotny jeszcze :D