Niepokorna cz. 61

Niepokorna cz. 61Gdy Daria po wymianie kilku zdań nie dowiedziała się od dziewczyny niczego przydatnego, wróciła do kolegi.  
      – I co? – Napuszył się chłopak.
      – Nie zna. Dawaj, tam jest ławeczka, posiedzimy chwilę. Może będziemy mieli fart i wylezie, do sklepu czy coś tam...
      – Chyba nie zamierzasz tu siedzieć i czekać na Klarę, która na pewno zaraz się pojawi, bo ty tu czekasz – zadrwił gorzko Maks, wyraźnie wkurzony na przyjaciółkę.
       – A żebyś wiedział. Przecież nie będę łazić po chatkach, ponad sto czternaście mieszkań to o sto trzynaście za dużo – dowcipkowała dziewczyna, widząc, jak kumpel zabawnie się nadyma.
      – Wiesz co? Teraz już jestem pewien, że masz coś z głową – furknął blondyn.
      – A serdecznie dziękuję, to bardzo miłe. – Daria wygięła usta na całą szerokość twarzy. I nagle spoważniała.
      – Ty, patrz, to chyba ten samochód. – Wskazała głową czarną limuzynę.
      – Fakt, podobny – przyznał Maks, z zaciekawieniem przyglądając się Mercedesowi.
      – Idę obadać – oświadczyła Daria i sekundy później już zaglądała przez szybę.
      Wnętrze luksusowego auta nie uraczyło dziewczyny żadnymi niespodziankami. Rozczarowana wróciła do kolegi.
      – Nic ciekawego, ot, hotel na kółkach. Kurde, fochu, mam w jeszcze w domu twojego skręta i nabite szkło. Mogłam wziąć, zapalilibyśmy – poinformowała, uśmiechając się pod nosem.
      – Weź spierdalaj, poza tym mylisz fochy z racjonalnym postępowaniem i zdrowym rozsądkiem. – Zirytował się chłopak.
      – No nie dąsaj się, niech będzie i tak… zdrowy rozsądeczku. – Rozbawiona Daria drażniła się z przyjacielem.
      – Widzę, że szybko wracasz na stare tory. I co zamierzasz? – zapytał Maks, wdychając z rezygnacją.
      – Nie wiem. Starych jeszcze nie ma, może pójdę, wezmę? Jest u mnie siostrzyczka, to może byście się przy okazji poznali? No i jeszcze jedna sprawa – jeśli jutro mam przyjść, muszę wziąć ją ze sobą. Mogę? I tak pewnie starzy mnie nie puszczą, nawet z Natalią, ale nie omieszkam walczyć. To co, idziemy? Ładna dziewczyna – zachęcała Daria, robiąc przymilne miny.
      – Nie, posiedźmy na sucho. I tak masz schody, chcesz jeszcze palić? – Nie dowierzał Maks.  
      – Oj tam, nie przesadzaj.
      – Poza tym nie mam za dużo czasu. Jakbyś zapomniała, jutro mam bibę i muszę pozałatwiać sprawy. Zakupy i takie tam. No i Junior ustawił się z kumplem, ktoś musi wrzucać muzę, nie? A co do siostry to pewnie, weź ją, przecież nie zostawisz jej samej w domu. No i chętnie ją poznam. I Junior pewnie też, to pies na baby. – Zaśmiał się chłopak. – Ładna? Ile ma lat?
      – Dwadzieścia jeden. I ładna – pochwaliła pewnie szatynka.
      – O, to w sam raz, Junior będzie zadowolony – podsumował kąśliwie nastolatek.
      – Ty, bez takich, to spokojna dziewczyna. – Napuszyła się szatynka.
      – Wyluzuj, przecież żartuję.  
      Daria zaniechała sporu i odpaliła papierosa…


      Czekali jeszcze kwadrans i już mieli rozchodzić się do domów, kiedy z pierwszej klatki wyszedł ubrany w stylową białą koszulę i granatowe dżinsy mężczyzna. Przelotnie spojrzał na parę, po czym wsiadł do Mercedesa i odjechał.  
     – No to już wiemy, która klatka – wypaliła dumnie Daria.
      Nie zamierzała już dziś szukać, ale cieszyła się, że wie.
      – Widziałeś, jaki koleś? Klara mówiła, że to jej były pracodawca, że niby pilnowała u niego dzieci. Wierzysz w to? I facet zna jej adres, przyjeżdża do niej do domu i nakłania do powrotu, tak? Bo Klara jest jedyną osobą na świecie, która nadaje się do pracy u niego. Poza tym dobrze pamiętam, jaka była wtedy spanikowana, więc co mi tu kity wciska? – Wkurzyła się nastolatka.
      – Frozi, nie rozumiem, po co drążysz ten temat. Jest dorosła i to jej sprawa, z kim się zadaje i po co. A ty wszędzie chcesz wcisnąć swoje pięć groszy. I nawet jeśli ma kłopoty, to widocznie nie potrzebuje twojej interwencji, skoro o tym nie mówi – rzekł Maks.
      – Sranie w banię. Przecież to norma, że ktoś im bardziej potrzebuje pomocy, tym bardziej będzie się zapierał, że nic się nie dzieje. Kurwa, dziecko, na jakim ty świecie żyjesz? – Uniosła się dziewczyna, definitywnie przekonana do swoich racji.
      – A rób sobie, co chcesz, jak ci tylko przedstawiam swój punkt widzenia. Odprowadzisz mnie na autobus? – zapytał zmęczony tą przepychanką chłopak.
      – Dobra, chodź. Ale ja i tak wiem swoje – burknęła Daria i skierowała się w stronę przystanku.


      – Cześć! – rzuciła niepewnie, zamykając drzwi.
      Czuła się głupio przez swoje wczorajsze zachowanie wobec ciotki i wstyd jej było wejść do salonu.
      – Daria, pozwól na chwilę. – Usłyszała.
      No ładnie – pomyślała spłoszona, zdjęła buty i z sercem w piętach poszła do chrzestnej.
      – Mama prosiła, żebyś zrobiła obiad. Podobno stoi w lodówce – rzekła ciotka.  
      Nie wyglądała na złą, co dodało Darii nieco otuchy.
      – Ciociu, sorry za wczorajsze, miałam ostry nerw – wypaliła dziewczyna, gapiąc się potulnie na kobietę.
      – W porządku – odparła Pani Wanda, uśmiechając się ciepło. – Ale palenia nie pochwalam.
      – Wiem, rzucę. Będę robić kawę, chcesz? – Nastolatka naprędce zmieniła temat.
      Spać jej się odechciało, teraz miała chęć na sporą dawkę kofeiny.
      – Poproszę. Ale bez mleka.
      – Spoko. A gdzie Natalia?
      – Wyszła do sklepu, zaraz wróci.
      Gdy napoje były gotowe, Daria usiadła obok kobiety.
      – Dzisiaj bez rachowania? – zażartowała, nie widząc przy ciotce komputera.
      – Nie chce mi się – odparła wesoło pani Wanda. – Co w szkole?
      – Dobrze, tylko teraz każdy będzie wykorzystywał to, że muszę być cacy. Zwłaszcza baba od matmy. Podła su…  – wyżaliła się dziewczyna.
      – Dlaczego podła? Może trzeba z nią po prostu spokojnie porozmawiać – zauważyła pani Wanda.
      – Daj spokój, z nią? – fuknęła Daria. – Ona wie, że nie dam rady, ale nie odpuszcza. Zresztą gdzie tam nie odpuszcza – zaśmiała się ironicznie dziewczyna – ona specjalnie mnie dusi, żebym nazbierała jeszcze więcej pał. Wredna i tyle, i bardzo mnie kocha – dodała cierpko.
      – Ale może spróbuj?
      – Próbowałam, ciociu, wierz mi.
      – To może ja ci pomogę? – zaproponowała kobieta.
      – To raczej bez sensu, ale ok. Jeśli chcesz zmienić się w jeża... Bo już niejeden, który mnie uczył, ostro się najeżył. – Rozradowała się dziewczyna.
      – To wieczorem usiądziemy – zadecydowała chrzestna i wstała.
      Daria była pewna, że nic z tego, że i tak się nie nauczy. Wiedziała jednak, co robi. Kalkulowała, że jeśli posiedzi z ciotką przy matematyce i pokaże, że się stara, rodzice, choć pewnie niechętnie, puszczą ją na urodziny.
      Ciotka chwilę grzebała w torebce i gdy wróciła, wyciągnęła do Darii dłoń z dwoma banknotami.
      – Trzymaj, tylko nie mów rodzicom – rzuciła konspiracyjnie.
    – Ale ciociu… – mruknęła nastolatka, skrzętnie udając, że nie liczyła na prezenty.
      Wiedziała, że kobieta nie ustąpi, dlatego wypadało wykazać się skromnością. Oczywiście było jej nieco głupio wziąć od niej pieniądze, aczkolwiek była to maniera, która tradycyjnie pojawiała się, gdy otrzymywała od kobiety gotówkę i która szybko mijała.
      – No weź, kasa zawsze się przyda. A jeszcze teraz, jak narozrabiałaś… Rodzice ci raczej nie dadzą – stwierdziła zadziornie chrzestna, uśmiechając się szeroko.
      – Dzięki bardzo – bąknęła Daria, chowając do kieszeni dwieście złotych. Była bardzo zadowolona.
      – Ciociu, mamy Natalią zaproszenie na osiemnastkę. Zagadasz z rodzicami? – skłamała, postanawiając zawczasu wcielić w życie swój plan.  
    – Z Natalią? – Zdziwiła się kobieta.
    – Tak, zna mojego kolegę. Jak się dowiedział, że przyjechała, zaprosił też ją. Lubi Natalię – łgała bezczelnie nastolatka, czujnie nasłuchując, kiedy zazgrzyta klucz w zamku. – Ciociu, w tobie ostatnia nadzieja. Czekałam na te urodziny, poza tym osiemnastka jest raz w życiu. Musisz mi pomóc, a obiecuję, że jakoś ci to wynagrodzę – jęczała Daria. No nie zamul. – Pomyślała.
      – A jak mi wynagrodzisz? – Zaśmiała się ciotka.
      – Nauczę się matematyki – zadeklarowała cwaniacko nastolatka. – Ciociu…
      – No dobrze, porozmawiam z nimi, ale niczego nie obie…
      – Jesteś najlepsza! – wrzasnęła dziewczyna, ściskając kobietę za szyję i choć w głębi serca czuła, że rodzice – a zwłaszcza ojciec – nie dadzą się przekonać, cieszyła się, że ciotka jej pomoże. Zawsze to jakaś nadzieja.
      Zaskrzypiał klucz w zamku i Daria jak strzała pomknęła do korytarza.  
      – Znasz Maksa, uczy się w mojej klasie. Mamy zaroszenie do niego na osiemnastkę – szepnęła do Natalii, gdy tylko ta przestąpiła próg. – Później ci wyjaśnię.
      Blondynka spojrzała na siostrę dziwacznie.
      – Jakiego Maksa?  
      – Ciszej – warknęła szatynka. – Później ci powiem, tylko gadaj, że znasz.
      – No dobra – przytaknęła zdezorientowana dziewczyna i zniknęła w pokoju.
      Tylko daj ciała – pomyślała Daria i wróciła do salonu.
      – Co to za tajemnice? – zapytała ciotka.
      Mimo że minę miała neutralną, Darii wydawało się, że kobieta coś podejrzewa.
      – A nic, musiałam od razu jej powiedzieć, żeby nastawiła się na ostrą imprezę – oświadczyła dziewczyna. – Idę, zobaczę, co na obiad.


      – Jakiego Maksa, o co chodzi? – Nad głową dziewczyny zawisła Natalia.
      Daria wstawia kurczaka do piekarnika.
      – Kumpel z mojej klasy, mamy na jutro zaproszenie na osiemnastkę – poinformowała, bacznie obserwując, czy nie nadchodzi ciotka.
      – Mamy? – zdziwiła się Natalia.
      – Tak, mamy. Jesteś moim gościem i idziesz ze mną, proste.
      – Ale ja go nie znam, tak nie wypada. – Zbuntowała się Natalia.
      – A tam, nie wypada, nie szukaj dziury w całym – rzuciła luźno szatynka.
      – Daria, to naprawdę nie wypada, będę się czuła, jakbym się wprosiła. Pójdziesz sama. – Upierała się Natalia.
     Tak, sama, samej mnie nie puszczą – warknęła w duchu Daria. Zaczynała irytować się postawą siostry, bała się, że ta naprawdę się zaprze i nie będzie chciała iść. A ona zostanie w domu razem z nią.
      – Dobra, nie mędrkuj. Poza tym do jutra jest jeszcze czas, prześpisz się, to się namyślisz – stwierdziła szatynka, czując opanowującą ją coraz większą złość.  
      A myślałam, że wyluzowałaś – burknęła bezgłośnie, biorąc pod uwagę dotychczasowe zachowanie siostry. Była wściekła, że to wszystko okazało się nieprawdą i Natalia nadaj jest, jaka była. To nie był dobry znak.


      Obiad minął w napiętej atmosferze. Daria pochwaliła się, że "poprawiła" fizykę, lecz ojciec nadal był zły, matka próbowała stwarzać pozory i zachowywać się normalnie, natomiast Daria przez cały czas kombinowała, jak urobić Natalię, żeby ta przestała się stawiać. Miała w dupie rodziców i to, jak zareagują na wieść o imprezie, teraz jej celem było tylko i wyłącznie przekonanie dziewczyny do swoich decyzji.
      Gdy zjedli, Daria wyniosła naczynia i dyskretnie szturchając Natalię, szybko ulotniła się do pokoju.
       – I co, namyśliłaś się? – zapytała, siląc się na przyjazny ton.
      – Daria, ale to naprawdę nieładnie. A nie możesz pójść sama? Przecież nic się nie stanie – odparła blondynka.
      – Weź nie zamulaj, on nalegał, żebyś przyszła. To fajny koleś i chce cię poznać. I nie, nie myśl, że chcę cię wyswatać, za daleko mieszkasz – rzuciła Daria ze sztuczną wesołością.
      – Daria, ja nie wiem... – mruknęła Natalia.
      Dziewczyna powoli zaczęła się łamać, co bardzo usatysfakcjonowało szatynkę. Wiedziała, że teraz już pójdzie z górki i zrobiło jej się lżej na duszy. Jeszcze tylko rodzice.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2001 słów i 11965 znaków, zaktualizowała 24 lis o 14:03.

2 komentarze

 
  • Iga21

    :hi:

  • agnes1709

    @Iga21 Jakaś Ty wylewna:lol2: Jasne, że masz rację, nie da się w nieskończoność pisać komentarzy. Sama tak mam:p

  • Iga21

    @agnes1709 ale znak że jestem, że przeczytałam jakoś przekazać trzeba było  :)

  • Gaba

    💪👏🤘

  • agnes1709

    @Gaba :kiss: Babol jutro  :ziober:

  • Gaba

    @agnes1709 fajnie👍!