Niepokorna cz. 49

Niepokorna cz. 49– Kur... nawet zajarać nie dadzą – warknęła Daria, zauważywszy Ninę trzymającą przy uchu telefon. – Zbijamy, bo zaraz będzie cyrk, a ja sama jestem bez szans – dodała, dopaliła na szybkiego i dziarsko skierowała się w stronę bramy.
      – Już idziesz? – zapytała zdziwiona blondynka, widząc, że Daria nie zamierza wchodzić do budynku szkoły. Słyszalna była obawa w jej głosie.
      – A co mnie tu trzyma? Cisnę z tego chlewu, tylko muszę jeszcze... Poczekaj tu... albo nie, lepiej chodź ze mną, szmaty nadal siedzą w palarni – odparła Daria, mając przy okazji nadzieję, że nikt nie znalazł i nie ukradł trawy. Z jej dzisiejszym szczęściem wcale by się nie zdziwiła. Po chwili odetchnęła z ulgą, paczuszka leżała tam, gdzie ją zostawiła. – No co? – syknęła na Bogu ducha winną Klarę, zobaczywszy, że ta gapi się na nią z niemałym zainteresowaniem.
      – Nic – mruknęła półgębkiem dziewczyna.
      Daria szybko schowała narkotyki i wybrała numer Krzyśka metalowca. Czekała cztery, pięć sygnałów, lecz chłopak nie odbierał.
       – No i widzisz? Takie to umawianie się. No ja pierdolę – zbluzgała.  
       Była coraz bardziej rozdrażniona, bo nie dość, że będzie musiała stawić czoła rodzicom, to teraz jeszcze Sylwkowi. I na chuj to wzięłam? – wyrzucała sobie, wiedząc jednocześnie, że odmowa byłaby bardzo trudna, jak nie niemożliwa.
      – Boisz się, co będzie w domu – stwierdzila nieśmiało Klara.
      – Nie, to nie to... Zresztą, nieważne, olewam – odparła wkurzona Daria. – Co zamierzasz? Bo ja spadam.
      – Jadę do domu.
      – Gdzie jedziesz? Starzy nie będą pytać, czemu tak wcześnie?  
      – Nie.
      – To może do mnie na kawę? – zaproponowała szatynka, mając nadzieję, że gdy wyzna prawdę przy koleżance, matka nie zareaguje tak ostro. A potem niech się dzieje, co chce, najważniejsze, że oświadczenie będzie miała już z głowy.
      – Do ciebie? – Klara wpadła w popłoch. – Ja dziś nie mogę.
      – Kurwa, wczoraj "nie mogę", dzisiaj "nie mogę", to kiedy? Dziś jest bardzo dobra okazja, zwłaszcza, że wychodzimy tak wcześnie z budy. To jak? – naciskała Daria, gdyż właśnie rozbrzmiał dzwonek.
      – Innym razem, dobrze? – wykręcała się Klara.
      – Innego razu może nie być, jak mnie matka dziś zamorduje, kumasz? – Zachichotała szatynka. – No ale ok, jak chcesz; nie będę naciskać. Szły.



– Gdzie ty w ogóle mieszkasz, na której ośce? Jedziesz dwunastką? – Po kilku chwilach ciszy Daria odzyskała głos.
      – Tak – wymruczała byle jak Klara, ignorując pierwsze pytanie.
      Daria jednak nie dała się spławić i dość chłodno wznowiła wątek:
      – Tak się nazywa twoje osiedle? "Tak"? Dziwna nazwa. – Wyszczerzyła zęby.
      – Na Mieszka Pierwszego, ok? – fuknęła Klara, aczkolwiek wydawała się zakłopotana.
      – To czemu nie jeździsz dychą? Miałabyś bliżej. – Daria nie odpuszczała.
      – Nie lubię chodzić z dychy.
      Dobra, dobra – pomyślała szatynka, ale nie ciągnęła tematu.
      Gdy dotarły do przystanku, akurat podjechał autobus. Klara zrobiła dość specyficzną minę, widząc, że koleżanka wsiada za nią do pojazdu. Nie otwierała ust, lecz Daria doskonale wiedziała, czego się boi. Nie rozumiała, dlaczego robi tak wielką tajemnicę z tego, gdzie mieszka, aczkolwiek nie wyciągała już prawdy; nie chciała znęcać się nad dziewczyną. Dowiem się w swoim czasie – pomyślała.
      Autobus szybko dojechał do osiedla szatynki.
      – A może jednak kawa? – Daria ponowiła prośbę, szykując się do wyjścia.
      – Sorry, innym razem – bąknęła Klara.
      – I po co pytam? Na razie – rzuciła niemiło Daria i po chwili opuściła pojazd.
     No kurwa, i czemu nie mam deski? – przeszło jej nagle przez myśl. Wydedukowała, że dziś mogłaby śledzić koleżankę i zapewne odniosłaby sukces, Mieszka Pierwszego znajdowało się zaledwie dwa przystanki dalej. Pomyślała również, że mogłaby jechać z Klarą pod pretekstem odprowadzenia jej, wiedząc jednak, że dziewczyna chroni, jak może, swoją prywatność, zrezygnowała. Skoro chciała zdobyć jej zaufanie, musiała być cierpliwa.
      Szła coraz wolniej w stronę swojego wieżowca, nie miała pojęcia, co powie Sylwkowi. Nie było jej winą, że sprzedała tylko jeden gram, lecz mimo wszystko czuła, że będzie musiała się tłumaczyć. A pierdolę, co, pobije mnie? – burknęła bezgłośnie, nie czując się jednocześnie ani trochę pewnie.
      – Daria! – usłyszała nagle i wróciła do żywych. Przez rozmyślania nie zauważyła nawet, że jest już prawie na miejscu. Niechętnie podeszła do ławeczki. Stres się nasilił, gdy zobaczyła, że prócz Joja siedzi na niej nie jeden, nie dwóch, a czterech podejrzanych typów.
      – Udajesz, że mnie nie widzisz, czy masz wadę słuchu? Krzyczę już trzeci raz – wyjechał oschle Sylwek, uśmiechając się złośliwie.  
      – Sorry, zamyśliłam się – odparła Daria.
Obleciał ją strach, głos chłopaka był bardzo nieprzyjazny.
      – A o czym to tak myślisz?
      – Sama nie wiem – mruknęła dziewczyna, starając się brzmieć naturalnie.
      – Jak interesy?  
      – Lipa, nikogo w budzie, zgoniłam tylko sztukę – wyjaśniła płochliwe Daria, prosząc losu, aby się nie wściekł.  
      Chłopak był dobrze znany ze swojego bandyckiego zachowania, nie zdziwiła by się więc, gdyby zaraz dał jej po twarzy. Jego i jego kolegów stać było na wszystko.
      – Luz, tego się nie da tak raz, dwa – rzekł Sylwek i po Darii spłynęła nieopisana ulga.  
      – Ale... – bąknęła szatynka i się zacięła.
      – Nawijasz. – Jojo jeszcze szerzej wygiął usta.
      – Muszę ci to oddać, bo już się nie uczę – wyjaśniła dziewczyna na jednym tchu.
      – Jak to? – Zdziwił się chłopak.
      – Wywalili mnie, narobiłam cyrku.
      – Wywalili? To grubo. I co, nie chcesz popytać znajomków? Zarobisz – namawiał Sylwek.
      Nie było nacisku w jego głosie, niemniej jednak Daria nie czuła się komfortowo, uczestnicząc w tej dyskusji.
      – Może na razie odpuszczę. Będę miała ładną sesję u starych, więc lepiej, żebym nie niosła tego do domu. Jeszcze większy przypał nie jest mi raczej potrzebny – stwierdziła dziewczyna.
      – Dobra, luz, ale jak coś, wiesz, gdzie mnie szukać. Starszy poszumią i zaraz im przejdzie, więc przemyśl sprawę.
      – Jasne – przytaknęła Daria, oddała chłopakowi narkotyki i pieniądze, i już chciała uciekać.
      – Gdzie? – Przytrzymał ją. – Chyba jesteś za wcześnie, to może piwo? – Wskazał wypełnioną po brzegi puszkami reklamówkę.
      – Nie dziś. Muszę stawić czoła rodzince, a poalkoholowy chuch raczej mi w tym nie pomoże – odparła z uśmiechem Daria.  
      Widząc, że rozmowa przeszła dość gładko, trochę się rozluźniła.
      – Ale po pijaku będzie łatwiej, zlejesz wywody matki. – Zaśmiał się chłopak. – Poza tym nie wyglądasz mi na laskę, która trzęsie się przed starymi, więc? No dawaj, po jednym – nalegał.
      Daria miała dość. Wiedząc, co ją czeka, nie chciała pić, lecz trudno jej było przeciwstawić się chłopakowi. Gdy chciała postawić na swoim, umiała być asertywna, jednak przy Sylwku jej pewność siebie zawsze znikała. Wzrok miał neutralny, aczkolwiek w mniemaniu Darii był zimny i groźny, przez co szybko się pogubiła i nie wiedziała, jak się wykręcić i zniknąć.
      – Dobra, ale tylko po jednym. – Ustąpiła w końcu i zaraz otrzymała zimny trunek.
      – Siądźmy – rzekł Jojo i posadził tyłek na ławce.
      Nastolatka zmuszona była przyjąć propozycję, choć nie uśmiechało jej się siedzenie z nieznajomymi, notabene, wyglądającymi jak spod ciemnej gwiazdy chłopakami. Pierwszy raz widziała ich na oczy i miała złe przeczucia.
      – Ej, a możemy iść za murek? Nie chcę wpierdolić się na matkę – poprosiła nagle.
      Sylwek przystanął na prośbę i ku wielkiej uciesze szatynki, po chwili skryli się za zniszczoną ceglaną ścianą, pozostałością po... nie wiadomo, czym. Nastolatka była już niewidoczna postronnym osobom, aczkolwiek wcale nie czuła się lepiej; Jojo czasem ją przerażał. Nie śpieszyło jej się do domu, a z drugiej nie chciała siedzieć z chłopakiem i odpowiadać na niewygodne pytania. Była już kłębkiem nerwów.

***

Najlepszego w Nowym Roku! :cheers:

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1433 słów i 8408 znaków, zaktualizowała 1 sty o 12:27.

2 komentarze

 
  • AnonimS

    No wreszcie. Masz nowego kompa czy  wena wróciła ? Pozdrawiam noworocznie.

  • agnes1709

    @AnonimS Nie mam kompa, co Wy macie z tymi pytaniami? Jak będę mieć, nie omieszkam się pochwalić:D Wybacz, ale chyba nerw bohaterki mi się udzielił. Pozdro ;)

  • AnonimS

    @agnes1709 ciesz się że ludzie aż tak pamiętają o Twoich problemach. Zwykła życzliwość. Zalecam więcej luzu w nowym roku :blee:

  • agnes1709

    @AnonimS A tam, pamiętają, ciekawość to jest zwykła:lol2: Jestem wyluzowana, całe życie ;)

  • Iga21

    I wzajemnie Agnes :)
    Rozdział przejściowy.
    W następnym będzie się działo :)
    To teraz Daria po "opuszczeniu" szkoły będzie zajmowała się handlem zielonym towarem :)

  • agnes1709

    @Iga21 Nie wiem, jak to z nią będzie, wyjdzie w praniu (jak zawsze). W domu jednak będzie dym, inaczej być nie może :D

  • Iga21

    @agnes1709 a nawet musi :D

  • agnes1709

    @Iga21  :przytul: