Niepokorna cz. 24

Niepokorna cz. 24

Śnił jej się ojciec, który z uśmiechem na twarzy wchodzi do mieszkania i zmęczony podróżą, przytula dziewczynę i siada w swoim "osobistym” fotelu. Po chwili pyta córkę o postępy w szkole i ogólne wydarzenia, ściskając w dłoni pożądane przed Darię papierki. Dziewczyna gładko kłamie, a że matki nie ma, nie musi kombinować. Po złożeniu zeznań nastolatka otrzymuje pięć banknotów po dwadzieścia euro i ucałowawszy rodzica, szczęśliwa znika w pokoju. Kwestia długu u Maksa zostaje rozwiązana, ale tylko do dnia następnego, gdyż w czasie podróży do szkoły kradną jej wszystkie pieniądze, które wzięła z domu, aby wymienić.  


Usłyszała niewyraźny dźwięk telefonu, lecz nie miała zamiaru opuszczać przytulnego azylu. W oczach nadal stał jej koszmar, obraz złości, frustracji, żalu do siebie i tysiąca przekleństw, które subtelnie wypowiedziała zaraz po wyjściu z autobusu i odkryciu kradzieży. Sen był bardzo realny.
Telefon nie dawał za wygraną, spojrzała więc na zegar – 14:45. Ból nieco zelżał, lecz nadal ćmił w okolicach skroni i w miejscu uderzenia. Z takim bólem dało się jednak żyć, postanowiła więc, że poleży jeszcze chwilę i wstanie coś zjeść. Po drzemce zgłodniała jak wilk, zjadłaby konia z kopytami, tym bardziej, że miała kaca, a na kaca zawartość lodówki zawsze pochłaniała jak wariatka.  
Komórka ucichła, aby po chwili zacząć denerwować ponownie. Zmuszona ją uciszyć sięgnęła pod łóżko i spojrzała na wyświetlacz – "Mama.”
– Daria, jesteś już w domu? – usłyszała odrobinę zdyszany głos rodzicielki.
– Tak. I nie krzycz.
– Daria, zaraz przyjadę i potem jadę na dworzec. Obierz ziemniaki i pokrój w ćwiartki, upieczemy. To na razie – matka szybko się rozłączyła, jakby wiedziała, że córka będzie się buntować.
No kurwa – warknęła w duchu Daria, aczkolwiek niechętnie ruszyła tyłek z łóżka i po przemyciu twarzy zimną wodą, już stała w kuchni. Pożądaną rzeczą, jak zawsze po drzemce była w tej chwili kawa, nastolatka miała jednak obawy, co do jej wypicia. A chuj tam, najwyżej zrobię słabszą – zdecydowała wreszcie, chęć na kofeinę była zbyt silna.
Zajrzała pod zlew, gdzie ukazała jej się cała torba, a raczej wór ziemniaków, na widok których natychmiast skwasiła jej się mina. Nie miała pojęcia, czy ma obrać wszystkie, ile w ogóle ma obrać, po chwili doszła jednak do wniosku, że ponad pięć kilo kartofli na cztery osoby to zdecydowanie za dużo i że cała duża miska powinna wystarczyć.
Zalała kawę, profilaktycznie wypiła paracetamol i wielce niezadowolona, wzięła się do pracy. Szło jej dość szybko, gdy więc obrała połowę, postanowiła zapalić. Zupełnie zapomniała, że istnieją papierosy, a matka przecież lada chwila może wpaść do domu.
Z fajką uporała się w samą porę, bo ledwie zdążyła ponownie chwycić nóż, jak usłyszała zgrzyt w zamku. Miała szczerą nadzieję, że matka nie kazała obrać jej tych ziemniaków teraz, żeby zaciągnąć ją ze sobą na dworzec. Nie miała ochoty ani siły na wycieczki; już sama perspektywa słuchania pół wieczoru paplania Natalii ewidentnie wystarczyła, nie potrzeba jej było słuchać jeszcze tego ględzenia w samochodzie.
I nagle sobie przypomniała! Od razu uśmiechnęła się pod nosem, ponieważ migiem wymyśliła, jak stworzyć kilka mdłych pozorów i szybko zmyć się z rodzinnej imprezy.
– Daria, jedziesz ze mną na dworzec? – zapytała pani Jagoda, stawiając na stole dużą reklamówkę.
– Nie mogę, mam lekcje – rzekła z pełną powagi miną nastolatka.
– Lekcje? – matka zrobiła wielkie oczy. – A od kiedy to tak ważne są dla ciebie lekcje?
– Polak – oznajmiła spokojnie Daria, będąc przekonaną, że to wystarczy. Dziewczyna miała świadomość, że matka bardzo dobrze wie, jak lubi ów przedmiot, była więc pewna, że ma problem z głowy. Pomyliła się jednak, bo matka zaraz dodała:
– Przed piątą będziemy z powrotem, zdążysz jeszcze napisać.
– Mamo, dopiero co wlazłam do domu, muszę się chyba wykąpać, nie? A po drugie to co, myślisz, że będę siedzieć po nocach i pisać, bo jej wysokość księżna Natalia przyjeżdża? – warknęła nastolatka, wkurzona uporem kobiety.
– Daria – fuknęła pani Jagoda. – A ciotka? To twoja chrzestna, miło jej będzie, jak ją przywitasz.
– Mamo, wrzuć na luz, ok? Głowa mnie boli i nigdzie nie jadę, tak samo mogę przywitać ją tu. Czemu jesteś taka upierdliwa? – uniosła się dziewczyna, wlepiając w matkę znienawidzony wzrok.
– Głowa cię boli, tak? Biedactwo – rzuciła ironicznie kobieta, operując krzywym półuśmieszkiem.
– Spier… – syknęła cicho rozdrażniona dziewczyna, lecz matce to nie umknęło.
– Dziecko, ja naprawdę nie wiem, co się ostatnio z tobą dzieje, ale wiedz, że bardzo mi się to nie podoba. Aha. I ku twej wiadomości – ojciec wraca dziś w nocy, przygotuj się więc na poważną rozmowę – zagroziła kobieta i zabrała się za rozpakowywanie zakupów.
Daria pokazowo parsknęła pod nosem, choć w głębi duszy nie była zadowolona, wiedziała, że ojciec mimo, iż łagodnie, to będzie wiercił jej dziurę w brzuchu.


– Wystarczy? – zapytała Daria kręcącą się przy kuchennym blacie matkę.
– Tak. Wstawię do pieczenia – oznajmiła kobieta, pokazując córce żaroodporne naczynie.  
Daria uwielbiała kaczkę, zacierała więc już ręce.
– Miała być na jutro, ale skoro zostajesz, przypilnujesz. Tylko zaglądaj do niej, a nie nos w komputer, a piekarnik sobie – rzuciła kąśliwie matka, spoglądając na zegarek. Nadal była zła. – Będzie się piec ze dwie i pół godziny, więc sama wstawię ziemniaki, jak wrócę. Muszę już jechać – dodała i pośpiesznie wyszła z kuchni.
Daria odpuściła sobie komentarz, gdyż jedynie, co cisnęło jej się na usta to obraźliwe, nieprzyzwoite słowa.
– Daria, pilnuj piekarnika! – powtórzyła głośno kobieta i zamknęła za sobą drzwi.
Podminowana nastolatka włączyła laptopa, wsadziła fajkę w zęby i umknęła na balkon. Postanowiła wykąpać się wieczorem, teraz miała ważniejsze sprawy na głowie, a mianowicie wypracowanie z polskiego.
Czuła coraz większy głód, czekała jednak wiedząc, że jak zje teraz, nie wciśnie obiadu. Damy radę – uśmiechnęła się podświadomie i mimo że znów było jej odrobinę niedobrze, zapewne z głodu, mocno zaciągnęła się papierosem.


Zegar wskazywał 15:56, a jedyne, co napisała dziewczyna, to: "Jak wiemy, szkoła od zawsze była i będzie mniej lub bardziej lubianym obowiązkiem. Już od najmłodszych lat chroni nas, bawi, uczy życia. Można by stwierdzić, iż wszystkie są do siebie podobne, lecz czy to prawda? Odmienne charaktery, różnorodny klimat, nauczyciele, uczniowie, to wszystko sprawia, że mimo utartych standardów każda z ich jest inna, na swój sposób niepowtarzalna i wyjątkowa.”
Zadumała się, aby po chwili skasować cały wpis. Nic jej nie pasowało, wydawało się mdłe, płaskie i kompletnie bez wyrazu.  
Siedziała i gapiła się w monitor, zrezygnowana. Trwała w postanowieniu, że choćby miała siedzieć tu do czwartej rano, napisze. Wiedząc, jakie ma oceny z polskiego, nie przejmowała się sobą, ale była przecież inna kwestia – obiecała Maksowi.
Piknął sms i wyrwał ją z drażniących kombinacji. Odczytała: "Stan konta wynosi 10, 07 PLN”. Przeszedł ją dreszcz zaskoczenia, a zaraz po nim irytacji. Miło jej się zrobiło, gdyż doładowanie dobitnie wskazywało, jaki stosunek ma do niej kumpel, lecz mieszając się z tym, że zignorował jej słowa, wywoływało jednocześnie złość. Wkurzona w okamgnieniu wykręciła numer Maksa, układając już w głowie odpowiedni ochrzan.
– Witaj – usłyszała nad wyraz zadowolonego chłopaka.
– Można wiedzieć, co ty odpierdalasz? – wywaliła od razu.
– Czyli? – Maks wypalił głupa, lecz Daria dobrze wiedziała, że cieszy się pod nosem.
– Kurwa, to, że masz kasę, to nie znaczy, że możesz ignorować moje słowa! – uniosła się wzburzona dziewczyna. – I jeszcze się cieszysz? To takie śmieszne? – warczała.
– Frozi, wyluzuj – zaśmiał się Maks.
– Jak to "wyluzuj”? Dlaczego nie słuchasz tego, co do ciebie mówię?
– Ale ja nie wiem, o co ci chodzi.
– Wiesz co? Spierdalaj! – rzuciła nastolatka i się rozłączyła.
Niemoc twórcza wywołała u niej nie lada złość, tym bardziej, że chcąc nie chcąc, musiała to przecież napisać.  
Zadzwonił telefon. Wiedziała, kto to, więc zignorowała. Czuła, że zaraz dostanie wiadomość i się nie pomyliła, po chwili na ekraniku widniało: "Frozi, odbierz, dlaczego się pieklisz?”
Wstała, aby zajrzeć do kaczki i przy okazji zapalić. Komórka zagrała ponownie. Tym razem odebrała, lecz się nie odezwała.
– Frozi… – zaśmiał się Maks. – No co jest? Przestań się obrażać, to tylko koleżeńska przysługa – chichotał.
Milczała.
– Daria…
– Podaj mi swego maila, wieczorem wyśle ci z polaka – mruknęła, chyba nieco ochłonęła.
– Wyślę ci na koma. Frozi, obraziłaś się? – chłopak nie odpuszczał.
– Tak, tak się nie robi.  
– Daj już spokój, ok? Przynajmniej będziesz miała z czego zadzwonić, nie szukaj problemu tam, gdzie go nie ma.
Dziewczyna tylko przewróciła oczyma.
– Frozi, już napisałaś? Szybka jesteś – Maks zmienił temat.
– Tak, napisałam… – burknęła gorzko Daria.
– Jak się czujesz?
– Tak sobie, ale łeb przynajmniej nie boli.
– To spoko. Dobra, muszę kończyć, chciałem się tylko dowiedzieć, jak się czujesz. Zadzwonię jeszcze wieczorem, mogę? – chłopak spoważniał.
– Jak chcesz.
– Frozi, co jest? Czemu jesteś wkurwiona, naprawdę popełniłem straszną zbrodnię?
– Wiesz, czemu. Dobra, zadzwoń, ale po dwudziestej. Na razie – rzuciła Daria i się rozłączyła, miała dość tej rozmowy.
Znów pomyślała o kwocie na koncie i opanowała ją dziwna duma, gdyż rozumiała, że chyba jest dla chłopaka kimś ważnym, z drugiej strony jednak wkurzała się, że olał jej słowa i robi sobie, co chce. A zresztą, chuj tam – pomyślała, wiedząc, że przecież nie ma się czym przejmować, a chłopak i tak jutro swoje dostanie.


Znów zawisła przed Wordem z kompletną niemocą. W głowie zdania plątały się i kumulowały, za nic jednak nie potrafiła przelać ich na "papier”. Była coraz bardziej zła, którą to złość dopełniał tylko piękny zapach pieczeni, który subtelnie zaczął wydobywać się z kuchni i drażnić zmysły nastolatki.
Siedziała kolejne minuty, nie mogąc wykrzesać z siebie chociażby krzty kreatywności, w końcu zazgrzytał klucz w zamku…

***

Wybaczcie, że wyszło koślawo, też mam niemoc :(

1 122 czyt.
100%111
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1906 słów i 10955 znaków, zaktualizowała 27 wrz 2018

Komentarze (1)

 
  • Iga

    Iga 3 paź 2018 ip:5173144

    Hej dlaczego przestałas pisać? Czekam na kolejne rozdziały 🙂