Niepokorna cz. 16

Niepokorna cz. 16Nie zdążyła otworzyć drzwi i wejść do korytarza, jak wyrosła przed nią matka.
– Gdzie byłaś? – wyjechała od razu.
Dziewczyna zignorowała kobietę, zdjęła buty, które niechlujnie rzuciła obok szafki w przedpokoju i już chciała chować się w swojej sypialni.
– Piłaś?! – zapytała, a raczej stwierdziła kobieta, zatrzymując córkę – jej głos nie wróżył nic dobrego.  
– Nie piłam, wypiłam dwa piwa – burknęła byle jak nastolatka, próbując przepchnąć się przez rodzicielkę.
– Dwa piwa?! – zagrzmiała pani Jagoda. – Przecież ty jesteś kompletnie pijana! Daria, kiedy to się skończy?! – huczała dziewczynie prosto w twarz.
– Mamo, wrzuć na luz, to kiedy mam się bawić? – zapytała spokojnie szatynka, nie mając zupełnie ochoty dziś z nią walczyć.
– Bawić się? Jest duża różnica między zabawą, a upijaniem się. W piątek przyszłaś podpita, w niedzielę wstałaś skacowana, dziś także i na dodatek znowu jesteś pijana. Do tego jest dopiero poniedziałek i szkoła, a ty nadal nie masz żadnych hamulców. Co ty sobie wyobrażasz, do cholery?
– A odwal się – warknęła Daria, znów chcąc uciec, lecz matka była nieustępliwa.
– Jeszcze nie skończyłam – syknęła, jak żołnierz stanąwszy przed drzwiami pokoju dziewczyny.
– Mamo, daj mi spokój, naprawdę nie mam ochoty dziś się z tobą kłócić, poza tym muszę jeszcze napisać wypracowanie na jutro – tłumaczyła Daria, starając się trzymać uciekające nerwy na wodzy.
– Daria, ostatni raz cię ostrzegam: albo weźmiesz sobie do serca moje słowa, albo zgłoszę całą sprawę, rozumiesz? – zagroziła stanowczo kobieta.
Dziewczyna tylko parsknęła śmiechem, w dupie miała jej groźby, a przynajmniej teraz.
– Dobrze, śmiej się – skwitowała matka i zniknęła w salonie.
Bujaj się, zwiecho – warknęła w duchu Daria i otworzyła drzwi sypialni, lecz tak szybko, jak do niej weszła, tak szybko wyszła.
– Gdzie jest komputer?! – wydarła się, wpadając jak burza do salonu.
– Nie ma i nie będzie – odparła spokojnie rodzicielka.
– Kurde, kobieto, muszę napisać na jutro na polak, chyba ci mówiłam!  
– Masz długopis i zeszyt – rzekła pani Jagoda, robiąc to nad wyraz złośliwie.
– Kur…! – wrzasnęła Daria i szybko wróciła do pokoju, mocno trzasnąwszy drzwiami. – Pojebana suka – wściekała się.  
I jeszcze mnie straszy – dodała w myślach.
Zadzwonił telefon i nastolatka spojrzała na zegar ścienny – 21:23. Odebrała, jak obiecała, choć nie miała chęci na rozmowę, nie chciałaby wyżyć się na chłopaku za wkurzające wybryki matki.
– Jak tam? – zapytał ze słyszalnym uśmiechem.
– Dwadzieścia trzy minuty spóźnienia – syknęła Daria.
– Przepraszam, rodzice dupę mi zawrócili. Frozi, jesteś pijana? – wyłapał od razu.
– Nie jestem, zresztą nie twój interes – odarła chamsko.
– Daria, co się dzieje, jesteś na mnie zła? – ton chłopaka ostygł.
– Nie na ciebie, tylko na matkę, wkurwiła mnie… Sorry.
– A dziwisz się? – podsumował.
– Dlaczego chciałeś, żebym wróciła? – od razu zmieniła temat, gdyż nerwy zaczynały już wymykać się spod kontroli.
– Chciałem dać ci papierosy. Miałem to zrobić wcześniej, ale jakoś umknęło – wyjaśnił bardzo sugestywnie chłopak, podkręcając dziewczynę jeszcze bardziej.
– Kupiłam, wiszę ci pięć złotych – przyznała się Daria.
– Spoko – odparł luźno Maks. – Frozi, znowu jesteś zawiana i jutro będzie kolejny kac – zaśmiał się i to wystarczyło, żeby dziewczyna w końcu pękła.
– Kurwa, ty też będziesz mnie prostował?! – wrzasnęła. – Odwalcie się wszyscy wreszcie ode mnie! Żegnam! – dodała furiacko i z miejsca rozłączyła rozmowę.
Była wściekła, przy czym alkohol tylko bezlitośnie podkręcał nerwówkę. Telefon nie zadzwonił ponownie, lecz Daria w tej chwili ani trochę nie żałowała swojego wyskoku, procenty wypchnęły wszelkie wyrzuty sumienia.  


Wiedziała, że to bez sensu, że nie zdarzył się cud i internet, który wyczerpał się dwa dni temu nie naładował się sam, mimo to, szczerząc się pod nosem ze swojej głupoty, otworzyła przeglądarkę w komórce i wpisała adres, dostając oczywiście po chwili komunikat, iż połączenie jest niedostępne.
Kurwa, mogłam załadować za dwie dychy – wkurzyła się.
Nadal czekała na wiadomość z gazety piszącej historie rzekomo "z życia wzięte”. Ani trochę nie wierząc w prawdziwość zwierzeń piszących tydzień temu także wysłała do nich zmyślone oczywiście opowiadanie łudząc się, że dostanie jakąkolwiek odpowiedź, lecz ta wciąż się nie pojawiała. Daria zaczęła już wątpić, że odpiszą i wkurzała się twierdząc, że nawet, jeśli praca się im nie spodobała, to powinni przynajmniej dać znać, napisać chociażby, żeby pocałowała się w dupę.
Kurwa, wysyłają i dostają parę groszy – najeżała się, nie wierząc w ani jedno słowo redakcji. Sami, kurwa, piszą i pierdolą, że nadesłane. Żałosne – klęła w duchu, zdejmując ciuchy, gdyż nerwy trochę odparowały i dziewczyna poczuła się zmęczona.  
Wyjrzała delikatnie przez drzwi chcąc sprawdzić, czy matka nie rusza się z miejsca i widząc, że wszystko ok, szybko wyjęła skręta i najgłębiej, jak się dało, schowała pod dywan przy łóżku, po czym wskoczyła w koszulkę i walnęła się na meblu na wznak.


Przebudziła się w nocy z zupełną suchością w gardle i totalnym niesmakiem, z miejsca opieprzając siebie za to, że wypiła. Kompletnie nie chciało jej się wstawać, lecz pragnienie się nasilało, zwlekła się więc z łóżka i "żwawo”, jak na jej obecny stan przystało, powlekła się do kuchni, drepcząc noga za nogą. Otworzyła lodówkę, chwyciła do połowy pełną butelkę zimnego mleka i szybko umknęła do pokoju.  
I nagle o czymś sobie przypomniała.
Od razu się ożywiła i po chwili znów była już w korytarzu. Poruszając się cichutko jak myszka szybko znalazła torebkę matki i zaraz miała w dłoni jej portfel. Bacznie nasłuchując odgłosów w cichym mieszkaniu, ekspresowo przewaliła wszystkie kieszonki i zakamarki, ale pieniędzy Maksa nie znalazła.
No kurwa, już schowała – wkurzyła się, szybko schowała portfel na miejsce, kładąc torebkę identycznie, jak leżała i uciekła do pokoju.
Zegarek w telefonie wskazywał trzecią w nocy, co wprawiło dziewczynę w niezadowolenie – fakt, że ma zaledwie cztery godziny snu nie cieszył jej zbytnio. Mleko w okamgnieniu zniknęło w całości i gdy zaspokoiła już pragnienie, na powrót zwinęła się w kłębek, otulając miękkim kocem.  
Na myśl znowu przyszła jej Klara i jej "przygody”, lecz nie zagościła na długo, bo dziewczyna odleciała prawie natychmiast.


– Daria, wstawaj – usłyszała przez kończący się sen.
Nie czuła się dobrze i nie miała ochoty ruszać się z miejsca. Kurwa, i po co mi to było? I jeszcze ta Warka – pomyślała, zła na siebie i swoją głupotę. Wiedziała, że to nie bimber jest sprawcą dzisiejszego samopoczucia, gdyż piła go nieraz i znała kaca po nim, tylko drinki pomieszane z piwem, więc to je obwiniała za dzisiejszy stan, a przy okazji oczywiście Maksa i jego hojność.
– Daria, wstawaj, muszę wcześniej wyjść – matka wsadziła głowę do pokoju.
– Dopiero wpół do – warknęła nastolatka, gdy już wysiliła się, aby spojrzeć na zegar.
– Wstań, bo prześpisz – kobieta nie ustępowała.
Zmuszona do powstania dziewczyna wylazła w końcu spod koca dziwiąc się, dlaczego matka wychodzi pół godziny przed czasem. Głowa nie bolała, aczkolwiek nie czuła się dobrze.  
Kurwa, więcej nie piję – zaprzysięgła, ciężkim krokiem kierując się do łazienki.
– Daria – zawołała kobieta i nastolatka, chcąc nie chcąc, zmieniła kierunek i gdy tylko stanęła w progu kuchni, nacięła się na surowy, wyrażający dogłębną dezaprobatę i politowanie dla jej wyglądu wzrok matki.
– Po szkole masz od razu wracać do domu – nakazała bezkompromisowo kobieta, tykając leżący przed jej nosem laptop.
Bez odpowiedzi.
– Słyszałaś, co powiedziałam?!
– Nigdzie się nie wybieram – burknęła nastolatka.
– Daria, ja nie żartuję. Przyjeżdża Wanda z Natalią, o szesnastej odbieram je z dworca.
– Co takiego?! – Daria wywaliła oczy, nie wierząc w to, co słyszy.
Od razu skwasiła jej się mina. Dziewczyna uwielbiała Wandę, jej matkę chrzestną, siostrę pani Jagody, lecz na myśl o niańczeniu o trzy lata starszej od siebie paniusi zrobiło jej się niedobrze. Perspektywa przebywania w jednym domu z dziewczyną pokroju Niny dłużej, niż przez minutę, wywoływała u Darii bezkresny niesmak.
Natalię widziała ostatnio trzy lata temu i pomimo, że nie mogła do końca uznać jej za definitywny wzór Niny”, gdyż nie była tak wyniosła i podła, tylko raczej małomówna i bardzo spokojna, to jednak perspektywa spotkania niezbyt cieszyła szatynkę. Sam fakt, że obie panie ubierały się podobnie wystarczył, żeby wzbudzić w Darii niechęć. Była też druga przyczyna, a mianowicie to, że Natalia nigdy nie dała się poznać z jakiejkolwiek złej strony, przez co Daria zawsze trzymała się na dystans, nie potrafiąc jej nawet w najmniejszym stopniu zaufać. Siostry, gdy się spotykały, zawsze gadały na bardzo neutralne tematy, więc Daria nie wiedząc, jak może się to skończyć, nigdy nie wykraczała zwierzeniami poza jakiekolwiek próg przyzwoitości. W jej mniemaniu Natalia wyglądała na osobę, która jest bardzo blisko z matką, dlatego nigdy się przed nią nie otworzyła, bojąc się, że ta prędzej czy później wszystko jej powie.  


– Jak to przyjeżdżają? W środku tygodnia? – Daria nie dowierzała.
– Ciotka będzie tu w delegacji, więc chyba nic w tym dziwnego, że chcą nas odwiedzić.
– Natalia też będzie w delegacji? – zapytała Daria, wylewając z siebie całą rzekę ironii.
– Przestań, dobrze? Co ty chcesz od jej dziewczyny? Spokojna, grzeczna i w przeciwieństwie do ciebie nie szarpie ciotce nerwów; powinnaś brać z niej przykład – oznajmiła pani Jagoda.
Daria parsknęła śmiechem.
– Na ile przyjeżdżają? – drążyła, chcąc natychmiast wiedzieć, na czym stoi.
– Wracają w niedzielę.
– Co?! – Darią wstrząsnęło.
– Do piątku Wanda ma jakieś spotkania, więc chciałybyśmy spędzić razem weekend, kiedy nie będzie w pracy. To jest dla ciebie coś dziwnego?
– No to chuj, umarł w butach! Już po imprezie! – rzuciła bezczelnie Daria, uderzając z rezygnacją rękoma o nogi i nie czekając na ochrzan, migiem zamknęła się w łazience, niezbyt subtelnie zamykając za sobą drzwi. – No kurwa jego mać – przeklinała, widząc oddalającą się już w pięknym stylu osiemnastkę Maksa.


Zimny prysznic nie pomógł, dziewczyna w dalszym ciągu czuła się źle.
– Daria, wychodzę! Pamiętaj, co ci powiedziałam! – przypomniała ostrzegawczo pani Jagoda, pukając w drzwi toalety.
Zajęta nakładaniem bielizny nastolatka nawet nie zamierzała odpowiedzieć. Była wkurzona na matkę za to, że poinformowała ją dopiero dziś, gdy zapewne wiedziała już o tym wcześniej.
– Daria!
– Słyszę, k…! – fuknęła dziewczyna
– Więc pamiętaj!
Spierdalaj! – burknęła bezgłośnie.
Była już maksymalnie wściekła, tym bardziej, że okazało się, że szare bojówki, które zamierzała nałożyć, śmieją się jej bezczelnie w twarz, leżąc w koszu na pranie.
Kurwa, od dwóch miesięcy nie miała czasu ich uprać? Robiła przecież pranie, ale po co przy okazji wrzucić też moje spodnie, przecież nie są mi one akurat do niczego potrzebne – nakręcała się, gdyż zmotywowana wczorajszymi słowami Maksa miała wielką ochotę nałożyć ten właśnie ciuch.
Zmuszona zrezygnować z bojówek uczesała wilgotne włosy i ruszyła do pokoju, aby tam zacząć przewalać szafę. Znalazła inne, podobne spodnie, ale że były one czarnego koloru i na dodatek Daria za nimi nie przepadała, dała spokój, nałożyła wczorajsze jeansy, czarną, odrobinę obcisłą koszulkę ze srebrno-białym, rozciągającym się niemal na całą szerokość bluzki motywem wyprostowanego, środkowego palca, aby dobitnie podkreślić swój humoru i ruszyła z powrotem do łazienki.  
Nie przepadła za makijażem, więc jak co dzień czarną maskarą podkreśliła jedynie odrobinę rzęsy, aby choć trochę zakamuflować swojego kaca i już była gotowa na wypicie kawy.
Nalała napoju i dopełniła mlekiem, po chwili jednak dotknęły ją wątpliwości, czy warto. Od roku, od kiedy zaczęła ją pić, zdążyła się już uzależnić od kofeiny, widziała więc, że bez niej będzie doskwierał jej dziwny brak czegoś, jednak z drugiej strony przypomniawszy sobie, jak się czuła się wczoraj, gdy wypiła ją na kaca, zaczęła się głęboko zastanawiać.
Po krótkiej, wewnętrznej bitwie zdała się w końcu na łaskawość losu i umoczyła usta w napoju mając szczerą nadzieję że nie wybuchnie, albo się nie porzyga.

Mając jeszcze trochę czasu sprawdziła facebooka, ale prócz kilku powiadomień o jakichś nowych, durnych postach typu: "Przyjaciel to ten…”, lub: "Nie rezygnuj, nie poddawaj się, walcz…”, bla, bla bla… i innych, tego typu sercowych pierdołach portal niczym powalającym jej nie uraczył. Zalogowała się na pocztę, lecz ta, pomijając osiem tysięcy, dwieście dwadzieścia dwie reklamy nadal była pusta.
Dochodziło wpół do ósmej, więc dziewczyna chwyciła plecak, zawiązała w pasie jasnoniebieską bluzę, na głowę założyła szarą czapeczkę, przekręcając jak zwykle skierowany w przód daszek lekko na bok, po czym niechętnie… bardzo niechętnie opuściła mieszkanie, aby kilka minut później kisić się już w zatłoczonym, wkurwiającym autobusie.

1 649 czyt.
93%155
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2439 słów i 14039 znaków, zaktualizowała 14 lut 2018.

5 komentarzy

 
  • mariplosa

    mariplosa · 14 lut 2018

    Widzę młoda rozrabia , skąd Ty czerpiesz pomysły?

  • zabka815

    zabka815 · 14 lut 2018

    Nastał dzień ciekawe co przyniesie . Super kochana  

  • AnonimS

    AnonimS · 14 lut 2018

    Opis pasjonujący. Ale wg mnie Daria dąży ku samozagładzie. Zobaczymy co będzie dalej.

  • Fanka

    Fanka · 13 lut 2018

    Kobieto kocham Cię    
    Jak Ty pięknie opisujesz to wszystko Uwielbiam Darie

  • Black

    Black · 13 lut 2018

    Jak ja ją lubię Bosko!