Niepokorna cz. 10

Niepokorna cz. 10

Przyjaciele stali jak w transie, nie mogąc uwierzyć w to, co się stało, Sytuacja, której stali się świadkami była bardzo niecodzienna, żeby nie powiedzieć, dość sugestywna i dała im dużo do myślenia.
– Hej, co to było? – zapytała w końcu Daria, patrząc na Maksa wielkimi oczyma, chyba nadal nie doszło do niej to, co zobaczyła. – Ty, czy ona jest dziwką? – dodała z niedowierzaniem.
Chłopak tylko wzruszył ramionami, operując podobną manierą, co koleżanka. Również odrobinę się pogubił, akcja z limuzyną była dość jednoznaczna.
– Kurwa, Maks, ona się puszcza – stwierdziła nastolatka, będąc w tej chwili chyba święcie przekonaną co do swoich racji.
– No przestań...
– No co, przestań? Kurwa, to ja jej bronię, bo szczerze ci powiem, że poznałam ją dziś, a już ją uwielbiam, a ona daje dupy bogatym facetom? No kurwa, nie mogę w to uwierzyć! – Daria się zdenerwowała. – I jeszcze dla takiej kurwy mogłam narobić sobie kłopotów, no ja pierdolę…!
– Tak, daje dupy i nosi adidasy za trzydzieści pięć złotych, tak? To chyba albo bardzo mało zarabia, albo jedzie charytatywnie – zaśmiał się Maks.
– To jak mi to wyjaśnisz, co? – dziewczyna wskazała miejsce niedawnego postoju Mercedesa.
– Nie mam pojęcia, ale czy ona wygląda ci na dziwkę? Daj spokój.
– Kurwa, najciemniej pod latarnią, pamiętaj! Może i nie wygląda, a może dobrze gra, poza tym faceci lubią takie płochliwe laski, więc może dlatego tak się zachowuje – zboczenie zawodowe – ironizowała dziewczyna. – A co, może nie? – warczała, wymownie spojrzawszy na kumpla.  
– Przestań wymyślać, jakie płochliwe laski, jakie zboczenie, co ty pierdolisz? No dobra, może i lubią, ale po co miałaby odgrywać taką szopkę w szkole, tu chyba raczej nie szu…
Zadzwonił dzwonek i korytarz po chwili ponownie zapełnił się pędzącymi nie wiadomo gdzie i nie wiadomo, w jakim celu nastolatkami.
– …Tu chyba raczej nie szuka klientów, nie? – dokończył spokojnie.
– A kurwa, nic już nie wiem. Ale ja ci mówię, że ona pieprzy się za kasę, mówię ci – Daria uparła się jak osioł.
– No a ta komórka, na komórkę też ją nie stać? Może i chce stworzyć pozory, nie wiem, ale noszenie takiego telefonu to już nie pozory, tylko wręcz wpychanie komuś na siłę swojej biedoty. Po co miałaby to robić, no pomyśl, Frozi? – tłumaczył cierpliwie chłopak, który raczej nie uwierzył, aby Klarę stać było na prostytuowanie się.
Także polubił dziewczynę, starał się więc na razie myśleć racjonalnie i nie wkręcać sobie niepotrzebnych insynuacji.
– Gdzie ta mała? – wystraszył ich nagle Kuba, pojawiwszy się za plecami przyjaciół.
– Zmyła się – burknęła Daria, nadal będąc zła.
– Zmyła? A ja chciałem zawinąć ją na browar – poinformował rozczarowany chłopak.
– Na browar… – parsknęła Daria. – Zapytaj Maksa, co się tu wyprawia. No kurwa, co tu była za akcja,  człowieku, żebyś nie zobaczył, w życiu byś nie uwierzył – Daria znowu się uruchomiła. – Jak ci opowie, poważnie zastanowisz się nad tym browarem – warczała.
– No gada…
– TY! – usłyszeli nagle i Daria tak, jak stała, tak niespodziewanie zrobiła kilka kroków tył, zatrzymując się dopiero przy ścianie. – Co ty, kurwa, masz jakiś problem?! – huknęła Dominika i ponownie chciała ruszać na szatynkę, ale Maks bardzo szybko ją przystopował, stając z nią twarzą w twarz.
– Hej, bez żadnej zadymy – poinformował.
– Słuchaj, gówniaro! Masz się od niej odpierdolić, rozumiesz? – rozkazała Dominika, wskazując głową stojącą nieopodal Ninę.
Daria zaśmiała się na cały hol.
– No kurwa, poszła na skargę, no nie mogę…! – rżała. – No ja pierdolę, to dopiero plebs! Poza tym gówniaro? – uniosła brwi. – Jesteśmy w tym samym wieku… pomijając oczywiście kwestie intelektualne – podsumowała ironicznie, rozweselona, prowokując stojącą za blondynem napastniczkę jeszcze bardziej.
– Może wyjdziemy? – zapytała wyższa o pół głowy od Darii brunetka.
– Proszę bardzo – odparła szatynka.
Doskonale zdawała sobie sprawę z możliwości rywalki i że może nieźle oberwać, aczkolwiek była odważną dziewczyną i nie bała się wyjść, aby bronić swego honoru nawet, jeśli miałaby ponieść klęskę.
Już chciała ruszać, ale Maks natychmiast zatrzymał ją ręka i rzekł do Dominiki, odwracając głowę:
– Nie będzie tu żadnej szczepy, rozumiesz? Ona i tak ma wystarczająco dużo kłopotów, więc zrób mi tą przyjemność i zniknij tak szybko, jak się pojawiłaś, ok?
Daria aż otworzyła gębę. Nie był to zbyt kąśliwy tekst, niemniej jednak był, co z ust tego akurat, z reguły bardzo spokojnego faceta, był bardzo zaskakującym zjawiskiem.
– A ty co się wpierdalasz? – zaszumiała zaskoczona Dominika.
– Ja się nie wpierdalam, tylko mówię, jak jest. A poza tym co, trzy na jedną? – zapytał, widząc, że obok brunetki stoją jej dwie, podobne do niej samej koleżaneczki.
– Nie, one nie mają tu nic do rzeczy.
– Nieee? Ja już widziałam, co ty potrafisz i dokładnie przypominam sobie, jak koleżanki sumiennie pomogły ci, kiedy kopałaś tamtą laskę. Temat uważam za zakończony – rzekł spokojnie chłopak, nadal trzymając za ubranie przyjaciółkę, której nie ufał ani trochę.
Wiedział, jaka jest i że może spróbować chytrze się wywinąć, dlatego też starał się, jak mógł jej przypilnować.
– Czyli co? Chłopaczek nie pozwala ci wyjść, tak? Kurwa, żenujące – zaśmiała się brunetka i Daria znów chciała wyrwać się Maksowi, lecz nie zrobiło to na nim większego wrażenia.
– Wypierdalaj stąd! – zagrzmiał w końcu do Dominiki, kolejny raz odwracając się w jej stronę.
– Puszczaj! – walczyła szatynka, nadal jednak bez powodzenia.
– Dobra, idź już stąd – w końcu wtrącił się w to wszystko Kuba, dość mocno chwycił Dominikę za ramię i przy jego pomocy po chwili dziewczyna znalazła się kilka metrów dalej.
– I tak cię złapię, plebsie zajebany! – krzyknęła jeszcze poniżona dziewczyna i wściekła, zniknęła z koleżankami na schodach.
– No i co robisz?! Wyszłam na idiotkę! – Daria wydarła twarz.
– Na nikogo nie wyszłaś, poza tym zaraz dzwonek i do tego mają przyjechać starzy, nie pamiętasz?
– W dupie mam, poniżyłeś mnie! Puszczaj, do cholery! – zagrzmiała zdenerwowana nastolatka i agresywnie wyszarpnęła się z uchwytu kolegi.
– Frozi?! – zaśmiał się, ale kompletnie go zignorowała i zamaszystym krokiem ruszyła do sali, w której miał się odbyć kolejny polski.
Weszła do klasy, zła, jak osa i zaraz klapnęła w ostatniej ławce.  
Ma, kurwa, pustak szczęście, że jej nie ma, pierdolona nieudaczniczka – wściekała się faktem, że Nina się poskarżyła, że struga wielka damę, a co do czego, nie ma za grosz honoru.
Maks pojawił się po chwili i w ciszy usiadł obok koleżanki. Spojrzała na niego – uśmiechał się pod nosem, gapiąc się na nią, jak najęty. Wiedziała, że robi to specjalnie i złość w niej rosła, w której to złości złości wcale nie było.  
– Nie odzywam się do ciebie, kumasz, koleś? I nie gap się! – rozkazała pociesznie.
– Ja się nie gapię, patrzę SIĘ tylko – ironizował, dziwnie akcentując słowa. – I wiesz co, Frozi? Nigdy ci tego nie mówiłem, ale nawet niezła z ciebie laska – zachichotał chłopak, który najwyraźniej dobrze się bawił.
– I ta niezła laska się do ciebie nie odzywa, chyba ci powiedziała – warknęła Daria, wywołując jeszcze głośniejszy śmiech.
– Te, pisarka, ale nie ma chyba takiego powiedzenia, jak: "patrzę się”, nie? Znam samo: "patrzę”, ale nie "patrzę się”. Dlaczego mnie nie opieprzasz? A może jest, co? No powiedz, Grochola – uparcie zaczepiał dziewczynę, obejmując jej ramię.
– Odejdź, mówię… Precz! – syknęła, lecz śmiech już wisiał na włosku.
Nina weszła do sali, a chwilę po niej Wiki i Daria natychmiast wstała.
– Zostaw – zareagował w okamgnieniu Maks, który zerwał się z krzesła i stanął przed kumpelą.
Nina, widząc zryw koleżanki, momentalnie zatrzymała się przy wejściu do klasy, jakby nagle przyrosła do podłoża.
– Puść mnie – poprosiła grzecznie szatynka.
– Nie, Frozi, zaraz wpadnie Cebula i będziesz miała lipę… trzydziestą piąta już dziś zresztą – uśmiechnął się blondyn.
– Puść mnie, nic jej nie zrobię.
– Taaak…
– Tak.  
– Frozi…
– Obiecuję – zadeklarowała spokojnie.
Puścił dziewczynę, lecz cały czas był obok. Daria w sekundę znalazła się przy blondynce, niemal przyklejając swój nos do jej twarzy. Klasa momentalnie ucichła.
– Słuchaj, kurwo – syknęła. – Możesz powiedzieć swojemu przydupasowi, że chętnie się z nią spotkam, jak tylko zgubię ogon w postaci tego pana – wskazała głową przyjaciela.
Nina milczała.
– No co, zbladłaś? Ja już nie wiem, kobieto, o co ci chodzi? Napuszczasz na mnie koleżanki wiedząc, że prawdopodobnie się o todo ciebie przypierdolę, a potem boisz się ze mną gadać? Sama robisz sobie przypał, a teraz co? Zamykasz ryj? I co, będziemy się tak ganiać, czy po prostu od razu ci przyjebać i zakończymy sprawę?
Cisza.
– Chodź, zostaw, przecież ona i tak nic nie rozumie – uspokajał dziewczynę Maks, pociągnąwszy ją lekko za rękę.
Daria usłuchała, ale nie usiadła w ławce, tylko ominęła ją szerokim łukiem i zaraz stała naprzeciwko Wiki. Teraz już chłopak nie interweniował, tylko zasiadł spokojnie na krześle.
– Dlaczego rozwaliłaś jej komórkę? – zapytała spokojnie.
– Jaaa? – Wiki zrobiła artystycznie głupią minę.
– Nie, ja!
– A odwal się, co cię obchodzi? Poza tym gdzie twoja przyjaciółeczka? Płacze gdzieś w kącie? – szydziła bardzo pewna siebie brunetka, w dupie mając złość przyjaciółki.
Daria szybko okrążyła ławkę, chwyciła dziewczynę za fraki i migiem podniosła z krzesła.
– Kurwa, Wiki, co się z tobą dzieje, do cholery?! Zaczynasz działać mi już na nerwy, rozumiesz?! – zawyła, przysuwając kumpelę do siebie.
– Puszczaj, kurwa, wypierdalaj do swojej Klarci! – wrzasnęła Wiktoria, także łapiąc ubranie koleżanki
Stały w miejscu, trzymając się za ciuchy, przez co bardzo zabawnie w tej chwili wyglądały.
– DZIEWCZYNY! – ryknęła znienacka nauczycielka i nastolatki natychmiast się od siebie odkleiły.
Spojrzały na nią – gapiła się na obie, będąc definitywnie zagubioną, nie ulega wątpliwości, że zaskoczył ją widok dwóch najlepszych przyjaciółek, szarpiących się za fraki.
– Daria, Wiktoria, co tu się dzieje? – niedowierzała.  
– Nic, przepraszam, pani profesor – mruknęła Daria i już chciała siadać obok Maksa.
– Daria, nie siadaj, dyrektor czeka na ciebie w gabinecie, na ciebie, Maks, też. A gdzie jest Klara?  
– Nie wiem – odparła Daria, chwytając swój plecak.
– No jak to nie wiecie? Przecież była z wami przed chwilą? – dopytywała kobieta.
– Była, ale spłyła – mruknęła szatynka, bardzo cicho.
– Dobrze, idźcie już, a potem możecie iść do domu – powiedziała nauczycielka, odpuściwszy nastolatce pyskówkę, którą dobrze słyszała.
– Nie masz już żadnego umiaru? – od razu zaatakował ją Maks, gdy tylko wyszli z sali. – Co ci zrobiła Cebula? Oj, Frozi, przebadaj ty głowę…
– Ty głowo ty, odwal się od mojej głowy, tylko myśl, co powiemy? – burknęła Daria.
– Co? Nic, trzeba trzymać jej wersję.
– No i git. A gdzie byliśmy wcześniej? "Modniś” wypyta o wszystko, a że jeszcze są starzy, to tym bardziej będzie się popisywał.
– To chyba nici z naszego dzisiejszego piwa – zaśmiał się chłopak.
– Dlaczego?
– Matka każe ci wracać do domu.
Daria parsknęła śmiechem i to była jej jedyna odpowiedź na sugestię przyjaciela. Po chwili byli już pod gabinetem, a sekundę później wewnątrz. Daria od razu spojrzała na matkę – była mocno poddenerwowana, w przeciwieństwie do ojca Maksa, który zdawał się wykazywać totalne wyluzowanie.
– No więc, pani Mróz i panie Szczepaniuk, tak, jak mówiłem – Daria i Maksymilian podejrzewani są o wzniecenie pożaru w szkole – rzekł dyrektor.
– Jak to: "pożaru”? – zapytał ojciec nastolatka.
– Pani szatniarka zeznała, że widziała ich zaraz po tym, jak to się stało.
– Pożaru? Dlaczego mój syn miałby robić coś takiego, może mi pan wyjaśnić? Bo nie bardzo rozumiem – fuknął mężczyzna, którego chyba strasznie wkurzała osoba pedagoga i jego cwaniacka postawa.
– No wie pan, ja rozumiem, że Maks to spokojny chłopak, ale byli tam z Darią, więc… – stwierdził wręcz złośliwie "Modniś”.
– Daria…? – matka wymownie spojrzała na córkę.
– Mamo, nic nie zrobiliśmy, chyba Klara powiedziała, jak było, i powiedziała prawdę – rzekła z pełnym opanowaniem szatynka, lecz nadal bacznie obserwowała kobietę widząc, że ta chyba nie bardzo jej uwierzyła.
– Więc kto? – wtrącił dyrektor.
– A skąd ja mam wiedzieć?! – Daria nieco się uniosła. – Poza tym skąd miałam wziąć tą kurtkę, przecież szatnie są zamknięte?!
– Daria! – upomniała pani Jagoda.
– Przepraszam…
– Maks...? – teraz ojciec zaatakował syna.
– Daria mówi prawdę – odparł grzecznie chłopak.
– Skoro mój syn tak mówi, to tak jest, i dla mnie to wystarczy – skwitował mężczyzna, ironicznie gapiąc się na dyrektora.
– Ale…
– Żadnego ale, skoro to wszystko, to przepraszam, ale śpieszę się do pracy. Do widzenia. Chodź – rzekł krótko facet, spojrzawszy na Maksa i kompletnie ignorując zakłopotanego dyrektora, wstał i w towarzystwie syna spokojnie opuścił pomieszczenie.
– No dobrze, Daria, poczekaj na mamę przed gabinetem – mruknął mężczyzna.    
Daria odniosła wrażenie, że zrobiło mu się totalnie głupio i była pewna, że przez to zaraz będzie próbował strugać ważniaka przed jej matką. Nie martwiła się jednak, wiedziała, że matka tak łatwo się nie da, poza tym głupia nie jest i niełatwo będzie wcisnąć jej jakąś bajkę.
Delikatnie uśmiechnęła się pod nosem i z gigantycznie mdłym: "do widzenia”, szybko opuściła gabinet. Minę miała jednak nietęgą, bała się, żeby facet nie nagadał matce tak przekonujących bzdetów, przez które będzie cały dzisiejszy wieczór słuchać wykładów.
– I co? – wyskoczył przed nią Maks.
– Nie wiem, twój stary mu pojechał, to teraz będzie szukał innej ofiary i pewnie będzie matce kotłował temat. Ale go załatwił, masz genialnego ojca! – rozradowała się.
Maks się uśmiechnął.
– Ale jest przypał, ostatnia lekcja, matka zaraz będzie chciała zawinąć mnie do domu – mruknęła niezbyt zadowolona nastolatka – To co robimy?  
– No jak to co? – blondyn szeroko wyszczerzył zęby. – Spierdalamy!

1 913 czyt.
93%148
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2550 słów i 15170 znaków, zaktualizowała 2 gru 2017

Komentarze (8)

 
  • AlexAthame

    AlexAthame 3 gru 2017

    Żeby nie było na mnie ostatnie pytanie zaczerpnąłem z książki Dzieci z Bullerbyn Astrid Landgren

  • AlexAthame

    AlexAthame 3 gru 2017

    Moja ukochana krytykantko, co ci się już krytyki ode chciało. Dalej mi się podoba. Jako pokutę za brzydkie słowa odmówisz dziesięć razy Zdrowaś Maryjo. Agnes co to jest błogosławionaśty?

  • AnonimS

    AnonimS 3 gru 2017 ip:8328252

    No i się doczytałem na tyle żeby coś tu skrobnąć. W mojej ocenie dogłębna znajomość tematu. Duża różnorodność psychologiczna postaci , wyraziste osobowości  nie do końca przewidywalne . Wartka akcja i zaskakujące zwroty. No i ta tajemnicza Klara (imię jak z Fredry he,he wygląda na celowy zabieg  Autorki ) . Jednym zdaniem bardzo dobre.

  • mariplosa

    mariplosa 3 gru 2017

    O widzę nowe opowiadanko rozkręciłaś   podoba mi się...a taki grzeczny chłopczyk byl z tego Maksa

  • zabka815

    zabka815 2 gru 2017

    Końcówka zajebista    

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 2 gru 2017

    Uwielbiam tą dwójkę    Spierdalamy!

  • aKubek

    aKubek 2 gru 2017

    Hahaha
    No no słonko  

  • Fanka

    Fanka 2 gru 2017

    To co robimy?   – No jak to co? – blondyn szeroko wyszczerzył zęby – spierdalamy!
    Genialne !