Niepokorna cz. 3

Niepokorna cz. 3Dziewczyna natychmiast skierowała wzrok na nowe koleżanki, chcąc prawdopodobnie wybadać, czy widziały zajście. Jej wzrok od razu spotkał się ze wzrokiem Darii, co ją wyraźnie spłoszyło. Momentalnie schyliła głowę, wyjęła komórkę i nerwowo zaczęła klikać klawiaturą.
– Co jest? – zapytała Wiktoria.
– Nie wiem. Zadajesz strasznie głupie pytania.
– Ale telefon to ma zajebisty – zachichotała Wiki, podsumowując starego Alcatela Klary. – On w ogóle działa?  
– Przestań! – szturchnęła ją Daria. – Co cię obchodzi? Wiesz co? Czasem  
naprawdę potrafisz być gorszą suką, niż ten pustak.
– Kurwa, odbija ci?! – zaskoczona brunetka natychmiast się uniosła. – Jaja sobie robię, a ty już warczysz?! Zakochałaś się?!  
– Laska jest w porządku.
– No właśnie widzę… – burknęła Wiki.
– A ty co? Jesteś zazdrosna? – zapytała zniesmaczona Daria.
Wiktoria w odpowiedzi tylko głupio się zaśmiała. Szatynka już nie wznawiała tematu i skierowała wzrok na Klarę – nadal stała z telefonem w dłoni, spoglądając raz po raz w stronę bramy szkoły. Od razu nasunęły się jej pytania, nowa znajoma wyglądała na wystraszoną.
– Co gadała ta sucz? – Wiki zmieniła temat, widząc obecną manierę przyjaciółki. Dobrze znała to "coś”, coś, co obecnie figurowało na twarzy szatynki.
– Nie wiem, nie pamiętam. Szczekała coś o jej imieniu, żałosna rura.
– Ładnie ją uruchomiłaś – zachichotała brunetka. – Lalunia zaczęła przeklinać, do tego przy Cebuli – szturchnęła Darię.
Zakłopotana chyba niedawną reakcją przyjaciółki usilnie próbowała naprawić klimat i pokazać swoje wyluzowanie, nie podołała jednak do końca zadaniu, sztuczność jej wesołości wręcz biła po uszach. Zadzwonił dzwonek i Daria dopiero wyrzuciła peta, który już dawno zgasł. Nie zauważyła nawet, kiedy to się stało.
– Może usiądę z nią? Ta dziwka nie da jej żyć. Przeżyjesz? – zaśmiała się do przyjaciółki, ruszając w stronę szkoły.
– Jak chcesz – mruknęła Wiktoria, z wymuszoną obojętnością.
– Ej, nie śpimy! – krzyknęła radośnie Daria, szturchając Klarę w ramię.  
Ta dopiero się "obudziła”.  
– Idziemy, gruba nie lubi spóźnialskich, mimo, że jest bardzo w porządku.
"Nowa” niemrawo się uśmiechnęła i ruszyła z dziewczynami. Brunetka raz po raz spoglądała na Klarę, wylewając z całej siebie morze irytacji, milczała jednak. Szybko przemknęły przez pustoszejący korytarz i gdy zamierzały już przekraczać próg klasy, Wiki znienacka potrąciła ramieniem blondynkę, robiąc to z dość dużą siłą.
– Sorry, wąskie drzwi – rzuciła bezczelnie i przepuściła dziewczynę przodem.
– Spoko – mruknęła Klara.
Daria szturchnęła przyjaciółkę, przeszywając ją demonicznym spojrzeniem, lecz odpuściła sobie komentarz. Wiedziała, o co chodzi, aczkolwiek zachowanie kumpeli nieco ją zaskoczyło. Podminowana Wiki bez słowa przeszła przez klasę, zamaszyście rzuciła plecak na ławkę i usiadła przy oknie, pałając złością. Klara kolejny raz zajęła miejsce w środkowym rzędzie na końcu, gdyż tylko tam było wolne miejsce – jak to w każdej klasie – uczniowie mieli już swoje upodobania w temacie ławek. Daria rzuciła plecak pod mebel i podeszła do Maksa.  
– I co? Posiadłeś już jakieś satysfakcjonujące mnie informacje? – wyszczerzyła zęby.
– Patrz, jak się uparła – rzekł Kuba. – No, stary, to już nie przelewki! – zaśmiał się.
– Jeszcze nie, dowiem się pewnie pod koniec lekcji – odparł Maks. – Ta nowa… Skąd ona jest? Dość późno na zmianę szkoły.
– Nie wiem, nie pytałam, poza tym nie miałam kiedy. Widzisz, że róż dupę mi zawraca. Nie zdążyła posadzić dupy, a już wkurwiła i zatruła powietrze – odparła wesoło szatynka.
– Nie zwracaj uwagi. Jest przekonana, że błyszczy i niech tak zostanie. Ta Klara… Kubuś się na nią napala, musisz ją ostrzec – rzekł Maksymilian, eksponując równiutkie uzębienie.
Jakub głośno wyraził swoją radość i oparł się o ścianę. Daria już chciała odnieść się do tej wypowiedzi, lecz przerwała jej wchodząca do klasy nauczycielka, niska, krótkowłosa kobieta przy kości.
– Panno Frozi, czy może pani już zająć miejsce? – wyskoczyła radośnie.
– Tak… już, pani profesor. Minutkę, ok? Próbuję umówić się na randkę – zachichotała nastolatka.
Dobrze znała luźny charakter profesorki, wiedziała więc, na co może sobie pozwolić. Niestety, z jej charakterem dziewczyna raczej rzadko zadawała sobie pytanie, czy akurat zachowuje się w tej chwili przyzwoicie, czy też nie. Jednakże bardzo lubiła profesorkę, dlatego też od zawsze była w stosunku do niej w porządku.
– Daria, usiądź proszę. Są tu jeszcze osoby zagrożone, daj im więc spokojnie podejść do odpowiedzi, dobrze? Porozmawiasz sobie na przerwie – rzekła kobieta.
– Spoko, pani profesor – Daria ustąpiła i po chwili siedziała już obok Klary.
Jej wyraz twarzy nie uległ zmianie.
– Widzę, że mamy nową uczennicę – rzekła pani Gryk. – Nie wstawaj – nakazała widząc, że "nowa już podnosi tyłek. – Klara, tak? – uśmiechnęła się soczyście.
Nina kolejny raz nie wytrzymała, wydając z siebie chichotliwe pomruki, tym razem jednak Daria nie zareagowała.
– Tak – mruknęła niepewnie blondynka.
– Witaj w naszej szkole. Szkoda tylko, że na tak krótko – oznajmiła ciepło nauczycielka i wlepiła nos w dziennik.
– Dziękuję.
– Kurwa, pustaku, jeszcze raz zawyj, a pogadam sobie z tobą w szatni! – fuknęła ostro Daria, agresywnie wbijając palec w żebra siedzącej z przodu dziewczyny.
Ta lekko podskoczyła na krześle i natychmiast się odwróciła. Jej mina definitywnie informowała, że wbity w jej ciało kciuk szatynki nie należał do rzeczy przyjemnych.
– Pogadasz sobie z Robim, jak dziś po mnie przyjedzie, plebsie z rynsztoka – odpysknęła bardzo pewna siebie Nina, pałając złością.
– O kurwa, słyszałaś? – zapiała szatynka, lekko tykając sąsiadkę. – Lala straszy mnie braciszkiem, bo sama się zesrała – chichotała. – A myślałam, że mając osiemnaście lat, już dawno wyrosło się z takich rzeczy.
– Daria! – upomniała nauczycielka. – Możecie sobie porozmawiać, lecz róbcie to w dyskretny sposób, dobrze?  
– Przepraszam…
Daria spojrzała na Wiki – nadal siedziała nadąsana i klikała coś w telefonie.
– Nie przejmuj się, przejdzie jej – szepnęła do Klary, która także raz po raz spoglądała na wzburzona nastolatkę. – Kto to był? Ten chłopak.
Na twarzy blondynki z miejsca wymalowało się ogromne zaskoczenie.
– Nikt… nieważne – mruknęła po chwili.
– Masz z nim jakiś problem? Jeśli tak, mogę poprosić chłopaków, żeby z nim porozmawiali – szatynka nie odpuszczała.
Szkoda jej się zrobiło dziewczyny, na ten moment wydawało jej się, że takiej kruszynce każdy mógłby zrobić krzywdę, a ona nie pisnęłaby nawet słowem.
– Odpuść, ok? – odparła nieco agresywniej Klara.
– W porządku – Daria nieco się zdziwiła, lecz i ucieszyła zarazem widząc, że dziewczyna posiada jednak jakikolwiek przebłyski nieprzyzwoitości.  
– To mój brat, ok? – rzekła po chwili "nowa”. – Czasem potrafi być za bardzo nadopiekuńczy, czym mnie maksymalnie wkurwia – na twarzy Klary zagościł tym razem konkretny już uśmiech.
– Brat?! – Daria wybałuszyła oczy. – W życiu bym nie pomyślała, jesteście zupełnie niepodobni.
– I dzięki Bogu – stwierdziła kąśliwie Klara.
Daria w tym momencie nie potrafiła już utrzymać głośnego śmiechu na wodzy, zarażając nim po chwili Klarę.
– Ciszej tam! – warknęła wyraźnie zbulwersowana Wiki i blondynka natychmiast ściszyła głos.
– Daria, Klara, wyjdźcie proszę – wcisnęła się w to wszystko pani Teresa, patrząc na dziewczyny znad wąskich okularów.
– Chodź, idziemy – szepnęła Daria, chwytając plecak i obie podniosły tyłki. Spojrzała jeszcze wymownie na Wiki, pukając się palcem w czoło i sekundy później, nadal chichocząc, wyszła z nową z klasy.
– Co robimy? Jeszcze ponad pół godziny lekcji– zapytała blondynka.
– Nie wiem, pewnie zaraz nas zawoła – odparła niepewnie Klara.
– Tereska…?!!! W życiu, jej bardzo na rękę, że opuściłam klasę – oznajmiła dumnie Daria, ciesząc się pod nosem.
– Dziewczyny, a co wy tu robicie? – znienacka wyrósł przed nimi dyrektor, dość młody jak na tą funkcję, szczupły, ładny mężczyzna.
– A nic takiego.
– Daria…!
– Pani Gryk nas wyprosiła.
– A ty? Twój pierwszy dzień i już rozrabiasz? – upomniał, gapiąc się na Klarę, aczkolwiek ton jego głosu nie wyrażał ani odrobiny złości, jedynie niewielką dezaprobatę.
Nastolatka się zawstydziła i nie odpowiedziała.
– Daria, nie opuszczajcie terenu szkoły.
– Dobrze.
– Ja mówię poważnie! – dodał surowo, wystawiając palec i za moment zniknął za ścianą.
Szatynka parsknęła śmiechem i od razu skierowała się w kierunku wyjścia.
– To wasz dyrektor? Ile on ma lat? – zapytała zdziwiona Klara, która po opuszczeniu klasy jakby nieco się ożywiła i odstresowała.  
– Nie wiem, ale czterdziestki jeszcze nie ma – odrzekła Daria.
– Gdzie idziemy?
– Niedaleko, może załatwię jakąś fajkę, nic się nie najarałam tym gównem Wiki.
Klara zrobiła dziwną minę, co Daria w okamgnieniu wyłapała.
– Nie przejmuj się, strzela fochy, bo przyzwyczajona jest siedzieć ze mną. Przejdzie jej, nie jest w końcu małym dzieckiem – uspokajała szatynka.
Przeszły pół szkolnego dziedzińca i nagle "nowa” się zatrzymała.
– Co jest? – zapytała Daria.
– Chcesz wyjść na zewnątrz?
– No pewnie. A o co chodzi?
– Ja nie idę – oznajmiła Klara, cofając się powolutku.  
Głos dziewczyny zrobił się nagle bardzo dziwny, Daria odrobinę się pogubiła.
– Klara, co jest grane? Boisz się kogoś? – spytała wprost widząc, że nastolatka znowu dyskretnie się rozgląda.
– Nie.
– Kurwa, jak to nie? Przecież widzę. Ktoś ci dokucza?
– Nie…
– Frozi, no co tak stoicie?! Chodźcie! – przesłuchanie przerwał dochodzący z naprzeciwka, męski głos. Spojrzały przed siebie – przy niewielkim, znajdującym się po drugiej stronie ulicy budynku stało dwóch chłopaków. I mimo, iż zupełnie do siebie nie pasowali, gdyż jeden ubrany był w skórę i ciężkie buty, drugi natomiast w dresowe spodnie i czapkę z daszkiem, obaj wyglądali na łobuzów.
– Chodź – Daria pociągnęła Klarę za ramię, lecz ta ani drgnęła. – No chodź, kurwa, nie stójmy tak na przypał. Nie bój się, przy chłopakach nic ci się nie stanie – szatynka się zniecierpliwiła i dopiero wtedy "nowa” nieufnie ruszyła przed siebie.
Bardzo szybko przemknęły przez piaszczystą uliczkę i schowały się za budynkiem.
– No co jest? – wyjechał od razu chłopak w czapce. – Czekasz, aż piękniś wyskoczy i cię zawinie – zaśmiał się.
– Daj szluga – tyle otrzymał w kwestii odpowiedzi.
– Nowa? – spojrzał na Klarę. – Późno trochę, nie? – dodał odrobinę zjadliwie, patrząc jej w oczy, czym spłoszył dziewczynę jeszcze bardziej.
– Nie interesuj się! – fuknęła Daria. – To jest Krzysiek – rzekła do Klary, szturchając gościa w dresie – a to… Krzysiek! – zaśmiała się, tykając palcem drugiego, wyższego z chłopaków. – Jeden to Kris Duży, a drugi Kris Mały, to jedyny sposób, aby uniknąć nieporozumień. Choć ja czasem mówię "czarny i żółty! – śmiech się nasilił.
– Swędzą cię dziąsła? – burknął dresiarz, chłopak o króciutko ściętych, jasnych blond włosach.
– Oj, Krzysiu, wiesz, że lubię cię czasem powkurwiać – rzekła wesoło szatynka.
– Do czasu… A ty… wyluzuj już – rzekł, podając rękę speszonej Klarze.
Kris "skórzany” tylko machnął głową w geście powitania, gdyż ręce zajęte miał robieniem skręta.
– W dziurze jest piwo – poinformował, skręcając bibułkę.
– Palicie i browary? Nie wracanie do budy? – zapytała Daria, raz po raz spoglądając na nową znajoma, która nadal nie wydawała się być oswojona z sytuacją.
– Po co? – odparł Duży, który właśnie się wyprostował i sięgnął po swoją butelkę. – Bierzcie po piwku.
– Nie mogę, wymyśliła jeszcze sprawdzian z matmy – warknęła Daria. – Kurwa, z innych przedmiotów oceny już prawie wystawione, a ta jak zawsze wymyśla. W pizdu, nie napiszę, a wychodzi mi pała… jak zawsze zresztą – ucieszyła się szatynka, choć był to ewidentnie śmiech przez łzy.  
– Wyluzuj, nie obsadzi cię przed mautrą – powiedział blondyn.
– Nie byłabym taka pewna – mruknęła Daria. – Jak masz chęć, częstuj się – rzuciła do Klary, wskazując dziurę w ścianie budynku.
– Nie, dzięki – bąknęła "nowa”.
– Ładne laski przyjmują do naszej szkoły, szkoda, że tak późno – oświadczył Mały, uśmiechając się do Klary. Jego postawa uległa pozytywnej zmianie.
Dziewczyna puściła kolorki, lecz milczała.
– Ktoś ją chyba tu zastrasza, nie kręcił się tu ktoś? – zapytała otwarcie Daria.
– Nie widziałem. Palicie? – wyciągnął do Darii rękę z trawą.
– Nie… ja nie.
Wykonał ten sam gest w stosunku do Klary, ta jednak także odmówiła. Nadal obserwowała okolicę, starając się nie zwracać na siebie uwagi, Daria jednak bardzo dobrze czytała jej zachowanie, przez co także rozglądała się od czasu do czasu. Ciekawość wzrastała, chciałaby wiedzieć, co gryzie dziewczynę.
– Która macie matmę? – Duży odzyskał mowę.
– Po tej lekcji.
– To zrywajcie się po.
– Nie wiem, zobaczymy.
– A tak poza tym to dlaczego nie jesteście w klasie? To twoja zasługa? I jeszcze sprowadzasz koleżankę na złą drogę – brunet po raz pierwszy wreszcie się uśmiechnął.
– No jasne, jak zawsze ja jestem winna! – zaśmiała się Daria.
– No pewnie, a kto inny?
– Dobra, daj dwie chmury – rzekła nastolatka i odebrała mu zioło. – Może coś zaskoczy – ironizowała w temacie sprawdzianu.
– Tak, zaskoczy… cię dyro na korytarzu… nawaloną! – zaśmiał się niższy z facetów, po czym sięgnął do kieszeni i bez słowa wręczył jej krople do oczu.
– Dzięki.
Daria zaaplikowała i spojrzała na zegarek – 09:25, do końca lekcji pozostało dziesięć minut.
– Dobra, Mały, spadamy. Nie wiem, czy się zerwiemy, będziecie tu cały czas?
– Nie, zbijamy na miasto. Zadzwoń, jakbyście nawiały, ustawimy się.
– Dobra. Na razie – rzekła uśmiechnieta sztynka. – Idziemy – machnęła głową na Klarę i zadowolona z efektu działania narkotyku, dziarsko ruszyła przed siebie.
"Nowa” szła przy niej krok w krok, nadal bacznie inwigilując wzrokiem otoczenie. Doszły już do bramy, gdy nagle Klara spuściła głowę, agresywnie przyśpieszyła kroku i w okamgnieniu zniknęła w szkole, zastawiając w tyle kompletnie zaskoczoną koleżankę.  
– Klara! – krzyknęła Daria, lecz dziewczyna jakby rozpłynęła się w powietrzu. Nastolatka się zatrzymała i uważnie rozejrzała wkoło. Krótki moment obserwowała okolicę, nie zauważywszy jednak niczego podejrzanego ruszyła w końcu w stronę budynku i obejrzawszy się jeszcze przed drzwiami, po chwili schowała się w środku.

2 096 czyt.
92%133
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2586 słów i 15613 znaków, zaktualizowała 3 sie 2017.

3 komentarze

 
  • Prunella

    Prunella · 25 lip 2017

    Dalej proszę

  • Somebody

    Somebody · 23 lip 2017

    No i pięknie.  

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 · 23 lip 2017

    MEGA .