Niepokorna cz. 33

Niepokorna cz. 33– Cześć. Dlaczego masz wyłączony telefon? – zapytała Kamila, najlepsza kumpela Klary.
Dziewczyny uczyły się wcześniej w tej samej szkole i mieszkały w jednej klatce, dlatego też już przed rozpoczęciem nauki ganiały się razem po osiedlu i bardzo ze sobą zżyły.
– Nie mam, pobity – odparła Klara.
Kamień spadł jej z serca, nastolatka zupełnie zapomniała, że przyjaciółka ma numer jej matki.
– Pobity? Co się stało? Zresztą jestem niedaleko, mogę wpaść?
– Matka pije.
– To co z tego?  
– Zaraz będzie cię molestować – zachichotała smutno Klara.  
– Będę za pięć minut – rzuciła Kamila i się rozłączyła.
Klara cieszyła się z odwiedzin koleżanki. Nie widziała się z nią ponad miesiąc i bardzo się stęskniła, lecz przyjaciółka także przygotowywała się do matury i nie miała czasu przyjechać, a Klara na stare osiedle jechać nie chciała. Wiedziała, że gdzieś tam kręci się Kamil, do tego Marek, który pewnie szukał dziewczyny po jej przeprowadzce. Fakt, po zmianie adresu uczyła się jeszcze pół roku w starej szkole, ale bała się iść do nowej. Wiedziała, jaka jest teraz młodzież i że standard jej życia może nie przypaść do gustu nowym znajomym. Znała świat i wiedziała, jak okrutni potrafią być nastolatkowie.  
Kiedy był jeszcze ojciec, żyli na poziomie, niezbyt rozrzutnie, ale też i nie skromnie. Po prostu niczego im nie brakowało i byli zwyczajną, szczęśliwą rodziną.
Strach przed Markiem pojawiał się codziennie, aczkolwiek Klara starała się być ostrożna. Zapisała się na wszystkie kółka z przedmiotów ścisłych, w których była dobra, i to pozwoliło zostawać jej po lekcjach i unikać spotkania z mężczyzną, który uwierzył chyba, że Klara faktycznie zmieniła szkołę. Dziwiło ją tylko jedno – dlaczego nie próbował złapać jej przed lekcjami?            
Kamila wiedziała o podrywach pana prezesa, Klara zwierzyła się dziewczynie z jego zachowania, aczkolwiek nie powiedziała wszystkiego. Nie wspomniała o niechcianych pocałunkach, o zmuszaniu jej do towarzyszenia mu podczas wizyt w restauracjach, wyznała tyle, ile uznała za stosowne. Była skrępowana natarczywością mężczyzny i mimo że traktowała Kamilę jak siostrę, wstydziła się odkrywać wszystkie karty.
O Kamilu przyjaciółka też nic nie wiedziała. Oczywiście znała sytuację, jego agresję w stosunku do siostry, ale to wszystko. O porannych, popołudniowych, wieczornych i nocnych wizytach stręczyciela kumpela nie miała pojęcia. To był jeszcze bardziej wstydliwy temat, Klara robiła wszystko, aby nikt nie dowiedział się o tym, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami, a groźby brata tylko determinowały dziewczynę do trzymania języka za zębami. Widziała, na co go stać, że mu odbija i może posunąć się do najgorszego, nawet w stosunku do rodziny. Uważała, że to nie jest zdrowy człowiek.
O zarobkach Klary koleżanka także nie miała pojęcia, ale dziewczyna postanowiła, że kiedyś jej o tym powie, nawet, jeśli miałaby spalić się ze wstydu. Musiała się w końcu komuś wygadać, tylko jeszcze nie teraz.
Zadzwonił dzwonek i Klara migiem otworzyła drzwi, uwieszając się po chwili na szyi przyjaciółki.
– Chodź do pokoju – poprosiła i obie szybko umknęły do jej sypialni.
Nie zdążyły nawet zamienić słowa, bo matka wtargnęła zaraz po nich.
– Kamila! – zapiała. – Nie przyszłaś się przywitać? Co słychać? – plątała, kiwając się w progu.
– Dobrze – ciemnowłosa nastolatka wygięła usta.
– Mamo, daj nam pogadać, dobra? – syknęła Klara.
– To chodźcie do mnie, wypijemy po jednym – nalegała kobieta.
– Mamo…!
– No dobrze, idę, ale mam nadzieję, że przyjdziesz pogadać – rzekła pani Krystyna, głupio szczerząc się do Kamili.
– Dobrze, potem przyjdę – odparła ciepło dziewczyna.
Kobieta zniknęła, Klara zamknęła drzwi i zaraz otrzymała zimnego Lecha.
– Nie chcę – mruknęła.
– Dobra, nie przynudzaj, jedno piwko ci nie zaszkodzi – oznajmiła przyjaciółka i zapalniczką otworzyła oba trunki.  
– Co z telefonem? Jak szkoła? – zaczęła kumpela, sadzając tyłek na łóżku.
– Chujowo – warknęła Klara. – Pierwszy dzień, a już mam pozamiatane. No wiesz… nie mam kasy i to, niestety, dobry powód do drwin.
– A mówiłam nie czekać, tylko od razu się przepisać? Na początku roku byłoby lżej.
– Kurwa, lżej? Wątpię – prychnęła blondynka. – A ja myślałam, że mając osiemnaście lat wyrasta się już z tak szczeniackiego zachowania.
– Gadaj – Kamila usiadła po turecku.
– A co tu gadać?
– Najlepiej wszystko – przyjaciółka szeroko się uśmiechnęła.
– No co? Nie mam kasy, co widać, i już znalazły się dwie, którym chyba to nie w smak. Klasa ogólnie jest ok, choć w sumie nikogo jeszcze nie znam, ale te dwie to jakiś kwas. Jedna, pokroju naszej Doroty – Klara zachichotała – od razu zawiesiła na mnie oko, a druga ma chyba gula za koleżankę.
– Jak to?
– Jest tam taka jedna… niezbyt chyba normalna. Babka posadziła ją ze mną i tamtej się to raczej nie podoba. Nie rozumiem, zazdrość? Kurwa, jak mały dzieciak, ręce opadają. I nie powiem, żebym nie wydygała, kiedy kazała nam usiąść razem, laska ma na wszystko wyjebane. Nie wiem, jakim cudem jeszcze jej nie wywalili, jej pomysły przechodzą ludzkie pojęcie.
– I co, mam rozumieć, że masz przejebane, bo jakaś dziunia zakochała się w swojej koleżance? No nie mów – parsknęła Kamila, wysoko unosząc brwi.
– No widzisz… nie każdy jak widać dorósł mentalnie do swojego wieku – zaśmiała się Klara.
– Ty! To ja jutro pójdę i zrobię awanturę tej lasce, bo jak? Nie życzę sobie, aby z tobą siedziała. Nakopię jej do dupy – zarechotała brunetka.
– Nie wiem, czy dasz radę, ale próbuj – cieszyła się Klara, przyjaciółka ewidentnie poprawiła jej humor.
Pomyślała o Marku, lecz postanowiła na razie się nie zwierzać i nie psuć sympatycznej atmosfery.
– A jak faceci? – zainteresowała się Kamila. – Ilu już masz adoratorów?
Klara zaśmiała się jeszcze głośniej.
– No co? – brunetka zrobiła wybitnie durną minę. – Przecież wiesz, o czym mówię – dodała, wymownie gapiąc się na przyjaciółkę.
– Bujaj się.
Gadły tak namiętnie, że nie spostrzegły nawet, kiedy minęła dwudziesta.
– Dobra, będę zawijać – rzekła Kamila i wstała.
– Już? Posiedź jeszcze. Matka śpi, nie będzie cię zaczepiać – zachichotała mdło Klara.
– Nie, muszę spadać, pies czeka. Przyjadę w weekend, to poleziemy gdzieś. A jak z kasą? Mam dwie dychy, mogę ci odstąpić – rzekła zmartwiona Kamila.
– Weź…
Brunetka dobrze znając upór przyjaciółki, nie nalegała i za moment, gdy już została odpowiednio wyduszona, cicho wymknęła się mieszkania. Klara zajrzała do salonu – matka spała. Wypiła całą butelkę, co w połączeniu z piwem wystarczyło, aby poległa tak wcześnie, pijana w trupa. Dziewczynie było to na rękę, nie chciała, aby matka zaczęła po nocach rozrabiać, włączając głośno muzykę, śpiewając i tańcząc, jak nierzadko potrafiła.
Klara wiedząc, że nie odrobi dziś żadnych lekcji, wzięła szybki prysznic i także zakopała się w pościeli. Czuła się bardzo zmęczona.



Trzasnęły drzwi i wyrwały nastolatkę ze snu. Matka nie wchodziła do pokoju, tylko przemknęła przez korytarz i schowała się w salonie. Dziewczyna szybko zerwała się na równe nogi, dobrze wiedziała, co jest grane.
Po chwili już miała w dłoni swoje spodnie, lecz było tak, jak przewidywała – pieniądze zniknęły.  
– Kurwa! – zaklęła pod nosem, wściekła na siebie, że nie nastawiła budzika na szóstą lub nie schowała funduszy. Była wczoraj tak padnięta, że po prostu zapomniała.
– Już… wydałaś wszystko?! – ryknęła, wpadając jak burza do salonu.
– Nie, tylko trzy dychy – uśmiechnęła się debilnie kobieta, pokazując dziewczynie reklamówkę. – Zresztą to są moje pieniądze – dodała sucho.
– Kurwa, mamo, mam tego dość! – huknęła Klara i schowała się w pokoju, z całej siły łupnąwszy drzwiami.
Tu nie wytrzymała i uderzyła w płacz, czuła, że ta komedia znów będzie trwać tydzień, dwa, trzy…
Rozpaczała dobre pół godziny i gdy w końcu udało jej się ochłonąć, niechętnie wróciła do matki.
– Oddaj resztę – nakazała, wyciągając rękę.
– Nie mam.
– Jak to nie masz? A gdzie jeszcze dwie i pół dychy?
– Po co ci? – walczyła kobieta. Była jeszcze trzeźwa, nie dawała się więc tak łatwo.
– Po co? Po to, żebyś nie przepiła. Mamo, ciebie naprawdę już nic nie interesuje? To nasze ostatnie pieniądze, poza tym miałaś spotkać się z dyrem.
– Dyro nie ucieknie, a pieniądze będą jutro – odparła spokojnie pani Krystyna.  
Klara wiedziała, że to bardzo prawdopodobne. Do tej pory nie miała pojęcia, skąd matce zawsze udaje się załatwić po parę groszy, domyślała się jednak, że to od jej nowych znajomych, których już zdążyła poznać świeżo  po przeprowadzce i którzy także za kołnierz nie wylewali. Lecz co z tego, skoro prawie wszystko szło na kolejny przelew?, Klarze udawało się wyrwać matce jedynie tyle, aby wystarczyło, żeby nie umrzeć z głodu. Często jednak było to zbyt mało i dziewczyna nieraz chodziła głodna, dlatego też, mieszkając jeszcze na starym osiedlu, gdy z racji młodego wieku i braku doświadczenia nikt nie chciał dać jej jakiejkolwiek pracy, wymyśliła, jak zarobić. Na początku wydawało jej się to irracjonalnym pomysłem, bo było jej wstyd i bała się, że może rozpoznać ją ktoś znajomy, do tego jest przecież jeszcze policja; jednak gdy po dwóch dniach głodówki nie wiedziała już, co robić, postanowiła zacisnąć zęby i spróbować. Czuła się podle, lecz gdy już za pierwszym razem udało jej się zebrać głupie dwadzieścia kilka złotych, przełknęła upokorzenie i zrobiła to po raz kolejny, i kolejny, i kolejny...
Teraz już wiedziała, gdzie spędzi dzisiejszy dzień.

1 368 czyt.
100%113
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1783 słów i 10201 znaków, zaktualizowała 6 maj o 14:52.

3 komentarze

 
  • Iga21

    Iga21 · 3 lipca

    Hej a tu co tak pusto?

  • Iga21

    Iga21 · 7 maja

    Nieciekawie ma to fakt. I znowu kolejna tajemnica. Jak zarabiala? Chyba przez rzebranie.

  • AnonimS

    AnonimS · 7 maja

    Przejebane mieszkać z matką alkoholiczka.  Zresztą z ojcem też.  Pozdrawiam