Niepokorna cz. 59

Niepokorna cz. 59Dzwonek zadzwonił, gdy weszła na piętro. Na korytarz wyległ tłum, lecz jej klasa nadal nie opuszczała sali. Przystawiła ucho do drzwi i usłyszała Cybulską. „Bez wychowawczyni”, jasne. – Zaśmiała się w duchu ze słów Maksa i usiadła pod ścianą. Po chwili drzwi się otworzyły i pierwsza jak zwykle wyszła Ula. Od razu zaatakowała koleżankę.
      – I jak tam? Udało się? – zapytała podniecona.
      – No, jestem tu… niestety – mruknęła Daria, za żartem próbując ukryć swoje podłe samopoczucie. I to fizyczne, i to psychiczne.
      – Fajnie, tylko teraz już nie rozrabiaj. A co w domu?  
      – Da się przeżyć. Dzięki za ratunek i sorry za poranne pyskówy – mruknęła szatynka.
      – Spoko, nie ma biedy. Idę zadzwonić.
      Daria się ucieszyła, że koleżanka sobie poszła. Nie miała ochoty na jakiekolwiek towarzystwo, choć wiedziała, że nie dadzą jej dziś spokoju.
      – Daria, wszystko w porządku? Dlaczego nie idziesz do klasy? – Nad głową uczennicy pojawiła się wychowawczyni.
      Nastolatka zerwała się na równe nogi, szykując na dyskusję.
      – Już idę – odparła, nakładając plecak.
      – Poczekaj. – Pani Joanna zatrzymała dziewczynę. – Daria, weź sobie do serca słowa pana dyrektora. Wiesz, że to już ostatnia szansa. I tak myślę, że to chyba cud i ktoś tam na górze nad tobą czuwa, a tak poza tym to powinnaś podziękować kolegom i koleżankom.
      – Wiem, pani profesor.
      – Dobrze się czujesz? – Nauczycielka ponowiła pytanie, co kolejny raz dało dziewczynie do myślenia
      – Tak.  
      – Na pewno?  
      – Tak.
      – No dobrze, to skoro tak, idź już do klasy. Macie teraz okienko, więc ma być spokój, jasne? I jakbyś chciała o czymś porozmawiać, zawsze możesz do mnie przyjść. – Profesorka się uśmiechnęła.  
      Daria przytaknęła głową i dopiero teraz kobieta dała jej spokój.  


      – Patrzcie, wróciła córka marnotrawna! – krzyknęła radośnie Wiktoria, gdy tylko Daria przestąpiła próg.
      Nastolatkowie zaczęli gwizdać i bić brawo.
      – Spierdalaj – odpysknęła szatynka, przecinając brunetkę gorzkim spojrzeniem, po czym ciepło uśmiechnęła się do klasy.  
      – Dzięki za akcję u dyra. Stawiam piwo… jak zarobię – oświadczyła ze sztuczną wesołością i usiadła w ostatniej ławce.
       Luiza siedziała przed nią sama, Nina postanowiła towarzyszyć dziś Wiktorii. Daria nie była w humorze, aczkolwiek owacje bardzo ją podbudowały. Była wszystkim bardzo wdzięczna za wsparcie.      Przy ławce pojawił się Maks i zaraz zajął miejsce obok.  
      – Jak tam?  
      – Spoko.
      – Patrz, już się jej wyparła – szepnął dyskretnie chłopak, wskazując siedzącą z przodu dziewczynę. – Kurwa, koleżanka. Zrobiła z niej klasowego debila i teraz grucha sobie z Wiki. Oto kara za wczorajsze wyłamanie się.  
      – Yhym.
      – Ale zaraz przyjdzie Ulka i pewnie tu usiądzie, tak było na pierwszej lekcji.
      Zadzwonił dzwonek i na korytarzu zapadła cisza. Teraz szepty koleżanek stały się jeszcze bardziej irytujące, lecz Daria za wszelką cenę starała się nie dać ponieść emocjom.  
      – Frozi, co ci? – Maks nie odpuszczał.  
      Dziewczyna nie chciała rozmawiać. Tabletka zaczęła działać, marzyła więc o chwili spokoju.
      – Frozi…
      – Kurwa, nic mi. Możesz się zamknąć na kilka minut? – warknęła podminowana nastolatka.
      – Dobra, nie szalej, ja pierdolę. Rozumiem, że masz napinę, ale wyluzuj, kobieto.  
      – Wyleczyłeś już FOCH? – zapytała złośliwie Daria.
      – W porządku, zrozumiałem aluzję – odparł zniesmaczony Maks i wsadził nos w telefon.
      I dobrze! – pomyślała wzburzona nastolatka i poszła śladami kolegi. Sama nie wiedziała, po co wzięła komórkę, po prostu klikała, aby klikać. Wiki z Niną szeptały coś do siebie, co coraz bardziej drażniło dziewczynę. Nie słyszała, co mówią, dlatego też złość z każdą chwilą narastała. Wiedziała, że to o niej, więc chętnie dowiedziałaby się, co takiego ciekawego mają do powiedzenia. Nienawidziła obgadywania po kątach; od zawsze ceniła prawdę powiedzianą prosto w oczy, jaka ta prawda by nie była.
      – Ej, pamiętasz, że jesteśmy ustawione – rzuciła nagle Wiktoria.
      – Frozi, olej, nie daj się sprowokować – rzekł Maks.
      – Nie zamierzam.
      – I jak teraz będziesz bronić swojej dupy, skoro masz być grzeczna? – kontynuowała Wiki. – Biedna Klara, znikąd pomocy – dodała pełnym powagi tonem.
      Daria milczała, choć była już na granicy wytrzymałości.
      – Wiki, zamknij się, albo sam ci zaraz przyłożę – rzucił ostro Maks.
      – Taaak? To dawaj. Patrzcie, przyłoży mi – ironizowała dziewczyna.
      – Zostaw, ona robi to specjalnie. Dorwę ją po lekcjach – mruknęła Daria.
      – Nikogo nie dorwiesz. Po prostu nie zwracaj uwagi, znudzi jej się.
      Szatynka nie odpowiedziała, bo Wiki właśnie przypomniała jej o Klarze. Zastanawiała się, czemu nie ma jej w szkole. Wstydzi się po wczorajszym, boi się czy też jakiś kwas w domu? – Spekulowała.
      – Fochu, chodź na korytarz. – Szturchnęła Maksa.
      – Po co? – burknął chłopak, był wyraźnie rozgniewany.
      – Zobaczysz. Chodź – nalegała dziewczyna.
      Maks zacisnął usta, aczkolwiek wstał, a za nim Daria. Ruszyli w stronę wyjścia.
      – Tylko wróć, lewusie – wtrąciła szorstko Wiki.
      – Kurwa! – Daria nie wytrzymała i dynamicznie odwróciła się na pięcie. Maks szybko ją zatrzymał.
      – Zostaw.
      – Tak, zostaw, bo pan dyrektor nie będzie zadowolony – ciągnęła złośliwie brunetka; była bardzo pewna siebie.
      Daria zacisnęła zęby i wyszła z kumplem z klasy, głośno trzasnąwszy drzwiami.
      – Jasne, mocniej łomotnij, żeby zaraz ktoś wylazł i zobaczył nas poza klasą. Ciebie zobaczył! – fuknął sugestywnie Maks.
      Daria go zignorowała, znalazła numer Klary i pokazała przyjacielowi.
      – Zadzwoń od siebie, ode mnie nie odbierze – poprosiła.
      – Dała ci numer? – Zdziwił się chłopak. – Czyli używa telefonu, to dobrze.
      Nastolatek wybił cyfry, ale dziewczyna nie odbierała. Zadzwonił ponownie, lecz i tym razem się nie udało.
      – Lipa. – Spojrzał na Darię.
      Napisz smsa, że to ja i że ma odebrać.
      – Nie przesadzasz? Znowu chcesz ją sterroryzować? – zbeształ dziewczynę Maks.
      – Nie, nie przesadzam. Coś się stało.
      – Nic się nie stało, po prostu bała się przyjść.
      – Napisz, że jestem w szkole i żeby odebrała – nalegała nastolatka.
      Maks głośno westchnął, ale wysłał wiadomość.
      – Co cię tak ciśnie? – zapytał.
      – Ciśnie? Kurwa, to dziewczyna ma nie chodzić na lekcje ze strachu? I co, w ogóle już nie przyjdzie do szkoły? – fuknęła Daria, wkurzona że kumpel nic nie rozumie. – Ale ja się boję, że coś się dzieje w jej domu, a nawet jestem pewna. Chcę jej powiedzieć, że wróciłam i żeby w poniedziałek przyszła.
      – W domu? Oj, Frozi, znowu kręcisz jakieś dziwne teorie. To, że nie ma pieniędzy, nie oznacza, że zaraz jakaś patologia czy coś w tym stylu. A przez to, co gadasz, można by tak pomyśleć.
      – Kurwa, jakie teorie, gówno wiesz! Ona wczo… – Poirytowana Daria podniosła głos, jednak w porę ugryzła się w język.
      Od razu poczuła się nieswojo, wiedziała, że właśnie dała plamę i chłopak zaraz zacznie drążyć temat. Nie miała pojęcia, jakim cudem jej się to wyrwało, nigdy jeszcze nie zdarzyło jej się powiedzieć tego, czego nie chciała powiedzieć.
      – Co wczoraj? – Maks wystawił twarz przed nosem dziewczyny.
      – Nic, nieważne. Zadzwoń jeszcze raz.
      Chłopak wykonał prośbę i za moment dziwnie spojrzał na koleżankę.
      – Wyłączony – poinformował.
       – No ładnie. Więc po co dała mi numer, jak teraz odwala takie szopy? – Wzburzyła się nastolatka.
      – A może po to, żebyś nie wydzwaniała od razu po jego otrzymaniu? – zadrwił Maks.
      – A odpierdol się. Wracamy – syknęła Daria i ruszyła do klasy.


      – Frozi, spokój – rzekł chłopak, widząc minę dziewczyny i słysząc nieustające, dochodzące z boku szepty.
      – Jestem spokojna – odparła Daria, rysując na ławce różnego rodzaju plamki, kleksy i inne nieokreślone figury geometryczne.
      Dziewczyna była wściekła, czuła, że teraz do końca roku Wiki będzie ją zaczepiać, bo wie, że ujdzie jej to płazem. Czekaj no, suko, lekcje nie trwają wiecznie. – Wygrażała, będąc już na skraju wytrzymałości. Cierpliwość już dawno jej się skończyła, lecz bardzo starała się nie zwracać uwagi na brunetkę i skupić myśli na czymś innym. Głowa przestała boleć, więc dziewczyna miała o jedno zmartwienie mniej. Teraz już była pewna, że to z nerwów, i to bardzo ją uspokoiło.
      – Przejdziesz się ze mną po lekcjach do Klary? – wypaliła nagle, nie patrząc na Maksa.
      – Gdzie? – Zdziwił się chłopak. – A adres znasz?
      – Znam.
      – Frozi, uważasz, że to dobry pomysł? Jeśli będziesz tak nachalna, w końcu straci do ciebie zaufanie… którego pewnie i tak jeszcze do końca u niej nie zdobyłaś – stwierdził nastolatek.
      – Dobra, nie jęcz. Idziesz czy nie? – fuknęła szatynka.
      – Nie wiem, zastanowię się. Ale wiedz, że jestem przeciwny – stwierdził Maks.
      – Sratatata, się nie… Zresztą… – obruszyła się dziewczyna, wkurzona jego mędrkowaniem i wróciła do niszczenia ławki.
      Maks nie odniósł się do jej pyskówek.


     Zadzwonił dzwonek i Daria błyskawicznie chwyciła plecak. Nie chciała zadry z Wiktorią, wiedziała, że jak teraz wda się w bójkę, wyleci na amen.
      – Hej, nie uciekaj! – krzyknęła Wiki, lecz Daria zlekceważyła dziewczynę i pośpiesznie opuściła klasę.
      Kurwa, tak bardzo chce się tłuc? – Zachodziła w głowę, przypuszczając, że bije się lepiej. Szybko jednak zrozumiała – przecież Nina ma koleżanki. Była coraz bardziej wściekła i rozczarowana. Na początku myślała, że zazdrość Wiki jest chwilowa i że przy okazji dziewczyna wykorzystuje sytuację, żeby się popisać; teraz jednak doszła do wniosku, że jest osobą zaborczą, fałszywą i wredną. Nie znała jej z tej strony i była zdumiona faktem, że taka właśnie jest osobowość przyjaciółki. Dziwiąc się też, dlaczego nie brakuje jej towarzystwa koleżanki, wywnioskowała, że ma jeszcze resztki przyzwoitości, skoro zachowanie dziewczyny doprowadziło do całkowitego jej zignorowania. A może wcale nie lubiła jej tak bardzo, jak sądziła?
      – Frozi, poczekaj! – dobiegło z tyłu.
      Nie zatrzymała się, aczkolwiek zwolniła kroku.
      – Aleś wyrwała – zaśmiał się zdyszany Maks.  
      – Daj szluga. Muszę cię teraz opalać, bo nie wiem, kiedy załatwię na jakiekolwiek fajki i warto oszczędzać – poprosiła Daria, uśmiechając się szeroko.
      – Ooo, to rozumiem. I taką Frozi lubię – pochwalił Maks i poczęstował dziewczynę używką.
      – Dwie fizyki, anglik i… religia. O ja pierdolę, czy ja muszę iść na tę pojebaną stypę? – wystękała Daria.
      Nienawidziła tego przedmiotu. Był nudny, lekcja ciągnęła się jak flaki z olejem, do tego uważała ów przedmiot za nikomu do niczego niepotrzebny. Prócz tych osób oczywiście, które wybierają się do smutnego seminarium, zakonu czy innego gówna. Religia nie była obowiązkowa, aczkolwiek nauczyciele przychylniej patrzyli na uczniów, którzy na nią uczęszczali.
      – Przecież i tak nie chodzisz – stwierdził Maks.
      – Tak, ale teraz chyba warto. Tylko czy warto dlatego, że warto? – rzuciła ze śmiechem dziewczyna.
      Opanowała ją jakaś dziwna głupawka, teraz miała ochotę wejść do sali i podziękować przy wszystkich Wiki za wsparcie. Naszła ją nieodparta chęć na zrobienie czegoś głupiego, wiedziała jednak, że musi się hamować. Nie była pewna, ile czasu da radę tak funkcjonować, gdyż dowcipkowanie leżało w jej naturze i było również jednym z jej sposobów obronnych na smutki, niemniej jednak przyrzekła sobie, że podoła zadaniu i wytrzyma najdłużej, jak się da.  
      – Zadzwoń jeszcze raz. – Spojrzała na Maksa.
      – Frozi… – mruknął z dezaprobatą chłopak.
      – Zadzwoń... ostatni raz.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2037 słów i 12158 znaków, zaktualizowała 20 lis o 8:34.

2 komentarze

 
  • Zap

    Przeczytane, zaplusiwane. Dawaj następna część  :D

  • agnes1709

    @Zap Po południu, research zajmuje od groma czasu. I po co mi było pchać się do liceum, jak teraz muszę studiować program nauczania i jeszcze wcielić się w rolę nauczyciela? :lol2: Pieprzone uroki pisania szczegółowo. Masakra :sciana:

  • Zap

    @agnes1709 Karma wraca. Pomyśl sobie ile się z tobą musieli nauczyciele i rodzice męczyć  :rotfl:

  • agnes1709

    @Zap Eee tam  :rolleyes:

  • Gaba

    Ale się rozpędziłaś...! No i 👍👋!
    Pozdrawiam

  • agnes1709

    @Gaba Wiem, chyba mam coś z głową:lol2: :przytul:

  • Gaba

    @agnes1709 być może, być może..... Kto to wie?  :rotfl: