Niepokorna cz. 14

Niepokorna cz. 14UWAGA! ZAWIERA WĄTKI PRZEZNACZONE OSOBOM PEŁNOLETNIM!  

Jedli, pili, gadali głupoty i śmiali się jak przygłupy – humor dopisywał im aż za nadto. Po pół godzinie wykończyli po kolejne dwa piwa i chłopak przyniósł następne. Daria znów zaczęła się wydurniać i szaleć, tańcząc… nie wiadomo co, a gęba jej się nie zamykała. Namieszała już wódki, piwa i trawy, co dobitnie dało o sobie znać.
Maks siedział na łóżku i bacznie ją obserwował, płacząc ze śmiechu, dziewczyna zachowywała się tak cudacznie, że w tej chwili poprawiłaby pewnie humor nawet największemu smutasowi świata. Bawiła się tak dobrze, jak nigdy.
– Kurde, Frozi, czemu nie przypominasz?! – krzyknął nagle chłopak i zerwawszy się z miejsca, podszedł do komody i otworzył górną szufladę.
Szybko znalazł czarno-żółtą czapeczkę, którą podał koleżance. Natychmiast ją założyła.
– Świetna! – zapiała euforycznie, przekręcając daszek do tyłu i lekko w bok, i kwitując swój zachwyt dwoma kolejnymi piruetami. Głupawka jej nie mijała.
– Cieszę się – rozpromieniał Maks, po czym usiadł na miejsce i już chciał sięgać po piwo, nie zdążył jednak, bo Daria ni stąd, ni zowąd wskoczyła na chłopaka i usiadła na nim okrakiem, zakładając mu ręce na ramiona.
– Jak wyglądam? – wyszczerzyła się szeroko.
– Fajnie – odpowiedział jej równie ekspresyjnym uśmiechem i w dziewczynie raptownie coś drgnęło, niespodziewanie położyła dłonie na głowie chłopaka i nachyliwszy się, przywarła do jego ust.  
Nie kierowały nią żadne jednoznaczne uczucia, po prostu nagle wymyśliła sobie, żeby sprawdzić, czy po dwóch wcześniejszych, nieprzyjemnych i dość bolesnych epizodach Maks będzie w stanie sprawić, że w końcu polubi seks i zacznie czerpać z niego niczym nie zmąconą przyjemność. Doskonale zdawała sobie sprawę, że jest to zupełnie poroniony pomysł, nakręcana jednak używkami odwaga i niezbyt mądre myślenie pchały ją do podjęcia tej pochopnej, zupełnie nieprzemyślanej decyzji.  
Nie można jednak powiedzieć, żeby chłopak był jej obojętny, zdecydowanie miał w sobie coś, co intrygowało i ruszało Darię, zresztą tak, jak i większość innych dziewczyn. Był bardzo przystojny i w jej mniemaniu definitywnie wyglądał na faceta, który zna się na rzeczy, dlatego uznając, że to świetna okazja, nie widziała przeciwwskazań aby wyjść z inicjatywą.

Z pełnym zaangażowaniem odwzajemnił pocałunek, który bezlitośnie intensyfikowany narkotykiem i alkoholem zaczynał nakręcać i pobudzać bardziej, z każdą chwilą częstując dziewczynę coraz bogatszymi i rozkoszniejszymi doznaniami.  
Objęła go nogami, mocniej przycisnąwszy się do chłopaka, a harce języków stały się jeszcze ponętniejsze i drapieżniejsze.  
Całowali się z coraz większym temperamentem, w końcu ręka nastolatka wjechała pod bluzkę, przewędrowała po plecach Darii, podrażniając jej skórę i wywołując przechodzący od karku do złączenia ud przyjemny, łaskoczący dreszcz, po czym przesunęła się po karku, żebrach i wcięciu w talii, aby na mecie schować się pod stanikiem i otulić lewą krągłość nastolatki.
Teraz już przylgnęła do niego całym ciałem i postanowiwszy jeszcze dokładniej przebadać głębię jego ust, zaczęła pracować językiem szybciej i wścieklej, powoli zaczynając już tracić nad sobą kontrolę.  
Ręka chłopaka gładziła pierś, usta szalały, a podniecenie nieubłaganie wzrastało – eksperyment, który zaplanowała, już dawno przeistoczył się w euforię i przypływ olbrzymiego pożądania.  
Po chwili wyjęła spod ubrania dłoń nastolatka i unosząc obie, prężnym ruchem zdjęła mu koszulkę, po czym znów zaatakowała jego usta. Minutę później, przy pomocy Maksa także siedziała już naga od pasa w górę, aby umożliwić rękom i ustom chłopaka sumienniejsze zbadanie jej ciała, kawałek po kawałeczku.
Obcałował ją wszędzie, od szyi po brzuch, trzymając za plecy lekko odchyloną do tyłu dziewczynę.
Bawił się jej skórą powoli i pełnym zaangażowaniem, doprowadzając Darię niemalże do obłędu i gdy w końcu uznał, że już wystarczająco zapoznał się z mapą jej klatki piersiowej, ujął ją za ramiona i ułożył na łóżku, ponownie przyklejając się do jej rozpalonych ust.  
Nadal na przemian czule masował obie piersi, ściskając je i podszczypując, w końcu wargi zmieniły miejsce pobytu z ust na szyję, a dłoń ruszyła w dół, rozpięła guzik spodni i zniknęła pod bielizną.  
Westchnęła gorączkowo i zarzuciła nogę na biodro chłopaka, mocno ścisnąwszy go za włosy.  
Pieszczoty stawały się żarliwsze i gorętsze, z każdą sekundą doprowadzając nastolatkę do coraz większego szaleństwa. Pierwszy raz było jej tak… dobrze.
Pobudzona do granic już nie oddychała, a jęczała, wijąc się jak wąż, w końcu odepchnęła chłopaka i jeszcze zachłanniej przysysając się do jego ust, przejechała paznokciami po torsie i brzuchu kochanka, aby po chwili schować dłoń w bokserkach.
Poruszył się i jęknął niewyraźnie, rozpraszając gęste, do cna przesiąknięte erotyzmem i żądzą powietrze…
  
  
– Frozi?! – zdezorientowany zerwał się z miejsca.
– Muszę iść – mruknęła gardłowo, zbierając porozwalane przy łóżku ubrania, które zaczęła pośpiesznie nakładać.  
Gdy było już po wszystkim, przysnęła, leżąc przytulona do chłopaka i teraz, gdy się przebudziła, na trzeźwo uświadomiła sobie, jak głupio i pochopnie postąpiła. Była nakręcona i było… fajnie, pierwszy raz było wspaniale, lecz teraz przeistoczyło się to we wstyd i obawę, czy chłopak nie pomyśli sobie o niej tak, jak pomyślałby w tej chwili każdy.  
Zrobiło jej się cholernie źle, zrozumiawszy, jak bezwstydnie się zachowała. Nie byli przecież parą, w szkole też rzadko kiedy ze sobą rozmawiali, do tego dopiero pierwszy raz była w jego domu, a już wskoczyła mu do łóżka.
Czuła się jak dziwka.


Chłopak w okamgnieniu włożył szare, luźne dresy i zaraz pojawił się przy dziewczynie.
– Ale jak to iść? Myślałem, że wypijemy jeszcze, pogadamy… Frozi, co się stało? – dopytywał, nic nie rozumiejąc z tak nagłej zmiany jej zachowania.
– Nic, po prostu muszę już iść – powtórzyła, zapinając spodnie, po czym szybko zawiązała na biodrach bluzę, chwyciła plecak i ruszyła do wyjścia.
Szybko założył koszulkę i ruszył za nastolatką, zatrzymując ją za drzwiami.
– Daria, co jest grane? – złapał jej ramiona, gapiąc się z niepokojem na dziwnie wyglądającą dziewczynę. – Frozi, o co chodzi, przecież było świetnie – uśmiechnął się, starając się uspokoić zdenerwowaną koleżankę.
– Tak… było… – mruknęła.  
– Kurwa, Frozi, pogadaj ze mną. Co się stało, było źle? – nie odpuszczał, w okamgnieniu gubiąc wcześniejszy uśmiech.
– Maks, puść mnie. Zaraz szósta, naprawdę muszę już iść, matka będzie piszczeć – wykręciła się delikatnie.
– Poczekaj chwilę. POCZEKAJ! – nakazał dosadnie i zniknął w sypialni
Nie było go chwilę.  
– Chodź, odprowadzę cię – rzekł po powrocie zrozumiawszy, że nie wygra i ruszył z dziewczyną w kierunku frontowych drzwi. – Zamówiłem taksówkę, zapłacę – oznajmił, wywołując jeszcze podlejsze samopoczucie u nastolatki.
Piwo, żarcie, a teraz jeszcze taksówka? I na dodatek znowu ta zajebana kradzież, do tego zapewne nie najtańszy prezent, a na końcu jej zupełnie bezwstydne, nachalne zachowanie. Przecież on mógł to odebrać jako zadośćuczynienie (co wcale by jej nie zdziwiło) – ta myśl spowodowała, że dziewczyna totalnie się już zdołowała, a cała sytuacja zaczęła ją zbyt mocno przerastać.
– Nie trzeba, pojadę autobusem – odparła.
– Nie Frozi, pojedziesz taksówką. Stąd na przystanek jest dość daleko, poza tym trasa jest długa. Bez dyskusji! – chłopak się zdenerwował.
Milczała.
– Daria, pogadajmy, zrobiłem coś nie tak? Przecież sama zaczęłaś… nie rozumiem – delikatnie wznowił temat i objął zagubioną dziewczynę, nie mając pojęcia, co się dzieje.
Z głosu chłopaka emanowało spore przejęcie i był wyraźnie zaniepokojony obecną manierą przyjaciółki. Nic w tym jednak dziwnego – nigdy jeszcze nie widział jej tak spłoszonej, dlatego też znając charakter tej wiecznie wesołej, nie mającej tendencji do smutków dziewczyny, bardzo zdziwił się jej zachowaniem.


Nie wykręciła się z uścisku, lecz nadal nie otwierała ust – po głowie chodziło jej w tej chwili tylko jedno – że jutro wszyscy kumple Maksa będą wiedzieć, że jest łatwa.  
Nie była jednak przekonana, aby chłopak mógłby tak chamsko się zachować i wszystko rozgadać, zwłaszcza, że nie wyglądał na takiego i nigdy też nie dawał powodów, żeby tak o nim sądzić; aczkolwiek z drugiej strony coś bezlitośnie mówiło jej, że od jutra będzie miała w szkole opinię puszczalskiej, do tego namolnej suki.  
Jest jaki jest… jest świetny, ale przecież to tylko facet.
– Frozi – złapał jej dłonie. – No co się dzieje, powiedz, co się stało, pogadaj ze mną – Maks ponowił próbę.  
Wciąż bacznie obserwował przyjaciółkę, która zrobiła się nagle blada, jak ściana. Nieustannie badał ją wzrokiem, uparcie próbując wyczytać z jej twarzy powód tej nagłej ucieczki, ale nadal do niczego nie doszedł, wciąż pozostawały tylko i wyłącznie suche domysły.
– Nic, głowa mnie boli – bąknęła byle jak, lecz nie do końca skłamała – skronie zaczynały nieprzyjemnie pulsować.
– Głowa? – uniósł brwi, mówiąc bezgłośne: "co mi tu wciskasz?”.
– Maks, wrzuć na wstrzymanie, ok? To się wydarzyło tak… nagle, a chyba nie powinno wydarzyć się wcale – powiedziała w końcu, mając nadzieję, że to wystarczy.
– Daria, co ty bredzisz? Żałujesz? – zapytał, nie dowierzając, że mówi to po tym, jak sama go zachęciła.
– Nie… nie wiem, po prostu muszę się z tym wszystkim przespać – odparła i w tym momencie podjechała do nich czerwona Skoda.
– Trzymaj – podał jej zawiniętego w folię od papierosów, niedopalonego pół skręta.
Wzięła go.
– Dzięki. Muszę spadać, dzięki za wszystko – uśmiechnęła się niewyraźnie i otworzyła tylne drzwi.
Chłopak już jej nie zatrzymywał, tylko podszedł do kierowcy i wręczył mu pięćdziesiąt złotych.
– Wystarczy? – zapytał.
– Tak, to będzie około dwudziestu pięciu złotych.
– To super – Maks wyszczerzył się wymuszenie i zajrzał jeszcze do wnętrza pojazdu, otwierając drzwi, przy których siedziała nastolatka. – Frozi, napisz, czy wszystko w porządku, ok? Będę czekał.
– Nie mam nic na koncie.  
– To ja zadzwonię, ok? Mogę? Dasz mi numer?
Bez sprzeciwu podała mu dziewięć cyfr.
– O której mogę zadzwonić?
– Nie wiem, może po dziewiątej? Zajadę do domu, to się trochę prześpię, łeb mi pęka.
– Ok, więc niech będzie o dziewiątej. Tylko odbierz – zaśmiał się, przeczuwając jakieś mało szachrajstwo.
– Odbiorę – uśmiechnęła się.
– Dobra, to na razie – ucałował ją w policzek, po czym zatrzasnął drzwi i po chwili auto ruszyło.
Obejrzała się jeszcze na stojącego przy bramie, zatroskanego przyjaciela, za moment samochód skręcił w prawo i Maks zniknął jej z oczu.

2 199 czyt.
96%266
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1985 słów i 11511 znaków, zaktualizowała 25 sty 2018.

6 komentarzy

 
  • Marta34

    Marta34 · 3 lut 2018 · 196859582

    Kiedy next ?

  • mariplosa

    mariplosa · 29 sty 2018

    Dawno mnie tu nie było A tu taka akcja no no... Tylko skupiłaś się na tej dwójce a co z resztą  bohaterów? Co z Klarą?

  • aKubek

    aKubek · 26 sty 2018

    A mówiła,że to dla młodszej  młodzieży...hmmm...

  • zabka815

    zabka815 · 25 sty 2018

    Nie no   kochana za te część. Długo nie wytrzymała   .Jestem bardzo ciekawa jak potoczy się dalsza ich znajomość   . Czekam na następną  

  • AnonimS

    AnonimS · 24 sty 2018

    No i poszło. Można się zastanawiać czy akuratnie seks ze wspomagaczami jest tym wymarzonym ale skoro oboje są zadowoleni nie czepiamy się drobiazgów. Daria pokazuje że mimo luzackiego stylu jednak zależy jej na opinii Maksa " nie byli parą....czuła się jak dziwka" a także jego na opinii otoczenia "że jutro wszyscy kumple Maksa będą wiedzieć, że jest łatwa.". W sumie jest ale czy to źle? Nieraz tak bywa że taki spontan jest wspaniały i długo pozostanie w pamięci. Teraz wszystko w Twojej wyobraźni. Jak dalej to nam przedstawisz......apropo Waszej wymiany zdań z fanką. Twój opis piwnicy sugeruje jakbyś ją odziedziczyła po sklepie rzeźniczym   te łańcuchy służące pewnie kiedyś do podwieszania świeżego mięska, topory do jego rozbierania itp.

  • VeryBadBoy

    VeryBadBoy · 24 sty 2018

    Przecinek między używkami a odwaga bym wstawił: "...nakręcana jednak używkami, odwaga i niezbyt mądre myślenie pchały ją do podjęcia tej pochopnej, zupełnie nieprzemyślanej decyzji.

    "która zrobiła się w blada, jak ściana" wyrzucić Z.

    "-Daria, co ty gadasz? Żałujesz? – zapytał pretensjonalnie...". Chyba chodziło Ci, że z pretensją, w głosie na przykład.

    Znów czytam od końca, ale nie mogłem się powstrzymać. Podoba mi się taki luźny, lekki styl, ładny język i opisy,bohaterowie przedstawieni zostali naturalnie, mający problemy, rozterki jak nastolatki.