Niepokorna cz. 18

Niepokorna cz. 18

Jeśli wyłapiecie jakieś błędy, krzyczcie. Mogło mi sporo umknąć, dziś jestem ślepa umysłowo :(

Daria stresowała się coraz bardziej, miała ogromne przeczucie, że Barańska się połapie i że zarobi kolejną pałę. Miała już sześć – w tym jedną za pyskowanie – pokryte dwóją i tróją z minusem, więc do powtarzania roku nie brakowało już nic.  
Cisza trwała nadal i gdy weszli na piętro, Daria zdenerwowała się jeszcze bardziej widząc, że Nina stoi przy drzwiach klasy i rozmawia z wychowawczynią. Już widziała, że będą kłopoty, że lalunia pewnie się poskarżyła.
– Ona nic nie powie – wtrącił Maks. – Myślisz, że robiłaby sobie taki obciach? Wątpię.
Daria milczała, czekając na zapewne niekorzystny rozwój wypadków. Nerwy ją szarpały, a głowa pękała w szwach, wywołując mdłości. Do tego miała kaca, przez co robiło jej się raz zimno, raz gorąco i z minuty na minutę dziewczyna czuła się coraz gorzej.  
– Daria, pozwól – poprosiła łagodnie Cybulska, gdy zbliżyli się do klasy. – To zajmie chwilę – wyjaśniła Rudej, która właśnie pojawiła się obok.
– Nie ma problemu – odparła Barańska.
Zachowywała się normalnie, więc Darię otuliła nadzieja, że może blef przejdzie. Nie bardzo jednak w to wierzyła.
– Daria, co się stało w szatni? – zapytała wychowawczyni i dziewczyna osłupiała.
Owszem, spodziewała się, że szatniarka wszystko wypapla, ale nie myślała, że tak szybko.
Kurwa, poleciała już na przerwie… jakby to była jej sprawa – warczała w duchu wkurwiona, że musi się teraz tłumaczyć.
– Daria – ponaglała kobieta. – Źle się czujesz? Blado wyglądasz – stwierdziła, zatroskana.
– Nic mi nie jest, głowa mnie tylko trochę boli – wypaplała byle jak uczennica.
Nie miała ochoty rozmawiać, wykręcać się i wyjaśniać, teraz najchętniej walnęłaby się na łóżko i zasnęła. Czuła się jak przeżuta i wypluta, więc przeplatane przesłuchaniem lekcje były ostatnimi rzeczami, na które miała w tej chwili ochotę.  
I jeszcze ta zajebana matma!
– Daria, słuchasz mnie? – zniecierpliwiła się Cybulska.
– Tak, przepraszam.
– Pani Czesia mówiła, że ktoś cię zaczepiał. To prawda?
– Nie.
– Nie? Pytałam Niny i mówi to samo, ale dziewczyny… jakoś nie bardzo wam wierzę – naciskała kobieta, działając coraz bardziej Darii na nerwy.  
– Nikt mnie nie zaczepiał. Mogę już iść? – mruknęła niemrawo nastolatka.
– Może idź do pielęgniarki? Naprawdę nie wyglądasz dobrze – rzekła zaniepokojona wychowawczyni, widząc posępną prezencję podopiecznej.
– Nie trzeba, nic mi nie jest – łgała szatynka, czekając tylko na…
– Daria, dyrektor chce z tobą porozmawiać. O której możesz do niego pójść? – właśnie się doczekała.
– Mogę teraz? – zapytała, natychmiast wyłapując szansę na przeczekanie chociażby kawałka zajęć.
– Teraz jest zajęty, ale na przerwie możesz do niego iść – rzekła wychowawczyni, grzebiąc nadzieję Darii gdzieś głęboko w czeluściach rozczarowania. – A nie wiesz, dlaczego Wiktorii nie ma w szkole? I Klary?
– Nie wiem, skąd mam wiedzieć? – odparła niezbyt uprzejmie.
– Wczoraj siedziałaś z Klarą, więc myślałam, że się polubiłyście; a Wiki to twoja najlepsza koleżanka – nawijała Cybulska, maltretując biedną, zmęczoną dziewczynę.
Była koleżanka – warknęła podświadomie nastolatka, którą pogadanka kobiety zaczynała powoli drażnić. Z drugiej strony jednak była jej bardzo na rękę – minuty niewdzięcznej lekcji upływały i dziewczyna z dwojga złego wolała już stać pod tą klasą i spróbować dostosować się do sytuacji, starając się nie wybuchnąć, niż walczyć z Barańską.
– Daria, idź do higienistki – nakazała w końcu bezkompromisowo nauczycielka, gdyż dziewczyna naprawdę wygląda, jakby coś ćpała. – I na przerwie zgłoś się do dyrektora – przypomniała, widząc, że Daria zachowuje się bardzo nieswojo i jest zupełnie nieobecna.
– Ale po co? – zapytała szatynka w kwestii dywanika, gdyż nie była pewna, czy tu naprawdę chodzi o typa z szatni.
– Nie wiem, pan dyrektor ci wyjaśni, Idź już, a potem wracaj na lekcję. Ale gdybyś nadal źle się czuła, zgłoś się do mnie, zwolnię cię.
Kompletnie zaskoczyła tym dziewczynę, która właśnie zrozumiała, że chyba naprawdę wygląda niewyjściowo, skoro mimo tylu nieobecności baba jest gotowa puścić ją do domu.
– Dobrze – mruknęła szatynka i ruszyła do gabinetu pielęgniarki.  
Nie była zadowolona, aczkolwiek pomyślała, że może warto, że może baba da jej jakąś tabletkę.  
Dotknęła rany – nic złego się nie działo. Niechętnie weszła do gabinetu i od razu uśmiechnęła się pod nosem. Nazwisko młodej blondynki, Agaty Ząbek, która zaledwie co skończyła studia, zawsze ją rozbawiało, Daria już od pierwszego spotkania z kobietą postanowiła, że wytknie jej kiedyś, dlaczego nie została dentystką.
Agata kazała jej usiąść i Daria od razu skłamała, że nie zna przyczyny bólu i że głowa dokucza jej od rana, bo źle spała.  
– Masz problemy ze snem? – zapytała młoda kobieta, nie zamierzając tak łatwo odpuścić nastolatce.
– Nie, tylko wczoraj tak mi się zdarzyło. Byłam trochę poddenerwowana – ciągnęła gładko Daria.  
Wyluzowała się zupełnie, Agata była bardzo w porządku.
– A masz odruchy wymiotne?
– Trochę.
– Jadłaś śniadanie? – kontynuowała blondynka, zapinając na jej ramieniu rękaw ciśnieniomierza.
– Nie. Ale zazwyczaj nie jadam śniadań – wyjawiła Daria zgodnie z prawdą.
– Dlaczego? Jesteś młoda, śniadanie to podstawa. Zawsze trzeba zjeść coś przed wyjściem z domu, chociaż trochę. Sto czterdzieści na osiemdziesiąt. Jest sporo podwyższone, to niepokojące w twoim wieku – oświeciła dziewczynę. – Palisz?
– Tak, ale niedużo.
– A kawa?
– Też piję, ale tylko rano.
– No właśnie, więc stąd te mdłości – rzekła pretensjonalnie blondynka, nie mając przecież pojęcia o zajściu w szatni. – Ile fajek już dziś wypaliłaś? – zaśmiała się.
– Nie wiem… Trzy…? – kręciła Daria.
– O trzy za dużo na pusty żołądek, z kawą tak samo. W ogóle nie powinnaś palić, wiesz o tym? Ale nie będę cię pouczać, bo wiem, że to i tak nic nie da – rzekła ciepło kobieta i ruszyła w kierunku stojącej w rogu, niewielkiej gablotki. – Proszę, popij, ale koniecznie coś zjedz, dobrze? – podała dziewczynie dwie ziołowe tabletki.
Daria nie pytała, wiedziała, co to jest. Połknęła je i starając się jak najdłużej przeciągnąć wizytę, siedziała i czekała na dalsze instrukcje, nie ruszając się z miejsca.
– Dobrze, możesz iść – Agata w okamgnieniu ją zawiodła. – Masz dziś wf?
– Tak, ostatni.
– Więc poczekaj jeszcze chwilę, wypiszę ci zwolnienie. Wolałabym, żeby ciśnienie wróciło do normy – stwierdziła kobieta. – I jeśli za godzinę nadal będziesz źle się czuła, koniecznie zgłoś się do mnie ponownie, ok? – Agata szeroko się uśmiechnęła.
– Spoko – potwierdziła luźno Daria.
Chuj, dobre i to – pomyślała, choć w głowie już miała decyzję o zwolnieniu się u Cybulskiej. Poza tym i tak by pewnie nie ćwiczyła, bo oczywiście nie chciało jej się wziąć ciuchów na zmianę.
Otrzymała nieoficjalna kartkę o przyczynach jej niedyspozycji i wielce zadowolona, że nie będzie musiała tłumaczyć się z braku stroju, grzecznie podziękowała i opuściła gabinet.  
Zostało dziesięć minut lekcji, postanowiła więc przeczekać, zawsze to jedna matematyka mniej i może jednak Barańska zapomni i uda jej się uniknąć kłopotów.
Po chwili zaśmiała się jednak pod nosem, rozbawiona faktem swojego głupiego myślenia.  
Ona zapomni? Zapomnij – skarciła się wesoło w duchu i bacznie obserwując wszystko dookoła, ruszyła w stronę wyjścia, bo mimo mdłości, znów chciało jej się palić.
Tym razem nie udało jej się jednak zbiec, ponieważ gdy tylko doszła do schodów, natknęła się na Radziszewską.
– A ty dokąd? – zapytała sucho wredna baba.
– Na zewnątrz. Źle się czuję i muszę wyjść na powietrze – odarła ekspresowo Daria, z olbrzymią duma pokazując jej papier od Agaty.
– Czy nauczycielka o tym wie?
– Tak.
– Dobrze, to idź, tylko nie opuszczaj terenu szkoły – kobieta, o dziwo, ustąpiła i zeszła dziewczynie z drogi.
No kurwa, co za tępy pustak – pomyślała rozradowana Daria, przemierzając kolejne stopnie. Na pewno zapyta Cybulskiej, ale pierdolę to, jarać się chce – szybko dodała sobie otuchy i jeszcze szybciej umknęła za pustostan.



Wśród tłumu uczniów, którzy korzystając z ładnej pogody wysypali się na plac, Daria ponownie zaczęła wypatrywać Klary, ta się jednak wciąż nie pojawiała. Mdłości nieco zelżały, lecz głowa nie dawała jej spokoju, co bardzo wkurzało dziewczynę. Przez chwilę pomyślała, że chłopak mógł jej coś zrobić, za moment jednak doszła do wniosku, że po prostu boli, bo przecież łupnął nią o ścianę.  
Przejdzie – pomyślała i niechętnie ruszyła w stronę wejścia. Widziała, że właśnie w tej chwili powinna iść do dyrektora, postanowiła jednak zrobić to po tej lekcji, jak już będzie miała matmę z głowy.
Leniwie weszła do klasy i jej wzrok, jak zwykle, przykuła osoba Niny, siedząca w ławce i ciesząca się jak głupia nie wiadomo, z czego.
– UUU!!! – huknęła znienacka Daria, machnąwszy głową przed nosem Niny i dziewczyna natychmiast podskoczyła ze strachu; mimo złego samopoczucia szatynkę nadal stać było na przebłyski humoru.
Daria się zaśmiała i otulona strachem niepewności, usiadła w ostatniej ławce, chichocząc pod nosem. Uśmiech jednak po chwili zniknął, ustępując miejsca ponownym "modlitwom” o brak pytań w kwestii kartkówki.  
Zdążyła tylko wyjąć zeszyt, gdy obok pojawił się Maks.
– Mogę tu usiąść? – zapytał.
– Nie, nie możesz – odparła złośliwie, zniesmaczona tym durnym pytaniem i chłopak, olewając jej pyskówkę, zaraz przemieścił swój plecak pod jej ławkę.
– Co ci jest? – w mig zauważył, że dziwnie wygląda.
– Nic, mówiłam, że głowa mnie boli.
– Dostałaś cztery z kartkówki – poinformował i Darię przeszedł dziwny dreszcz. Niestety, chłopak po chwili dodał: – Ale pytała o ciebie, czemu cię nie ma. Oj, Frozi, mówiłem, że to nie przejdzie, miała podejrzaną minę.
– I co? Mówiła, że będzie mnie pytać? – Daria w końcu wykazała jakiekolwiek zainteresowanie rozmówcą.
– Nie, nic nie mówiła, ale coś się kroi, bo nie wstawiła oceny do dziennika.
– To ja stąd spierdalam – rzekła i już chciała wstawać, ale ją zatrzymał.
– Frozi – gapił się na przyjaciółkę. – I co z tego, że teraz nawiejesz? Jak zechce cię przepytać, to i tak przepyta, a ty tylko narobisz sobie obciachu za ucieczkę. No i znając sukę, na dokładkę za tą ucieczkę dowali ci jeszcze lepsze pytania. Siedź, jakoś to będzie.
Miał rację, więc już nie ruszała się z miejsca. Zadzwonił dzwonek i dziewczynę oblał zimny pot. Olewała szkołę, olewała nauczycieli, ale nie zamierzała powtarzać ostatniej klasy, na samą myśl o tym opanowywał ją już nie strach, a niemal przerażenie.
Barańska weszła do klasy, poganiając ostatnich maruderów i od razu skierowała wzrok na szatynkę. Tej od razu zakręciło się w głowie, a mdłości powróciły – ciśnienie ponownie dało o sobie znać.
– Miło panią widzieć, panno Mróz – wyjechała baba z wkurwiającym uśmieszkiem i w tym momencie Daria zerwała się z miejsca i jak strzała wybiegła z klasy.
Po chwili wisiała już nad kiblem, męcząc się i pocąc, bo przecież nic nie jadła. Wiedziała, że to nie ze zdenerwowania, tylko z jej ogólnego samopoczucia, aczkolwiek stres bardzo jej w tym pomógł.
– Frozi, co jest? – po dziesięciu minutach usłyszała Ulę, która zapukała w drzwi toalety.  
– Nic, wyjdź, zaraz przyjdę.
– Frozi, Barańska pyta, dlaczego tak wybiegłaś i wysłała mnie na poszukiwania.
– To jej powiedz, że jestem w kiblu.
– Wszystko ok?
– Tak.
– Na pewno? Frozi, otwórz – Ulka nie dała się spławić, jakby przeczuwała coś złego.
Znała twardy charakter koleżanki i że nie ma w zwyczaju załamywać się lub smucić, więc ten zryw i chęć spławienia jej z toalety dał jej dużo do myślenia.
Trzasnął zamek i Ula natychmiast znalazła się w kabinie.
– Daria, co ci jest? – ponowiła pytanie.
– Nie wiem, chyba za dużo fajek. Niedobrze mi, a że nic nie żarłam, to taki jest efekt – odparła szatynka, wstając z kolan.
Przemyła twarz lodowatą wodą i spojrzała na Ulkę.
– Masz jakąś gumę? Mimo, że na sucho, to w gębie jakoś dziwnie – uśmiechnęła się niemrawo.
– Mam, w plecaku.
Daria mimo, że szarpało ją na pusto, po tych wyczynach poczuła się jakby lepiej. Głowa jednak bolała nadal, dlatego też dziewczyna postanowiła, że mimo wszystko się zwolni i spróbuje trochę przespać.
– Już ok? – zapytała brunetka.
– Tak, ale kurwa, jak tu nie leźć do klasy. Nowa napisała za mnie sprawdzian i chyba mam lipę – rzekła Daria.
– To może powiem, że jesteś u pielęgniarki, bo rzygałaś. Oczywiście dyskretnie – zaśmiała się Ula.
– Ok, może tak będzie lepiej. Na pewno jutro mnie capnie, ale to będzie jutro.
– Dobra, to ja spadam.  
– Dzięki.
Daria nie chcąc narobić przypału, rzeczywiście udała się do Agaty.
– Pani Agato, wymiotowałam powietrzem – zażartowała. – Kazała mi pani przyjść, jakby coś się działo.
– Dobra, siadaj – młoda kobieta wskazała jej krzesło i zaraz powtórnie zmierzyła ciśnienie. – Trochę spadło, ale myślę, że powinnaś poprosić wychowawczynię, żeby puściła cię do domu. Tylko nie jedź sama. Zaraz pójdziemy do pani Cybulskiej i z nią porozmawiam, dobrze?
Przeszczęśliwa Daria pokiwała głową. Agata zabrała ze stołu klucze, zamknęła gabinet i po chwili pukała już do sali, w której lekcję miała Cybulska.
– Asiu, puść ją dziś do domu, niepokoi mnie jej stan zdrowia – rzekła higienistka, gdy nauczycielka wyszła z klasy.
– Co się dzieje? – kobieta od razu się zdenerwowała.
– Ma bardzo wysokie ciśnienie i wymiotowała. To może się skończyć omdleniem, więc będzie lepiej, jak pojedzie do domu. I najlepiej, jak pójdziesz z tym do lekarza – Agata nakazująco spojrzała na Darię. – I masz coś zjeść!
– Dobrze – mruknęła nastolatka, nie zamierzając iść do żadnego lekarza.
A nad jedzeniem się zastanowi.
Zdawała sobie sprawę, że przydałoby się to sprawdzić, bo czuła się jak rozdeptana, wiedząc jednak, że matka zaraz będzie wypytywać, zrezygnowała. Nie chciała, aby ktokolwiek dowiedział się o incydencje w szatni, było jej cholernie głupio.
– Dobrze, Daria, jaką masz teraz lekcję?
– Matematykę.
– Dobrze, choć, wytłumaczę pani Barańskiej. A z dyrektorem porozmawiasz jutro.
– I Asiu – zatrzymała ją pielęgniarka. – Lepiej, żeby nie jechała sama. Rozumiesz...?
– Dobrze. Dziękuję, że mnie powiadomiłaś.
Kobiety posłały sobie koleżeńskie uśmiechy i minutę później Daria w asyście wychowawczyni, nadal spłoszona, wkroczyła na niebezpieczny "teren”.
– Aniu, czy mogłabyś zwolnić Darię z zajęć? – zapytała ciepło Cybulska.
Szatynka spojrzała na Ninę – ewidentny strach wymalował się na jej twarzy. Daria ucieszyła się w duchu, że lala spanikowała i że będzie miała o czym myśleć.
– Co się stało? – Barańska wstała i podeszła do kobiety.
– Źle się czuje.  
– To coś poważnego?
– Agata mówi, że tak.
– No dobrze – westchnęła ciężko "Ruda” – wylewające się z jej głosu rozczarowanie faktem, że nie zgnębi dziś dziewczyny, aż biło po uszach.
– Dobrze, a kogo mogłabyś z nią puścić? Agata mówi że lepiej, żeby nie wracała sama.
Ruda rozejrzała się po klasie.
– Luiza, Sylwia, albo Maks, oni mają już zaliczone.
No kurwa, jak każe temu pustakowi jechać ze mną… – Darię od razu wygięło niezadowolenie.
– Ja mogę z nią pojechać – wcisnął się w rozmowę Maks, pewnie pomyślał dokładnie o tym samym, o czym Daria.
– Daria? – Cybulska spojrzała na podopieczną.
– W porządku, pojadę z Maksem – mruknęła dziewczyna, której z chwili na chwilę było już coraz bardziej obojętne, co się wkoło niej dzieje. Chciała tylko spać.
– Dobrze, to dziękuję. Maks, Daria, spakujcie się i możecie iść – rzekła Cebula i wyszła.
Zawiedziona Barańska, ku zdziwieniu nastolatki, już jej nie zaczepiała, tylko pozwoliła spokojnie opuścić klasę.
– Frozi, co jest? – dziewczyna nie czekała długo na wszczęcie przesłuchania.
– Nie wiem, chujowo mi.
– Rzygałaś? – zapytał wprost.
– Nie, bo nie mam czym.
– Trzeba było więcej wczoraj pić – chłopak uśmiechnął się soczyście.
– Spadaj. Jeśli zamierzasz mi tu matkować, to najlepiej jedź do domu – warknęła.
– No jasne, że pojadę… do twojego – odparował wesoło chłopak.
Daria tylko westchnęła, przewróciwszy oczami i zaniechała dyskusji.
– Dzwonię po taksówkę – oświadczył Maks.
Tym razem się nie sprzeciwiała. Nie miała siły leźć na przystanek i chciała jak najszybciej znaleźć się we własnym łóżku, z butelką zimnego mleka, które uwielbiała i które bardzo często piła.
Chłopak widząc, że przyjaciółka wygląda coraz gorzej, przestał stroić sobie żarty i tym oto sposobem, w kompletnej ciszy doczekali się na transport, który po chwili wiózł ich już do mieszkania Darii.

1 199 czyt.
92%137
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 3117 słów i 17917 znaków, zaktualizowała 24 mar 2018

Komentarze (7)

 
  • Black

    Black 26 mar 2018

    Podobało mi się, ale... Za mało mojego ulubieńca

  • AlexAthame

    AlexAthame 25 mar 2018

    Dwuja się tak pisze.A może się mylę.  

  • zabka815

    zabka815 25 mar 2018

    Na pewno Ninie nie ujdzie to znając Ciebie. Czekam na kolejną  

  • aKubek

    aKubek 24 mar 2018

    Teraz ok   co tam dla tej parki zaplanowałaś  ??

  • KatiaZula

    KatiaZula 24 mar 2018

    P.S. melduję, że błędów brak  

  • KatiaZula

    KatiaZula 24 mar 2018

    jak zawsze zdrowo Darią łupnął ten koleś. Czyżby jakieś wstrząśnienie mózgu? Na kolejny czekam niecierpliwie  

  • AnonimS

    AnonimS 24 mar 2018

    Błędów nie zauważyłem.  Maks wydaje się być w porządku i widać że troszkę potrafi wpłynąć na Darię, oby pozytywnie bo ona mimo swych wyskoków da się lubić . Wracając do poprzedniego odcinka . W sumie dobrze że po groźbach łysego przywaliła Ninie bo to jedyny sposób żeby ją powstrzymać przed napuszczania kolesiów . Co będzie dalej? Pozywiom, uwidzim.