Niepokorna cz. 8

Niepokorna cz. 8

Szatynka nadal stała, ciesząc się jak najęta i mimo usilnych prób, za nic w świecie nie mogła się opanować. Trawa w tej chwilę nakręciła ją, jak trzeba, mimowolnie wypychając z jej ust tą nieposkromioną radość i lekkość bytu, dziewczyna już ledwo oddychała.
– PANNO MRÓZ!!! – zagrzmiał dyrektor, robiąc to tak głośno, że aż przekrzyczał szumiący, poruszony niecodziennym wydarzeniem tłum.
– No widzisz, kretynko? Masz zamiecione – wkurzył się Maks.
– Przepraszam, panie dyrektorze – ledwo wystękała i mocno zaciskając usta, trzęsła się w środku, starając się powstrzymać wybuchy dalszej, niepożądanej wesołości.
Chcąc nie chcąc, wyobraziła sobie w tej chwili płonący ciuch i znowu zarżała, tym razem jednak już bez jakiejkolwiek kontroli, wstrzymywany zaledwie przez moment śmiech skumulował się do takich rozmiarów, że wystrzelił z dziewczyny jak z procy, z całą swoją mocą.
– PANNO MRÓZ! PANI POZWOLI! – ryknął drugi raz pedagog, wskazując dłonią miejsce obok siebie, był już bardzo zły, żeby nie powiedzieć, wściekły.
Wyraźnie zawstydziło go zachowanie uczennicy, którą od dłużej chwili bacznie obserwował stojący z badylem strażak, wyglądając obecnie na człowieka, który zupełnie nie rozumie jej zachowania i tego, co w tym takiego śmiesznego.
Daria niepewnie ruszyła w stronę nauczycieli, którzy już wszyscy zgromadzili się na schodkach szkoły i którzy od czasu jej wybuchu, z niezidentyfikowanymi minami bacznie ją obserwowali. Nastolatka, idąc pochylona lekko do przodu wciąż się śmiała, wyglądając w tej chwili jak niespełna rozumu. Wiedziała, że przez to tylko napyta sobie biedy, lecz mimo szczerych chęci, w dalszym ciągu nie dała rady powstrzymać wesołych odchyłów swojego organizmu.
Przechodziła właśnie obok strażaka, który badyl z kurtą oparł o ziemię i stojąc w milczeniu, czekał na swoich kolegów. Nastolatka spojrzała na "zgliszcza” i kolejny raz zawyła, kompletnie już jej odbiło, marihuana szarpała nią, jak szalona.
Dolazła w końcu, roztaczając wkoło radosną aurę, rozanielona stanęła obok pedagogów i spuściwszy głowę, starała się, jak mogła, zapozować na niewiniątko, trzęsąc się w środku ze śmiechu.
– Daria, czy możesz powiedzieć mi, co cię tak śmieszy?! – zapytał dyrektor, naciskiem głosu dokładając starań, aby to pytanie dotarło do wszystkich uczniów.
– Prze….pppp…raszam – zachichotała.
– Czy wy zdajecie sobie sprawę, co żeście zrobili? – przemówił oficjalnie modniś. – Jesteście prawie dorośli, a zachowujecie się jak małe dzieci. Wznieciliście pożar dla zabawy, ale czy macie pojęcie, jak to się mogło skończyć?! Na razie nie wiem, kto wpadł na tak durny pomysł – spojrzał na podopieczną – ale jeśli winowajca myśli, że mu się upiecze, to się grubo myli. Poza tym wszczęcie alarmu bez powodu, do tego zniszczenie szatni i przerwanie zajęć lekcyjnych także będzie miało swoje konsekwencje.  
Daria już płakała, wciąż stercząc z nisko pochyloną głową.
– Czy ktoś rozpoznaje tą kurtkę? – zapytał mężczyzna i to był przełom – nastolatka zawyła tak głośno, że nawet stojący spokojnie strażak spojrzał w jej stronę, z milionami pytań w oczach.  
– MRÓZ!!! – zagrzmiała w końcu "Ruda”, głosem starej, wrednej jędzy. – Co się z tobą, do jasnej cholery dzieje, ?!!!  
Daria zdawała sobie sprawę, że już ewidentnie wyprowadziła ją z równowagi, o czym dobitnie świadczyło słownictwo, którego właśnie użyła.  
– Może podzielisz się z nami swoimi przemyśleniami, to pośmiejemy się razem?! – zawarczała, zimna, jak głaz. – Czy według ciebie to jest powód do śmiechu?! Dziewczyno! Ktoś zrobił bardzo, bardzo głupi żart, komuś mogła stać się krzywda, a ty stoisz i stroisz sobie żarty?! Słuchamy!
Daria nadal milczała, szarpiąc się w wewnętrznej walce z bezczelnie uciekającą wesołością.  
– No proszę, słuchamy. Na pewno wielu z was ma jeszcze zagrożenia i chciałoby poprawić lub na przykład podciągnąć oceny, lecz uroczyście oznajmiam, że nie rozejdziemy się do klas, dopóki wasza koleżanka nie oświeci nas, co ją tak bawi.
Cisza, a w środku zwariowana burza z figlarnymi piorunami.
– No proszę, Daria. Jest nam bardzo smutno, no proszę, powiedz, też chcielibyśmy się pośmiać – naciskała ironicznie, uruchamiając nastolatkę jeszcze bardziej, jakby już za mało była odpalona.
– No bo pani profesor… no bo ja nie wiem, dlaczego robi się aferę z powodu kawałka zjaranej dętki? No niech pani zobaczy… – chichot – …no pani profesor, czyż kawał tej szmaty nie wygląda zjawiskowo? Ktoś kreuje swój nieskazitelny wizerunek, zaopatrując się w ubrania w wulkanizacji! No pani profesor, no nie mogę, człowiek – guma, upadły superbohater! – wyjechała w końcu i znowu uderzyła w śmiech, składając między nogami i jeszcze niżej pochylając głowę.
Cała szkoła w tym momencie ryknęła gigantyczną wesołością, teraz rozbawiony w cyrku tłum byłby przy nich betką.
– Aniu, ja myślę, że to nie ma sensu, porozmawiamy sobie z nią w gabinecie – zadecydował w końcu dyrektor, będąc już chyba zmęczonym przeciąganiem tej niepotrzebnej szopki, no i znając Darię bał się pewnie, żeby nie narobiła jeszcze większej komedii. – Daria, idź do swojej klasy i jeszcze dziś porozmawiamy – rozkazał gniewnie i nastolatka szybciej niż błyskawica ulotniła się spomiędzy pedagogicznego "kółka wkręcania fazy”.
Idąc spojrzała jeszcze w stronę "koleżanek” – Nina, cała purpurowa na twarzy, ze złości pękała już w szwach, Wiki natomiast stała i chichotała, a raczej beztrosko się śmiała.
Daria się uśmiechnęła i migiem znalazła się obok Maksa i Klary, obok których stał też już Kuba. Spojrzała na przyjaciół – także pokładali się ze śmiechu, zwłaszcza Kuba, który aż popłakiwał.
– Aleś dowaliła, nie ma co – zagadał, szturchając koleżankę w ramię. – Będziesz miała słodko, modniś ci tego nie daruje. Do tego strażacy i przy nich taki popis? Oj, piękna, będzie ciepło, zobaczysz – cieszył się.
– To nic, to nic, watro, warto – głupkowaty monolog nie mijał. – Patrzcie na minę dętki – brechała. – Kurwa, teraz jeszcze musi tylko znaleźć faceta z odpowiednim brzuszkiem i już problem nazwiska ma z głowy: Nina Oponka, królowa kanałów w warsztatach samochodowych. No co za kanał! – dodała, znów uderzając intensywnym śmiechem.
Dziewczyna rozbawiła się już na amen i było jej z tym całkiem dobrze.
– Jak tam? – znów objęła Klarę.
– Dobrze – odparła, a raczej wystękała blondynka, na której także nie mogło nie zrobić wrażenia przedstawianie koleżanki.
Oczy jej załzawiły, a odpowiedź okraszona była szybkim, zacinającym się oddechem.
Daria pomyślała w tej chwili o Ninie i tym, dlaczego nie przyznała się do swojej własności. Nie dziwiło jej jednak to za bardzo, domyślała się, że ta zapewne boi się, że jak powie prawdę, może niechcący wpaść z napaścią na Klarę, lub Daria, gdy Nina ją wkopie, w akcie zemsty sama o wszystkim powie.
– O, jak miło, za dwadzieścia pięć pierwsza, zleciała cała lekcja. Co mamy? – zapytał Kuba, który przez całe życie nie mógł zapamiętać rozkładu zajęć.
– Polski, piźdźiec, Cebula mnie zajebie! – zapiała Daria, lecz nie zdążyła ponownie zacząć świrować, bo dyrektor po raz kolejny zabrał głos:
– Zostało piętnaście minut przerwy, proszę nie opuszczać terenu szkoły! – zarządził i po chwili nauczyciele zniknęli w budynku, a wciąż rozweselony tłum rozlazł się we wszystkie możliwe strony.
– Mamy jeszcze kupę czasu, idziemy zajarać – zarządził Maks i Kuba postawił oczy w słup. – Powiedziałem jej – sprostował z uśmiechem i ruszył w kierunku "palarni”.  
Kuba nie skomentował, tylko ruszył w ślad za nim i za dziewczynami.
– Zjadłabym coś, ale dupa, bo oczywiście leniowi nie chciało się wziąć kanapek do szkoły – warknęła nagle Daria, której już zaczynał doskwierać głód po zapaleniu narkotyku.  
– Trzymaj – doszło do jej uszu i momentalnie, jak z podziemi, przed jej nosem pojawiła się ręka Klary, trzymającą zawiniętą w papier kanapkę.
– A ty? – zapytała szatynka, wywalając wielkie jak talerze oczy.
– Nie jestem głodna.
– Nie chcę – oznajmiła Daria, której mimo, iż była głodna, jak wilk, głupio było wziąć jedzenie, domyślała się, że w domu koleżanki nie za bardzo się przelewa.
– No weź, naprawdę nie jestem głodna, ale ty chyba tak – Klara w końcu szeroko i bardzo wymownie się uśmiechnęła.
Dziewczyna mimo, iż nigdy nie paliła trawy, doskonale znała skutki jej działania.
– Na pewno? – naciskała szatynka.
– Tak.
– Dzięki – obdarowana szeroko się uśmiechnęła i wzięła od niej poczęstunek.
– Tylko że… – mruknęła blondynka, której pewność siebie nagle gdzieś zniknęła, a głos słyszalnie się podłamał.
– Co?
– No wiesz, nie jest to zbyt wykwintna kanapka – bąknęła, widocznie zawstydzona.
– A tam, pierdolisz – podsumowała Daria, wyszczerzając się, zaraz rozpakowała obiekt ogromnego w tej chwili pożądania i natychmiast się w niego wgryzła. – Nie wiem, o co ci chodzi? Uwielbiam mielonkę – wygłosiła z zapchną gębą, w wielkiej, jak można było sądzić ekstazie, przeżuwając kanapkę z konserwą i świeżym ogórkiem. – No kurwa, zajebista, kocham cię! – zaświergotała, zachwycona, dusząc Klarę jak psychopatka.
– Nie ma za co – rzuciła rozweselona jej dalszym, postępującym debilizmem nastolatka.
– Mmmm… kurwa, przepyszna, tylko kurewsko mało – oświadczyła uroczyście Daria, która w okamgnieniu pochłonęła kanapkę i bezczelnie rzuciła papier na sam środek trawnika.  
– Przykro mi, więcej nie mam. Żebym wiedziała, że tak odlecisz, zrobiłabym osiem –ironizowała Klara, która teraz też już luźno i przyjemnie się zaśmiała.
– To nic, dobre i to, i tak uratowałaś me nikczemne i nic nie warte życie. Dzięki ci, kobieto! – zapiała szatynka, ucałowawszy Klarę gdzieś w okolicach boku głowy i zaraz otrzymała papierosa.
– I co powiesz? Jak myślisz, zagoni? – zapytał Maks.
– Kurwa, to ty to zjarałaś?! – Kuba dopiero się obudził.
– Nie zagoni, chyba dobrze wiesz, czemu – Daria jakby spoważniała.
– No dobra… Klara, bez urazy – spojrzał na blondynkę – ale ile był wart ten telefon, a ile ten plastik – stwierdził.
– No i co z tego, kurwa, a czy to o kasę tu chodzi? Za napaść może dostać zawieszenie, a mi gówno udowodnią – warknęła Daria.
– Tak? Ale chyba wpadliśmy na grubą świeżo po tym, jak to zaczęło się jarać, nie kontaktujesz już?
– No i co? Do szatni prowadzą schody z lewej i prawej, nie? Ktoś mógł podjarać i się zmyć, my nie musieliśmy o tym wiedzieć i znaleźć się tam przypadkiem, nie?
– Kurwa, a ciekawe, co powiesz, jak zapytają, co robiłaś w szatni w ciągu lekcji, co?! – Maks już się wkurzył totalną obojętnością dziewczyny.
– Szukałam Klary – wyszczerzyła się dziewczyna.
– Tak, i ją wpierdolisz na minę.
– Jak wpierdolę? Powiem, że obawiałam się o nią, bo jest nowa, a ja, jako dobra koleżanka postanowiłam podejść do sprawy bardzo poważnie – teraz Daria już debilnie zarechotała. – Przecież i tak jej nie było, tak? Wyluzuj, kochany, nie spinaj pośladeczków, bo dupeczka zaboli, a szkoda by było – masz całkiem seksowną dupeczkę – wyjechała Daria i tym podsumowaniem w końcu zmusiła kumpla do rozchmurzenia się. – Daj, mały, lepiej jeszcze fajeczkę; bo za mało było troszeczkę; zaraz kończy nam się przerweczka; i biedna będzie moja dupeczka. A to dlatego, bo spalona kurteczka, która była szmatą, to nie nowineczka; ale że była to szmatka z oponki; nie będę mieć chyba zbyt ostrej nagonki – wyjechała z pełna powagą Daria, lecz po chwili znowu uderzyła głośnym śmiechem.
W tym momencie Klara już się nie zaśmiała, a wręcz wrzasnęła, tekst był powalający, a mina, z jaką Daria wyrecytowała wierszyk, tylko zwieńczyła dzieła. W jej ślady natychmiast poszli faceci i już cała czwórka stała i rżała na całą okolicę.
Dopóki spalili, nieco się uspokoili i jak na zawołanie, właśnie zadzwonił dzwonek. Ruszyli więc do klasy, niezbyt chyba zadowoleni z perspektywy spotkania w wychowawczynią, mimo to Daria nadal była uśmiechnięta, kompletnie olewając sprawę.

1 175 czyt.
93%155
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2212 słów i 12798 znaków, zaktualizowała 30 lis 2017

Komentarze (5)

 
  • aKubek

    aKubek 2 gru 2017

            Jesteś genialna... kobieto puchu marny...

  • Fanka

    Fanka 30 lis 2017

    Po prostu Cię kocham   
    Mój podły nastrój naprawiłaś Dzięki Ci kobieto  

  • AnonimS

    AnonimS 30 lis 2017 ip:8328252

    Czytam i dumam. Jak wycinam to skrobnę  parę słów. Poziom trzymasz.

  • ja1709niezalogowana

    ja1709niezalogowana 30 lis 2017 ip:94254226

    Ostrzegałam: Dzięki

  • zabka815

    zabka815 30 lis 2017

           Dobra część   kobieto