Niepokorna cz. 17

Niepokorna cz. 17

Od razu po wyjściu wsadziła w zęby fajkę, dziwiąc się przy okazji, że matka nie przetrzepała jej kieszeni i ich nie zabrała; Daria już nieraz straciła używki, dlatego też zaskoczenie było w pełni uzasadnione.
Może odpuściła? – pomyślała, choć nie bardzo w to wierzyła, interpretując tym, że kobiecie, widząc jej wczorajszy stan, nie w głowie były papierosy. Dobrze, że blanta skitrałam – burknęła podświadomie, z dezaprobatą wyrzucając sobie swoją nieostrożność i głupotę.


Szła wolno, noga za nogą, aby wejść do klasy równo z dzwonkiem i z nikim nie dyskutować. Na Wiki nadal była zła, a perspektywa rozmowy z Maksem napawała ją strachem. Wytrzeźwiała i po wczorajszym wyskoku było jej cholernie głupio. Czuła się winna, do tego w głowie wciąż stała wizja spędzenia zapewne bardzo "miłego” popołudnia, co tylko wzmagało złe samopoczucie.
Doczłapała w końcu do bramy, lecz widząc, że jest za wcześnie, nie przekroczyła jej, tylko przekręciła czapeczkę do tyłu, aby mieć lepszy widok i przysiadła na niebieskiej barierce. Raz po raz zerkała na komórkę i dopiero, gdy ta poinformowała, że dochodzi za pięć ósma, ruszyła do budynku.  
Daria, jako że nie przepadała za chodzeniem w szkole w adidasach, umknęła jeszcze do szatni, szybko zmieniła buty na lekkie, białe trampki, zaczepiła czapkę za szlufkę spodni, żeby się nie czepiali i w pośpiechu ruszyła na historię. Musiała być punktualnie, nauczyciel owego przedmiotu był wredny, ostry i nie lubił spóźnialskich, dlatego nawet niesforna Daria starała się nie rzucać mu w oczy i nie spóźniać na lekcje, nie chcąc potem sterczeć przy tablicy i łapać kolejne pały.
Historię miała przyswojoną średnio, zazwyczaj oceny wahały się między mierną a czwórką, zależy, na jaki temat trafiła, aczkolwiek Korol, gruby facet po pięćdziesiąte w swojej złośliwości potrafił wyjechać z takim pytaniem, że nawet kujon usiadłby po nim w kącie i rzewnie płakał.


– Pośpiesz się – w drzwiach boksu zawisła szatniarka i Darii od razu skrzywiła twarz na wspomnienie wczorajszego donosicielstwa.
Nie odezwała się słowem, tylko wstała, obojętnie minęła kobietę, przecinając ją znienawidzonym spojrzeniem i zaraz zniknęła jej z oczu. Rozbrzmiał dzwonek i nastolatka znacznie przyśpieszyła, lecz gdy tylko wyszła zza ściany szatni, zderzyła się z kimś i odbiła od niego, jak piłka.
– Nooo proooszę, jednak jest! – zapiała ze złośliwym zachwytem Nina, patrząc Darii prosto w oczy i szczerząc się jak upośledzona.
Daria uniosła głowę i natychmiast zrozumiała powód jej euforii – obok dziewczyny stał wielki jak góra, łysy chłopak, wyglądający jak ochroniarz po wyroku lub jakiś mafijny bokser.  
Zastygła w w bezruchu, otulona zimnym dreszczem.
– Masz kasę? – zapytał sucho typek, napuszając się jak kogut i niemalże przyklejając swoje cielsko do nastolatki.
– Kasę? – wystraszona Daria wypaliła głupa.
Chłopak już nie pytał, tylko chwycił ją za szyję i mocno przydusił do ściany. To wywołało jeszcze większy popłoch. Jego aparycja była bardzo sugestywna, przez co dziewczyna wpadła w panikę nie mając pojęcia, co może mu strzelić do łba.  
– Kurwa, na jutro widzę dwie stówy, rozumiesz? – warknął olbrzym.  
– Co, zmalałaś? – zapiszczała drażniąco rozanielona Nina, o mało nie pękając z dumy.
– Puść mnie – wydusiła Daria na tyle głośno, na ile pozwoliła jej przyduszona krtań.
– Słyszałaś, co powiedziałem? – koleś jeszcze mocniej zacisnął dłoń i zadzierając do góry głowę dziewczyny, całkowicie zablokował jej dopływ powietrza, wywołując przy okazji okropny ból.
– Tomek, puść, udusisz ją – zaśmiała się zadowolona Nina.
Chłopak usłuchał i puścił nastolatkę, która zakaszlała nieprzyjemnie, pochylając się do przodu. Typ nie zamierzał jednak odpuścić, bo po chwili złapał szatynkę za włosy i agresywnie uderzył jej głową o ścianę. Głuchy odgłos odbił się cichym echem od wszystkich ścian, towarzysząc tępemu bólowi, który przeszedł przez tylną część czaszki i zatrzymał się na skroniach.  
Dziewczynie zakręciło się w głowie, a twarz zalała nieprzyjemna fala gorąca – koleś się nie pieprzył, rąbnął potylicą nastolatki z całej siły.
– Tomi!!! – zareagowała natychmiast wystraszona Nina, nie spodziewając się pewnie, że kolega tak sumiennie podejdzie do sprawy.
Typ spojrzał na blondynkę, lecz lekceważył ją i zaraz powrócił wzrokiem do Darii.
– Słuchaj, szmato. Ona jutro widzi kasę, rozumiesz? – wznowił temat, mocno pociągnąwszy ją za włosy. – I masz się od niej odpierdolić, bo jak nie, porozmawiamy inaczej – dodał, chuchając w twarz Darii odpychającym aromatem alkoholu.
– Rozumiem, puść mnie – odparła dziewczyna wiedząc, że nie ma sensu się stawiać, bo to tylko przeciągnie sprawę; nie da przecież rady facetowi dwa na dwa.
– Co tu się dzieje?! – z szatni wypadła nagle Radziszewska i koleś natychmiast uwolnił uczennicę. – Co tu robisz?! Proszę opuścić teren szkoły! – zagrzmiała, widząc obcą twarz.
– Spoko, lala, wyluzuj – zaśmiał się napastnik. – Jak coś, dzwoń – rzekł do Niny, spojrzał jeszcze chłodno na Darię i wyszczerzając się szeroko do grubej kobiety, bezczelnie odpalił papierosa i ruszył w stronę schodów.
Radziszewska ruszyła w ślad za nim.
– Ostrzegałam – zaszczebiotała piskliwie napompowana pychą blondynka, tryumfalnie spojrzawszy na Darię i zadarłszy głowę niemalże do samego nieba, spokojnie ruszyła na górę, zostawiając zszokowaną dziewczynę w korytarzu.
– Czy on cię zaczepiał? Trzeba to zgłosić dyrektorowi – powiedziała szatniarka, która, gdy już upewniła się, że mężczyzna wyszedł z budynku, znów pojawiła się obok Darii.
– Nie, to mój znajomy – odparła nastolatka.
– Jak to "znajomy”? Przecież widziałam, jak cię szarpał – naciskała zaniepokojona kobieta.
– Nikt mnie nie szarpał – syknęła Daria i nie czekając na jej kolejny atak, szybko umknęła na górę i zamknęła się w najbliższej łazience.
Zawroty zelżały, lecz potylica nadal pękała w szwach, a twarz płonęła drażniącym gorącem.  
Stanęła przed lustrem i pomacała skórę głowy – na dłoni pojawiła się znikoma ilość krwi, ale opuszki palców "stwierdziły”, że rozcięcie jest niewielkie.  
No kurwa, zajebana suka, pierdolona bohaterka – wściekała się, przykładając do głowy wilgotny, papierowy ręcznik. Nie wiedziała, co o tym myśleć, w życiu nie spodziewałaby się takiej akcji, tym bardziej, iż kompletnie zaskoczył ją fakt że Nina, różowe, szkolne pośmiewisko, zna takich oprychów.  
Zdenerwowana całym zajściem znów pomyślała o papierosie, spojrzała więc na zegarek – minęło piętnaście minut lekcji. Pogubiła się, nie wiedziała, czy zaryzykować i iść na historię, czy odpuścić. Po krótkim przeanalizowaniu sprawy doszła jednak do wniosku, że nieobecność wyjdzie jej bardziej na korzyść, wyszła więc z kabiny i delikatnie wychyliła głowę przez drzwi toalety. Nie widząc zagrożenia jak strzała pomknęła w stronę schodów, po czym cicho, jak włamywacz zeszła na dół i gdy zobaczyła, że szatniarki nie ma, migiem przemknęła do wyjścia i minutę później była już za odzieżowym. Usiadła na murku i drżącymi nieco dłońmi odpaliła Rotmansa, analizując wszystko, co się przed chwilą wydarzyło. Była wściekła.
Kurwa, myślisz, że ja nie mam znajomości, jebana ruro? – wygrażała w myślach, nie zamierzając darować tego Ninie. – Zobaczymy – pyskowała, raz po raz sprawdzając papierowy gałganek, który cały czas przyciskała do głowy.
Ranka piekła nieprzyjemnie, do tego znowu przypomniała sobie o przyjezdnych, co od czasu wyjścia z domu nie dawało jej spokoju i tylko wzmagało rozdrażnienie. Niesamowicie stęskniła się za ciotką, która od zawsze była luźna, wesoła i do pogadania o wszystkim, lecz fakt, że przyjedzie z Natalią, nie pozwalał dziewczynie prawdziwie cieszyć się z tej wizyty. Była pewna, że matka każe jej niańczyć siostrę i że nigdzie się bez niej nie ruszy. O sobotniej imprezie również mogła już zapomnieć, bo nawet, jeśli matka wypuści ją z domu, to przecież także nie samą. Perspektywa zabrania Natalii na melanż wręcz śmieszyła nastolatkę, gdy oczami wyobraźni widziała, jak siostra krzywi się na widok pijącej ekipy, łazi za Darią krok w krok lub siedzi jak zakonnica gdzieś w kącie; następnie zaczyna marudzić, narzekać i umoralniać, aby w końcu stwierdzić, że to nie jest towarzystwo dla niej i oświadczyć, że chce wracać do domu.
Kurwa, impreza będzie zajebista… I jeszcze mnie wyśmieją – wkurwiała się Daria, która już od wczoraj, odkąd tylko usłyszała o urodzinach, nabrała niesamowitej ochoty na to wyjście.  
Chuj, na pewno nie wracam – obiecała samej sobie i odpaliła kolejnego papierosa.


Pięć minut przed zakończeniem lekcji, gdy zdążyła spalić już trzy fajki, wstała, rozejrzała, czy nie nadchodzi któryś z nauczycieli i szybkim krokiem ruszyła z powrotem do szkoły. Głowa bolała coraz bardziej, do tego zamartwianie się najbliższą imprezą przeistoczyło się właśnie w strach przed zbliżającymi się dwiema pod rząd matematykami. Była pewna, że Barańska, jako, że nie lubi dziewczyny, nie podaruje jej dobrze napisanego sprawdzianu; Przecież to ubodłoby w jej godność.  
Krew przestała się sączyć, wywaliła więc papier i usiadła pod salą obmyślając plan, jaką ściemę wcisnąć. Domyślała się, że Ruda nie da się tak łatwo omamić, lecz jakiś złudny cień nadziei skrywała w głębi siebie.  
Zadzwonił dzwonek i głucha cisza w sekundę zamieniła się w trzaski klamek, śmiechy i głośne rozmowy. Drażniło to cierpiącą dziewczynę, której, prócz bólu, po wypaleniu zbyt dużej ilości papierosów na głodny żołądek zrobiło się niedobrze.  
No i kac robił swoje.


Pierwsza na schodach pojawiła się Ulka, dziewczyna, którą Daria bardzo lubiła. Znajoma, podobnie jak ona, nie znosiła szkoły i zawsze jako pierwsza umykała z klasy; Daria już od pierwszego dnia znalazła z nią wspólny język.
Ciemnowłosa uczennica weszła na piętro i gdy tylko dojrzała koleżankę, szeroko się uśmiechnęła i przyśpieszyła kroku.
– Cześć. Grubas pytał o ciebie – oświadczyła, siadając obok szatynki. – Burczał coś, że jak nie poprawisz ocen, to wstawi ci dwóję. Chyba się najarał, żeby cię dziś przepytać, bo szczerze się wkurwił, jak cię nie namierzył – zaśmiała się.
– Leję na to, i tak nic nie umiem – mruknęła Daria, krzywo wyginając usta.
– Ale luz, Barbie spóźniła się pięć minut i na niej wyładował swoją frustrację. Pewnie żonka mu nie daje, bo wyjebał jej takie pytania, że zbladła. Jego ulubienica i tak jej pojechał? Tak, na pewno dziś nie ruchał – drwiła rozweselona brunetka, która widząc posępną minę koleżanki, ewidentnie chciała poprawić jej humor.  
– Yhymmm… – mruknęła Daria.
– Frozi, co ci jest, źle się czujesz? – zapytała w końcu Ula.
– Nie, za dużo fajek – bąknęła Daria i nagle spojrzała w lewo, gdyż właśnie doszedł ją znajomy, wkurwiający chichot, który wyraźnie się nasilił, gdy tylko Nina dostrzegła szatynkę.
Targnięta natychmiastową złością Daria zerwała się z miejsca i migiem pojawiła przy dziewczynie.
– Kurwo, taka mocna jesteś?! – wrzasnęła, z całej siły huknąwszy Ninę w twarz.
Uderzenie było tak potężne, że blondynce aż odrzuciło głowę i przemieściła się półtora metra w bok. Daria w mig doskoczyła do nastolatki i chwyciła ją za włosy. Wkoło natychmiast rozległ się głośny aplauz.  
– Szmato tępa, zajebie cię, rozumiesz!!! – zagrzmiała, zdzielając dziewczynę drugi i trzeci raz, po czym szarpnęła ją mocno i powaliła jak kukłę na ziemię. – Ruro skurwiała, zatłukę cię na środku tej jebanej szkoły, rozumiesz?! – wrzeszczała coraz głośniej, agresywnie przyciskając głowę Niny do zielonej posadzki.
– EJ, EJ…!!! – znienacka wmieszał się w to wszystko Maks, który ukucnął przy Darii i chwytając dziewczyną za ramiona, chciał odciągnąć ją od koleżanki.
– Puszczaj mnie, zajebie tą dziwkę! – odgrażała, się wściekła, wykręcając głowę Niny niemalże do nienaturalnej pozycji.
– Frozi, zostaw, narobisz sobie kłopotów!!! – ryknął surowo chłopak i wcisnąwszy się drapieżnie między nią, a Ninę, ponowił próbę uwolnienia blondynki.  
Daria ani drgnęła.
– Frozi, puść – powtórzył spokojnie.  
Wreszcie usłuchała, uwolniła koleżankę i wstała z kolan, oddychając ciężko. – Chodź – Maks delikatnie pociągnął ją za ramię, widząc, że nadal ma bardzo oryginalną minę.
– Kurwa. Zajebana zdzira – burknęła Daria, ruszając za chłopakiem. – Pierdolona dziwka… szmata… – warczała pod nosem, idąc jak na szczudłach i nie patrząc na przyjaciela.
– Frozi, co się stało? – zapytał w końcu.
– Kurwa, jak to, co? Kurwisko nasyła na mnie swoich koleżków?! – warknęła protestacyjnie Daria, wskazując palcem Ninę, która już podniosła się z podłogi. – Zajebię tą kurwę, zapierdolę! – dodała, machając paluchem przed nosem Maksa.
– Co takiego? – zaskoczony blondyn zatrzymał się w miejscu.
– To takiego. Zaatakował mnie jakiś łysy chuj i się odgraża. Ja jej, kurwie, pokażę!  
– Dobra, uspokój się, załatwimy to – rzekł spokojnie Maks.  
– Pierdolę to, muszę zapalić – wycedziła przez zęby wkurzona dziewczyna i zamaszystym krokiem ruszyła w stronę schodów.
– Pięć minut zostało – poinformował kumpel, który na krok nie odstępował przyjaciółki.
Nastolatka zamilkła, nie miała ochoty z nikim rozmawiać, tym bardziej, że właśnie zaczęła się zastanawiać, czy dobrze zrobiła, atakując Ninę.
A pierdolę to. I tak nie mam kasy, więc bez różnicy, czy jej przyjebałam – szybko dodała sobie otuchy, nadal jednak nie będąc przekonaną co do swojej decyzji.


– Frozi, cztery minuty – rzekł Maks, częstując ją fajką.
– Mam swoje – mruknęła, wyjmując niebieską paczkę.
– Zapal, mam więcej – nalegał chłopak, lecz gdy usłyszał, że jej są mocniejsze i że zapali swojego, zaakceptował tłumaczenie i odpuścił.
– Gdzie nowa? A Wiki? – zapytała Daria, gdyż nie zauważyła na korytarzu żadnej z dziewczyn, przez co znów zaczęła snuć domysły.
– Nie ma ani jednej, ani drugiej – odparł Maks.
– Jeszcze się nie naruchała? – bąknęła złośliwie Daria, choć w głębi duszy było to jedynie wredne podkreślenie faktu, że martwi się o Klarę.
– Przestań!
Cisza.
– Frozi, co się wczoraj stało? – Maks w końcu zaczął temat, na który Daria już od kilku minut czekała.
– Nic.
– No jak to nic? Frozi, dlaczego zawsze jesteś taka uparta, co? Nie rozumiem, to moja wina, czy jak? Sama zaczęłaś, było bardzo fajnie, o co ci chodzi? – zniesmaczony chłopak uparcie wyciągał prawdę.
– O nic, ok? Daj już spokój, musisz kotłować ten temat? Łeb mnie boli i rzygać mi się chce, nie mam ochoty na głupie pogaduszki. Było, minęło, nie chcę o tym rozmawiać – fuknęła rozdrażniona Daria, ale nie skłamała – głowa wciąż pulsowała nieprzyjemnym bólem, a nudności po papierosie tylko się nasiliły.
Maks się wyciszył, ale raz po raz przecinał wzrokiem koleżankę, która mimo, że na niego nie patrzyła, dobrze o tym wiedziała.  
Dzwonek zadzwonił dokładnie, gdy dziewczyna wyrzuciła niedopałek, więc Maks zrobił to samo i oboje bez słowa ruszyli do budynku.

1 752 czyt.
94%188
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2781 słów i 15976 znaków, zaktualizowała 26 lut 2018

Komentarze (8)

 
  • zabka815

    zabka815 23 lut 2018

    No,no ciekawie się robi   . za tę część  

  • elninio1972

    elninio1972 21 lut 2018

    całkiem nieźle

  • AlexAthame

    AlexAthame 19 lut 2018

    Labirynt. Nikt nie chce odpuścić. Ludzie tylko niszczą. Świetnie prowadzisz akcje i równie dobrze dozujesz emocje

  • Black

    Black 19 lut 2018

    Czekam na rozwój wydarzeń

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 19 lut 2018

    Ja jestem tym typem, który doszukuje się miłostki w większości opowiadaniach, także ten

  • AnonimS

    AnonimS 18 lut 2018

    Zaskakujący zwrot akcji z tym mięśniakiem. Będzie ostro ???? bo sprawy zaszły za daleko. Daria budzi sympatię ale w niczym nie jest lepsza od Niny. Nina gwiazdorzy a Daria ją za to ściga. A jak się kolesie panienek wkręcą w akcję to przewiduję ostry dym.

  • KatiaZula

    KatiaZula 18 lut 2018

    Nie będę Ci za dużo słodzić, ale jest dobrze. Jak zawsze    Pięknie oddajesz zachowania trudnej młodzieży. Brawo

  • Fanka

    Fanka 18 lut 2018

    Dobrze tak Ninie,szkoda tylko że Frozi oberwała